JESTEM MĘŻATKĄ OD 2 LAT. MÓJ PROBLEM TO NIE AKCEPTOWANIE MOJEGO MĘŻA PRZEZ MOJĄ RODZINĘ. MYŚLAŁAM ZE PO ŚLUBIE BĘDZIE INACZEJ I SIĘ DOGADAJĄ A TU TYLKO GORZEJ...NAJBARDZIEJ CHODZI TU O MOICH RODZICÓW.
OBECNIE MIESZKAMY OSOBNO I TAK SZCZERZE TO CZEKAMY CHYBA NA ŚMIERĆ NASZEGO ZWIĄZKU. CZUJĘ SIĘ Z TYM FATALNIE ALE NIE POTRAFIĘ ICH DO NIEGO PRZEKONAĆ, A CHCIAŁABYM ABYŚMY MIESZKALI ZNÓW RAZEM BO MAMY MALUTKIE DZIECKO.
PROSZĘ O JAKĄŚ PORADĘ A MOŻE KTOŚ Z WAS BYŁ W PODOBNEJ SYTUACJI...
Podobne tematy
Po pierwsze - dlaczego rodzina nie akceptuje męża?
Po drugie - dlaczego mieszkacie osobno? Nie możecie zignorować opinii rodziny?
Mój mąż jest typem choleryka i nie lubi sprzeciwu innych dlatego też jeśli tylko nad darzyła się okazja do kłótni to ja wykorzystywał nie potrafił sie ugryź w języki i przemilczeć dlatego nie raz obraził moich rodziców a moja mama ma tez bardzo uparty charakter i nie da sobą pomiatać i tak od słowa do słowa pojawiały sie kółtnie aż przestali całkiem ze sobą rozmawiać i żaden z nich nie potrafi przebaczyć.
Wszystkie te nieporozumienia odbijały sie na naszym związku a mieszkamy z moimi rodzicami wiec mąż stwierdził ze bronię mamusi i się wyprowadził a to nie prawda porostu jestem miedzy młotem a kowadłem ale najważniejsza jest dla mnie nasza trójka.
Nie wiem co dalej.... całkowita pustaka tym bardziej wiem że musiał by się stać cud aby się pogodzili.. i co ja mała istotka mogę zrobić
Moja przyjaciółka ma podobną sytuacje jej matka nie akceptuje i zwalcza jej męża
.Wręcz powiedziała jej że jak się rozwiedzie to ona wszystko jej odda i pomoże aby tylko niech męża wygoni.
Ale moja przyjaciółka kocha swojego męża mimo iż nerwowy jest na tamtej zaczepki , wyprowadziła się z noworodkiem z nim , po dwóch latach wrócili .
Wojna trwa nadal ale oni są za sobą kochają się i ona zawsze za mężem szła mimo wszystko i dlatego jej mąż szanuje ją za to , kocha i są między sobą szczęśliwi.
Dla niego to ze zona jest po jego stronie daje mu sile do życia bo dawno by się załamał.
Może i ty powinnaś byc z mężem w końcu od tego jest małżeństwo i powinnaś być moim zdaniem przy mężu.
A ja mam troszkę inne zdanie .... Nie możesz się zgodzic z tym że jesteś właśnie tym łącznikiem pomiedzy dlatego że masz uczucia i do jednej strony i do drugiej i błędem jest okazywanie wsparcia jednej stronie bo druga może ucierpieć . Moja propozycja a zrobisz jak zdecydujesz jest taka bys spróbowała być mediatorem i w obecności mamy i męża jasno powiedzieć że Tobie na nich zależy tak samo na jednym jak i na drugim i twoim marzeniem jest by oni nie muszą sobie odrazu wybaczac lecz jesli Ciebie kochają i szanuja to by spróbowali chociaż na początek poprzebywać w Swoim towarzystwie . Jest zawsze niezgoda tam gdzie ludzie nie mogą siebie poznać gdzie myślą że ich pozycja w rodzinie jest zagrozona a przecież w kazdej rodzinie są odpowiednie etaty dla każdego i każdy może być sobą . Mama powinna zrozumieć że to jest Twój wybranek i to Ty z nim żyjesz a mąż powinien zrozumieć że mama ma prawo obawiać się go bo go nie zna jaki on jest w środku tylko zdążyła go poznać po tym jaki ma język .... ale mowa języka nie świadczy tylko o człowieku bo każdy stary czy młody ma prawo do emocji i do ich wyrazania jednak najwazniejsze jest by ta mową nikogo nie obrazać i nie ranic z premedytacją .... takie moje zdanie .
Myślałam o roli mediatora dlatego że po ślubie mieszkaliśmy u teściów i była to jakby taka ucieczka od problemu bo moja rodzina rzadko mnie odwiedzała częściej ja bywałam u nich bez męża bo on nie chciał no a po każdej takiej wizycie była kłótnia i naprawdę wiele przykrych słów usłyszałam od niego i wiele przepłakałam nocy..
A przeprowadzka do rodziców nie zmieniła nic oprócz tego że czuję się teraz silniejsza i wiem że dam radę jeszcze troszkę powalczyć choć nie wiem na jak długo starczy mi tej mocy.
Orchideo macie dzieci?
nie możesz być przeciągana z jednej strony na 2.
Mąż jest agresywny w stosunku do teściów ponieważ nie jest przez nich akceptowany.
Dlaczego rodzina Twoja go odrzuca?
Jeżeli się kochacie z mężem- walcz o ten związek.
Nie pozwól sobie więcej na bycie marionetką pomiędzy nimi.
Mamy 1,5 roczną córeczkę to jest nasz skarb..... i bardzo chciałabym stworzyć jej kochającą rodzinę ale za jaką cenę.
Jak już wspominałam mój mąż jest typem choleryka i nie lubi sprzeciwu innych dlatego też jeśli tylko nad darzyła się okazja do kłótni to ja wykorzystywał nie potrafił sie ugryź w języki i przemilczeć dlatego nie raz obraził moich rodziców a moja mama ma tez bardzo uparty charakter i nie da sobą pomiatać i tak od słowa do słowa pojawiały sie kółtnie aż przestali całkiem ze sobą rozmawiać i żaden z nich nie potrafi przebaczyć.
I dlatego tez ciężko jest im go zaakceptować a jemu ich
A marionetka jest chyba moją życiową rolą....
marionetka jest chyba moją życiową rolą
Bodajże P. Kowalska śpiewa: masz to na co godzisz się ![]()
Pytam o to dlaczego rodzina go nie akceptuje a Ty po x2 piszesz o wybuchowości. Nie odpowiadasz na pytanie.
Czy jak Twoja mama pyta go jak w pracy - on zaczyna się pienić?!- nie wierzę.
Orchidea wyjście jest 1- rozmowa z Twoim mężem. zasugerowanie mu terapi albo niech czyta o tym jak się opanować.
czy jak się poznaliscie też był taki czy dopiero po ślubie.
Zacznę od tego że moja mama nie pyta się go o takie rzeczy rozmawia z nim jak coś potrzebuje i nic więcej a rozmowa z nią nie daje rezultatu.
Miło by było gdyby tak po ludzku porozmawiali chociaż dwa zdania zamienili a tu nie zanosi sie na rozejm.
Wybuchowy był zawsze ale było inaczej po prostu wszystkie te złe sytuacje spowodowały że pewnie nie ma już odwrotu i nie będzie tak jak kiedyś.
Albo stracę męża albo kontakt z mamą trudny wybór ale jedyne wyjście z sytuacji
co dalej???????