netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Była dziewczyna kolegi - moralny dylemat

14 odpowiedzi12 818 wyświetleńzałożony przez tomasz42, 07.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Była dziewczyna kolegi - moralny dylemat

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-05-07 14:30:18)

Temat: Była dziewczyna kolegi - moralny dylemat

Witam serdecznie forumowiczów.
Wiem, że tego typu tematy były poruszane już miliony razy ale poczułem wielką potrzebę by samemu napisać o swojej sytuacji, gdyż mam spory dylemat i nie wiem co w tej sprawie zrobić.

"Dziewczyny kumpla się nie rusza" - jest to ponoć podstawa KODEKSU MĘŻCZYZN i zgadam się z tym, dziewczyny kolegi się nie tyka, ze względu na szacunek do niego. Jednak czy jest to zawsze niepodważalna reguła?

Sprawa wygląda tak: widuję się z kolegą od jakiś 2 lat, dojeżdżamy razem komunikacją miejską. Ogólnie, człowiek w porządku. Zawsze było o czym z nim rozmawiać i z czego się pośmiać, lecz raczej nigdzie nie wychodziliśmy choćby na piwo, bo rzadko mu się cokolwiek chciało. Gościu nie jest zbyt towarzyski i w porządku, lecz czasem sprawia wrażenie jakby miał wyrąbane na cały świat.

Od prawie roku dojeżdżam również z jego dziewczyną i muszę przyznać, że nigdy jeszcze nie widziałem takiej pary... ok, oboje przychodzili zawsze razem, całowali się na powitanie i oświadczali, że są ze sobą ale w towarzystwie zupełnie się do siebie nie odzywali - ona lekko nieśmiała i smutna patrzyła w ziemię, a ten stał sobie i rozmawiał w innej grupce, ze mną lub w ogóle się nie odzywał, kompletnie olewając ją. Nigdy nie chodzili razem na imprezy, nie było u nich wcale namiętności, byli tylko razem bo ponoć dziewczyna bała się samotności.  Jak na nich patrzyłem to stwierdziłem, że już lepiej mi się rozmawia z byle koleżankami z otoczenia niż jemu z jego własną dziewczyną?
Tak czy inaczej, byli ze sobą dwa lata, przez ostatni rok oboje się wypalili i od jakiś 3 miesięcy zerwali ze sobą na dobre. Gdy już wcześniej zrywali, raz udało mi się ich pogodzić i przemówić do rozsądku (ze względu na prośbę kumpla).

Natomiast jakie były moje relacje z jego dziewczyną? Na początku traktowała mnie jako bardzo ciekawą, towarzyską i popularną osobę. Czuła się gorsza w moim cieniu, sądziła, że mogę mieć jakąkolwiek pannę, którą bym chciał (dla mnie to była niedorzeczność ale ponoć takie sprawiałem pozory dla niej). Natomiast ja, jako dość otwarta osoba, chciałem się zwyczajnie zakolegować i często z nią rozmawiałem, próbując przełamać jej lekką nieśmiałość oraz pomagałem jej zaadaptować się do nowego środowiska. Najpierw rozmawialiśmy na tematy czysto szkolne, gdyż miała w tym interes dowiedzieć się co ją będzie w życiu czekać. Z czasem okazało się, że mamy bardzo zbliżone poczucie humoru i wspólne zainteresowania. Zawsze, gdy się spotykaliśmy było wesoło, jednak ja dalej traktowałem ją jako koleżankę i gdy już się lekko zbliżałem wzbudzając jej zaufanie to tylko na rzecz kumpla, który prosił żebym dowiedział się np. dlaczego jest obrażona.

Było potem kilka sytuacji kiedy spotykaliśmy się w trójkę, żeby potrenować razem jakiś sport rekreacyjnie. Jednak tutaj też lepiej dogadywała się ze mną niż z chłopakiem. Kolega nigdy mnie nie posądzał, że mu ją odbijam lub zachowuję się nie w porządku, tylko raz mi zwrócił uwagę, żeby nie przesadzać z rozmowami z nią, ?bo nie warto?.

Ów para jednak teraz się rozeszła na dobre i jak gadałem z kolegą to już w ogóle mu na niej nie zależy. Cieszy się, że już się "wyleczył" z tego (jak twierdził). Przestali się już spotykać i odzywać do siebie. Po dwóch tygodniach kryzysu, dziewczyna zaczęła się bardziej udzielać towarzysko, częściej widziałem ją śmiejącą się, niektórzy moi znajomi twierdzili, że wreszcie uwolniła się z tego toksycznego związku. Ja dalej miałem z nią dobry kontakt i zawsze cieszyła się na mój widok, bo się zwyczajnie lubiliśmy, i mimo, że dalej uważa mnie za starszego i bardziej doświadczonego życiem znajomego(co jest śmieszne bo jestem starszy tylko o 2 lata smile ) to sama próbowała się do mnie zbliżać, lecz ja odrzucałem sytuacje gdy dochodziło do bliższego kontaktu - ze względu na kolegę (bo mogli do siebie wrócić w każdej chwili).
Muszę przyznać, że ona bardzo mi się podoba, w trudnych sytuacjach w jakimś stopniu zawsze mogliśmy liczyć na siebie, mamy wiele wspólnych hobby i podobne pasje muzyczne, a ja zawsze marzyłem o dziewczynie, z którą mógłbym coś wspólnie stworzyć - mam na myśli sztukę smile. W zupełności nie rozumiem jej trochę niskiej samooceny, gdyż jest to naprawdę fajna laska. Jest to też jedna z takich dziewczyn, z którą zawsze można o czymś rozmawiać, wiecie ? zero niezręcznej ciszy smile.
Lecz w życiu nauczyłem się hamować swoje emocje, gdyż zauroczenie potrafiło nie raz wiele rzeczy spie*dolić.

Nie chcę tu rozważać kwestii czy mam u niej szanse, czy widzi mnie jako przyjaciela itp. bo z mojego skróconego opisu nic tu nie wynika, a z obserwacji  i jej zachowania widzę, że tylko ja mam blokadę wink Moim dylematem tylko jak to wyglądałoby z punkt moralnego?
Pytanie do was: czy na prawdę będę wulgaryzm jeśli zrobię w końcu ten pierwszy krok, łamiąc pierwszą zasadę męskiej solidarności? Wiele osób traktują ją jako świętość! Rozumiem, że kolega nie przebywa często w towarzystwie dziewczyn, więc trochę ciężko mu będzie znaleźć sobie kogoś, ale twierdził, że z nimi już i tak dawno koniec(chociaż niezbyt przekonująco to mówił). Zresztą mam się tym zbytnio przejmować, gdy światem tak silnie rządzą prawa dżungli? Ja będę wierny zasadom, a jakiś inny typek sprzątnie ją sprzed nosa. Pewnie, że się nie załamię gdy nic z tego nie będzie, ale nie chciałbym zmarnować szansy jaką być może daje mi życie. Pozdrawiam was wszystkich i proszę o szczerą krytykę, Tomek wink

(Starałem się opisać sytuację w miarę luźnym i zrozumiałym językiem, nie jestem dobry w pisaniu referatów ;])

2 Ostatnio edytowany przez batszeba (2014-05-07 14:35:47)

Odp: Była dziewczyna kolegi - moralny dylemat

Fajnie piszesz, mnie się podoba smile

Mam dość konserwatywne poglądy w sprawie zdrady i spotykania się z zajętymi/żonatymi, ale nie uważam,
abyś miał się stać - jak to ślicznie ująłeś - PRZEXUJEM smile.

Koleś swoją szansę miał, nie wyszło, panna Ci się podoba, jest fajna = PRÓBUJ.

W analogicznej sytuacji walczyłabym o tę osobę.

3

Odp: Była dziewczyna kolegi - moralny dylemat

powodzenia:)

4

Odp: Była dziewczyna kolegi - moralny dylemat

Moim zdaniem możesz zrobić ten gigantyczny krok wink Nie uwazam ze byloby to niestosowne, bo oni nie sa juz w zwiazku smile
Twoj kolega moze sie dziwnie poczuc, ale wkoncu to on byl idiota, ktory rzucil fajna dziewczyne smile a jesli oboje (tzn ty i ona) lubicie swoje towarzystwo i jest pomiedzy wami ta magiczna iskra, warto zaryzykowac, bo przeciez nie ma nic fajniejszego niz stan zakochania big_smile Czlowiek wtedy nawet w poniedziałek rano idzie z podniesionym czolem do pracy, szkoly etc wink

Zycze powodzenia!

I naprawde nie miej wyrzutów sumienia, bo nie łamiesz etosu meskiego smile on głosi że nie rusza sie dziewczyny kumpla, a nie "ex" big_smile

5

Odp: Była dziewczyna kolegi - moralny dylemat

Mało to psów ogrodników? Ci byli też sie chcą troszczyć o ex, żeby były na zawsze same, a juz na pewno nie z kolegami smile

6

Odp: Była dziewczyna kolegi - moralny dylemat

Etam Tomasz, coś mi się wydaje, że spinasz i argument byłej kolegi to tylko wymówka.

Gdyby to była ex twojego przyjaciela, którego znasz od 15 lat, to faktycznie można by się zastanowić dwa razy, w twojej sytuacji to jest absurdalna mentalność...

7

Odp: Była dziewczyna kolegi - moralny dylemat

bierz ją, tygrysie B)

8

Odp: Była dziewczyna kolegi - moralny dylemat

dzięki wam wszystkim za słowa otuchy, no i że chciało wam się w ogóle odpisać wink

batszeba: cieszy mnie, że przynajmniej dla jednej osoby "fajnie piszę" big_smile dzięki za twoje stanowisko

gallanonim1: niektórzy twierdzą, że ex również dotyczy ta zasada, dziewczyna kolegi (w tym była) jest nietykalna - forever!

thepass: pewnie, że absurdem jest gdyby teraz musiała zostać sama do końca życia  przez jednego typka, bo "sam nie zje, a i drugiemu nie da" wink

ZaubererDE: póki co to jestem przy niej całkowicie wyluzowany, zobaczymy co będzie teraz skoro wiem, że mogę z czystym sumieniem działać wink
A mi po prostu głupio trochę bo on był jednym z lepszych kumpli swego czasu, a nie jakimś tam byle znajomym. No nie znamy się pół życia ale często rozmawialiśmy o dziewczynach gdy jeden miał kryzys lub brał na celownik następną ofiarę smile  i nie chciałbym teraz wyjść na... bo ja wiem? zdrajcę? niewdzięcznika? Swój swojego nie powinien krzywdzić, bo dwulicowość to jedna z najgorszych cech człowieka.
I to mnie własnie męczyło gdy zakładałem ten temat.

A przecież w okolicy jest wiele fajnych dziewczyn, ale akurat ta wydaje mi się wyjątkowa, pech... :]

9

Odp: Była dziewczyna kolegi - moralny dylemat
tomasz42 napisał/a:

dwulicowość to jedna z najgorszych cech człowieka.

Dobre masz podejście, tzn. myślisz o bliskich ci osobach i nie chcesz być dwulicowy.

Wpierw popchnij sprawę do przodu z tą dziewczyną, a potem z otwartą przyłbicą powiadom znajomego (ale nie pytaj o zgodę/przyzwolenie/błogosławieństwo), że się z nią spotykasz.

Jeżeli zaczniesz go unikać bojąc się konfrontacji, właśnie wtedy ubzdura sobie, że wcześniej coś musiałeś kombinować za jego plecami.

Faktycznie może go jednak coś ruszyć, ale tak to już jest, nie da się przejść przez życie nie raniąc ludzi, ale można przynajmniej trzymać się pewnych wartości tak jak ty.

Jak go zaboli to weź to na klatę, nie przepraszaj, to twoje życie, on swoją szansę z nią zmarnował.

10

Odp: Była dziewczyna kolegi - moralny dylemat
tomasz42 napisał/a:

dzięki wam wszystkim za słowa otuchy, no i że chciało wam się w ogóle odpisać wink

batszeba: cieszy mnie, że przynajmniej dla jednej osoby "fajnie piszę" big_smile dzięki za twoje stanowisko

...

A przecież w okolicy jest wiele fajnych dziewczyn, ale akurat ta wydaje mi się wyjątkowa, pech... :]

Podoba mi się sposób, w jaki opowiadasz o tej znajomości.


Co do Twoich obiekcji: bez przesady, bycie z kimś w przeszłości nie oznacza, że jest się do tej osoby dożywotnio przypisanym. Związki się kończą  - takie życie i traktowanie ex znajomego jako trędowatej jest bez sensu.

Uważaj tylko, żeby w koledze nie obudził się pies ogrodnika, gdy zauważy Twoje zaloty wobec tej dziewczyny - niektórzy panowie uważają, że była żona/dziewczyna/ a nawet były obiekt zainteresowania powinny trwać do śmierci w celibacie i nie mają prawa związać się z innym mężczyzną. Przeszłam przez coś takiego - nie byłam nawet dziewczyną, pan nie mógł pojąć, że "nie" oznacza "nie" i nie mógł zboleć tego, że ktoś inny mi się podoba. Konsekwencje były dla mnie bardzo przykre, dlatego radzę Ci - jeżeli po bliższym poznaniu będziesz uważać, że ta dziewczyna jest wartościową osobą, to walcz i nie daj się wykurzyć.

11 Ostatnio edytowany przez Lotus (2025-02-26 15:58:50)

Odp: Była dziewczyna kolegi - moralny dylemat

Miałem kiedyś taki dylemat. Mój dobry kumpel został porzucony- dziewczyna z nim zerwała. Nazwijmy ją Ania.Chodzili z sobą 1,5 roku. Ona bardzo mi się podobała, a zanim oni zostali parą, ja u niej miałem zielone światło. Nie wykorzystałem wtedy tamtej okazji gdyż stchórzyłem. Po prostu zielony byłem w tych sprawach. Związała się wtedy z moim kumplem.Gdy po 1,5 roku ona z nim zerwała, uznałem, że nadeszła moja druga u niej szansa. Wciąż byłem singlem i rozglądałem się od dłuższego czasu za dziewczyną, ale te najfajniejsze dziewczyny były już zajęte. Ona jednak była już wolna.  Sęk w tym, że mój kumpel bardzo ciężko przeżył to, że został porzucony. Ja jednak byłem tak bardzo zdesperowany, że postanowiłem do niej startować. Zacząłem dawać jej wyraźne sygnały, że byłem nią poważnie zainteresowany, które ona na sto procent zrozumiała.Lampka ostrzegawcza zapaliła mi się gdy ona na imprezę branżową z okazji Andrzejek zaprosiła nie mnie, a innego faceta. Coś tu było nie tak. Wszystko wyjaśniła mi jej przyjaciółka. Otóż Ania nie zerwała z moim kumplem ot tak sobie z błachego powodu. Ona zerwała z nim z powodu innego faceta, którego poznała w miejscu pracy, a który się w niej zakochał. Kurczę, dlaczego ona nic mi o tym nie powiedziała? Moja decyzja była szybka. Odpuściłem. Nie zamierzałem konkurować o dziewczynę. Byłem bez szans. Facet był dobrze ustawiony. Świetnie zarabiał. Ja tymczasem byłem biednym studentem. No cóż. Byłem o krok od zaliczenia totalnej porażki.Nie doszło do tego gdyż w ostatniej chwili ostrzegła mnie jej przyjaciółka. Zerwałem wtedy z Anią kontakty. Nie dzwoniłem i nie przychodziłem do niej. Z jej strony też nie było żadnych prób kontaktowania się ze mną. Dokładnie rok później ona wyszła za mąż za tamtego faceta. Przyznaję, że miałem sporego kaca moralnego. Nie powinienem podejmować próby poderwania dziewczyny mojego dobrego kumpla zaraz po tym gdy ona z nim zerwała. To był akt desperacji w najgorszym wydaniu. Zachowałem się tak jakby Ania była ostatnią dziewczyną do wzięcia na tym świecie. Działałem na zasadzie po trupach do celu. Zero zasad. Czy było warto? Oczywiście że nie. Dostałbym kosza, a do tego kumpel stracił do mnie zaufanie gdyż domyślił się, że startowałem do jego byłej.

12

Odp: Była dziewczyna kolegi - moralny dylemat

Złota Łopata dla Kolegi wyżej big_smile

13

Odp: Była dziewczyna kolegi - moralny dylemat
bagienni_k napisał/a:

Złota Łopata dla Kolegi wyżej big_smile

Raczej patelnia big_smile
Za odgrzanie kotleta po prawie 11 latach big_smile

14

Odp: Była dziewczyna kolegi - moralny dylemat
Motocyklistka napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Złota Łopata dla Kolegi wyżej big_smile

Raczej patelnia big_smile
Za odgrzanie kotleta po prawie 11 latach big_smile

edit: chociaż nie, masz rację. Łopata zdecydowanie lepsza smile

15

Odp: Była dziewczyna kolegi - moralny dylemat

Bierz się za nią bo wychodzi na to że jest spragniona dobrego seksu.Pobawcie się razem a później zobaczycie czy jest warta uwagi jaki ma charakter itp.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Była dziewczyna kolegi - moralny dylemat

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026