wczoraj mi się przyznała - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » wczoraj mi się przyznała

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 83 ]

Temat: wczoraj mi się przyznała

Witam.
Wczoraj miałem telefon od żony, że po pracy idzie na pół godziny do klientki i zapomniała wyłączyć telefon po skończonej rozmowie. Najpierw dla żartów z córką słuchaliśmy co tam się dzieje, ale później, gdy usłyszałem faceta, kazałem córce odejść. Po powrocie do domu powiedziałem jej, że ją podejrzewam i po rozmowie przyznała mi się, ze mnie zdradza.... Co teraz? Widziałem wpisy osób o podobnych problemach, żeby nie podejmować decyzji na gorąco - a było blisko. Dobrze, że się wstrzymałem z rozmową, bo rożnie mogło się skończyć. Ona chciała od razu rozmawiać, ale ja musze się zastanowić, co dalej? Podejrzewałem ją od jakiegoś czasu. Powiedziała że jestem dobrym mężem, ma do mnie dużo szacunku, ale brakuje nam w związku tego "czegoś". Nie mam z kim porozmawiać. Widzę po wpisach, że jest dużo rad na tu i teraz po odkryciu zdrady, ale co się u Was działo po miesiącu, dwóch? Nie potrafię sobie wyobrazić jak to wybaczyć? Pewnie, że bym chciał żyć z nią dalej, ale nie wiem, czy jeszcze będę potrafił ją pocałować nie wyobrażając sobie przy tym tamtego faceta. Nawet nie wiem, czy komuś z otoczenia czy rodziny o tym wspominać teraz. Mamy dwie córki. Może pogadać z moimi rodzicami i przygotować ich, ale boje się o ich reakcję - są już blisko 70 lat a 3 lata temu zmarła mi starsza siostra i nie wiem jak zareagują na następną tragedię. W rodzinie z mojej strony nigdy nie było rozwodów, u żony kilka, choćby teściowa żyje z 3 mężem (żona jest z 1 małżeństwa), więc wzorce są jakie są. Piszę to i płaczę, POMOCY, co dalej?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: wczoraj mi się przyznała
43latek napisał/a:

Witam.
Wczoraj miałem telefon od żony, że po pracy idzie na pół godziny do klientki i zapomniała wyłączyć telefon po skończonej rozmowie. Najpierw dla żartów z córką słuchaliśmy co tam się dzieje, ale później, gdy usłyszałem faceta, kazałem córce odejść. Po powrocie do domu powiedziałem jej, że ją podejrzewam i po rozmowie przyznała mi się, ze mnie zdradza.... Co teraz? Widziałem wpisy osób o podobnych problemach, żeby nie podejmować decyzji na gorąco - a było blisko. Dobrze, że się wstrzymałem z rozmową, bo rożnie mogło się skończyć. Ona chciała od razu rozmawiać, ale ja musze się zastanowić, co dalej? Podejrzewałem ją od jakiegoś czasu. Powiedziała że jestem dobrym mężem, ma do mnie dużo szacunku, ale brakuje nam w związku tego "czegoś". Nie mam z kim porozmawiać. Widzę po wpisach, że jest dużo rad na tu i teraz po odkryciu zdrady, ale co się u Was działo po miesiącu, dwóch? Nie potrafię sobie wyobrazić jak to wybaczyć? Pewnie, że bym chciał żyć z nią dalej, ale nie wiem, czy jeszcze będę potrafił ją pocałować nie wyobrażając sobie przy tym tamtego faceta. Nawet nie wiem, czy komuś z otoczenia czy rodziny o tym wspominać teraz. Mamy dwie córki. Może pogadać z moimi rodzicami i przygotować ich, ale boje się o ich reakcję - są już blisko 70 lat a 3 lata temu zmarła mi starsza siostra i nie wiem jak zareagują na następną tragedię. W rodzinie z mojej strony nigdy nie było rozwodów, u żony kilka, choćby teściowa żyje z 3 mężem (żona jest z 1 małżeństwa), więc wzorce są jakie są. Piszę to i płaczę, POMOCY, co dalej?

Naprawde bardziej sie przejmujesz tym, ze musisz przygotowac swoich rodzicow, a nie tym, ze zawalilo Ci sie malzenstwo?
Chcesz jej wybaczyc? Czy ona chce zyc z Toba dalej? Moze terapia malzenska? Jestescie pewnie dlugo razem, moze da sie to odbudowac? Ona sama powiedziala, ze cos sie rozjechalo, moze da sie to znowu zjechac?
A nawet jak nie i jak sie bedziecie rozwodzic, to wazniejsze sa tutaj Wasze uczucia i Waszych corek, a nie przygotowanie Twoich rodzicow i ich reakcja. Rozwod to nie jest tragedia porownywalna ze smiercia starszej corki, jednak.
I zdecydowanie to, ze Twoja tesciowa sie rozwiodla nie jest wzorcem dla zony, bo to tak nie dziala wink

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

3

Odp: wczoraj mi się przyznała

Wzorce są jakie są, dobrze ujęte. Sprawdza się bardzo często. Ty zostałeś zdradzony, zrób to, co będzie dobre dla CIEBIE i dzieci.

4 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-05-12 13:01:44)

Odp: wczoraj mi się przyznała

Jesteś w pierwszej fazie po wykryciu zdrady/zdrad. Jest kilka obiegowych opini na temat takich sytuacji : już nigdy nie będzie tak jak kiedyś, nigdy nie wierz w nic zdrajcy a tylko w połowę co robi, ciało puszczone w ruch będzie się puszczało, u kobiet zdrada fizyczna jest wisienką na szczycie zdrad (psychicznej, uczuciowej, mentalnej) czyli ona cię już przestała nie tylko kochac ale i szanować, kłamca pozostanie kłamcą, nigdy sie nie dowiesz wszystkiego a to co wiesz to wierzchołek góry, nigdy tego nie zapomnisz tak jak ona o kochanku jak było, ..... Zapoznaj się z 34 krokami, poczytaj na forach jak to się konczy po miesiącu, roku bo po tym ostatnim to rozstaniem. To nie była jednokrotna zdrada i nie wtenczas się zaczeła skoro tak łatwo jej poszło (słyszałeś rozmowy i akcję). W tej chwili twoja rodzina to tylko ty i dziecko , jeszcze żona to tylko kobieta która urodziła ci dziecko (zrób badania DNA bo nie jeden się zdiwił). Podświadomie wiesz że to koniec małżeństwa ale tego nie dopuszczasz , łudzisz się że to nie prawda, że tylko raz zdradziła i pewnie była pijana, że kocha cię i szanuje, że tamten ją zgwałcił, że ona nie chciała z premedytacją to zrobić, że .... . Wiem że boli, że cierpisz, że jesteś w stanie ,,tumiwiśizm" nie wiesz co robić ale to minie. Teraz zadbaj o siebie : spacery (samemu lub z dzieckiem tylko), rower, jakiś fizyczny sport. Do tego witaminy i odżywianie, może psycholog. Nie jesteś pierwszym i ostatnim którego kobieta zeszmaciła ale masz szansę wyjść z tego z tarczą a nie na tarczy. A żona o ile dojdzie do niej co zrobiła zasypie cię potokiem słów jak kocha jak szanuje jak szkoda dzieci i rodziny (szkoda że gdy dawała mu i nie tylko nie mówiła tego sobie) - słowa nic nie kosztują to tylko monolog bez znaczenia i wagi słów ( w ustach oszusta, zdrajcy, kłamcy nic nie znaczą). Usłyszysz od niej że nic nie było, tylko całowali się, że włozył i wyjął, że w gumie sie nie liczy, że oralu nie było, że jak to robili to cały czas o tobie myślała .... kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa. Zrobisz (będziesz usiłował zrobić) jak chcesz bo ty i tylko ty poniesiesz konsekwencje decyzji. Poczytaj tego typu historie na tym forum i innych poświęconym zdradzonym

5

Odp: wczoraj mi się przyznała

Odnoszę wrażenie że już podjąłeś decyzję, tylko się zastanawiasz jak to zrobić.
Nie ma musu że masz wybaczyć, nie ma musu żebyś się rozwiódł.
Musisz porozmawiać z żoną i usłyszeć co Ci zarzuca bo takie lakoniczne

43latek napisał/a:

brakuje nam w związku tego "czegoś"

może sobie w buty włożyć.
Musisz się zastanowić czy jesteś w stanie żyć z kobietą która Ciebie zdradziła, czy będziesz w stanie kiedyś jej to wybaczyć, czy też to Ciebie będzie "zżerać".
Przygotuj się do rozmowy, spisz sobie pytania jakie dla Ciebie ważne - w tej sytuacji niestety ale wziąć wiele rzeczy pod uwagę.
Przebieg rozmowy nagrywaj ( bez jej wiedzy) w emocjach wiele informacji przeleci Ci przez uszy i nie będziesz ich pamiętał.

6 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-05-12 13:50:22)

Odp: wczoraj mi się przyznała

Przecież najprawdopodobniej ona nie zakończy faktycznie romansu i nie zostawi tamtego ,zbyt wiele zdaje się zainwestowała w romans,konspirację tajemnice na boku i się ułożyła w tej sytuacji z dwoma związkami,pech że się wydało,Autor jest dla niej pewnie już tylko kumplem i tylko ojcem dzieci nikim więcej to ten schemat raczej wygodą, stabilizacją ,teraz cała jej energia pójdzie w tę storn łagodzenia udobruchania Autora uśpienia,znieczulenia i przekonywania że to "nie tak jak myśli" a drugie alternatywne życie na razie w zawieszeniu i podziemiu do czasu aż się uspokoi,różne brednie i banialuki będzie Ci  mówić ,takie ,które zdaje się chce mąż słyszeć o skrusze żalu,pogubieniu rutynie itp ,ale oddalenia i zdrady emocjonalnej nie da się zmierzyć ,utrata zaufania wiarygodności no i ile kłamstw.
Nietypowe że Ciebie za niewierność,zdradę  jeszcze na razie  - wprost i agresywnie nie obwinia, zrzuca na brak "tego czegoś" u was, czyli nudzi się mocno w waszym związku kobieta z Tobą ,zrobi teraz wiele żeby Ciebie jakoś urobić żebyś nie wnosił o rozwód,gra na czas ,bo jest jej taki układ wygodny ,Ty tatuś i ewentualnie facet od usług,szofer ,konserwator, a tamten od emocji i seksu i "tego czegoś",wiedz że ona niczego z romansu absolutnie nie żałuje ,oprócz tego że się wydało i się dowiedziałeś a miałeś być z jej poświęceniem chroniony przed wiedzą i jaka jest prawda ,skrucha jeżeli będzie będzie na pokaz i na pozór to nie teki etap refleksji nad Twoją raną i krzywdą ,myślami jest z tamtym i emocjami które mięli ,rozmowy ,czułości,zażyłość, seks bliskość na jakim to jest poziomie miedz nimi i na wzajem jak to traktują ,nie dowiesz się .Wie że Ciebie skrzywdziła, ale teraz tego nie czuje,choć usłyszeć możesz coś innego.
Daj sobie tyle czasu ile potrzebujesz na swoje decyzje i emocje ,żadnych ustępstw jak najmniej rozmów z żoną ,nie bój się reakcji rodziców ,być z kimś na siłę dla pozornego jego komfortu to błąd jeżeli jesteś tylko kolegą, współlokatorem, a nie partnerem kochankiem,mężczyzną dla jeszcze żony,wiadomo ma prawo się zmienić,ale gra na dwa fronty to nie fair i zdrada po prostu.
Myśli o seksie między nimi to nie jest najgorsze,choć niewierność rani nie tylko  ego to da się to przetrawić za jakiś czas, tak mi się zdaje,najgorsza jest utrata zaufania i zobaczenie, że najbliższa osoba jest zdolna do różnych czasem podłych rzeczy nieuczciwości,obłudy ,odeszła emocjonalnie  z postawą  i nie wróci jak dawniej, nie będzie, tylko udaje siłą rozpędu, nawyków ,zwyczajów, codzienności ponieważ wie że Ty chcesz żeby zniknął zły sen, a "sen" to rzeczywistość,żona Ciebie zdradza i ma ochotę na więcej, bo romanse są fajne dają od groma frajdy i radochy mnóstwo emocji ,można wykazać się na poczekaniu w strategi kiwania partnera, nie nie szanuje Ciebie żona ma Ciebie między innymi za frajera,łatwowiernego naiwniaka  ,ale jak widać  straciła kobieta czujność ,przyznała się wobec oczywistości też mi wyczyn.
Wie że coś źle zrobiła ,ale to takie z zewnątrz bez przekonania w duchu jest z nią inaczej ale do jej głowy nie ma dostępu ,mnóstwo sprzecznych myśli tam się kłębi ,emocje jednak przewiduje na tym etapie do kochanka i do romansu są intensywne - możesz z nimi przegrać choć jak napisałem możesz też zobaczyć nagły zwrot u żony z tym jest parę wariantów zachowań u zdradzających.
W słowa nie wierz w większość działań też nie ,nawet jak na Twoich oczach zerwie z kochankiem to też da się uzgodnić jest z tego zabawa i da się to zorganizować,ale to ekstremum.
Jak nie chce lub już nie może być z Tobą, nic nie poradzisz i sam niczego nie naprawisz staraniami ,kwiatkami,i samokrytyką zabieganiem o nią, to na pozór znowu i na krótką metą ,obrzydniesz jej tylko ponieważ stoisz na drodze do fajnego romansu i znajomości.
Najtrudniejsza sytuacja moim zdaniem ponieważ żona nie odeszła formalnie od Ciebie do kochanka,a tylko jej romans wyszedł niespodziewanie na jaw nie wypalił się też i nie znudził chyba na tym etapie, Ty jesteś niestety o wiele mniej w pewnych aspektach atrakcyjny i nie ciesz się na wyrost z tego że ona łaskawie może z Tobą zostać wrócić z emocjami postawą do partnera po zdradzie to bardzo trudna sprawa a jak miłości  u jednej osoby nie ma to niemożliwa .Przywiązanie z przyzwyczajenia i wygody braku odwagi na zmiany,to nie jest dobry fundament na przyszłość.

Współczuje i przykro że Ciebie to spotkało,ale te uczucia które teraz masz w sobie mijają i ból przechodzi, ludzie po tym się podnoszą

7

Odp: wczoraj mi się przyznała

Mi się niestety wydaje że ona postawiła na Was krzyżyk już.
Ale jest to postawione gdy ma wygodne życie na 2 fronty.
Pozostaje poproszeni jej o natychmiastową  wyprowadzę i analizowanie sytuacji za miesiąc? Na chłodniej.
Rodzinie bym póki co nie mówiła nic.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

8 Ostatnio edytowany przez Ranna_Panna (2021-05-12 15:10:23)

Odp: wczoraj mi się przyznała

Pewnie ciężko Ci teraz będzie kierować się rozumem, emocje będą brały górę w działaniu ale pamiętaj; nie masz obowiązku podejmować decyzję w jednej chwili ani też nikt Ci nie zabroni zmienić ją, jeśli tylko ta decyzja od Ciebie zależy i to Ty masz na nią wpływ. W kwestiach na które nie masz wpływu, lub nie tylko Ty, staraj się zachować spokój, żona jeśli byłaby uczciwa to mając jakieś 'ale' do Ciebie powinna Ci to powiedzieć i ewentualne problemy rozwiązywać z Tobą, nawet jeśli małżeństwo jest w kryzysie, zdrada czy romans to nie sposób na niego, o tym musisz pamiętać aby nie tracić energii na doszukiwanie się w sobie powodów zdrady żony, ona podjęła  decyzję zdrady Ciebie, ona zaryzykowała stabilność rodziny, poczucie bezpieczeństwa córek, to dla niej te wartości straciły na wadze z kochankiem.
           Jeśli kochanek jest wolny, bez zobowiązań, żona może być chętna na rozwód ( dla niej znana sytuacja z własnego domu, dzieciństwa) jeśli jest żonaty 'schody' będą inne, może wydawać się że chce wybaczenia a może po prostu nie mieć lepszego pomysłu, Ty nie rozwiązuj za nią problemu, jeśli zapyta Cię o coś mów że się zastanawiasz, nie pomagaj jej bo to nie ten czas abyś Ty ją wspierał, co do tego czy będziesz umiał wybaczyć i z tym żyć nie odpowiesz sobie teraz, to nie jest niemożliwe ale też nie jest łatwe i proste, zadziało się coś takiego po czym już nigdy nie będzie tak samo, coś zostało bezpowrotnie stracone i z tym musisz się z czasem pogodzić, jeśli utrzymacie małżeństwo będzie już inne, jeśli zaczniesz osobne życie to naturalnie też będzie inne niż dotychczas

edit

zobaczyłam u Eli  i też bym nie mówiła rodzinie, powiedzenie stwarza ciśnienie na bieżące informowanie - co robicie a Wy sami tego nie wiecie więc to nie potrzebny stres

9 Ostatnio edytowany przez Pwgen (2021-05-12 16:39:00)

Odp: wczoraj mi się przyznała

Na świeżo nie wiedziałem co się dzieje jak moja nakryłem na zdradzie, ona sama też nie wiedziała czego chce... Dopiero po 4-5 tygodniach potrafiła się określić, że chce kończyć małżeństwo i idzie do kochanka.
Najlepsza radę jaką możesz teraz dostać to się od niej odizoluj, zaproponuj aby to ona wyprowadziła się do wynajmowanego mieszkania. Sam tego nie rób bo możesz być potem oskarżony o to że to ty opuściłeś wspólne mieszkanie, dziecko na ten czas zostaje przy tobie (jeśli ma kilka lat to dasz sam radę), to ona porzuciła rodzinne i jest rodzicem dochodzącym (pozwól jej to robić kiedy tylko chce nie rób problemów jeśli będzie potrzebować przyjść wcześnie rano zrobić śniadanie, czy zostać na usypianie).
Rodzinie nic nie mów, wygadaj się tylko najbliższemu przyjacielowi. Nie pokazuj przy żonie emocji, płacz poza domem chociażby w samochodzie. Bądź dla niej uprzejmy ale obojętny. Załatwiaj tylko sprawy związane z dzieckiem, domen, itp.
Daj sobie i jej miesiąc dwa, sprawy same się rozwiążą (albo ona odejdzie, albo ty nie będziesz już chciał żyć od jednym dachem z kimś komu nie potrafisz zaufać, albo będziecie próbować).
Prawda jest taka że jeśli żona pójdzie w romans i go w swojej głowie nie skończy wypaleniem (nie wygaśnie uczucie, kochanek po odkryciu romansu nie kopnie jej w 4 litery) to marne szanse na poskładanie tego od nowa.
Jej myśli orbitują teraz przy nim, ty jesteś jak zbędny mebel stojący na drodze jej szczęścia.
Płacze bo się wydało, bo teraz będzie musiała zmienić swoje życie, bo się rodzina dowie, etc... Nie tak miało być, oni chcieli na swoich warunkach układać plany i w najlepszym wypadku poinformować ciebie, że murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść... Oczywiście wszystko w tajemnicy aby cię jak najmniej bolało....

Podziękuj swojej żonie na te kilka miesięcy, ustalcie opiekę nad dzieckiem na ten czas, za miesiąc dwa na spokojnie pogadajcie co z wami. Najprawdopodobniej sprawa sama się rozwiąże i żona od ciebie odejdzie do kochanka, chyba że ten okaże się bydlakiem i nie przyjmie księżniczki tak jak jej obiecywał z całym dobrodziejstwem inwentarza. Nie pierwszy i nie ty ostatni dołączyłeś do rogatego klubu.

Taki mały tip który zauważyłem u swojej - jeśli nie będzie chciała sexu lub będzie go odnawiać to znaczy że w jej głowie już jesteś stracony i nie chce zdradzać kochanka... Wtedy po prostu możesz z góry odpuścić.

10

Odp: wczoraj mi się przyznała
43latek napisał/a:

Witam.
Wczoraj miałem telefon od żony, że po pracy idzie na pół godziny do klientki i zapomniała wyłączyć telefon po skończonej rozmowie. Najpierw dla żartów z córką słuchaliśmy co tam się dzieje, ale później, gdy usłyszałem faceta, kazałem córce odejść. Po powrocie do domu powiedziałem jej, że ją podejrzewam i po rozmowie przyznała mi się, ze mnie zdradza.... Co teraz? Widziałem wpisy osób o podobnych problemach, żeby nie podejmować decyzji na gorąco - a było blisko. Dobrze, że się wstrzymałem z rozmową, bo rożnie mogło się skończyć. Ona chciała od razu rozmawiać, ale ja musze się zastanowić, co dalej? Podejrzewałem ją od jakiegoś czasu. Powiedziała że jestem dobrym mężem, ma do mnie dużo szacunku, ale brakuje nam w związku tego "czegoś". Nie mam z kim porozmawiać. Widzę po wpisach, że jest dużo rad na tu i teraz po odkryciu zdrady, ale co się u Was działo po miesiącu, dwóch? Nie potrafię sobie wyobrazić jak to wybaczyć? Pewnie, że bym chciał żyć z nią dalej, ale nie wiem, czy jeszcze będę potrafił ją pocałować nie wyobrażając sobie przy tym tamtego faceta. Nawet nie wiem, czy komuś z otoczenia czy rodziny o tym wspominać teraz. Mamy dwie córki. Może pogadać z moimi rodzicami i przygotować ich, ale boje się o ich reakcję - są już blisko 70 lat a 3 lata temu zmarła mi starsza siostra i nie wiem jak zareagują na następną tragedię. W rodzinie z mojej strony nigdy nie było rozwodów, u żony kilka, choćby teściowa żyje z 3 mężem (żona jest z 1 małżeństwa), więc wzorce są jakie są. Piszę to i płaczę, POMOCY, co dalej?

Przede wszystkim powinieneś uświadomić sobie, że małżeństwo jakie znałeś do tej pory, już nie istnieje. Twoja jż dokonała jego eutanazji, i już nigdy, niezależnie od tego co będzie dalej, nie będzie tak jak było. Teraz już nic nie musisz, co najwyżej możesz. Na razie nie musisz podejmować żadnych ważnych decyzji ale możesz zastosować terapię szokową:
- Najlepszym rozwiązaniem było by, gdybyś zażądał jej wyprowadzki. Nie napisałeś jaki jest status waszego mieszkania, ale jeżeli jednak musicie nadal razem zamieszkiwać, konieczne jest odcięcie zdradzającej od wspólnych finansów, to znaczy likwidacja wspólnego konta, a koszty mieszkania i utrzymania córek podzielić po równo.
- Zastosowania metody 34 kroków:
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów małżeństwa.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj żony. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów Kocham Cię.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę bądź aktywny, rób coś, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w domu z żoną (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowy żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj żonie jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących małżeństwa do chwili, gdy żona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie żona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z żoną, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. żona będzie wszystko negowała.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.

Wykuj to na blachę i od jutra stosuj przez cały czas. Nie naprawi to Twojego małżeństwa, ale spowoduje inne postrzeganie Ciebie przez jż.

Zwróć uwagę na pkt 5. Pewnie rozmowy z jż będą koncentrowały się na tym, by obarczyć za podjętą przez Twoją jż. decyzję o zdradzie, w maksymalnym stopniu Ciebie. Nie wierz w to, bo co prawda za kryzys odpowiadają obie strony, ale zdradziła ona i to ona jest winna tej sytuacji.
Nie wierz teraz w żadne jej słowa. Zdradzający mający pewność, ze zdradzona osoba nie ma żadnych twardych dowodów, karmią ich stekiem kłamstw. Zapewne będziesz słyszał, że nic wielkiego nie było, że to tylko przyjaciel, nie było seksu, nie było żadnej bliskości. Zdradzający mają w sobie szczególne upodobanie do wybielania swojego postępowania, do kłamstwa i konfabulacji. Złapani za rękę wyprą się tej ręki i będą przekonywać, że to nie ich ręka. Jeśli twoja jż uważa, że nie masz żadnych dowodów zdrady, to będzie zaprzeczać i przysięgać na zdrowie i życie swoje, Twoje, Waszych dzieci, rodziców, teściów, wszystkich świętych, bogów i kogo tam jeszcze, że to było tylko dla wzbudzenia Twojej zazdrości.  A cała sytuacja, to tylko Twoja wina.
Takie rozmowy tylko doprowadzają do tego, że poczucie własnej wartości u Ciebie wyląduje na poziomie podłogi.

Nie napisałeś w jakim wieku są córki, ale sądzę, że to nastolatki i nie wymagają ciągłej opieki. Masz teraz więcej czasu dla siebie. Zagospodaruj go tylko i wyłącznie dla siebie. Po pierwsze dużo aktywności fizycznej. Im więcej adrenaliny po biegu, po maratonie na rowerze, albo innym wysiłku fizycznym, tym mniej kortyzolu będzie zatruwać Twój organizm i Twoje samopoczucie i poczucie własnej wartości będą na tym korzystać.

A teraz autocytat z innego wątku, który może uświadomi Ci Twój stan w jakim się znajdujesz:
Ponieważ stan w jakim się znajdujesz, jest określany syndromem złamanego serca, czas poznać go od strony medycznej-

Fizyczna Strona Złamanego Serca
Ludzki mózg kocha miłość. Bycie zakochanym wyzwala hormony szczęścia, dopaminę i oksytocynę, a mózg kąpie się w rozkoszy. Ale kiedy ten, którego kochasz, odchodzi dobre samopoczucie zaczyna spadać, a mózg zaczynać uwalnia hormony stresu, takie jak kortyzol i epinefryna.
Jak opanować sztukę „odpuszczania”

W małych dawkach hormony stresu są niezwykle ważne, zapewnia nam, bowiem szybką reakcję na zagrożenie. Jednak w czasach długotrwałego stresu, takiego, które powoduje na przykład jak rozpad relacji, hormony stresu zaczynają się gromadzić i powodują kłopoty. Oto, co kryje się za fizycznymi objawami rozstania:

Zbyt wiele kortyzolu w mózgu wysyła krew do głównych grup mięśniowych. Mięśnie napinają się, gotowe do reakcji na zagrożenie (walka lub ucieczka). Jednak bez rzeczywistej potrzeby na fizyczną odpowiedź, mięśnie nie mają możliwości wydalenia energii.
Mięśnie „puchną”, powodując bóle głowy, sztywność karku i straszne uczucie ściśniętej klatki piersiowej.
Aby zapewnić odpowiedni dopływ krwi do mięśni, kortyzol powoduje odpływ krwi z układu pokarmowego.
Może to powodować skurcze brzucha, biegunkę lub utratę apetytu.

Kiedy hormony stresu „szaleją” w naszym organizmie, układ odpornościowy może walczyć, zwiększając podatność na choroby.
Stąd może pojawić się porozstaniowe przeziębienie.

Kortyzol jest stale uwalniany.
Może to powodować problemy ze snem i zakłócać zdolność do wydawania rozsądnych ocen.

Rozstanie aktywuje ten obszar mózgu, który przetwarza zachcianki i uzależnienie.
Utrata związku może wywołać u Ciebie rodzaj uczucia „odstawienia”. Dlatego trudno jest funkcjonować – tęsknisz za swoim ex i nie możesz wybić go sobie z głowy. Jak każde uzależnienie, to minie.

Gdy jesteś w związku, Twój umysł, Twoje ciało i cały Ty, dostosowujesz się do bycia z kimś w intymnej relacji. Kiedy ten ktoś odchodzi, mózg musi się dostosować. Ból może być nieubłagany, ale w końcu chemia ciała zmieni się i wróci z powrotem do normy, a ból zmniejszy się. Przejście przez rozstanie jest, zatem nie tylko procesem emocjonalnym, ale też procesem fizycznym. Pamiętaj o tym i wiedz, że będzie łatwiej.

Możesz jeszcze zadbać o swoje zdrowie:
Ponieważ, niektórzy z nas nie decydują się na wspomaganie stricte farmakologiczne naszego stanu a jakby nie patrzeć tak silny stres, tygodnie, czasem miesiące niejedzenia i nieprzespanych nocy czynią w organizmie spustoszenie.

1. Magnez - koniecznie uzupełnić - pierwiastek, życia. nie sposób zliczyć jego pozytywnego wpływu na nasz organizm w trakcie stresu. Dodatkowo bywają też tacy, którzy w trakcie tego stresu raczą się dużymi ilościami kawy nierzadko alkoholu - i jedno i drugie wypłukuje ten pierwiastek z naszego organizmu.

2. Melisa, Rumianek - rozluźniają mięśnie gładkie, działają uspokajająco - to potrzebne choćby przed snem lub w ciągu dnia. Polecam zaparzyć po 2 torebki jeśli ktoś nie znosi smaku po jednej torebce- można osłodzić miodem wtedy trochę podratujemy nasz metabolizm i zaopatrzymy w cukry

3. Witaminy z grupy B
Koją nerwy ich niedobór może powodować dość znaczące szkody w naszym organizmie gdyż są one koenzymami wielu reakcji enzymatycznych. Kawa i alkohol również skutecznie wypłukują je z naszego organizmu. Nadmiar witamin z tej grupy wydalany jest z potem i moczem ale należy pamiętać, że i pot i mocz mogą mieć dość intensywny zapach w przypadku nadmiaru tych witamin. ALe spokojnie przedawkować się nie da bo witaminy rozpuszczalne w wodzie zawsze wydalane są w nadmiarze tzn nie kumulują się nigdznie.

4. dla chętnych polecam dokupić kwas foliowy i witaminę B12 ale to okazjonalnie gdyż bardzo niewielkie dawki są niezbędne.

5. melasa z trzciny cukrowej. Jest bardzo bogatym źródłem żelaza i wapnia: jedna łyżeczka melasy zawiera tyle wapnia co szklanka mleka, a żelaza tyle, co dziewięć jaj! Oprócz tego zawiera spore ilości miedzi, magnezu, potasu, cynku i witamin B-kompleks. Dostępna w aptekach i sklepach ze zdrowa żywnością.
Od siebie dodam, zastosowanie mającej lekkie działanie antydepresyjne, witaminę D3 w dawce do 2000jm

Kortyzol z organizmu najlepiej usuwać za pomocą adrenaliny powstałej podczas wysiłku fizycznego. Czas na przypomnienie sobie tego wspaniałego uczucia po biegu...

Teraz trochę na temat, co Ciebie czeka w sensie przechodzenia etapów. Te etapy przechodzi się bardzo indywidualnie i w zasadzie nie ma możliwości przewidzieć, ile cały proces zabierze czasu. Tu też cytat z forum zdradzeni.info, autor Finka

Reakcja na zdradę w małżeństwie jest reakcją na stratę,
jest bardzo podobna w swym przebiegu do przechodzenia żałoby
ponieważ umiera jakieś nasze dotychczasowe wyobrażenie na temat związku i partnera.


Etap pierwszy czyli SZOK.

Moment, w którym dowiadujemy się o zdradzie. Czasem wprost, czasem poprzez osoby trzecie, narastające podejrzenia.
Możemy doznać rzeczywistego szoku, możemy krzyczeć, bić, płakać, a później nie pamiętać nic z tych kilku godzin. Albo też możemy wpaść w pewnego rodzaju otępienie, trwające, lub narastające przez dłuższy czas.

W końcu nasze myśli ogarnia zamęt, wzburzenie i bezradność. Dochodzi do tego,że ZAPRZECZAMY wiadomej prawdzie. (To "nie może być prawda", "on/ona tylko chce mnie nastraszyć). Szukamy usprawiedliwienia dla każdej podejrzanej sytuacji. Jednocześnie znajdujemy się (cały nasz organizm) w stanie alarmu, na podwyższonych obrotach. Dla ochrony przed tak gwałtownym cierpieniem wchodzimy w proces dystansowania się ( wydaje się nam ,że patrzymy na siebie z boku, tak jakby nie biorąc udziału w całej sytuacji, tylko oglądając ją jak film w kinie).
Psycholodzy mówią zgodnie - na początku trzeba dać sobie czas na przeżycie smutku.
Nie warto walczyć ze swymi uczuciami. Zdrada boli, więc to naturalne, że odczuwasz agresję i nienawiść. Nie tłum w sobie tych emocji. Nie oszukuj się, że nic się nie stało, nie wypieraj bólu, bo fundujesz sobie ogromny stres. Krzycz, wal pięściami w poduszkę, płacz ile wlezie. Wyładuj całą swą złość, wściekłość i żal.
Ważne jest, by nie zostawać samemu ze swym bólem. Dobrze jest porozmawiać o tym, co się wydarzyło, z kimś zaufanym, komu można przyznać się do porażki, pokazać swą rozpacz. Gdy się wygadasz, wypłaczesz, zrzucisz z siebie część ciężaru, poczujesz ulgę. Świetnie zrozumie cię osoba, która też została zdradzona, poza tym jej wskazówki mogą ci się bardzo przydać.

drugi etap, czyli UŚWIADOMIENIE SOBIE STRATY.

Ochronne, izolujące od bólu działanie pierwszej fazy kończy się. Czujemy i cierpimy. Przygniata nas ogromny ciężar, którego nie da się pozbyć prawie ani na chwilę. Zarazem w środku nas kipi wulkan sprzecznych emocji. To wybuchamy gniewem, to poczuciem winy i wstydem. Stajemy się niezwykle drażliwi na wszystko co mówią inni. reagujemy natychmiast i z pełną bezwzględnością. To właśnie na tym etapie wybuchamy (niektórzy) pretensjami pod adresem Kościoła i Boga.
Uświadamiamy sobie, że wszystko, na co w życiu liczyliśmy w związku z drugim człowiekiem jest chwiejne i niepewne. Pojawia się lęk, żadne miejsce na świecie nie wydaje się nam bezpieczne.
Stan alarmu, w jakim już od pierwszej fazy znajduje się organizm powoduje problemy ze snem i nieustanne pobudzenie (często nawet siedzieć spokojnie przez dłuzszą chwilę się nie da, tak nas "nosi" ).
Nasze siły powoli wyczerpują się, ale jest to normalna reakcja na przewlekły stres. Dzięki temu dążymy do przejścia do fazy trzeciej.

Faza trzecia - etap WYCOFYWANIA się z kontaktów i OCHRONY SIEBIE

Gdy ciało i umysł człowieka są na skraju wyczerpania a energia z poprzednich etapów znika, pojawia się zmęczenie.Następuje wycofanie się na dłuższy czas z kontaktów z innymi, duzo śpimy i spędzamy samotnie czas. Ta reakcja przypomina depresję, ale tutaj bardziej jesteśmy nastawieni na odzyskanie sił.
Jest to faza cichej rozpaczy. Nadwątlone siły powodują zapadanie na zdrowiu i poczucie nieustannego zmęczenia.

To jest też czas PRZYPOMINANIA sobie i konfrontowania szczegółów naszego życia "przed zdradą". Dokładne analizowanie szczegółów i katowanie się wspomnieniami uświadamia nam, że coś bezpowrotnie minęło. Nie małżeństwo, ale pewne wyobrażenie o nim. Im bardziej sobie to uświadomimy, tym szybciej będziemy gotowi na wprowadzanie zmian i budowanie od nowa. A także na przebaczenie.

Żeby móc wejść w następny etap niezbędne jest stawienie czoła trudnym emocjom: żalowi i smutkowi. Nie zaprzeczać napięciom, nie czekać, że się uspokoją, tylko rozmawiać, płakać, roztrząsać. Az do ukojenia, a to może trwać. Każdy przechodzi przez te fazy we własnym tempie.

Faza druga i trzecia będą przeplatać się. Po okresie wycofania znów może nadejść okres wzmożonych emocji (nieco słabszych niż poprzednio) i znów okres ochrony. Jest to niezwykle mądrze pomyślane, bo gdyby nie te zmniejszające się dawki, to doznanie całego bólu na raz byłoby nie do wytrzymania. Ta cykliczność prowadzi do wygaszenia emocji i bólu. Kiedy to nastąpi, możemy wkroczyć w fazę czwartą.

Co do 4 fazy( słowa naszej forumowej psycholog Kasi767)cytat z forum - zdradzeni

Można znaleźć w fachowej literaturze co najmniej kilkanaście różnych opisów. To najbardziej indywidualna z faz. Tutaj jest miejsce na nową miłość, studia, zmianę zawodu, adresu, ale też na stagnację i odnalezienie w sobie ciszy.
uważam, że większość z wiele osób na forum osiągnęło ten poziom empatii, że znakomicie sobie radzi na etacie terapeuty. A ja nie mam monopolu na wiedzę, a tym o czym wiem i co umiem wyjaśnić, chętnie się podzielę. Więc jeśli macie wątpliwości, a ja jestem w stanie, w całej swojej niedoskonałości, Wam pomóc, to jestem.

Pułapki przy całym procesie:

Przy 1. - błaganie, poniżanie się wręcz o powrót. Czasem Stalking.

Przy 2. - mówienie znajomym (których zapewne ona też zna) o rzeczach w związku, o których nie powinno się mówić nikomu oprócz was.  Czasem również akty fizyczne które niszczą coś co jest jej (rozwalenie szyb w aucie, a w skrajnych wypadkach - zabójstwo w afekcie)

Przy 3. Rozdrapywanie ran. Tworzenie sobie kotwic w głowie, które nie pozwalają wyjść z depresji reaktywnej.

Przy 4 - życzę Ci, byś jak najszybciej doszedł do tego punktu
Czyli na spokojnie, bez przeskakiwania na siłę etapów, dojdziesz do równowagi, wszystko się jeszcze poukłada po Twojej myśli.

Pamiętaj, zdrada to nie koniec świata. Najczęściej, gdy coś się kończy, bo się wypaliło, to coś innego, lepszego zaczyna się zaczynać. Nie ma co płakać, to nie była Twoja decyzja. Przeszłości nie zmienisz. Nie ma co jej rozpamiętywać, ale przyszłość to coś, w co warto zainwestować, bo zależy od Ciebie.

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

11

Odp: wczoraj mi się przyznała
43latek napisał/a:

Piszę to i płaczę, POMOCY, co dalej?

Na początek zrób sobie wolny weekend. Przejedź się gdzieś, idź na masaż erotyczny, a najlepiej dwa razy do różnych pań (np. w piątek i w sobotę), zrelaksuj się. Potem pomyśl na spokojnie.

"Tolerancja represywna to uzasadnienie dominacji niewielkiej, świadomej swoich celów i dobrze zorganizowanej mniejszości nad rozbitym, upokorzonym, nie potrafiącym bronić własnego systemu wartości społeczeństwem".
Ideolog Nowej Lewicy, niemiecki komunista Herbert Marcuse.

12

Odp: wczoraj mi się przyznała

Już chyba zdecydowałem o rozstaniu. Jeszcze nie rozmawialiśmy. Na razie tego unikamy. Ona chciała ze mną rozmawiać zaraz po tym, jak się przyznała, ale wtedy nie dałem rady. Teraz mijamy się w domu, czasami spojrzymy sobie w oczy przelotnie. Wszystkie noce po wyznaniu prawdy śpi z młodszą córką.....nie zależy mi, żeby wróciła do łóżka. Mamy wspólne mieszkanie w kamienicy na kredyt i kilka trwających inwestycji (właśnie założona fotowoltaika, zaraz wymieniany piec na gazowy....także rzeczy do załatwiania jest mnóstwo). Nie rozumiem jednej rzeczy. Mam nie zagajać rozmów, szczególnie o przyszłości - to jak powiedzieć o tym, że zdrowiej będzie jak się wyprowadzi? Czekać na rozmowę, do której w końcu dojdzie, czy powiedzieć nie czekając? Wiele z punktów 34 kroków samo naturalnie się wprowadza w życie. Jednak jestem zdania, że nie trzeba na siłę wszystkie stosować. Po prostu nie zależy mi na tym, żeby zaczęła myśleć, co straciła. Muszę pomóc sobie przede wszystkim. Kolejna rzecz - co zrobić, jak uprze się, że zabiera dzieci, jak zgodzi się na wyprowadzkę, albo co zrobić, jak nie będzie chciała się wyprowadzić?

13 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-05-13 07:30:45)

Odp: wczoraj mi się przyznała
43latek napisał/a:

Już chyba zdecydowałem o rozstaniu. Jeszcze nie rozmawialiśmy. Na razie tego unikamy. Ona chciała ze mną rozmawiać zaraz po tym, jak się przyznała, ale wtedy nie dałem rady. Teraz mijamy się w domu, czasami spojrzymy sobie w oczy przelotnie. Wszystkie noce po wyznaniu prawdy śpi z młodszą córką.....nie zależy mi, żeby wróciła do łóżka. Mamy wspólne mieszkanie w kamienicy na kredyt i kilka trwających inwestycji (właśnie założona fotowoltaika, zaraz wymieniany piec na gazowy....także rzeczy do załatwiania jest mnóstwo). Nie rozumiem jednej rzeczy. Mam nie zagajać rozmów, szczególnie o przyszłości - to jak powiedzieć o tym, że zdrowiej będzie jak się wyprowadzi? Czekać na rozmowę, do której w końcu dojdzie, czy powiedzieć nie czekając? Wiele z punktów 34 kroków samo naturalnie się wprowadza w życie. Jednak jestem zdania, że nie trzeba na siłę wszystkie stosować. Po prostu nie zależy mi na tym, żeby zaczęła myśleć, co straciła. Muszę pomóc sobie przede wszystkim. Kolejna rzecz - co zrobić, jak uprze się, że zabiera dzieci, jak zgodzi się na wyprowadzkę, albo co zrobić, jak nie będzie chciała się wyprowadzić?

Jeżeli zdecydowałeś to idź po prostu do prawnika,poznasz swoje prawa i czego się nie da przeprowadzić,a co Ci wolno co możesz,zobaczysz w kwestiach majątkowych i innych na czym stoisz ,co możesz a co nie konkretnie ,z opisu Twojej sytuacji - nie sądzę żeby osoby z forum szczegółowo Tobie powiedziały co i jak no jest skromny i lakoniczny ten opis mało informacji,rozumieniem że być może nie chcesz opisywać dokładnie Twoje prawo.
Pozew zawsze możesz wycofać nawet na dzień przed rozprawą,ba na sali sądowej też jeżeli cudem dojdziecie do porozumienia.
Domyślam się że nie masz zbyt wielu dowodów na zdradę żony ,teraz trudniej Ci będzie je zebrać ,choć przyznanie się możesz nagrać zawsze takie dowody mogą się przydać.
Twój stosunek do 34 kroków wydaje się w porządku nacisk na dla siebie jest istotniejszy niż to żeby ona coś zrozumiałe dostrzegła,ona też ma zamęt w głowie,chyba że ma już gotowy plan ,ale nie znamy jej sytuacji i charaktery poziomu zaangażowania obojga w relację z kochankiem podobnie jak Ty chyba nawet nie wiesz kto to jest.
Wyjedź na weekend jak Ci radzono ochłoń .
Do rozmowy dojdzie i tak ,ale spraw żeby to odbyło się na Twoich warunkach wtedy kiedy Ty tego będziesz chciał ,nie ma co też przeciągać w czasie tego,ale nie śpiesz się.
Wyrzucić żony nie wyrzucisz ,łatwo się pisze wystaw walizki podobnie z dziećmi to mogą być kwestie rozpatrywanie przez sąd jeżeli żona się uprze.
Prawnik i konkrety teraz Ci potrzebne na początek.
Rozmowy o tym jak było jej źle i niedobrze w małżeństwie ucinaj w zarodku - nie daj wbijać się w poczucie winy to ulubione zagrywki zdradzających przerzucanie ,prędzej czy później dochodzi do tego ponieważ kiepsko na ogół radzą sobie z sumieniem a przez ostatni czas nic innego jż nie robiła jak tylko znieczulała się kochankiem szukała powodów i przyczyn urojonych i nie ,wiele kłamstw do usprawiedliwienie i zracjonalizowania Ty jesteś pod ręką to tobie może się oberwać ,sytuacje może się zmieniać dość radykalnie i możesz mieć wrażenie że sprzeczność to normalność w takiej sytuacji spektrum zachowań i tego co usłyszysz być może ,może być od jednej skrajności w drugą ,to zależy nie znamy Twojej żony Ty też możesz odnieść czasem takie wrażenie.

14

Odp: wczoraj mi się przyznała

Forum jest pomocne, bo ludzie przeszli podobne sytuacje, ale pamiętaj, że to Twoje życie, Ty podejmujesz decyzje, Ty wiesz co dzieje się w domu.
Moja rada jest taka, żebyś nie podejmował ważnych decyzji w pośpiechu, bo to zły doradca. Życzę Ci żebyś uporał się z tym emocjonalnym piekłem przy jak najmniejszych stratach.

15

Odp: wczoraj mi się przyznała

Powiem Ci tak, nie jesteś sam. Też przechodzę przez podobny horror w tej chwili. Po prawie 20 latach małżeństwa z dnia na dzień żona mi powiedziała, że się wypaliła i że to postępowało już od 4 lat (pomimo tego, że tydzień przed mówiła mi, że mnie kocha i w ogóle się normalnie zachowywała). Jako główny powód podała niedostateczne zainteresowanie z mojej strony (uważam ten argument za grubo naciągany). Myślę sobie teraz, że gdyby faktycznie kogoś miała to chyba nawet łatwiej byłoby mi to przyjąć na klatę,  ale wiem w 99% że tak nie jest i zostałem sam z milionem pytań. Do tego jestem za granicą w pracy, mam miesiąc do powrotu do domu i nie wiem jak będzie. Jak na razie czas działa na naszą niekorzyść.

Buduje mnie jednak to, że cokolwiek by się nie stało to zawsze jest nadzieja ponownego odbudowania związku, nawet gdyby już doszło do rozwodu, podobno zakochanie się na nowo jeszcze bardziej go cementuje.

Jeśli się jednak nie uda to pewnie wyleję kolejne morze łez, ale wiem że mimo wszystko tego kwiatu pół światu i na pewno jest gdzieś ktoś na kogo ja zasługuję, a ona na mnie, czy to dalej jest ta sama kobieta to czas pokaże.

16

Odp: wczoraj mi się przyznała

Wiem kim on jest. Mało tego, być może część z Was też. Nie robię sobie jaj. Kojarzycie może pewnego pana, który nagrywa blog budowlany i omawia tam wszystko  co i jak się robi? Ponoć jest bardzo znany. No to właśnie on. Żona powiedziała. On jest z mojego miasteczka.  Ciekawa rzecz: wczoraj oglądałem Testosteron i tam M. Stuhr powiedział jakże trafne zdanie.  Pytanie do mężczyzn: czy zdarzyło się Wam uprawiać seks dla podniesienia swojego statusu społecznego? Bo kobietom zdarza się kochać z kimś kto ma kasę i jest medialny a niekoniecznie je pociąga fizycznie (nie wydaje mi się żeby był ode mnie przystojniejszy). Żeby była jasność- Nie uważam że wszystkie tak mają. Po prostu pokrywa się to z moją rzeczywistością. Przepraszam jeśli Was uraziłem drogie Panie....  Nawet mi się nie chce jeść tego,  co ugotuje,  bo próbuje na razie tak przeczekać. Nagle pokochała prasowanie i inne... Gorzej,  że mi przyjemności nie przynosi aktywność fizyczna a zawsze tego było sporo.  Może to tak na początku...

17 Ostatnio edytowany przez bullet (2021-05-13 10:23:35)

Odp: wczoraj mi się przyznała

Co jest już wiesz, a co będzie ?
Na pewno będziesz przechodził mocne wahania nastroju, od uśmiechu i pewności siebie po dół jak rów mariański. Od miłości do jz po nienawiść, będzie taki rollercoster emocji.
Jak sinusoida, ale to będzie fala gasnąca aż się spłaszczy.
Pomyśl sobie wtedy, ze my to samo mieliśmy. To jest bardzo trudny etap ale na prawdę trzeba to przejść i Ty też dasz radę.
Jeśli będzie ciężko idź do psychologa, ja chodziłem i bardzo sobie chwalę.
Pisz pamiętnik, zapisuj zdarzenia, może się przydać. Trzymaj wszystko w miejscu niedostępnym dla jż np. w pracy.
Nie śledź, nie szpieguj. Dowody same będą wpadać, miej tylko oczy otwarte. Puść ją, ona to robi skutecznie samodzielnie więc zabraniając cokolwiek zostaniesz oskarżony o (tfu!) "przemoc emocjonalną", zajmij się potomstwem i głównie sobą.

Nigdy nie mów jej co wiesz, a tym bardziej skąd. Miej przy sobie telefon z opcją nagrywania. Pamiętaj, ze Twoja jż może nagrywać każdą waszą rozmowę.
Uważaj z alkoholem by nie dostać niebieskiej karty. Chcesz się wyluzować wyjedź. Przy jż nie pij , uważaj na prowokacje. tak, musisz się z tym liczyć.
Idź pilnie do adwokata byś  nie narobił głupstw.
Nie wierz w nic co mówi i w połowę tego co widzisz, że robi

TWOJA SLABOŚĆ JEST JEJ SIŁĄ
TWOJA SIŁA JEST JEJ SŁABOŚCIĄ

nie pokazuj słabości, nie błagaj, płacz jeśli będzie potrzeba ale w poduszkę
Nie bądź wredny ani opryskliwy, bądź obojętny, stań obok tego wszystkiego

aa ... i najważniejsze:
Ja nie żartuję

43latek napisał/a:

Wiem kim on jest. ...

to nie ma żadnego znaczenia, na tym się nie koncentruj. To nie on Ci przysięgał, on nie ma wobec Ciebie żadnych zobowiązań.

Ona teraz musi zrelatywizować swoje k...two bo się rypnęło i tylko z tego powodu ma kaca moralnego, bo w ten sposób zdradziła kochanka, a nie dlatego, ze Ciebie zdradza.
Ty nie jesteś już partnerem, ona podjęła decyzję, ze ma nowego partnera.

Celem wybielenia siebie w dalszym etapie Twoja jż będzie Tobie wmawiać winy za wszelkie nieszczęścia świata.
Miej zawsze w swojej głowie, że za zdradę odpowiada ona w 100 %, bez względu na to co usłyszysz

18 Ostatnio edytowany przez 43latek (2021-05-13 10:40:13)

Odp: wczoraj mi się przyznała

Dzięki. Bardzo mi się to przydaje i wzmacnia mnie jakoś. Moja żona pracuje w tej samej branży co on (pewnie tak się poznali), co ciekawe jego żona pracuje w tym samym zawodzie co ja, tylko w innym, powiedzmy budynku - z drugiej strony miasta smile może spotkać się z nią i powiedzieć? Dlaczego to tylko ja mam się czuć jak zbity pies, niech on też ma trochę kwasu w domu. Co sądzicie?

19 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-05-13 10:50:13)

Odp: wczoraj mi się przyznała

Na razie daj spokój - zajmij się sobą i dziećmi ,oni i tak za twoimi plecami naradzają się co zrobią.Żyłeś w trójkącie a raczej czworokącie nie wiedząc o tym, że żona i niebezpośrednio obcy facet decyduje o Twoim życiu .skrycie wpływa na nie powoli.
Poinformować żonę kochanka zawsze zdążysz ,ale zemsta jest naprawdę słaba daje chwilę rozgrzewki ,a potem straszną pustkę .
Do rozprawy rozwodowej  czasem wystraszony kochanek się bardziej przydaje ,niż agresywny rozjuszony - jako świadek.
Tak jak Bullet Ci napisał facet nie Tobie przysięgał,a zemsta to temat zastępczy odwróci uwagę od spraw do załatwienia ,a niczego nie oczyści.
Lepiej zbieraj dowody na wszelki wypadek,i uważaj na jż ,bo zdemaskowane osoby bywają nieprzewidywalne w podłości.

20

Odp: wczoraj mi się przyznała

Na pewno musisz zachować spokój. Nic na siłę. Możesz jż zaproponować jej wyprowadzkę a ona się może zgodzić lub nie. Rozwiązanie małżeństwa wymaga czasu.
Skąd masz pewność że to ten facet skoro nie rozmawiałeś z żoną?
Podejrzewałeś żonę od jakiegoś czasu - znaczy że masz dowody?
Poinformować żonę tamtego?
Zawsze zdążysz ale najpierw zastanów się co tym chcesz osiągnąć, co na tym ugrasz.

21

Odp: wczoraj mi się przyznała
maku2 napisał/a:

Na pewno musisz zachować spokój. Nic na siłę. Możesz jż zaproponować jej wyprowadzkę a ona się może zgodzić lub nie. Rozwiązanie małżeństwa wymaga czasu.
Skąd masz pewność że to ten facet skoro nie rozmawiałeś z żoną?
Podejrzewałeś żonę od jakiegoś czasu - znaczy że masz dowody?
Poinformować żonę tamtego?
Zawsze zdążysz ale najpierw zastanów się co tym chcesz osiągnąć, co na tym ugrasz.


Jeśli chce się rozwieść to nic nie ugra. Jeśli chce ratować to rozbije komfort zdradzającym. Chociaż jeśli chce się rozwieść a kochankowie chcą być naprawdę ze sobą - to może przyspieszyć rozwód i jeśli druga żona pogoni pana, to może zamieszkają szybciej w jakimś wynajętym mieszkaniu razem. To da mocny dowód, iż żona opuściła rodzinę.

Zanim jednak wykonasz jakiś ruch, obojętnie jaki i czujesz się na siłach sam zająć własnym dzieckiem, to złóż papiery do sądu o zabezpieczenia pobytu dziecka w miejscu zamieszkania ojca. W ten sposób zabezpieczysz się przed tym, że żona wyprowadzi się z dzieckiem. Będzie chroniło Cię prawo.

22 Ostatnio edytowany przez 43latek (2021-05-13 11:08:22)

Odp: wczoraj mi się przyznała

Powiedziała mi kim on jest, gdy przyznała się do zdrady. W czerwcu mamy 10 rocznicę. Parę dni przed przyznaniem się do zdrady przez żonę wykupiłem fajny pakiet na weekend we dwójkę. Miałem ją zabrać prosto z roboty na niespodziankę. Na razie nie odwołuję, najwyżej dokupię jedno miejsce i pojadę z córkami. Zabezpieczenie pobytu dziecka w miejscu zamieszkania ojca? Nie słyszałem o czymś takim. Można to zrobić teraz, jeszcze przed ewentualną sprawą rozwodową?

23

Odp: wczoraj mi się przyznała
Franek1987 napisał/a:

Jeśli chce się rozwieść to nic nie ugra. Jeśli chce ratować to rozbije komfort zdradzającym. Chociaż jeśli chce się rozwieść a kochankowie chcą być naprawdę ze sobą - to może przyspieszyć rozwód i jeśli druga żona pogoni pana, to może zamieszkają szybciej w jakimś wynajętym mieszkaniu razem. To da mocny dowód, iż żona opuściła rodzinę.

Zanim jednak wykonasz jakiś ruch, obojętnie jaki i czujesz się na siłach sam zająć własnym dzieckiem, to złóż papiery do sądu o zabezpieczenia pobytu dziecka w miejscu zamieszkania ojca. W ten sposób zabezpieczysz się przed tym, że żona wyprowadzi się z dzieckiem. Będzie chroniło Cię prawo.

Mleko już się rozlało, teraz nie ma pośpiechu w działaniach. Autor musi sobie na spokojnie odpowiedzieć na pytanie - czego chce.
Nie mamy wiedzy czy tamten chce być z żoną autora czy tylko chciał sobie pochędożyć.
Stawianie już teraz wszystkiego na ostrzu noża może autorowi zaszkodzić.

Zabezpieczenie pobytu dziecka to dobry krok dlatego teraz kierunek adwokat.

24

Odp: wczoraj mi się przyznała

Jeszcze jedno pytanie dotyczące zabezpieczenia pobytu dziecka. Czy ona się o tym dowie? Dostanie jakieś papiery z urzędu? Ne chcę zaczynać ewentualnej wojny, gdy nie będę na nią gotowy i jeszcze nie do końca wiem, czego chcę. Emocje mną targają.

25 Ostatnio edytowany przez maku2 (2021-05-13 11:23:10)

Odp: wczoraj mi się przyznała
43latek napisał/a:

Jeszcze jedno pytanie dotyczące zabezpieczenia pobytu dziecka. Czy ona się o tym dowie? Dostanie jakieś papiery z urzędu? Ne chcę zaczynać ewentualnej wojny, gdy nie będę na nią gotowy i jeszcze nie do końca wiem, czego chcę. Emocje mną targają.

Tym zajmuje się sąd a one działają jawnie.

43latek napisał/a:

Ne chcę zaczynać ewentualnej wojny, gdy nie będę na nią gotowy i jeszcze nie do końca wiem, czego chcę.

Dlatego nic na siłę to wymaga czasu. Zastanów się czego chcesz.

26 Ostatnio edytowany przez bullet (2021-05-13 11:30:53)

Odp: wczoraj mi się przyznała
43latek napisał/a:

...Czy ona się o tym dowie? Dostanie jakieś papiery z urzędu?

oczywiście, przecież jest stroną w sprawie

43latek napisał/a:

...Ne chcę zaczynać ewentualnej wojny, gdy nie będę na nią gotowy i jeszcze nie do końca wiem, czego chcę. Emocje mną targają.

Toba targają emocje, przyjmij do wiadomości twoja jz nie będzie mieć skrupułów. Ponieważ teraz nie jesteś dla niej partnerem równorzędnym, nie podejmuje działań ale jeszcze Ci pokaże gdzie raki zimują.
Będziesz zdziwiony, jakie monstrum z niej wyjdzie
poczytaj wątek feversa, zawsze go podaję bo akurat mi on otworzył oczy, tam na początek jeszcze nic się nie zapowiadało.
https://www.netkobiety.pl/t51328.html
zacytuję fragment
"...nie wierzcie w to, co mówią te istotki smile Przecież one wiedzą, co Was najbardziej rozłoży na łopatki, więc zachowują się jak małpy na drzewie, udając, że dziś jest kolorowo, jak nigdy przedtem. To, co widać na zewnątrz bardzo często nie ma pokrycia z tym, co czują wewnatrz smile Dziś już to wiem smile
..... ja tez latałem do żony jak dziki łoś, starając się "poskładać" coś, co już od dawna nie istniało smile W szkołach nie uczą, jak postępować w takich sytuacjach. Dopiero życie uczy i/lub ludzie, którzy w analogicznej sytuacji byli. Ale ja niestety w tym czasie nie znałem nikogo takiego, więc popełniłem masę błędów..."

27

Odp: wczoraj mi się przyznała

43latek z ciekawość czy ten "gwiazdor" ma włosy z mocnymi zakolami  związane w kitkę ?

28

Odp: wczoraj mi się przyznała
43latek napisał/a:

Dzięki. Bardzo mi się to przydaje i wzmacnia mnie jakoś. Moja żona pracuje w tej samej branży co on (pewnie tak się poznali), co ciekawe jego żona pracuje w tym samym zawodzie co ja, tylko w innym, powiedzmy budynku - z drugiej strony miasta smile może spotkać się z nią i powiedzieć? Dlaczego to tylko ja mam się czuć jak zbity pies, niech on też ma trochę kwasu w domu. Co sądzicie?

Prawie ujawniłeś personalia kochanka i całkiem niepotrzebnie, bo to internet, a tu nic nie ginie.
Nie porównuj się z nim, bo to nie ma sensu, a widocznie jednak zauroczył czymś Twoja żonę.
Z żoną kochanka powinieneś porozmawiać i to szybko, bo kochankowie wiele zdąrzą ukryć przed Wami. Zresztą też wolałbyś wiedzieć, że jesteś rogaczem, ona też ma prawo wiedzieć, że jest oszukiwana. Poinformuj ją i więcej nie wtrącaj się w ich życie, chyba że dojdzie do rozwodu, to pewnie będzie potrzebna na świadka. Trudny temat i trudna decyzja, musisz sam zdecydować. Możesz też najpierw skonfrontować się z nim samym i zobaczysz na czym stoi Twoje małżeństwo.

29 Ostatnio edytowany przez 43latek (2021-05-13 12:10:05)

Odp: wczoraj mi się przyznała

Właśnie dlatego nie pisałem o nim nic więcej .... to nie ten z kitką smile Jeśli chodzi o zabezpieczenie pobytu dziecka, to czy będzie to działać, jak już ona się z nim wyprowadzi i dopiero wtedy złożę wniosek, czy muszę to załatwić jeszcze przed ich ewentualną wyprowadzką?

30 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-13 14:19:00)

Odp: wczoraj mi się przyznała

Akurat! Wątpię czy to on. Podała Ci pierwsze nazwisko abyś się odczepil.
Bo nie zrobiłby mu problemu z żoną. 
Łatwo Cię w pole wyprowadzić.

Ale jak pisali koledzy to bez znaczenia jest dla Ciebie i tak. Szkoda czasu i atlasu.
I nie wiesz czy hipotetyczne żoną byłaby szczęśliwa. Może wcale nie.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

31 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-05-13 15:10:13)

Odp: wczoraj mi się przyznała
Ela210 napisał/a:

Akurat! Wątpię czy to on. Podała Ci pierwsze nazwisko abyś się odczepil.
Bo nie zrobiłby mu problemu z żoną. 
Łatwo Cię w pole wyprowadzić.

Ale jak pisali koledzy to bez znaczenia jest dla Ciebie i tak. Szkoda czasu i atlasu.
I nie wiesz czy hipotetyczne żoną byłaby szczęśliwa. Może wcale nie.

sprytne jak tak: weryfikacja może być problematyczna żeby nie wyjść na dudka ,a żonie rybka wymyśli na poczekaniu coś innego i będzie mieć sporo dopowiedzenia na swoją obronę i czego nie chciała żebyś Ty ....
Tym samym żona sprawdziła ile wiesz sam z siebie,czyli chyba niewiele,zobaczy też co zrobisz a czego nie.
Jest cała ogromna sfera o której nie masz bladego pojęcia czyli ich relacja,plany itp jak bardzo są zaangażowani,w przyszłość związek,emocje i rodzaj przywiązania jaki jest miedzy nimi czego oboje oczekują od siebie jaki mają jasny układ,czy to tylko taka odskocznia ten romans dla obojga czy jedyna w świecie niepowtarzalna wyjątkowa miłość po grób,jak bardzo są naćpani seksem,uczuciami do siebie  i napaleni na siebie,żona nie ułatwi ci zadania bo to nie w jej interesie jest,i powie co według niej chcesz usłyszeć ,zobaczysz z resztą ,bylebyś się udobruchał,uspokoił,odpuścił,wybaczył i zobowiązał ,zaczął naprawiać i starał się ,tylko że na tym etapie przegrasz prawdopodobnie z kochankiem i z kretesem bo on inny nowy niecodzienny zajebisty ,a jak już trochę uśniesz to się zobaczy co dalej ,najczęściej głębsze zejście do podziemia ma miejsce,ale jakiejś jednej reguły zasady nie ma jest ich co najmniej kilka wersji,wiedz że za kulisami wiele się dzieje,znikają dowody jeden po drugim,trwają pertraktacje ,a on już wie że Ty wiesz przygotowania do obrony trwają to taka gra się zacząć może miedzy Tobą a nimi wszystko zależy od stopnie i poziomu emocji i między nimi lojalności i komitywy w konspiracji to dziecinada ale niestety realnie takie rzeczy się dzieją.

32 Ostatnio edytowany przez 43latek (2021-05-14 09:02:58)

Odp: wczoraj mi się przyznała

Wiec rozmowa odbyła się wczoraj popołudniu. Przy okazji wyjaśniło się kilka rzeczy: to ten gość, co myślałem, ale nie miał żony tylko partnerkę i nie mają dzieci, na dodatek ponoć już z nim nie mieszka, wiec teoretycznie będzie im łatwiej. Wyszła kolejna rzecz. Jakieś 3 tygodnie temu żona poszła ze starszą córką na kijki, gdy ja z młodszą byłem na rowerach. Spotkali się tam (wiedziała gdzie idzie i po co), on dał pojeździć córce swoim quadem - strasznie się jej spodobało. Podczas rozmowy zaproponowałem jej, żeby się wyprowadziła na jakiś czas, żebyśmy mogli przemyśleć sprawy a ona na to, że jak ja sobie to wyobrażam, że ma iść bez córek. Powiedziałem, że mogłaby iść do swojej babci, albo gdzie chce a ona na to, że on nie miałby problemu z przyjęciem jej do domu, bo ma względem niej poważne plany. W ten dzień, gdy mi się przyznała, poszedłem po tym na spacer a ona do niego zadzwoniła, że już wiem. Córka to podsłuchała i wpadła w histerię, że już więcej na tego quada nie wsiądzie i że mnie kocha!! Strasznie mnie to podbudowało - musze się Wam przyznać, że starsza córka jest moja pasierbicą i teoretycznie nie mam do niej praw. Powiedziałem żonie, że nie musi zabierać córek, bo tu jest ich dom a ona sama tez może wpadać, kiedy chce, tak jak ktoś radził wyżej, bo to też jest jej dom i nasz wspólny. Na ten weekend jedzie na 2 dniowe szkolenie i tam ma wszystko przemyśleć (nie wiem, czy on tam będzie czy nie - nie interesuje mnie to teraz). Te szkolenie planowała od dawna i bardzo jej zależało. Powiedziałem jej, że są 2 wyjścia: jedno to trudne dla nas na całe życie i dobre dla dzieci a drugie ciężkie dla nas na początku, później już będzie łatwiej (u niej pewnie szybciej), ale dla dzieci traumatyczne na całe życie. Już nie wiem co mam myśleć, chyba wciąż ją kocham, a może to ta sinusoida? Chyba niezbyt trzymałem się tych 34 kroków podczas rozmowy. Za dużo gadałem, a to ona miała mówić a ja jej niczego nie ułatwiać. Wiele rzeczy jednak udało mi się: nie wzruszałem się, to ona płakała, mówiłem cicho bez emocji. Zapomniałem nagrać, ale skoncentrowałem się na tym, żeby być wyważonym i nie narzucać się. Zaproponowałem jej wyprowadzkę, żebyśmy przemyśleli, ale nie wiem czy to coś da jeśli chodzi o próbę naprawy, bo wydaje mi się, ze skoro ona wie, że on ją może do siebie przyjąć, to już jakieś plany snuli "co by było gdyby" - tak mi się wydaje. Powiedziałem jej, że też nie wyobrażam sobie, ze mi je zabierze, nie zostanę w takim dużym pustym domu - stanie się wtedy labiryntem. Jeszcze raz pytanie do naszych specjalistów: jeśli chodzi o zabezpieczenie pobytu dziecka w miejscu zamieszkania ojca, to czy będzie ono wiążące, jeśli złożę wniosek po jej ewentualnej wyprowadzce z naszymi córkami, czy muszę  taki papier mieć jeszcze zanim ruszy się z domu? Alkohol odstawiłem całkowicie, bo wiem, że nie mógłbym spać po nim. Wcześniej zdarzało się piwko do meczu w tygodniu i whisky w weekendy. Normalnie, tak jak u wielu. Przydaje się (odstawienie), człowiek mniej się stresuje i pomaga w odchudzaniu, co planowałem od jakiegoś czasu. Powiedzcie mi, gdzie popełniłem błędy?

33

Odp: wczoraj mi się przyznała

nie znam się i moze koledzy potwierdzą, ale najrozsądniejsze mi się wydaje zabezpieczenie miejsca pobytu dzieci z Tobą już teraz bez robienia szumu złożenie wniosku. Sąd się pewnie przychyli.
nie doradzaj jej gdzie ma mieszkać- to jej sprawa, ona się wypisuje- niech mieszka gdzie chce.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

34

Odp: wczoraj mi się przyznała
43latek napisał/a:

Wiec rozmowa odbyła się wczoraj popołudniu. Przy okazji wyjaśniło się kilka rzeczy: to ten gość, co myślałem, ale nie miał żony tylko partnerkę i nie mają dzieci, na dodatek ponoć już z nim nie mieszka, wiec teoretycznie będzie im łatwiej. Wyszła kolejna rzecz. Jakieś 3 tygodnie temu żona poszła ze starszą córką na kijki, gdy ja z młodszą byłem na rowerach. Spotkali się tam (wiedziała gdzie idzie i po co), on dał pojeździć córce swoim quadem - strasznie się jej spodobało. Podczas rozmowy zaproponowałem jej, żeby się wyprowadziła na jakiś czas, żebyśmy mogli przemyśleć sprawy a ona na to, że jak ja sobie to wyobrażam, że ma iść bez córek. Powiedziałem, że mogłaby iść do swojej babci, albo gdzie chce a ona na to, że on nie miałby problemu z przyjęciem jej do domu, bo ma względem niej poważne plany. W ten dzień, gdy mi się przyznała, poszedłem po tym na spacer a ona do niego zadzwoniła, że już wiem. Córka to podsłuchała i wpadła w histerię, że już więcej na tego quada nie wsiądzie i że mnie kocha!! Strasznie mnie to podbudowało - musze się Wam przyznać, że starsza córka jest moja pasierbicą i teoretycznie nie mam do niej praw. Powiedziałem żonie, że nie musi zabierać córek, bo tu jest ich dom a ona sama tez może wpadać, kiedy chce, tak jak ktoś radził wyżej, bo to też jest jej dom i nasz wspólny. Na ten weekend jedzie na 2 dniowe szkolenie i tam ma wszystko przemyśleć (nie wiem, czy on tam będzie czy nie - nie interesuje mnie to teraz). Te szkolenie planowała od dawna i bardzo jej zależało. Powiedziałem jej, że są 2 wyjścia: jedno to trudne dla nas na całe życie i dobre dla dzieci a drugie ciężkie dla nas na początku, później już będzie łatwiej (u niej pewnie szybciej), ale dla dzieci traumatyczne na całe życie. Już nie wiem co mam myśleć, chyba wciąż ją kocham, a może to ta sinusoida? Chyba niezbyt trzymałem się tych 34 kroków podczas rozmowy. Za dużo gadałem, a to ona miała mówić a ja jej niczego nie ułatwiać. Wiele rzeczy jednak udało mi się: nie wzruszałem się, to ona płakała, mówiłem cicho bez emocji. Zapomniałem nagrać, ale skoncentrowałem się na tym, żeby być wyważonym i nie narzucać się. Zaproponowałem jej wyprowadzkę, żebyśmy przemyśleli, ale nie wiem czy to coś da jeśli chodzi o próbę naprawy, bo wydaje mi się, ze skoro ona wie, że on ją może do siebie przyjąć, to już jakieś plany snuli "co by było gdyby" - tak mi się wydaje. Powiedziałem jej, że też nie wyobrażam sobie, ze mi je zabierze, nie zostanę w takim dużym pustym domu - stanie się wtedy labiryntem. Jeszcze raz pytanie do naszych specjalistów: jeśli chodzi o zabezpieczenie pobytu dziecka w miejscu zamieszkania ojca, to czy będzie ono wiążące, jeśli złożę wniosek po jej ewentualnej wyprowadzce z naszymi córkami, czy muszę  taki papier mieć jeszcze zanim ruszy się z domu? Alkohol odstawiłem całkowicie, bo wiem, że nie mógłbym spać po nim. Wcześniej zdarzało się piwko do meczu w tygodniu i whisky w weekendy. Normalnie, tak jak u wielu. Przydaje się (odstawienie), człowiek mniej się stresuje i pomaga w odchudzaniu, co planowałem od jakiegoś czasu. Powiedzcie mi, gdzie popełniłem błędy?

Sam sobie musisz odpowiedzieć gdzie popełniłeś błąd. Może być też tak, że nie popełniłeś w ogóle. Możesz być wspolwinny jakiegoś kryzysu, ale zdradzając Cię to żona jest odpowiedzialna za rozbicie rodziny. Nie czekaj na jej decyzję. To Ty musisz działać. Przykład kolegi. On chciał ratować itd. Zapłacił jednemu "specjaliście" z YT, od razu złożył pozew o rozwód z jej winy, zabezpieczenie pobytu dzieci przy nim, napisał plan wychowawczy kiedy kto zajmuje się dziećmi. Minęło jakieś 4 miesiące. Teraz prawdopodobnie będzie wycofywał pozew. Zagrał żonie na emocjach i zniszczył w jednej chwili jej idealny plan na nowe życie. Żona była zmuszona przewartościować w sobie wszystko. Jeszcze nie jest pewien, ale prawdopodobnie jest to szczere. Narazie podchodzi do tego ze spokojem i nie robi pochopnych kroków. Pamiętaj, że sprawę można wycofać aż do uprawomocnienia wyroku. Koszta też Ci wtedy zostałyby zwrócone. Pokaz że jesteś facet i wiesz co robisz. Nie bój się tylko działaj. Może to nie jest logiczne żeby tak ratować małżeństwo, ale chyba jest to jedna z najlepszych dróg. Jak się nie uda to po prostu się rozstaniecie i szybciej dojdziesz do pionu.

35 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-05-14 19:17:45)

Odp: wczoraj mi się przyznała

Raczej już teraz a nie po wyprowadzce jż.
W poniedziałek dowiesz się Autorze co postanowili jż i kochanek ewentualnie będziesz się dowiadywał "falami". Kochankowie wcale nie decydują się szybko natychmiast na związek formalny w każdym bądź razie nie zawsze, nie wszędzie i nie od razu. też pertraktują negocjują ze sobą , przygotowują się czasem odwlekają lub zwadzą przeciągają w czasie decyzje,czekają na coś z drugiej strony co ktoś inny postanowi wtedy zareagują na to jakoś niekoniecznie logicznie ,mądrze, z tym też różnie jest spontan nie jest żadną regułą ani kalkulacje też nie są .
Większych Twoich błędów przy rozmowie nie widzę ,a jak nawet to już nie cofnie się czasu, po weekendzie na wszelki wypadek nagraj rozmowę takie werbalne przyznanie się może się przydać ,nie licz na to że jż zawsze będzie taka spolegliwa i uległa teraz jest skonfundowana i zawstydzona obciachem, z wykrycia zdrady,ale jej to przejdzie.
Wygląda na to że ujawnienie romansu to katalizator ,który ruszył i przyspieszył zawieszane decyzje kochanków co do przyszłości,o ile takie były i nie były to fantazje dla podkręcenia atmosfery .
Oczywiście sytuacja może się zmieniać tak jak Twoja sinusoida emocji,jż też ma emocje wątpliwości.
Taki paro miesięczny niby bezpieczny romans usypia i zawiesza trochę  spowalniał "stabilnością", takie odkładanie decyzji na potem ,nie wygląda to już na  namiętny wybuch i totalny amok na srogim haju taki z początku romansu ,miało byś widocznie inaczej a teraz ujawnienie wymusza decyzje i zrealizowanie potencjalnych wzajemnych obietnic,przyrzeczeń ,deklaracji jeżeli były.Inaczej to już parę miesięcy wstecz żona zwiała by do kochanka znienacka,a tak układali się w wygodnym romansie dla nich błogo.
Żona mimo płaczu ,którym się nie przejmuj za bardzo odeszła już od ciebie emocjonalnie a jak jest uwikłana w zaangażowanie z kochankiem to tylko ona może wiedzieć i decydować według jego przyzwolenia,oraz Twój wpływ trochę ma znaczenie ,moim zdaniem nie da się już naprawiać i ratować małżeństwa ,nie zerwała radykalnie z kochankiem i twierdzi że ma u niego miejsce to istotne dla Ciebie,a on ma plany poważne wobec niej.Jak jest - nie wiadomo, ona sama może nie wiedzieć, bo facet nagadał jej coś tam i naobiecywał - niekoniecznie prawdę i wcale nie ma zamiaru brać ją do siebie,ale może być też zupełnie inaczej.
Na ile to wszystko prawdziwe czas pokarze ,życie codzienne to nie romans ,z tym że to nieistotne co z nimi - kochankami będzie w przyszłości ich sprawa.
Raczej przygotowuj się Autorze na dawkowanie i stopniowe odejście z finałem rozwodowym,wachnia żony to nic niezwykłego i jej wątpliwości,pękła bańka, bajka się skończyła zmieniło się  i trzeba decyzji wyjścia z ukrycia, stawienia czoła rodzinie itp to nie jest łatwa sprawa ,ale to nie do końca Twój problem,piszę o tym dlatego że jej nastroje i wahania w takim stanie jak Twój możesz zbyt łatwo interpretować jak żal,i próby powrotu,naprawy nie rób sobie nadziei i oczekiwań bo będziesz co chwile rozczarowany,a jej emocje ujawniane na przykład płaczem dotyczą zupełnie czegoś innego,nie mają nic wspólnego ze współczuciem, nawet litością dla ciebie ,a na przykład złości się płacząc bo nie tak chciała miało się nie wydać,głupi błąd - oczywiście tylko się domyślam to jedna z wielu wersji możliwych.Twoja jeszcze żona mimo że zdrajczyni w gruncie rzeczy nie jest totalnym potworem - walczy też z sumieniem, co zrobi z tym jest istotne, a nie to co mówi i że płacze a jej decyzje są zależne głównie od postawy kochanka,na razie prawdopodobnie założyła że do Ciebie może wrócić i ma zaklepane miejsce zawsze,wyprowadzenie jej z błędu wymaga podjęcia decyzji przez Ciebie czy chcesz żyć w trójkącie z kobietą która wydaje jej się lub kocha innego a z tobą jest z wygody ,dla wspólnych interesów,mieszkania, dla dzieci i z przyzwyczajenia bo dobry chłopak z Ciebie .Istnieje też bardzo duże prawdopodobieństwo że nie da rady nawet jak się pogodzi z Tobą będzie na swój sposób rozpaczać po kochanku,tęsknić,wspominać,a jak ten się rozmyśli wycofa to mieć do niego żale z boku to wygląda inaczej i na coś innego Tobie będzie się dostawać bo odkryłeś jak jest i przeszkodziłeś w rozwoju tego czegoś,a przecież byłeś chroniony przed prawdą .
Jeżeli mają oni wobec siebie plany to i tak jej nie zatrzymasz,sprowadzisz tylko ból na raty dawkowany wahaniami i niezdecydowaniem żony.
Jeżeli oni się kochają to nie stój temu na drodze ,a jeżeli tak tylko gadali ,bo kochankowie lubią się nakręcać przez górnolotne gadki na wyrost i bez pokrycia z silnym pozorem i przekonaniem głoszone deklarowane uczucia i chęci .
Twoje ludzkie przywiązanie i miłość do jeszcze żony nie jest przeszkodą i być nią nie musi,istnieje duża szansa że możecie rozstać się bez wojny i podłości.
Związku jednak na nowo nie obudujecie na moje oko i to nie Twoja wina - pamiętaj o tym Autorze.

36 Ostatnio edytowany przez maku2 (2021-05-14 10:26:24)

Odp: wczoraj mi się przyznała
43latek napisał/a:

Powiedzcie mi, gdzie popełniłem błędy?

Nie szukaj w sobie winy bo to bezsensu, wcześniej mógłbyś stać na głowie i klaskać uszami a ona i tak poszłaby w tango. Tak niektórzy mają.

43latek napisał/a:

...jeśli chodzi o zabezpieczenie pobytu dziecka w miejscu zamieszkania ojca, to czy będzie ono wiążące, jeśli złożę wniosek po jej ewentualnej wyprowadzce z naszymi córkami, czy muszę  taki papier mieć jeszcze zanim ruszy się z domu?

Rozumiem że starsza córka jest przez Ciebie przysposobiona?
Nie pytaj kiedy będzie działać tylko weź adwokata i składaj taki wniosek. Po pierwsze pokazujesz jej że dzieci są dla Ciebie ważne i będziesz o nie walczył, po drugie to Ty masz decydować nie ona, po trzecie przyjmij założenie że będzie rozwód i działaj wyprzedzająco.

43latek napisał/a:

Powiedziałem, że mogłaby iść do swojej babci, albo gdzie chce a ona na to, że on nie miałby problemu z przyjęciem jej do domu, bo ma względem niej poważne plany.

Co innego du.czyć mężatkę z dziećmi co innego wziąć mężatkę do domu z dziećmi - to zupełnie inna bajka. Z tego co piszesz on nie był jeszcze z kimś na poważnie związany. A nawijać makaron na uszy żeby zaliczyć nic nie kosztuje.

Ile Twoja jż ma lat a ile on?

43latek napisał/a:

Zaproponowałem jej wyprowadzkę, żebyśmy przemyśleli, ale nie wiem czy to coś da jeśli chodzi o próbę naprawy, bo wydaje mi się, ze skoro ona wie, że on ją może do siebie przyjąć, to już jakieś plany snuli "co by było gdyby" - tak mi się wydaje.

Jak wyżej. Inaczej smakują spotkania na bzykanko i czułości a co innego wspólne mieszkanie. I nie wierz w jej słowa bez krytycznie, ona może i wierzy w to co mówi ale nie musi to być prawda.

43latek napisał/a:

W ten dzień, gdy mi się przyznała, poszedłem po tym na spacer a ona do niego zadzwoniła, że już wiem.

Córka Ci to powiedziała? Niestety ale musisz zainwestować w sprytny dyktafon - "chcesz pokoju szykuj się do wojny"- pamiętaj żona jest teraz Twoim przeciwnikiem nie przyjacielem.

43latek napisał/a:

Na ten weekend jedzie na 2 dniowe szkolenie i tam ma wszystko przemyśleć (nie wiem, czy on tam będzie czy nie - nie interesuje mnie to teraz). Te szkolenie planowała od dawna i bardzo jej zależało.

Myślę że słusznie przypuszczasz że to będzie "szkolenie" gdzie on będzie i jeszcze lepiej robisz nie rozdrapując tego. Chociaż to jest możliwość zdobycia dowodów.
Pamiętaj że ona sama decyzji nie podejmie. O jej wyprowadzce i dalszych postępowaniach i on będzie decydował.

37

Odp: wczoraj mi się przyznała

Przyznałem się do współwiny za kryzys w związku i "wziąłem to na klatę" gdy mi zarzucała, że to też moja wina, a o zdradzie powiedziałem jej, że to wyłącznie jej wina - przyznała mi racje. W czerwcu jest nasza 10 rocznica i zrobiłem niespodziankę (sprawa załatwiona 2 tygodnie temu, jeszcze nic nie wiedziałem) - jeszcze nie wie o wyjeździe. Wykupiłem fajny pakiet na wyjazd nad morze na weekend dla 2 osób. Jeśli zdecyduje o rozłące, to dobieram 3 miejsce i wyjeżdżam z córkami. Po co ma się zmarnować. Przecież nie będę na siłę teraz szukał jakiejś ... może mi się wydaje, ale to chyba bardziej mi zależy na ratowaniu niż jej. Macie doświadczenie, ze płacze z innego powodu niż żal za winę, chęć naprawy i prośba o przebaczenie. Mówiła, że jest z nim szczęśliwa, to chyba przesadza sprawę... a ze mną nie może tak o wszystkim porozmawiać - PEWNIE ze nie, o zdradzie nie mogła, a on jest tym zaufanym, przede mną sekrety, wiec nie można o wszystkim.

38

Odp: wczoraj mi się przyznała

Już sam fakt, że jednak powiedziała Ci prosto w twarz, że jest sama winna zdrady już jest sporym pozytywem..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

39 Ostatnio edytowany przez 43latek (2021-05-14 10:32:17)

Odp: wczoraj mi się przyznała

żona ma 42 a on 38. To nie córka mi powiedziała, że słyszała rozmowę telefoniczna, tylko ona podczas rozmowy. Na razie nie chce tego sprawdzać, bo to może być trudne dla córki. Wyszło, że jest za mną strasznie i to chyba trochę hamuje żonę, jak również to, że nie oddam dzieci, żeby się z nimi tylko spotykać co jakiś czas. Poza tym nie wyobrażam sobie, żeby wychowywał je ktoś, kto rozbił mi rodzinę i ukradł najpierw żonę a potem może i dzieci.

40

Odp: wczoraj mi się przyznała

Tak jak Ci wszyscy radzä. Myśl teraz tylko i wyłącznie o SOBIE i cörkach. Tak jak ktoś wcześniej napisał zdrajca=wróg i jak wroga traktuj teraz swoją byłą żonę.
Jesteś w szoku ale wbij sobie do głowy ze WAS już NIE MA-małżeństwo się skończyło. Teraz od Twojej zimnej kalkulacji w dużej bierze zależy z czym wyjdziesz z tego małżeństwa.
Zero sentymentów, zero rozkminiania czy się uśmiechnęła do mnie czy spojrzała zbita czy uroniła łze- to wszystko nie ma znaczenia!
Marzysz o tym by szybko zrozumiała swój błąd i wróciła do Ciebie blagajäc o przebaczenie.
Gdyby nawet tak się stało, co oczywiście jest możliwe, jesli kochanek kopnie ja w tyłek to na poczatku owszem byłbyś szczesliwy bo teoretycznie Twój poukładany świat wróciłby do normy, ale...
Z czasem kiedy obudzilbyś sie z szoku w jakim sie teraz znajdujesz zrozumialbys że już nic nie jest i nie będzie takie same. Związek bez zaufania to farsa, związek kiedy wiesz ze druga osoba wbiła Ci nöż w plecy to piekło. Z szacunku do siebie zdrajcy się wybacza ale nigdy nie zapomina i puszcza wolno.
Walcz chlopie, walcz ale nie o małżeństwo, które żona zakończyła idąc z kochankiem do łözka tylko o dobrą przyszłość dla siebie i córek.

41 Ostatnio edytowany przez maku2 (2021-05-14 10:56:28)

Odp: wczoraj mi się przyznała
43latek napisał/a:

Wykupiłem fajny pakiet na wyjazd nad morze na weekend dla 2 osób. Jeśli zdecyduje o rozłące, to dobieram 3 miejsce i wyjeżdżam z córkami.

Kto zdecyduje Ty czy ona?
W nagrodę chcesz ją zabrać nad morze, poważnie? Nie rób tego dokup 3 miejsce i zakomunikuj jej że ten wyjazd był dla was ale w zaistniałej sytuacji jedziesz z córkami. Ale żeby się nie martwiła bo będzie miała więcej czasu dla gacha - sarkazm jest przydatny.

43latek napisał/a:

Mówiła, że jest z nim szczęśliwa, to chyba przesadza sprawę... a ze mną nie może tak o wszystkim porozmawiać - PEWNIE ze nie, o zdradzie nie mogła, a on jest tym zaufanym, przede mną sekrety, wiec nie można o wszystkim.

Nie przejmuj się jej gadką, ona teraz MUSI siebie upewniać w swoich wyborach.
Jest tak szczęśliwa ze żyła w trójkącie?
Jest tak szczęśliwa że wcześniej od Ciebie nie odeszła?
Jak dla mnie myli szczęście z motylkami.
Pamiętaj ona teraz będzie Ci wiele rzeczy zarzucać, nie bierz tego do siebie.

43latek napisał/a:

żona ma 42 a on 38.

No tak, rycząca 40-stka. Ostatnia chwila żeby coś w życiu zmienić zanim się zestarzeje, pewnie tak do tego podchodzi. Tylko nie bierze pod uwagę że jej opcja do tej pory była wolna i na wolnym rynku dup.yła wszystko co na drzewo nie ucieka. A takie przyzwyczajenie ciężko zmienić.
Ja na Twoim miejscu złożyłbym pozew rozwodowy, co nie oznacza że nie możecie się na nowo ułożyć. Jak już wiesz papier w tej sytuacji niczego nie gwarantuje.

42

Odp: wczoraj mi się przyznała
43latek napisał/a:

żona ma 42 a on 38. To nie córka mi powiedziała, że słyszała rozmowę telefoniczna, tylko ona podczas rozmowy. Na razie nie chce tego sprawdzać, bo to może być trudne dla córki. Wyszło, że jest za mną strasznie i to chyba trochę hamuje żonę, jak również to, że nie oddam dzieci, żeby się z nimi tylko spotykać co jakiś czas. Poza tym nie wyobrażam sobie, żeby wychowywał je ktoś, kto rozbił mi rodzinę i ukradł najpierw żonę a potem może i dzieci.

Dwie sprawy.
Pierwsza, to taka, że nikt Ci niczego nie ukradł, chociaż rozumiem, że możesz się tak czuć. Jednak z całą pewnością nie było tak, że on włamał się do Waszego domu, skrępował Twoją żonę, a potem ją porwał i przetrzymywał, zmuszając przy okazji do innych rzeczy. Twoja żona zdradziła Cię i nawiązała romans z własnej woli. Zrobiła to, bo chciała.
A nie dlatego, że ktoś jej groził, szantażował ją, czy wymuszał to na niej. Osobą odpowiedzialną za nieuczciwość w stosunku do Ciebie, jest Twoja żona i nikt inny.

A druga, to taka, że u Ciebie nie ma mowy o żadnym ratowaniu. Jak można ratować coś w momencie, w którym żona jasno pokazuje i mówi o tym, że jest w relacji z innym facetem? Jedną ręką nie dasz rady klaskać.
Ratować można w momencie, w którym u drugiej strony jest świadomość, skrucha i CHĘĆ pozostania w małżeństwie. U Ciebie nie ma niczego takiego. Żona wprost mówi o przeprowadzce do innego mężczyzny przecież.

Chęć ratowania pojawi się u niej dopiero za kilka miesięcy, kiedy proza zwykłego życia zweryfikuje wielką miłość jej i kochanka.
Jednak czy to będzie prawdziwa chęć ratowania małżeństwa z Tobą, czy jedynie pragnienie powrotu na stare, wygodne gniazdo - będziesz musiał rozsądzić sam.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

43 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-05-14 11:38:34)

Odp: wczoraj mi się przyznała
maja1807 napisał/a:

Marzysz o tym by szybko zrozumiała swój błąd i wróciła do Ciebie blagajäc o przebaczenie.

To jedna z większych pułapek takie marzenie,ogromna chęć uniknięcia ciosu,cierpienia,bólu i rany i znieczulenie się wybaczeniem na wyrost,to powszechne zrozumiałe i nagminne taki odruch obronny,ale bywa pomyłką straszną  ,nie udawaj świętego Autorze,po takich "zgodach" i euforycznych powrotach przychodzi codzienność, feedbecki, mimowolne ,nie chciane skojarzenia ,wątpliwości,zazdrość i bywa że  tłumienie niechcianych uczuć powracające wzajemne żale urazy i pretensje, podejrzliwość i różne rzeczy których się nie chce i nie spodziewa nawet po sobie ,wszystko mocne trudne do przetrwania,upierdliwe dla obu stron ,pamięci wybaczenie niestety nie wymazuje,milczenie niczego nie załatwia a rozmowy bywa że prowadzą do awantur ,wybaczenie nie stwarza automatycznie zaufania które przestało istnieć ,zaufanie na nowo jest swoistym rzadkim cudem ,czas i działanie z troską o siebie na różnych poziomach duchowym psychicznym i fizycznym zmniejsza ból oraz prawda i szczerość nie każdy przetrwa prawdę i widzenie ,wyobrażenia padają okazują się złudzeniem a nasze widzenia staje się niepewne ,autentyczność do której na nowo trzeba się przygotować to ciężkie, potrzeba ogromnej wiary i determinacji, ale dwóch stron. Twoja wiara i zaufanie to niestety malizna, słabe marne fundamenty za mało,nie ma miarki którą sprawdzisz postawę uczciwość zamiarów żony po zdradzie romansie i kłamaniu w żywe oczy,a jak nie ma się zaufania to wszystko się zapętla i abarot .
34 kroki to nie wyścig i nikt Cie nie ma prawa osądzać za wyniki .

IsaBella77 napisał/a:

Pierwsza, to taka, że nikt Ci niczego nie ukradł, chociaż rozumiem, że możesz się tak czuć.

.

To też prawda ,na kochanku nie skupiaj uwagi ,nie odreagujesz w ten sposób gniewu,urazy i złości,on ma swoje za uszami ,nie Twój i nasz problem,ale jak napisała Isa żona nie jest bezwolną istotą po prostu była gotowa na romans, powodów było kilka (jeden z pewnością ,stopniowo jej postawa w miłości do Ciebie bardzo osłabła za co ona jest odpowiedzialna nie Ty ), ale jej decyzja ,nikt jej nie popychał ,nie zmuszał ,nie wtrącał w ramiona ,ani Ty przez ewentualne błędy w związku ani on ,sama tego chciała.

44 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-05-14 12:22:30)

Odp: wczoraj mi się przyznała
43latek napisał/a:

Na ten weekend jedzie na 2 dniowe szkolenie i tam ma wszystko przemyśleć
....
Już nie wiem co mam myśleć, chyba wciąż ją kocham,

Ona musi przemyśleć? Ty wciąż kochasz? Chcielibyście to naprawić? Dalej ze sobą być?

Na pewno nie będzie jak dawniej... aleeee...

Dajcie sobie trochę czasu. Nie działajcie w pośpiechu. Pomieszkajcie razem, przejdźcie przez ciche dni, owe 34 kroki. Na zbieranie dowodów, rozwód, wyprowadzkę przyjdzie odpowiedni moment.

Po prostu nic nie rób przez miesiąc lub dwa.


... Wyszło, że jest za mną strasznie i to chyba trochę hamuje żonę, jak również to, że nie oddam dzieci, żeby się z nimi tylko spotykać co jakiś czas. Poza tym nie wyobrażam sobie, żeby wychowywał je ktoś, kto rozbił mi rodzinę i ukradł najpierw żonę a potem może i dzieci.

Myślę, że ten romans żony może się rozlecieć... Oni siebie nawet nie znają...

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

45

Odp: wczoraj mi się przyznała
43latek napisał/a:

Wyszło, że jest za mną strasznie i to chyba trochę hamuje żonę, jak również to, że nie oddam dzieci, żeby się z nimi tylko spotykać co jakiś czas.

Czy przysposobiłeś starszą córkę żony?

46

Odp: wczoraj mi się przyznała
43latek napisał/a:

żona ma 42 a on 38. To nie córka mi powiedziała, że słyszała rozmowę telefoniczna, tylko ona podczas rozmowy. Na razie nie chce tego sprawdzać, bo to może być trudne dla córki. Wyszło, że jest za mną strasznie i to chyba trochę hamuje żonę, jak również to, że nie oddam dzieci, żeby się z nimi tylko spotykać co jakiś czas. Poza tym nie wyobrażam sobie, żeby wychowywał je ktoś, kto rozbił mi rodzinę i ukradł najpierw żonę a potem może i dzieci.

Zachowujesz się jak ostania pierdoła. Użalasz się nad sobą, piszesz bzdury o jakiejś kradzieży żony.
Dla kobiety nie ma nic gorszego niż rozmemłany mąż, który sadzi teksty o jakimś ratowaniu czegoś czego już nie ma.
Twoja żona od Ciebie odeszła i głośno Ci to wyartykułowała. Jedyne co ją martwi to dzieci i opinia publiczna, że każde dziecko z innym chłopem. O wyjeździe zapomnij, bo dla niej to ostatnia rzecz na którą by się zgodziła. Przecież nie zdradzi swojego kochanka, a teraz to jemu jest wierna bo to jej partner.
Fakty są właśnie takie i im szybciej to do Ciebie dotrze tym lepiej.
Masz weekend, aby to przemyśleć, nie pisz do niej, nie dzwoń pod pretekstem dzieci i zachowaj resztki szacunku jakie Ci zostały.
Teraz będziesz na mnie wściekły za takie pisanie ale za jakiś czas mi "podziękujesz".
Trzymaj się większość z nas przez to przeszła i dziś jest szczęśliwa..

47

Odp: wczoraj mi się przyznała
takata napisał/a:

Twoja żona od Ciebie odeszła i głośno Ci to wyartykułowała.

No i tu jest problem że nie odeszła. Nie wiem od kiedy zdradzała autora ale według mnie ona się nigdzie nie wybierała, jej było dobrze w trójkącie w którym by trwała nadal.

43latek napisał/a:

Podejrzewałem ją od jakiegoś czasu.

A dlaczego ją podejrzewałeś?

48 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-05-14 17:40:42)

Odp: wczoraj mi się przyznała
maku2 napisał/a:
takata napisał/a:

Twoja żona od Ciebie odeszła i głośno Ci to wyartykułowała.

No i tu jest problem że nie odeszła. Nie wiem od kiedy zdradzała autora ale według mnie ona się nigdzie nie wybierała, jej było dobrze w trójkącie w którym by trwała nadal.

43latek napisał/a:

Podejrzewałem ją od jakiegoś czasu.

A dlaczego ją podejrzewałeś?

Też mi ten przypadek wygląda raczej na romans bez specjalnej chęci odejścia od męża ,przynajmniej tak wynika dla mnie z relacji Autora z tego co sam się dopiero, dowiedział a wie malutko raczej pomimo podejrzeń jak to zwykle bywa - czubek wierzchołka góry lodowej  ,żona z przyczyn oczywistych przecież zataiła wcześniej wszystko a teraz nie ma interesu ujawniania szczegółów też z przyczyn oczywistych nie po to się ukrywała  żeby wyjść na tę złą .
Takie "zwykłe"wypełnianie bez szczególnych zobowiązań niby braków w formalnym związku na boczku komfortowo i  na zawołanie dwóch facetów mąż, kochanek .
Jak jż by miała faktycznie zamiar odejść to by nie czekała i nie pytała ,najwyżej nie od razu Autor by się dowiedział o kochanku,najpierw by było o wypaleniu tratatata i że nikogo nie ma etc,ale różnie z tym też bywa.

Raczej Takatakiej chodziło może o oddalenie, odejście emocjonalne żony .

49

Odp: wczoraj mi się przyznała

Wiele różnych rad. Byłem dzisiaj u adwokata i z zatrzymania dzieci raczej nici. Nie mam praw do starszej córki, nie przysposobiłem jej, nigdy o tym nie myśleliśmy, poza tym ma dobry kontakt z ojcem i nigdy niczego nie utrudnialiśmy. Ciężko  będzie zatrzymać dzieci, bo sąd nie będzie chciał rozdzielać rodzeństwa, a starsza na pewno zostanie wysłana z żoną więc i młodszą tam dadzą - to prawie 100%. Jeśli dzisiaj złożyłbym wniosek o zabezpieczenie pobytu dziecka to żona mogłaby wtedy się legalnie wyprowadzić ze względu na nękanie "ooo popatrzcie do sądu mnie podał" i ma pretekst do wyprowadzki z dziećmi. Adwokat zaradził też trochę jak z poradni małżeńskiej: czekaj, nic nie rób, zobaczycie co będzie dalej, co wyniknie. Przynajmniej dzieci wciąż będę przy tobie (to jest teraz dla mnie najważniejsze). A ona niech się męczy. Może będzie chciała wrócić a jak nie i się wyprowadzi, to zawsze do sądu można iść wtedy Dlaczego podejrzewałem? Odmawiała seksu, zawsze ją coś bolało albo zmęczona, dbała o siebie więcej pod pretekstem inwestowania w siebie - tak to nazywała, wracała do domu z roboty później niż powinna, zawsze musiała iść na jakieś pomiary itp., była dla mnie nieczuła, nie potrafiła mnie pocałować jak kiedyś tylko tak na odczepnego, nie pamiętam kiedy powiedziała mi sama Kocham Cię bez wymuszenia - w sensie - ja pierwszy a ona wtedy - ja ciebie też. Pewnie że jak pierdoła, ale to jak grom z jasnego nieba. Pewnie za jakiś czas niezależnie od tego co będzie, wezmę się w garść, ale teraz mam nadzieję, że jakoś to będzie. To chyba bardziej ze strachu o zostanie samemu.

50 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-05-14 18:35:52)

Odp: wczoraj mi się przyznała

Minęły raptem dwa dni - nie wymagaj od siebie żebyś czuł się super ekstra ,to w Twojej sytuacji bardzo trudne do osiągnięcia .a to co czujesz jest normalne masz prawo tak się czuć i tak sprawiasz wrażenie dzielnego faceta ,pamiętaj o huśtawce to jest popadanie z jednej  skrajności w drugą emocjonalnie ,tak jest zanim dojdzie się do równowagi wahania są duże, nie bądź dla siebie surowy.
To co ze starszą córką było jest normalne żebyś mógł ją przysposobić potrzebne jest pozbawienie lub zrzeczenie się praw rodzicielskich przez biologicznego ojca zdaje się ,a jeżeli mają kontakt ze sobą i jak piszesz dobry to Twoje wasza postawa była słuszna,nie mogłeś z resztą przewidzieć tego co się stało.

51 Ostatnio edytowany przez Ajko (2021-05-14 18:39:45)

Odp: wczoraj mi się przyznała

Nie wiem jakim człowiekiem jest twoja żona, (w sprawę zakochania się w kimś innym nie wnikam) ale może uda wam się dogadać w sprawie dziewczynek. Przecież 10 lat życia razem dla twojej pasierbicy to jest większość życia. Jeśli ona jest za tobą, kocha cię tzn, że z ciebie jest naprawdę fajny człowiek. Pogadaj z żoną, że dla dziewczynek to jest szok, taka zmiana. Zabranie ich, z ich domu, od bliskiego im ojca do obcego miejsca, z obcym człowiekiem, to jest rozwalenie ich całego stabilnego świata. Utrata poczucia bezpieczeństwa. Może jest z tych osób co choć trochę wykaże się logicznym myśleniem . Bardzo rzadko się takie zdarzają, ale może jednak. Tylko by tak było jest potrzeba byś schował dumę i zachował spokój.

52

Odp: wczoraj mi się przyznała

43latek szacun, że nie zareagowałeś emocjonalnie. Ja od wielu lat pracuje nad sobą, ale gdybym dowiedział się, że moja kobieta mnie zdradza to pewnie bym pobił tego faceta. Potem bym żałował. Nie jej, nie jego, ale swojej reakcji.

Także szacun.

Nigdy nie nakryłem swojej kobiety na zdradzie, nie jestem kimś kompetentnym aby Ci doradzać, także uważam, że moja rada raczej nie będzie najmądrzejsza.

Pytanie czy ją kochasz. Jeśli kochasz to ze względu na tą miłość i na dzieci myślałbym o tym aby jednak ten związek utrzymać.
Ona powinna otrzymać jakąś karę za to co zrobiła. To, że przeprosi to za mało. Kolejna kwestia dlaczego ona to zrobiła. Wydaje mi się, że kobietom aż tak nie zależy na seksie. Może czuła się zaniedbana uczuciowo.
Moim zdaniem szczera rozmowa, kara dla niej i o ile więcej tego nie zrobi to jednak raczej warto wrócić do siebie.

Natomiast gdyby ona nie poczuwała się do winy, albo chciała się rozstać i iść do tamtego faceta to tylko bym jej nie zniszczył ze względu na dzieci.

53

Odp: wczoraj mi się przyznała
Ajko napisał/a:

Nie wiem jakim człowiekiem jest twoja żona, (w sprawę zakochania się w kimś innym nie wnikam) ale może uda wam się dogadać w sprawie dziewczynek. Przecież 10 lat życia razem dla twojej pasierbicy to jest większość życia. Jeśli ona jest za tobą, kocha cię tzn, że z ciebie jest naprawdę fajny człowiek. Pogadaj z żoną, że dla dziewczynek to jest szok, taka zmiana. Zabranie ich, z ich domu, od bliskiego im ojca do obcego miejsca, z obcym człowiekiem, to jest rozwalenie ich całego stabilnego świata. Utrata poczucia bezpieczeństwa. Może jest z tych osób co choć trochę wykaże się logicznym myśleniem . Bardzo rzadko się takie zdarzają, ale może jednak. Tylko by tak było jest potrzeba byś schował dumę i zachował spokój.

Uwierz mi na słowo, że kobieta, która ma różowe okulary i piękną wizję przyszłości nie do końca patrzy na dobro dzieci. Mogą kochać ojca /ojczyma, płakać przy pożegnaniu, dzwonić i mówić że kochają, tęsknią itd, kobieta to widzi, słyszy, ale nic ją to nie rusza. To czysty egoizm w najczystszej postaci, a dodatkowo rady psycholog - dzieciom przejdzie, przyzwyczają się, zapomną... Oczywiście nie wszystkie kobiety tak mają, ale na własnym przykładzie oraz paru znajomych, śmiem twierdzić, że większość. Być może w środku coś rusza, ale napewno nie okazują tego na zewnątrz, ani nie wpływa to na ich decyzję. Oczywiście argumenty, że dla dzieci to trauma na całe życie nie trafiają do nich. A że jest traumą i że może, ale nie musi mieć to wpływu na ich dorosłe już życie, jest udowodnione i potwierdzone latami badań i obserwacji.

54

Odp: wczoraj mi się przyznała

No cóż, hormonalny koktajl zakochania może być tak silny, że dobrto innych osób, w tym niewinnych dzieci, przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie...

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

55

Odp: wczoraj mi się przyznała

na razie wypowiedzi tutaj to jakby strzelanie na wiwat - jest ale bez celu. Zakładając że autor liczy że ,,jakoś" się ułozy to trudno mu coś doradzić. Nic nie wiemy o zachowaniu jż oprócz że się przyznała oraz chciała porozmawiać zaraz po i aktualnie się ,,mijają". Nie odnotowaliśmy natychmiastowej deklaracji i wykonania z jej strony całkowitego zerwania z kochankiem, wyznania jak długo , ile razy, co ją do tego pchnęło. Nie wiemy też jak się zachowuje w domu i poza (telefony, póżne powroty, samotne wyjścia, wpadanie w zamyślenie lub inne objawy. Zachowuje się z opisu wygląda jakby tego chciała (wydania się) jakby jej było wszystko jedno jak małżonek postąpi. Nie ma tutaj tego co powinno zaistnieć = paniki, naprawiania związku, wynagrodzenia krzywdy, tłumaczenia swojego postępowania. Masz trudną sytuację nie z żoną lecz z dziećmi i w zasadzie na tę chwilę jak piszesz i o czym piszesz to żona wyrwała Ci serce i gdyby nie dzieci to dzisiaj złożyłbyś papiery rozwodowe. Musisz się z nią dogadać , wyjaśnic obecną sytuacje i skutki jej decyzji oraz ustalić co z dziećmi aby nie robiła problemów. Pamietaj przy tym że nigdy nie wierz kłamcy w to co mówi ! Ważne jest to co spisano jako dokument państwowy w sądzie bo nawet niektóre ustalenia u notariusz mogą ulec zmianie (wizyty dzieciaków, alimenty, opieka ). P.S. ja bym z dzieciakami pojechał ją zostawiając wkoncu tego chciała do tego dążyła.

56

Odp: wczoraj mi się przyznała
43latek napisał/a:

Adwokat zaradził też trochę jak z poradni małżeńskiej: czekaj, nic nie rób, zobaczycie co będzie dalej, co wyniknie. Przynajmniej dzieci wciąż będę przy tobie (to jest teraz dla mnie najważniejsze).

Uważam identycznie jak adwokat.


Odmawiała seksu, zawsze ją coś bolało albo zmęczona, dbała o siebie więcej pod pretekstem inwestowania w siebie - tak to nazywała, wracała do domu z roboty później niż powinna, zawsze musiała iść na jakieś pomiary itp., była dla mnie nieczuła, nie potrafiła mnie pocałować jak kiedyś tylko tak na odczepnego, nie pamiętam kiedy powiedziała mi sama Kocham Cię bez wymuszenia - w sensie - ja pierwszy a ona wtedy - ja ciebie też.

Pogubiła się kompletnie. Weszła w romans, zepsuła małżeństwo. Bilans jest taki, że dalej jesteście razem, ale relacja jest uszkodzona.

Nieśmiało myślę, że ja na twoim miejscu bym powstał z kolan, mężnie, przestał zabiegać jak w owych 34 krokach. Emocjonalnie się zdystansował, uniezależnił. Odczekał jakiś czas... miesiące, kwartały, rok (?).

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

57

Odp: wczoraj mi się przyznała
43latek napisał/a:

Jeśli dzisiaj złożyłbym wniosek o zabezpieczenie pobytu dziecka to żona mogłaby wtedy się legalnie wyprowadzić ze względu na nękanie "ooo popatrzcie do sądu mnie podał" i ma pretekst do wyprowadzki z dziećmi.

Ale ona teraz nie potrzebuje żadnego pretekstu, może to zrobić w każdej chwili. Tylko że ona ma teraz zgryza co robić zostać z Tobą czyli na starym pewnym miejscu czy iść na nowe nie znane miejsce czyli do gacha.

43latek napisał/a:

Adwokat zaradził też trochę jak z poradni małżeńskiej: czekaj, nic nie rób, zobaczycie co będzie dalej, co wyniknie.

Dokładnie tak, ona najpierw musi porozmawiać z gachem co on o tym sądzi a nie jest pewne że ją przygarnie. Po tym weekendzie dowiesz się jak ona to widzi.
W chwili obecnej zadbaj o swoje finanse i inne aktywa.

43latek napisał/a:

Może będzie chciała wrócić

Pamiętaj tylko że temat zdrady nie może być zamieciony pod dywan.

43latek napisał/a:

Dlaczego podejrzewałem? Odmawiała seksu, zawsze ją coś bolało albo zmęczona, dbała o siebie więcej pod pretekstem inwestowania w siebie - tak to nazywała, wracała do domu z roboty później niż powinna, zawsze musiała iść na jakieś pomiary itp., była dla mnie nieczuła, nie potrafiła mnie pocałować jak kiedyś tylko tak na odczepnego, nie pamiętam kiedy powiedziała mi sama Kocham Cię bez wymuszenia - w sensie - ja pierwszy a ona wtedy - ja ciebie też.

Tak to są typowe symptomy, można jeszcze dodać telefon = twierdza.
I teraz tak odmawiała seksu - czyli albo nie chciała zdradzać gacha a to znaczy że odpłynęła uczuciami lub bała się że coś zauważysz (siniaki, zadrapania)
Od dawna to trwa? I czy coś zrobiłeś żeby sprawdzić? Czy też zadziałało powiedzonko - moja żona nigdy!

43latek napisał/a:

To chyba bardziej ze strachu o zostanie samemu.

Masz dopiero 43 lata, nie będziesz sam.
Na pocieszenie coś zasłyszanego - " stary facet nigdy nie jest tak stary jak stara baba"(Kabaret Moralnego Niepokoju)

43latek napisał/a:

Wiec rozmowa odbyła się wczoraj popołudniu.

I wyjaśniła Ci dlaczego w to poszła?

Zeusmode napisał/a:

Ona powinna otrzymać jakąś karę za to co zrobiła.

Leżenie krzyżem czy klęczenie na grochu?

58

Odp: wczoraj mi się przyznała

Sprawa świeża to i emocje duże, zresztą dla nas, którzy przez to przeszli, całkiem zrozumiałe.
Nie rozmyślaj za was dwoje, myśl tylko za siebie. Nie pisz różowych scenariuszy, że ona zrozumie błąd i wszystko ułoży się jak w bajce. Wasze życie zmieniło się i nigdy nie będzie takie samo. Pomyśl o szybkiej wizycie u psychologa, który pomoże Ci ogarnąć swoje myśli, bo musisz ostudzić emocje, żeby nie narobić głupot. Nie wymuszaj nic na siłę, płaczem, czy strachem, bo to nic dobrego nie zbuduje. Ochłoń i nie rób żadnych głupot. Ranek mądrzejszy od wieczora, czyli spokój i czekaj na rozwój wypadków.

59

Odp: wczoraj mi się przyznała

Zgodzę się z opinią Garego, odczekaj jakiś czas. Na spokojnie dojdź do siebie. Skup się na sobie i dzieciach. A to jej szkolenie, moim zdaniem już szybciej próbowała zyskać pretekst do spędzenia z nim na spokojnie czasu. To szkolenie to raczej będzie u niego. I w d.... Niech robi teraz swoje.Jest powiedzenie,im ona będzie szczęśliwsza,tym więcej Tobie uda się zyskać. Możesz zyskać czas gdzie zaważą się i Wasze losy jak i dzieci.Ty teraz nie będziesz łaził jak ona,jak niespełnione zombie,zawieszone między dwoma światami.

60

Odp: wczoraj mi się przyznała

To niestety co nastąpi może zależeć od tego jak kochankowie się teraz nawzajem nastawią i nakręcą na Autora w jaki sposób i jaką strategię przyjmą łagodną czy strategię tępienia go jak szkodnika,a mniej przyszłe zdarzenia zależeć mogą moim zdaniem od poczucia szczęśliwości żony i jej zadowolenia,zaspokojenia, na pewno się będzie w ten weekend coś działo być może ostro i decydująco rozstrzygająco,a może nie może też będą czekać na ruch Autora.
Dość trudny i ciężki czas.Naprawdę trzymam za Ciebie kciuki Autorze cierpliwe,przetrwanie tego to jest pewien wyczyn jakby nie było rozdarcie i zawieszenie wykańcza bardzo,ale jak czytasz forum to zdajesz sobie sprawę z tego że udaje się to wielu osobom to dlaczego Tobie ma się nie udać.

Posty [ 1 do 60 z 83 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » wczoraj mi się przyznała

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021