Cześć,
Jestem 24letnią dziewczyną i już od naprawdę wielu lat zmagam się z poczuciem osamotnienia. Pisałam tutaj kilka lat temu posta na temat niskiego poczucia własnej wartości...niestety, mimo, że się starałam, w tej kwestii nic się nie zmieniło. Od roku mam chłopaka, którego bardzo kocham i na którym bardzo mi zależy. Jednakże poza nim nie mam nikogo. On ma swoich kolegów, znajomych, ma z kim wyjść. Ja jestem kompletnie samotna, moja jedyna przyjaciółka wyjechała za granicę. Z jednej strony znamy się od dziecka, ale nigdy nie czułam, żebyśmy do końca nadawały na tych samych falach. Bardzo się od siebie różnimy. Boję się poznawać nowych ludzi... Skończyłam studia, wróciłam do swojej miejscowości, gdzie nie mam z kim się na prawdę zaprzyjaźnić. Jest już na tyle źle, że wpadłam w stany depresyjno-lękowe... byłam na jednej wizycie u psychologa, więc na razie nie widzę żadnej poprawy. Boję się, że stracę też chłopaka przez to wszystko, mimo, że staram się być jak najlepszą dziewczyną. Umieram w środku normalnie... Nie pamiętam, kiedy poznałam kogoś, poza chłopakiem, z kim bym się dobrze rozumiała. Nie mam już powoli ochoty żyć. Podejrzewam, że gdybym miała więcej odwagi, to dawno by mnie już tutaj nie było. Przechodził ktoś przez coś podobnego i wyszedł z tego jakoś? Na prawdę już ledwo sobie radzę.