Jestem w dość trudnej sytuacji i chciałabym zaczerpnąć opinii osób niezależnych. Proszę o rady, nie oceny.
Zaczęłam chodzić na treningi personalne. Chłopak z którym trenowałam jest bardzo skromny i ambitny, zauroczył mnie tym, że nie cwaniakuje i nie zachowuje się jak bóg siłowni.
To sprawiło, ze z biegiem czasu dystans między nami się zmniejszał, a relacja robiła się mocno przyjacielska. Nie ukrywam, ze pojawiło się zauroczenie, a jak się później okazało -obustronne. Bacznie go obserwowałam czy podrywa każda napotkana na siłowni dziewczynę i jak zachowuje się w mediach społecznościowych, ale nie było nic niepokojącego. Zaczęliśmy coraz częściej pisac. Pewnego dnia po treningu zabrał mnie na spacer, na którym wyznał, ze zauważa ze między nami zaczyna się coś dziać. Powiedział tez ze jest w związku i nie kocha tej dziewczyny, ale do tej pory nic z tym nie zrobił i chyba czas najwyższy. Z tego co mowil ta dziewczyna jest zaangażowana. Pocałowaliśmy się tego wieczoru na pożegnanie, chóc byłam bardzo rozdarta. Kolejnego dnia napisał ze odbył trudna rozmowę i prosi żebym dała mu kilka dni na uporządkowanie sytuacji. Napisał również, ze czuje się szczesliwy ze mnie poznał i wie czego chce.
Oczywiście - to brzmi jak telenowela, ale jak widać są to scenariusze z życia. Jestem pełna obaw, nie wiem czy powinnam wchodzić w tę relacje, a z drugiej strony w pewnym stopniu zaczęło mi na nim zależeć.
Nie wiem także czy jest poprawnym budować swoje szczęście na cudzym nieszczęściu i czy na pewno postępuje właściwie mimo, ze kieruje się uczuciami. Zastanawiam się czy taki związek ma w ogóle prawo zaistnieć i się udać. Czuje również wyrzuty sumienia, ze całowaliśmy się, ale z drugiej strony oboje jesteśmy przed 30stka i chyba już po prostu idziemy za ciosem.
Liczę na konstruktywne przemyślenia i z góry dziekuje za każde z nich.
Podobne tematy
Średni ten kandydat, marnuje dziewczynie czas będąc z nią w związku bo nie umie być sam albo mu po prostu taniej i wygodniej. Twoja sprawa jeśli chcesz się w to bawić.
Nie wiem czy budujesz szczęście na cudzym nieszczęściu, owszem, byłaś impulsem do zmiany ale póki co to żadnego romansu czy związku między tobą a tym chłopakiem nie było.
Jednym słowem zdradził z Tobą swoją dziewczynę, bo jak to inaczej nazwać? Co jeśli będziecie w związku i za rok czy dwa znów pójdzie za ciosem i pocałuje inną, a potem Cię zostawi mówiąc tej nowej, że cytuję "jest w związku i nie kocha swojej dziewczyny, ale do tej pory nic z tym nie zrobił i chyba czas najwyższy."
Jest nią mimo, że jej nie kocha. Czyli co, sypia z nią póki nie znajdzie zamiennika? To się nazywa szacunek do kobiet.
Nie oceniam tu faceta, który ma dziewczynę, a chce Ciebie i to z wzajemnością.
Każdy ma prawo do szczęścia.
Z pewnością inaczej bym podchodziła, a nawet odradzała, gdyby był żonaty.
Myślę jednak, że nie wchodziłabym głębiej z tym zauroczeniem, ale jasno
chłopakowi postawiła sprawę, że dopóki nie uporządkuje własnego podwórka,
niech Ciebie nań nie zaprasza.
Są osoby, które dopóki nie złapią się drugiej gałęzi, ta pierwsza im jakoś odpowiada.
Nie ma żadnej reguły, czas pokaże, nie wychodź przed szereg, zdystansuj się dopóki on nie zerwie, ale też musisz mieć ograniczone zaufanie, bo on może ciągnąć na dwa fronty.
Za daleko weszłaś w tę relację, wiedząc, że on jest w zwiazku. Nie ma czystej przyjaźni damsko męskiej, jak sama widzisz.
Chłopak jak ta małpka nie puści jednej gałęzi dopóki nie złapie drugiej. Słabe to, małe jajka ma.
No ale potem zachował się ok - poprosił o czas na uporządkowanie tego wszystkiego. Jak ci na nim zależy daj mu go.
I niech definitywnie zakończy ten związek żeby się nie okazało, że gra na dwa fronty.
Zwykle krytycznie oceniam takie postępowanie, ale tutaj sytuacja jednak nie jest jednoznaczna. Jeśli chłopak męczy się w nieszczęśliwym związku to powinien to zakończyć. Tutaj nie ma dzieci ani też małżeństwa. Tylko problem polega na tym, że chłopak może nie być z Tobą szczery, a jego panna może mieć zupełnie inne spojrzenie na ich związek.
Chyba najlepiej zrobić tak jak ktoś napisał, żeby dać sobie czas i nie wchodzić w związek. Jak będzie oficjalnie zakończona poprzednia relacja to wtedy nie ma przeszkód.
Jestem w dość trudnej sytuacji i chciałabym zaczerpnąć opinii osób niezależnych. Proszę o rady, nie oceny.
Zaczęłam chodzić na treningi personalne. Chłopak z którym trenowałam jest bardzo skromny i ambitny, zauroczył mnie tym, że nie cwaniakuje i nie zachowuje się jak bóg siłowni.
To sprawiło, ze z biegiem czasu dystans między nami się zmniejszał, a relacja robiła się mocno przyjacielska. Nie ukrywam, ze pojawiło się zauroczenie, a jak się później okazało -obustronne. Bacznie go obserwowałam czy podrywa każda napotkana na siłowni dziewczynę i jak zachowuje się w mediach społecznościowych, ale nie było nic niepokojącego. Zaczęliśmy coraz częściej pisac. Pewnego dnia po treningu zabrał mnie na spacer, na którym wyznał, ze zauważa ze między nami zaczyna się coś dziać. Powiedział tez ze jest w związku i nie kocha tej dziewczyny, ale do tej pory nic z tym nie zrobił i chyba czas najwyższy. Z tego co mowil ta dziewczyna jest zaangażowana. Pocałowaliśmy się tego wieczoru na pożegnanie, chóc byłam bardzo rozdarta. Kolejnego dnia napisał ze odbył trudna rozmowę i prosi żebym dała mu kilka dni na uporządkowanie sytuacji. Napisał również, ze czuje się szczesliwy ze mnie poznał i wie czego chce.
Oczywiście - to brzmi jak telenowela, ale jak widać są to scenariusze z życia. Jestem pełna obaw, nie wiem czy powinnam wchodzić w tę relacje, a z drugiej strony w pewnym stopniu zaczęło mi na nim zależeć.
Nie wiem także czy jest poprawnym budować swoje szczęście na cudzym nieszczęściu i czy na pewno postępuje właściwie mimo, ze kieruje się uczuciami. Zastanawiam się czy taki związek ma w ogóle prawo zaistnieć i się udać. Czuje również wyrzuty sumienia, ze całowaliśmy się, ale z drugiej strony oboje jesteśmy przed 30stka i chyba już po prostu idziemy za ciosem.
Liczę na konstruktywne przemyślenia i z góry dziekuje za każde z nich.
Nic nie zbudujesz na kłamstwie i zdradach.
Relacje zbudowane na cudzym nieszczęściu są zazwyczaj mało trwałe i jest na to mnóstwo życiowych przykładów. Podejrzewam ,że będzie ciągnął dwie sroki za ogon i obydwu ściemniał bajeczki. Mi by było szkoda czasu na takiego typa. Pamiętaj dzisiaj zdradził swoją dziewczynę a za rok zrobi to z tobą, chcesz ryzykować ? Uczucia sa silne, ale to czego się obawiamy później wychodzi i żałujemy ile czasu straciliśmy na nic nie warte osoby. Ja bym spieprzala póki czas
Nie wierz w przesądy. Nie wiesz jak się chłopakowi układalo życie i dlaczego do tej pory nie zerwał ze swoją obecną dziewczyną. Czasem taki ktoś jak ona zasługuje na to, aby go w końcu odstawić na boczny tor i zacząć żyć lepszym życiem. Ważne to poznaj przyczyny dlaczego im się nie układa i wtedy zadecyduj co dalej. Ludzie rozstają się z różnych powodów, ale nawet ci którzy zdradzają swoich partnerów na potęgę, w końcu trafiają na kogoś z kim dożywają swoich dni w szczęściu, zgodzie i bez zdrad. Tylko tym porzuconym nie pozostaje nic innego niż życzyć byłemu/ej wszystkiego najgorszego i pocieszać się tym, że w końcu dopadnie go nieszczęście, zamiast wyciągnąć wnioski z sytuacji i po prostu układaś sobie świat na nowo. Nikt do nikogo nie jest przyspawany i jeśli uczucie gaśnie, to sajonara. Lepsze to niż marnowanie sobie życia nawzajem. Który z porzuconych ma nieco rozumu, to dochodzi do takiego wniosku prędzej czy później. Reszta kwaśnieje
Powodzenia.
Ja bym na Twoim meijscu zrobił to o co on prosił czyli dał mu kilka dni na uporządkowanie sytuacji i dopiero potem się zastanawiał co dalej.
Dziękuje za wszystkie odpowiedzi. Dotrzymał słowa - uporządkował to. Ba, jest na razie uczciwy i ciężko mi się przyczepić. Być może skoro przestał kochać ją, kiedyś przestanie i mnie (o ile w ogóle zacznie) ale każdy z nas miewał zapewne nieudane związki, aż w końcu udało się złapać szczęśliwy port. Wierze, ze to jest ten moj a resztę zweryfikuje czas. Życzę Wam wszystkiego dobrego, Dziekuje raz jeszcze za zaanagażowanie w moja sytuacje ![]()