netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Była dziewczyna z borderline?

14 odpowiedzi10 138 wyświetleńzałożony przez ekipaus, 24.03.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Była dziewczyna z borderline?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1 Ostatnio edytowany przez ekipaus (2015-03-24 18:48:27)

Temat: Była dziewczyna z borderline?

Witam, wszystkich smile


Otoz mam pewne podejrzenia, ze moja byla dziewczyna moze miec osobowsc borderline i moze sobie z tego nie zdawac sprawy. Nie wiem od czego powinienem zaczac, wiec moze powinienem nakreslic lekko sytuacje. Mam nadzieje, ze ktos wytrwa do konca tej historii.


Z A. poznalem sie ponad 3,5 roku temu, krecila wtedy z moim kolega wiec odrazu sobie ja odpuscilem. Dziwnym trafem zainteresowala sie mna, kiedy ja juz nie zwracalem na nia uwagi. Wytrwale probowala mnie do siebie przyciagnac, na kazdej imprezie kleila sie do mnie, calowa sie ze mna, byl przygodny seks etc W koncu zaczelismy byc ze soba, od samego poczatku byla strasznie zadowolona z tego, ze z nia jestem. Ciagle mnie wychwalala, uwazala mnie za swoj autorytet, szanowala mnie podczas gdy ja odnosilem sie do niej z dystansem.  Mowiac w skrocie zachowywalem sie jak sk*rwiel. Po jakims czasie zaczalem zauwazac jakies dziwne slady na nadgarstkach - byly to rany od ciecia sie. Nie chciala w ogole o tym rozmawiac. W miedzyczasie z racji mojej glupoty i braku doswiadczenia z kobietami, mowilem jej WSZYSTKO co mi przyszlo do glowy (lacznie o bylych dziewczynach, ktore mi sie podobaly etc), nieswiadomie sprawialem jej tym straszna przykrosc, ktora rowniez prowadzila do samookaleczenia - lecz wtedy tego nie zauwazalem. Mialem w zwiazku z tym powazne problemy, poniewaz przy kazdej mozliwe klotni bylo mi to wypominane, oraz A zaczela obsesyjnie stalkowac wszystkie te osob.. Na domiar zlego, pare razy w zartach powiedzialem jakies glupoty, ktore ja obrazily i ciagle sie nimi zamartwiala i powtarzala mi je.. Kazda z takich akcji konczyla sie placzem/atakiem gniewu i uderzaniem pobliskich przedmiotow/samookaleczeniem oraz opisywaniu tego wszystko na photoblogu (ktory swoja droga odkrylem dopiero po paru miesiacach i mna to wstrzasnelo..) Mimo iz za kazdym razem dementowalem to i mowilem, ze to byl tylko zart ona dalej sie tym zameczala i myslala o tym. Rowniez miala duzy problem z zazdroscia, nie moglem sie spojrzec na zadna dziewczynne, bo juz za chwile sie strasznie denerwowala. Wszystko bylo dobrze, dopoki po 2 latach nie wymyslilem wyjazdu za granice. Strasznie jej sie to nie podobalo. Gdy juz wyjechalem, jedynym kontaktem byl skype. Wtedy pierwszy raz zrozumialem, ze popelnilem blad, z osoby, ktora na codzien sobie radzila przezylem szok. Szok zwiazany z bariera jezykowa, zamknalem sie totalnie w sobie i jedyna osoba z ktora rozmawialem byla A. Po 3 tygodniach od wyjazdu chciala zakonczyc nasz zwiazek, z racji, ze obydwoje sie meczymy i nie mozemy normalnie funkcjonowac - ciagle do siebie pisalismy, rozmawialismy. Wyblagalem ja zeby tego nie robila, bo sobie nie poradze - zgodzila sie. Spedzilem tak rok czasu, wpadajac do rodzimego miasta conajmniej raz w miesiacu. Przyjazdy byly wspaniale, czulem sie strasznie szczesliwy przy niej. Ona zdecydowala sie przyjechac na studia do mnie. Znalezlismy sobie wlasny kat i zamieszkalismy razem. Pierwsze miesiace byly swietne, lecz z kazdym kolejnym bylo coraz gorzej. Niestety nie potrafilem sie zmienic, dalej sie alienowalem nie chcialem nawiazywac kontaktow z osobami innymi niz polacy. Ona postanowila, ze sie otworzy, miala we mnie cale wsparcie. Udalo sie jej, znalazla sobie znajomych. Podczas calego tego mieszkania przestalem sie nia interesowac, traktowalem ja jak osobe ze "starego malzenstwa"(nie mam pojecia dlaczego), nie okazywalem jej tak czesto uczuc, ktore potrzebowala. Brak pocalunkow, ktore uwielbiala, przytulenia, mowienia kocham cie. Byla nieszczesliwa i mi o tym mowila, ale nie zwracalem na to uwagi, uwazalem, ze zostanie przy mnie. W miedzyczasie poznala K, byla to osoba pelna pasji, planow, pomyslow na siebie, a zarazem romantyczna. Zaczela z nim wychodzic i spotykac sie po kolezensku, wyciagala mnie na te wszystkie spotkania, ale nie chcialo mi sie nigdzie wychodzic - zostawalem w domu, sam. Pewnego dnia bardzo sie poklocilismy i "rozstalismy sie", K sie o tym dowiedzial i postanowil to wykorzystac. Probowal ja pocalowac, na co A uciekla placzac i dzwoniac do mnie i przepraszajac, ze chce dalej ze mna byc i nie chce takich sytuacji. Nie wyciagnalem z tego zadnych wnioskow. Sytuacja byla jeszcze bardziej napieta, kiedy zauwazylem, ze wszystko zaczyna sie walic, wiec zaczalem sie starac. Nadeszly powazne rozmowy o rozstaniu, udalo mi sie ja przekonac, ze zmienie podejscie. Niestety nie dawala mi prawie zadnych szans, ciagle zloszczac sie. Mowila, ze docenia to, ze sie staram ale nie moze, nie moze juz wytrzymac mieszkania ze mna. Proponowala zebymsmy dalej byli razem, ale zebysmy zamieszkali osobno, niedaleko siebie. Olalem ten temat, bo stwierdzilem, ze to poroniony pomysl. W koncu cos peklo, wjechala na mnie, wyzywajac mnie i mowiac, ze nic nie osiagne, a ja w momencie porwania emocjonalnego i calego zalu jaki mialem w sobie wybuchlem. Zaczalem wymieniac wszystkie jej kompleksy.. Strasznie tego zalowalem, zaczalem ja przepraszac ale bylo juz na to za pozno. Rozstalismy sie. Przezywala to przez pierwsze 5 dni, do mnie to jeszcze nie dotarlo. Przez kolejne dni zaczela byc szczesliwa, wtedy dopiero zrozumialem co sie stalo. Nie potrafilem sie pozbierac, blagalem ja zeby wrocila ale nie chciala zmienic swojego zdania. Wyprowadzilem sie tydzien po poprawieniu sie jej humoru (2 tygodnie po zostaniu). Nastepnego dnia zjawilem sie z kwiatami i listem w ktorym napisalem wszystko co czuje oraz, ze jest mi strasznie przykro z powodu sllow, ktore wyrzadzily jej krzywde, glownie przez moja glupota i lekkomyslnoscia. Chcialem zebysmy sprobowali wszystko od nowa, malymi krozczakami. Powiedziala, ze bardzo to docenia, ale nic do mnie teraz nie czuje i nic nie moze mi obiecac oraz, ze spal u niej B (kolega z grupy, osoba, ktorej wszedzie pelno i do wszystkich sie klei - typowy pajac), ale do niczego nie doszlo, zreszta on i tak jest "brzydki i mi sie nie podoba, ma tylko fajne wneterze". Przez kolejne 2 tygodnie skupilem sie nad moim zachowaniem aby pozbyc sie tej czesci mnie, ktora wyrzadzila jej tyle krzywdy. W miedzyczasie odkrylem, ze napisala na forum o K, tydzien po zerwaniu, ze mysli o nim od pazdziernika za kazdym razem jak sie budzi, lub cokolwiek innego robi, mysli, ze on jest przy niej i ja obejmuje. Strasznie mnie to zabolalo wiec napisalem do niej, wybrechtala mnie, ze jestem nienormalny i ja stalkuje, wiec odpuscilem. Az w koncu dowiedzialem sie, ze B, ktory w dniu mojego wyprowadzenia spal u niej tak naprawde kochal sie z nia... Poczulem sie strasznie. Dowiedzialem sie, rowniez, ze to jest jej nowy chlopak. Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze ten chlopak sie nia bawi, tego jestem pewien. Jest to osoba, ktora skorzystala z tego, ze ona byla nieszczesliwa i przelala uczucia na pierwsza osobe, ktora sie nia zainteresowala - a on znalazl sobie latwa dziewczyne do seksu. B ma ja totalnie w dupie, zostawia ja sama na imprezie, obmacuje inne dziewczyny przy niej(wiem, ze cierpi skoro nie mogla zniesc tego, ze ja patrzylem na inne). Bylbym duzo spokojniejszy gdyby znalazla osobe, ktora by dawala jej wszystko to co u mnie zaginelo.

Dawno sie tak nie zawiodlem na osobie. Ufalem jej w 100%, a ona oklamala mnie pare razy patrzac mi sie prosto w oczy. Najbardziej zabolalo odnosnie B, dala mi nadzieje mimo iz pare godzin wczesniej przespala sie z nim... Zaczalem podejrzewac, ze moze miec osobowosc borderline, bo wiele rzeczy sie sklada w jedna calosc. (Problemy z rodzicami, ich obojetnosc od malego, ciagle klotnie rodzicow, wypominanie jej, ze jest niechciana, "lepiej by bylo jakby ciebie nie bylo", upokarzana przez matke, przekazywanie OGROMNEJ ilosci emocji i oczekawanie tego samego, niska samoocena, placz jako reakcja na niepowodzenie + dodatkowe rzeczy, ktore wypisalem). Czy moglby ktos napisac swoja opinie?


//Ogolnie wydaje mi sie, ze pominalem sporo istotnych rzeczy. W raz z rozwojem tematu bede mogl dopisywac rzeczy, o ktorych nie wspomnialem.

2

Odp: Była dziewczyna z borderline?

Witaj!

Sa przeslanki, ale cisnie mi sie na usta inne pytanie: czego Ty wlasciwie chcesz?

Drugie pytanie: dlaczego zwrociles uwage wlasnie na ta dziewczyne?

Wbrew pozorom, odpowiedz na to drugie jest dla Ciebie wazniejsza.

3

Odp: Była dziewczyna z borderline?

1. Uspokoic sie i pozniej postarac sie jej pomoc - tak mi sie wydaje.. A tak naprawde w glebi serca to tesknie za nia i za wszelka cene chcialbym do niej wrocic. Mysle o niej kazdego dnia i boli mnie fakt, ze po 3 latach znalazla sobie nowego kolesia po tygodniu.. Jest mi strasznie ciezko bez niej, tylko obawiam sie, ze juz za duzo slow bylo powiedzianych i chyba nic mi z tego nie wyjdzie. Aczkolwiek podswiadomie mysle, ze jezeli sie zaczne zmieniac i pokaze jej, ze sie rozwijam i radze bez niej to zateskni za mna i zobaczy we mnie dobra osobe, a nie ta, ktora wyrzadzila jej tyle krzywdy.
2. Na samym poczatku uroda, pozniej tak jak pisalem odpuscilem sobie z racji kolegi. A dlaczego z nia zaczalem byc? Zabrzmi to strasznie glupio ale prawda jest taka, ze zadecydowal latwy seks. Wtedy bylem mlody i strasznie glupi. Po wyjezdzie za granice strasznie sie do niej przywiazalem, zarowno emocjonalnie jak i psychicznie. Teraz nie mam jej juz, stracilem dziewczyne a zaraz moja najwieksza przyjaciolke.

4

Odp: Była dziewczyna z borderline?
ekipaus napisał/a:

1. Uspokoic sie i pozniej postarac sie jej pomoc - tak mi sie wydaje.. A tak naprawde w glebi serca to tesknie za nia i za wszelka cene chcialbym do niej wrocic.

To ze boli to naturalne, musi bolec przez jakis czas...

Czy to jest BPD czy nie, masz do czynienia z powaznym przypadkiem rozchwiania emocjonalnego. Byc moze nie zdajesz sobie sprawy, ale zastanów sie na spokojnie, kiedy kurz opadnie: musialbys znalezc motywacje zeby samemu dzwigac pociag. Tylko po to, zeby gdzies tam, BYC MOZE kiedys miec normalny zwiazek. Ja robie to tylko dla dzieci. Inaczej nie zastanawialbym sie juz ani sekundy.

Co do drugiego pytania... Przespij sie z nim jeszcze smile Jakie sam masz fundamenty emocjonalne. Jakie miales relacje z rodzicami. Czy czujesz sie bezwarunkowo przez nich kochany? Jak bys zdefiniowal milosc?

5

Odp: Była dziewczyna z borderline?

"Była dziewczyna z borderline?"

I lepiej żeby tak zostało. Chyba, że jeszcze nie dość się namęczyłeś.

6 Ostatnio edytowany przez ekipaus (2015-03-25 01:59:00)

Odp: Była dziewczyna z borderline?

Niby kazdego dnia czuje sie lepiej, ale tesknie za jej osoba. Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze byla mi najblizsza osoba tutaj gdzie teraz mieszkam i teroetycznie jedyna jaka mialem.

Wierze w to, ze pomogloby pojscie do psychologa. Dla niej zrobilbym wszystko.. Ogolnie to probowalem wielokrotnie zabrac ja do psychologa, ale za kazdym razem sie konczylo tak samo. "Nie chce, nie teraz w kolejnym tygodniu" i tak w kolko. Przypomnialem sobie nawet, ze postawilem jej ultimatum wyjazdu do mnie, ze najpierw pojdziemy do psychologa, oczywiscie obrocila sprawe tak, ze totalnie o tym zapomnialem.
Rowniez jakbym gruntownie zmienil podejscie do jej osoby, zwazal na to co mowie, byl bardziej opanowany i czuly to by wszystko sie naprawilo.

Podczas zaglebiania sie w borderline i inne problemy sam zaczalem sie zastanawiac nad moja osoba. Wydaje mi sie, ze moge byc DDA z racji, ze moj ojciec pil odkad pamietam. Wychowala mnie glownie mama, z ojcem mialem bardzo znikomy kontakt. Teraz jak jestem w jego poblizu to czuje sie bardzo nieswojo. Lekkie zdenerwowanie i niepewnosc. Milosc zdefiniowalbym jako spokoj ducha przy drugiej osobie, bezgraniczne zaufanie, czucie sie bezpiecznym oraz jezeli mowa o kontakcie z dziewczyna - intymnosc i pozadanie.

//Ah zapomnialbym dodac, aktualnie naduzywa ona alkoholu. Upija sie co weekend + w tygodniu po pare razy. Z kolei ja nie moge tego robic, bo odrazu mam zjazd i kolejnego dnia nie moge wstac z lozka, bo ciagle o niej mysle.

7

Odp: Była dziewczyna z borderline?
EXTRA_terrestrial napisał/a:

"Była dziewczyna z borderline?"

I lepiej żeby tak zostało. Chyba, że jeszcze nie dość się namęczyłeś.

Nie rozumiem za bardzo. Co masz na mysli? Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze wine widze tylko po mojej stronie, a sam nie umiem zauwazyc co ona robila zle, po za oczywiscie przeslankami zaburzenia osobowosci.

8

Odp: Była dziewczyna z borderline?

Chcialbym na poczatek ostudzic troche twój zapal. Dlaczego? W zasadzie pelna odpowiedz znajdziesz np. w ksiazce "Uratuj mnie" Rachel Reiland. W wielkim skrócie: do "opanowania" osoby, która opisales jako swoja ex, potrzebujesz bardzo silnej, zintegrowanej osobowosci. Masz duzo pracy nad samym soba, jako DDA. Sami skonczylibyscie z nozami w rekach.

Milosc opisujesz glównie jako wlasne emocje, podczas gdy polega ona glównie na dzialaniu skierowanym na dobro czlowieka, którego kochasz (plus oczywiscie intymnosc w zwiazku).

Tak jak wierze w twoja dobra wole, tak jednak obawiam sie ze masz dluga droge do nabycia umiejetnosci potrzebnych do kochania osoby z zaburzeniami. Przede wszystkim potrzebujesz terapii dla DDA, zeby nabyc wlasny kodeks emocjonalny, poczuc sie komfortowo sam z soba. Twój brak poczucia bezpieczenstwa az wylewa sie z twoich wypowiedzi.

Poza tym taka osobe musisz najpierw pokochac jak dziecko, nie jak osobe dorosla. Ona nie zaznala w zyciu w pelni akceptujacej milosci rodzicielskiej, emocjonalnie jest dzieckiem, które ktos musi przeprowadzic do doroslosci. A wlasciwie asystowac jej w tej drodze, bo ostatecznie kroki musi stawiac sama. Wrecz niewielu terapeutów to potrafi. Spróbuj rozejrzec sie w okolicy i znalezc takiego, który ma w ofercie BPD, i umów sie z nim najpierw sam. Obgadaj temat, pogadaj  tez o sobie i twojej przeszlosci. To moze cie zaprowadzic moze gdzie indziej niz dzis chcesz, ale to na pewno bedzie lepsze miejsce. Bo teraz utknales troche w bagnie, i to jeszcze wciagajacym.

9

Odp: Była dziewczyna z borderline?

Chłopie, po co to rozkminiasz? To Twoja ex.

10 Ostatnio edytowany przez ekipaus (2015-03-26 17:55:15)

Odp: Była dziewczyna z borderline?

Wlasnie problem w tym, ze jestem na ogol mega spokojna osoba i sie w ogole nie denerwuje. Gdy ona miala atak zlosci etc, to ja bylem w stanie uspokoic w pare chwil, sam nie dalem sie sprowokowac do czasu.. Do czasu az nie wyjechalem za granice. Tutaj sie wszystko zmienilo we mnie. Na jej zlosc reagowalem moja zloscia, na kazdy jej chamski tekst rzucalem w obronie cos co mialo ja zabolec. Z perspektywy czasu nie podoba mi sie to jak sie zachowywalem, ale nie umialem wrocic do tego "starego" stanu. Nie mam pojecia dlaczego.

Ksiazke juz zamowilem.

Jasna sprawa, ze dobro drugiego czlowieka jest tez bardzo wazne, nie wiedzialem, ze o tym mam napisac bo wydawalo mi sie to logiczne.

Jak tylko wroce do kraju na swieta to od razu pojde do psychologa. Nie chce zwlekac.

Co masz na mysli pisza to: "Obgadaj temat, pogadaj  tez o sobie i twojej przeszlosci. To moze cie zaprowadzic moze gdzie indziej niz dzis chcesz, ale to na pewno bedzie lepsze miejsce. Bo teraz utknales troche w bagnie, i to jeszcze wciagajacym." Nie jestem pewien czy to dobrze zrozumialem.

Nie wiem czemu ale mam nieodparte uczucie, ze powinienem jej w jakis sposob pomoc. Nie teraz, bo jestem rozwalony emocjonalnie i czuje sie zmanipulowany przez nia, ale w przyszlosci jak juz sie pozbieram.

11

Odp: Była dziewczyna z borderline?
ekipaus napisał/a:

Co masz na mysli pisza to: "Obgadaj temat, pogadaj  tez o sobie i twojej przeszlosci. To moze cie zaprowadzic moze gdzie indziej niz dzis chcesz, ale to na pewno bedzie lepsze miejsce. Bo teraz utknales troche w bagnie, i to jeszcze wciagajacym." Nie jestem pewien czy to dobrze zrozumialem.

Masz co najmniej dwa powody, dla których moglbys sporo skorzystac na wlasnej terapii: jestes DDA i jestes swiezo po zwiazku z osoba z zaburzeniami. Pierwsza lekcja jaka odebralem w grupie wsparcia dla rodzin osób z BPD, byla: nie mozesz kontrolowac czyjegos zachowania. Mozesz zmienic tylko samego siebie. Tylko to juz otworzylo mi zupelnie nowe drzwi. Niesamowicie ciekawym tematem sa nasze mechanizmy emocjonalne. Jaki nasze reakcje maja wplyw na innych itd.

Jesli radzisz sobie z angielskim, poszukaj materialów nt. 'validating/invalidating in families'. To sa materialy szczególnie cenne z punktu widzenia BPD ale w gruncie rzeczy wartosciowe dla kazdego, oprócz totalnego pustelnika. Doskonale to tlumaczy np. dr Fruzzetti, jest na m.in. YT.

12

Odp: Była dziewczyna z borderline?

Dzieki wielkie, obczaje te filmy.
A co uwazasz o tym co napisalem tutaj "Wlasnie problem w tym, ze jestem na ogol mega spokojna osoba i sie w ogole nie denerwuje. Gdy ona miala atak zlosci etc, to ja bylem w stanie uspokoic w pare chwil, sam nie dalem sie sprowokowac do czasu.. Do czasu az nie wyjechalem za granice. Tutaj sie wszystko zmienilo we mnie. Na jej zlosc reagowalem moja zloscia, na kazdy jej chamski tekst rzucalem w obronie cos co mialo ja zabolec. Z perspektywy czasu nie podoba mi sie to jak sie zachowywalem, ale nie umialem wrocic do tego "starego" stanu. Nie mam pojecia dlaczego." Jest jakies sensowne wytlumaczenie?
Oraz tym "Nie wiem czemu ale mam nieodparte uczucie, ze powinienem jej w jakis sposob pomoc. Nie teraz, bo jestem rozwalony emocjonalnie i czuje sie zmanipulowany przez nia, ale w przyszlosci jak juz sie pozbieram" Jest sens sie nad tym zastanawiac?

13

Odp: Była dziewczyna z borderline?

Jak najbardziej jest sens sie nad tym zastanawiac.

Najogólniej, powody moga byc caly czas te dwa, które wymienilem: DDA + zwiazek z objawami BPD. Osoba z prawidlowo rozwinieta emocjonalnoscia nie weszlaby w ogóle w taki zwiazek albo bardzo szybko sie z niego wycofala (umiejetnosc stawiania granic). Natomiast Ty zachowales sie tak jak ja: nie tylko dales sobie wejsc na glowe, ale do tego czujesz teraz misje zbawiania swiata smile Takim osobom jak my (niewyleczone DD), wystarczy niewielkie zainteresowanie ze strony kobiety zebysmy poczuli zastrzyk haju. Podswiadomie szukamy dowartosciowania, poniewaz brak nam zdrowego poczucia wlasnej wartosci. Ogólnie wsród DD mozemy czesto spotkac osoby zbyt agresywne albo przeciwnie -- z tendencjami do wspóluzaleznienia, z brakiem umiejetnosci stawiania granic. Wyglada na to, ze jestes tym drugim przypadkiem. Uswiadomienie sobie tego jest dopiero otwarciem drzwi. Terapia jest droga, która musisz przejsc, zeby poczuc sie bezpiecznie i dobrze sam ze soba, a dzieki temu móc zaoferowac komus prawdziwa, dojrzala milosc.

To, ze zaczales reagowac bardziej gwaltownie, jest zupelnie naturalne. Kiedy jedna osoba systematycznie podnosi temperature, w koncu i Matka Teresa sie ugotuje.

14 Ostatnio edytowany przez niezrozumiany1234 (2015-03-29 20:38:43)

Odp: Była dziewczyna z borderline?

Uspokoic sie i pozniej postarac sie jej pomoc - tak mi sie wydaje..

Nie pomożesz jej. Od tego są specjaliści, a nie "ratownicy" na białych konikach. Jej problem powstał długo przed tym, zanim pojawiłeś się ty. Powstał, gdy była małolatem, gdy w domu wybuchały kłótnie, w powietrzu fruwały meble i nie wiadomo było co wydarzy się jutro. Naprawdę sądzisz, że jesteś w stanie jej sobie z tym poradzić?

Tłumione uczucia i emocje, które napotykała jako dziecko, a które uzewnętrzniły się z siłą stokrotnie większą (tłumione uczucia wracają jak bumerang z o wiele większą siłą) w procesie jej kształtowania osobowości w wieku późniejszym czyli 18-22 lata (kiedy proces ten jest zakończony) jest w stanie ugasić tylko i wyłącznie wykwalifikowany specjalista.

Nie wszyscy również na BPD zapadają: szczerze, to każdy z nas przejawia zachowania z kryteriów diagnostycznych tego zaburzenia, co nie znaczy, że każdy jest Borderem, ale o tym napiszę na końcu tego posta.


Niby kazdego dnia czuje sie lepiej, ale tesknie za jej osoba.

Panna narobiła Ci niezłego prania mózgu, zresztą nie dziwię się, sam to przeszedłem i nadal przechodzę. Twoje emocje i uczucia to efekt ekspozycji zbliżeniowej z Borderem. To uzależnienie. Takie osoby nie czują empatii, one są bardzo spostrzegawcze i widzą, czego potrzebujesz. Dają Ci to od razu (idealizacja, jaki to wspaniały jesteś i tak jak piszesz, dała Ci łatwy seks: czyli zupełnie to, czego potrzebowałeś!) więc uzależniasz się jak od narkotyku.

Sprawa wygląda tak, że wiesz, że to źle na Ciebie działa, szarga Twoimi emocjami, uczuciami, cierpisz, poczuwasz krzywdę, a mimo to chcesz z tą osobą być, przynajmniej utrzymywać kontakt. Paradoks, ale taka jest prawda: narkotyk i ogromne uzależnienie. To również skutek uboczny tej bezgranicznej ekspozycji zbliżeniowej i braku granic u takich osobników: zapewne kontakt utrzymywała z Tobą codzienny, wielogodzinny, kiedy tylko była okazja. Dawała Ci wszystko w ilościach nieograniczonych: a to sprzyja uzależnieniu w cholernie dobry sposób.

Podczas zaglebiania sie w borderline i inne problemy sam zaczalem sie zastanawiac nad moja osoba. Wydaje mi sie, ze moge byc DDA z racji, ze moj ojciec pil odkad pamietam

Spokojnie, nie nakręcaj się. Na tym etapie to nawet niewskazane, ponieważ Twój emocjonalny stan/obłęd/emocjonalne rozchwianie jest normalną sprawą po rozstaniu się z osobą BPD.
Tak powiedziała mi moja terapeutka: tak, ja po kontakcie z Borderką wylądowałem u psychoterapeutki. Też dużo czytałem, ona mi też wmawiała, że mam objawy borderline, więc czytając, wierzyłem. Na szczęśćie terapeutka po kilkunastu sesjach stwierdziła, że nic podobnego: a mój stan i rozchwianie jest rzeczą normalną po takiej ekspozycji kontaktu z Borderką.


Jak tylko wroce do kraju na swieta to od razu pojde do psychologa.

Psychologa nie: polecam bardziej psychoterapeutę.
Psycholog kończy tylko 5 lat studiów: psychoterapeuta kończy i 5 lat studiów i 4 lata szkoły w danym nurcie (poznawczo-behawioralny/Gestalt/psychodynamiczny): więc ma 9 lat nauki za sobą, a nie 5.

Osoba z prawidlowo rozwinieta emocjonalnoscia nie weszlaby w ogóle w taki zwiazek albo bardzo szybko sie z niego wycofala (umiejetnosc stawiania granic).

Dokładnie. 100% racji.

A Rachel Reiland "Uratuj mnie" również bardzo polecam.








BPD zdiagnozować jest trudno. Terapeuci mają z tym problem i to nie do końca taka prosta sprawa. Generalnie musi się złożyć przynajmniej 5 czynników z 9 czynników z klasyfikacji DSM IV (odsyłam do wikipedii).

Ja mogę Ci napisać gdzie ja widzę objawy BPD. A miałem kontakt z osobą border, bardzo bliski zresztą, przez cały rok.

ekipaus napisał/a:

na kazdej imprezie kleila sie do mnie, calowa sie ze mna, byl przygodny seks etc

To mamy pierwszy objaw: brak granic i rozwiązłość seksualna

od samego poczatku byla strasznie zadowolona z tego, ze z nia jestem. Ciagle mnie wychwalala, uwazala mnie za swoj autorytet, szanowala mnie podczas gdy ja odnosilem sie do niej z dystansem.  Mowiac w skrocie zachowywalem sie jak sk*rwiel.

Drugi objaw: idealizacja partnera

Po jakims czasie zaczalem zauwazac jakies dziwne slady na nadgarstkach - byly to rany od ciecia sie. Nie chciala w ogole o tym rozmawiac. W miedzyczasie z racji mojej glupoty i braku doswiadczenia z kobietami, mowilem jej WSZYSTKO co mi przyszlo do glowy (lacznie o bylych dziewczynach, ktore mi sie podobaly etc), nieswiadomie sprawialem jej tym straszna przykrosc, ktora rowniez prowadzila do samookaleczenia - lecz wtedy tego nie zauwazalem.

Trzeci objaw: samodestrukcja i okaleczanie się

Kazda z takich akcji konczyla sie placzem/atakiem gniewu i uderzaniem pobliskich przedmiotow/samookaleczeniem oraz opisywaniu tego wszystko na photoblogu (ktory swoja droga odkrylem dopiero po paru miesiacach i mna to wstrzasnelo..)
+aktualnie naduzywa ona alkoholu.

Czwarty: impulsywnosć w conajmniej dwóch sferach (seks i alkohol).

Rowniez miala duzy problem z zazdroscia, nie moglem sie spojrzec na zadna dziewczynne, bo juz za chwile sie strasznie denerwowala.

Zazdrość to też dla nich bardzo charakterystyczne. A to dlatego, że wiąże się z tym potrzeba całkowitej kontroli swojej ofiary.

a ona oklamala mnie pare razy patrzac mi sie prosto w oczy.

Patologiczne kłamstwa i manipulacje to u nich norma.

i boli mnie fakt, ze po 3 latach znalazla sobie nowego kolesia po tygodniu..

To mamy kolejny objaw BPD. Takie osoby są w stanie w przypadkach ekstremalnych po 2-4 tygodniach zaproponować zamieszkanie razem.

Pewnie znalazłaby się kolejne objawy, ale to już ona musiałaby opisać: myśli samobójcze, brak poczucia własnego "ja", niewiedza kim się jest, stałe poczucie pustki wewnętrznej...

15

Odp: Była dziewczyna z borderline?

Ja wtedy 24 lata ( nigdy nie miałem dziewczyny) ona Małgosia 26 lat pierwszy raz spotkaliśmy się w psychiatryku w Kościanie kiedy pojechałem z kolegami odwedzić koleżankę cierpiąca na podobne zaburzenie. W czasie odwiedzin przyszła do nas osiadła obok piękna ale smutna zamknięta w sobie. Parę miesięcy później napisałem do niej po pijaku rozmowa mało się kleiła ale była intensywna 2 ciszy i wysłała mi swoje zdjęcie kiedy odwiedzałem tę sama koleżankę ale tym razem w Poznaniu tam również okazało się że jest  Małgosia tym razem bardziej żywa spodziewała się  że przyjedziemy z kolegami więc seksownie się ubrała w szorty miała na sobie ''opaskę z kocimi uszkami'' była pobudzona rozmowna ja milczałem bylem nieśmiały. Jeszcze w ten sam dzień znów pisaliśmy ze sobą zapraszała mnie zacząłem przychodzić do szpitala HCP na dział chorób afektywnych kobiecych było to dziwne jednak podobała mi sie tak że miałem to gdzieś i po prostu tam przychodziłem. Oprócz mnie przychodził tam do niej starszy facet typowy brudas '' skinhead'' około 40 lat który się z nią przytulał był zły że do niej przychodzę ale nic nie oił potem urwali kontakt bo podobno namawiał ją do seksu. Zacząle ją odwiedzać robić prezenty ( papierosy czekoladki itd) sprawiała wrażenie łatwej chętnej ne seks typowej dziewczyny do 'zaliczenia'' ale kiedy poznałem ja lepiej zaczęło mi sie robć jej żal po prostu zacząłem współczuć zakochałem się. Później wyjechała do Torunia do krewnych tam wywinęła i zamknęli ją w tamtejszym psychiatryku. Pisaliśmy dużo ze sobą itd. ale poznała na oddziale kolejnego starszego faceta około 40 i mieli romans ( tylko całowali się) kiedy się o tym dowiedziałem wyznałem jej że jestem zakochany i zależy mi na niej a ona odpowiedziała  że nie spodziewała się tego i że nie nadaje się do związku że lubi mnie ale żebym nie robił sobie nadziei. Ja zakochany jeździłem do niej odwiedzać ją z Poznania do Torunia itd mimo wszystko. Kiedy przenieśli ją do Poznania odwiedzałem ją częściej nadal sprawiała wrażenie kusicielki a kiedy wyszła spędzaliśmy ze sobą czas mieszkała  podobnie jak Ja blisko Poznania  .Kontaktowaliśmy się często głównie dzięki temu że mam samochód. Było wspaniale romantycznie miło ale okazało się że Gosia ma tendencje do brania narkotyków. Często namawiała na amfetaminę itd. dowiedziałem się że wcześniej jeździła na Woodstock i aż ciarki mnie przechodziły kiedy wyobrażałem sobie co tam robiła. Potem przez dłuższy czas nie byla w szpitalu więc dużo ze sobą przebywaliśmy pogłębiając swoją więź ale niestety z jej wahaniami nastroju. W miedzy czasie miała dwie próby samobójcze ( przedawkowanie tabletek) za drugim razem kiedy napisała mi SMS pożegnalny zareagowałem skontaktowałem się z jej niczego nie świadomym bratem którego parę dni wcześniej poznałem i udało się szybko interweniować. Znów ją odwiedzałem w szpitalu i sprawiała wrażenia bardziej czułej w stosunku do mnie. Mówiłem ze chce z nią być żebyśmy chociaż spróbowali ale ona unikała tego mówiła że mnie lubi że chce ze mną spędzać czas ale że nie potrafi być z nikim w związku. Spędzaliśmy razem czas przechadzając się po Poznaniu jeżdżąc nad jeziora chodząc w fajne miejsca z rożnymi znajomymi było fajnie czuć było ze nasza relacja się zacieśnia Zaprzyjaźniłem się z jej 15 letnim bratem z którym razem ją wtedy uratowaliśmy, mamy do teraz dobre relacje. Chodź nie bylismy jeszcze razem byłem o nią zazdrosny ciągle podejrzenia że z kimś na boku romansuje całuje się itd. ( raz ośmieliłem się przejrzeć jej telefon i zauważyłem dziwne wiadomości typu " piszesz się na nocke " albo ''czy przyjedziesz z jakaś koleżanka bez żadnych kolegów"   Po skromnej imprezie u mnie w domu mama wysłała ją znów do Kościana ( miejsca gdzie ją spodkalem pierwszy raz) ponieważ miała być wcześniej w szpitalu ale coś nie wyszło. Odwiedzałem ją robiłem zakupy itd. w pewnego dnia kiedy rozmawialiśmy przez telefon powiedziała mi ze mama załozyla jej implant antykoncepcyjny ponieważ podejrzewała że uprawia seks z tym starszym penerem z którym sie spotykała na początku i przyznała się ze z nim sypiała ale twierdziła że nic między nimi nie było. Dla mnie to było jednoznaczne i chociaż tego do końca nie chciałem powiedziałem że urywam z nią kontakt i zablokownalem na facebooku. Gosia wydzwaniała prosiła o drugą szanse mowila że jestem dla niej ważny. Złamała mnie i dałem jej tą szanse. Wyznała że coś do mnie czuje że nie wie czy to miłość czy zauroczenie ale że jestem jej potrzebny chciała żebym jak najszybciej przyjechał oraz zdradzila swój sekret że tata ją molestował seksualnie kiedy miała 5 lat. Kiedy Przyjechałem pociągiem (auto było akurat zepsute) od razu pocałowała mnie ubóstwiała poszliśmy razem do jej pokoju przytulając się i całując do tego stopnia że pielęgniarki które to zauważyły przypadkiem wpisały jej do akt szpitalnych ze uprawialiśmy seks. Potem odwiedziłem ja kolejny raz a później spotykaliśmy sie kiedy wyszła ze szpitala za każdym razem zbliżając się do siebie fizycznie coraz bardziej. Aż weszliśmy w związek. W między czasie pokazała mi że przychodzą do niej SMS z propozycjami seksu niby nie wiedziała o co chodzi ale zacząłem mieć podejrzenia czy czegoś mi nie mówi. Związek  na początku był bardzo namiętny lecz po paru zbliżeniach zaczęło coś się dziać jak by miała wyrzuty sumienia depresje czy coś w tym stylu z czasem ku memu zaskoczeniu sama określiła nasz związek jako ''luźny''. po naszej ostatniej nocy kiedy odwoziłem ja do domu stwierdziła że mnie nie kocha ale bardzo bardzo lubi. Dzień puniej trafiła znow do psychiatryka (HCP w Poznaniu) i zaczęła pisać zę ma depresje potem żebyśmy nie brnęli w to bo jest żałosna lafirynda i umie tylko ranić. Kiedy Odwiedziłem ją w szpitalu mimo że nie chciała na początku wyprosiła mnie lecz po moim wyjściu kazała szybko wracać i znów się przytulaliśmy i całowaliśmy w poczekalni zasnęliśmy przytuleni kiedy siedziała mi na kolanach. Dzień później kiedy znów ją odwiedziłem niespodziewanie przyszedł jej tata po 2 latach ciszy a ona jakby nigdy nic rzuciła mu się w ramiona rozmawiali itd porzegnałem się  zostawiłem ich samych. Kiedy zapytałem jej potem przez Messenegera czy to prawda że ją molestował stwierdziła ze babcia tak mówiła ale jej nie wierzy. Parę dni później stwiedzła że musi ze mną zerwać kontakt bo to ma na nią '' zły wpływ'' że ma nadzieje że będę szczęśliwy i zablokowała mnie na facebooku. Kiedy kontaktowałem się z nią na inne sposoby napisala że ją nękam a ja zagroziłem że jeśli ze mną nie porozmawia z 4 oczy o co chodzi powiem jej mamie że ją ciągnie do narkotyków. Gosia wyprzedziła mnie opowiedziała mamie farmazony że jestem dilerem i popaliła wszystkie mosty ( z wyjątkiem jej brata który mnie zna lubi i nadal mamy kontakt). Do teraz nie mogę do siebie dojść i nie wiem dlaczego to się tak potoczyło. Chodź zdaje sobie sprawę że to był toksyczny związek momentami było tak wspaniale że nie mogę się pogodzić z rozstaniem i codziennie o niej myślę.

Tak wygląda w skrócie historia J i M spod Poznania.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Była dziewczyna z borderline?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026