netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Samotność

20 odpowiedzi3 707 wyświetleńzałożony przez marzenka_2000, 08.06.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1

Temat: Samotność

Jestem w strasznym stanie.Nie wytrzymam tego dlużej.Jestem juz stara i myslalam,ze w koncu znalazlam stabilizacje .To mnie jeszcze bardziej dobija.W tym roku skoncze 50 lat.Moja sytuacja jest bardzo skomplikowana.Mieszkam od 8 lat 1000 km od kraju,wyejchalam tutaj bo jako wdowa nie moglam utrzymac domu i wyksztalcic dzieci.Spotkalam Jego ,tez jest emigrantem z Anglii.Myslalam ze jestem najwazniejsza osoba w jego zyciu .Ale wszystko sie zmienilo 10 miesiecy temu.Na Facebooku odnalazla go dawna znajoma,ktora byla jego pierwsza miloscia.On ja rzucil,pozniej po latach spotkali sie znowu,on byl po nieudanym malzenstwie,ona miala meza i dzieci.Milosc powrocila,tym razem on sie zakochal,ale ona po 3 miesiacach potajemnych spotkan,doszla do wniosku ze za duzo osob krzywdzi i zostawila go.Bardo to przezyl ,bo mial nadzieje ze zostanie jego zona.10 miesiecy temu odnalazla go i wyznala ze go kocha a on jej nigdy nie zapomnial .3 dni pozniej otrzymal straszna wiadomosc o smierci jej 27 letniego syna.No i postanowiol ja wspierac .Dal jej wszystkie numery telefonow no i Skype.I zaczelo sie codzienne zdawanie relacji z zycia.On mowi ze nic zlego nie robi ,bo ona jest w Anglii a my mieszkamy w Holandii.Nie mam tu nikogo ,on jest jedyna osoba z ktora przebywam po pracy .Czuje sie strasznie samotna kiedy on loguje sie na Skypie i czeka.Wie jak bardzo to przezywam i nie odpowiada na jej zaczepki ale jest na linii.Przyzwyczail ja i ona czeka codziennie.Ktos powie ze to internet ze to nie zdrada,ale ona prowokuje.Pisze: jestem sama w domu ,wzielam prysznic ,zamowilam chinszczyzne i film na DVD,tesknie,przylacz sie.Byloby taniej przyleciec,on:byloby fajnie,ona byloby ale wiesz co czuje kiedy ciebie widze,on ja to samo.W miare uplywu miesiecy ona coraz intensywniej nagabywala go,on przestal odpisywac albo bardzo zdawkowo.Przy okazji co slychac odpisal jej ze jego matka jest bardzo chora.No i zaczelo sie znowu .Ona postanowila go wspierac.I zaczelo sie od nowa .On stara sie unikac jej ale loguje sie codziennie,bo musi byc w kontakcie z rodzina.On pisze jej o matce i wscieka sie ,ze ja sie czepiam: ona tylko pyta o jego matke.Ale kazda rozmowe konczy wyznanie ,tesknie za Toba ,kocham cie ,mysle o tobie .Wczoraj napisal jej ze matka jest w szpitalu .Kiedy dowiedziala sie o tym napisala ze bardzo chce ja odwiedzic i czy nie ma nic przeciwko.Wiec ,jesli chcesz,to możesz,naprawde bedziesz szczesliwy.. .Mamą opiekuje sie jego siostra i jej maz ,a takze tata odwiedza ja codziennie.Wiem ze rodzina jej nie akceptuje bo bardzo skrzywdzila mojego partnera .Teraz wciaz ma tego samego meza,ktory o niczym nigdy sie nie dowiedzial.Znowu jej sie przestal podobac ,mowi ze go zostawi bo jest duzo starszy i juz jej nie pociaga.Poprosila mojego ,zeby zapytal siostrę czy moze jechac z nimi do szpitala.Oni mnie bardzo cenia i sa szczesliwi ze jest ze mna,ustatkowal sie i mamy wspolny dom pierwszy raz w zyciu.Ona wie jak bardzo to przezywam,ale powiedziala ze przestanie jak on jej to powie.Duzo by mowic ,wydaje mi sie ze po smierci syna ona uwaza ze zycie jest jedno i przezyje je tak jak chce,a chce byc z moim Chrisem,pisze jemu: powiedz Jej /mi/ze jestesmy bratnimi duszami,polowkami jablka i bede cie kochac forever.Atmosfera poczekalni trwa ,on wroci z pracy i zaloguje sie na Skypie ......

2

Odp: Samotność

Marzenko, twoj partner niczego przed toba nie ukrywa... To pierwsze, co przyszlo mi do glowy...

Rozumiem w pelni twoje odczucia - sama jestem za granica i sama, poza B., nie mam praktycznie znajomych. Poznalismy sie praktycznie natychmiast po moim przyjezdzie tutaj i kazda chwile spedzalismy razem. Nie w glowie byli mi znajomi... Mysle, ze wiem, jakbym sie czula na Twoim miejscu.. Przynajmniej w przyblizeniu.

W twoim poscie uderza mnie jednak to, ze to ona ciagle wychodzi z inicjatywa. Momentami wrecz chyba mu sie narzuca, a przynajmniej takie odnosze wrazenie i taką mam szczerą nadzieję. Byc moze nie chcial jej ranic po tym, jak poinformowala go o smierci syna - to musial byc dla niej straszny cios. Moze za ich kontaktami nie kryje sie nic wiecej jak tylko stary, zakurzony sentyment z jego strony i chec wsparcia jej w trudnych chwilach. Piszesz, ze po jakims czasie przestal jej odpisywac niemal calkowicie... Czy naprawde widzisz z jego strony cos wiecej? Zauwazylas, ze zmienil sie w stosunku do ciebie odkad zaczely sie te rozmowy? Czy odsunal sie jakos? Rozmawialiscie na ten temat?

3

Odp: Samotność

Witam! Nie wyobrażam sobie bycia z facetami, który ciągle siedzi, loguje się i rozmawia ze swoją byłą.A co z Twoimi uczuciami?Porozmawialabym bym sobie z tą Panią....A Panu to urządziłabym awaturę- albo ona albo ja......Nie pozwalaj sobie na taki uklad. Zobaczysz, ze predzej czy pozniej oni sie sptkaja, a wtedy bedzie jeszcze bardziej boleć.....

4

Odp: Samotność

Witajcie Krokusik i Kendy,bardzo Wam dziękuje ,za posty.Dokładnie tak jest jak piszecie ,on mówi ,Ze jest przecież ze mną i nie chce tego zmieniać.Ona strasznie się narzuca,rozpoczyna każdy czat,on w końcu po iluś tam próbach odpowiada bardzo zdawkowo .Boję się,że teraz ona znalazła pretekst i wyczuła,że on odpowiada,kiedy pyta o jego matkę/to jest proszenie,przepraszam ,nie chcę być intruzem ale proszę powiedz mi co u Twojej mamy,modlę się za nią,myślę o obie i Twojej rodzinie.,prześlij my love dla niej.Ja mówię o nie znowu,a on: ona pyta tylko o mamę,ale oczywiście przemyca te wszystkie słowa o tęsknocie i miłości i że jestem dla ćiebie zawsze,wiesz gdzie mnie znaleść.I wybucha awantura ,on mówi że nie wie co ja tam piszę ze swoimi Polakami.Mówię szczerze,pierwszy raz napisałam o .tym.Najgorsze jest to że muszę ukrywać jak się czuję przed moja rodziną.Moja mama by chyba umarła wiedząc co się tu dzieje,myśli ze jestem szczęśliwa.Wczoraj nie włączył kompa,także było spokojnie.Po tym co przeszłam ,przeraża mnie fakt drugiej fali,mam na myśli ,że jego matka będzie długo chorować i nie wytrzymam tego następnych kilka miesięcy.Powiedziałaś,że powinnam z nią porozmawiać,na początku próbowałam ,była w moich kontaktach ,chciała być moją przyjaciółką.Ale z dziwnych powodow usunęła mnie ,podobno komputer się zepsuł i straciła wiele kontaktów.Teraz na skypie w jej kontaktach jest tylko mój Chris ,więc jeżeli loguje się to wiadomo dlaczego.I ten jej login zmieniła na Baby Bird.Tak boję,że sie spotkaja,on mówi że musi zobaczyć matkę,i wiem że nie jest asertywny i nie odmówi jej.Pytasz czy się zmienił,jego nie było ze mną.Myśli były daleko.Ale myślę że zmieniło się trochę kiedy zobaczył miesiąc temu jej zdjęcie.To nie jest kobieta sprzed 10 lat .Jest bardzo gruba i zmieniła kolor włosów na blond.Przeżył lekki szok.Poczułam się lepiej, bo zawsze mi marudził że jak przytyję to mnie zostawi,ale ja trzymam formę.Muszę iść do pracy.DZiękuję Wam .Proszę piszcie.Pa

5

Odp: Samotność

Nie masz sie absolutnie czym przejmowac i sama to sobie w swoim poscie udowodnilas. Jasne - zazdrosc i tego typu watpliwosci sa zupelnie normalne w tej sytuacji, ale to nie znaczy, ze masz sie im poddawac. Sama piszesz, ze nie jest dla ciebie konkurencja... Wiec wiecej wiary w swojego partnera i jego przywiazanie do ciebie. Pisalas, ze jestes najwazniejsza osoba w jego zyciu - naprawde wierzysz, ze to sie moglo tak latwo zmienic pod wplywem nagabywania byłej, ktora w dodatku wcale juz nie jest to samą byłą? Przestań się smucić, nie okazuj zazdrosci, wrecz okazuj wobec niej zyczliwosc (przynajmniej w stosunku do swojego partnera... a jak cie bedzie gryzlo od srodka to zawsze mozesz sobie na nia pomarudzic tutaj..), a na pewno utwierdzisz go w przekonaniu, ze nie ma miedzy toba, a nia zadnego porownania...

6

Odp: Samotność
kendy napisał/a:

Nie masz sie absolutnie czym przejmowac i sama to sobie w swoim poscie udowodnilas. Jasne - zazdrosc i tego typu watpliwosci sa zupelnie normalne w tej sytuacji, ale to nie znaczy, ze masz sie im poddawac. Sama piszesz, ze nie jest dla ciebie konkurencja... Wiec wiecej wiary w swojego partnera i jego przywiazanie do ciebie. Pisalas, ze jestes najwazniejsza osoba w jego zyciu - naprawde wierzysz, ze to sie moglo tak latwo zmienic pod wplywem nagabywania byłej, ktora w dodatku wcale juz nie jest to samą byłą? Przestań się smucić, nie okazuj zazdrosci, wrecz okazuj wobec niej zyczliwosc (przynajmniej w stosunku do swojego partnera... a jak cie bedzie gryzlo od srodka to zawsze mozesz sobie na nia pomarudzic tutaj..), a na pewno utwierdzisz go w przekonaniu, ze nie ma miedzy toba, a nia zadnego porownania...

Przeczytałam wszystkie Twoje posty ,jesteś super,Twoje wypowiedzi są bardzo dojrzałe.Jestem tu od wczoraj i nigdy nie dzieliłam się z nikim obcym swoimi przeżyciami.Podoba mi się tutaj.Bardzo mądzrze doradzasz mi i wszystkim wokoł.Dziękuję Ci za to.Wiesz kobiety są istotami bardziej wrażliwymi,analizują wszystko i rozważają wszystkie wersje wydarzeń/co by było gdyby.../Można się tym zamęczyć.Ale swoją drogą szukam sposobu jak by się jej pozbyć.Ona zburzyłami całe moje życie.Wyobraż sobie że mieszkamy tu sami odcięci od rodzinnych krajów w pewnej izolacji.Jesteśmy osobno tylko w pracy,nie rozstaliśmy sie w ciągu 8 lat nawet na 1 dzień.A tu nagle spada jak kometa ,ktoś taki.Wiem ona przeżywa trudne chwile,ale żyje w rodzinnym mieście ma przyjaciół,męża,córkę,matkę i wszystkich znajomych.JA NIE MAM NIKOGO w sensie żywej postaci.I ona mi to zabiera,tracę poczucie bezpieczeństwa ,poczucie własnej wartości.Myślę że popadłam w depresję.Jeszcze raz dzięki za wsparcie,bardzo tego potrzebuję

7

Odp: Samotność
marzenka_2000 napisał/a:

Przeczytałam wszystkie Twoje posty ,jesteś super,Twoje wypowiedzi są bardzo dojrzałe.Jestem tu od wczoraj i nigdy nie dzieliłam się z nikim obcym swoimi przeżyciami.Podoba mi się tutaj.Bardzo mądzrze doradzasz mi i wszystkim wokoł.Dziękuję Ci za to.

Az sie zaczerwienilam. Ale dziekuje.


marzenka_2000 napisał/a:

Wiesz kobiety są istotami bardziej wrażliwymi,analizują wszystko i rozważają wszystkie wersje wydarzeń/co by było gdyby.../Można się tym zamęczyć.

Wiem, bardzo dobrze wiem... Sama jestem kobietą i robię dokładnie to samo. Ale mialam tez okazje przekonac sie, ze to do zupelnie niczego dobrego nie prowadzi. Cierpimy przez nasza wlasna wyobraznie, ktorą - niestety - mamy wybujałą. Lubimy pisać tragiczne scenariusze oparte na nic nieznaczącym szczególe. To droga do nikąd, a skutki bywają o wiele gorsze niz tylko nasze złe samopoczucie... Łatwo nie jest (oj, bardzo nie jest łatwo...), ale jedyne wyjscie to powiedziec sobie basta!. Bierz rzeczy takimi, jakimi są i nie dorabiaj do nich teorii. Nie gdybaj, nie nakręcaj sie... Mysl o tym, jak wiele zalezy od twojego pozytywnego nastawienia. Ja wiem, jak latwo poddac sie temu nastrojowi, ale to nic dobrego ze soba nie przyniesie... Skonczysz tak, ze przez swoje wieczne niezadowolenie, wyrzuty i pretensje odepchniesz partnera prosto w otwarte ramiona byłej... A przeciez nie o to chodzi.
Ja w poprzednim zwiazku przeszlam dlugą i męczącą walkę z samą soba. I wygralam. Wygralam bardzo wiele ale przede wszyskim wlasny spokoj. Wygralam tez podejscie mojego bylego do mnie... Nagle, z wiecznie smętnej, narzekającej dziewczyny stałam sie kims zupelnie innym - kims kto magnetyzowal go niezaleznoscia, radoscia, pozytywna energia... Fakt, ze zaczelam ufac mu bezgranicznie dodal nam obojgu skrzydel.

A tak a propos - przypomnialo mi sie cos, co dawno temu powiedziala mi moja siostra. Kiedys jej maz wyszedl gdzies z kumplami. Mial wrocic kolo dwunastej, wrocil nad ranem totalnie schlany. Cala noc nie dzwonil, ani nie odbieral telefonow. Ona, rzecz jasna, nie spala i noc spedzila popadając naprzemiennie w dziką złość i czarną rozpacz, pisząc najczarniejsze scenariusze, w porwnaniu do ktorych hollywodzkie horrory to zwykle dobranocki. Ale w momencie, kiedy uslyszala klucz w zamku wziela sie w garsc i zamiast - tak jak miala ochote - rzucic w niego jakims ciezkim przedmiotem, sama rzucila mu sie w ramiona i powiedziala "Skarbie, gdzie byles? Tak strasznie sie o ciebie martwilam!".
Jego reakcja byla wrecz nie do opisania. Facet byl przekonany, ze awantura murowana - nastawial sie na eksmisje z sypialni na kanapę w salonie. A tu taki siurprajz. Od tamtej pory - bite 8 lat - taka sytuacja sie nie powtorzyla, a mi kiedys powiedzial, ze gdyby w tamtą noc nie był z kumplami tylko cos przerobil, to jej reakcja chyba by go zabila...
Morał z tej historii jest taki, ze mechanizm jest prosty - jesli ciagle wątpimy, jeśli ciągle coś podejrzewamy, jeśli robimy wyrzuty albo chodzimy naburmuszone i nie chcemy powiedziec, o co nam chodzi... Same sobie szkodzimy. Wrecz prosimy facetow, zeby mieli nas dosc. Szczgólnie jesli facet nie ma nic na sumieniu i nic nie ukrywa. Zreszta to dziala w obie strony - gdyby facet sie tak zachowywal, kobieta predziej czy pozniej zareagowalaby tak samo.

marzenka_2000 napisał/a:

Ale swoją drogą szukam sposobu jak by się jej pozbyć.Ona zburzyłami całe moje życie.Wyobraż sobie że mieszkamy tu sami odcięci od rodzinnych krajów w pewnej izolacji.Jesteśmy osobno tylko w pracy,nie rozstaliśmy sie w ciągu 8 lat nawet na 1 dzień.A tu nagle spada jak kometa ,ktoś taki.Wiem ona przeżywa trudne chwile,ale żyje w rodzinnym mieście ma przyjaciół,męża,córkę,matkę i wszystkich znajomych.JA NIE MAM NIKOGO w sensie żywej postaci.I ona mi to zabiera,tracę poczucie bezpieczeństwa ,poczucie własnej wartości.Myślę że popadłam w depresję.Jeszcze raz dzięki za wsparcie,bardzo tego potrzebuję

Nie musze sobie nic wyobrazac - sama mieszkam wiele lat za granica i wiem, jak to jest.
Ale ona ci nic nie zabiera - boisz sie, ze to zrobi, ale to nie znaczy, ze tak bedzie. Nie myl własnych lęków z rzeczywistoscią. Twoj strach jest spotęgowany twoja sytuacja- tym, ze jestes w obcym kraju, ze nie masz nikogo poza nim, ze gdyby odszedl byloby ci niezmiernie ciezko... Ale to nadal jest tylko strach. Porozmawiaj szczerze i otwarcie ze swoim partnerem. Bez wyrzutow, oskarzen i pretensji, mow mu jak sie z tym czujesz. I pozwol mu przekonac sie, ze jest inaczej niz myslisz. Nie każę ci ignorować niepokojących sygnałów... Ale poki co, z Twoich postow wynika, ze takich nie ma... Strach ma tylko wielkie oczy.

8

Odp: Samotność
kendy napisał/a:
marzenka_2000 napisał/a:

Przeczytałam wszystkie Twoje posty ,jesteś super,Twoje wypowiedzi są bardzo dojrzałe.Jestem tu od wczoraj i nigdy nie dzieliłam się z nikim obcym swoimi przeżyciami.Podoba mi się tutaj.Bardzo mądzrze doradzasz mi i wszystkim wokoł.Dziękuję Ci za to.

Az sie zaczerwienilam. Ale dziekuje.


marzenka_2000 napisał/a:

Wiesz kobiety są istotami bardziej wrażliwymi,analizują wszystko i rozważają wszystkie wersje wydarzeń/co by było gdyby.../Można się tym zamęczyć.

Wiem, bardzo dobrze wiem... Sama jestem kobietą i robię dokładnie to samo. Ale mialam tez okazje przekonac sie, ze to do zupelnie niczego dobrego nie prowadzi. Cierpimy przez nasza wlasna wyobraznie, ktorą - niestety - mamy wybujałą. Lubimy pisać tragiczne scenariusze oparte na nic nieznaczącym szczególe. To droga do nikąd, a skutki bywają o wiele gorsze niz tylko nasze złe samopoczucie... Łatwo nie jest (oj, bardzo nie jest łatwo...), ale jedyne wyjscie to powiedziec sobie basta!. Bierz rzeczy takimi, jakimi są i nie dorabiaj do nich teorii. Nie gdybaj, nie nakręcaj sie... Mysl o tym, jak wiele zalezy od twojego pozytywnego nastawienia. Ja wiem, jak latwo poddac sie temu nastrojowi, ale to nic dobrego ze soba nie przyniesie... Skonczysz tak, ze przez swoje wieczne niezadowolenie, wyrzuty i pretensje odepchniesz partnera prosto w otwarte ramiona byłej... A przeciez nie o to chodzi.
Ja w poprzednim zwiazku przeszlam dlugą i męczącą walkę z samą soba. I wygralam. Wygralam bardzo wiele ale przede wszyskim wlasny spokoj. Wygralam tez podejscie mojego bylego do mnie... Nagle, z wiecznie smętnej, narzekającej dziewczyny stałam sie kims zupelnie innym - kims kto magnetyzowal go niezaleznoscia, radoscia, pozytywna energia... Fakt, ze zaczelam ufac mu bezgranicznie dodal nam obojgu skrzydel.

A tak a propos - przypomnialo mi sie cos, co dawno temu powiedziala mi moja siostra. Kiedys jej maz wyszedl gdzies z kumplami. Mial wrocic kolo dwunastej, wrocil nad ranem totalnie schlany. Cala noc nie dzwonil, ani nie odbieral telefonow. Ona, rzecz jasna, nie spala i noc spedzila popadając naprzemiennie w dziką złość i czarną rozpacz, pisząc najczarniejsze scenariusze, w porwnaniu do ktorych hollywodzkie horrory to zwykle dobranocki. Ale w momencie, kiedy uslyszala klucz w zamku wziela sie w garsc i zamiast - tak jak miala ochote - rzucic w niego jakims ciezkim przedmiotem, sama rzucila mu sie w ramiona i powiedziala "Skarbie, gdzie byles? Tak strasznie sie o ciebie martwilam!".
Jego reakcja byla wrecz nie do opisania. Facet byl przekonany, ze awantura murowana - nastawial sie na eksmisje z sypialni na kanapę w salonie. A tu taki siurprajz. Od tamtej pory - bite 8 lat - taka sytuacja sie nie powtorzyla, a mi kiedys powiedzial, ze gdyby w tamtą noc nie był z kumplami tylko cos przerobil, to jej reakcja chyba by go zabila...
Morał z tej historii jest taki, ze mechanizm jest prosty - jesli ciagle wątpimy, jeśli ciągle coś podejrzewamy, jeśli robimy wyrzuty albo chodzimy naburmuszone i nie chcemy powiedziec, o co nam chodzi... Same sobie szkodzimy. Wrecz prosimy facetow, zeby mieli nas dosc. Szczgólnie jesli facet nie ma nic na sumieniu i nic nie ukrywa. Zreszta to dziala w obie strony - gdyby facet sie tak zachowywal, kobieta predziej czy pozniej zareagowalaby tak samo.

marzenka_2000 napisał/a:

Ale swoją drogą szukam sposobu jak by się jej pozbyć.Ona zburzyłami całe moje życie.Wyobraż sobie że mieszkamy tu sami odcięci od rodzinnych krajów w pewnej izolacji.Jesteśmy osobno tylko w pracy,nie rozstaliśmy sie w ciągu 8 lat nawet na 1 dzień.A tu nagle spada jak kometa ,ktoś taki.Wiem ona przeżywa trudne chwile,ale żyje w rodzinnym mieście ma przyjaciół,męża,córkę,matkę i wszystkich znajomych.JA NIE MAM NIKOGO w sensie żywej postaci.I ona mi to zabiera,tracę poczucie bezpieczeństwa ,poczucie własnej wartości.Myślę że popadłam w depresję.Jeszcze raz dzięki za wsparcie,bardzo tego potrzebuję

Nie musze sobie nic wyobrazac - sama mieszkam wiele lat za granica i wiem, jak to jest.
Ale ona ci nic nie zabiera - boisz sie, ze to zrobi, ale to nie znaczy, ze tak bedzie. Nie myl własnych lęków z rzeczywistoscią. Twoj strach jest spotęgowany twoja sytuacja- tym, ze jestes w obcym kraju, ze nie masz nikogo poza nim, ze gdyby odszedl byloby ci niezmiernie ciezko... Ale to nadal jest tylko strach. Porozmawiaj szczerze i otwarcie ze swoim partnerem. Bez wyrzutow, oskarzen i pretensji, mow mu jak sie z tym czujesz. I pozwol mu przekonac sie, ze jest inaczej niz myslisz. Nie każę ci ignorować niepokojących sygnałów... Ale poki co, z Twoich postow wynika, ze takich nie ma... Strach ma tylko wielkie oczy.

Twoja siostra jest niesamowita.Mnie nie byłoby stać na taki gest.Ja wybucham ,muszę wiedzieć tu i teraz .Nie potrafię poprowadzić prawidłowo rozmowy ,wszystko kończy się na wielkiej awanturze,zawsze wybieram zły moment.on ma jeden argument,jak Ci się nie podoba wracaj do Polski.A wie że nie mogę tego zrobic,bo nie ma tam pracy i nie utrzymam domu ,bo mnie na to nie będzie stać.Właśnie włączył komputer i ona już tam jest.

9

Odp: Samotność

witaj marzenko ! Pisza dziewczyny bardzo optymistycznie i dobrze ,tylko czy na pewno nie ma sie czym martwic ?
Twoj partner mimo wieku jest bardzo niedojrzaly ,skoro nie wie ze cie rani .Mysle ze on pielegnowal marzenie wiec dobrze sie stalo ze dostal zdjecie i sie rozczarowal  Na twoim miejscu nie winilabym jej za wszystko ,on tez ma w tym niebagatelny udzial . I mow zawsze o swoich uczuciach ,tak normalnie ,bez pretensji  .To trudne ,wiem ... ale warto

10

Odp: Samotność

Ja jednak nie byłaby taką optymistką jak Kendy.....Nie można takich spraw bagatelizować....Moja koleżanka tak się wciągnęła w pisanie z byłym, że po półtora roku małżeństwa z malutkim dzieckiem rzuciłam męża aby odnowić znajomość ze swoją pierwszą miłością. Niedawno wyszła za niego za mąż. Więc, uważam ,ze powinnas byc bardzo czujna. Poza tym ta kobieta ma tupet, pisząc, ze to ona jest 2 polowka twojego.....Dla mnie to dziwna sytuacja, chora....u mnie z tego powodu bylaby wielka awantura......Nie zyczylabym sobie, zeby moj maz wypisywal lub utrzymywal kontakty nawet wirtualne ze swoja byla. A do paniusi napisalabym z jego gg.....Walcz o swoje malzenstwo.

11

Odp: Samotność
krokusik napisał/a:

Ja jednak nie byłaby taką optymistką jak Kendy.....Nie można takich spraw bagatelizować....Moja koleżanka tak się wciągnęła w pisanie z byłym, że po półtora roku małżeństwa z malutkim dzieckiem rzuciłam męża aby odnowić znajomość ze swoją pierwszą miłością. Niedawno wyszła za niego za mąż. Więc, uważam ,ze powinnas byc bardzo czujna. Poza tym ta kobieta ma tupet, pisząc, ze to ona jest 2 polowka twojego.....Dla mnie to dziwna sytuacja, chora....u mnie z tego powodu bylaby wielka awantura......Nie zyczylabym sobie, zeby moj maz wypisywal lub utrzymywal kontakty nawet wirtualne ze swoja byla. A do paniusi napisalabym z jego gg.....Walcz o swoje malzenstwo.

Witaj Krokusiku,miło że tu wróciłaś.Widzisz myślałam ,żeby za niego coś odpisać.Ale oni są Anglikami i piszą pewnego rodzaju slangiem,czasami trudno mi wszystko zrozumięć,angielski jest bardzo wieloznaczny i muszę się nieżle wysilić żeby znaleść właściwą interpretację.Boję się ,że jak cos napiszę rozpozna po stylu.Byłam na początku jej znajomą na facebooku i na skypie .Probowałam ją wspierać w związku ze śmiercią syna.Ale dziwym trafem wykasowała mnie tłumacząc mojemu ,że laptop był odcięty od prądu i  straciła wszystkie kontakty/bzdura/Ale nieważne jak zorientowałam się o co w tym wszystkim chodzi nie chciałam tej znajomości kontynuować,a ona nie przysłała ponownego zaproszenia.Myślę że chciała tylko wyciągnąć wiecej informcacji o mnie i o naszym życiu.Wiesz co mnie wkurza?Podejście mojego do niej .On nigdy nie określił się konkretnie,wiesz bardzo chciałbym ci pomóc ale dla mnie najważniejszą osobą jest Marzena.Ona go cały czas podpuszcza .Ona pisze:byłam głupia,skrzywdziłam Ciebie,teraz jest lepiej ,masz ją,moja strata Marzeny zysk.A on pozostawia to bez komentarza,czyli daje jej możliwość interpretacji.Albo: ja nie wyglądam tak wspaniale jak Marzena,a on na to :bez komentarza.Cały czas bierze go na litość .Wymyśla nowe problemy np,pisze wszystko idzie bardzo żle /córka w 8 miesiacu /z moją córką.On:co z nią?Ona:baby nie rośnie prawidłowo.On:o nie!Ona proszę wyślij mi Uścisk.On wysyła misia.Oh dzięki ,tesknię za Tobą.Po miesiącu w normalnym terminie rodzi się dziecko o normalnej książkowej wadze.Po paru dniach zmienia taktykę na :przez żoładek do serca.Tu w Holandii nie mamy prawdziwie orginalnych angielskich produktów a jeżeli coś jest to nie jest takie jak w rodzinnym kraju.Niedziela rano.On odpala skypa ,a tam juz gotowa wiadomość czeka:Moje śniadanie: angielski bekon z jajkami mniaaam.po sześciu godzinach mój obiad :jagnięcina z rusztu i pieczone ziemniaki -jaka ja jestem prawdziwie angielska.On pozostawia to bez komentarza.Kto ją o to pyta?Ona ma też chorą matkę .Więc pisze :Biedna mama leży w szpitalu,jutro ją odwiedzę,Czy mam przesłać twoją love dla niej.Nie można powiedzieć nie.Wiec on mówi :tak prześlij.Oh dziękuję,następnego dnia ,moja mama przesyła love dla ciebie.Mówię do niego ,ty dałeś jej nadzieję że coś z tego będzie.On :nie obchodzi mnie co ona sobie myśli.A ona nawet wtedy kiedy nie odpisuje jej ,tłumaczy to na swoją nutę:jeśli nie odpisujesz ,rozumiem to/bo Marzena jest w pobliżu/

12

Odp: Samotność
ninka 35 napisał/a:

witaj marzenko ! Pisza dziewczyny bardzo optymistycznie i dobrze ,tylko czy na pewno nie ma sie czym martwic ?
Twoj partner mimo wieku jest bardzo niedojrzaly ,skoro nie wie ze cie rani .Mysle ze on pielegnowal marzenie wiec dobrze sie stalo ze dostal zdjecie i sie rozczarowal  Na twoim miejscu nie winilabym jej za wszystko ,on tez ma w tym niebagatelny udzial . I mow zawsze o swoich uczuciach ,tak normalnie ,bez pretensji  .To trudne ,wiem ... ale warto

Hej Ninka.Wiem o tym i mam o to pretensje,moje argumenty nie przemawiają do niego.On wie że mnie rani,ale jest pewny że go nie opuszczę.

13

Odp: Samotność

witaj marzenko !nie sluchaj dziewczyn ktore mowia ;walcz,pisz do niej w jego imieniu To nie tak ,poczuje sie urazony ,kontrolowany . Straci do ciebie zaufanie ,a tego nie chcesz ,chyba ?Raczej uzbroj sie w cierpliwosc ,niech sobie pisze .Badz dyskretna ,nie obrazaj rywalki ,pokaz klase .Na facetow to dziala jak nic Zadowolona z siebie ,zadbana z poczuciem humoru partnerka to dla nich skarb Okaz zainteresowanie ,zniecierpliwienie ale bez przesady ,niech wie ze nie jest ci obojetny .Ale nie rob mu ciagle awantur ,nie urzadzaj placzow to na nic .mialam podobna historie w ciagu mojego malzenstwa ,moj maz zainteresowal sie znajoma i nawet widac bylo ze bardzo mu sie podoba .P

14

Odp: Samotność

Podjelam taktyke jak wyzej i bingo !Sam potem sie dziwil co w niej widzial !ona  podobnie jak twoja hmmmm ? rywalka ...osaczala go zaproszeniami ,telefonami .Slowem ,narzucala sie .Zadenfacet tego nie zniesie ,glowa do gory ! moj maz szybko uznal historie za zenade i potem mialam pretekst zeby mu dokuczac .... powodzenia !!

15

Odp: Samotność

Dzięki Ninka.Ta taktyka jest jak najbardziej słuszna,ale ja już jestem tym zmęczona,trwa to to juz 10 miesięcy,a ja przeżywam prawdziwą huśtawkę emocjonalną.Mam dni kiedy chce mi się żyć,kupuję sobie kwiaty,robię porządki ,dobieram starannie ubiór,cieszy mnie ,że ktoś nieznajomy ,uśmiechnął się do mnie.Ale po tym przychodzą dni beznadziejne,kiedy płaczę cały dzień i cała noc.I wie że to jest złe,że wyglądam strasznie i sama siebie dołuję.Wiem to ,ale nie mogę tego przezwyciężyć.Dlatego właśnie napisałam o tym tutaj.Pomogło mi to uświadomić sobie,że mój problem jest taki sobie i że ludzie naprawdę cierpią bardziej i każdego coś tam gryzie.Myślę,że ja nie mam już siły i się poddam.On się przekona póżniej,że popełnił błąd ale będzie za póżno ,on już mnie stracił.

16

Odp: Samotność

Witaj Marzenko ! Rozumiem ze masz gorsze dni ale chociaz to dziwnie zabrzmi ,teraz nie mozesz sobie na nie pozwalac .Tak to juz jest ze to my musimy byc silniejsze ,od nas wiecej sie wymaga .Facet w razie problemu pojdzie do pubu wyzalic sie kolegom ,jesli rozwiazanie wymaga za duzo wysilku -odpusci .Albo zwali wine na partnerke i sie usprawiedliwi .Znam to wszystko z autopsji bo niedawno sie rozwiodlam z czlowiekiem z ktorym przezylam 15 lat .I jestem szczesliwa ,chociaz samotna .Mam jednak satysfakcje ze zrobilam wszystko aby nas uratowac .Ty tez walcz jesli uwazasz ze warto .A twoj problem nie jest taki sobie bo zyjesz z czlowiekiem ktory burzy twoje poczucie wlasnej wartosci .Moze jest zaslepiony ale wedlug mnie popycha go rutyna ,potrzebuje ognia ,bodzca .Moze swietnie mu zrobi odrobina zazdrosci ?

17

Odp: Samotność
ninka 35 napisał/a:

Witaj Marzenko ! Rozumiem ze masz gorsze dni ale chociaz to dziwnie zabrzmi ,teraz nie mozesz sobie na nie pozwalac .Tak to juz jest ze to my musimy byc silniejsze ,od nas wiecej sie wymaga .Facet w razie problemu pojdzie do pubu wyzalic sie kolegom ,jesli rozwiazanie wymaga za duzo wysilku -odpusci .Albo zwali wine na partnerke i sie usprawiedliwi .Znam to wszystko z autopsji bo niedawno sie rozwiodlam z czlowiekiem z ktorym przezylam 15 lat .I jestem szczesliwa ,chociaz samotna .Mam jednak satysfakcje ze zrobilam wszystko aby nas uratowac .Ty tez walcz jesli uwazasz ze warto .A twoj problem nie jest taki sobie bo zyjesz z czlowiekiem ktory burzy twoje poczucie wlasnej wartosci .Moze jest zaslepiony ale wedlug mnie popycha go rutyna ,potrzebuje ognia ,bodzca .Moze swietnie mu zrobi odrobina zazdrosci ?

Hej Ninka,bardzo dziękuję za wsparcie.Bardzo podoba mi się Twoje podejście do życia,jesteś silna i mądra,życzę Ci szczęscia,moje poprzednie story było bardzo podobne do Twojego,miałam wtedy 30 lat i zostałam z dwójką malutkich dzieci/on miał ten sam problem ale odszedł mając 33 lata/Także tamten rozdział zamknął się na zawsze.Długo czekałam na miłość ,teraz wiem że nie doczekałam się jej .Nie mogę być z kimś komu nie ufam,ta osoba musi być ze mną naprawdę,nie mogę żyć obawami ,że jest ktoś ważniejszy.Zasługuję na to bo daję z siebie wszystko.Jestem dumna z moich dzieci i to jest moje największe szczęście.Trzymam za Ciebie kciuki a o zazdrości ,napiszę następnym razem.

18

Odp: Samotność

Witam wszystkich,wracam do tego samego tematu,bo stało sie tak jak niektórzy przewidywali.Mieliśmy razem jechac do Polski na absolutorium mojej córki.Na kilka dni przed wyjazdem on otrzymał wiadomość z Anglii,że stan matki bardzo się pogorszył.Zadecydował więc,że ja pojadę sama a on poleci do Anglii na 4 dni,zobaczyć się z matką,bo nigdy nie wybaczyłby sobie jeśliby coś się stało.Ja wyjechałam w piątek wieczorem ,on w sobotę rano.Czekaliśmy w ogrodzie na przyjazd busa,zapewniał mnie .ze dla niego to jest trudniejsze ,niż dla mnie ,bo pierwszy raz po 8 latach bedziemy osobno.Jeszcze na parkingu powiedział ze będzie tęsknił i że mnie kocha.Powiedziałam ,że mama jest najważniejsza i że mu zaufam.Zapewniał że absolutnie jedzie tylko do matki i rodziny,nie ma czasu na jakiekolwiek spotkania.Pojechałam pełna wiary ,że mówi prawdę,cieszyłam się,że zobaczę mój ukochany dom,a on i tak przyleci w środę.W sobote po przyjeżdzie przysłał sms że jest ok.Ja byłam zajeta moją rodziną.W niedzielę rano próbował dzwonić do mojej mamy,ale mnie tam nie było./w moim domu nie ma telefonu/a w mojej komorce skonczył sie kredyt/.Do wieczora byłam spokojna cały czas sprawdzałam skypa i nic.W koncu postanowiłam skontaktowac sie,bo chciałam wiedziec co z mamą.Nie było nikogo na skypie ,nie znam ich angielskiego numeru,ale w Holandii zawsze korzystałam z jego skypa bo ma wykupiony abonament na telefony stacjonarne i komorki.Zalogowalam sie na jego skypie.I tam był numer domowy siostry u której miał się zatrzymac.To było wczoraj,poprosiłam go do telefonu,mówił jaka  była straszna wizyta u matki.Siostra zorganizowała rodzinne spotkanie.Nie widzial ich 3 lata.Zapytałam jak spędził pierwszy wieczór,czy kontaktował sie z  kolegą.Kolega po mnie przyjechał i zabrał mnie do swojego miasta i zostałem u niego na noc.W tym momencie zobaczyłam ze ona /była ex jest na linii/.Pojawiła sie kropka że ma wiadomośc.Nacisneląm i ukazał się czat z piatku wieczór,5 minut po moim odjezdzie zalogowal sie i zadzwonil na komórkę do niej.Sa to płatne rozmowy wiec ograniczył się do 5 minut.Potem pojawił się jej tekst

19

Odp: Samotność

cdn.To cudownie ze do mnie zadzwoniłes.Spotkać się raz w roku twarza w twarz to chyba za mało?Uwazaj na siębie przyjacielu duszy.Dzwoń do mnie o kazdej porze.Nie moge doczekac sie kiedy cię uścisnęxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxmmmmmmaaaaaaaaaaaaaaammmmxxxxxxxxxx.Po-czekaj zadzwonie teraz do ciebie,jeszcze raz,czekam,a teraz ja.xxxxxxxxxxxxxxx
Przeżyłam szok bo nie wiedziałam ze historia czatu może sie ukazać ,zawsze wszystko kasował.Przeczytałam błyskawicznie jednoczesnie słuchając co mówi.Zapytałam nieśmiało ,a Ona wie ze jestes wAnglii.Wpadł w wściekłość,ja przyjechałem do mamy ok,ok,chce porozmawiac z siostrą,podeszła do telefonu ,co z mamą ,ok,tylko żle wygląda,a ty ok,rozpłakałam się,nie ,myślę że on spotkał się z Nią.Siostra syknęła ze złości ,jak możesz ,nie bedę rozmawiac z toba,on spał u kolegi i on go odwiózł rano.Przepraszam nie wiem dlaczego to powiedziałam.On wział słuchawkę,mam angielski numer komórki,prześlę ci na skypie.Do tej chwili nie odezwał się.Właśnie przed chwila skopiowałam ten czat i wysłałam do niego bez zadnego komentarza.Cisza ,ja nie pozwole sie więcej okłamywać.To juz koniec......................................

20

Odp: Samotność

Właśnie to przeczytał:skąd wzięłaś te śmieci.to są twoje obietnice,był w szoku i nie umiał tego wyjaśnić,wyłączył się.Proszę powiedzcie czy dobrze zrobiłam

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026