Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

Temat: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości

Cześć Wszystkim,

Nie wytrzymałam i zareagowałam złością. Na moja reakcje miało wpływ dużo rzeczy z przeszłości ( ciagle mówienie mi co powinnam, co wypada, porównywanie do innych, wypominanie przeszłości mimo iż na czasy jak byłam młoda wszystko się bardzo dobrze ułożyło tylko nie po myśli członka rodziny, wyjazd za graniemce do rodziny gdzie pomogli mi założyć konto i weszli na nie bez mojej zgody-podglądali limit jaki może być debet w koncie, poronienie i nie uszanowanie prywatności i rozpowiedzenie rodzinie oraz stwierdzenie ze poronienie wynika z tego ze złe słowa mowie o jednym członku rodziny, nie uszanowanie kolejnych tajemnic, obgadywanie rodzeństwa-ja te kłamstwa konfrontowałam i wiele wiele innych szantaży emocjonalnych) ale jest coś gdzie emocji trzymać nie potrafię na wodzy i wale prosto z mostu. Chodzi o zwierzęta. Zarówno zwierzęta jak i dzieci to dla mnie istoty bezbronne i zawsze reaguje na krzywdę jak mogę. Pies rodzinny… temat który spowodował największe kłótnie z mojej strony. Pies kupiony z pudełka jako „typ rasy”. Oczywiście wyrósł na zupełnie innego. Pies wymagający opieki , zadbania. W rzeczywistości pies będący min 11h w domu, w międzyczasie ogródek a spacer tylko w dniach wolnych. Pies biegający dwa pietra po schodach. Pies karmiony chlebem, lodami, ciastem, gotowanymi kośćmi, smaczkami dla kota… Pierwsza kłótnia odbyła się z tego ,ze mój brat do mnie zadzwonił i się zapytał czy ten pies może zostać u mnie zamiast przyjeżdżać tam gdzie budują dom członkowie rodziny. Pies tam lata samopas i może wpaść pod auto bo członek rodziny się nim nie interesuje. Zgodziłam się i rozmawiając z członkiem rodziny , on się zaczął obruszać ze zwracam uwagę na tego psa i ich traktowanie. Fakt nie mój pies ale w tym czasie mieszkaliśmy koło sibie. Nie dało się nie widzieć cierpienia tego psa po zjedzeniu gotowanych kości który nie może się załatwić o 3 w nocy. Psa który był tak zakoltuniony jak przyjechałam ze nie mógł się ruszać. Psa który siedział w dymie papierosów pare godzin. Wiele wiele innych.

Kontakt urwalam z uwagi na przekraczanie moich granic jak i z uwagi na kłótnie o psa.

Kontakt odzyskany ale nie ja o to zabiegałam. Dałam sobie spokój i się pogodziłam i się przeprowadziłam. Psa nie widziałam wiec odpuściłam ze to nie mój pies.

Powoli znowu granice zostały przekraczane: porównania, wypominania, obgadywanie i na końcu sytuacja z psem i peklam a mianowicie: pies nie sikał a rodzina pojechała na wycieczkę. Wkoncu pojechaliśmy z psem do weta. Okazało się ze pies miał 50 kamieni w pęcherzu trzeba pilnej operacji. Po badaniach wyszło ze pies nie robił siku pare dni!!!! Był zatkany kamieniem!!!! Rodzina nie miała czasu podejść do weta bo jak mi pare dni po zdarzeniu powiedział członek rodziny: rodzina ich odwiedziła robili zakupy i grilla ?!?!?! Wybuchła w podejściu do tego psa. Następnego dnia by zdechł. Szkoda mi go już wiele lat co mogłam i kiedy mogłam się jim opiekowałam. Szczerze nienawidzę ludzi którzy nie dbają o zwierzęta. Nie powinni ich mieć. Powiedziałam co myśle o ich podejściu całej rodzinie. O zaniedbaniu. O faktach. Chcieli pokryć sunie pierwszy raz w wieku 7 lat!!! To zagrożenie życia jest przecież..Obrażenie  przeogromne  Poklicilismy się. Zaczęli się wypominanie mi pomocy której prawie nie było. Członek rodziny skłócił mnie poprzez kłamstwo z bratem którego nie powiedziałam. Miałam już dość ze nie można normalnie porozmawiać. Wieczne obrażanie intrygi. Jak nigdy stanęłam okoniem.

Rodzina jak się okazało , oczekiwała przeprosin za to ze tak im wszystko wytknęła o psie i ze to było poniżenie ich..

Już sama niewiem czasami jak można taka relacje budować: po dobroci się nie dało, nazywając rzeczy po imieniu się nie da. Nie umiem się patrzeć na cierpienie zwierzęcia i to przez zaniedbanie, nie interesowanie się nim. Do dziś dnia emocje mi nie opadły i nie umiem wybaczyć takiego podejścia a do tego takiego skłócenia mnie z bratem . Jak tylko myślami wracam do tego wieczoru narasta we mnie złość. Może ktoś spojrzy na ta sytuacje nie przez emocje jak jak i może mi cis poradzi. Sama mam psy ale kocham tamtego psa. Większość członków mojej rodziny go niecierpi, bo jest niewychowany wyglada na schorowanego itd…

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez blueangel (2023-01-15 10:23:55)

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości

Nie rozumiem twoich problemow. Jestes dorosla. Nie musialas mowic o rzeczach jak poronienie. Nic by Nie wyci3klo. To twoje sprawy, zalatwiqj je sama to nie beda mieli pozywki.


Co do psa.  Ja nie jestem przewrazliwiona, ale przyklad z koscmi to serio przegi3cie. Mowisz raz, drugi, a potem mimo ze rodzina to trzeba bylo to zglosic. Zabraliby psa, ale mialby spokoj. Moze nawet mozna to byloby zalatwic anonimowo, tak ze nie byloby konfliktu z czlonki3m rodziny. Ja wiem, ze rodzina, ale jak juz mowilam na ogrodek mozna by przymknac oko, skoro sobie lata, ale jesli przez sposob karmienia ma problemy z zoladkiem to juz serio przegiecie.

Swoja droga myslalam, ze psy jedza kosci. Ale przyznam, ze nie mam psa, wiec nawet nie wiedzialam, ze nie.

3 Ostatnio edytowany przez racja (2023-01-15 10:28:44)

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości

Jezu długi post.nawet nie wiadomo kto do kogo gada.
Skoro zapłaciłaś tyle kasy to powiedz im że jest twój.zabierz psa. Jest na twoim peselu u weterynarza.
Rozpowiadanie o ciąży i o poronieniu przerabiałam w pracy przez wredne kobiety. Skutek był taki że odeszłam i je zostawiłam. Nie chcę do tego wracać. Przykre było że jedna z nich to matka ale druga siedzi z babka,kotem i makowcem i była po prostu zazdrosna.
Rodzina za to i wiele innych osób nie uszanowało też tego faktu. Bóg wie co robi-to teksty matki. Spaliła moje relacje z kuzynkami które miały dzieci malutkie bo mało nie zniosła jaja na widok obiadu niemowlaka życia zawodowego. Nic mi nie zrobiły ale teksty złośliwej baby zrobiły swoje. Nie wpuszcza sie bydła na ołtarz. I nigdy więcej nie wpuszczaj ich do twojej prywatności.

4

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości
blueangel napisał/a:

Nie rozumiem twoich problemow. Jestes dorosla. Nie musialas mowic o rzeczach jak poronienie. Nic by Nie wyci3klo. To twoje sprawy, zalatwiqj je sama to nie beda mieli pozywki.


Co do psa.  Ja nie jestem przewrazliwiona, ale przyklad z koscmi to serio przegi3cie. Mowisz raz, drugi, a potem mimo ze rodzina to trzeba bylo to zglosic. Zabraliby psa, ale mialby spokoj. Moze nawet mozna to byloby zalatwic anonimowo, tak ze nie byloby konfliktu z czlonki3m rodziny. Ja wiem, ze rodzina, ale jak juz mowilam na ogrodek mozna by przymknac oko, skoro sobie lata, ale jesli przez sposob karmienia ma problemy z zoladkiem to juz serio przegiecie.

Swoja droga myslalam, ze psy jedza kosci. Ale przyznam, ze nie mam psa, wiec nawet nie wiedzialam, ze nie.

Wiesz poronienie było dla nowa sytuacja, mieszkaliśmy obok , wiedzieli ze jestem w ciazy wiec chciałam się z nimi podzielić dokładnie z mama i tylko z nią . Ona niestety rozpowiedziala a gdy się zapytałam dlaczego to rozpowiedzial to odrzekła: z miłości…

Pies ma problemy z żołądkiem, jelitami , jest za gruby i to bardzo ehhhh ludzilam się ze wezmą odpowiedzialność za psa . Żałuje ze tego nie zgłosiłam lub nie rozwiązałam tego inaczej jak byłam z psem u weterynarza. Masz tutaj racje

5

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości

To nie rozpowiadaj. Nawet nie wiesz jakie ja miałam złośliwości. Moje dziecko pierwsze i drugie było niemile widziane ale inne były ze złota. obcym babom i ich złośliwości się nie dziwię ale bliskim?

6

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości

Widze, ze twoja Mama ma trudny charakter. Znam ten bol, bo moja tez. Powinnismy zyc z wszystkimi w zgodzie, ale z niektorymi nie jest tak latwo, s to zalezy tez od drugiej strony. Moze warte zadbac o dystans. Mniej kontaktu. Mowilas o przeprowadzce w inne miejsce to dobrze. Dobtego ograniczyc kontakt telefoniczny albo przynajmniej nie mowic wszystkiego. Niestety na przeszlosc nie mamy wplywu, ale na przyszlosc go masz. Oni juz tacy sa i sie nie zmienia.

7 Ostatnio edytowany przez racja (2023-01-15 10:46:20)

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości

ja rzuciłam robotę i nie pracuje. Po tym poronieniu nie mogłam się poskładać bo nie wiem czy to wina stresu czy mojej nerwicy. Trochę szkoda teraz jestem tak zgorzkniała jak ta baba z kotem babka i makowcem więc byśmy się świetnie dogadywali

8

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości
racja napisał/a:

To nie rozpowiadaj. Nawet nie wiesz jakie ja miałam złośliwości. Moje dziecko pierwsze i drugie było niemile widziane ale inne były ze złota. obcym babom i ich złośliwości się nie dziwię ale bliskim?

Właśnie… chyba jak się pewnych rzeczy nie doświadczy czasem to nie dociera ze bliscy tacy potrafią być a potrafią przykre to

9

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości

Co do psa to mialam na mysli organizacje zajmujace sie ochrona zwierzat. Tam moglsbys zaczerpnac informacji co i jak zadzialac. Jest tez policja. Takie rzeczy sa dzis chyba karalne.

10

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości
blueangel napisał/a:

Widze, ze twoja Mama ma trudny charakter. Znam ten bol, bo moja tez. Powinnismy zyc z wszystkimi w zgodzie, ale z niektorymi nie jest tak latwo, s to zalezy tez od drugiej strony. Moze warte zadbac o dystans. Mniej kontaktu. Mowilas o przeprowadzce w inne miejsce to dobrze. Dobtego ograniczyc kontakt telefoniczny albo przynajmniej nie mowic wszystkiego. Niestety na przeszlosc nie mamy wplywu, ale na przyszlosc go masz. Oni juz tacy sa i sie nie zmienia.


Urwalam kontakt obecnie całkowicie. Poblokowalam. Bardzo dużo stresu mnie kosztuje obcowanie z nimi no oni się nie zmienia i ja tez nie. Nie stać mnie na maski wśród bliskich. Nie umiem

11

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości

Oni tego nie trobia pewnie ze zlej woli, ale dlatego ze juz tacy sa. Dlatego sie nie zmienia i pewnie nawet nie rozumieja, ze zrobili cos nie tak.

12 Ostatnio edytowany przez racja (2023-01-15 10:47:01)

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości

Doświadczylam. Informacja w pracy(babsko mnie widziało na wynikach),reakcja dwóch pozostałych. serce by ci pękło.
Odeszłam stamtąd.w domu swoje dołożyli. A partner siedział u rodziców i remontował malował. Drugie poronienie też byłam sama. Strasznie się zmieniłam. Z dobrego człowieka zrobiłam się złośliwa.

13

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości
racja napisał/a:

Nie bluengel ja rzuciłam robotę i nie pracuje. Po tym poronieniu nie mogłam się poskładać bo nie wiem czy to wina stresu czy mojej nerwicy. Trochę szkoda teraz jestem tak zgorzkniała jak ta baba z kotem babka i makowcem więc byśmy się świetnie dogadywali

Współczuje…. W nerwicy warto iść nawet jak myśli czarne. Naprzeciwko z lekom lub razem z nimi. Wierze ze Ci ciężko. Miałam nerwice i ataki paniki. Ciężka praca i terapia mi pomogły i właśnie od tego momentu mocno stawiam granice w rodzinie bo niestety nie maja na mnie dobrego wpływu

14 Ostatnio edytowany przez blueangel (2023-01-15 10:44:03)

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości

Jak tez mialam kiedys serce na dloni. Rowniez sie zmienilam, po rozczarowaniach. Nawet nie wiem kiedy. Ale teraz zaczelam pracowqc nad soba, aby znowu stac sie taka osoba. Bo to nie rozwiazanie. I nie moze byc usprawiedliwieniem, ze ty tez sie staniesz np. Zlosliwa. Ni3 mqmy wplywu na innych ale Kazdyjest odpowiedzialny za swoje mysli i czyny. Warto miec milosc w serduszku mimo wszystko.

15

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości
Bałwanek napisał/a:
blueangel napisał/a:

Widze, ze twoja Mama ma trudny charakter. Znam ten bol, bo moja tez. Powinnismy zyc z wszystkimi w zgodzie, ale z niektorymi nie jest tak latwo, s to zalezy tez od drugiej strony. Moze warte zadbac o dystans. Mniej kontaktu. Mowilas o przeprowadzce w inne miejsce to dobrze. Dobtego ograniczyc kontakt telefoniczny albo przynajmniej nie mowic wszystkiego. Niestety na przeszlosc nie mamy wplywu, ale na przyszlosc go masz. Oni juz tacy sa i sie nie zmienia.


Urwalam kontakt obecnie całkowicie. Poblokowalam. Bardzo dużo stresu mnie kosztuje obcowanie z nimi no oni się nie zmienia i ja tez nie. Nie stać mnie na maski wśród bliskich. Nie umiem

Pewnie to, co napiszę, nie będzie ci w smak. Rodzina dość ci nagadała, co powinnaś, a czego nie. Kluczem będzie dobra terapia ucząca relacji z rodziną. Nie chodzi o udawanie, a wypracowanie kontaktów. Przyda ci się na przyszłość.

16 Ostatnio edytowany przez racja (2023-01-15 11:02:25)

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości

Te stare baby to są złośliwe bo zazdrosne. Bo one zeszły ze ceny. Bardzo ci współczuję.

17

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości
Tamiraa napisał/a:
Bałwanek napisał/a:
blueangel napisał/a:

Widze, ze twoja Mama ma trudny charakter. Znam ten bol, bo moja tez. Powinnismy zyc z wszystkimi w zgodzie, ale z niektorymi nie jest tak latwo, s to zalezy tez od drugiej strony. Moze warte zadbac o dystans. Mniej kontaktu. Mowilas o przeprowadzce w inne miejsce to dobrze. Dobtego ograniczyc kontakt telefoniczny albo przynajmniej nie mowic wszystkiego. Niestety na przeszlosc nie mamy wplywu, ale na przyszlosc go masz. Oni juz tacy sa i sie nie zmienia.


Urwalam kontakt obecnie całkowicie. Poblokowalam. Bardzo dużo stresu mnie kosztuje obcowanie z nimi no oni się nie zmienia i ja tez nie. Nie stać mnie na maski wśród bliskich. Nie umiem

Pewnie to, co napiszę, nie będzie ci w smak. Rodzina dość ci nagadała, co powinnaś, a czego nie. Kluczem będzie dobra terapia ucząca relacji z rodziną. Nie chodzi o udawanie, a wypracowanie kontaktów. Przyda ci się na przyszłość.


Tak, tylko co z tego ze ja będę te kontakty wypracowywać a oni nie? Po terapi widziałam ze postawienie granicy jest niemożliwe bo jest obrażanie i manipulacja. Relacja jednostronna? Nie uda się

18

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości
R_ita2 napisał/a:

Jeśli chodzi o zwierzęta to zawsze możesz anonimowo zgłosić rażące zaniedbanie zwierzecia do jakiejś fundacji pomocowej, oni wtedy podejmą interwencję. Z tego co wiem nie zawsze od razu zabierają psa, ale może taka interwencja coś pomoże? Takie zgłoszenie może być anonimowe. Ja zgłaszałam 3 razy psy z wioski, na której mieszkałam i zawsze anonimowo i wiem, że interwencje były. Ja chyba zgłaszałam do otoz Animals. Psy nie dość że w ciasnych boksach to na łańcuchach. Masakra.

Co do reszty, rozumiem, że już byłaś w terapii? Nie możesz ulegać manipulacjom i obrażaniu się bo dalej będziesz ich ofiarą. Ja bym kontakty po prostu ucięła/ograniczyła w miarę możliwości. W niektórych przypadkach naprawdę z rodziną tylko na zdjęciu. Masz możliwość ten kontakt uciąć?

Tak, już raz to zrobiłam jak zaszłam w ciąże i to był piękny czas. Zaufałam ra jeszcze bo chciałam żeby dziecko miało rodzine…. niestety ani dla mnie ani dla mojego dziecka to nie jest dobre.. Moja mama na grillu chciała wymusić żeby moje dziecko dało jej buziaka i jak moja powiedziała : nie! to moja mama: jak nie dasz to babcia będzie bardzo smutna … To jest szantaż !  Również uczę moje dziecko szacunku do zwierzat no mamy zwierzątka: moja mama i jej pies to aż mi się chce płakać… a mój brat jak wyjeżdża nanpate dni to zamyka koty w mieszkaniu przyciemnionym, pełno karmy naładowanej , kuweta i nikt tam nie przychodzi do ich powrotu… chce pokazać mojemu dziecku ze takie postawy są złe! Zwierzęta to odpowiedzialność ! Pies nie musi być na łańcuchy żeby doznawał krzywdy niestety

19 Ostatnio edytowany przez racja (2023-01-15 12:29:10)

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości

Gdybym miała zgłaszać psy to te które widziałam na wsi i obrzeżach miast musiałabym zgłosić wszystkie. Widziałam ich kilkadziesiąt.wlasciciele to buroki. Wypracowałam za to że teściowie nie biorą już psów. Po moich internetowych komentarzach. Trzy wpisy tu(bez szczegółów)to tam i nie biorą. Niebyli zli dla psa ale całe życie na łańcuchu to dla mnie było za dużo.
Poprostu wyglądało to tak. Pies żył na łańcuchu lat 10. Byli dla niego dobrzy. Ale on był szkodnik. Dusił kury i potrafił ugryźć. Ogromny. Podobno nie dał się zapędzić do kojca. Potem podusil kury. Ona była sama nie dawała mu rady. Więc trafił na łańcuch. Po paru latach zdechl.

20

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości
R_ita2 napisał/a:
Bałwanek napisał/a:
R_ita2 napisał/a:

Jeśli chodzi o zwierzęta to zawsze możesz anonimowo zgłosić rażące zaniedbanie zwierzecia do jakiejś fundacji pomocowej, oni wtedy podejmą interwencję. Z tego co wiem nie zawsze od razu zabierają psa, ale może taka interwencja coś pomoże? Takie zgłoszenie może być anonimowe. Ja zgłaszałam 3 razy psy z wioski, na której mieszkałam i zawsze anonimowo i wiem, że interwencje były. Ja chyba zgłaszałam do otoz Animals. Psy nie dość że w ciasnych boksach to na łańcuchach. Masakra.

Co do reszty, rozumiem, że już byłaś w terapii? Nie możesz ulegać manipulacjom i obrażaniu się bo dalej będziesz ich ofiarą. Ja bym kontakty po prostu ucięła/ograniczyła w miarę możliwości. W niektórych przypadkach naprawdę z rodziną tylko na zdjęciu. Masz możliwość ten kontakt uciąć?

Tak, już raz to zrobiłam jak zaszłam w ciąże i to był piękny czas. Zaufałam ra jeszcze bo chciałam żeby dziecko miało rodzine…. niestety ani dla mnie ani dla mojego dziecka to nie jest dobre.. Moja mama na grillu chciała wymusić żeby moje dziecko dało jej buziaka i jak moja powiedziała : nie! to moja mama: jak nie dasz to babcia będzie bardzo smutna … To jest szantaż !  Również uczę moje dziecko szacunku do zwierzat no mamy zwierzątka: moja mama i jej pies to aż mi się chce płakać… a mój brat jak wyjeżdża nanpate dni to zamyka koty w mieszkaniu przyciemnionym, pełno karmy naładowanej , kuweta i nikt tam nie przychodzi do ich powrotu… chce pokazać mojemu dziecku ze takie postawy są złe! Zwierzęta to odpowiedzialność ! Pies nie musi być na łańcuchy żeby doznawał krzywdy niestety

Starsze pokolenia, mam wrażenie,  nie mają świadomości ile przemocowych zachowań praktykują, bo tak byli nauczeni/bo za ich czasów tak było i pewnie "przewrażliwionemu" młodemu pokoleniu się w dupie poprzewracało. Dobrze, że reagujesz na takie zachowania... Sama staram się wychowawać dziecko w oparciu o rodzicielstwo bliskości, porozumienie bez przemocy. Ale akurat moja córka to taka gwiazda, że ona sama z siebie by się ze wszystkimi tuliła i cmokała, jest bardzo otwarta... I tak źle i tak nie dobrze tongue

Cóż. Dałaś rodzinie szansę, oni ją zaprzepaścili. Nie zmienią się, dalej będą przemocowi i zastygli w swych przekonaniach, NIE MUSISZ SIĘ NA TO GODZIĆ co za pewne wiesz. Nie zaprzepaść efektów terapii, udaj się może na nią jeszcze bo dalej jesteś ofiarą w gruncie rzeczy. I pogódź z tym, że do tanga trzeba dwojga. Twoja wola to za mało by z twoją rodziną było dobrze.

Po raz pierwszy również mój mąż się udzielił. Trzymał się z boku ale teraz nie wytrzymał. To on ze mną zawiózł psa do weta. Rozmawiając z mężem mojej mamy usłyszał od niego : ze pies nie cierpiał robiąc siku no nie piszczał… Mój mąż się zezłościł i pożyczył mu również nie robienia siku pare dni i jeżeli tak traktują psa to lepiej dla tego psa jakby odrazu psa metalowa rurka utłukli bo tak skazują go ma długotrwałe cierpienie dieta, nie wychodzeniem ma dwór o szeregiem innych rzeczy. Napisał niemiły komentarz na rodzinnej grupie żeby zmusić ich wręcz do przyjazdu do weterynarza po odbiór psa, ponieważ poprosiliśmy weta żeby z nimi porozmawiał i może i h posłucha. Jeszcze nigdy mojego mega nie widziałam tak wkurzonego. Oni powiedzieli a weźcie jakoś psa zabierzcie …ehh

Moja mama po pary dniach powiedziała mi ze mój mąż będzie mnie bił ?!?! Ale żebym mu tych słów nie powtarzała ale tak będzie …. Mój mąż kocha zwierzęta. Opiekuje się obecnie 5 starszymi końmi, podaje leki itd. Nie jeździ.

Tak właśnie! Mas racje nie chce zaprzepaścić terapii. Wiem ile mi ona dała. Na koniec po kłamstwie mojej mamy do brata odbyła się moje pisanie z nim. Ma mnóstwo nienawiści do ojca i obwinia go o wszystko a mama to była ofiara. Jestem innego zdania i zawsze byłam. Dom tworzy dwoje ludzi i to od nich zależy jaki on będzie. Jest kat ale ofiara przyzwala niestety trwając a szczególnie widząc jego zachowania decyduje się na kolejne dzieci i poświęca się bezgranicznie tylko dzieciom a potem wypomina ze to z miłości ahhh dużo opisywania. Generalnie nie żywię nienawiści do ojca. Szkoda mi tego człowieka. Już nie żyje i szkoda ze nie poszedł na jakaś terapie.

Tak możliwe ze będę kontynuować bo popadnie ostatnio w poczucie winy ze ahh mogłam przemilczeć, mama się starzeje, może lepiej ubrać maski w rodzinie itd… ale potem sobie myśle ze moja córka będzie widzieć jaka jestem n codzień a jaka wśród rodziny i to tez jest bardzo niedobre dla niej stad ucięty kontakt jest obecnie…

21

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości

Tez ja nie wytrzymałam po tych wszystkich różnych doświadczeniach i jak wypomniano mi pomoc to powiedziałam ze nikt nie musi mi pomagac bo otworzyłam sobie grupę z ludźmi gdzie się wspieramy - chodzi o dzieci i ogólnie życie dalej od rodziny. Powiem Wam ze w dzisiejszych czasach jest różnie z pomocą od rodziny i młodzi ludzie się nawzajem wspierają. Ogromnie się cieszę ze mam na kogo liczyć. Moja mama nawet się nie ucieszyła ze mam wsparcie tylko się obraziła !!!! Dzieci potrzebują częstszych kontaktów z ludźmi a dzięki tym osobom mam z kim dziecko zostawić jak zajdzie potrzeba. Z rodzina widziałam się może dwa razy do roku a mama może 4. Jak ja mam budować kontakty w rodzinie jak to tak wyglada ??? A jak już doszło  do spotkania mojej mamy z moim dzieckiem to Whats up nagrywanie ….a to zdjęcia , zabawa oczywiście tez ale ten telefon naprawdę warto na takie momenty odłożyć . Ahhh no strasznie mi przykro ze tak się to wszystko podziało. Tez trochę ubolewam ze wybuchła złością. Wcześniej udawało mi się przemilczeć , machnąć ręka … smutne to wszystko

22

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości
Bałwanek napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Bałwanek napisał/a:

Urwalam kontakt obecnie całkowicie. Poblokowalam. Bardzo dużo stresu mnie kosztuje obcowanie z nimi no oni się nie zmienia i ja tez nie. Nie stać mnie na maski wśród bliskich. Nie umiem

Pewnie to, co napiszę, nie będzie ci w smak. Rodzina dość ci nagadała, co powinnaś, a czego nie. Kluczem będzie dobra terapia ucząca relacji z rodziną. Nie chodzi o udawanie, a wypracowanie kontaktów. Przyda ci się na przyszłość.


Tak, tylko co z tego ze ja będę te kontakty wypracowywać a oni nie? Po terapi widziałam ze postawienie granicy jest niemożliwe bo jest obrażanie i manipulacja. Relacja jednostronna? Nie uda się

Z postów wywnioskowałam, że przeżywasz silne emocje, masz za sobą traumatyczne przeżycia, stąd moje przemyślenia, może warto, żebyś się podjęła  terapii.  Nie zachęcam cię do nawiązania relacji z rodziną  ani do odcięcia. Miałam na myśli wypracowanie czyli odpowiednie nastawienie do rodziny bez szkody dla siebie.

23

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości
Tamiraa napisał/a:
Bałwanek napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Pewnie to, co napiszę, nie będzie ci w smak. Rodzina dość ci nagadała, co powinnaś, a czego nie. Kluczem będzie dobra terapia ucząca relacji z rodziną. Nie chodzi o udawanie, a wypracowanie kontaktów. Przyda ci się na przyszłość.


Tak, tylko co z tego ze ja będę te kontakty wypracowywać a oni nie? Po terapi widziałam ze postawienie granicy jest niemożliwe bo jest obrażanie i manipulacja. Relacja jednostronna? Nie uda się

Z postów wywnioskowałam, że przeżywasz silne emocje, masz za sobą traumatyczne przeżycia, stąd moje przemyślenia, może warto, żebyś się podjęła  terapii.  Nie zachęcam cię do nawiązania relacji z rodziną  ani do odcięcia. Miałam na myśli wypracowanie czyli odpowiednie nastawienie do rodziny bez szkody dla siebie.

Tak, zgadzam się z Tobą. Cieszyłam się ze mam to za sobą bo już terapie odbyłam. Jednak terapia mi pokazała ze ja stoję już w zupełnie innym miejscu a moja rodzina leci po starych schematach. Próbowałam się dystansować. Jednak ta sytuacja z tym psem i tak naprawdę to co potem usłyszałam , pokłócenie z bratem, Magadanie na mojego męża pokazało mi ze pies to był tylko wierzchołek góry lodowej… Podejmę się

24

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości

Jako jedyna z rodziny podjęłam się terapii ponieważ mój tato popełnił samobójstwo. Widziałam mnóstwo refleksji. Mimo ze nie był dobrym ojcem mi go szkoda a reszta rodziny się cieszy ze zginął. Dla mnie to tragedia mówiąca o naprawdę biednym człowieku. Moja mama świetnie manipuluje faktami i ubarwią historie a jak łapie ja za słowa to mówi ze jestem przewrażliwiona i za dużo analizuje. Jak jej powiedziałam ze idę na terapie to była zła. Plujesz do własnego gniazda. Każdy terapeuta jest nienormalny. Itd…

25

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości
Bałwanek napisał/a:

Jako jedyna z rodziny podjęłam się terapii ponieważ mój tato popełnił samobójstwo. Widziałam mnóstwo refleksji. Mimo ze nie był dobrym ojcem mi go szkoda a reszta rodziny się cieszy ze zginął. Dla mnie to tragedia mówiąca o naprawdę biednym człowieku. Moja mama świetnie manipuluje faktami i ubarwią historie a jak łapie ja za słowa to mówi ze jestem przewrażliwiona i za dużo analizuje. Jak jej powiedziałam ze idę na terapie to była zła. Plujesz do własnego gniazda. Każdy terapeuta jest nienormalny. Itd…

Może powinnaś raczej się skupić na ratowaniu siebie?

26

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości
Tamiraa napisał/a:
Bałwanek napisał/a:

Jako jedyna z rodziny podjęłam się terapii ponieważ mój tato popełnił samobójstwo. Widziałam mnóstwo refleksji. Mimo ze nie był dobrym ojcem mi go szkoda a reszta rodziny się cieszy ze zginął. Dla mnie to tragedia mówiąca o naprawdę biednym człowieku. Moja mama świetnie manipuluje faktami i ubarwią historie a jak łapie ja za słowa to mówi ze jestem przewrażliwiona i za dużo analizuje. Jak jej powiedziałam ze idę na terapie to była zła. Plujesz do własnego gniazda. Każdy terapeuta jest nienormalny. Itd…

Może powinnaś raczej się skupić na ratowaniu siebie?


Przecież zaczęłam to już robić ? … Terapia jaka przeszłam , wiele moich wyborów życiowych. Teraz zdobywając się na ucięcie kontaktów i asertywność czyli hranice to tez ratowanie siebie, prawda?

27 Ostatnio edytowany przez blueangel (2023-01-15 16:37:16)

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości
racja napisał/a:

Gdybym miała zgłaszać psy to te które widziałam na wsi i obrzeżach miast musiałabym zgłosić wszystkie. Widziałam ich kilkadziesiąt.wlasciciele to buroki. Wypracowałam za to że teściowie nie biorą już psów. Po moich internetowych komentarzach. Trzy wpisy tu(bez szczegółów)to tam i nie biorą. Niebyli zli dla psa ale całe życie na łańcuchu to dla mnie było za dużo.
Poprostu wyglądało to tak. Pies żył na łańcuchu lat 10. Byli dla niego dobrzy. Ale on był szkodnik. Dusił kury i potrafił ugryźć. Ogromny. Podobno nie dał się zapędzić do kojca. Potem podusil kury. Ona była sama nie dawała mu rady. Więc trafił na łańcuch. Po paru latach zdechl.



Znam to. moja ciocia miala takiego. gdyby  nie byl na lancuchu to by sie rzcual na ludzi. trzymali go, bo szkoda bylo i tez dla wlasnego bezpieczenstwa np zlodziejami, nie rzucal sie na nia, ale np na jej wnuczka (dziecko) tak, ja nie wchodzilam za brame, jak nie byl na lancuchu bos ie balam. nie wyobrazam sobie, zeby taki pies latal bez lancucha. wiadomo obcym nicnie zrobi, bo brama, ale dzieciaka  by zagryzl dyby nie lancuch. jak juz wspomnialam, raz byl spuszczony, dzieciak napodworku to sie rzucil. a dzieciak tam mieszkal. czasem jest jeszcze innykoniec kija, o ktorym moze nie zdajemy sobie sprawy. i to tez nie byl jakis pudelek, tylko wielki ciezki pies. balam sie go jeszcze przed incydentemz dzieckiem.on od razu warczal przy bramie i sie go balam, a nie boje sie kazdego psa.

28

Odp: Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości
R_ita2 napisał/a:

Agresja nie wzięła się z nikąd. Jeśli ktoś nie radzi sobie z własnym psem, nie radzi sobie w zrozumieniu psa, jego emocji, budowaniu relacji z psem, zaspokajania jego potrzeb, dbania o jego potrzeby emocjonalne w ogóle nie powinien go mieć. Łańcuch to nie jest rozwiązanie. Jest multum organizacji/stowarzyszen/fundacji dla psów rasowych/w typie rasy/kundli które mogą takiego psa wziąć na dom tymczasowy i korygować zachowania agresywne z psim behawiorystą, edukować właścicieli psów i korygować tę agresję. Warto poznać przyczyny zachowań agresywnych u psa, to zazwyczaj poczucie zagrożenia, lękowość, albo agresja rywalizacyjna, terytorialna, łowiecka. I pewnie jeszcze inne. Sama śledzę fundację na rzecz amstaffów i dobermanów i widzę, jakie przemiany przechodzą psy które uwolniły się od złych właścicieli, którzy nie umieli sobie z nimi poradzić a po pracy z psim behawiorystą stają się psami "do zycia". Raz tylko czytałam,  że faktycznie pies był tak zaburzony że żadne korekty nie przynosiły rezultatu i poszedł do uspienia bo stwarzał takie zagrożenie. Zawsze jest rozwiązanie. Łańcuch to pójście na łatwiznę.

Zgadzam się całkowicie.

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Skomplikowane relacje rodzinne i wybuch złości

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024