Mam 22 lata i mam pewien olbrzymi problem. Nie mam się komu zwierzyć czy porozmawiać. Otóż od 1,5 roku jestem w związku z moim pierwszym w życiu chłopakiem. Wczoraj w przypływie emocji w kłótni najpierw nazwał mnie "szmatą", a potem powiedział do mnie "zamknij ryja, szmato". Bardzo mnie to zabolało. Bardzo, bo ogromnie go kocham i nie wyobrażam sobie normalnego funkcjonowania bez niego. Naprawdę nie wiem co mam zrobić. Cały dzień dzisiaj płaczę, w nocy nie mogłam spać. Proszę o jakąś radę, bo zwariuję....
Podobne tematy
2 2014-06-15 16:34:48 Ostatnio edytowany przez Eva11 (2014-06-15 16:36:14)
Mam 22 lata i mam pewien olbrzymi problem. Nie mam się komu zwierzyć czy porozmawiać. Otóż od 1,5 roku jestem w związku z moim pierwszym w życiu chłopakiem. Wczoraj w przypływie emocji w kłótni najpierw nazwał mnie "szmatą", a potem powiedział do mnie "zamknij ryja, szmato". Bardzo mnie to zabolało. Bardzo, bo ogromnie go kocham i nie wyobrażam sobie normalnego funkcjonowania bez niego. Naprawdę nie wiem co mam zrobić. Cały dzień dzisiaj płaczę, w nocy nie mogłam spać. Proszę o jakąś radę, bo zwariuję....
Nie bardzo wiem co mamy Ci napisać. Facet Cię nie szanuje a co Ty z tym zrobisz to już Twoja broszka. Chcesz tak żyć? W wyzwiskach? Jak raz nazwał, nazwie więcej razy i nie wierz że to się zmieni, że to był przypływ emocji...Mało tego rokuje to na związek w którym będziesz ofiarą a on katem. Zadaj sobie pytanie czy chcesz takiego faceta i po co Ci on właściwie będzie...co Ci będzie dawał. Nie płacz tutaj pomoże a zdecydowana postawa że nie chcesz być tak traktowana. Jakby mnie facet tak nazwał więcej by mnie nie zobaczył a przedtem pokazałabym mu drzwi i powiedziała że nie życzę sobie takiego trakowania. Takie zachowanie nie ma wytłumaczenia. Jeśli nie zbudujesz teraz szacunku do siebie, później nie będzie na to szans...
3 2014-06-15 16:44:24 Ostatnio edytowany przez zaklopotana123451 (2014-06-15 16:46:02)
Witam Cię.
Chłopak nie miał prawa tak Cię nazwać, nie ważne że w przypływie emocji. Nie powinien i tyle. Nie ma na to żadnych wytłumaczeń.
Przynajmniej Cię przeprosił ?
Też uważam, że jeśli zdarzyło mu się tak Cię wyzwać, to pewnie się to powtórzy wielokrotnie.
Rozumiem Cię, że nie wyobrażasz sobie życia bez niego, w końcu długo razem jesteście i to Twój pierwszy chłopak. Ale uwierz mi, na początku każdy tak myśli, że nie przeżyje bez tej osoby. A później z biegiem czasu taka osoba zauważa, że potrafi żyć i nawet może te życie być lepsze, szczęśliwsze.
Nie możesz zgadzać się na to, by on Cię nie szanował. Bo wtedy nie będziesz szanować samej siebie, a chyba tego nie chcesz.
Przemyśl to wszystko i mam nadzieję, że wyciągniesz dobre wnioski.
Pozdrawiam ![]()
nie wyobrażam sobie normalnego funkcjonowania bez niego.
TO jest Twój faktyczny i prawdziwy problem. Nad tym proponuję się skupić i popracować, a jeśli w końcu, któregoś dnia Twoja wyobraźnia pozwoli Ci na to aby wyobrazić sobie życie i normalne funkcjonowanie bez jakiejś tam osoby, to już nigdy nie będziesz miała problemu z jakim tutaj przyszłaś.
5 2014-06-15 16:55:43 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-06-15 17:03:39)
od 1,5 roku jestem w związku z moim pierwszym w życiu chłopakiem. Wczoraj w przypływie emocji w kłótni najpierw nazwał mnie "szmatą", a potem powiedział do mnie "zamknij ryja, szmato". Bardzo mnie to zabolało.
Miało prawo Cię to zaboleć, ponieważ nikt nie zasługuje na takie traktowanie. Tym bardziej ze strony, ponoć kochającej osoby.
Powiem Ci tak... do mnie nigdy, przenigdy, żaden chłopak, tym bardziej mój mąż z którym jestem już 9 lat, nie powiedział "szmato", ani nawet "zamknij ryja". Szanuj siebie i tego samego wymagaj od innych, tym bardziej od swojego chłopaka. Jeśli już teraz (gdy to się zaczęło) nie postawisz sprawy jasno, że nie życzysz sobie takiego traktowania i wyzwisk, nawet podczas sprzeczek, to z czasem może tego być coraz więcej. Pamiętaj, że przez innych jesteśmy traktowani tak, jak sobie na to pozwolimy. Pozwolisz swojemu chłopakowi na takie traktowanie Ciebie w przyszłości?
Popieram także w 100% to co napisała Teo. Jeśli nie wyobrazisz sobie swojego życia bez uwieszania się na chłopaku, to poradzić sobie z każdym problemem w związku będzie Tobie trudno. Ze strachu przed samotnością pozwolisz mu na wszystko, będziesz siedzieć jak myszka pod miotłą, odsuniesz się od przyjaciół (jeśli on tak postanowi), zrezygnujesz z przyjemności, będziesz upatrywała sens swojego życia jedynie w chłopaku. Tylko co będzie, gdy coś się nie uda, gdy kiedyś się skończy związek z jakiegoś powodu, gdy on zwyczajnie się znudzi tym że "zawsze ma rację", a jego dziewczyna przestała być sobą i już nie jest tak jak na początku? Wtedy zostaniesz sama. Tak nie można robić. Nawet w związku z drugą osobą, trzeba mieć SWOJE ŻYCIE, być sobą, mieć swoje zdanie. Trzeba mieć coś co się lubi robić, kogoś z kim można pogadać, wyjść na piwo, do kina. Trzeba mieć swoje pasje, swój sens życia. Niezależnie od tego, czy ta druga osoba jest obok czy też nie.
linkinpark71 napisał/a:nie wyobrażam sobie normalnego funkcjonowania bez niego.
TO jest Twój faktyczny i prawdziwy problem. Nad tym proponuję się skupić i popracować, a jeśli w końcu, któregoś dnia Twoja wyobraźnia pozwoli Ci na to aby wyobrazić sobie życie i normalne funkcjonowanie bez jakiejś tam osoby, to już nigdy nie będziesz miała problemu z jakim tutaj przyszłaś.
Teo lepiej bym tego nie ujęła...czasami wydaje nam się że problem jest gdzieś indziej...w tym że ten facet nie szanuje itd. A tu problemem jest chorowite przywiązanie Autorki.
Już nie raz wybaczałam mu różne zachowania i niecenzuralne słowa rzucane pod moim adresem... Wiem, że to oznacza, że jestem skończoną idiotką, ale działam irracjonalnie głównie dlatego, że tak bardzo go kocham ![]()
Już nie raz wybaczałam mu różne zachowania i niecenzuralne słowa rzucane pod moim adresem...
Czyli dałaś mu niejako przyzwolenie na takie traktowanie zamiast postawić sprawe jasno.
Wiem, że to oznacza, że jestem skończoną idiotką
Nie jesteś.
Żeby nie było, nie pochwalam jego zachowania.
Już nie raz wybaczałam mu różne zachowania i niecenzuralne słowa rzucane pod moim adresem... Wiem, że to oznacza, że jestem skończoną idiotką, ale działam irracjonalnie głównie dlatego, że tak bardzo go kocham
Nie jesteś idiotką, ale pozwoliłaś uczuciu zapanować nad Tobą. Teraz zamiast się mazać i użalać nad sobą zacznij wszystko odkręcać. Trwać to będzie długo, ale potem będziesz mogła dumnie spojrzeć w lustro.
Skoro w jego oczach jestes szmata, to za chwile wyladujesz na podlodze. Z takim czlowiekiem normalna dziewczyna sie nie wiaze. Jestes tak mloda osoba, ze poznasz jeszcze duzo fajniejszych chlopakow na wyzszym poziomie, niz Twoj dotychczasowy wybranek.
Ależ ludzie mają problemy ...
Odejść, zapomnieć, żyć dalej, niczego więcej tu nie trzeba.
napisz do mnie na GG: 50466979
Znam doskonale to uczucie ![]()
W sumie to naprawdę fajny sobie wybrałam obiekt uczuć... Miał w liceum problemy z narkotykami, swoją poprzednią dziewczynę zdradził z prostytutką i napadł na sklep z nożem w ręku w wieku 17 lat... Ale ja i tak go kocham, wiem, że to chore, ale co ja mam zrobić...:(
Ogarnąć się i ruszyć głową ... W końcu. Innego lekarstwa nie ma.
W sumie to naprawdę fajny sobie wybrałam obiekt uczuć... Miał w liceum problemy z narkotykami, swoją poprzednią dziewczynę zdradził z prostytutką i napadł na sklep z nożem w ręku w wieku 17 lat... Ale ja i tak go kocham, wiem, że to chore, ale co ja mam zrobić...:(
Co zrobić? Jeśli tak strasznie go kochasz i jesteś świadoma co Cię czeka w przyszłości.... cóż... pozostało pogodzić się ze swoim losem i nie narzekać. Wiedziałaś jaki jest, widzisz że lepszy się nie staje... Twoje życie, Twój wybór. Masz prawo nawet je sobie zmarnować. Do tego właśnie usilnie dążysz... Skoro taka Twoja wola... nikomu nic do tego.
Jeśli jednak chciałabyś być w przyszłości szczęśliwa, to radziłabym zastosować się do porady Metyla.
"Ogarnąć się i ruszyć głową ... W końcu. Innego lekarstwa nie ma".
Chyba faktycznie tak zrobię. Zakończę ten toksyczny związek... Będzie mi to bardzo trudno uczynić, bo już nie raz próbowałam i nic z tego nie wyszło. Wiem też, że będę potwornie za nim tęsknić
Jestem w beznadziejnej sytuacji, jakkolwiek bym nie postąpiła i tak będzie źle... ![]()
Chyba faktycznie tak zrobię. Zakończę ten toksyczny związek... Będzie mi to bardzo trudno uczynić, bo już nie raz próbowałam i nic z tego nie wyszło. Wiem też, że będę potwornie za nim tęsknić
Jestem w beznadziejnej sytuacji, jakkolwiek bym nie postąpiła i tak będzie źle...
A może tak przestać się użalać nad sobą pora? Biadolić i jęczeć? Nic nie musisz, jesteś dorosła i zrobisz co chcesz. Twoja sytuacja nie jest beznadziejna, jest zwyczajna, taka jak wielu milionów kobiet na tym świecie.
Teo +1
Tak facet nie byłby już moim facetem.
Najbardziej żałosne jest chyba to, że zawsze w takich sytuacjach jak ta, to ja dzwonię do niego pierwsza, płacząc, przepraszając i prosząc, żeby mnie nie zostawiał. Tak też było dzisiaj rano po wczorajszej awanturze...:(
Linkinpark, wiesz co robisz źle, wiesz jak to zmienić. Teraz kolej na działanie. Jeśli nie potrafisz sama, poproś o pomoc psychologa. Samo się nic nie zmieni na lepsze.
I kto mi powie, ze tak wiele kobiet sie nie płaszczy przed takimi chamami? Tak bylo, jest i będzie. Ale po co sie płaszczyc, jak mozna sobie pomóc? Nie mozna, bo zostaniesz sama, a tego nie chcesz? No wlasnie. Cała odpowiedzialnosc na facecie, dlatego małe dziecko wiąże sie z duzym dzieckiem. Niby przewodnik alfa, niby.
Zrobiłam to. Zerwałam z nim definitywnie. I o dziwo poczułam jakby wielki kamień spadł mi z serca
Mam nadzieję, że z czasem o nim zapomnę i nauczę się bez niego żyć. Obawiam się jednak, że przez taką porażkę z pierwszym związkiem, zrażę się już do jakichkolwiek związków do końca życia ![]()
Zrobiłam to. Zerwałam z nim definitywnie. I o dziwo poczułam jakby wielki kamień spadł mi z serca
Mam nadzieję, że z czasem o nim zapomnę i nauczę się bez niego żyć. Obawiam się jednak, że przez taką porażkę z pierwszym związkiem, zrażę się już do jakichkolwiek związków do końca życia
Więc pierwszy krok za Tobą. Teraz pozostaje wytrwać w postanowieniu i konsekwentnie nie utrzymywać kontaktu z owym osobnikiem.
Nauczysz się normalnie żyć, po swojemu... wytycz sobie w życiu cele i dąż do nich. Wymagaj od ludzi szacunku do siebie i sama siebie szanuj.
Nie zrazisz się do niczego, nie martw się. Pocieszę Cię... co druga osoba bezpośrednio po rozstaniu, mówi to samo co Ty
Lubimy użalać się nad sobą, jęczeć i wynajdywać sobie problemy. Tak już mamy. Trzeba jednak pomyśleć czasem o sobie, o swoim szczęściu. Czasami lepiej pobyć trochę samemu, niż być "z byle kim".
Oby definitywnie było definitywnym, a nie
- dopóki nie przeprosi i obieca, że sie zmieni
- dopóki nie poczuje sie gorzej i sama wróce
Aaaa to Ty z tych "patrzcie jaka ja biedna jestem i zagubiona"... I teraz będą szlagiery "nikomu nie można ufać!"; "nie ma miłości na tym swiecie!"
Spokojnie, teraz kamień z serca (zapamiętaj bardzo dokładnie to uczucie) a zaraz będą płacze, histerie, tęsknoty. Jeśli TO przetrwasz i dasz sobie radę, to już nie będziesz miała takich dylematów ![]()
Po prostu za bardzo się w nim zakochałam. I niepotrzebnie pokazałam mu, że aż tak bardzo mi na nim zależy. A on wykorzystał moją naiwność i miłość...
Dobrze, że zwyciężył rozsądek i mam nadzieje, że twój kolejny związek będzie już z odpowiednim facetem. Nie użalać się i do przodu, alleluja ![]()
Powiem Tobie że też miałam taką sytuację w życiu ..
Ja już z nim mieszkałam jak mnie tak nazwał byłam tak w szoku że nie odezwałam się słowem i poszłam spać ..
Następnego dnia on był już w pracy i zadzwonił do mnie jak by się nic nie stało .. Ja tylko powiedziałam że pakuje się do domu on na to że dobrze .. Myślał że żartuje ale jak przyszedł z pracy mnie już nie było przez pierwsze dwa dni nie pokazywał skruchy że to ja niby go sprowokowałam .. Ja się nie odzywałam on myślał że i tak pierwsza wyciągnę rękę bo przecież bez niego nie wyobrażałam sobie życia i wiele razy to mu mówiłam .. Ale jak w końcu dotarło do niego że to nie przelewki szybko zrozumiał swój błąd ... Dzwonił przepraszał chciał się spotkać ale ja tak szybko nie ulegałam i nie przyjmowałam przeprosin bo bardzo mnie to zabolało aż doprowadziłam go do takiego stanu że płakał i przepraszał na kolanach z bukietem kwiatów aż dałam mu szanse .. i nigdy więcej już mnie nie wyzwał bo wiedział że odejdę ..
.
Więc nie dawaj się bądź silna i stanowcza żeby wiedział że nie dasz sobą pomiatać
.
Pozdrawiam ![]()
W sumie to naprawdę fajny sobie wybrałam obiekt uczuć... Miał w liceum problemy z narkotykami, swoją poprzednią dziewczynę zdradził z prostytutką i napadł na sklep z nożem w ręku w wieku 17 lat... Ale ja i tak go kocham, wiem, że to chore, ale co ja mam zrobić...:(
To czego oczekujesz ? Znajdź Sobie innego , teraz póki jesteś młoda szukaj .
Mam 22 lata i mam pewien olbrzymi problem. Nie mam się komu zwierzyć czy porozmawiać. Otóż od 1,5 roku jestem w związku z moim pierwszym w życiu chłopakiem. Wczoraj w przypływie emocji w kłótni najpierw nazwał mnie "szmatą", a potem powiedział do mnie "zamknij ryja, szmato". Bardzo mnie to zabolało. Bardzo, bo ogromnie go kocham i nie wyobrażam sobie normalnego funkcjonowania bez niego. Naprawdę nie wiem co mam zrobić. Cały dzień dzisiaj płaczę, w nocy nie mogłam spać. Proszę o jakąś radę, bo zwariuję....
A o co była ta kłótnia?
O to, że będąc ze mną na koncercie dzwonił do innej dziewczyny, niby koleżanki, a kiedy zapytałam go po co dzwonił, odpowiedział, że co mnie to obchodzi i nie ma prawa mi się tłumaczyć. O to się pokłóciliśmy...
Bywałam w trudnych i toksycznych relacjach i różnie bywało. Co prawda w moją stronę potrafiło paść "wyp...." albo "spie...." lub teksty w stylu " jesteś taka owaka, głupia, poj..... I pojawiała się we mnie wówczas tak ogromna wściekłość, że z miejsca wstawałam i wychodziłam trzaskając drzwiami. Słowa na ustach miałam jedne, nie zobaczysz mnie i odpowiesz za to jak mnie nazwałeś.
I wtedy rzeczywiście robiłam na złość we wszelki możliwy sposób, w jaki umiałam. Robiłam tak, że zaboli nawet jeśli usłyszałam przepraszam z jego strony. No i mój błąd w tym, że po jakimś czasie ( co prawda długim) gdzieś o tym w końcu zapominałam i odpuszczałam- a chyba powinnam już wtedy uciekać na zawsze, bo co prawda to prawda jeśli nazwał Cię tak raz, nazwie kolejny. Sprawdzi tylko Twoją reakcję, żeby wiedzieć jak będziesz reagować później i na co ma się szykować.
A jeszcze tego typu obelga- wiesz, chyba nie mógł Cię gorzej wyzwać. Wiem, że jest i będzie Ci ciężko. Jesteś młoda i to pierwszy poważny związek a więc zapewne i pierwsza, wielka miłość. Dobrze,że pytasz tu. My Ci możemy pokazać jak będzie dalej. A uwierz mi nie będzie kolorowo i wyjdziesz z tej relacji bardziej poraniona niż już jesteś.
Dobrze by było jakbyś sobie odpuściła.
Dzisiaj jestem pierwszy dzień po rozstaniu z nim, bardzo za nim tęsknię i nie mogę przestać o nim myśleć
Uzależniłam się od niego i czuję, że nie poradzę sobie teraz bez niego...
linkinpark71, a może powiedz sobie "Jestem wolna i czuję się z tym dobrze! Nikt mnie nie będzie więcej obrażał i poniżał! Zasługuję na szczęście i niedługo je znajdę!" A póki co to nie możesz sobie powtarzać jak bardzo za nim tęsknisz, tylko glowa do góry i wyjdź ze znajomymi, zajmij się czymś innym. I nie skomlaj do wszystkich jak bardzo cierpisz i tęsknisz, bo jak tak będziesz robić, to prędzej czy szybciej wrócisz do niego, bo psychicznie sobie to wmówisz, że nie mozesz bez niego żyć. A w akim razie to wszystko jest bez sensu, bo ani on ani Ty niczego się nie nauczycie jeśli będziesz niekonsekwentna.
Im dłużej czytam ten temat tym bardziej się przekonuję do tego że to jakaś marna prowokacja ... Albo ludzie ... dziwnieją.
W życiu nie pozwoliłabym sie tak nazwac. Pierw zaczyna sie od wyzwisk a później dochodzi jeszcze bicie. Daj sobie z nim spokój, odpuść sobie ten związek.
Dzisiaj jestem pierwszy dzień po rozstaniu z nim, bardzo za nim tęsknię i nie mogę przestać o nim myśleć
Uzależniłam się od niego i czuję, że nie poradzę sobie teraz bez niego...
Poradzisz Sobie ,poradzisz bez niego , całe życie przed Tobą . No chyba , źe tęsknisz za jego szmacianym słownictwem ?
Najbardziej żałosne jest chyba to, że zawsze w takich sytuacjach jak ta, to ja dzwonię do niego pierwsza, płacząc, przepraszając i prosząc, żeby mnie nie zostawiał. Tak też było dzisiaj rano po wczorajszej awanturze...:(
nie poniżaj się, uciekaj od niego