Cześć Wszystkim,
Nie wytrzymałam i zareagowałam złością. Na moja reakcje miało wpływ dużo rzeczy z przeszłości ( ciagle mówienie mi co powinnam, co wypada, porównywanie do innych, wypominanie przeszłości mimo iż na czasy jak byłam młoda wszystko się bardzo dobrze ułożyło tylko nie po myśli członka rodziny, wyjazd za graniemce do rodziny gdzie pomogli mi założyć konto i weszli na nie bez mojej zgody-podglądali limit jaki może być debet w koncie, poronienie i nie uszanowanie prywatności i rozpowiedzenie rodzinie oraz stwierdzenie ze poronienie wynika z tego ze złe słowa mowie o jednym członku rodziny, nie uszanowanie kolejnych tajemnic, obgadywanie rodzeństwa-ja te kłamstwa konfrontowałam i wiele wiele innych szantaży emocjonalnych) ale jest coś gdzie emocji trzymać nie potrafię na wodzy i wale prosto z mostu. Chodzi o zwierzęta. Zarówno zwierzęta jak i dzieci to dla mnie istoty bezbronne i zawsze reaguje na krzywdę jak mogę. Pies rodzinny… temat który spowodował największe kłótnie z mojej strony. Pies kupiony z pudełka jako „typ rasy”. Oczywiście wyrósł na zupełnie innego. Pies wymagający opieki , zadbania. W rzeczywistości pies będący min 11h w domu, w międzyczasie ogródek a spacer tylko w dniach wolnych. Pies biegający dwa pietra po schodach. Pies karmiony chlebem, lodami, ciastem, gotowanymi kośćmi, smaczkami dla kota… Pierwsza kłótnia odbyła się z tego ,ze mój brat do mnie zadzwonił i się zapytał czy ten pies może zostać u mnie zamiast przyjeżdżać tam gdzie budują dom członkowie rodziny. Pies tam lata samopas i może wpaść pod auto bo członek rodziny się nim nie interesuje. Zgodziłam się i rozmawiając z członkiem rodziny , on się zaczął obruszać ze zwracam uwagę na tego psa i ich traktowanie. Fakt nie mój pies ale w tym czasie mieszkaliśmy koło sibie. Nie dało się nie widzieć cierpienia tego psa po zjedzeniu gotowanych kości który nie może się załatwić o 3 w nocy. Psa który był tak zakoltuniony jak przyjechałam ze nie mógł się ruszać. Psa który siedział w dymie papierosów pare godzin. Wiele wiele innych.
Kontakt urwalam z uwagi na przekraczanie moich granic jak i z uwagi na kłótnie o psa.
Kontakt odzyskany ale nie ja o to zabiegałam. Dałam sobie spokój i się pogodziłam i się przeprowadziłam. Psa nie widziałam wiec odpuściłam ze to nie mój pies.
Powoli znowu granice zostały przekraczane: porównania, wypominania, obgadywanie i na końcu sytuacja z psem i peklam a mianowicie: pies nie sikał a rodzina pojechała na wycieczkę. Wkoncu pojechaliśmy z psem do weta. Okazało się ze pies miał 50 kamieni w pęcherzu trzeba pilnej operacji. Po badaniach wyszło ze pies nie robił siku pare dni!!!! Był zatkany kamieniem!!!! Rodzina nie miała czasu podejść do weta bo jak mi pare dni po zdarzeniu powiedział członek rodziny: rodzina ich odwiedziła robili zakupy i grilla ?!?!?! Wybuchła w podejściu do tego psa. Następnego dnia by zdechł. Szkoda mi go już wiele lat co mogłam i kiedy mogłam się jim opiekowałam. Szczerze nienawidzę ludzi którzy nie dbają o zwierzęta. Nie powinni ich mieć. Powiedziałam co myśle o ich podejściu całej rodzinie. O zaniedbaniu. O faktach. Chcieli pokryć sunie pierwszy raz w wieku 7 lat!!! To zagrożenie życia jest przecież..Obrażenie przeogromne Poklicilismy się. Zaczęli się wypominanie mi pomocy której prawie nie było. Członek rodziny skłócił mnie poprzez kłamstwo z bratem którego nie powiedziałam. Miałam już dość ze nie można normalnie porozmawiać. Wieczne obrażanie intrygi. Jak nigdy stanęłam okoniem.
Rodzina jak się okazało , oczekiwała przeprosin za to ze tak im wszystko wytknęła o psie i ze to było poniżenie ich..
Już sama niewiem czasami jak można taka relacje budować: po dobroci się nie dało, nazywając rzeczy po imieniu się nie da. Nie umiem się patrzeć na cierpienie zwierzęcia i to przez zaniedbanie, nie interesowanie się nim. Do dziś dnia emocje mi nie opadły i nie umiem wybaczyć takiego podejścia a do tego takiego skłócenia mnie z bratem . Jak tylko myślami wracam do tego wieczoru narasta we mnie złość. Może ktoś spojrzy na ta sytuacje nie przez emocje jak jak i może mi cis poradzi. Sama mam psy ale kocham tamtego psa. Większość członków mojej rodziny go niecierpi, bo jest niewychowany wyglada na schorowanego itd…