Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

Temat: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

Kilka dni temu rozstałam się z facetem. Rozsypało mnie to trochę pomimo tego iż wiem, że była to słuszna decyzja. Walczył rozum z sercem i wybrałam rozum.

Myślałam o tym wszystkim dość intensywnie i doszłam do pewnych wniosków.
Cały czas słyszy się tekst : Żeby być z kimś naprawdę szczęśliwym najpierw musisz nauczyć się żyć z samym sobą.

Niby nie mam z tym problemu - umiem zorganizować sobie czas, mam znajomych etc.
Jednak problemem pozostaje sposób myślenia.
Znowu jestem sama i z tego powodu czyje się mniej wartościowa, wybrakowana. - jednym słowem nie czuje się szczęśliwa.

A przecież facet nie powinien być gwarantem mojego szczęścia - ma być dopełnieniem mojego szczęśliwego życia.

Tylko jak się tego nauczyć? Jak nad tym pracować ?

Większość ludzi którzy są sami będą zachwalać ten stan - rzadko kto przyzna się, że jest im po prostu źle i potrzebują kogoś i właśnie tu pojawia się pytanie - jak to zlikwidować. Jak nie czuć się źle i jak przestać traktować brak partnera jako jakaś karę, a nie normalny etap w życiu. Nie chce potrzebować faceta - chce chcieć dlatego, bo mnie wspiera, uzupełnia, ale nie potrzebuje go do tego żeby być szczęśliwą. - Mam nadzieję, że nie zamieszałam. smile

Chodząc po forum natknęłam się na opinie żeby przyczyn przeróżnych problemów szukać w dzieciństwie. Jednak nie znalazłam tam nic co mogłoby by wpłynąć.
Mam normalną kochającą się rodzinę. Rodzice są 28 lat po ślubie nadal razem. Zero jakieś przemocy, alkoholu czy traumatycznych przeżyć.

Postanowiłam sobie, że teraz wejdę w związek dopiero jak przepracuje ten problem.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?
babieniedogodzisz21 napisał/a:

...przecież facet nie powinien być gwarantem mojego szczęścia - ma być dopełnieniem mojego szczęśliwego życia.

Tylko jak się tego nauczyć? Jak nad tym pracować ?

Większość ludzi którzy są sami będą zachwalać ten stan - rzadko kto przyzna się, że jest im po prostu źle i potrzebują kogoś i właśnie tu pojawia się pytanie - jak to zlikwidować. Jak nie czuć się źle i jak przestać traktować brak partnera jako jakaś karę, a nie normalny etap w życiu.

Postanowiłam sobie, że teraz wejdę w związek dopiero jak przepracuje ten problem.

Ale co jest tym problemem... (parafrazując ludową przyśpiewkę): "wszystkie majom po chłopoku, a ja nie mam tego roku"?
Bo jeśli chodzi o ów stan: "jest mi źle..." to przeważnie po stwierdzeniu DLACZEGO - szuka się SPOSOBÓW naprawienia owego stanu.
Może rozpisz to sobie? na zasadzie: PROBLEM:.... rozwiązanie: plan A, plan B, plan C
Na początek może zapoznanie z teorią i czytanie na ten temat?
Zauważyłam, że gdy ludzie będący w stanie "pojedyńczym" a pogodzeni z nim piszą o swym życiu, to okazuje się, że są to ludzie szalenie aktywni, mający wiele zainteresowań i pasji, posiadający wybitnie mało czasu na dzielenie włosa na 4 wink
A jak Ty żyjesz, czym się zajmujesz i czym pasjonujesz?

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger
Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

Co jest problemem ? Hmm mysle, ze na pewno w pewnym stopniu poczucie wlasnej wartosci. No i moim problem jest uzaleznienie pelnego szczescia od posiadania partnera.
Ja tez jestem aktywna - studiuje, pracuje, biegam, chodze na scianke wspinaczkowa, spotykam sie ze znajomymi. Bardzo lubie gotowac czy czytac ksiazki.Latem dochodzi jeszcze rower i rolki, ogolnie jakies plenerowe akcje. To nie jest tak, ze jak nie mam faceta to od razu nie mam co robic. - mam. Potrafie tak zapelnic sobie dni, ze wychodze rano i wracam wieczorem. To zaden problem. A jednak to uczucie zatruwa mi cala reszte.

Czytalam juz troche, natrafilam na artykul czy jestem kobieta kochajaca za bardzo. Wyszlo mi, ze nie, ale, ze jest ryzyko, ze moze sie tak stac.

4

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

pamiętaj : "Sądzić powinna tylko chłodna głowa, nigdy gorące serce" B. Prus.

pare dni po rozstaniu, a Ty z tego co widzę, szukasz przyczyny w sobie.Nie zaprzeczam, że przy rozstaniu zawsze wina lezy po jednej stronie. Ale branie na siebie calej odpowiedzialności powoduje właśnie to poczucie winy. Sądzę, że doszukujesz w sobie tego. a nie powinnaś. tu jest miejsce na smutek, łzy, rozczarowanie, bo trzeba to z siebie wyrzucić. ale nigdy nie obwiniać się i nie doszukiwać na początku tego stanu problemu tylko w sobie. na to przyjdzie jeszcze czas.
przy rozstaniach, jest to jeden z pierwszych etapów.
Kiedy partner zatrzaskuje drzwi za sobą, pojawia się szok.  Bez względu na powód rozstania, staż związku, bliskość relacji, bez względu na to, kto odszedł, a kto został porzucony, zawsze pojawiają się łzy i konieczność przedefiniowania dotychczasowego życia.

Jeżeli ty zainicjowałeś rozstanie, na pewno jest ci trochę łatwiej, bo mogłaś psychicznie przygotować się do zmiany i zaakceptować uczucia, jakie pojawiają się w sytuacji rozłąki. Kiedy jednak jesteś osobą porzucaną, trudno pogodzić się z faktem życia w pojedynkę.

jednakże w obu przypadkach pojawia się poczucie winy i bezwartościowości: Może za mało się starałam? Może nie byłam atrakcyjna seksualnie? może za dużo mu an głowę wchodziłam, może byłam oschła?
Nie doszukuj się na siłę powodów dla których się tak stało, skoro, jak piszesz- dzieciństwo było wspaniałe, a rodzice są przykładnym małżeństwem. Poczekaj , aż twoje emocje ochłoną. stad ten cytat na wstępie.

a jeśli chodzi o życie jako singiel- jedni akceptują to, inni nie. Nie ma i nie będzie nigdy powiedzenia "że to teraz modne", bo życie samemu jednak nie jest "fajne", to ejst po prostu indywidualny wybór takiej osoby, która z pewnych przyczyn nie chce się wiązać : dla świętego spokoju, bo jest niezależną osobą, bo nie potrzebuje emocjonalnie się wiązać, lub w skrycie- boi się tego. lub nigdy nie miała wzorca by faktycznie sie przekonać jak to jest być z kimś, kochać się itp..
Każdy singiel to każda odrębna historia i tysiące powodów dla których są samotne.

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

Nie szukam winy w sobie, bo wiem, że jej tam nie ma. Po prostu weszłam w związek z człowiekiem który miał zupełnie inne patrzenie na świat/ związek etc. Nie mogłam tego dłużej tolerować ponieważ źle się z tym czułam. Dlatego od słowa do słowa wyszło, że razem już nie jesteśmy. Wiem, że to byłam dobra decyzja, ale w głowie coś tam jednak huczy jak to po każdym rozstaniu.

Wiesz bardziej chodzi mi o to, że do pełnej samoakceptacji siebie potrzebuje kogoś przy boku - to nie jest dobre. Bo może powodować, że nie będę potrafiła rozstać się z mężczyzną który mnie rani i uwikłam się w toksyczny związek. Teraz gdy myślę o moim EX dochodzę do wniosku, że już jakiś czas temu powinnam była powiedzieć pas - jednak tego nie robiłam mimo, że nie czułam się na 100% szczęśliwa. Pytanie dlaczego?

Oczywiście wiem, że rozstanie ma swoje różne etapy i znam je bardzo dobrze, gdy rozstawałam się z facetem ponad dwa lata temu czułam dokładnie to samo co teraz. Te same pytania, te same wątpliwości, te same uczucia.

6

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?
babieniedogodzisz21 napisał/a:

Co jest problemem ?
Hmm mysle, ze na pewno w pewnym stopniu poczucie wlasnej wartosci. No i moim problem jest uzaleznienie pelnego szczescia od posiadania partnera.

CZY dobrze rozumiem: BY BYĆ szczęśliwą niezbędny ci jest ktoś na kim możesz się oprzeć/kim mogłabyś ie opiekować?
BEZ tego jesteś NIEPEŁNA? Czegoś ci brak? TO czego?

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

7

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

Chyba bym musiał tu skopiować rady pewnego pana, ale dla mężczyzn. Wyszłoby na to samo, bo widać że chyba masz wpojone też, że jako sama jesteś kimś mniej wartościowym.

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|
Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

Mogę prosić o te rady ? smile
Nie wiem skąd mi się wzięło takie myślenie - próbuje do tego dojść, ale coś słabo mi idzie.

Anhedonia

Czego mi brakuje osoby której mogę się wyżalić gdy jest źle, osoby która po prostu przytuli. - Wiem, że to błąd. Dlatego chce nad tym pracować. Teraz, a nie znowu z takim skrzywionym spojrzeniem wejść w kolejny związek.

9

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

Przecież sama powiedziałaś, że to ogólny problem z samooceną. Drąż dalej.
Zazdrość? Np w czasach szkolnych, kiedy zaczynamy dojrzewać - etap gim/liceum. Sami się napędzamy, by posiadać. Kto będzie lepszy, wyżej, miał więcej. Tak ludzie sobie budowali pozycje. Dziewczyny 'wyrywając' dla jaj najsilniejszych/najprzystojniejszych, ale licząc się nie więzią między tymi 2 osobami, a tym by koleżankom zrobić psikusa i dowartościować. Za to te brzydsze były piętnowane, że same, że nikt ich nie chce i wyśmiewane. Tak sie narodziła im niska wartość, która wpychała w głupie związki. I znowu liczyły się bardzo ze zdaniem innych, by tylko przed otoczeniem wyjść na szczęśliwe. Wypośrodkowanych, których to nie jarało było malutko...
Rodzina nie musiala tego wpoić (choć też często "uczą" - nie bierz złego chłopaka, szanuj się, takie ogólniki, a pozniej "kiedy wreszcie kogos sobie znajdziesz?"). To sie nazywa teraz 'normami społecznymi'. Piekna, seksowna, z kims jeszcze lepszym, bycie idealnym. Jakoby nie było ludzi z problemami. Wszyscy sie maskują i zazdroszczą tak naprawde tego udawania przed innymi. Tych co mają idealizujemy, a później mając to samo - zaczyna się spadek nastroju i znowu dążenie do niemożliwego (czyli nigdy nie osiagniesz wysokiej wartości). Problemy ma każdy, ale inaczej sobie z nimi radzimy. Jak drugim człowiekiem to jest źle.

Moge Ci na maila wysłać.

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

10 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-11-23 20:38:29)

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?
babieniedogodzisz21 napisał/a:

Czego mi brakuje osoby której mogę się wyżalić gdy jest źle, osoby która po prostu przytuli. - Wiem, że to błąd.

Błąd to ZA DUŻO powiedziane... myślę że wszystkim, łącznie z zatwardziałymi singlami jest miło być "pogłaskanym", poklepanym po ramieniu, wysłuchanym.
Ale Ty lecisz w kierunku: "niechby..... byle był..." NADE WSZYSTKO.
Jak ćma.
CZY to przybrało AŻ takie rozmiary?

Pamiętałam, że sporo na temat szczęścia było onegdaj na naszym blogu.
Na chybcika znalazłam taki kawałek (nie mam teraz czasu aby poszperać lepiej - dziecko trza z imienin odebrać)

"poczucie szczęścia zależy w większym stopniu od tego, czy człowiek ma pozytywne nastawienie do świata, ważne cele, bliskie więzi społeczne oraz pogodne usposobienie. Szczęście
Pieniądze szczęścia nie dają ? często słyszy się to powiedzenie. Okazuje się, ze bogactwo bardziej zależy od dobrostanu psychicznego niż dobrostan psychiczny od pieniędzy.
Najpopularniejszą polską teorią dotyczącą tego zagadnienia jest cebulowa teoria szczęścia Janusza Czapińskiego. Wyróżnia on trzy poziomy dobrostanu psychicznego (analogia do warstw cebuli).
Najgłębszy, genetycznie zdeterminowany i nie zawsze w pełni świadomie doświadczany poziom to - wola życia. Można ją zdefiniować jako obiektywny i niezależny od świadomości standard (wartość) dobrostanu.
Poziom środkowy zawiera niektóre hedonistyczne (bilans emocjonalny i pewne satysfakcje) oraz eudajmonistyczne (np. poczucie sensu życia) miary dobrostanu tzn. subiektywnie doświadczane wartości własnego życia.(?)
Na najbardziej zewnętrzny poziom składają się bieżące doświadczenia afektywne oraz satysfakcje cząstkowe, odnoszące się do konkretnych aspektów życia (rodzina, praca, finanse, warunki mieszkaniowe, czas wolny itd.)
Podsumowując wyniki wszystkich cytowanych badań można stwierdzić, że osoby szczęśliwe to te, którym się dobrze wiedzie, ALE TO szczęśliwym wiedzie się lepiej (?)
Jak napisał Czapiński (2004a) ?Szczęśliwym nie tylko CHCE SIĘ BARDZIEJ, ale także więcej mogą, ponieważ szerzej patrzą, mądrzej myślą i mają lepszy kontakt ze swoim ciałem?.

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger
Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

Hmm.. Zastanowiło mnie to płeć przeciwna zaczęła mnie interesować dopiero w liceum, ale miałam problem z zaangażowaniem, fajnie było jak chłopak się interesował, a jak chciał coś więcej to uciekałam.. Tak było przynajmniej z trzema chłopakami. Dopiero potem poznałam takiego w którym zakochałam się bez pamięci. - Pierwsza miłość no i potem było też pierwszy raz złamane serce.

A wiesz, że to akurat prawda gdy nie miałam chłopaka to cały czas słyszałam, a kiedy w końcu znajdziesz sobie jakiegoś. Jak już jakiś był to stać Cię na kogoś lepszego.
Dość interesujące jest to co napisałeś, nigdy na to w taki sposób nie patrzałam. Dzisiaj posiadanie problemów to obciach dlatego też każdy ukrywa to jak może idealizuje i nie przyzna się " jest słabo". Masz racje idąc tym torem nigdy nie będę czuła się dobrze. Nie chce udawać.
Czekam w takim razie na maila. smile

Anhedonia

Właśnie nie lecę w kierunku : byle by był.. Gdyby tak było to nie rozstałabym się teraz z facetem. Rozstałam się, bo było mi źle i więcej mi to przynosiło smutku niż radości, ale właśnie nie chce dojść do takiego stadium żebym właśnie tkwiła w związku tylko dlatego żeby być i chwalić się MAM! Nie jestem gorsza, bo mam, ale to, że szczęścia mam z tego niewiele to nie ważne. Nie przybrało to chyba jeszcze AŻ takich rozmiarów, ale właśnie obawiam się, że może się tak stać dlatego staram się szukać tych przyczyn.

12

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

Ja też rozstałam się z facetem, z którym byłam i mieszkałam 6 lat. Sama podjęłam taką decyzję. I wierz mi, nie jest mi samej dobrze. To nic złego. Uważam, że nikt nie jest stworzony do życia w samotności, choćby nie wiem jaka ilość "singli" twierdziła, że życie w pojedynkę jest świetne. To, że czujesz się samotna i że jest Ci z tym źle nie znaczy wcale, że uzależniasz swoje szczęście od posiadania faceta. Gdyby tak było, związałabyś się z kimkolwiek albo nie rozstawałabyś się w ogóle. To, że zdecydowałaś się na rozstanie świadczy właśnie o tym, że nie boisz się spróbować być szczęśliwą bez mężczyzny.
Daj sobie czas i nie doszukuj się na siłę przyczyn niepowodzeń w dzieciństwie, bo może wcale ich nie ma. Każdy z nas ma coś do przepracowania, ma jakieś braki, kompleksy. Ale nie szukajmy ich wtedy, kiedy nie trzeba. Czasem po prostu tak bywa, że z niczyjej winy pewne rzeczy się dzieją, w pewnym sensie niezależnie od nas. Bo niestety nie na wszystko mamy wpływ, choćbyśmy przepracowali od A do Z wszystkie swoje problemy.
Zaakceptuj to, że każde rozstanie boli (mniej lub bardziej) i każdy potrzebuje czasu, żeby to przeżyć, przerobić. Nie uciekaj od tego, że czujesz się samotna i nieszczęśliwa. To naturalne.  Minie odpowiedni dla Ciebie czas, przyjdzie wtedy spokój, dobre samopoczucie, radość mimo samotności.

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

To prawda teraz do bycia szczęśliwej sporo mi brakuje. W gruncie rzeczy na dzień dzisiejszy nie pamiętam kiedy ostatnio czułam się "dobrze". Właśnie obawiam się, że rozstałam się nie dlatego, bo uważam, że mogę być szczęśliwa bez mężczyzny tylko raczej dlatego, że czułam się wykończona psychicznie ciągłą huśtawką fundowaną przez niego.
Wystarczyło, że dziś zadzwonił i znowu multum wątpliwości we mnie weszło - a może to była zła decyzja, a może zbyt pochopnie, a może, a może..
Sama nie wiem może za dużo od siebie wymagam. Może tak jak pisał thepass - chce uchodzić za idealną szczęśliwą babkę. Nie chce pokazać światu, że jest źle i nie dobrze bo przecież to nikogo nie obchodzi.. Na pewno mam teraz o czym myśleć.

14

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

Czas. Przede wszystkim daj sobie czas. Gdybyś za wszelką cenę musiała być z facetem, nie rozstałabyś się z nim, choćbyś nie wiem jak czuła się zmęczona psychicznie. Spójrz na to z tej właśnie strony - miałaś odwagę się rozstać, mimo lęku przed samotnością. No bo przecież odwaga to nie brak lęku tylko podejmowanie działań mimo tego lęku. Bądź dla siebie dobra i nie wymagaj od siebie rzeczy niemożliwych. Wątpliwości w takich sytuacjach też są naturalne - każdy, kto podejmuje ważne decyzje, ma wątpliwości.
Może warto też zastanowić się, czy kontakt z Twoim ex jest Ci potrzebny i czy tego chcesz...

15 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-11-25 21:47:56)

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?
mm_83 napisał/a:

Uważam, że nikt nie jest stworzony do życia w samotności, choćby nie wiem jaka ilość "singli" twierdziła, że życie w pojedynkę jest świetne.

Nooo... sama mam 4 dzieci - ale jak ktoś mi mówi, że nie chce mieć dzieci to z tym nie dyskutuję. Bo ma prawo. Ciekawe czemu akurat single (owa "nie wiem jaka ilość") mieliby nie wiedzieć CO mówią wink

mm_83 napisał/a:

Zaakceptuj to, że każde rozstanie boli (mniej lub bardziej) i każdy potrzebuje czasu, żeby to przeżyć, przerobić. Nie uciekaj od tego, że czujesz się samotna i nieszczęśliwa. To naturalne.  Minie odpowiedni dla Ciebie czas, przyjdzie wtedy spokój, dobre samopoczucie, radość mimo samotności.

A z tym się zgodzę...
Trzeba PO stracie dać sobie czas na przeżycie tzw. żałoby i odreagowanie.
No i... " Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM" - przynajmniej tak twierdzą znawcy tematu. A bycie samemu zakrawa na niezły wyczyn wink
Bo, że TY nie UMIESZ (satysfakcjonująco żyć sama) to widzisz i Ty, skoro "zgłaszasz" ten problem wink

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

16

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

Zapytam przewrotnie, bo temat interesujący:a jak człowiek już nauczyłby się być sam?Co dalej?

17 Ostatnio edytowany przez babieniedogodzisz21 (2014-11-26 11:22:14)

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

Masz racje czas. Tylko męczy mnie strasznie ten mój stan, te huśtawki emocjonalne mnie wykańczają. Staram się wypełniać czas jak umiem najlepiej aby nie było za dużo czasu na rozmyślanie, jednak zawsze w najmniej odpowiednim momencie mnie to uderzy.. z resztą męczą mnie teraz duże skupiska ludzi i nie wiem sama czy mam się zmuszać do wychodzenia czy wręcz przeciwnie nie powinnam się teraz zmuszać do niczego.
A co do kontaktu to nie mam wyboru - tak się nieszczęśliwie wpakowałam, że kontakt z nim mieć będę, unikanie go do niczego nie prowadzi, bo w końcu i tak się z nim zderzę, muszę sobie jakoś tak to poukładać żeby ten kontakt mnie nie rozwalał.

mm_83 chodzi chyba o to, że w naszej kulturze normą jest, że ludzi dążą do schodzenia się w pary i człowiek raczej nie jest nastawiony na życie w pojedynkę. Myślę, że nie można tak totalnie uogólniać, zapewne część tych wyzwolonych singli - to tylko taka poza żeby ludzie nie użalali się nad nimi że są sami i wcale im tak dobrze w pojedynkę nie jest. Jednak myślę, że jakaś grupa dobrze czuje się w tym stanie i nie ma potrzeby ani parcia żeby to zmienić.

Cały czas myślę gdzie tkwi ten problem - bo umiem sama spędzać czas i go sobie zorganizować. To nie tak, że jak nie mam faceta to siedzę w domu i nie wychodzę, bo nie mam z kim, ale chyba bardziej chodzi o sposób myślenia. Sama czuje się " gorsza" mniej wartościowa, etc. - Sposób myślenia muszę zmienić.
Myślę nad wizytą u psychologa.. przesad? Nie wiem, ale myślę, że na pewno nie zaszkodzi.

rossanka - Głownie chodzi tutaj o to żeby stworzyć normalny, zdrowy związek, jeśli nie potrafimy być same " rzucamy " się na pierwszego lepszego faceta w myśl zasady niechby bił i pił byle by był, mamy świadomość, że facet nie do końca jest taki jak powinien, ale i tak w to się wpakujemy żeby mieć tego faceta.
Potem kończy się to hukiem, albo jesteśmy w związku który nas niszczy, ale nie odejdziemy, "bo znowu będę sama" chociaż z reguły kobiety mówią " bo ja go kocham" a dla mnie jest to zakamuflowane "bo znowu będę sama". Głownie chodzi tutaj o tworzenie normalnych, zdrowych relacji. Mając problem z własną samooceną nie stworzy się zdrowej relacji no chyba, że będziemy miały szczęście i trafimy na porządnego faceta, który pomoże odnaleźć samą siebie, ale to są rzadkie sytuacje niestety. Z reguły kończy się to źle pogłębiając nasz problem.

18

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

A kto nie chce być szczęśliwy?? Niestety niewiele osób jest naprawde szczęśliwa.

His body is made out of swords, His blood is of iron and his heart of glass, He survived through countless battles, Not even once retreating, Not even once being understood, He was always alone, Intoxicated with victory in a hill of swords, Thus, his life has no meaning, That body was certainly made out of swords

19

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

Żeby się samemu czuć dobrze trzeba lubić siebie, mieć przekonanie, że jest się wartościowym człowiekiem. Ja prócz poczucia własnej wartości potrzebuję rozwijać swoje zainteresowania, spotykać ludzi, z którymi się mogę podzielić wrażeniami w tym temacie. Do tego dobre relacje w rodzinie. Jeszcze jakaś praca, która nie odbiera człowiekowi sensu życia i na dobrą sprawę to mi do szczęścia jest potrzebne. A związek? Jasne, że fajnie jest być z kimś, kogo się kocha. W tej chwili faceta nie mam, myślę, że znowu chciałabym mieć, ale nie oznacza to, że jestem mniej szczęśliwa. Po prostu jest tyle innych rzeczy, które dają mi szczęście, że związek będzie tylko uzupełnieniem tego stanu, a nie podstawą mojego szczęścia.

Po prostu trzeba zmienić myślenie o sobie jako singlu, o związku jako podstawie naszego osobistego szczęścia. Jak jesteśmy nieszczęśliwe, to marne szanse, że uszczęśliwi nas partner. Za to jak ktoś się czuje szczęśliwy, to wchodząc w związek dzieli się z partnerem tymi pozytywnymi emocjami i od razu relacja jest fajniejsza, zdrowsza, stabilniejsza.

"Si vis pacem - para bellum"

20

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

Wizyta u psychologa to wcale nie przesada, lecz bardzo dobry pomysł.

Dobrze, że szukasz zajęcia, żeby mieć jak najmniej czasu na rozmyślanie. Ale też nie jest dobrze udawać, że tematu nie ma.. Tak jak pisałyśmy - trzeba to przeboleć, przeżyć, wypłakać...
Jeśli nie masz ochoty na spędzanie czasu z ludźmi - nie spędzaj. Rób tak, jak w danym momencie potrzebujesz i czujesz. Jeśli chcesz pobyć sama to bądź. Jeśli masz ochotę na towarzystwo - poszukaj go.

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

Revenn - Oczywiste jest, że większość ludzi chce być szczęśliwa i nie jestem odosobniona w tych marzeniach. Tutaj chodzi o to żeby walczyć o to szczęście. Jeśli chcesz mieć pieniądze musisz je zarobić, jeśli chcesz być szczęśliwa trzeba zawalczyć o to szczęście, a nie bezwładnie poddawać się temu co się dzieje w życiu.

Gorzej, że ja mam takie huśtawki, które zmieniają moje potrzeby dosłownie z minuty na minutę. W tej chwili chce wyjść i z kimś się spotkać pogadać, a jak już jestem i gadam to chce jak najszybciej wrócić do domu żeby się położyć i odpocząć.
Staram się czytać dużo literatury i tutaj na forum. Forum to prawdziwa skarbnica wiedzy.

WitchQueen - Dużo o tym czytałam i teoretycznie taką wiedzę posiadam. Jednak zmienić myślenie nie jest tak łatwo niestety.
Jednak jestem tutaj po to żeby właśnie nie wpakować się znowu w związek który zamiast mnie uskrzydlać będzie przybijał do ziemi.

22 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-11-27 20:20:12)

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?
WitchQueen napisał/a:

Żeby się samemu czuć dobrze trzeba lubić siebie, mieć przekonanie, że jest się wartościowym człowiekiem.(...)
Po prostu trzeba zmienić myślenie o sobie jako singlu, o związku jako podstawie naszego osobistego szczęścia. Jak jesteśmy nieszczęśliwe, to marne szanse, że uszczęśliwi nas partner. Za to jak ktoś się czuje szczęśliwy, to wchodząc w związek dzieli się z partnerem tymi pozytywnymi emocjami i od razu relacja jest fajniejsza, zdrowsza, stabilniejsza.

Zgadzam się całkowicie wink
BO na groma samego siebie wpychać w jakieś stereotypy i schematy? "Wszystkie majom po chłopoku a jo nie mom tego roku"?
I Nieszczęście gotowe, tudzież dramat?
A jakby tak żyć ROZWIJAJĄC (się) wink skrzydła a nie walczyć z życiem? ... nawet o te hipotetyczne szczęście w postaci pary portek? Bo jakoś żadna nie mierzy TEGO szczęścia w innej postaci... wink

babieniedogodzisz21 napisał/a:

Masz racje czas. Tylko męczy mnie strasznie ten mój stan, te huśtawki emocjonalne mnie wykańczają.
...
mm_83 chodzi chyba o to, że w naszej kulturze normą jest, że ludzi dążą do schodzenia się w pary i człowiek raczej nie jest nastawiony na życie w pojedynkę.

Analogicznie jak w "kulturze" każdego innego gatunku ŻYCIA?
Atawistyczne dążenie do przedłużenia gatunku... + NACISK społeczny (owa PODKREŚLANA tu "gorszość" tych BEZ pary... nawet jak mówią, że to nieprawda to przecież NIE-MOŻ-LI-WE!)Co wychodzi w tym wątku dość wyraźnie wink + zrozumiały STRACH przed dźwiganiem codzienności wraz z jej wyzwaniami i troskami w POJEDYNKĘ. Zawsze to łatwiej (i przyjemniej!) ciągnąć "wózek życia" we dwoje wink
Tyle, że czasem jest to ZONK.

rossanka napisał/a:

Zapytam przewrotnie, bo temat interesujący:a jak człowiek już nauczyłby się być sam?Co dalej?

Primo: "SPOKÓJ ducha" - bezcenny... (W PRZECIWIEŃSTWIE do huśtawek emocjonalnych opisanych przez autorkę. Bo, co na Boga jest ICH powodem, jak nie NIEZASPOKOJONY głód "związku"?)
Secundo: umiejętność egzystowania pomimo BRAKU protezy zrobionej z drugiego człowieka (poza wszystkim innym to nie fair w stosunku do niego)

A gdy w stanie spokoju ducha się kogoś spotka, to... patrz słowa WitchQueen wink
Któż by udźwignął ciężar cudzych deficytów? Więc nie jest w porządku, robić "sobie dobrze" cudzym kosztem (zaleczać owe deficyty) - niejako "żerując" na KIMŚ.
I najczęściej źle się TO kończy sad
Bo się wchodzi w związek z WŁASNYMI wyobrażeniami, a nie widzi PRAWDZIWEGO człowieka wraz z jego wadami i słabościami

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

23

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?
Anhedonia napisał/a:
rossanka napisał/a:

Zapytam przewrotnie, bo temat interesujący:a jak człowiek już nauczyłby się być sam?Co dalej?

Primo: "SPOKÓJ ducha" - bezcenny... (W PRZECIWIEŃSTWIE do huśtawek emocjonalnych opisanych przez autorkę. Bo, co na Boga jest ICH powodem, jak nie NIEZASPOKOJONY głód "związku"?)
Secundo: umiejętność egzystowania pomimo BRAKU protezy zrobionej z drugiego człowieka (poza wszystkim innym to nie fair w stosunku do niego)

To już mam.I co dalej.

Anhedonia napisał/a:

A gdy w stanie spokoju ducha się kogoś spotka, to... patrz słowa WitchQueen wink
Któż by udźwignął ciężar cudzych deficytów? Więc nie jest w porządku, robić "sobie dobrze" cudzym kosztem (zaleczać owe deficyty) - niejako "żerując" na KIMŚ.
I najczęściej źle się TO kończy sad

To też już wiem.(ba, gdybym była mądrzejsza pare lat temu)

24

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?
rossanka napisał/a:
Anhedonia napisał/a:
rossanka napisał/a:

Zapytam przewrotnie, bo temat interesujący:a jak człowiek już nauczyłby się być sam?Co dalej?

Primo: "SPOKÓJ ducha" - bezcenny... (W PRZECIWIEŃSTWIE do huśtawek emocjonalnych opisanych przez autorkę. Bo, co na Boga jest ICH powodem, jak nie NIEZASPOKOJONY głód "związku"?)
Secundo: umiejętność egzystowania pomimo BRAKU protezy zrobionej z drugiego człowieka (poza wszystkim innym to nie fair w stosunku do niego)

To już mam.I co dalej.

Dalej ŻYCIE. Que sera sera...
ANI Ciebie NIKT ani Ty nikogo, do głębszych uczuć nie ma rady zmusić wink
Ot prawdziwe życie... nie iluzja i nie bajeczka smile można zaakceptować albo się miotać (miotanie jakby bardziej męczące wink a NIC nie wnoszące)

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

25

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

To tez wiem Anhedonio,ale jeszcze niepokoi mnie właśnie ta akceptacja. Stanu rzeczy.
Ale nie cały czas.Na szczęście.W sumie i tak jest o niebo lepiej niż było,to budujące smile

26

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?
babieniedogodzisz21 napisał/a:

Revenn - Oczywiste jest, że większość ludzi chce być szczęśliwa i nie jestem odosobniona w tych marzeniach. Tutaj chodzi o to żeby walczyć o to szczęście. Jeśli chcesz mieć pieniądze musisz je zarobić, jeśli chcesz być szczęśliwa trzeba zawalczyć o to szczęście, a nie bezwładnie poddawać się temu co się dzieje w życiu.

Gorzej, że ja mam takie huśtawki, które zmieniają moje potrzeby dosłownie z minuty na minutę. W tej chwili chce wyjść i z kimś się spotkać pogadać, a jak już jestem i gadam to chce jak najszybciej wrócić do domu żeby się położyć i odpocząć.
Staram się czytać dużo literatury i tutaj na forum. Forum to prawdziwa skarbnica wiedzy.

WitchQueen - Dużo o tym czytałam i teoretycznie taką wiedzę posiadam. Jednak zmienić myślenie nie jest tak łatwo niestety.
Jednak jestem tutaj po to żeby właśnie nie wpakować się znowu w związek który zamiast mnie uskrzydlać będzie przybijał do ziemi.

Tylko wiesz, czasami pomimo starań nic nie idzie po naszej myśli, nie wierze w takie dokładne przeznaczenie ale trochę prawdy w tym jest.

His body is made out of swords, His blood is of iron and his heart of glass, He survived through countless battles, Not even once retreating, Not even once being understood, He was always alone, Intoxicated with victory in a hill of swords, Thus, his life has no meaning, That body was certainly made out of swords

27

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

babieniedogodzisz21 - zmiana własnego podejścia do samej siebie nie jest najłatwiejszą rzeczą na świecie, niemniej jest możliwa, tylko trzeba się trochę złapać za dupsko i pomyśleć co nam tak naprawdę staje na drodze do szczęścia i jak się tego pozbyć. To, co masz w głowie może być Twoją największą siłą, albo największą słabością. Nad stanem umysłu trzeba pracować, samo się nic nie zrobi. Ludzie silni psychicznie potrafią przetrwać lata niewoli i nie zwariować. Poza tym z doświadczenia wiem, że człowiek zaczyna biadolić nad sobą w momencie, gdy ma za dużo niezorganizowanego czasu i tenże czas za wolno mu płynie. Wtedy z nudów zaczyna sobie wymyślać problemy i uzależniać swój zły nastrój od niesprawiedliwości losu zamiast problemu poszukać najpierw w sobie.

"Si vis pacem - para bellum"
Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?
Anhedonia napisał/a:

I najczęściej źle się TO kończy sad
Bo się wchodzi w związek z WŁASNYMI wyobrażeniami, a nie widzi PRAWDZIWEGO człowieka wraz z jego wadami i słabościami

To chyba kwintesencja całości.
Płacę teraz za to, to dość gorzka i bolesna lekcja, ale myślę, że na tym polega mój największy błąd. Wchodzę w związek z wyobrażeniami nie uwzględniając drugiego człowieka.
Myślę sobie jest ten facet będzie cudowanie, a tu bach jest inaczej, bo on zachowuje się inaczej niż miał i potem rozczarowanie.

Tak było w tym związku. Weszłam w to, gdybym chociaż przez chwilę wtedy pomyślała wiedziałabym, że między nami jest mega dużo różnic, za dużo. Nie obwiniam go o to on nigdy nie ukrywał jaki jest to chyba ja chciałam wierzyć w to, że będzie inaczej. No nie jest.

Revenn to prawda, że czasami mimo ogromnych starań coś nie wychodzi, ale najłatwiej wtedy się poddać, a dużo trudniej zacisnąć zęby i powiedzieć, nie tym razem to następnym walczę dalej. Mi też najłatwiej byłoby teraz położyć się, zacząć płakać nad okropnym losem, bo facet taki okropny i zły. Poczekać aż trochę ochłonę i znowu wpakować się w coś podobnego, ale nie.

Chce być kobietą świadomą swojej wartości z facetem u boku czy bez.
Widzę też to moje myślenie, że koniecznie chce pasować do otoczenia większość ma to ja też, ale staram się nie widzieć tego, że dużo moich koleżanek ma tego faceta, ale częściej są one sfrustrowane i złe niż szczęśliwe.

WitchQueen - wbrew pozorom mam co robić. Studiuje, pracuje, działam jako wolontariuszka. Spotykam się ze znajomymi. ( wiosną, latem dużo czasu spędzam aktywnie : rower, rolki, bieganie.

Powiem więcej z przedostatnim facetem rozstałam się właśnie z tego powodu, bo nie dawał mi przestrzeni dla mnie samej. Chciał się codziennie spotykać. A najlepiej to dwa razy dziennie. Musiałam to skończyć, bo się po prostu dusiłam.

Jednak analizując wszystko po drodze i wracając do przeszłości widzę już pewną przyczynę mojego takiego, a nie innego myślenia.
Ma to związek z tym jak to Anhedonia napisała  naciskiem społecznym - dość długo mnie płeć przeciwna nie interesowała. A cały czas słyszałam kiedy Ty sobie w końcu chłopaka znajdziesz albo ( dość chorowita jestem ) wszystko Ci przejdzie jak faceta będziesz miała i teksty podobnej treści. Teraz pewnie znowu się zacznie..

29

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

Wyobrażenia co do cech to jedno, ale co do efektu związku także - czyli co pisałem wczesniej, ON ma mi dać szczęście, gdy sama nie jestem szczęśliwa. Złe założenie. I pozniej rozstanie bo coś nie tak.

A z tym przedostatnim nie dało się dojść do porozumienia, by tyle czasu ze sobą nie spędzać? Tak pogadać, wprost...

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|
Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

W końcu do tego doszłam, lepiej późno niż wcale.

No nie dało się. Mówiłam mu o tym, że ja potrzebuje czasu dla siebie. Chociażby po to żeby poczytać w domu książkę. To potrafił przyjść po prosu z moim bratem do domu. A jak się nie spotykaliśmy to ciągle słyszałam, że zamulał w domu. " Fajnie, że sobie wyszłaś spotkać się, też bym się tak spotkał" i tak w kółko. Na dłuższą metę nie dało się tego ignorować.

31

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

(...)Ale ludzie tego nie wiedzą, bo każdy im wmawia że jak dobrze poszukają to znajdą kogoś, kto da im szczęście. I nikt nie wie o tym, że jak ktoś Ci da szczęście, to równie dobrze może je zabrać; więc się zaczynasz bać. Gdy się boisz, uruchamia się zazdrość i kontrola drugiej osoby. Szczęście zaczyna być pełne lęków, zazdrości a z czasem nienawiści, bo ile można wytrzymać życia w zazdrości, nie spać nocami gdy wyobraźnia produkuje wizje, jak ukochana(y) tarza się w akcie tarła z kochankiem(ą) w hotelu? Nie ma gorszej rzeczy na świecie, gdy ukochana(y) da Ci szczęście; jak dał(a), może i zabrać. Chcesz być na czyjejś smyczy, zależnym od humorów? Jeśli tego nie doznałeś, może Cię to podniecać, ale kto wie jak to wygląda w praktyce, jest już z tych urojeń skutecznie wyleczony(...)

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|
Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

Jest to bardzo prawdziwe..
Szczegolnie ta koncowka, ja pod koniec wlasnie czulam sie jak na smyczy i mimo, ze jeszcze 3 minuty temu bym powiedziala, ze nie wpakowalam sie w ten zwiazek na takiej wlasnie zasadzie. To teraz widze to idealnie. Nie powinnam byc z tym facetem to bylo wiadome od poczatku. A skoro nie powinnam to po co w ogole sie spotykalam? Nie zdawalam sobie sprawy, ze moj problem jest az tak duzy. Dziekuje thepass
W poniedzialek zapisze sie do psychologa moze on cos podpowie, bo i po rozstaniu nie czuje sie za dobrze.
Najchetniej ciagle bym o tym gadala, nie wiem czy to dobrze, bo wyrzucam to z siebid czy zle..

33 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-11-29 13:47:34)

Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?
rossanka napisał/a:

To tez wiem Anhedonio,ale jeszcze niepokoi mnie właśnie ta akceptacja. Stanu rzeczy.
Ale nie cały czas.Na szczęście.W sumie i tak jest o niebo lepiej niż było,to budujące smile

Słowa Pawła Więckowskiego z Psychologia.net.pl w zakładce Artykuły:
"Wymieniwszy cztery rodzaje pojęć szczęścia (pomyślny układ okoliczności w życiu; doskonałość, czyli osiągnięcie dobra; szczęście psychologiczne, czyli stanu ukojenia lub euforii; dodatni bilans życia), Tatarkiewicz przedstawił głębszą analizę tego ostatniego rodzaju, który uznał za podstawowy. W pełni szczęśliwy jest człowiek, który trwale przeżywa uzasadnione i głębokie zadowolenie z całości swego życia.

Poszczególne składniki tej definicji wymagają komentarza.
    *Życie
    Zadowolenie z życia obejmuje nie tylko fakt, że się żyje, ale także wszystkie własne dokonania, a nawet czas, w którym przyszło nam żyć.
    * Całość życia
    Wprawdzie nie sposób uświadomić sobie całego swego życia, a tym bardziej życia wraz z jego kontekstem, lecz wystarczy, jeśli przychodzi nam na myśl kilka wydarzeń z życia, które budzą nasze zadowolenie, a następnie zadowolenie to przekłada się na całość życia.
    * Zadowolenie
    Szczęście jako zadowolenie z życia obejmuje komponent intelektualny i emocjonalny. Intelektualnie aprobujemy życie, a emocjonalnie cieszymy się z tego. Możliwe jest rozdzielnie tych składowych: można cenić swoje życie nie ciesząc się z niego, można też przeżywać zadowolenie bez powodu, nie aprobując swego życia; żaden z tych dwu stanów nie jest szczęściem.
    - Głębokie
    Zadowolenie musi być głębokie, przenikające całą świadomość. Dlatego szczęście może przeżywać tylko osoba zdolna do głębokich przeżyć. Człowiek płytki będzie przeżywał przyjemności, lecz nie szczęście.
    - Uzasadnione
    Zadowolenie musi być uzasadnione. Tu Tatarkiewicz podaje przykład sparaliżowanego człowieka, który znajduje się w stanie ciągłej euforii, i zauważa, że jednak większość ludzi nie chciałby się z nim zamienić. Dlaczego? Bo choć czuje się on wspaniale, my nie uznajemy jego stanu za pożądany. Jego szczęście nie jest zgodne ze standardami właściwymi człowiekowi. (Zapewne to samo miał na myśli J.S. Mill, gdy mówił, że lepiej być nieszczęśliwym Sokratesem niż zadowolonym głupcem.)
    - Trwałe
    Zadowolenie musi być trwałe. Nie znaczy to, że musimy cały czas myśleć o swoim życie, jednak gdy tylko o nim pomyślimy, czynimy to z zadowoleniem.

Tatarkiewicz zaznacza, że tak określone szczęście jest tylko ideałem, którego w realnym życiu prawie nigdy nie możemy osiągnąć".

Tak czasem sobie myślę, że ZAMIAST "wywarzać otwarte drzwi" WARTO by było CZAS poświęcić na ODSZUKANIE/ODKURZENIE już odkrytych prawd i refleksji...
Ot, prócz Tatarkiewicza taka Psychologia Pozytywna (w Polsce reprezentowana przez Czapińskiego), poszukiwania sensu życia Frankla, albo ciekawy blog psychologiczno-antropologiczny 3dno

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger
Odp: Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

Zaczęłam się zastanawiać co napisałaś. Żeby osiągnąć taki poziom jak opisywany trzeba właśnie akceptować samego siebie.
Akceptować nie tylko sukcesy, ale i porażki. Dostrzegać sukcesy i skupiać się na całości, a nie tylko na jednej może nieco gorszej chwili.

Przedostatnie zdanie szczególnie wbija mi się do głowy.

Doszłam do wniosku, że najlepiej będzie porozmawiać ze specjalistą dlatego zapisałam się do psychologa. Wizyta na pewno nie zaszkodzi, a z pewnością pomoże mi znaleźć może jakieś nieuświadomione przyczyny.
Chociaż szczerze mówiąc nie wiem czego mam się spodziewać po tej wizycie.
Cały czas myślałam o tej wizycie, ale jak zadzwoniłam i się zapisałam to w gruncie rzeczy doszłam do wniosku, że nie wiem co mam powiedzieć i o co mi chodzi.

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Chce być po prostu szczęśliwa - jak zaakceptować samą siebie ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018