netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!

27 odpowiedzi6 599 wyświetleńzałożony przez Barthez, 06.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

1

Temat: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!

Witam,
w wielkim skrócie opowowiem sytuację.
Jestesmy z żoną ze sobą równo 5 lat. Po ślubie rok i 10 miesięcy. Nie mamy dzieci.
Byliśmy ze soba bardzo szczęśliwi, nie było między nami żadnych problemów. Moja żona jest osoba bardzo uczuciową i wrażliwą.
1. Niestety dwa lata temu mój tata zachorowal na raka i ponad rok temu zmarł. Ślub wzielismy z żona juz w trakcie choroby taty, kochał żone jak córke a ona jego. Po smierci taty została mi poza żona tylko mama. Mieszkamy daleko od siebie. Wiec dosyc czesto do niej dzwonilem, ale żona to akceptowala z reszta sama do mamy dzwonila. Niestety nie jestem zbyt rodzinną osobą i świeta spedzalismy oddzielnie, poniekąd z tego powodu ze moja mama nie była gotowa na wychodzenie do innych ludzi. A ja przyjezdzajac do naszego spolnego miasta z zoną (raz na miesiąc albo żadziej) spedzalem czas z mama aby w jakis sposob wynagrodzic jej bol po stracie taty. Ja psychicznie wewnąt siebie nie mogłem sie chyba pogodzic z zaistniala sytuacją.

2. ostatnio mojej w pracy (tez mniej wiecej kilka miesięcy) nasilily sie negatywne ewmocje. Problemy etc.

Koniec konców coraz czesciej mialem zły humor, byłem poirytowany, cos mi przeszkadzało, kłucilem sie z kierowcami innych samochodow w czasie jazdy , ze xle parkującymi etc.

Jednoczesnie w dalszym ciągu nie widzialem świata poza żoną, byłem czułu i opiekunczy, martwilem sie o nia kiedy była chora. Dbalem o kazde jej potrzeby. Jezeli tylko czegos potrzebowala potrafilem zrobic wszystko aby to zdobyc.
Spedzalismy ze soba praktycznie caly czas nigdy sie nie nudzac, zawsze majac tematy do rozmowy, smiejąc sie i zartując.

Jednak po swietach, na ktore wyjechalismy oddzielnie , żona przyjechala do mojej mamy, zostawila towrby i powiedziala mi ze się wyprowadzila z naszego domu i że mnie zostawia.
Powiedziala ze juz dluzej nie wytrzyma tego ze jestem nerwowy (padlo oczywiscie jescze kilka argumentów ale juz nie tak istotnych).
Prosze zrozumiec, ze moja nerwowosc nie byla wybuchami gniewu połączonymi z agresja , zwyczajnie (albo jednak niezwyczajnie) moglem sie zdenerwowac ale po kilku minutach (nie wiem, ale nie dluzej niz 5 ) wracalem do normalnego humoru i staralem sie przeprosic zone i wyjasnic ze to ogolna sytuacja. Prosze uwierzyc ze w zasadzie nigdy, poza dwoma lib trzema wyjątkami nie podnioslem w zaden sposob glosu na zone, nie wspominając juz o jakichs agresywnych zachowaniach.

Staralem sie żonie wytłumaczyc że moje poddenerwowanie ma przyczyne w sytuacji zewnetrznej i ze moge sie zmienic.
Powiedziala ze mi nie wierzy, ze mi dawala sygnaly (naprawde ciezko czasem odczytac sygnaly jezeli ktos nie powoe czegos wprost) i ze jezeli bym sie zmienil to niebylbym soba.

Staralem sie wytlumaczyc zonie ze to co nas łaczy jest czyms o co warto walczyc. Zona caly czas plakala, mowiila ze mnie kocha, ale zdania juz nie zmieni.

W tej chwili rozmawialel tylko z jej rodzicami, ona wyjechala i nie chce ze mna rozmawiac, nie odbiera telefonu i nie odpisuje na esemesy.

Ja juz po fakcie rozstania, aby nie byc goloslownym w stosynku do żony, ale tez żeby samemu dojsc przyczyny swojego zachowania poszedlem na psychoterapię.
Znam juz przyczyny mojego zachowania, wiem jak sie ich pozbyc. Jednoczesnie wiem ze zona mnie kocha i że cierpi .

Moje pytanie jest banalnie proste i strasznie skomplikowane : Jak odzyskac żone, która jest dla mnie wzystkim, a i mam wrażenie że ja dla niej tez.

Widzialem w rozmowie po rozstaniu, ze moje argumentu na temat naszego związku do niej trafialy, ze sie imm w jakis sposob poddaje, a jednak trzymala sie swojego zdania z uporem maniaka.

Co zrobić????

2

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!

Witaj,
Sytuacja nie do pozazdroszczenia choć sam byłem w o wiele gorszej.

Pytasz co zrobić, co jeszcze można zrobić, jak tą zaistniałą sytuację można uratować?
Powiem Ci szczerze jak tylko się da i z ręką na sercu - po swoim już prawie 8 miesięcznym doświadczeniu w walce o związek - nie zrobisz na teraz niewiele, żeby nie powiedzieć że już nic. Wiem, że jesteś gotów dla żony stanąć na czubkach włosów, góry przenosić, przytaszczyć całą kwiaciarnię na plecach z różą w zębach, ognisko pod wodą rozpalić itd.... tym nic nie zdziałasz a na Twoją lubą podziała to jak płachta na byka - utwierdzisz Ją w w przekonaniu słuszności Jej decyzji.
Daj Jej teraz przestrzeń, odsuń się w cień i zajmij się sobą. W żadnym razie nie proś o powrót, nie zmuszaj Jej do rozmów, nie wyznaczaj czasu na zmiany. Odsuń się, stań się trochę nieosiągalny, tajemniczy, niezależny. OBSERWUJ Z DYSTANSEM a nade wszystko nie daj się prowokować, bo mimo tego, że być może też i Ona była nie w porządku, to teraz bardzo potrzebuje argumentów, że dobrze robi, "bo Ty taki piiiiii byłeś". Z wyczuciem prowadź rozmowy. I nie pozwól sie wpędzać w poczucie winy, bo gdy tylko zaczniesz przepraszać, starać sie byc lepszym to tak, jakbyś potwierdzał, ze było miedzy Wami źle.
Na takie zachowania będzie czas dopiero po Jej powrocie do związku.
Czy jest ktoś trzeci... takiej opcji nie dopuszczasz do myśli, nie zgadzasz się z tym... ale niestety tak może też być, że jednak jest ten ktoś. Oby nie.

Zastosuj się do tego - metoda 34 kroków przeznaczona dla małżeństw w kryzysie:
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe  - z tym bym trochę polemizował jeśli ktoś Nas faktycznie i szczerze wspiera.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj jej. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę ? bądź aktywny, rób coś, idź do kina, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w kontakcie z nią (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj jej jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących związku do chwili, gdy Ona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie ona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z nią, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. Ona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.

Nie ujawniaj się Jej z tą metodą, że ją znasz... bo jak dobrze je poczytasz i zrozumiesz, to one są skierowane na Ciebie i zmiany w Tobie a nie do Niej czy też o Niej. Poza tym te pkt nie są po to by przełamać niechęć partnerki/partnera do ratowania związku, tylko o pokazanie Twojego szacunku do samego siebie, kreowania nowego, lepszego 'ja'.
Jeśli możesz to poszukaj i obejrzyj sobie film Ognioodporny - przysłuchaj się co mówią.
Terapia to dobry krok i na jej podstawie pracuj nad sobą i swoją nerwowością/agresywnością.
Książka Dobsona "miłość wymaga stanowczości" na "dzień dobry" do czytania. Jest do ściągnięcia w pdf-ie.
Pomyśl też nad seminarium na dvd "przez śmiech do lepszego małżeństwa" - jego spot i w/w film jest na youtube.

3

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!

Serdecznie dziekuje za rade,
niestety juz jestem po rozmowie z jej mama na temat dzialań podjetych przeze mnie : korzystanie z wizyt u psychologa i chęć zrozumienia gdzie we mnie jest błąd.
Jak wiadomo, jakby tesciowej nie prosić o nie powtarzanie zonie rozmowy, tak to nie dziala.

Dostałem esemesa z wiadomoscia, ze ona nie chce ze mna rozmawiać, bo kazde nasze ostatnie spotkanie wykańczło ją psychicznie. Jak chcę jej cos powiedziec ważnego to mogę napisać maila.

Stwierdziłem,że nasze ostatnie rozmowy były o tyle wykanczające psychicznie, że ja swoim spokojem i prawdziwymi argumentami (nie ze tylko kocham etc) wytrącałem jej z góry założona argumentację i mialem wrazenie że boi sie że jej ulegnie.
Maila piał juz nie bedę, w końcu od mamy wie co robie i że zajmuję sie soba przede wszystkim dla siebie a potem po pto aby nasz związek był normalny, a do czego potrzeba rozmowy nie maili.

Teraz postanowiłem jej dać ten czas, zeby oswoiła się z tym co zrobiła, przemyslala jeszcze raz swoja decyzje, wiedząc jednoczesnie ze to co mowilem o checi zmiany nie wynikało tylko z rozpaczliwej proby skłonienia jej do zmniany decyzji, ale do podjęcia realnych kroków do tego.

Najlepsze a może i najgorsze w tym wszystkim jest to , ze ona twierdzi ze ja się nie zmienia, bo jakbym sie miał zmienic to albo juz bym to dano zrobił (sic!) albo bym udawał ze sie zmieniłem i nie byłbym soba. A prawda jest taka, co mi powiedział psycholog po kilku sesjach, ze ja nie potrzebuję zmiany, tylko musze nauczyc sie eliminowac pewne zachowania, zauważać je a o innych rzeczach po prostu prowadzic dyskusje czego w naszym związku brakowalo.

Czekam wiec na to az moja zona ogarnie sie w jakis sposob psychicznie, dotrze do niej co się dzieje , pozbędzie sie euforii związanej z tym ze dokonała dobrej (jej zdaniem) decyzji i dopóści do tego abysmy w końcu sensownie porozmawiali, doszli do porozumienia.

4

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!

Swego czasu też słyszałem gadania, że "nie wierzę w to i tamto", "boję się że to są tylko Twoje słowa" nie wierzę, nie wierzę i etc... kilka dni milczenia, bo zapadłem się pod ziemię wedle postanowień z metody - grałem w karty z krecikiem z kreskówek smile - i teraz żona szuka zaczepki.
Pkt 32 jest głównie teraz dla Ciebie i do przodu odnośnie pozostałych..

Słuchaj psychologa, bo wygląda mi, że trafiłeś na właściwego doradcę dla Ciebie, pracuj nad sobą z użyciem metody i szperaj po tym forum. Wiele wskazówek tu znajdziesz cennych dla siebie między słowami kierowanymi do innych forumowiczów.
Film, książkę nie zaszkodzi Ci "zaliczyć" i szczerze powiem z własnego doświadczenia, że to seminarium na DVD warto mieć jako domową terapię małżeńską. Wywraca wiele stereotypów i własnych poglądów na małżeństwo do góry nogami a zaaplikowana żonie w przyszłości "odświeży" umysł i Jej rozwodowe "zapędy". Kosztuje prawie stówkę a zwraca się momentalnie.
Co więcej poczytaj wątek prawa przyciągania i poszukaj na youtube filmu-wykładu pt. "sekret". tam też coś się interesującego o sobie i związkowych problemach dowiesz.

5

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!

Wierze ze wróci. Kocham mnie i jestem jedyna miłościa jej zycia, podobnie jak ona moją. Nie pierwsza a jedyna. Od bardzo dawna nie mam juz 16 lat wiec wiem co pisze.
Wbrew temu co Ona twierdzi w tej chwili, że milosc nie wystarczy do tego zeby byc razem ja tak uwazam. Poza tym robie cos co pozwoli jej uwierzyc w to ze chce naprawede zmian w swojej psychice, a nie tylko o tym mówic.
Z resztą juz po krotkiej terapii zauwazyłem u siebie gigantyczne zmiany, I to co mnie irytowało bez sensu , na to teraz nie zwracam nawet uwagi.
Po prostu potrzeba mi było aby ktos mi na to otworzył oczy!!!
Mam nadzieje że żona dostrzeze to co robie i zrobie jeszcze i po rozmowie zmieni swoje niezmienne zdanie.
Bo tylko przejazd na nartach przesz drzwi obrotowe jest niemożliwy.

6

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!

Barthez, jeśli można - myślę, że żona nie powinna zmieniać zdania, kiedy "będziesz coś robił", ale kiedy wskutek terapii z psychologiem Ty zaczniesz się zmieniać. W sposób naturalny, bo będziesz świadom tego jak postępujesz i jak to działa na innych.
Myślę, że jej słowa, że podczas rozmowy z Tobą czuła się psychicznie wykończona o czymś świadczą. Że rzeczywiście w jakiś sposób ja wykańczasz. Nie wiem jaki jesteś, więc nie powiem Ci o co chodzi. Poznasz siebie po wielu miesiącach terapii. Ale coś w tym jest i zwróć na to uwagę. Nie wiem, może właśnie to, że masz takie mądre i nie do podważenia argumenty? Bo tak jesteś pewien swojego sposobu widzenia otoczenia? Może to zaborczość? Nie wiem, ale nie oczekuj od siebie efektów po miesiącu. Wiesz, może po roku wink

Walcz, ale nie bronią smile Powodzenia smile

7

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!

Ja jestem swiadomy jak postepuję. A psycholog pokazał mi gdzie w moim toku myślenia sa błędy i jak ma je eliminować.
Moje argumenty sa nie dlatego madre i nie do podważenia że są moje. Sa to argumenty z którymi i dla których bylismy ze soba. Przewazyło coś innego, cos w moim zachowaniu co było wynikiem tłumionego narastajacego strsu i braku swiadomości, ze coś dzieje sie ze mna nie tak.
Moja świadomość wyparła zbyt szybko śmierc taty i problemy w pracy. A moja praca niestety nie polega na kopaniu rowów lub roznoszeniu ulotek. Ja mimo tego ze w pracy moge spedzic pare godzin to na cale nieszczescie caly czas mam ja w głowie i czy chce czy nie mysli o tym co robie i mam zrobic albo co gorsza czego nie zrobiłem po tej głowie krążą. Niestety tez charakter pracy nie pozwala mi nawet żonie powiedziec o niektórych sprawach. A tłumienie w sobie emocji nie jest dobrym pomysłem, zwlaszcza jezeli to nie był mój pomysł a mojej podswiadomosci.
Dlatego uwazam, i mój psycholog z reszta tez że nie jest mi potrzebna długa terapia (a bierze za to przeciez pieniądze a nie robi to z dobroci serca) a jedynie zmiana nastawienia na problemy i odpowiedniego do nich podejscia.
A dla naszego związku najważniejsza jest jednak rozmowa i to aby żona zobaczyła ze zrobiłem i robie wszystko żeby związek trwał jako dobry.
Nadto wiem gdzie popełniłem błedy w innych aspektach związku i wiem jak je naprawic, bo do tego poza wola nie potrzeba nic innego.
Poza tym mój psycholog powiedział, ze nigdy nie ma tak, ze tylko jedna osoba jest winna zaistnialej sytuacji. Ja biore ta wine na siebie w całosci nie tylko dlatego że to żona mnie zostawiła, ale dlatego że jestem świadomy tego ze to ona w naszym związku wymagała wiekszej dbałości ze wzgledu na swoją wrażliwość. Ja po prostu przygnieciony sytuacją to przeoczyłem.

8

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!

Z drugiej strony - śmierć taty i problemy w pracy - twoja żona powinna wykazać się większym zrozumieniem, a nie od razu pakować się i wyprowadzać.

9

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!

Twierdzi że starała mi sie powiedzisc ze cos jest nie tak. Chwilami wiem że ją denerwowalem. Ale nigdy nie przeprowadzila ze mna powaznej dyscyplinujacej rozmowy.
Dopiero w rozmowie z jej siostrą po rozstaniu dowiedzialem sie ,ze ona nigdy nie podniesie głosu tylko sie wycofa i podejmie decyzję jak uzna ze sie nic nie zmieniło.
Jezeli przez prawie cztery lata w związku było wszystko w porzadku nigdy nie było nawet najmniejszej kłutni, to skad i w jai sposób mógłbym poznac ze żona ma taki sposób rozładowania atmosfery????
W rozmowie w dniu rozstania powiedziałem  jej, ze przeciez nawet jak sie zdenerwowalem, to w sasadzie poza tymi na palcach jednej reki wyliczonymi sytuacjami, nie były to nerwy na Nia tylko ogólnie na cos tam! I ze po dosłownie krótkiej chwili wracalem do normy, tak jakby zszcedł ze mne ten stres i dalej zachowywalem sie normalnie. I naprawde to nie było zachowanie permanentne. Po prostu takie jest zycue, i czy ktos moze powiedziec ze cos lub ktos go nigdy nie zdenerwował.

A jak miałem ocenic sygnaly żony? Czy jednak nie lepsza byłaby szczera rozmowa co ja boli a nie pakowanie zbawek i stwierdzanie ze to koniec bo ona juz nie ma siły walczyc o związek.
Dlatego uważam, ze po tym wszystkim kiedy spokojnie i jak ludzie porozmawiamy i wyjasnimy sobie nasze wspolne problemy, ona ochonie po tym co mimo wszystko słusznie zrobiła, wrocimy do siebie.

Bo ja uwazam ze w naszum Zwiazku nie stało sie nic takiegi czego nie potrafię wyeliminowac, zwlaszcza ze juz wiem co to jest i jak mam sobie  z tym radzic, a jednoczesnie szczerze żonie powiem jakie jej zachowanie byloby dla nas bardziej konstruktywne....

10

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!

Barthez, zmień swoje nastawienie, naucz się postępować tak, by charakter Twojej pracy przestał mieć decydujący wpływ na Twoje zachowanie i myślenie - myślę, że jeśli pozostanie w kontakcie mailowym, ona zacznie pozytywne zmiany wyczuwać. Nic na siłę, szczególnie teraz, kiedy "się okopała" i zwyczajnie się boi. Daj sobie i jej chwilę na wytchnienie, daj jej zauważyć, że Twoje obietnice zmian nie są gołosłowne i chwilowe. Nikomu z nas nie ptrzeba zmian na chwilę czy na miesiąc. Każdy z nas szuka poczucia bezpieczeństwa, czyli pewności i stałości smile

11

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!
Barthez napisał/a:

Bo tylko przejazd na nartach przesz drzwi obrotowe jest niemożliwy.

Możliwy, możliwy...
jak ktoś nimi trzaśnie, by się zamknęły i otworzy na oścież big_smile
Ognisko pod wodą też rozpalisz smile
To tak na marginesie.

Masz wytyczne i wskazówki gdzie jest nie halo...
Znajdziesz tego z czasem więcej pracując nad sobą i tym co tu polecamy. A człowiek się uczy całe życie nie tylko siebie.

12

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!

Szkopuł w tym Barthez czy ona chce zmieniać swoje zachowanie.... smile Ty jej dajesz gotowe rozwiązania. Może czas by ona sama do jakichś wniosków doszła? I może doszła... Może nie chce gotowców?

13

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!

Tak, doszła.... Doszła do wniosku ze ja sie nie zmienie. Że życzy mi poznania osoby dla której nie będe miał potrzeby sie zmieniać!

Tylko po pierwsze jedyna osoba dla której miałbym potrzebe sie zmienic jest Ona a po drugie co najważniejsze, czego jej nie powiedziałem, bo nie wie oficjalnie (chyba że przekazała to jej mama, ktorej o tym powiedziałem) że poddałem sie psychoterapii i że nie tyle jak pisalem wyzej potrzebuje zmiany co zrozumienia przyczyny swoich zachowań i eliminacji. Reszta ze mną jest raczej mniej wiecej na normalnym poziomie psychologicznym.

A co do pracy niestety ma ona taki charakter ze zapomniec sie o niej nie da.

Zona chyba tez nie przemyslala za od dwoch ponad lat nie bylismy nigdzie na urlopie, bo zasze gdy zaczynał sie okres wakacyjno letni ona akurat zmieniala prace i nie miala w nowej urlopu.

14 Ostatnio edytowany przez kitonka80 (2013-01-07 06:36:52)

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!

Barthez staraj się zastosować do tych 34 kroków. Spróbuj żyć i być szczęśliwy z nią czy też bez niej. Jest duża szansa, że jesli będzie wiedziała że jesteś szczęśliwy i wyluzowany, taki jakiego chciałaby mieć partnera to wróci. Jak nie wróci, trudno- będziesz musiał być szczęśliwy bez niej. Wierz mi, wiem co przezywasz. Aktualnie czekam na termin wyznaczenia rozprawy rozwodowej i nadal kocham. sad
Jak widać nie śpię po nocach i nie ma to nic wspólnego z moją pracą.

15

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!

Na mnie tabletki dzialaja tylko na chwilę.
Muszę dac jej czas do dojscia do siebie. Tylko jest to cholernie trudne, bo kazda chwila ciagnie sie jak diabli.
I nie dopuszczam mysli ze ona nie wroci. Uwierzcie lub nie, poza tymi chwilami kedy byłem poirytowany caly czas razem mielismy doskonala zbawe. Potrafilem smiac sie ze wszystkiego, wszystkich i z siebie rowniez.
Dawalem jej wsparcie i czulosc w kazdym nawet najmniej oczekiwanym momencie.
Przegapilem tylko i az to ze moje wahania nastrojow są dla niej zrodlem wielkiego stresu, ale uwiezcie, gdybu mi tylko o tym powiedziala . porozmawiala wszystko daloby sie zmienic szybcciej.
Teraz wierze, ze dzieki temu ze psycholog mnie poprowadzi, pokazal mi co i gdzie zawalilem, wierze ze ona zobaczy ze to nie sa tylko moje slowa ze chce sie poprawic, ale ze robie i zrobilem w tym kierunku bardzo wiele....
Niestety na to trzeba czasu, bo jakbym nie chcial jej przekonac, nikt przy zdrowych zmyslach, a zwlaszcza zraniona kobieta nie uwierzy ze mozna dokonac "zmiany" w ciagu kilku dni... Bo obiecywac mozna, a trzeba jeszcze nie robic....

16

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!

Barthez....
Zmieniać się można tylko dla siebie.... Jeśli chcesz się zmienić tylko dla Niej, to jest to błąd, to będzie na krótko. Zaraz znajdziesz usprawiedliwienie w sytuacjach w pracy i wszystko wróci do utartych schematów. Jeśli nie zmienisz siebie dla siebie i nie przestaniesz sie usprawiedliwiać, że do pewnych zachowań masz prawo ze względu na pracę - to ja tego "nie widzę"... Fakt, czy ona wie, czy nie że poszedłeś na psychoterapię, nie ma żadnego znaczenia. Nie liczą się kroczki i półśrodki - liczy się tylko to, czy coś z tego wyniknie. Sam fakt, że się na to zdecydowałeś, o niczym jeszcze się nie świadczy. To jest pozytywne, ale czy dalej będzie również? Tego nie wie nikt smile Starać się - jeśli naprawdę - trzeba przez cale życie i ani na chwilę nie zapominać, nie usprawiedliwiać. I starać dla siebie. Wtedy innym będzie się chciało z Tobą być smile

Jesli nie dopuszczasz myśli, że ona może nie wrócić to też niezbyt dobrze.... Ona jest wolnym człowiekiem. Ma prawo do własnego zdania i własnych marzeń. Nie możesz uzależniać Was obojga od siebie. To błąd, to nie wypali. Ona może - jeśli będzie chciała - jedynie chcieć być z Tobą. A czy będzie chciała - to się okaże, ja tego nie wiem i nikt nie wie. To zależy od zby wielu kwestii.

17

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!

Uważam, że to twoja żona zachowała się bardzo niedojrzale.

18

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!

Dzisiaj w rozmowie z psychologiem, albo po rozmowie z psychologiem doszedłem do wniosku, że żona odeszła, mimo że mnie kcocha, z tego powodu że uznała, ze moje ostatnie zachowanie itd jest spowodowane tym że jej nie kocham.

Czy w tym wypadku tez mam stosowac jakies regoly czy jednak walczyc o uczucie?

19

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!
Barthez napisał/a:

Dzisiaj w rozmowie z psychologiem, albo po rozmowie z psychologiem doszedłem do wniosku, że żona odeszła, mimo że mnie kcocha, z tego powodu że uznała, ze moje ostatnie zachowanie itd jest spowodowane tym że jej nie kocham.

Czy w tym wypadku tez mam stosowac jakies regoly czy jednak walczyc o uczucie?

A co Ty rozumiesz pod pojęciem walki? Biorąc pod uwagę charakter Twojej pracy, obawiam się pojęcia "walka". I mam wrażenie, że może i to na nią tak wpływa... Masz dar przekonywania, argumentowania... Ona czuje się bezsilna... Woli nie wyrażać emocji, bo jej sygnałów nie odbierasz... Nie złościsz się na nią, tylko na pracę... Ale ona się tej agresji obawia...

Może o tym powiedz psychologowi?
Albo go może zmień?

Umiesz przedstawić świat takim, jakim chcesz aby go wszyscy widzieli, nie sądzisz?

20

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!

Siemano,

niewesoła sytuacja, ale trzeba iść dalej do przodu. Nie będę tutaj mądrości artykułował bo nie w tym rzecz. Poczytaj sobie mój wątek i zobacz jak to się u mnie zakończyło. Też miałem kiedyś wrażliwą żonę, okazało sie jednak, że taka wrażliwa i wspaniała osóbka jest w stanie przyprawić mi rogi i zdradzić mnie z kolegą z pracy... och szkoda gadać... cieszę się, że mam już ten etap za sobą.
Nikt z nas tak jak Ty nie zna Twojej żony. Możemy Ci doradzać, że metoda 180 stopni jest super extra, ale nie na wszystkich to działa... ja się do niej nie zastosowałem i poległem, ale to nie znaczy, że jak się do niej nie dostosujesz to też polegniesz... tego nikt z nas nie jest Ci w stanie zagwarantować! Samo się nie naprawi - to jest pewne!!
Pamiętaj, że kobiety są szalenie emocjonalne... dla Twojej żony teraz liczą się czyny nie słowa. Na słowa się już uodporniła...
Mądrze pisze zabka-k że zmieniaj się dla siebie, bo jak będziesz to robił tylko dla Twojej żony to dupa blada. Ja także się zmieniłem -  schudłem częsciowo dla jużniezony, ale również dla siebie 30kg i dobrze się z tym czuję do dnia dzisiejszego. Zmieniłem także sposób postępowania i stosunek do kobiet... z czego jestem bardzo zadowolony. Musisz jednak pamietać, że najłatwiej jest zmieniać innych, a najtrudniej siebie, gdyż pewne nawyki są już tak mocno w nas zakorzenione dosłownie niczym jedzenie i oddychanie...
Głowa do góry i walcz, bo jak wcześniej napisałem samo się nie naprawi...!! I nie odrzucaj od siebie myśli, ze mógł pojawić się ktoś trzeci... ja także swego czasu dałbym za byłą żonę rękę sobie uciąć i wiesz co... teraz byłbym ku.wa bez ręki!!
Pzdr
K.

21

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!
K.82 napisał/a:

Siemano,

niewesoła sytuacja, ale trzeba iść dalej do przodu. Nie będę tutaj mądrości artykułował bo nie w tym rzecz. Poczytaj sobie mój wątek i zobacz jak to się u mnie zakończyło. Też miałem kiedyś wrażliwą żonę, okazało sie jednak, że taka wrażliwa i wspaniała osóbka jest w stanie przyprawić mi rogi i zdradzić mnie z kolegą z pracy... och szkoda gadać... cieszę się, że mam już ten etap za sobą.
Nikt z nas tak jak Ty nie zna Twojej żony. Możemy Ci doradzać, że metoda 180 stopni jest super extra, ale nie na wszystkich to działa... ja się do niej nie zastosowałem i poległem, ale to nie znaczy, że jak się do niej nie dostosujesz to też polegniesz... tego nikt z nas nie jest Ci w stanie zagwarantować! Samo się nie naprawi - to jest pewne!!
Pamiętaj, że kobiety są szalenie emocjonalne... dla Twojej żony teraz liczą się czyny nie słowa. Na słowa się już uodporniła...
Mądrze pisze zabka-k że zmieniaj się dla siebie, bo jak będziesz to robił tylko dla Twojej żony to dupa blada. Ja także się zmieniłem -  schudłem częsciowo dla jużniezony, ale również dla siebie 30kg i dobrze się z tym czuję do dnia dzisiejszego. Zmieniłem także sposób postępowania i stosunek do kobiet... z czego jestem bardzo zadowolony. Musisz jednak pamietać, że najłatwiej jest zmieniać innych, a najtrudniej siebie, gdyż pewne nawyki są już tak mocno w nas zakorzenione dosłownie niczym jedzenie i oddychanie...
Głowa do góry i walcz, bo jak wcześniej napisałem samo się nie naprawi...!! I nie odrzucaj od siebie myśli, ze mógł pojawić się ktoś trzeci... ja także swego czasu dałbym za byłą żonę rękę sobie uciąć i wiesz co... teraz byłbym ku.wa bez ręki!!
Pzdr
K.

I oby Ci nigdy kompletu rąk nie brakło wink smile smile smile

22

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!
zabka-k napisał/a:

I oby Ci nigdy kompletu rąk nie brakło wink smile smile smile

Ręce jak ręce,dobrze że głowy nie dał na szafot

23

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!
cachmir napisał/a:
zabka-k napisał/a:

I oby Ci nigdy kompletu rąk nie brakło wink smile smile smile

Ręce jak ręce,dobrze że głowy nie dał na szafot

to się loża szyderców zebrała w jednym miejscu tongue:P:P
Pozdrawiam serdecznie smile

24

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!

No niestety... to bardzo prawdopodobne. Jeśli żona była od dłuższego czasu niezadowolona, ale nie przeprowadziła ostatecznej rozmowy tylko się wyprowadziła, to może ma kogoś na boku, a twoje zachowanie było dla niej tylko pretekstem do zerwania.

25

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!

K.82
Ech - jaka loża szyderców smile Po tylu latach życia za siebie ręczyć w stanie nie jestem, to i za kogoś drugiego nie polecam smile Zgubne to - im bardziej jesteśmy czegoś pewni w drugiej osobie, tym bardziej prawopodobne, że to coś nas "powali" chyba? Bo nie zwracamy uwagi...

26

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!
zabka-k napisał/a:

K.82
Ech - jaka loża szyderców smile Po tylu latach życia za siebie ręczyć w stanie nie jestem, to i za kogoś drugiego nie polecam smile Zgubne to - im bardziej jesteśmy czegoś pewni w drugiej osobie, tym bardziej prawopodobne, że to coś nas "powali" chyba? Bo nie zwracamy uwagi...

Jak to mawiają, czujności nigdy nie za wiele smile Niestety, ale mądry Polak po szkodzie ;P

27

Odp: Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!

niestety prawda jest taka, że jak ktoś jest zakochany po uszy nie widzi niczego poza partnerem- jednak śmiem stwierdzić, że to złudne uczucie - które miłością nie jest...a po prostu uzależnieniem, jeżeli się kogoś kocha to daje mu się tą wolność...oczywiście tęsknota i ból jest, ale wtedy chyba nie ma myśli w sobie - co ja teraz pocznę....był/była dla mnie całym moim światem...

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zona zostawia mnie, jak mam doprowadzić do powrotu. Prośba o pomoc!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026