Byłam z facetem 5 lat. Pewnego dnia ni z ego ni z owego powiedział mi że tak długo jest już w związku, że odczuwa potrzebę bycia samemu. Kocha mnie, chce ze mną być za jakiś czas ale teraz chce być sam. Nie wiem co robić, czekać walczyć czy dać sobie z nim spokój... proszę poradźcie coś... Dodam że on nawet nie wie ile czasu mu potrzeba na to pobycie samemu ![]()
Podobne tematy
Cóż, właściwie nie pozostaje Ci nic innego niż dać mu ten czas na pobycie samemu. Każde z was jest dojrzałym, dorosłym człowiekiem więc nie możesz mu niczego zabronić.
Nie mniej jednak nie trać nadziei. Jeżeli to pierwszy raz po 5 latach udanego związku zdarza mu się taka chwilą zwątpienia to być może szybko mu przejdzie gdy tylko zobaczy jak bardzo mu Ciebie brakuje.
Mężczyźni bardzo często w pewnym momencie orientują się, że pora dorosnąć i podjąć dojrzałe decyzje życiowe takie jak małżeństwo czy dzieci. Zwłaszcza po 5 latach związku. Wtedy nieraz starają się uciec - wrócić do szalonych lat młodości. Cóż, każdy z nas chciałby znów być wolnym nastolatkiem, który może robić co tylko chce. Bardzo szybko okazuje się jednak, że to co cieszyło i dawało frajdę jeszcze 5 czy 6 lat temu teraz jest niewiele warte jeżeli nie możemy się podzielić wrażeniami z ukochaną osobą, która dotąd była obok nas.
Zastanów się sama czy nie miałaś kiedyś myśli o tym jak fajnie byłoby znowu niezobowiązująco flirtować z chłopakami na imprezach i wyjeżdżać na babskie wypady pod namiot.
Myślę, że powinnaś dać jakiś czas swojemu chłopakowi dając mu jednak jasno do zrozumienia, że nie zamierzasz czekać na niego wiecznie. Niech przemyśli co ma do przemyślenia i przedstawi Ci efekty swoich rozważań.
Dla pocieszenia dodam, że moja przyjaciółka jakiś czas temu przechodziła to samo ze swoim chłopakiem - po 7 latach związku i po niecałym roku małżeństwa oznajmił, że chyba nie czuje już tego, co wcześniej i chciałby pobyć sam. Po 10 dniach mu się odmieniło.
Nie warto więc się zamartwiać tylko spróbować z lekkim dystansem podejść do sprawy. A nóż to samo-bycie otworzy mu oczy i jeszcze dogłębniej zrozumie jak bardzo Cię kocha i jak niezmiernie potrzebna mu jesteś do życia.
dzięki kochana :* staram się jakoś trzymać ale to wszystko boli... mieliśmy już wcześniej taki problem... ze 3 lata temu ale jakoś się zeszliśmy po miesiącu chyba... Głupia sprawa... no Ale jak powiedziałaś nikomu nie można niczego zabronić...
inaczej, ja nie wierzę w tzw. przerwy w związku. to jest oczywiste, że w związku nie można wszystkiego robić wspólnie
każdy powinien mieć własne hobby, własnych znajomych, wyjść czasem bez partnera.. ale w takie przerwy w związku nie wierzę.
pewnie gdyby mój chłopak mi coś takiego zaproponował (choć on sam ma takie zdanie jak ja) to czekałabym na niego
o prawdziwą miłość trzeba walczyć.. nie można ot tak pozwolić jej odejść.
Pytanie, po co chce być sam?
Tak sobie myślę, że gdybym ja miała taką sytuację, to dałabym mojemu facetowi wolny czas bez spotykania się, czy nawet jakiegokolwiek kontaktowania - ile potrzebuje, nie wiem: dwa tygodnie, miesiąc, więcej... Ale bez zrywania związku. Jeśli facet chciałby "pobyć sam" po to, żeby brzydko mówiąc postukać sobie inne panienki, bo mu tego brakuje w monogamicznym związku, to dziękuję - chyba nie byłabym w stanie po tym do niego wrócić.
Zgadzam się z Anemonne...jeśli potrzebuje odpoczynku, chwili samotności bez kontaktowania się to ok, pod warunkiem, że jesteście dalej RAZEM, że jest uczciwy wobec ciebie.
Co to za koleś co stawia cię w takiej sytuacji ? a co z twoimi uczuciami, stresem, tęsknotą, a przede wszystkim niepewnością.Ty wiernie czekaj, zamartwiaj się a on jak się wyszumi, puści się kilka razy to może wróci, o ile będzie łaskawie chciał...Normalny facet nie stawiał by swojej ukochanej w takiej sytuacji, zastanowiłby się czego mu w związku brakuje i wspólnie rozwiązał problem lub zakończył związek, jeśli by nie widział szansy na jego uratowanie, dając również tobie szansę byś z kimś innym była szczęśliwa. Nie można mówić komuś odchodzę, jak zatęsknię to wrócę albo nie...totalny brak empatii i odpowiedzialności.
7 2010-05-11 10:25:31 Ostatnio edytowany przez zgnilamandarynka (2010-05-11 10:26:18)
Ja miałam kiedyś taka sytuację,ze mój byly powiedził ,ze chce pobyć sam nie wie czego chce,chce przerwy zeby to sobie przemyśleć itp.a okazało sie,że spotyka się z kimś. Mam nadzieję,że u Ciebie będzie inaczej ale bądz ostrożna powodzenia.
hmm .... stwierdzenie potrzebuje czasu dla siebie, chce byc sam .... oznacza dla mnie, ze albo facet wypalil sie w zwiazku, albo po prostu nie interesuja go powazne zwiazki. W Twoim przypadku pewnie chodzi o wypalenie sie ... mysle, ze powinnas dac mu troche czasu dla siebie, ale nie za duzo i pozniej pogadac z nim. W koncu ty tez masz prawo byc szczesliwa i wiedziec, na czym stoisz.
Anemonne, Alexytymia - dla mnie oczywistym jest, że w tym czasie nie będzie się spotykał z innymi dziewczynami. Gdyby to robił to żadna to przerwa a zwykłe rozstanie, po którym oczywiście można do siebie wrócić ale to już zupełnie co innego.
I oczywiście, zgadzam się z tym, że są faceci, którzy po prostu chcą się wyszumieć i popukać przypadkowe dziewczyny. Nie mniej jednak pamiętajcie, że tego chłopaka nie znacie i nie warto od razu wystawiać mu tak negatywnej opinii. Jak wspomniałam, spotkałam się już z tym, że facet chciał wszystko przemyśleć bo po prostu się przestraszył - odpowiedzialności, przyszłości, zobowiązań.
Jasne, sama pewno bym nerwicy dostała, gdyby mój chłopak coś takiego zaproponował. Jeśli jednak kogoś kochamy to nie mamy wyboru. Wyświechtanego powiedzenia przypominać nie będę ale jak wszyscy wiemy - jeśli coś kochasz... i tak dalej ![]()
Wiesz dla jednych oczywiste, dla innych nie. Jest duża różnica między odpocznijmy troszkę od siebie, dajmy sobie czas na hobby, spotkanie się z przyjaciółmi itd , a co innego rozstańmy się bo chce być sam, bez ciebie. To już nie jest relaksująca przerwa tylko sygnał, że coś jest nie w porządku, że czegoś brakuje, a niestety często jest to inf. że partner kogoś ma lub już nami nie jest zainteresowany. Tak ja to widzę i myślę, że jeśli ja bym potrzebowała spokoju od mojego misia, to bym mu powiedziała,: "kocham cię skarbie potrzebuje kilku dni dla siebie, na ploteczki, spotkanie z przyjaciółkami, chce w tym czasie zadbać o siebie, zrelaksować się czy porobić coś co lubię" nie powiedziała bym mu " chce być sama, bez ciebie, nie wiem co się dzieje, nie wiem kiedy i czy wrócę" bo to by było dla niego przykre, bolesne, stresujące i myślę, że martwił by się że chce odejść. Tak to ja oceniam, może się mylę nie jestem specjalistką, ale niebyła bym szczęśliwa wiedząc że ktoś odchodzi bo woli być sam niż ze mną.
Można jeszcze powiedzieć coś pomiędzy - potrzebuję czasu, wybacz ale nie wiem co czuję.
Jak rozumiem ty w takiej sytuacji powiedziałabyś chłopakowi - "tak? to spadaj na drzewo, nie będę czekać" ?
Dodam, że jak ktoś mówi, że potrzebuje być sam - aby coś przemyśleć a nie spędzać czas z kolegami (to też trochę co innego) niekoniecznie oznacza to spotykanie się z innymi dziewczynami ani, co więcej, spanie z nimi.
Myślę, że popadasz z jednej skrajności w drugą - a zapominasz, że człowiek czasem naprawdę potrzebuje zatrzymać się na chwilę i upewnić, że idzie w dobrym kierunku.
Nie kazałabym mu spadać!, nie oceniaj mnie jeśli mnie nie znasz... Ja rozwiązuje problemy nie czekam, aż się same naprawią..więc omówiła bym z nim sprawę, żeby móc ocenić powagę problemu.
Przede wszystkim komunikacja, rozmowa i jeśli bym znała powód to dała bym mu czas na poukładanie myśli...ale nie pozwoliła bym na odpowiedź "nie wiem, bo potrzebuje i kiedyś wrócę"czy coś podobnego... Jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za siebie ale i za innych.
Z drugiej strony wypowiedziałam się o problemie Magdaleny...która jak wynika z jej wypowiedzi nie otrzymała żadnej informacji oprócz tego że jej partner chce być sam...a co z nią ma czekać nie wiadomo jak długo i godzić się w imię niepewnej przyszłości na stres? To moje zdanie każdy ma inne i postąpił by jak chciał....są ze sobą 5 lat to długo i jakieś sensowne wyjaśnienie jej się należy a nie ...czekaj jak kochasz....może wróci może nie.
"Przede wszystkim komunikacja, rozmowa i jeśli bym znała powód to dała bym mu czas na poukładanie myśli...ale nie pozwoliła bym na odpowiedź "nie wiem, bo potrzebuje i kiedyś wrócę"czy coś podobnego... "
czyli jednak, gdyby tak powiedział to kazałabyś mu spadać?
Nie można wymusić na kimś odpowiedzi.
Wyobraź sobie sytuację - facet mówi Ci "chcę być sam, nie wiem ile, muszę pomyśleć, odezwę się". Ty robisz to, co napisałaś - zaczynasz rozmowę i domagasz się wyjaśnień. A on na to "Nie wiem. Po prostu muszę być sam. Nie umiem Ci tego wytłumaczyć". Co wtedy?
Wtedy pytam kiedy możemy o tym porozmawiać i ile mam czekać, miesiąc dwa, rok?
Można sobie gdybać...może też zdarzyć się sytuacja, że ja mu daje czas, czekam...a on odchodzi do innej (tak też często się zdarza). Tu nie ma tak do końca 1 dobrej odpowiedzi, ktoś kto stawia ukochaną osobę w sytuacji niepewności powinien się liczyć z jej uczuciami a nie kazać jej czekać nie wiadomo dlaczego i nie wiadomo ile...to nie jest do końca ok.
Powiem ta, wiem ze nie ma nikogo. Poza tym wiem że nadal coś do mnie czuje. Codziennie sie ze mna kontaktuje i pyta czy wszystko dobrze i jak sie czuje. Ale twierdzi że potrzebuje pobyc sam
Dałam mu samotność, jesli zechce wróci tylko nie wiem czy ja będę czekać ąz tak długo. Też mam prawo być szczęśliwą i wiem że serce w końcu przestanie kiedyś przez niego cierpieć... taka kolej losu
póki co ma wybór, którego później może bardzo żałować ![]()
niestety,nie napiszę nic co Cię pocieszy.
Jeżeli mnie cos takiego facet by powiedział,uznłabym to za koniec związku.
Po prostu przestał kochać,znudził się mną,a teraz nie ma odwagi powiedziec,że to koniec i prosi
o przerwe.według mnie to tak wygląda.
17 2010-05-11 17:34:43 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2010-05-11 17:35:36)
Powiem ta, wiem ze nie ma nikogo.
Może się nie spotykać z nikim konkretnym, ale np. bzyknąć się z kimś jednorazowo na imprezie, czując, że ma "wolność". Nie mówię, że tak będzie, ale może tak być.
Codziennie sie ze mna kontaktuje i pyta czy wszystko dobrze i jak sie czuje. Ale twierdzi że potrzebuje pobyc sam
To w takim razie na czym polega ta jego samotność, skoro codziennie się do Ciebie odzywa? Na niespotykaniu się z Tobą i tyle? Jaki to ma sens?
Po prostu nie rozumiem, po co mu "samotność"/"wolność", jeśli nie po to, by poszaleć z innymi.
taaa...pobyć sam z byłym miałam tak samo...dałam mu czas to on sobie fajnie go wykorzystał...poznawał nowe laski itp
heh faceci... co to za zwiazk, że chce się nagle przerwy? jestem zdania tego, że jeśli choć raz zastanowisz, wachasz się... czy jednak kochasz tę osobę, to oznacza, że tak naprawdę jej nie kochasz tylko to jest przyzwyczajenie... krótka piłka...
Przemyślałam sobie wszystko. I macie racje jeśli się kogoś kocha to nie chce się być samemu. Powiedziałam mu to wszystko, ze już nie wrócę. za bardzo nie wziął tego do siebie ale to już jego problem. Mi w końcu przejdzie i może poznam fajniejszego faceta
nastawiam się pozytywnie
buziaki dziewuszki :*
Hmm to mój tekst gdy chcę zerwać, bo pomyśl co miał powiedzieć?
"nie martw się to nie Twoja wina! 10kg nie robi różnicy... pobędę sam może poderwe młodszą "
A nie można powiedzieć prawdy? Ze to koniec, wypalił sie i już nic nie czuje? nie rozumiem po co kłamać... tyle z mojej strony ![]()
Cześć
:) Widocznie byłaś dla niego za dobra
Świat się nie kończy, przeżyjesz
Zawsze może być tylko lepiej
:) Trzeba być głupcem żeby zrezygnować ze szczerej miłości ![]()
23 2010-05-20 18:03:44 Ostatnio edytowany przez Antoninaa (2010-05-22 15:59:30)
Hmm to mój tekst gdy chcę zerwać, bo pomyśl co miał powiedzieć?
"nie martw się to nie Twoja wina! 10kg nie robi różnicy... pobędę sam może poderwe młodszą "
Czytam, czytam, i czytam - uwielbiasz prowokować ![]()
Hmm to mój tekst gdy chcę zerwać, bo pomyśl co miał powiedzieć?
Facet z jajami po prostu powie: "nie chcę z Tobą dalej być, bo (...)". Facet bezjajeczny w takiej sytuacji będzie kręcił, ściemniał i gadał o przerwie, bo nie starczy mu odwagi cywilnej by powiedzieć, co naprawdę myśli.
25 2010-05-21 17:11:38 Ostatnio edytowany przez Join2Game (2010-05-22 12:13:27)
Anemonne ironizowałem...
autorka - nie ma to jak zimny kubeł wody, podniesiesz się... widocznie jest frajer. A co do prowokowania to cóż, po to tu jestem hehe
magdaleno jestem właśnie w podobnej sytuacji jak Ty bo moj facet po 4 latach stwierdzil, ze potrzebuje czasu. Tyle, ze do tego stanu niestety ja dolozylam oliwy do ognia. Mimo, iz jest aniolem ja ciagle go konrtolowalam, osaczalam i w koncu sie tym zmeczyl. Kochamy sie ale potrzebuje obydwoje oddechu na przemyslenie pewnych spraw i swojego zachowania. Oby wszystko nam sie ulozylo:) Tego z calego serca nam zycze.
Widzisz Kruszyna, u mnie było inaczej. Mój miał swobodę, zaufanie, nie ograniczałam go chociaż zdarzało mi się że byłam zazdrosna, jak każdy. Ja już się otrząsnęła. Fakt że jeszcze nie do końca ale już tego nie przeżywam
Z czasem zrozumie co stracił a ja wierze że na mojej drodze stanie jeszcze facet którego pokocham
Pozdrowienia ![]()
Gratuluje podejścia, nie kazda kobieta by takie miała. Uważam podobnie, przerwa to moze byc w szkole, jak marzył mu sie odpoczynek to ma teraz dużooooo czasu ![]()
Powodzenia ![]()
Magdaleno,jak dajesz radę? Macie nadal że sobą kontakt? Odzywa się,widujecie? Traktujesz to jako definitywny koniec czy żyjesz z nadzieja,że pewnego dnia powie-stop przerwie,kontynuujmy? ![]()
Rozmawiamy raczej normalnie, czasami bywam dla niego nieznośna, ale wiem że już do niego nie wrócę. Traktuję to jako koniec bo nie jestem zabawką którą można odłożyć na jakiś czas na półkę. Poza tym żyję normalnie i korzystam z tego życia
W końcu trafi się jakiś lepszy
Trzeba wierzyć w siebie ![]()
Pozdrawiam ![]()
" dlaczego mezczyzni kochaja zolzy"- polecam ksiazeczke, cala prawda o facetach
Jestem w podobnej sytuacji , drecza mnie mysli czy nam sie ulozy czy nie, ale wole myslec troche negatywniej zeby w razie W byc mile zaskoczona a nie totalnie rozczarowana, czlowiek jest czlowiekiem a serce nie sluga- niestety
Ja też jestem w podobnej sytuacji. powiedział ze musi przemyslec bo nie wie czego chce
. Dałam mu czas na to przemyslenie. Usunelam sie calkowicie, nie odzywalam sie i nie pisalam. Kompletnie nie bylo mnie nigdzie widać. Zadne opisy. Chcialam zeby pomyslal sobie spokojnie. Minal tydzien i napisal, że on nadal nie wie czego chce od życia. Poddałam sie
. Niech sobie siedzi i mysli nadal. Ja wysiadam. powiedziałam ze jeżeli nie chce ze mną bć to jest koniec. Nie chce utrzymywać z nim kontaktu i nie chce wiedzieć co się u niego w życiu dzieje. Powiedziałam że nie mogę być jego kolezanką czego on niby nie rozumie. Nie wyobrażam sobie bycia kolezanka czy przyjacióka bo niby o czym miala bym z nim rozmawiac- jak to sie swietnie bawi i jak to sobie kogos poznal, bo przeciez przyjaciele o tym rozmawiaja . Zerwałam kontakt całkowicie ![]()
Hm...mój były też mi powiedział, że chce być sam, a co się okazało? Poznał kogoś. (Choć nie zawsze tak musi być. Ja bym czekała i czekała, pewnie do teraz, tyle, że robiłam wszystko, żeby dowiedzieć się co tak naprawdę się dzieję, bo dla mnie to było dziwne, że nagle chce być sam.
34 2015-05-04 13:21:05 Ostatnio edytowany przez onausa (2015-05-04 13:24:20)
Magdo, jestem dokladnie w takiej samej sytulacji, wiec rozumiem dobrze temat I go czuje.Ponad 3 lata zdwiazku, trudnego ciezkiego obydwoje bylismy w zwiazkach malzenskich (czyli dwa rozwody) teraz kiedy sytulacja jest czysta On odchodzi bo potrzebuje czasu.okropnie sie szarpalismy zanim to nastapilo -wydarzyly sie rzeczy ktore sie nie powinny.Ale rozumiem ze on potrzebuje czasu bo ja zrozumialam ze tez tego czasu potrzebuje.Mam okropny metlik w glowie I tez musze poukladac sobie mysli co dalej.Wiem ze go kocham bardzo ale na dzien dzisiejszy bedzie lepiej abysmy byli na chwile sami.Wrocilam tez do psychologa, pomaga mi pozbierac I ulozyc mysli-moze pomoze.
Związek to nie więzienie. Czasami trzeba wręcz się rozdzielić fizycznie na jakiś czas, aby nabrać dystansu, usłyszeć siebie, uspokoić się, pobyć sam ze sobą. Jeśli kogoś motywem przy oddzieleniu jest jednak finalnie zakończenie relacji, to i tak się nic nie zrobi. Trzeba wiedzieć o który aspekt "oddechu" chodzi.
Jest okropnie ciezko wytrzymac ten czas, bo w glowie "rodza sie" rozne mysli ale inaczej chyba na da rady.trzeba sie wyciszyc i cierpliwie czekac.
Czy radzicie jakikolwiek kontakt z ta osoba w tym czasie?Pomozcie kochane ciezko mi
Na pewno jest ciężko, ale dasz sobie radę. W razie czego pisz na forum, wyżal się, gdy będziesz czuła, że sytuacja Cię przerasta. Jest tutaj wiele dobrych, pełnych zrozumienia osób, które na pewno chętnie podtrzymają Ciebie na duchu do czasu aż to wszystko się jakoś rozwiąże.
Szczerze mówiąc... skoro to przerwa, chyba nie utrzymywałabym tego kontaktu. Dzięki takiemu pełnemu odcięciu się oboje zobaczycie jak Wam się żyje osobno i na ile czujecie, że jesteście sobie w życiu potrzebni. Poza tym, mówiłaś, że sama masz mętlik, więc przy okazji również będziesz w stanie wszystko sobie na spokojnie uporządkować. Wykorzystaj ten czas jak najlepiej, by zająć się sobą, odetchnąć, ogarnąć własne uczucia. A gdy będziesz już pewna czego chcesz, daj mu znać, że Ty już wszystko sobie poukładałaś i teraz tylko czekasz na niego, byście mogli szczerze porozmawiać i zdecydować co dalej.
Zgadzam się z Anemonne...jeśli potrzebuje odpoczynku, chwili samotności bez kontaktowania się to ok, pod warunkiem, że jesteście dalej RAZEM, że jest uczciwy wobec ciebie.
Co to za koleś co stawia cię w takiej sytuacji ? a co z twoimi uczuciami, stresem, tęsknotą, a przede wszystkim niepewnością.Ty wiernie czekaj, zamartwiaj się a on jak się wyszumi, puści się kilka razy to może wróci, o ile będzie łaskawie chciał...Normalny facet nie stawiał by swojej ukochanej w takiej sytuacji, zastanowiłby się czego mu w związku brakuje i wspólnie rozwiązał problem lub zakończył związek, jeśli by nie widział szansy na jego uratowanie, dając również tobie szansę byś z kimś innym była szczęśliwa. Nie można mówić komuś odchodzę, jak zatęsknię to wrócę albo nie...totalny brak empatii i odpowiedzialności.
Popieram w całości
"Chcę pobyć sam" = chcę się wyszaleć
Reszta jest projekcją pobożnych życzeń.
Oraz: Również popieram wpis Alexytymia
40 2015-05-04 16:09:30 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2015-05-04 16:14:09)
Zgadzam się z Wami, że jak człowiek szuka przerwy, to zazwyczaj po to, by korzystać w tym czasie z wolności - na swój własny sposób, bez względu na to, czy będzie to zajmowanie się sobą, czy też wyszumienie się, bo przecież związek na to nie pozwalał. Niemniej co innego, gdy jedna ze stron wyskakuje z czymś takim ni stąd, ni zowąd, ponieważ ma taki swój kaprys, a co innego, kiedy obie strony zawinią, robi się nieprzyjemnie i taka przerwa jest niemalże niezbędna, by kolejnymi wojnami wszystkiego nie zrujnować. Jedynym warunkiem dla mnie jest ustalenie na czym ta przerwa polega i czy obie strony mają czuć się wolnymi osobami w pełnym tych słów znaczeniu, czyli móc spotykać się z innymi, czy też na tym, by tymczasowo zaniechać kontaktu ze sobą i w tym czasie wszystko sobie poukładać. Ryzyko zawsze jest, ale gdy nam na kimś zależy, warto spróbować. Takie jest moje zdanie. Nie ma co od razu wszystkiego przekreślać, bo jesteśmy przecież tylko ludźmi. Czasami nie wiemy jak inaczej sobie z czymś poradzić i coś takiego wydaje się być jedynym rozsądnym rozwiązaniem. Reszta zależy od tego, do jakich wniosków dojdziemy później. Taka inicjująca przerwę osoba też może na tym ucierpieć, bo przecież równie dobrze autorka wątku czy teraz onausa mogłyby pomyśleć, że lepiej im w pojedynkę i nie chcieć powrotu. W każdym razie - na pewno na nic bym się nie nastawiała, ani też nie naciskała. Jak ktoś będzie miał odejść, to równie dobrze może to zrobić w wielu innych sytuacjach.
41 2015-05-04 17:17:24 Ostatnio edytowany przez onausa (2015-05-04 17:21:13)
dziekuje, ciesze sie ze znalazlam kogos kto choc troszke rozumie me rozsterki.Byl czas ze odchodzialam od zmyslow. I sama sie platalam ze wszsytkim.Chce byc silna i niezalezna kobieta ale utracial to gdzies przez te hustawki w naszym zwiazku, on odchodzil i wracal juz pare razy.Czasem myslalam ze zwariuje.Dziewczyny badzcie ze mna i pomagajcie, teraz naprawde tego potrzebuje bo nie chce sie zwrocic do niego kidy nie jestem gotowa :-( Naprawde kocham GO gleboko i moge powiedziec ze jest to dojrzala milosc (mam 40lat i sama jestem po wielu zwiazkach) nie kochalam nikigo w taki sposob
Ludzie, gdy powtarzają cykl: odejścia i powrotów robią to dlatego, że podświadomie wiedzą jedno - osoba, od której odchodzą nie ma wielu opcji, inaczej nigdy by się na takie upokorzenie i brak szacunku dla swojego czasu i siebie nie zgodziła.
Tylko nie piszcie, że "macie wiele opcji, ALE..nie korzystacie" - w tym sęk ![]()
Osoba, która odchodzi, nazywając to "przerwą" (whatever) odchodzi ze spokojną głową właśnie dlatego, bo wie, że choćby kręciło się wokół tej drugiej 10000 osób, ona i tak myślami jest przy nim/przy niej, więc jest totalnie bezpieczna opcją zapasową, kiedy już taki/taka się wyszaleje.
Najbardziej beznadziejne przypadki godzą się na takie "czekanie" po kilka lat i więcej. I nie muszę mówić, że jedyne, czego się doczekują to krótkie powroty na chwile i siwe włosy?
Ale, co kto lubi ![]()
Jak pewien mędrzec powiedział: "Jest szczytem naiwności robiąc ciągle to samo, oczekując innych rezultatów."
43 2015-05-04 17:31:59 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2015-05-04 17:37:32)
Bardzo proszę, ja natomiast cieszę się, że mogę jakoś pomóc, albo przynajmniej trochę wesprzeć w trudnych chwilach. Wiem też jak to jest z huśtawkami, bo identycznie miałam w moim ostatnim związku. Wiele we mnie zmieniał i z osoby, która zawsze radziła sobie jakoś sama stawałam się uzależniona emocjonalnie od kogoś innego. To było niewłaściwe i tylko na tym ucierpiałam, więc po wszystkim cieszę się, że to już koniec. Teraz czuję się o wiele lepiej. Mój były też wiecznie był niezdecydowany - raz chciał ze mną być i kochał nad życie, zaraz potem na chłodno proponował przyjaźń. Chociaż u nas wiele zmieniał fakt, że był to związek na odległość, a w dodatku on miał spore problemy ze sobą. No ale wracając... skoro to nie pierwszy raz, to jesteś pewna, że się na to godzisz? Myślisz, że nawet jeśli teraz do siebie wrócicie, to on nie zrobi tego samego za jakiś czas? Nie potrafiłabym wiecznie żyć w ten sposób.
Tak swoją drogą, z jakiego powodu poprzednio odchodził? Wiesz w ogóle co robił w czasie, gdy nie byliście razem? Bo niestety mi zapaliłaby się już czerwona lampka i zaczęłabym się zastanawiać, czy on sobie nie robi takich urlopów od Ciebie, by rzeczywiście się wyszaleć, a potem wrócić do swojej bezpiecznej przystani... Rozumiem, że bardzo go kochasz, ale nie można dawać siebie krzywdzić.
EDIT: Elle88, w zupełności się z Tobą zgadzam. Tylko właśnie wszystko zależy od okoliczności, w których zdecydowało się na zrobienie przerwy, jak obie strony się z nią czują oraz na czym dokładnie ta przerwa ma polegać. Kwestia ustalenia pewnych zasad. U każdego może to wyglądać zupełnie inaczej. Chociaż po tym, co teraz napisała onausa zaczynam bardziej skłaniać się ku temu, że ta przerwa polega dokładnie na tym, co napisałaś. Facet wie, że pozwoli mu wrócić, wie, że go kocha, więc pozwala sobie na takie rozstania. A jeśli rzeczywiście masz rację, to... nie pozostaje nic innego jak podziękować temu panu, przeboleć swoje i ruszyć naprzód. Nie ma co ciągle pakować się do tej samej rzeki. Trzeba wiedzieć kiedy powinno się poddać.
Oh dziewczyny kazda z Was ma racje jak na to patrze.Tylko jedno ze ta milosc siedzi w serduchu gleboko i nie chce sie ruszyc.Pragne Go calym sercem i wszystko mi go przypomina.Inni faceci to tylko chodzace, mowiace glowy bez wyrazu bez twarzy i ciala.
45 2015-05-04 18:21:22 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2015-05-04 18:23:44)
Wiesz, póki starasz się go nadal mieć w swoim sercu i czekasz aż wróci, to naturalne, że nie dostrzegasz nikogo innego. Miałam identycznie. Też bardzo kochałam, nikt inny nie miał dla mnie znaczenia. Myślałam, że ciężko będzie mi przestać go kochać, że nie spojrzę więcej w taki sposób na kogoś innego. To były głupoty, którymi sama nabijałam sobie głowę, odurzona uczuciami do niego. Trzeba się z tego po prostu otrząsnąć. Mi się udało, Tobie też może, tylko musisz dać sobie szansę. Pytanie tylko czy chcesz ją sobie dać. Dużo zależy od odpowiedzi na pytania, które Ci poprzednio zadałam. Oczywiście nie musisz mówić wszystkiego na forum, niektóre rzeczy każdy chciałby zachować dla siebie, ale odpowiedz na nie przynajmniej przed samą sobą. Uważasz, że on traktuje Ciebie poważnie? Że zachowuje się fair? Znasz go już jakiś czas, na pewno wiesz jaka jest prawda. Musisz tylko spojrzeć na sprawę z dystansu, bez emocji, bez przysłaniania sobie prawdy własnymi oczekiwaniami. Po prostu zastanów się jaka jest rzeczywistość, a potem zdecyduj co z tym fantem zrobić. Cokolwiek postanowisz, pamiętaj, że tu jesteśmy i zawsze możesz napisać ![]()
dziekuje :-)
Mój facet też mi powiedział, że chce przerwy bo się zagubił i nie wie czego chce. Dałam mu tydzień, nie pisałam, nie dzwoniłam, nie spotykaliśmy się, byłam pewna, że może zobaczy jak to jest beze mnie i doceni mnie a okazało się, że poznał kogoś. Tydzień po naszym rozstaniu już cudownie spędzał dni z inną panną a niedługo po tym byli już razem mimo, że na końcu stwierdził, że on nie nadaje się do związków, musi pobyć sam i zająć się sobą.
Okropnosc, my przezywamy, myslimy a Oni tacy sa smutne to :-(
Wiadomo, to różnie bywa. Każdy przypadek jest inny, nie można więc wszystkich oceniać tą samą miarą, niemniej ostrożności nigdy za wiele, więc na pewno nie zaszkodzi, jak się człowiek w takiej sytuacji w razie czego nastawi na to, że istnieje możliwość rozstania się na zawsze. Współczuję wszystkim, którzy szczerze kochają i postanawiają czekać, a potem zostają potraktowane w ten sposób. Znam zresztą osobiście też taki przypadek - mojego brata była dziewczyna zrobiła identycznie.
bede sie starala dac Wam znac kochane co u mnie sie rozwinelo, jezeli jeszcze cos sie stanie.Cierpie I czekam na dobre rozwiazanie, wierze w sile milosci ale jak same mowicie roznie to bywa.
W takim razie czekam na jakieś wieści od Ciebie i trzymam mocno kciuki, by wszystko skończyło się dobrze ![]()
Musza sie Wam przyznac do tego ze nie dalam rady wczoraj.Zasnelam na kanapie w kieliszkiem w reku :-( to nie droga do zapomnienia wiem! Ale to tak chol.... boli ze nie ma czym tego zagluszyc.Dalam plame sama przed soba.
Masz rację, alkohol to nie droga do zapomnienia. Najlepiej jakbyś tego nigdy więcej nie powtarzała, bo możesz sobie tym tylko zaszkodzić. Musisz postarać się wytrzymać w normalny sposób ze swoimi problemami, jakoś sobie z nimi radzić. Możesz też o nich tutaj pisać, o wszystkim co Cię dręczy. Nawet jakbyś mówiła to samo kilka razy, to nic. A jeśli nie masz ochoty wyrzucać z siebie wszystkiego publicznie, to mój e-mail jest widoczny, zawsze chętnie porozmawiam i postaram się wesprzeć. Tylko się nie załamuj, dasz radę to przetrwać ![]()
Potrzeba bycia samemu?Przerwa od zwiazku?Oryginalny objaw milosci.Ma Cie niestety totalnie gdzies.Inaczej nie wystawialby Cie na taka probe.Pewnie juz wczesniej na wiele sobie wobec ciebie pozwalal.Zna Ciebie na tyle dobrze,ze wie,ze moze sobie na taka zabawe pozwolic.Jezeli lubisz choc troche siebie,pokaz mu ,ze nie moze.Ze sie toba w ten sposob nie pobawi.Pzdr.
Ismena1976 masz racje ale poradz jak to zrobic.
Ismena1976 masz racje ale poradz jak to zrobic.
Kazdy ma swoj wlasny,indywidualny sposob.Nie ma zlotego srodka.Kazdy z nas jest kompletnie inny.Myslenie logiczne z odrzuceniem emocji bardzo pomaga.Niestety,jest to dosc trudne.Ale mozna sie tego nauczyc,wycwiczyc to po prostu.
No i tak kochane dziewczyny, mimelo 6 miesiecy.Glupie bylo czekanie na tego"ukochanego" dowiedzialam sie ze jest szczesliwie ozeniony z kobieta z ktora mnie zdradzal przez pare dobrych miesiecy mieszkajac i planujac slub ze mna (naszwiazek trwal 3.5roku) swinia do kwadratu wedle mego mniemania.Ja bym sobie oczy wyplakala czekajac na niego.Pozbieralam sie poznalam kogos i pomalenku staram sie ukladac zycie. Jak o tym wszystkim mysle przez co mnie ten palant przeprowadzil to mi sie wierzyc nie chce ze mu na to pozwolilam!