Jak przetrwać trudne rozstanie? Prośba o pomoc - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak przetrwać trudne rozstanie? Prośba o pomoc

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

Temat: Jak przetrwać trudne rozstanie? Prośba o pomoc

Cześć
Chciałabym prosić o pomoc, radę jak przetrwać ten czas i jak poukładać sobie w głowie żeby moc normalnie funkcjonować.
Wydaje mi się ze nie potrafię..
jestem w trakcie świeżego rozstania. Niezwykle trudnego.
Nasz związek był trudny od samego początku. Mój mąż był zawsze wybuchowy, porywczy. Z jego strony doświadczyłam przemocy fizycznej niejednokrotnie.
Ale miał tez dobre strony mimo wszystko, był pomocny, można było na niego liczyć a wszystkie złe rzeczy tłumaczyłam jego charakterem. I tak tkwiłam w tym, bo a to miał zły humor, a to faktycznie może się złe zachowałam - każdy powód był dobry żeby moc mnie obrazac i wyzywać.
Czas mijał, ja pracowałam coraz więcej, mój mąż nie pracował bo każda praca była nieodpowiednia, zaczął pic coraz więcej.
Wtedy coś we mnie pękło, rozstaliśmy się. Wyprowadził się z domu, przez pol roku nie byliśmy ze sobą.
Po tym czasie wróciliśmy do siebie. Deklarował zmianę. Podjął prace. Początkowo było naprawdę dobrze.
Z czasem okazało się ze jest uzależniony od amfetaminy. Mówiłam prosiłam, gadałam, nic to nie dawało. Ukrywał się z tym, myślał ze ja nie widzę tego. Przestał pomagać w domu, przestał czymkolwiek się interesować, mnie zaczął traktować jak powietrze poza momentami gdy mnie wyzywał, obrazal bo każdy powód jest dobry. Dwa lata nie dokładał się do opłat, nie interesowało go nic. Ja uciekałam w prace coraz bardziej. Doszło do tego ze pracowałam po 350 godz w miesiącu. W międzyczasie połamał mi nos, podbił oczy, i inne ...
zaczął okłamywać mnie w każdej kwestii, robił mi straszna huśtawkę emocjonalna, raz dzwonił z pretensjami ze się nie odzywam, raz ze znowu do niego pisze czy dzwonie, rozmawialiśmy o czym a potem wypierał się ze takiej rozmowy nie było bo jestem wariatka i sobie to wymyśliłam.
Kiedyś użyłam jego komputera i znalazłam jego profil na portalu erotycznym.. umawiał się z kobietami i facetami na seks. Zrobiłam awanturę, mówiłam a on się wypierał a ja? Zaczęłam wierzyć ze to prawda. Kolejne kłamstwa. Dziwne wiadomości o różnych porach, przesiadywanie w toalecie pol nocy, wychodzenie pod byle pretekstem. Jak spałam to wzięłam jego telefon, pisał z jakimiś dziewczynami, które zaczepiał w sklepie itd. Kolejne ciosy. Dla mnie jest zimny od ponad roku, nie pamietam żeby odezwał się do mnie normalnym słowem, a ja jak ta mucha lgnęłam i prosiłam się o najmniejszy okruch dobroci , pozniej już jakiejkolwiek normalności.
Ta sytuacja trwała i trwała a ja zaczęłam mieć przekonanie ze to faktycznie ja jestem zła, niedobra, ze wszystko co się dzieje jest przeze mnie, ze to ja mam chore wymagania, ze to ja się czepiam i chce niewiadomo czego. Zaczęłam zyc w przekonaniu ze to naprawdę tak jest. Poczucie winy ze jestem tak słaba i niewystarczająca mnie tak przygniotło ze nie potrafię normalnie funkcjonować.
Już nie chce tak żyć, chce żyć normalnie, w spokoju, bez awantur, bez wyzwisk i ciągłych kłamstw. Bez ignorowania mnie i nie szanowania,nie chce żyć z kimś kto jest dla mnie taki.
Nie wiem skąd wzięłam sile ale jak wyszedł do pracy zmieniłam zamki, bo to jest moje mieszkanie.

Nie wiem jak mam teraz funkcjowac. Czuje się tak jakbym bez niego obok nie potrafiła żyć, mimo ze nic dobrego od ponad roku od niego nie dostałam. Czułam tylko złość, nienawiśc i zimno.
Przestałam w końcu odzywac się w jakimkolwiek temacie.
Prosiłabym o radę kogoś kto przechodził już coś takiego jak w tym wytrwać. Nie chce wracać do tego, bo wierze ze można żyć inaczej.
Mam wrażenie ze życie  jest bez sensu, jestem cały czas przygnębiona , bez energii, nie moje jeść bo jestem zdenerwowana, ciezko mi się skupić.
Mam wyrzuty sumienia ze go wyrzuciłam bo „kiedyś „ był dobry...
Poszłam do psychoterapeuty, jestem po dwóch sesjach, mam do niej przychodzić na ten moment co tydzień.
Blokuje go i odblokowuje, jak się odzywa to mnie tylko oczernia, jak się nie odzywa to jestem zła ze jest cisza. Nie potrafię odnaleźć się w tym wszystkim .
Wiem ze to co napisałam może być bardzo chaotyczne. Nie mal 15 lat, a czuje się tak jakbym miala.
Jak to przetrwać?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak przetrwać trudne rozstanie? Prośba o pomoc

Najprostsze co mogę poradzić po swoich przejściach to wierzyć że podjęłaś właściwą decyzję. I nie na tu miejsca na tlumaczenis że on biedny, że tyle lat razem, nie ma tu miejsca na to że kiedyś był dobry, pomocny. Powinnaś myśleć o sobie i siebie stawiać na pierwszym miejscu. Ta decyzja jest najlepszym co mogłaś dla siebie zrobić  bo: bił Cię, zdradzał, znęcał się psychicznie. Zablokuj go, nie odbieraj tel od niego, nie pisz. Odetnij się.
Ja po rozstaniu zmienilam wszystko: pracę, mieszkanie, towarzystwo. Najgorsze są pierwsze tygodnie, ale trzeba sobie zdać sprawę z tego, że w przyszłości było by jeszcze gorzej, byłby bardziej agresywny, więcej by pił i narkotyzował się.
Musisz uwierzyć że to była dobra decyzja i nie pozwalaj  sobie na wyrzuty sumienia. Nie zasłużył na nie.

3

Odp: Jak przetrwać trudne rozstanie? Prośba o pomoc
malgo85w napisał/a:

Cześć
Chciałabym prosić o pomoc, radę jak przetrwać ten czas i jak poukładać sobie w głowie żeby moc normalnie funkcjonować.
Wydaje mi się ze nie potrafię..
jestem w trakcie świeżego rozstania. Niezwykle trudnego.
Nasz związek był trudny od samego początku. Mój mąż był zawsze wybuchowy, porywczy. Z jego strony doświadczyłam przemocy fizycznej niejednokrotnie.
Ale miał tez dobre strony mimo wszystko, był pomocny, można było na niego liczyć a wszystkie złe rzeczy tłumaczyłam jego charakterem. I tak tkwiłam w tym, bo a to miał zły humor, a to faktycznie może się złe zachowałam - każdy powód był dobry żeby moc mnie obrazac i wyzywać.
Czas mijał, ja pracowałam coraz więcej, mój mąż nie pracował bo każda praca była nieodpowiednia, zaczął pic coraz więcej.
Wtedy coś we mnie pękło, rozstaliśmy się. Wyprowadził się z domu, przez pol roku nie byliśmy ze sobą.
Po tym czasie wróciliśmy do siebie. Deklarował zmianę. Podjął prace. Początkowo było naprawdę dobrze.
Z czasem okazało się ze jest uzależniony od amfetaminy. Mówiłam prosiłam, gadałam, nic to nie dawało. Ukrywał się z tym, myślał ze ja nie widzę tego. Przestał pomagać w domu, przestał czymkolwiek się interesować, mnie zaczął traktować jak powietrze poza momentami gdy mnie wyzywał, obrazal bo każdy powód jest dobry. Dwa lata nie dokładał się do opłat, nie interesowało go nic. Ja uciekałam w prace coraz bardziej. Doszło do tego ze pracowałam po 350 godz w miesiącu. W międzyczasie połamał mi nos, podbił oczy, i inne ...
zaczął okłamywać mnie w każdej kwestii, robił mi straszna huśtawkę emocjonalna, raz dzwonił z pretensjami ze się nie odzywam, raz ze znowu do niego pisze czy dzwonie, rozmawialiśmy o czym a potem wypierał się ze takiej rozmowy nie było bo jestem wariatka i sobie to wymyśliłam.
Kiedyś użyłam jego komputera i znalazłam jego profil na portalu erotycznym.. umawiał się z kobietami i facetami na seks. Zrobiłam awanturę, mówiłam a on się wypierał a ja? Zaczęłam wierzyć ze to prawda. Kolejne kłamstwa. Dziwne wiadomości o różnych porach, przesiadywanie w toalecie pol nocy, wychodzenie pod byle pretekstem. Jak spałam to wzięłam jego telefon, pisał z jakimiś dziewczynami, które zaczepiał w sklepie itd. Kolejne ciosy. Dla mnie jest zimny od ponad roku, nie pamietam żeby odezwał się do mnie normalnym słowem, a ja jak ta mucha lgnęłam i prosiłam się o najmniejszy okruch dobroci , pozniej już jakiejkolwiek normalności.
Ta sytuacja trwała i trwała a ja zaczęłam mieć przekonanie ze to faktycznie ja jestem zła, niedobra, ze wszystko co się dzieje jest przeze mnie, ze to ja mam chore wymagania, ze to ja się czepiam i chce niewiadomo czego. Zaczęłam zyc w przekonaniu ze to naprawdę tak jest. Poczucie winy ze jestem tak słaba i niewystarczająca mnie tak przygniotło ze nie potrafię normalnie funkcjonować.
Już nie chce tak żyć, chce żyć normalnie, w spokoju, bez awantur, bez wyzwisk i ciągłych kłamstw. Bez ignorowania mnie i nie szanowania,nie chce żyć z kimś kto jest dla mnie taki.
Nie wiem skąd wzięłam sile ale jak wyszedł do pracy zmieniłam zamki, bo to jest moje mieszkanie.

Nie wiem jak mam teraz funkcjowac. Czuje się tak jakbym bez niego obok nie potrafiła żyć, mimo ze nic dobrego od ponad roku od niego nie dostałam. Czułam tylko złość, nienawiśc i zimno.
Przestałam w końcu odzywac się w jakimkolwiek temacie.
Prosiłabym o radę kogoś kto przechodził już coś takiego jak w tym wytrwać. Nie chce wracać do tego, bo wierze ze można żyć inaczej.
Mam wrażenie ze życie  jest bez sensu, jestem cały czas przygnębiona , bez energii, nie moje jeść bo jestem zdenerwowana, ciezko mi się skupić.
Mam wyrzuty sumienia ze go wyrzuciłam bo „kiedyś „ był dobry...
Poszłam do psychoterapeuty, jestem po dwóch sesjach, mam do niej przychodzić na ten moment co tydzień.
Blokuje go i odblokowuje, jak się odzywa to mnie tylko oczernia, jak się nie odzywa to jestem zła ze jest cisza. Nie potrafię odnaleźć się w tym wszystkim .
Wiem ze to co napisałam może być bardzo chaotyczne. Nie mal 15 lat, a czuje się tak jakbym miala.
Jak to przetrwać?

Podjęłaś terapię więc nie ma co tutaj roztrząsać tematu toksycznego związku w jakim tkwiłaś, pewnie terapeuta z tobą to "przepracuje". Jednak na twoje pytanie "jak to przetrwać" odpowiem ci tak; Jeśli się na 100% nie odetniesz od toksyka, to nie licz na to, że szybko dojdziesz do siebie. To tak, jakbyś alkoholika próbowała odzwyczaić od picia zakładając, że jak sobie kilka razy w tygodniu "chlapnie" piwko, to mu nie szkodzi.

Masz poczucie winy wobec niego, a wobec siebie nie masz? Zmarnowałaś kilka lat życia, pozwoliłaś się bić, poniżać, marnować swoje zdrowie i nie szkoda ci tego? Odpowiedz sobie na pytanie; Kochasz siebie? Pragniesz swojego szczęścia, spokoju, dobrej przyszłości? Zacznij o sobie myśleć, siebie żałować, bo to ty oberwałaś niezłe cięgi na które nie zaslużyłaś. Twój mąż wybrał chlanie, ćpanie i nikt mu do głowy pistoletu nie przystawiał i nie zmuszał do tego. Wybrał to właśnie, a ciebie NIE. Nie byłaś dla niego na tyle ważna, aby się choć przez chwilę zastanowił i pomyślał, jak bardzo cię krzywdzi. Naprawdę uważasz, że jesteś mu coś winna?
Nie jesteś jedyną kobietą współuzależnioną na tym portalu, poczytaj inne wątki jeśli znajdziesz czas. Naprawdę pouczająca lektura.
Pozdrawiam i spokojnych Świąt życzę. smile
Trzymaj się.

4

Odp: Jak przetrwać trudne rozstanie? Prośba o pomoc

Jeden związek, to jeden wątek - mówi o tym wyraźnie regulamin naszego forum.
Proszę kontynuuj dyskusję w swoim poprzednim temacie https://www.netkobiety.pl/t124277.html  zapoznaj się też ponownie z naszymi zasadami i stosuj się do nich
Moderator IsaBella77

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak przetrwać trudne rozstanie? Prośba o pomoc

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021