Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 127 ]

Temat: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Dzień dobry

Opiszę swoją sytuację po krotce. Mianowicie od nowego roku szkolnego jestem wychowawcą nowej grupy, 3 latków. Przedszkole prywatne. Póki co dzieci jest mało. Wszystkie dzieci są normalnymi dziećmi, że tak to ujmę. Natomiast jedno dziecko pochodzenia romskiego to dramat. Jest kompletnie niesocjalizowane. Chodzenie po biurkach, stołach, krzesłach to na porządku dziennym. Na placu zabaw zjeżdżanie na głowę, wchodzenie i schodzenie ze ślizgu w pozycji pionowej, kompletne nie opanowanie dziewczynki. Z kwestii poznawczych brak możliwości skupienia uwagi na dłużej niż kilka minut. Brak nawiązywania kontaktu wzrokowego, nie reagowanie na swoje imię i na polecenia czy prośby. Dziecko postępuje bardzo chaotycznie, nie mówi, nie pije z kubka, pampers, nie jest samoobsługowe w żadnej z kwestii. W czasie obiadów kiedy próbuje utrzymać to dziecko przy stoliku jest jeden wielki krzyk i płacz, nie puszcze bo zacznie mi wchodzić na meble czy na stoły lub wrzucać zabawki do toalety lub uciekać do szatni. W czasie leżakowania jest podobnie. Krzyk nie pozwala zasnąć rówieśnikom. Mało tego. Dziecko jest po prostu brudne i śmierdzi. Boję się odpowiedzialności prawnej kiedy coś się stanie, to, że w końcu coś się stanie jest kwestią czasu. Matka konfliktowa, nerwowa twierdzi, że ja przesadzam. Zaproponowałam wizytę u psychologa. Matka mnie zrugala jakobym sugerowała że jej dziecko jest chore. Zgłosiłam dyrekcji. Dyrekcja zareagowała usunięciem dziecka na pół roku. Po pół roku i po dwugodzinnej obserwacji przez dyrekcję dziecka ma być podjęta decyzja o dalszym uczęszczaniu dziecka do przedszkola. Ja to tak strasznie przeżyłam że nie spałam kilka dni kiedy dziecko to było w przedszkolu. Boję się odpowiedzialności. Wiem, że matka zamyka dziecko w domu w jednym pokoju dając pić i jeść. Myślę nad zrezygnowaniem z pracy wraz z powrotem dziecka do placówki. Nie wiem co mam robić? Czy ja naprawdę przesadzam?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Nie przesadzasz, bo musisz myśleć o sobie i czy jesteś w stanie podjąć odpowiedzialność za powierzone dzieci. Nie wiem jakie są możliwości ale uważam, że placówki powinny dawać jakieś wsparcie pracownikom, aby pomóc radzić sobie z takimi przypadkami. Lub te dzieci powinny być w jakichś specjalnych placówkach.
Wiem, że to jest trudne. Widziałam te romskie społeczności na Słowacji. Niestety ale tam jest dużo patologii i zachowują się jak dzikusy. Żal mi też tego dziecka, bo jeśli nie będzie w przedszkolu od małego socjalizowane, to ma małe szanse na zintegrowanie się, normalne życie, jakąkolwiek pracę. Żeby pomóc dziecku to pewnie i z tą rodziną ktoś powinien pracować.

"Wiem, że matka zamyka dziecko w domu w jednym pokoju dając pić i jeść."
:-( To nie jest właściwa opieka, za pól roku nic nie zmieni się na lepsze, raczej na gorsze dla tego dziecka. Ktoś powinien przetłumaczyć tej kobiecie, jakie mogą być konsekwencje dla dziecka jeśli nie będzie mieć odpowiedniej opieki.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

3

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Tłumaczyłam matce to zareagowała agresją werbalną wobec mnie. Tłumaczyłam, że czas, który dziecko spędza w naszej placówce mogłoby wykorzystać dużo bardziej produktywnie na terapii z psychologiem. I że na proces wychowawczy składa się praca placówki przedszkolnej i środowiska domowego z czego proporcje pracy plasują się 20 procent do 80 procent. Gro pracy to środowisko domowe. To dziecko rozstraja całą grupę. Mówiłam dyrekcji, że prywatna placówka powinna mieć pewną renomę, a nie, że przyjmujemy jak leci bo dotacja... Jestem załamana. Mam kredyt, potrzebuje pracy, a za pół roku bądź wcześniej bo w najbliższym wolnym czasie dyrekcja ma wziąć to dziecko na obserwacje. Dodam tylko, że owa Pani mama była w każdej placówce w mieście, wszędzie po jednym dniu odsyłają dziecko.

4

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Nie martw się na zapas, bo będziesz się tym zadręczać przez pół roku. Widzisz, że dyrekcja w jakiś sposób zareagowała. Przecież oni też nie chcą, żeby w ich placówce wydarzylo się jakieś nieszczęście. Możesz z nimi rozmawiać, możesz też w razie czego zmienić pracę, nie jesteś na nich skazana. Nie jesteś bez wyjścia.
Jeśli nie czujesz się na siłach brać odpowiedzialności za to dziecko, to chyba trzeba o tym mówić do skutku. Musi się nim zająć ktoś, kto wie jak mu pomóc.
Z tego co mówisz, to chyba wymaga bardziej specjalistycznej pomocy, zdiagnozowania.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

5

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Czy wychowawca grupy ma możliwość napisania opinii o dziecku i wręczenia jej dyrekcji przedszkola? Nie znam się jak to wygląda formalnie, tylko uważam, że są jakieś kroki prawne zabezpieczające  wychowawcę  przed takimi sytuacjami. Szkoda tego dziecka, ja to dobrze rozumiem, tylko tutaj nie chodzi o opiekę indywidualną a o  całą grupę trzylatków- jej bezpieczeństwo i wzorce zachowań.

6 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-09-10 23:38:52)

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Dokładnie to samo powiedziałam dyrekcji. Grupa straci pod każdym względem i dydaktycznym i wychowawczym. Matka na wszelkie sugestie reaguje agresją werbalną. Poziom swiadomosci matki jest krytyczny skoro zamyka dziecko samo w pokoju dając pić i jeść a potem dziecko samopas mówiąc kolokwialnie. Co do diagnozy myślę, że warto byłoby coś takiego napisać, ale nie wiem czy coś takiego ochroni mnie przed skutkami prawnymi potencjalnych rozczen tej kobiety na skutek ememtualnego wypadku choćby złamanie /zwichniecie ręki czy nogi. Przecież ona może mnie pozwać o zwrot kosztów leczenia o uszczerbek na zdrowiu etc. Wachlarz możliwości jest szeroki.

Poza tym najpierw decyzja dyrekcji brzmiała dziecko wroci za pół roku. A teraz powiedziała, że w najbliższych dniach przyjdzie na dwie godziny zobaczyć jak dziecko się zachowuje i czy można je przyjąć... Dramat.

7

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Asia2006? napisał/a:

Dokładnie to samo powiedziałam dyrekcji. Grupa straci pod każdym względem i dydaktycznym i wychowawczym. Matka na wszelkie sugestie reaguje agresją werbalną. Poziom swiadomosci matki jest krytyczny skoro zamyka dziecko samo w pokoju dając pić i jeść a potem dziecko samopas mówiąc kolokwialnie. Co do diagnozy myślę, że warto byłoby coś takiego napisać, ale nie wiem czy coś takiego ochroni mnie przed skutkami prawnymi potencjalnych rozczen tej kobiety na skutek ememtualnego wypadku choćby złamanie /zwichniecie ręki czy nogi. Przecież ona może mnie pozwać o zwrot kosztów leczenia o uszczerbek na zdrowiu etc. Wachlarz możliwości jest szeroki.

Na Twoim miejscu porozmawiałabym z kuratorem przy Sądzie Rejonowym albo opiekunem rodziny przy OPS. Na początek telefonicznie poproś o pomoc.   Nie musisz od razu niczego zgłaszać tylko zasięgnij informacji jak można temu dziecku pomóc. Zaniedbane dzieci powinny być objęte nadzorem kuratora. Tu sytuacja jest nieco patowa ze względu na środowisko Romów, ale to nie znaczy że sama musisz się z tym problemem zmagać. Jeśli dziecko zostanie otoczone opieką większej grupy specjalistów dbających o jego prawidłowy rozwój  zyskasz sprzymierzeńców, dziecko bardziej kompleksową pomoc, a matka będzie musiała stosować się do wytycznych bo będzie rozliczana ze swoich obowiązków wobec potomstwa przez powołane do tego urzędy. Ostatecznie powinnaś się zabezpieczyć pisemnie przed całkowitą odpowiedzialnością za los dziecka bo nie masz możliwości sprostać takiej roli.

Przenieś drugi post, żeby nie było jednego pod drugim wink

8

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Agnes76 napisał/a:
Asia2006? napisał/a:

Dokładnie to samo powiedziałam dyrekcji. Grupa straci pod każdym względem i dydaktycznym i wychowawczym. Matka na wszelkie sugestie reaguje agresją werbalną. Poziom swiadomosci matki jest krytyczny skoro zamyka dziecko samo w pokoju dając pić i jeść a potem dziecko samopas mówiąc kolokwialnie. Co do diagnozy myślę, że warto byłoby coś takiego napisać, ale nie wiem czy coś takiego ochroni mnie przed skutkami prawnymi potencjalnych rozczen tej kobiety na skutek ememtualnego wypadku choćby złamanie /zwichniecie ręki czy nogi. Przecież ona może mnie pozwać o zwrot kosztów leczenia o uszczerbek na zdrowiu etc. Wachlarz możliwości jest szeroki.

Na Twoim miejscu porozmawiałabym z kuratorem przy Sądzie Rejonowym albo opiekunem rodziny przy OPS. Na początek telefonicznie poproś o pomoc.   Nie musisz od razu niczego zgłaszać tylko zasięgnij informacji jak można temu dziecku pomóc. Zaniedbane dzieci powinny być objęte nadzorem kuratora. Tu sytuacja jest nieco patowa ze względu na środowisko Romów, ale to nie znaczy że sama musisz się z tym problemem zmagać. Jeśli dziecko zostanie otoczone opieką większej grupy specjalistów dbających o jego prawidłowy rozwój  zyskasz sprzymierzeńców, dziecko bardziej kompleksową pomoc, a matka będzie musiała stosować się do wytycznych bo będzie rozliczana ze swoich obowiązków wobec potomstwa przez powołane do tego urzędy. Ostatecznie powinnaś się zabezpieczyć pisemnie przed całkowitą odpowiedzialnością za los dziecka bo nie masz możliwości sprostać takiej roli.

Przenieś drugi post, żeby nie było jednego pod drugim wink

Okej, ale czy jest poproszę o pomoc to czy nie będzie tak, że ktoś z kontrolą przyjdzie do placówki lub domu tej kobiety? W kwestii zabezpieczenia prawnego jak mogę to zrobić za pomocą pisma, które podpisze matka i ojciec dziecka?

9

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Asia2006? napisał/a:
Agnes76 napisał/a:
Asia2006? napisał/a:

Dokładnie to samo powiedziałam dyrekcji. Grupa straci pod każdym względem i dydaktycznym i wychowawczym. Matka na wszelkie sugestie reaguje agresją werbalną. Poziom swiadomosci matki jest krytyczny skoro zamyka dziecko samo w pokoju dając pić i jeść a potem dziecko samopas mówiąc kolokwialnie. Co do diagnozy myślę, że warto byłoby coś takiego napisać, ale nie wiem czy coś takiego ochroni mnie przed skutkami prawnymi potencjalnych rozczen tej kobiety na skutek ememtualnego wypadku choćby złamanie /zwichniecie ręki czy nogi. Przecież ona może mnie pozwać o zwrot kosztów leczenia o uszczerbek na zdrowiu etc. Wachlarz możliwości jest szeroki.

Na Twoim miejscu porozmawiałabym z kuratorem przy Sądzie Rejonowym albo opiekunem rodziny przy OPS. Na początek telefonicznie poproś o pomoc.   Nie musisz od razu niczego zgłaszać tylko zasięgnij informacji jak można temu dziecku pomóc. Zaniedbane dzieci powinny być objęte nadzorem kuratora. Tu sytuacja jest nieco patowa ze względu na środowisko Romów, ale to nie znaczy że sama musisz się z tym problemem zmagać. Jeśli dziecko zostanie otoczone opieką większej grupy specjalistów dbających o jego prawidłowy rozwój  zyskasz sprzymierzeńców, dziecko bardziej kompleksową pomoc, a matka będzie musiała stosować się do wytycznych bo będzie rozliczana ze swoich obowiązków wobec potomstwa przez powołane do tego urzędy. Ostatecznie powinnaś się zabezpieczyć pisemnie przed całkowitą odpowiedzialnością za los dziecka bo nie masz możliwości sprostać takiej roli.

Przenieś drugi post, żeby nie było jednego pod drugim wink

Okej, ale czy jest poproszę o pomoc to czy nie będzie tak, że ktoś z kontrolą przyjdzie do placówki lub domu tej kobiety? W kwestii zabezpieczenia prawnego jak mogę to zrobić za pomocą pisma, które podpisze matka i ojciec dziecka?

Pisma nie podpisują rodzice dziecka. Ty kierujesz pismo do dyrekcji przedszkola czy innego urzędu opisując rozwój dziecka  i związane z konsekwencje. Dziecko powinno mieć zabezpieczoną prawidłową opiekę gwarantującą odpowiedni rozwój. Jeśli rodzice mu tego nie dają powinni być nadzorowani i rozliczani ze swoich obowiązków. Od tego są kuratorzy sądowi itp.

10 Ostatnio edytowany przez Asia2006? (2021-09-11 08:37:11)

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

To jest prywatna placówka, takie przedszkola rządzą się swoimi prawami. Gdy zrobię coś takiego mogę z góry pożegnać się z pracą. Tak czy inaczej kiedy wróci to dziecko i tak nie będę tam pracowała. Gdy wystosuje takie pismo do dyrekcji to wiem jak to będzie wyglądało w praktyce. Liczę, że w najbliższych dniach nie będzie miała wolnego czasu na to aby sprawdzić dziecko bo założę się, że gdy przyjdzie stwierdzi, że wszystko jest ok i to dziecko może zostać. Może nie powinnam tak mówić, ale ja tego dziecka brzydzę się, ono jest po prostu brudne, nieumyte, nieuczesane, śmierdzące z pampersem. Paznokcie żałoba, szyja żałoba, a jak muszę je trzymać to zaczyna się dzielenie ze mną WSZYSTKIMI płynami ustrojowymi. Nie mam zamiaru prac codziennie ubrań i wychodzić brudna i śmierdząca rumunskim dzieckiem z pracy. Połączenie moczu z brudem i gilami. Okropieństwo. Mało tego gdybym coś takiego zrobiła w sensie nasłanie do domu kuratora sądowego to kto wie co ta matka zrobiła by w ramach zemsty. To Rumunka. Takim ludziom się nie wierzy, widac, że konfliktowa zaczepna i od znajomej wiem, że mściwa kobieta. Najwyżej napiszę wypowiedzenie i odejdę. Innego wyjścia w tej sytuacji nie widzę. Rozumiem dzieci niegrzeczne, trudne do ułożenia, przejawiające agresywne zachowania bądź nawet mało lub niesamodzielne, ale nie takie które chodzi po meblach, które na placu zabaw robi co chce, które jest totalnym dzikusem bo inaczej nazwać tego nie można.

11

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Moim zdaniem w takich sytuacjach powinno być wsparcie ze strony dyrekcji przedszkola. Powinny być jakies procedury a nie zostawianie nauczyciela samego z problemem. Zdecydowanie powinna być w to zaangażowana opieka społeczna będąca w kontakcie z przedszkolem. Szczerze mówiąc dziwię się jeśli jeszcze ta rodzina nie ma jakiegoś nadzoru z opieki społecznej.
Dziecko powinno chodzić do przedszkola ale widać, że samo to nie wystarczy, bo jest zupełnie zaniedbane.
Widziałam w internecie, że jest coś takiego jeszcze jak "asystent romski", osoba, która powinna pomagać w kontakcie placówek szkolnych z rodzinami romskimi, pomagać dzieciom odnaleźć się w środowisku szkolnym (nie wiem czy to dotyczy też przedszkoli).

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

12

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Szkoda mi pracy bo jak każdy mam swoje zobowiązania. Potrzebuję pieniędzy i dyrekcja dobrze o tym wie. W chwili obecnej mam 7 dzieci, solą w oku jej jest to, że mam tak mało dzieci. To nie moja wina. Ostatnie wydarzenia spowodowały taki, a nie inny obrót sprawy i to, że jest tak mało dzieci. Na wparcie ze strony dyrekcji, jednocześnie właścicielki nie mam co liczyć. Dyrekcja najchętniej jeszcze z dwoje takich by mi dołożyła. W każdej innej placówce po jednym dniu odmawiają kobiecie i dziecku uczęszczania do placówki tylko tutaj jest zbiorowisko patologii bo inaczej nazwać tego nie można, a z prawda mijać się nie będę

13 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2021-09-11 15:06:09)

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Wydaje mi się, że nie nadajesz się do tej pracy skoro zaburzone dziecko nazywasz patologią.
Odejście jest trafną decyzją.
Poszukaj sobie pracy mniej stresującej i mniej odpowiedzialnej.
Nie masz predyspozycji ani na tyle empatii aby być opiekunką dziecięcą.
Opiekunka dziecięca, która brzydzi się dziećmi to jakieś nieporozumienie.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

14

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Asia2006? napisał/a:

To jest prywatna placówka, takie przedszkola rządzą się swoimi prawami. Gdy zrobię coś takiego mogę z góry pożegnać się z pracą. Tak czy inaczej kiedy wróci to dziecko i tak nie będę tam pracowała. Gdy wystosuje takie pismo do dyrekcji to wiem jak to będzie wyglądało w praktyce. Liczę, że w najbliższych dniach nie będzie miała wolnego czasu na to aby sprawdzić dziecko bo założę się, że gdy przyjdzie stwierdzi, że wszystko jest ok i to dziecko może zostać. Może nie powinnam tak mówić, ale ja tego dziecka brzydzę się, ono jest po prostu brudne, nieumyte, nieuczesane, śmierdzące z pampersem. Paznokcie żałoba, szyja żałoba, a jak muszę je trzymać to zaczyna się dzielenie ze mną WSZYSTKIMI płynami ustrojowymi. Nie mam zamiaru prac codziennie ubrań i wychodzić brudna i śmierdząca rumunskim dzieckiem z pracy. Połączenie moczu z brudem i gilami. Okropieństwo. Mało tego gdybym coś takiego zrobiła w sensie nasłanie do domu kuratora sądowego to kto wie co ta matka zrobiła by w ramach zemsty. To Rumunka. Takim ludziom się nie wierzy, widac, że konfliktowa zaczepna i od znajomej wiem, że mściwa kobieta. Najwyżej napiszę wypowiedzenie i odejdę. Innego wyjścia w tej sytuacji nie widzę. Rozumiem dzieci niegrzeczne, trudne do ułożenia, przejawiające agresywne zachowania bądź nawet mało lub niesamodzielne, ale nie takie które chodzi po meblach, które na placu zabaw robi co chce, które jest totalnym dzikusem bo inaczej nazwać tego nie można.

Wstręt jest naturalnym, pierwotnym odruchem chroniącym zdrowie i życie człowieka. Miał nas zabezpieczać przed groźnymi toksynami i truciznami. Higiena to nie jest wymysł ludzi lubiących się kąpać w pianie tylko podstawa zdrowia. Ludzie mają różne własne flory bakteryjne itp. To co dla tego dziecka jest już bezpieczne bo wykształciło sobie naturalną odporność dla Ciebie i innych dzieci może być chorobotwórcze. Tego nie można rozpatrywać tylko w kategoriach estetycznych. Pracując w bliskim kontakcie z tak zaniedbaną osobą nie trudno o chorobę.  Chroń siebie i inne dzieci na ile możesz.

15 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2021-09-11 18:28:16)

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Agnes76 napisał/a:
Asia2006? napisał/a:

To jest prywatna placówka, takie przedszkola rządzą się swoimi prawami. Gdy zrobię coś takiego mogę z góry pożegnać się z pracą. Tak czy inaczej kiedy wróci to dziecko i tak nie będę tam pracowała. Gdy wystosuje takie pismo do dyrekcji to wiem jak to będzie wyglądało w praktyce. Liczę, że w najbliższych dniach nie będzie miała wolnego czasu na to aby sprawdzić dziecko bo założę się, że gdy przyjdzie stwierdzi, że wszystko jest ok i to dziecko może zostać. Może nie powinnam tak mówić, ale ja tego dziecka brzydzę się, ono jest po prostu brudne, nieumyte, nieuczesane, śmierdzące z pampersem. Paznokcie żałoba, szyja żałoba, a jak muszę je trzymać to zaczyna się dzielenie ze mną WSZYSTKIMI płynami ustrojowymi. Nie mam zamiaru prac codziennie ubrań i wychodzić brudna i śmierdząca rumunskim dzieckiem z pracy. Połączenie moczu z brudem i gilami. Okropieństwo. Mało tego gdybym coś takiego zrobiła w sensie nasłanie do domu kuratora sądowego to kto wie co ta matka zrobiła by w ramach zemsty. To Rumunka. Takim ludziom się nie wierzy, widac, że konfliktowa zaczepna i od znajomej wiem, że mściwa kobieta. Najwyżej napiszę wypowiedzenie i odejdę. Innego wyjścia w tej sytuacji nie widzę. Rozumiem dzieci niegrzeczne, trudne do ułożenia, przejawiające agresywne zachowania bądź nawet mało lub niesamodzielne, ale nie takie które chodzi po meblach, które na placu zabaw robi co chce, które jest totalnym dzikusem bo inaczej nazwać tego nie można.

Wstręt jest naturalnym, pierwotnym odruchem chroniącym zdrowie i życie człowieka. Miał nas zabezpieczać przed groźnymi toksynami i truciznami. Higiena to nie jest wymysł ludzi lubiących się kąpać w pianie tylko podstawa zdrowia. Ludzie mają różne własne flory bakteryjne itp. To co dla tego dziecka jest już bezpieczne bo wykształciło sobie naturalną odporność dla Ciebie i innych dzieci może być chorobotwórcze. Tego nie można rozpatrywać tylko w kategoriach estetycznych. Pracując w bliskim kontakcie z tak zaniedbaną osobą nie trudno o chorobę.  Chroń siebie i inne dzieci na ile możesz.

To jest 3 letnie dziecko, które  nie potrafi samo zadbać o higienę a na dodatek ma prawo jeszcze nasikać i zrobić kupę w majtki, zwymiotować, zasmarkać się, wybrudzić, wdepnąć w coś.
I opiekunka przedszkolna musi być na to przygotowana, akceptować to i pomóc dziecku ogarnąć się w razie takiego zdarzenia. Sama lub z czyjąś pomocą.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

16

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

O tym czy ja posiadam empatię czy nie chyba nie podlega ocenie po przeczytaniu jednego posta. Również nie tobie oceniać czy ja do zawodu nauczyciela, a nie opiekunki się nadaje. Wyobraź sobie, że przeszłam testy psychologiczne. Może powinnam udawać, że wszystko jest ok? Że wcale się nie brzydzę? Być może według ciebie kleomo stereotypowo pije kawkę, plotkuje i siedzę przy biurku? Nie będę ukrywała, że brzydzę się dziecka, które jest zaniedbane higienicznie mimo, że to de facto nie jest jego wina. Tak czy inaczej nie zamienia to faktu, że nie mam ochoty być obsmarkana z premedytacją i obsikana. Dzieci które są zaburzone, a o takim dziecku jest tutaj mowa powinny uczęszczać do specjalistycznych placówek.

Mam inne dzieci pampersowe i nie mam oporu aby przebrać również kupę. Nie brzydzę się ich.

17

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Patologia to słowo wyrwałaś z kontekstu. Dziecko nazwałam zaburzonym, a jego środowisko wychowawcze patologią. De facto to środowisko jest patologią, mała społeczność, wiem z pewnego źródła. I zaznaczam ponownie, jestem pedagogiem. Nauczycielem wychowania przedszkolego, a nie opiekunka. Zawsze powtarzam, że kto w tym nie pracuje ten nie ma pojęcia jak to wygląda od wewnątrz. Tobie kleomo dać takie dziecko, poopiekuj się nim jeden dzien, przyjmuj KAŻDY płyn ustrojowy z uśmiechem na twarzy. Daj się ugryźć. To nic, że to dziecko może być zarażone jakąś bakterią.

18

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Asia2006? napisał/a:

Patologia to słowo wyrwałaś z kontekstu. Dziecko nazwałam zaburzonym, a jego środowisko wychowawcze patologią. De facto to środowisko jest patologią, mała społeczność, wiem z pewnego źródła. I zaznaczam ponownie, jestem pedagogiem. Nauczycielem wychowania przedszkolego, a nie opiekunka. Zawsze powtarzam, że kto w tym nie pracuje ten nie ma pojęcia jak to wygląda od wewnątrz. Tobie kleomo dać takie dziecko, poopiekuj się nim jeden dzien, przyjmuj KAŻDY płyn ustrojowy z uśmiechem na twarzy. Daj się ugryźć. To nic, że to dziecko może być zarażone jakąś bakterią.

Dlatego powtarzam, zmień pracę bo się minęłaś z powołaniem.
Nie nadajesz się.
Jesteś widać pedagogiem tylko od grzecznych, normalnych dzieci.
Poza tym nie odróżniasz środowiska romskiego od rumuńskiego.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

19 Ostatnio edytowany przez blueangel (2021-09-11 21:33:19)

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

no to zrezygnuj, a najlepiej zmien zawod, bo sie nie nadajesz.

moj co prawda nie byl brudny, ale w wieku 1-4 lat rowniez rozbrykany i jakos nigdy mu sie nic nie stalo. kwestia pilnowania, a na tym polega twoja praca.

co do koncentracji- w tym wieku to rowniez normalne, dlatego dzieci w tym wieku chodza do przedszkola, a nie do szkoly. choc mogloby byc przeslanka o adhd lub autyzmie i tu moznaby poradzic diagnozowanie, a nie robic wojne o wydalenie z placowki niczego winnego dziecka.

20

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Jestem od dzieci grzecznych i niegrzecznych, a nie grzecznych i zaburzonych. Widzę popadasz z jednej skrajnosci w drugą skrajność. To niezdrowe. W swojej ocenie i nie tylko nadaje się. Testy psychologiczne oraz testy predyspozycji zawodowych układane przez psychologa myślę nie kłamią...poza tym Myślę, że nie tobie to oceniać ponieważ nic, a nic mnie nie znasz.

21

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

To dziecko potrzebuje diagnozy i przedszkola integracyjnego, a nie prywatnej placówki czytaj przechowalni bo mamusia ma dość dziecka. Proces wychowania zaczyna się od domu. Kiedy matka nie chce współpracować pedagog może stawać na głowie i niczego nie osiągnie. Poza tym  to nie tylko moja opinia, że z dzieckiem jest coś nie tak. I to nie jest rozbrykanie. Normalne dziecko w wieku 3 lat potrafi reagować na imię i na polecenia, nawiązywać kontakt wzrokowy, w większości jest samodzielne, potrafi pić z kubka i jeść sztućcami. Tutaj nie ma żadnych wykształconych umiejętności. Któraś z Was jest pedagogiem? Pracujecie w branży, że tak znacie to od podszewki?

22

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Typowe podejście dzisiejszych na maksa rozczeniowych rodziców. Od tego jesteś żeby nauczyć, nakarmić, przebrać, i trzymać kiedy wrzeszczy, gryzie, kopie a inne dzieci niech tracą na tym, że jedno dziecko rozwali całą grupę. Skoro jednemu dziecko wolno chodzić po stołach to dlaczego inne dzieci nie mogą tego robic? Skoro jedno może krzyczeć na odpoczynku to dlaczego nie dać mu do tego prawa? Niech inni nie śpią, niech słuchają płacząc. Kiedy ucieka do szatni niech ucieka. Moim zadaniem jest skupienie się na jednym dziecku, pal licho resztę dzieci. To nieważne, że stracą pod każdym względem. Dydaktycznym, wychowawczym. To nic, że z tym dzieckiem nawet na spacer nie będzie można wyjść bo jest na tyle nieprzewidywalne. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ale tak łatwo po jednym słowie powiedziec anonimowo nie nadajesz się, odejdz. Nie macie pojęcia jaka to odpowiedzialność. Również finansowa. Niech Bóg chroni nauczycieli od rodziców takiego pokroju. Musisz, musisz, musisz od tego jesteś. A wy drodzy rodzice? Od czego? Od tego aby zostawiać dziecko jak rzecz? Na nieraz 11 godzin, od rana do nocy. Najlepiej aby nie spało, żeby po powrocie do domu padło po kolacji i kąpaniu. Należy potrafić odróżnić rozbrykanie od zaburzeń i nadpobudliwości psychoruchowej. Jestescie nauczycielami? Macie doświadczenie, aby sądzić, że jest inaczej niż ja mówię?

23

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Kleoma napisał/a:
Asia2006? napisał/a:

Patologia to słowo wyrwałaś z kontekstu. Dziecko nazwałam zaburzonym, a jego środowisko wychowawcze patologią. De facto to środowisko jest patologią, mała społeczność, wiem z pewnego źródła. I zaznaczam ponownie, jestem pedagogiem. Nauczycielem wychowania przedszkolego, a nie opiekunka. Zawsze powtarzam, że kto w tym nie pracuje ten nie ma pojęcia jak to wygląda od wewnątrz. Tobie kleomo dać takie dziecko, poopiekuj się nim jeden dzien, przyjmuj KAŻDY płyn ustrojowy z uśmiechem na twarzy. Daj się ugryźć. To nic, że to dziecko może być zarażone jakąś bakterią.

Dlatego powtarzam, zmień pracę bo się minęłaś z powołaniem.
Nie nadajesz się.
Jesteś widać pedagogiem tylko od grzecznych, normalnych dzieci.
Poza tym nie odróżniasz środowiska romskiego od rumuńskiego.

I tak to prawda, że jestem nauczycielem edukacji wczesno i przedszkolnej, a nie nauczycielem terapeutą od zaburzeń wszelkiej maści. Jestem nauczycielem od normalnych dzieci niezależnie od tego czy są to dzieci grzeczne czy niegrzeczne. Niegrzeczne dziecko da się zsocjalizowac. Zaburzone nie podda się temu procesowi bo nie reaguje na komunikaty. Ale bądźcie mądre w swej mądrości, ja mogę być głupia w swej głupocie. Machnąć ręką na moje doświadczenie... To nic istotnego. Ekspertki z forum wiedzą lepiej ze dziecko nie jest zaburzone, że ja się nie nadaje bo nazwałam środowisko wychowawcze dziecka tak jak naprawdę wygląda. Każda matka woli usłyszeć gówno owinięte w ładny papierek niż gorzka prawdę. I przez takie matki odechciewa się pracować. Po co skoro przedszkole ma załatwić wszystkie kwestie? A jeszcze niech spróbują wydziwiać, że dziecię zaburzone? Koniecznie trzeba iść z taką do sądu bo jak mogła sobie na to pozwolić? Aby sugerować NORMALNEMU rodzicowi i dziecku psychologa i diagnozę. Groza.

24

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Asia2006? napisał/a:

Typowe podejście dzisiejszych na maksa rozczeniowych rodziców. Od tego jesteś żeby nauczyć, nakarmić, przebrać, i trzymać kiedy wrzeszczy, gryzie, kopie a inne dzieci niech tracą na tym, że jedno dziecko rozwali całą grupę. Skoro jednemu dziecko wolno chodzić po stołach to dlaczego inne dzieci nie mogą tego robic? Skoro jedno może krzyczeć na odpoczynku to dlaczego nie dać mu do tego prawa? Niech inni nie śpią, niech słuchają płacząc. Kiedy ucieka do szatni niech ucieka. Moim zadaniem jest skupienie się na jednym dziecku, pal licho resztę dzieci. To nieważne, że stracą pod każdym względem. Dydaktycznym, wychowawczym. To nic, że z tym dzieckiem nawet na spacer nie będzie można wyjść bo jest na tyle nieprzewidywalne. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ale tak łatwo po jednym słowie powiedziec anonimowo nie nadajesz się, odejdz. Nie macie pojęcia jaka to odpowiedzialność. Również finansowa. Niech Bóg chroni nauczycieli od rodziców takiego pokroju. Musisz, musisz, musisz od tego jesteś. A wy drodzy rodzice? Od czego? Od tego aby zostawiać dziecko jak rzecz? Na nieraz 11 godzin, od rana do nocy. Najlepiej aby nie spało, żeby po powrocie do domu padło po kolacji i kąpaniu. Należy potrafić odróżnić rozbrykanie od zaburzeń i nadpobudliwości psychoruchowej. Jestescie nauczycielami? Macie doświadczenie, aby sądzić, że jest inaczej niż ja mówię?

Kobieto, zatrudniłaś się w przedszkolu a nie na uniwersytecie.
A w przedszkolu są i będą różne dzieci.
Ta Romka czy Rumunka bo sama nie wiesz kim ona jest będzie rodziła kolejne i będą trafiały do twojej grupy.
Nieważne są twoje testy, wykształcenie, możesz sobie nawet mieć doktorat czy habilitację.
Nie nadajesz się, nie poradzisz sobie.
Nie jesteś od tego aby sobie dzieci wybierać i decydować które ma zostać a które won bo  śmierdzi, bo innej rasy, narodowości.
Jesteś zwyczajną pracownica prywatnego przedszkola.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

25 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-09-11 22:07:35)

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Kilka słów wstępu.
Wiem dobrze na czym polega praca z dziećmi, na czym polega praca z dziećmi mającymi trudności z nami - dorosłymi, z dziećmi - użyję Twego określenia - zaburzonymi, pochodzącymi z rodzin patologicznych - także. Wiem na czym polega praca z rodzicami. Wiem, że dzieci błyskawicznie pokazują dorosłym ich - osób dorosłych - słabe punkty.
Cóż... bycie nauczycielem to ciągła praca nad sobą.



Asia2006? napisał/a:

(...) Chodzenie po biurkach, stołach, krzesłach to na porządku dziennym. Na placu zabaw zjeżdżanie na głowę, wchodzenie i schodzenie ze ślizgu w pozycji pionowej, kompletne nie opanowanie dziewczynki. Z kwestii poznawczych brak możliwości skupienia uwagi na dłużej niż kilka minut. Brak nawiązywania kontaktu wzrokowego, nie reagowanie na swoje imię i na polecenia czy prośby. Dziecko postępuje bardzo chaotycznie, nie mówi, nie pije z kubka, pampers, nie jest samoobsługowe w żadnej z kwestii. (...)

To faktycznie problem. Na szczęście masz tylko siedmioro dzieci w grupie.

(...) W czasie obiadów kiedy próbuje utrzymać to dziecko przy stoliku jest jeden wielki krzyk i płacz (...)

Zachowanie dziecka jest typową reakcją na próbę unieruchomienia.

(...) W czasie leżakowania jest podobnie. (...)

Dziewczynka nie ma potrzeby odpoczywania/leżakowania/spania. Co mogłabyś zrobić razem z nią, by inne mogły spać?

(...) Matka konfliktowa, nerwowa twierdzi, że ja przesadzam. Zaproponowałam wizytę u psychologa. Matka mnie zrugala jakobym sugerowała że jej dziecko jest chore. (...)

Spora grupa ludzi uważa, że do psychologa chodzą wyłącznie chorzy psychicznie, a proponowanie spotkania z psychologiem traktowane jest jako obraza. Czasem też agresywna reakcja spowodowana jest sposobem prowadzenia rozmowy. Przypomnij sobie nie tylko to co mówiłaś matce, ale także w jaki sposób to robiłaś.

(...) Boję się odpowiedzialności. (...)

Hm... .


(...) Nie wiem co mam robić? (...)

Przed pójściem do pracy, pozbądź się strachu, złości i innych nieprzyjemnych uczuć. Dzieci to barometry emocjonalne, nawet wtedy gdy nie potrafią mówić. Wyczuwają nastawienie, także osób dorosłych.


Chcesz napisać opinię o dziecku będącym bohaterem tego wątku.
Napisz. Opisz jego konkretne zachowania (w tym reakcje na zachowania dorosłych, w tym reakcję na przytrzymywanie), unikając ogólników i opinii typu "dzieci powinny".

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

26

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

To dziecko nie reaguje wcale. Na nic. Wszelkie prośby jakby ich nie słyszała. Powinnam zostawiać dzieci same na sali i biec za jednym do szatni czy do kantorka? A gdzie bezpieczeństwo reszty dzieci? Czy wy jako matki chciałybyście aby w grupie waszych dzieci było dziecko takiego rodzaju? I to nie jest kwestia wybierania dzieci. Dziecko potrzebuje diagnozy, a nie mnie. Nie jestem specjalistą aby móc jemu pomóc. To dziecko efektywniej spędzałoby czas na terapii aniżeli tu. I to nie jest kwestia szumnych uniwersytetów. Każdy z nas jako pedagog ma prawo nie czuć się w pracy z dziećmi np żłobkowymi. To jest nasz wybór. Każde z nas ma prawo wybrać, że chce pracować z dziećmi na poziomie edukacji wczesnoszkolnej to co taki też się nie nadaje? Tak de facto wybiera dzieci! Wybiera grupę docelową. Barbarzyństwo.

27

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Mało tego przy takim dziecku wypalenie zawodowe gwarantowane. Kto nie pracuje z dziećmi ten nie wie co to znaczy. Nie ma bladego pojęcia jak to wygląda w praktyce. Każda placówka powinna mieć procedury. Co mnie obchodzi zaściankowość myślowa matki? Że odbierze moją sugestię o psychologu jako zarzut? Mądra matka zastanowi się nad tym, głupia będzie się kłócić. Matce z której zależy na dziecku pójdzie choćby dla spokojnej głowy. To dziecko jest zamykanie samo w pokoju, podawane jest tylko picie i jedzenie. Każda placówka odrzuca dziecko. W tej chwili dziecko jest wydalone z placówki przez dyrekcję. Na najbliższe pół roku. Grupa od razu funkcjonuje inaczej, z takimi dziecmi aż się chce pracować, serce rośnie kiedy widzę jakie są mądre bo to świetne dzieciaki. Aaaa i mam też płaczące, nie są grzeczne, stawiają opór i jakoś nie walczę o wydalenie. Wręcz odwrotnie. Socjalizuję, oswajam. O ja bezduszna, bezlitosna bez kszty empatii. Po co ja im nosy wycieram i po co tule jak swoje? Przecież ja się nie nadaje do zawodu. Wybieram sobie dzieci. Jestem bezduszna i taka głupia.

28

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Trzylatek nie jest dzieckiem "żłobkowym". To, że nie umie funkcjonować tak, jak chcieliby tego dorośli, nie jest jego winą. Jednak jego potrzeby są identyczne jak innych dzieci.




Współczuję Ci.
Pozbądź się agresji, którą to dziecko wraz ze swą matką w Tobie wywołało. [Tak. Wiem. Agresja jest efektem frustracji.]
Wyciągniesz wnioski z tego trudnego doświadczenia na swój temat? Warto. smile

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

29

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Może dziecko niedosłyszy lub nie rozumie po polsku?

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

30

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Asia2006? napisał/a:

Mało tego przy takim dziecku wypalenie zawodowe gwarantowane. Kto nie pracuje z dziećmi ten nie wie co to znaczy. Nie ma bladego pojęcia jak to wygląda w praktyce. Każda placówka powinna mieć procedury. Co mnie obchodzi zaściankowość myślowa matki? Że odbierze moją sugestię o psychologu jako zarzut? Mądra matka zastanowi się nad tym, głupia będzie się kłócić. Matce z której zależy na dziecku pójdzie choćby dla spokojnej głowy. To dziecko jest zamykanie samo w pokoju, podawane jest tylko picie i jedzenie. Każda placówka odrzuca dziecko. W tej chwili dziecko jest wydalone z placówki przez dyrekcję. Na najbliższe pół roku. Grupa od razu funkcjonuje inaczej, z takimi dziecmi aż się chce pracować, serce rośnie kiedy widzę jakie są mądre bo to świetne dzieciaki. Aaaa i mam też płaczące, nie są grzeczne, stawiają opór i jakoś nie walczę o wydalenie. Wręcz odwrotnie. Socjalizuję, oswajam. O ja bezduszna, bezlitosna bez kszty empatii. Po co ja im nosy wycieram i po co tule jak swoje? Przecież ja się nie nadaje do zawodu. Wybieram sobie dzieci. Jestem bezduszna i taka głupia.

Musi się jeszcze szanowna pani pedagog podkształcić, również w ortografii.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

31

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Oczywiście, że to dziecko tak de facto nie jest winne temu, że nie posiada takich lub innych kompetencji. Matka wspominała o tym, że dziecko jest trudne od początku, ciąża, poród, początki wychowania. Wszystko każdy etap rozwojowy następował z dużym opóźnieniem. To też dużo mówi. I tym bardziej utwierdza mnie w słuszności swoich starań. Tak naprawdę gdybym pracowała w samorządowce z miejsca bym poszła do MOPSU zgłosić kwestię matki. Proces wychowawczy wymaga wkładu środowiska przedszkolnego i środowiska domowego z czego stosunek jednego do drugiego wynosi 20 do 80 procent. Ja nie nauczę niczego dziecka ze spektrum zaburzenia rozwojowego. Matka nie pracująca siedzi w domu to co ona robi, że dziecko nie umie pić z kubka? Nie potrafi chwycić widelca? Nie mówi! Dlaczego? Czyżby było sadzane przed tv na cały dzień. To jest typowe wychowanie ulicy. Widać to gołym okiem. I tu nie potrzeba dużo czasu. Wystarczy jeden dzień aby móc stwierdzić, że coś jest nie tak. Mam znajomą w przedszkolu w ktorym to dziecko było jeden dzień, z miejsca ją wydalili. Każdy mówi to samo co ja. A matka? Stoi w miejscu. Na słowo praca, praca z dzieckiem w domu robi się blada. Nawet na urodziny siostry nie wzięli tego dziecka. Bo wiadomo jakie jest.... Wszystko by fruwało.

32

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Asiu2006?,
mam nadzieję, że to, w jaki sposób opisujesz i dziecko, i jego matkę jest tylko sposobem pozbycia się agresji.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

33

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Kleoma napisał/a:
Asia2006? napisał/a:

Mało tego przy takim dziecku wypalenie zawodowe gwarantowane. Kto nie pracuje z dziećmi ten nie wie co to znaczy. Nie ma bladego pojęcia jak to wygląda w praktyce. Każda placówka powinna mieć procedury. Co mnie obchodzi zaściankowość myślowa matki? Że odbierze moją sugestię o psychologu jako zarzut? Mądra matka zastanowi się nad tym, głupia będzie się kłócić. Matce z której zależy na dziecku pójdzie choćby dla spokojnej głowy. To dziecko jest zamykanie samo w pokoju, podawane jest tylko picie i jedzenie. Każda placówka odrzuca dziecko. W tej chwili dziecko jest wydalone z placówki przez dyrekcję. Na najbliższe pół roku. Grupa od razu funkcjonuje inaczej, z takimi dziecmi aż się chce pracować, serce rośnie kiedy widzę jakie są mądre bo to świetne dzieciaki. Aaaa i mam też płaczące, nie są grzeczne, stawiają opór i jakoś nie walczę o wydalenie. Wręcz odwrotnie. Socjalizuję, oswajam. O ja bezduszna, bezlitosna bez kszty empatii. Po co ja im nosy wycieram i po co tule jak swoje? Przecież ja się nie nadaje do zawodu. Wybieram sobie dzieci. Jestem bezduszna i taka głupia.

Musi się jeszcze szanowna pani pedagog podkształcić, również w ortografii.

Serio? Czyżby przemawiała przez ciebie życiowa frustracja? Chodząca anonimowa encyklopedio.

Tak, tak. Ona nie rozumie po polsku, ma niedosłuch, a ja robię błendy ortograficzne. Wyszłem, poszłem, przyszłem. Skuwka, zakuwka, gonsiennica.

34

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Asia2006? napisał/a:

Oczywiście, że to dziecko tak de facto nie jest winne temu, że nie posiada takich lub innych kompetencji. Matka wspominała o tym, że dziecko jest trudne od początku, ciąża, poród, początki wychowania. Wszystko każdy etap rozwojowy następował z dużym opóźnieniem. To też dużo mówi. I tym bardziej utwierdza mnie w słuszności swoich starań. Tak naprawdę gdybym pracowała w samorządowce z miejsca bym poszła do MOPSU zgłosić kwestię matki. Proces wychowawczy wymaga wkładu środowiska przedszkolnego i środowiska domowego z czego stosunek jednego do drugiego wynosi 20 do 80 procent. Ja nie nauczę niczego dziecka ze spektrum zaburzenia rozwojowego. Matka nie pracująca siedzi w domu to co ona robi, że dziecko nie umie pić z kubka? Nie potrafi chwycić widelca? Nie mówi! Dlaczego? Czyżby było sadzane przed tv na cały dzień. To jest typowe wychowanie ulicy. Widać to gołym okiem. I tu nie potrzeba dużo czasu. Wystarczy jeden dzień aby móc stwierdzić, że coś jest nie tak. Mam znajomą w przedszkolu w ktorym to dziecko było jeden dzień, z miejsca ją wydalili. Każdy mówi to samo co ja. A matka? Stoi w miejscu. Na słowo praca, praca z dzieckiem w domu robi się blada. Nawet na urodziny siostry nie wzięli tego dziecka. Bo wiadomo jakie jest.... Wszystko by fruwało.

To czemu ty nie nauczysz tego dziecka picia z kubka?
W czasie gdy te grzeczne dzieci leżakują zajmij się nią, przytul, umyj jej ręce, uśmiechnij się, okaż jej trochę serca.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

35

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Wielokropek napisał/a:

Asiu2006?,
mam nadzieję, że to, w jaki sposób opisujesz i dziecko, i jego matkę jest tylko sposobem pozbycia się agresji.

Powinnam mijać się z prawdą? Każda z nas mówi to samo, nie czuje się odosobniona w swych opiniach. Już nie jedno takie dziecko widziałam,ale nie do tego stopnia.. Przez lata przewijały się różne dzieci, z różnym stopniem zaburzeń. Ale żadne z nich nie wchodziło na stoły i biurka, zadne nie bawiło się w taki sposób na placu zabaw. Każda z nas nazywała rzecz po imieniu. My widzimy kto pracuje z dzieckiem w domu, a kto hoduje żyjątko oddając na maksa długo do przedszkola.

36

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Gdzieś zasugerowałam, byś kogokolwiek okłamywała? hmm I też nazywam rzeczy po imieniu, dlatego napisałam o Twej agresji, prezentowanej tutaj, na forum.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

37

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Kleoma napisał/a:
Asia2006? napisał/a:

Oczywiście, że to dziecko tak de facto nie jest winne temu, że nie posiada takich lub innych kompetencji. Matka wspominała o tym, że dziecko jest trudne od początku, ciąża, poród, początki wychowania. Wszystko każdy etap rozwojowy następował z dużym opóźnieniem. To też dużo mówi. I tym bardziej utwierdza mnie w słuszności swoich starań. Tak naprawdę gdybym pracowała w samorządowce z miejsca bym poszła do MOPSU zgłosić kwestię matki. Proces wychowawczy wymaga wkładu środowiska przedszkolnego i środowiska domowego z czego stosunek jednego do drugiego wynosi 20 do 80 procent. Ja nie nauczę niczego dziecka ze spektrum zaburzenia rozwojowego. Matka nie pracująca siedzi w domu to co ona robi, że dziecko nie umie pić z kubka? Nie potrafi chwycić widelca? Nie mówi! Dlaczego? Czyżby było sadzane przed tv na cały dzień. To jest typowe wychowanie ulicy. Widać to gołym okiem. I tu nie potrzeba dużo czasu. Wystarczy jeden dzień aby móc stwierdzić, że coś jest nie tak. Mam znajomą w przedszkolu w ktorym to dziecko było jeden dzień, z miejsca ją wydalili. Każdy mówi to samo co ja. A matka? Stoi w miejscu. Na słowo praca, praca z dzieckiem w domu robi się blada. Nawet na urodziny siostry nie wzięli tego dziecka. Bo wiadomo jakie jest.... Wszystko by fruwało.

To czemu ty nie nauczysz tego dziecka picia z kubka?
W czasie gdy te grzeczne dzieci leżakują zajmij się nią, przytul, umyj jej ręce, uśmiechnij się, okaż jej trochę serca.


Ty chyba nie masz dzieci prawda? Jednym z kryteriów w czasie przyjęcia do placówki jest deklaracja samodzielności dziecka. Matka zwyczajnie nakłamała. A dziennik kto za mnie wypełni może matka tego dziecka? A kto przygotuje zajęcia na jutrzejszy dzień? Matka dziecka. Hurra. Nauka picia z kubka powinna przebiegać wieloetapowo, dziecko wciąż ma odruch ssania. Niestety nie dysponuje czasem aby móc to zrobić. Może mi pomożesz? Chciałabyś przytulić dziecię nie myte od kilku dni? Żadna z nas nie chce przytulać dziecka. Cóż za bezduszne grono pedagogiczne. Poza tym bodzce zewnętrzne to odrębna kwestia. Dziecię jest wyczulone na dotyk. Na bodzce słuchowe także. To kolejny symptom zaburzenia rozwojowego. Próby dociążania dziecka czyli zawinięcia w kokon kończą się sprzeciwem, że tak to ujmę

38

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Wielokropek napisał/a:

Gdzieś zasugerowałam, byś kogokolwiek okłamywała? hmm I też nazywam rzeczy po imieniu, dlatego napisałam o Twej agresji, prezentowanej tutaj, na forum.


Tak, jestem zła jak cholera bo chciałabym te zdrowe dzieci czegoś sensownego nauczyć. Wiem, że się da bo widzę jakie to ogarnięte trzylatki. Oni znają już kolory. Angażują się w zabawy integracyjne. Nawet ostatnio jeden z chłopców przestał mi płakać, a płakał cały czas przez ostatni tydzień. Jednocześnie wiem, że kiedy wróci to dziecko grupa padnie pod każdym względem bo ja będę zajmowała się jednym  dzieckiem aby nie wydarzyło się coś złego. Za każdy wypadek odpowiadam ja. Również finansowo. Życia może mi braknąć w razie W aby spłacić te roszczeniowa matkę. Rumuni to specyficzna grupa ludzi. Rozmawiałam o całej sytuacji z koleżanką z filii tej samej placówki. Podziela moje zdanie.

39 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-09-11 23:14:03)

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Wyrzucaj tą ... (słowo uznawane za wulgaryzm, jego stosowanie zabronione przez regulamin forum), bo jeszcze trochę i Cię zaleje. Masz kogoś w realu bliskiego, byś mogła u jego boku i odzłościć się, i odpłakać, i - gdy emocje opadną - pożyczyć rozumu (zamiast wzajemnego nakręcania się)? Masz/macie superwizje, a jeśli nie - możliwość ich zorganizowania?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

40

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Moze zglos po prostu to odpowiednim sluzbom tak jak juz wczesniej Ci ktos poradzil? Bo wbrew temu co piszesz, nie Ty jestes tutaj ofiara, a to dziecko, ktoremu nie jest zapewniona minimalna opieka, ani ze strony rodziny, ani ze strony placowki przedszkolnej.
Nie rozumiem w ogole co to za praktyka w Twoim "renomowanym" przedszkolu, ze majac wiedze na temat tego jak to biedne dziecko jest traktowane w domu wydala sie je z przedszkola na pol roku (jakby za pol roku mialo by sie cos zmienic  w jego zachowaniu, jak wszyscy wlacznie z matka, dyrekcja i przedszkolna nauczycielka maja je... coz, gleboko).
Rozumiem Twoja frustracje, ale sprobuj wyciszyc emocje, moze poszukac innej pracy, a przede wszystkim pomoc dziecku, ktoremu widzisz, ze dzieje sie krzywda. Chociazby anonimowo.

41

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

W czasie leżakowania nie da się czymkolwiek zająć tego dziecka. Deficyt uwagi, trudności z koncentracją. Wystarczy, że odwrócę wzrok, ono jest już w zupełnie innym miejscu. Mało tego w czasie odpoczynku gdy dzieci śpią ono podchodzi do nich wyciąga z głowy spinki dziewczynkom lub bije po głowie. Odciągana stawia opór wrzeszcząc tym samym budzi inne dzieci, które chcą spać w efekcie zaczynają płakać. I to jest normalna sytuacja w przedszkolu? To ja nie mogę w takim wypadku nawet do toalety wyjść bo kto wie czy mi tv nie zrzuci na głowę dzieci lub swoją i kto za to odpowie? Czyżbym to była ja? To nie jest normalne dziecko ani normalna sytuacja w przedszkolu

42

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Traktujesz to dziecko jak parszywego psa na dodatek wściekłego.
Zajmujesz się plotkami, szukasz wiadomości kto i jak potraktował to dziecko.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

43 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-09-11 23:25:18)

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Zaraz, zaraz. Dzieci nie mogą być pozostawione same. Nawet wtedy, gdy dzieci są najspokojniejsze na świecie, śpią "jak zabite" a nauczycielka chce skorzystać z toalety. smile


Szukasz sposobów czy powodów? tongue


***
Rozumiem, że w sytuacji, gdy byłabyś odciągana od czegoś niezwykle dla Ciebie atrakcyjnego, byłabyś cicha i bezwonna, zadowolona i uśmiechnięta od ucha do ucha.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

44

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Wiatrwewlosach napisał/a:

Moze zglos po prostu to odpowiednim sluzbom tak jak juz wczesniej Ci ktos poradzil? Bo wbrew temu co piszesz, nie Ty jestes tutaj ofiara, a to dziecko, ktoremu nie jest zapewniona minimalna opieka, ani ze strony rodziny, ani ze strony placowki przedszkolnej.
Nie rozumiem w ogole co to za praktyka w Twoim "renomowanym" przedszkolu, ze majac wiedze na temat tego jak to biedne dziecko jest traktowane w domu wydala sie je z przedszkola na pol roku (jakby za pol roku mialo by sie cos zmienic  w jego zachowaniu, jak wszyscy wlacznie z matka, dyrekcja i przedszkolna nauczycielka maja je... coz, gleboko).
Rozumiem Twoja frustracje, ale sprobuj wyciszyc emocje, moze poszukac innej pracy, a przede wszystkim pomoc dziecku, ktoremu widzisz, ze dzieje sie krzywda. Chociazby anonimowo.

Moim zadaniem jest skupić się na dzieciach, które funkcjonują w grupie. Które przedstawiają wartość dydaktyczna. Nie jesteśmy przedszkolem integracyjnym. Nie mamy obowiązku, ani nawet możliwości pracy z dzieckiem ze spektrum. Powtarzam dziecko potrzebuje specjalisty, nie mnie. Ja nie mam wykształcenia specjalnego ani doświadczenia w pracy z dziećmi tego typu.

Doniosę do mopsu a potem dom mi ktoś spali tak? Lub córkę mi wywiozą. Rozmawiałam ze znajomą z innego przedszkola, z którego to dziecko również zostało wydalone. Ostrzegła mnie abym uważała na matkę gdyż jest mściwa. Nie wrzucam wszystkich Rumunów i Romów do jednego worka, ale są jednostki, które wykazują dość atawistyczne wzorce zachowań.

45

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Asia2006? napisał/a:

Moim zadaniem jest skupić się na dzieciach, które funkcjonują w grupie. Które przedstawiają wartość dydaktyczna. (...)

Bez komentarza.
Żegnam.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

46

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Kleoma napisał/a:

Traktujesz to dziecko jak parszywego psa na dodatek wściekłego.
Zajmujesz się plotkami, szukasz wiadomości kto i jak potraktował to dziecko.

To nie są plotki, to są fakty, które mają pokrycie w rzeczywistości. Zapraszam cię matko Tereso do pracy choćby na jeden dzień. Nie mam zamiaru pracować z dziećmi ze spektrum. Mam prawo wyboru co chce robić i traktuje je jak zbucze jajo bo zagraża mojej grupie, moim dzieciom. Zaburzy proces dydaktyczny. Dzieci przez nią będą codziennie doznawały dysonansu poznawczego.

47

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Wielokropek napisał/a:

Zaraz, zaraz. Dzieci nie mogą być pozostawione same. Nawet wtedy, gdy dzieci są najspokojniejsze na świecie, śpią "jak zabite" a nauczycielka chce skorzystać z toalety. smile


Szukasz sposobów czy powodów? tongue


***
Rozumiem, że w sytuacji, gdy byłabyś odciągana od czegoś niezwykle dla Ciebie atrakcyjnego, byłabyś cicha i bezwonna, zadowolona i uśmiechnięta od ucha do ucha.

Dzieci w tym momencie są pod opieką pomocy, ale to nie zmienia faktu, że odpowiedzialność wciąż leży po mojej stronie.

48

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Swoim dyplomem pedagoga możesz tyłek podetrzeć temu dziecku.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

49

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Wielokropek napisał/a:
Asia2006? napisał/a:

Moim zadaniem jest skupić się na dzieciach, które funkcjonują w grupie. Które przedstawiają wartość dydaktyczna. (...)

Bez komentarza.
Żegnam.

Skupię się na jednym ze spektrum zaburzenia olewając resztę. To jedyne najważniejsze. Jak będzie miało diagnozę z jednostką chorobowa przyjmę z otwartymi ramionami. To my w naszym gronie jakieś dziwne jesteśmy, serio. Że my nie widzimy sensu pracy z tym dzieckiem. Że wysyłamy je do poradni pedagogiczno psychologicznej i do integracyjnego. Że jako nauczyciele skupiamy się na zdrowych dzieciach. Gdzie to takie rzeczy? Skupić się na chorych... Reszta da radę. Chyba mamy inne realia.

50

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Kleoma napisał/a:

Swoim dyplomem pedagoga możesz tyłek podetrzeć temu dziecku.

A ty masz swój? Jakikolwiek? Też go użyj w tym celu. Na frustracje polecam ćwiczenia fizyczne.

51

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Kompromitujesz się autorko.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

52

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Kleoma napisał/a:

Kompromitujesz się autorko.


Twoje zdanie kleomo jest takie wiążące istotne. Proste wypowiedzi. Jaka ty jesteś empatyczna i wrażliwa kobieta....

Podsumowując całe grono nauczycielek z naszych i nie tylko naszych placówek to półgłówki bo nie chcą współpracować z takim dzieckiem? Cóż za przypadek, każdy je odrzuca, każdy mówi to samo co ja. Tylko tu dwie osoby inaczej. Obstawiam, że nie jesteście z branży.

53 Ostatnio edytowany przez Wiatrwewlosach (2021-09-11 23:54:36)

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Asia2006? napisał/a:

Nie mam zamiaru pracować z dziećmi ze spektrum. Mam prawo wyboru co chce robić(...)

Polecam zmienic miejsce pracy w takim razie, moze na ktores z tych innych przedszkoli, z ktorego to dziecko bylo wczesniej wydalone po 1 dniu.
Tam bedziesz miala lepiej.

Edit. Czego Ty w ogole tutaj oczekujesz? Ze forumowiczki beda Cie glaskac po glowie i razem z Toba utyskiwac na patologiczna rodzine romska (dobrze, ze to podkreslilas, strach pomyslec, ze polska rodzina moglaby miec takie dziecko) i wyrazac ubolewnie, ze stykasz sie z plynami ustrojowymi 3latka (brudnego)?
Czy o co chodzi?

54

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Już raczej o nic nie chodzi. Nikt po główce głaskać mnie nie musi. Ubolewać nade mną także nie. Ciekawe jakby tak jedna z Was przyszła na moje miejsce do pracy z tym dzieckiem jakby się czuła po jednym dniu? Czyżby wyczerpana psychicznie? Nawet nasza asystentka zauważyła, że przy tym dziecku grozi wypalenie zawodowe.

I to nie kwestia zmiany placówki. Wszędzie dobrze, tam gdzie nas nie ma. Nie będę narażała się przez jedno rumunskie dziecko, bez przesady, aż taką altruistką nie jest żadna z nas. Nikt dotąd nic nie zgłaszał, a ja będę przed szereg wychodziła. Wykazywała się dobrocią dla dziecka, którego matka może mi urządzić z życia niezły bigos...  Tak, tak. To dobry trop. Pomagać można komuś kto tego chce i kto potrafi współpracować. Do tego potrzeba wkładu pracy. A jak szanownej mamie się nie chce to ja tego nie zmienię. I Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o....

55

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Asia2006? napisał/a:
Wielokropek napisał/a:
Asia2006? napisał/a:

Moim zadaniem jest skupić się na dzieciach, które funkcjonują w grupie. Które przedstawiają wartość dydaktyczna. (...)

Bez komentarza.
Żegnam.

Skupię się na jednym ze spektrum zaburzenia olewając resztę. To jedyne najważniejsze. Jak będzie miało diagnozę z jednostką chorobowa przyjmę z otwartymi ramionami. To my w naszym gronie jakieś dziwne jesteśmy, serio. Że my nie widzimy sensu pracy z tym dzieckiem. Że wysyłamy je do poradni pedagogiczno psychologicznej i do integracyjnego. Że jako nauczyciele skupiamy się na zdrowych dzieciach. Gdzie to takie rzeczy? Skupić się na chorych... Reszta da radę. Chyba mamy inne realia.

Byli tacy co zrzucali chore dzieci ze skały, inni kierowali do gazu...
Biedne te zdrowe dzieci, że mają takiego "pedagoga".
A najsmutniejsze jest to, że nic autorko nie zrozumiałaś z tego co napisała Wielokropek.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

56

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Asia2006? napisał/a:

Już raczej o nic nie chodzi. Nikt po główce głaskać mnie nie musi. Ubolewać nade mną także nie. Ciekawe jakby tak jedna z Was przyszła na moje miejsce do pracy z tym dzieckiem jakby się czuła po jednym dniu? Czyżby wyczerpana psychicznie? Nawet nasza asystentka zauważyła, że przy tym dziecku grozi wypalenie zawodowe.

I to nie kwestia zmiany placówki. Wszędzie dobrze, tam gdzie nas nie ma. Nie będę narażała się przez jedno rumunskie dziecko, bez przesady, aż taką altruistką nie jest żadna z nas. Nikt dotąd nic nie zgłaszał, a ja będę przed szereg wychodziła. Wykazywała się dobrocią dla dziecka, którego matka może mi urządzić z życia niezły bigos...  Tak, tak. To dobry trop. Pomagać można komuś kto tego chce i kto potrafi współpracować. Do tego potrzeba wkładu pracy. A jak szanownej mamie się nie chce to ja tego nie zmienię. I Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o....

Powinnaś skorzystać z pomocy psychologa a nawet psychiatry.
Po twoich wypowiedziach widać zaburzenia twojej osobowości.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

57

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Nie absolutnie niczego nie zrozumiałam, ty oczywiście bezbłędnie w lot to wyłapałas. Żeś błysnęła. Biedne są moje dzieci. Wyrocznio jedyna prawdziwa nieomylna przepowiedz moją przyszłość... W zasadzie nie tylko moja, ale też innych nauczycielek bo myślą tak jak ja... Jeju, zawiało groza. Skrzywiamy pokolenia, łamiemy psychiki, pierzemy mózgi.

58

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Kleoma napisał/a:
Asia2006? napisał/a:

Już raczej o nic nie chodzi. Nikt po główce głaskać mnie nie musi. Ubolewać nade mną także nie. Ciekawe jakby tak jedna z Was przyszła na moje miejsce do pracy z tym dzieckiem jakby się czuła po jednym dniu? Czyżby wyczerpana psychicznie? Nawet nasza asystentka zauważyła, że przy tym dziecku grozi wypalenie zawodowe.

I to nie kwestia zmiany placówki. Wszędzie dobrze, tam gdzie nas nie ma. Nie będę narażała się przez jedno rumunskie dziecko, bez przesady, aż taką altruistką nie jest żadna z nas. Nikt dotąd nic nie zgłaszał, a ja będę przed szereg wychodziła. Wykazywała się dobrocią dla dziecka, którego matka może mi urządzić z życia niezły bigos...  Tak, tak. To dobry trop. Pomagać można komuś kto tego chce i kto potrafi współpracować. Do tego potrzeba wkładu pracy. A jak szanownej mamie się nie chce to ja tego nie zmienię. I Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o....

Powinnaś skorzystać z pomocy psychologa a nawet psychiatry.
Po twoich wypowiedziach widać zaburzenia twojej osobowości.

Serio? Jeju, my wszystkie jesteśmy zaburzone... Mówimy podobnym językiem, niejednokrotnie uslyszlam to od koleżanek. Masz jakieś kompetencje aby móc to stwierdzić? Takie rzeczy stwierdza specjalista po obserwacji. Dokładnie tak samo powinno być z tym dzieckiem.

59

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy

Dziecko ma 3 lata.
Było już wywalone z kilku placówek.
Zaliczyło kilka nowych miejsc, miało mnóstwo stresu związanego z nowymi miejscami i osobami.
I trafiło w końcu na wychowawczynię, która się go brzydzi, gardzi nim, stosuje na nim jakieś dziwne dla dziecka metody.
I ma jakąś obsesję na punkcie matki dziecka dlatego nie będzie dobra dla dziecka.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

60

Odp: Trudna dziewczynka rezygnacja z pracy
Kleoma napisał/a:

Dziecko ma 3 lata.
Było już wywalone z kilku placówek.
Zaliczyło kilka nowych miejsc, miało mnóstwo stresu związanego z nowymi miejscami i osobami.
I trafiło w końcu na wychowawczynię, która się go brzydzi, gardzi nim, stosuje na nim jakieś dziwne dla dziecka metody.
I ma jakąś obsesję na punkcie matki dziecka dlatego nie będzie dobra dla dziecka.

Taaaak i to spowodowało szereg symptomów przemawiających za spektrum zaburzenia rozwojowego. Szczególnie kontakt z nami, zaburzonymi psychicznie bądź psychiatrycznie nauczycielami i pomocami. To co Kleoma? Może od razu diagnoza? Nie rozdrabniajmy się. Za darmo, bez jeżdżenia, przez net, wygoda. A jakie to profesjonalne. Nie śmiałabym komuś tak napisać po jego kilku wypowiedziach. Wypowiedziach cytowanych. Dziwne metody dla dziecka powiadasz? Rzeczywiście zasady mamy przedziwaczne, aż niemożliwe, że inne dzieci bez protestów stosują się do nich... No naprawdę. Ciekawa teoria. Pominęłam jakąś istotną informację?

Posty [ 1 do 60 z 127 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021