Jestem od trzech lat w związku na odległość....nie jest łatwo...widujemy się dość rzadko..ale tworzymy wyjątkowy zlepek doskonałych relacji, nasza komunikacja jest idealna...związek nie pozbawiony napięć...ale bez kłótni, pełen zaufania i ciepłych uczuć...pasji, namiętności, szacunku i ciepła...to ciężka praca i poświęcenie...bo trudno wiecznie być samej...ale jak już ON się pojawia obok...to jest cudownie...i chociaż brak planów na przyszłość, deklaracji ,zobowiązań ...jest nam dobrze ...dziwne to bardzo...ale ....w rezultacie , drogie Panie ..czyż nie unikamy prozy życia i rutyny...życzę wszystkim wytrwałości...jeśli tylko ktoś jest wam bliski z wzajemnością ..warto się poświęcać...
Podobne tematy
a czemu nie sprobujecie byc blizej siebie, zamieszkac razem? Trzy lata to jednak juz troszke jest. ![]()
On nie czuje się dojrzały na tyle, ma tam dobra praca, ja mam dzieci , one maja szkołę....ot....
to może rzeczywiście inna sytuacja.. ja też żyję w związku na odległość prawie dwa lata, ale za kilka miesięcy zamieszkamy razem
kwestia jest jedynie taka, że ja kończę szkołę, więc nie mam innych zobowiązań. mogę zacząć u niego nowe życie (studia, praca), ten nowy etap.
ale odczucia są takie same.. ciągle sama, brak tej drugiej osoby, kiedy jej najbardziej potrzeba.. ale warto jest czekać..wyznaczyliśmy sobie cel i wkrótce go osiągniemy
czasem warto zaryzykować.
...a później nauczyć się żyć ze sobą na codzień, w normalnych sytuacjach
To bardzo trudne, ja nie wytrzymałam tej próby. Nie potrafiłam się "przestawić" i zdałam sobie sprawę, że to nie jest prawdziwa miłość. Nie miałam okazji się przywiązać i żyłam jego ideałem. Ale to się na szczęście skończyło i teraz jestem straaasznie szczęśliwa ![]()
Mysle, ze jesli mysli sie powaznie o byciu z druga osoba, to trzeba w miare szybko wspolnie zamieszkac i sprawdzic sie na wzajem w codziennych sprawach.
Gdy zaczelam spotykac sie z chlopakiem, wydawalo mi, ze wszystko jest cudownie, ze to ten jeden jedyny.... i tak bylo ... do momentu, gdy zaczely sie rozmowy o wspolnym zamieszkaniu. On chce sam pomieszkac na razie, miec swoje 4 katy, a pozniej ze mna. Znamy sie juz poltora roku... ja mieszkam sama i chcialabym dzielic z kims cztery katy ..... wiec nie wiem, czy jest sens czekac na kogos , kto nie wiadomo, czy dorosnie do mieszkania ze mna. Po dwadziescia lat tez juz nie mamy .....
A ja jestem w taki związku na odleglość okolo 10 miesięcy, bardzo się pokochaliśmy przez ten czas, nie widujemy się tak często jakbyśmy chcieli, a chcielibyśmy co dzień budzić się kolo siebie.... Ale już niedlugo, w tym roku zrobię licencjat a o dalszej nauce pomyślę już przy Jego boku. Ciężko sobie wyobrazić, jak wielką mam nadzieje że Nam się uda...![]()
kochane....wierze, ze każda z nas szuka ciepła , zrozumienia i poczucia bezpieczeństwa u boku drugiej osoby...w momencie gdy zaczynamy z partnerem wspólne życie wszystko się zmienia, relacje, poziom życia itd...i jak to w związkach bywa raz się udaje a innym razem -porażka...odległość paradoksalnie zbliża nas do siebie duchowo(o ile jest uczucie).....mamy to na co się godzimy...ja godzę się na taki związek, bo kocham...bo on tez.....bo jest miedzy nami coś niezwykłego...często przeszkodą są sprawy bytowe, dobra praca, rodzina....
Jestem od trzech lat w związku na odległość....nie jest łatwo...widujemy się dość rzadko..ale tworzymy wyjątkowy zlepek doskonałych relacji, nasza komunikacja jest idealna...związek nie pozbawiony napięć...ale bez kłótni, pełen zaufania i ciepłych uczuć...pasji, namiętności, szacunku i ciepła...to ciężka praca i poświęcenie...bo trudno wiecznie być samej...ale jak już ON się pojawia obok...to jest cudownie...i chociaż brak planów na przyszłość, deklaracji ,zobowiązań ...jest nam dobrze ...dziwne to bardzo...ale ....w rezultacie , drogie Panie ..czyż nie unikamy prozy życia i rutyny...życzę wszystkim wytrwałości...jeśli tylko ktoś jest wam bliski z wzajemnością ..warto się poświęcać...
Ja jestem prawie 2 lata w związku z moim chłopakiem i wiem, że to nie jest takie proste... Nie mam wsparcia ze strony mojej rodziny, ani od znajomych, żebyśmy byli razem nie na odległość, mój chłopak ma złe warunki w mieszkaniu i za ciężko nie może pracować, nie długo będziemy musieli rozstać się, on już nie chce dłużej czekać z powodu brak pomocy.... , nadal bardzo Go kocham i on mnie. Zostaniemy przyjaciółmi, ale to już nie to i będzie to dla nas bolesne...
Bliska 78- jeśli się kochacie...znajdziecie wyjście..czasem warto zawalczyć ale nie dowiesz się ,jeśli nie spróbujesz...trzymam za was kciuki!!! wierze że się uda!!!
11 2010-05-17 20:13:30 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-05-17 20:13:55)
Brązowasukienko, znalazłaś drogę do szczęścia ... to Wasza droga... nie jest prosta - a kto powiedział, że proste się sprawdza; nie jest pewna - a co jest pewnego?
Miłość ma jeden adres, mieszka w Waszych sercach...
Bliska 78- jeśli się kochacie...znajdziecie wyjście..czasem warto zawalczyć ale nie dowiesz się ,jeśli nie spróbujesz...trzymam za was kciuki!!! wierze że się uda!!!
Dziękuję Ci za odp, no dobrze i będę próbować zwalczyć......
Pozdrawiam.
Ja z moim partnerem jestesmy na odległość blisko rok. Widujemy się raz na tydzień lub dwa. Ja to jakoś prztrzymujęm rzucam się w wir pracy i jest ok. Ale on... nie znosi tego za dobrze. teraz znowu nie będziemy się widzieć 14 dni i czuję, że ma do mnie o to pretensje (to ja wyjechałam z miasta), choć mi tego nie powie.
Czy jest coś, co mogłabym zrobić? Nie mam już pomysłu. Czuję się winna za tą sytuacje
...a później nauczyć się żyć ze sobą na codzień, w normalnych sytuacjach
To bardzo trudne, ja nie wytrzymałam tej próby. Nie potrafiłam się "przestawić" i zdałam sobie sprawę, że to nie jest prawdziwa miłość. Nie miałam okazji się przywiązać i żyłam jego ideałem. Ale to się na szczęście skończyło i teraz jestem straaasznie szczęśliwa
To oddaje sytuacje w jakiej ja się znalazłem w związku na odległość kiedy czekałem na dzień by zostać w końcu razem okazało się ze to nie ma sensu ze 3 lata czekania i budowania podstaw to nie jest to czego oczekuje partnerka,ze bliskość mi okazywana i uczucie były dobra wymówką ku temu by....nie musieć ulegać natrętom wystarczyło powiedzieć jestem zaręczona jeśli sytuacja była nie wygodna ew jestem wolna w końcu nie wiem co on robi...pozwoliłem sobie żyć marzeniem o wspólnej przyszłości znajdując w czasie kiedy ona robiła swoje studia dom by nie musieć zaczynać od zera nauka z przeszłości<mniej coś a zawsze łatwiej>kiedy się czeka na ta druga osobę można sporo rzeczy poświęcić właśnie w myśl ze jak już będziemy razem to nie trzeba będzie walczyć o podstawy i kiedy srebrna taca została podana pod nos okazało się ze to nie to ze ten związek nie ma sensu dylemat ten moralny nie nastąpił z dala odemnie lecz dwa dni po przylocie do mnie kiedy praca jak i bilet powrotny gdyż został ostatni rok studiów jeszcze zostały załatwione na 100% jedyne co trzeba było to być .....i okazało się ze bylem cudownym nie wymagającym sponsorem tych lat a ostatni rok będzie można zapłacić właśnie z pracy która będzie wykonywała <nie gniewaj się ale na odległość już nie daje rady> mój były szwagier a jej brat nie wiedział co mi powiedzieć w końcu mieszkał u mnie i pracował od roku prawie do jej przylotu ja do tej pory nie mogę się pozbierać choć minęło 3 lata ona jest właśnie bardzooooo szczesliwaaaaa
pojutrze jadę do niego....już się ciesze!!!
witam was wszystkie ![]()
jestem w związku na odległość prawie rok... Kocham mojego chłopaka najmocniej na świecie, wiem, że On mnie też. Ale czasami tęsknota jest nie do zniesienia... Wiem, że teraz mój ukochany jest bardzo zajęty (ostatnie poprawki do pracy magisterskiej) i nie może za często dzwonić (a ja też nie chcę go rozpraszać), nie mówiąc już o przyjeździe do mnie (jak dobrze pójdzie, to za niecałe 2 tygodnie). Ja to wszystko doskonale rozumiem, ale JAK znieść tę okropną tęsknotę??? Czasami nie widujemy się przez miesiąc, najdłuższa rozłąka trwała prawie 8 tygodni (nie wiem, jak ja to zniosłam).
ps. I tak nie zamieniłabym mojego chłopaka na żadnego innego!!! ![]()
nitka, kiedy najbardziej dokucza Ci jego brak, powinnaś zająć się czymś co lubisz i na czym się skupisz tak, by nie myśleć o chłopaku ![]()
Mamba ma świętą rację. Zajmij czymś swoje myśli, bo inaczej uschniesz z tęsknoty. Zapisz się na jakiś fitnes może, czy coś w tym stylu. Połączysz przyjemne z pożytecznym, zadbasz o swoje zdrówko i facet będzie zadowolony. ![]()
dziękuję, dziewczyny
wczoraj miałam cięższy dzień, bo nie mogłam nawet napisać smsa mojemu chłopakowi (ma telefon w naprawie) i tylko odbierałam od Niego wiadomości z Internetu. Taki malutki kryzysik mnie dopadł, a nie miałam też czym zapełnić czasu.
Wiecie co? Mój chłopak jutro do mnie przyjeżdża i zostanie do środy
Ale mi niespodziankę zrobił, kochany jest
)) już się cieszę na Jego przyjazd :>