Hey
jeżeli jestem nie w tym temacie co trzeba proszę o przeniesienie.
Otóż dostałam pracę (długo oczekiwaną)
bardzo się cieszyłam,na kilku rozmowach z pracodawcami inaczej wszystko sobie wyobrażałam.I oni z resztą tez mówili co innego.na miejscu okazało się jak jest w rzeczywistości.Swojego byłego pracownika ciagają po policji,założyli mu sprawę w sądzie i zepsuli mu opinie na mieście.nie wiem jaka jest w tym jego wina ale moim zdaniem trochę przesadzili.Wcześniej mówili mi o większym wynagrodzeniu a wczoraj zaledwie o kwocie 1000zł i to jeszcze jak dobrze pójdzie co zalezy od klientów a z nimi to różnie bywa.
No i wracam do wątku....Siedziałam tam sobie tak wczoraj i myśle po co mi ta praca.nie lubie pracy za biurkiem.Wolę ruch,coś robić.Siedziałam,siedziałam i wymyśliłam
poszłam do łazienki udawałam,że dzwoni do mnie siostra i mówi,że mama miała wypadek.Wyszłam zaczęłam płakać i mówić jej co się stało.Sama nie wiem co mnie opętało.powiedziała że mogę jechać do domu i zorientować się w sytuacji.pożniej do niej zadzwoniłam i powiedziałam,że rezygnuje.
Wiem jestem nie normalna ale nie tak wyobrażałam sobie tą pracę.czułam,że dłużej tam nie wysiedze.Musiałam coś zrobić a to pierwze przyszło mi do głowy.