Jak uczyć maluchy języka obcego? :) Czy warto? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Jak uczyć maluchy języka obcego? :) Czy warto?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: Jak uczyć maluchy języka obcego? :) Czy warto?

Pod wpływem naszej dyskusji w jednym z wątków dot. języków obcych postanowiłam założyć wątek dla nauczycielek języków obcych (tych przyszłych i obecnych smile ) oraz mam, które wciąż mają wątpliwości co do skuteczności takiego nauczania smile

Osobiście już od kilku lat jestem nauczycielką języka angielskiego (metodą Helen Doron). Metoda HD polega na tym, że całe zajęcia odbywają się w języku angielskim, a dzieci w domu osłuchują się z językiem poprzez puszczanie im "w tle" płyt HD. Naśladuje to uczenie dziecka języka polskiego, kiedy pokazujemy przedmioty/wykonujemy czynności i je nazywamy - dziecko łączy to, co widzi, z tym, co słyszy od nas i tak samo przebiegają lekcje. Kursy prowadzimy dla dzieci od 1 roku życia i z powodzeniem kontynuujemy przez kolejne lata na następnych poziomach (dopiero dzieci ok. 8-9 letnie uczą się u nas autorską metodą, w dużej mierze zainspirowanej HD).

Muszę powiedzieć, że jako nauczycielka grupy, która przydreptała do mnie właśnie w wieku 1,5-2 lat (obecnie 4-5latki) widzę, jak dużo im to daje. Oczywiście, niewielu nauczycieli chce podjąć się pracy z takimi "pełzakami", bo wymaga to ogromnie wiele wiary we własne umiejętności, w możliwości dziecka i współpracy ze strony rodziców, którzy uczestniczą w zajęciach - a dopóki maluch nie będzie mówił, nie otrzymujemy takiej informacji zwrotnej o tym, co umie, jak to ma miejsce ze starszymi dziećmi.
Na tym etapie cały feedback polega na tym, że wydamy polecenie po angielsku i dziecko je wykona, a więc nas rozumie wink

Teraz, kiedy wspomniane już "pełzaki" są w przedszkolu, mówią tyle, że uciszyć ich nie można wink - widzę, że operują całym słownictwem, jakiego się wtedy nauczyliśmy.

Jakie są Wasze doświadczenia nauczycielskie/rodzicielskie? Zapraszam do dyskusji!

... Mam serce w ogniu i niewiele mam w tym życiu czasu, by żałować czegoś...

REGULAMIN Forum Netkobiety.pl - przeczytaj smile
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak uczyć maluchy języka obcego? :) Czy warto?

Ah, Helen Doron - obiło mi się o uszy na zajęciach z psychologii edukacyjnej chyba ale niewiele o tym wspomniano (jakoś na moim kierunku w ogóle skupiano się na uczeniu nas "standardowych" metod metodycznych nie tłumacząc i nie przedstawiając wszystkich alternatywnych szkół czego trochę żałuję). Dlatego powiedz mi, czym różni się to od TPR (total psychical response) bo z Twojego opisu wyglądało podobnie (akurat pisałam długą pracę na 2 roku o tpr smile ?

Jeżeli zaś chodzi o mnie to moim targetem jest Metoda Montessori. Póki co jeszcze nie uczę bo moim marzeniem jest pracować w przedszkolu a w większości takich placówek wymaga się jednak odpowiedniego wykształcenia (jedyne co mogą mi oferować to lekcje angielskiego, ja natomiast chciałabym być pełnoetatową wink przedszkolanką). Nie mniej jednak odbyłam już trochę praktyk i piszę licencjat o tej właśnie metodzie i cóż mogę powiedzieć - w Wawie jest szkoła i przedszkole Montessori w pełni po angielsku. Niewiarygodne jak te dzieciaki potrafią po roku, dwóch spędzonych tam nawijać w tym języku. Przysięgam, że moi koledzy i koleżanki z liceum nie mówili tak dobrze i nie mieli tak bogatego słownictwa jak te brzdące!

Ogólnie metoda Montessori jest jedną z bardziej specyficznych i złożonych. Zakłada przede wszystkim niezmienne podążanie za dzieckiem i dostosowywanie się do jego pragnień i zainteresowań. Oczywiście nauczyciel nie zamienia się w sługę dziecka ale powinien, istotnie, mu "służyć" wink Ciężko to zrozumieć - zwłaszcza bez obserwacji doświadczonych nauczycieli montessori ale w skrócie chodzi o to, że po pierwsze dziecko samo wybiera zadanie, które chce robić. Nauczyciel może jedynie, jeżeli jest zaniepokojony tym, że uczeń przed dłuższy czas nie poszerza swojej wiedzy, proponować mu lub przekonywać go do wypróbowania czegoś nowego. Po drugie nauczyciel udziela pomocy tylko i wyłącznie wtedy, kiedy dziecko go o to prosi. Nigdy się nie wtrąca i daje się maluchowi uczyć na swoich własnych błędach.
Tu przechodzimy do drugiego ważnego składnika tej metody. Tak zwane przygotowane otoczenie - czyli bardzo dokładnie i szczegółowo zaplanowana klasa, która we wszystkich placówkach montessori na całym świecie powinna wyglądać niemal identycznie. Otóż, klasa podzielona jest na rejony - naukę sensoryczną, naukę praktycznego życia, naukę języków i naukę liczenia. W każdym z tych rejonów leżą odpowiednie przedmioty - wszystkie albo w każdym razie ogromna większość zaprojektowane przez samą Marię Montessori, które pomagają dziecku się rozwijać. Są one skonstruowane w ten sposób, że same weryfikują poprawność wykonania zadania (np. dla ok. 3 latków są specjalne kostki z dziurami, w które wkłada się drewniane owalne bloki różnej grubości. Jeżeli dziecko nie dopasuje wszystkich bloków odpowiednio do dziur - nie będzie w stanie wszystkich włożyć do środka itd.).

Ah, rozpisałam się - ale ogólnie zafascynowana jestem tą metodą. Nawet jeżeli czasem przeraża mnie jej restrykcyjność wink
Szkoda tylko, że w Polsce nie można zrobić profesjonalnego kursu jednej z dwóch organizacji montessori (jest europejska i amerykańska), który dawał by odpowiednie kwalifikacje do nauczania dzieciaków.
Oczywiście można wyjechać i zrobić taki kurs, który trwa 2 lata. Plus jest taki, że robiąc kurs np w Association Montessori Internationale (europejska organizacja) można dostać pracę niemalże w każdym kraju, w którym są placówki sygnowane przez AMI (większość krajów europejskich). Można więc, nawet będąc "tylko" nauczycielem, napodróżować się po całym świecie smile  Poznałam właśnie w trakcie moich praktyk taką super kobietę, całkowicie poświęconą nauczaniu i montessori, która uczyła m.in w Chinach, USA, Niemczech itd.

Are you an idiot? No, sir, I'm a dreamer

3

Odp: Jak uczyć maluchy języka obcego? :) Czy warto?
pennylane napisał/a:

Można więc, nawet będąc "tylko" nauczycielem, napodróżować się po całym świecie smile  Poznałam właśnie w trakcie moich praktyk taką super kobietę, całkowicie poświęconą nauczaniu i montessori, która uczyła m.in w Chinach, USA, Niemczech itd.

Powiem Ci, że z tym akurat bywa różnie. Helen Doron też daje takie możliwości, ale w praktyce to, czy dostaniesz pracę w innym kraju zależy także od ilości etatów, jakimi dysponują - nasza native speakerka Alice zrobiła HD, pouczyła w Polsce, chciała pracować w Hiszpanii i mimo "native" korzeni nie dostała tej pracy.

Wiele rzeczy wychodzi w praniu, gdy się już uczy, dlatego uważam, że warto zawsze zebrać jak najwięcej również negatywnych opinii, żeby odrobinę odrzeć się z lukru wink, jaki sobie tworzymy (bo idealizujemy wszystko, co nas interesuje smile ) i móc realnie podejść do problemów, kiedy się pojawią.

Jeżeli chodzi o Helen Doron, to pomijając wykorzystanie wielu fajnych osiągnięć z glottodydaktyki (m.in. Glena Domana, elementów kinezjologii edukacyjnej itd) dla mnie największym wyróżniającym czynnikiem jest sposób szkolenia nauczycieli - najczęściej nieprzygotowanych nawet po studiach filologicznych do pracy z tak małymi dziećmi jak te roczne czy dwuletnie - i późniejsza opieka nad nimi. Obowiązkowe szkolenia, system trenerów, dostarczania materiałów, kontrole jakości, które przechodzą nauczyciele.
Obawiam się, że nawet po zapoznaniu się z teorią działania takiej metody jak HD, trenerzy, którzy obserwują pierwsze lekcje, pokazują, instruują to jest nieoceniony trening dla początkujących w tej dziedzinie. I nie ma tak, że ktoś ma licencję HD i tu się kontakt urywa, więc nie ukrywam, że w utrzymanie licencji wkłada się sporo pracy.

Nie faworyzuję oczywiście HD, bo jest wiele innych szkół językowych, które postępują podobnie. Tyle, że większość z nich nie zapewnia treningu i nie sprawdza, w jaki sposób nauczyciel pracuje, a to niestety często wychodzi na niekorzyść dla uczniów. Największe problemy z zaliczeniem szkolenia wstępnego dla nauczycieli mieli zresztą Ci, którzy najdłużej uczyli tradycyjnymi metodami, tak na marginesie wink

... Mam serce w ogniu i niewiele mam w tym życiu czasu, by żałować czegoś...

REGULAMIN Forum Netkobiety.pl - przeczytaj smile

4

Odp: Jak uczyć maluchy języka obcego? :) Czy warto?

"Powiem Ci, że z tym akurat bywa różnie. Helen Doron też daje takie możliwości, ale w praktyce to, czy dostaniesz pracę w innym kraju zależy także od ilości etatów, jakimi dysponują - nasza native speakerka Alice zrobiła HD, pouczyła w Polsce, chciała pracować w Hiszpanii i mimo "native" korzeni nie dostała tej pracy. "

Jasne, że bywa różnie ale jednak w warszawskim casa dei bambini spotkałam samych nauczycieli prowadzących zza granicy (z jednym wyjątkiem w zerówce szkolnej ale nauczycielka mimo, że była polką większość życia spędziła w stanach i tam kończyła kurs AMS). Wszystko chyba zależy od organizacji i jej sposobu zatrudniania nauczycieli.



Co zaś do Helen Doron nie powiedziałaś czym się różni - w praktyce - od TPR. Bardzo mnie to ciekawi bo naprawdę niewiele słyszałam o tej metodzie.

Jeśli zaś chodzi o treningi to nie wiem jak jest z dalszą obserwacją nauczycieli ale wiem, że w przypadku montessori również po zakończeniu studiów wyższych dopiero rozpoczyna się kurs dwuletni, w którym jest mnóstwo godzin praktyk i obserwacji. Zresztą, ja sama najwięcej nauczyłam się dzięki moim praktykom - nawet najdokładniejsze książki nie są w stanie oddać tego jak naprawdę należy kontrolować sytuację w klasie, w której każde dziecko powinno de facto robić to na co tylko ma ochotę wink Tu też chyba zresztą powraca temat bardzo dokładnych kursów - nie wyobrażam sobie, żeby nieumiejętny nauczyciel miał wkroczyć do takiej klasy. Zapewne skończyło by się to totalnym rozpasaniem maluchów i zerowymi postępami w nauce. Tymczasem montessori potrafi dawać zdumiewające efekty.

Opowiedz mi więc jeszcze coś więcej o Helen Doron a ja mogę co nie co poopowiadać o montessori - jeżeli oczywiście jesteś zainteresowana smile

Are you an idiot? No, sir, I'm a dreamer

5

Odp: Jak uczyć maluchy języka obcego? :) Czy warto?

Też słyszałam o tej metodzie. Takie maluszki naturalnie chłoną język więc może się to sprawdzać. Ja jednak nie chciałabym dziecku fundować od najwcześniejszych lat zajęć dodatkowych, choć jestem za nauką malucha języka obcego. Myślałam raczej o tym, aby samemu zacząć jakąś edukacje w domu. Z bajeczkami w języku angielskim, piosenkami, z książeczkami takimi jak "Angielskie z Maksem"...nie wiem czy ktoś widział? co o tym myślicie?

6

Odp: Jak uczyć maluchy języka obcego? :) Czy warto?

Wanilia, z czego wynikają Twoje uprzedzenia?
Dziecko nie traktuje tego jak zajęcia dodatkowe, a taki angielski trwa raz w tygodniu 30 min dla dzieci 1-2 lata i 2x30 min dla dzieci 3-4 letnich. Rodzice sobie chwalą, że to jest świetne przygotowanie przed przedszkolem, że dzieci mają kontakt z rówieśnikami.

A powiem Ci jako nauczyciel mający już swoje lata doświadczenia w uczeniu dzieci 1-6 lat, że trzeba do tego fachowego przygotowania, żeby efekty były widoczne. Książeczki, o których piszesz widziałam. Nie wypowiem się na temat treści, bo jestem zdania, że to, jakiego słownictwa uczymy i jakich kolorowanek używamy jest drugorzędne, liczy się to, co poza książką.

... Mam serce w ogniu i niewiele mam w tym życiu czasu, by żałować czegoś...

REGULAMIN Forum Netkobiety.pl - przeczytaj smile

7

Odp: Jak uczyć maluchy języka obcego? :) Czy warto?

Wiesz jasne, zgadzam sie, że samo podstawienie dziecku pod nos takiej książki nic nie da. Trzeba z siebie też wykrzesać jakiś wysiłek i odpowiednio przedstawić co teraz zrobimy, czego się dowiemy itd. Nie twierdzę też, ze nauka języka na zajęciach jest zła i nie daje efektów, twierdzę tylko, ze moje dziecko powinno mieć czas na słodkie dzieciństwo, zabawę, oglądanie takich książeczek właśnie z rodzicem w miłej atmosferze w domu a na prawdziwą naukę i dodatkowe zajęcia przyjdzie jeszcze czas. to tylko moje zdanie i moja wola.

8

Odp: Jak uczyć maluchy języka obcego? :) Czy warto?

Możliwości nauczania takiego małego dziecka jest mnóstwo. Teraz przedszkola wprowadzają specjalne programy do nauki angielskiego, można tez dzieciaka zapisać na specjalny kurs organizowany przez szkoły językowe - wystarczy tylko na coś się zdecydować.

9

Odp: Jak uczyć maluchy języka obcego? :) Czy warto?

Ostatnio dowiedziałam się ,że nawet, gdy dziecko jeszcze jest w łonie matki można zacząć uczyć. Dlatego tez tak często zdarza się, że osoby z rodzin muzycznie uzdolnionych, również są uzdolnione w tym kierunku.

Odp: Jak uczyć maluchy języka obcego? :) Czy warto?

Moim zdaniem im wcześniej zaczniemy uczyć dziecko języka obcego tym lepiej. Wiadomo bowiem, że dzieci maja zdolność szybszego przyswajania jezydów. Poza tym są szkoły takie jak Axon, które uczą języka angielskie poprzez zabawę. Myślę , że jest to najlepsza forma edukacji dla dzieci. Ponieważ podczas zajęć aktywnie w nich uczestniczą i nie nudzą się.

11

Odp: Jak uczyć maluchy języka obcego? :) Czy warto?

Witajcie
W tej chwili jestem z 2,5 letnią córką w domu i chciałabym się podzielić doświadczeniem z przyswajaniem przez dziecko języka obcego w tym przypadku angielskiego. Otóż już w czasie ciąży miałam okazję osłuchać się z tym językiem gdyż odrabiając angielski ze starszymi razem z nimi słuchałam płyt z wymową. Po urodzeniu dziecka oczywiście dalej słuchamy. Gdy miała 6 msc kupiłam płytę z książeczką dla dzieci, małej spodobał się dziecięcy głos lektorki no i piosenki na płycie- starszym córkom o dziwo też. Teraz mała ma ponad dwa lata i używa pewnych zwrotów mimowolnie, przy powitaniu z innymi dziećmi często mówi hello, czasami coś jej się wyrwie gdy się bawi albo gdy mówimy o kolorach to dla niej niebieski to jest równoznaczny z blu a dziewczynka z gerl. To co jest piękne to fakt, że nic nie odbyło się na siłę jestem strasznie dumna z tego że się nam udało.Patrząc na starsze córki już tak łatwo nie jest tu musimy się zwyczajnie napracować. Staram się często puszczać płyty i bardzo się ciesze, że dziewczyny nie tylko słuchają ale również w tym samym czasie malują pastelami.
Ja sama mam bardzo dużo obaw czy kiedykolwiek nauczę się tego języka, mimo iż wielokrotnie próbowałam, może wsparciem będzie mój mąż który też zaczął się uczyć angielskiego.
A wracając do dzieci we wrześniu chciałam zapisać wszystkie trzy do dobrej szkoły językowej ale nie miałam szczęścia, bo w większości niestety oferowano pracę w dużych grupach albo ceny takie jak z kosmosu.
Myślałam też o H D kierując się ogólnie dobrymi metodami nauczania   w pobliżu mojego bloku jest taka szkoła, niestety akurat ta nie ma dobrej opinii.
Tak więc trochę nie było wyjścia ale w sumie myślę, że wyszło nie najgorzej.
Staram się też wprowadzać niektóre zasady w myśl   Metody Montessori czyli być osobą pomocną dziecku, staram się aby najmłodsza córka była osobą bardzo samodzielną i tu też są pozytywne wyniki: córka dobrze sobie radzi  z jedzeniem,myciem, wycieraniem, nalewaniem czy też ubieraniem niektórych rzeczy. Zachwyca mnie tym, że kończąc zabawę sama zbiera zabawki (trudniej z kredkami).
Niedługo zaczynamy czytać metodą obrazkową i tu też nic na siłę.
Życzcie nam powodzenia bo się troche boje o rezultaty i czy w tym wytrwamy.

Moja mała pózno zaczeła mówić tym bardziej się cieszę z efektów i z faktu, że uczy się mimowolnie.Patrząc na starsze córki widzę ile straciły.
Dziękuję za podpowiedz z paluszkami.

,,Narzekałem, że nie mam butów,
dopóki nie zobaczyłem człowieka, który nie miał stóp."

,,Tylko dziecko potrafi wbić patyk w ziemię, nazwać go i pokochać.''

12

Odp: Jak uczyć maluchy języka obcego? :) Czy warto?

Sama nie znam wiele metod nauczania, nie jestem nauczycielką, ale przyszłą mamą. Chciałabym właśnie od takiego młodego wieku uczyć dziecko, ale zastanawiam się czy to nie za wcześnie. Myślałam też o tym, żeby zacząć, jak będzie miało ok. 5 lat z dobrą książką, która ma program od podstaw, w stylu elektronicznej książki axona. Ale dobrze dowiedzieć się tutaj o różnych metodach nauczania, sama z takich specyficznych do tej pory miałam styczność tylko z metodą Callana:).

13

Odp: Jak uczyć maluchy języka obcego? :) Czy warto?

Ja udzielam korepetycji 5-letniej dziewczynce. Z całą odpowiedzialnością mówię że jak najbardziej warto zacząć uczyć dziecko w tak młodym wieku. Mała jest bystra, szybko kojarzy fakty i dużo zapamiętuje. Uczę ją przez zabawę czyli: malowanki, internet , książki dla dzieci, piosenki i tp. Co uważam za niekorzystne dla dziecka to zbyt długi czas nauki. Dwie godziny pod rząd to dla mojej uczennicy już za dużo. Mała zaczyna być rozkojarzona i powoli nie słucha. Dlatego dla mnie najlepszą opcją są dwie oddzielne godziny w ciągu tygodnia.

14

Odp: Jak uczyć maluchy języka obcego? :) Czy warto?

Moge zabrac glos i miec inne zdanie ?
Uwazam ze nie powinno sie uczyc dzieci w tak mlodym wieku. Jest taka tendencja ze rodzice chca by ich dziecko zostalo geniuszem i juz od 2 , 3 latek wysylaja dzieci na rozne dodatkowe zajecia. Wysylalismy starsze dziecko na angielski metoda HD, niewiele to dalo, obserwujemy dzieci z gropy corki, efekty mizerne, nie przelozylo sie to wybitne poznanie jezyka w stosunku do innych dzieci. Gdy wokolo nasi znajomi wozili takie maluszki na rozne dodatkowe zajecia my postawilismy na rozwoj emocjonalny w tym wieku. Szczesliwe dziecinstwo, przebywanie  z dziecmi,  czytanie im bajek, dobry kontakt z dziadkami, poukladanie najpierw sfery emocjonalnej jako podkladu pod przyszla nauke. Taki domowy wynalazek to wojny wodne by dzieci mogly sponiewierac rodzicow w zabawie, odreagowac ich decyzyjnosc.
Efekty uwazam za doskonale, dzieci ucza sie bardzo dobrze, ciagnie je do szkoly i poznawania nowego, nie mamy problemu z agresja naszych dzieci w stosunku do rowiesnikow.

15

Odp: Jak uczyć maluchy języka obcego? :) Czy warto?

ALe tak generalnie - dowiedzione jest, że w tak młodym wieku dzieci bardzo szybko przyswajają sobie inne języki no i z tego też względu mają zdecydowanie łatwiej później w szkole. Poza tym, na takich zajęciach uczą się z powiedzmy - rówieśnikami więc od razu mogą sprawdzać swoje umiejętności wink

16

Odp: Jak uczyć maluchy języka obcego? :) Czy warto?

No właśnie - to jest to: maluchy sa bardzo pojętne i szybko przyswajają wiedzę. Sama też przez kilka lat udzielałam korepetycji z angielskiego i wiem, że po prostu w każdej kategorii wiekowej jesteśmy w stanie załapać język byle tylko dobrać odpowiednią metodę. A dla dzieciaczków - ta metodą będą gry, zabawy, piosenki, rymowanki itp. W szkołach jezykowych bardzo dobrze o tym wiedzą i organizują specjalne kursy.

17

Odp: Jak uczyć maluchy języka obcego? :) Czy warto?

Uczę dzieci od 3 roku życia hiszpańskiego.oczywiście prawie sama zabawa. Bardzo syzbko przyswajają, ale jest to jedna z najbardziej wymagających grup, z którą się pracuje.

18

Odp: Jak uczyć maluchy języka obcego? :) Czy warto?
Mokkasynka napisał/a:

Uczę dzieci od 3 roku życia hiszpańskiego.oczywiście prawie sama zabawa. Bardzo syzbko przyswajają, ale jest to jedna z najbardziej wymagających grup, z którą się pracuje.

O, opowiedz proszę coś więcej. Bardzo mnie ten temat interesuje.

19

Odp: Jak uczyć maluchy języka obcego? :) Czy warto?
truskawkowapolewa napisał/a:

Moim zdaniem im wcześniej zaczniemy uczyć dziecko języka obcego tym lepiej. Wiadomo bowiem, że dzieci maja zdolność szybszego przyswajania jezydów. Poza tym są szkoły takie jak Axon, które uczą języka angielskie poprzez zabawę. Myślę , że jest to najlepsza forma edukacji dla dzieci. Ponieważ podczas zajęć aktywnie w nich uczestniczą i nie nudzą się.

zgadzam się, ale sądzę, że najlepiej jest zacząć po prostu z dzieckiem pracować w domu, jezeli oczywiście ma się jakiś poziom zaawansowania w języku,jakieś pierwsze krótkie czytanki po angielsku, słówka i przy okazji zabawa. Dziecko nawet nie odczuje, kiedy zacznie samo mówić w tym jezyku

Karma wraca- pamiętaj

20

Odp: Jak uczyć maluchy języka obcego? :) Czy warto?

Jezeli dziecko nie pochodzi ze srodowiska bilingualnego (pobyt za granica, dwujezyczni rodzice, ewentualnie prywatny nauczyciel-native speaker) nie ma zadnego uzasadnionego powodu by zaczynac nauke jezyka w okresie zanim dziecko zacznie pisac pełnymi zdaniami i konstruować wypowiedzi.
Coraz wiecej badan pokazuje, że dzieci te, w późniejszym okresie NIE wykazują wiekszej biegłości i umiejętności posługiwania się jezykiem niż dzieci, które rozpoczęły naukę w okresie "tradycyjnym" czyli w wieku 8-9 lat.
Roznice w umiejętnościach szybko sie niwelują i w okresie maturalnym wlasciwie nie ma juz zauważalnych różnic. Na wszelkich testach osoby z obu grup osiagaja podobne wyniki.

Czyli owszem, mozna, ale nie ma w tym korzysci.

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Jak uczyć maluchy języka obcego? :) Czy warto?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018