Cześć, mam ogromny problem . Opowiem to w skrócie . Moi rodzice nie akceptuja mojego męża do tego stopnia ze nie pojawili się na naszym ślubie cywilnym . Fakt jest taki że nie spasował im od początku. Więc ja rzuciłam dla niego całe swoje życie , przeprowadziłam sie do innego miasta, przeniosłam sie do innej pracy tylko po to by być z nim. Poźniej wzieliśmy ślub bo sie bardzo kochamy i chcielismy bys razem na poważnie. Nie braliśmy slubu koscielnego tylko dlatego ze nie bylo by nikogo z mojej rodziny. Nie wyobrażałam sobie tego . Teraz przyszedl czas swiat . Moi rodzice nie uwazaja nas za malzestwo . Ja moge do domu rodzinnego przyjeżdżać. Natomiat z mezem mi nie wolno bo nie chca go widziec . Ja bardzo kocham rodzicow , nie chce tracic konatku . Tymbardziej ze mam dużo mlodsze rodzenstwo . Tesknie za nimi . Moj najwieszy problem jest taki ze zaraz jest Wigilia i mam wyzuty ze nie spędzę je z rodzicami a szczegolnie z rodzenstem . Boje sie pozniejszych pretensji . A dodam ze hestem caky czas szantazowana emocjonalnie . Moja rodzina caly czas ma nadzieje ze odejde od meza . Jestem jednym wielkim klebkiem nerwow i powoli nie wytrzymuje tej sytuacji do tego stopnia ze 3 tygodnie temu pronilam swoja pierwsza ciaze . Wracajac do tematu moj maz nie chce bym sama jechala do domu na Wigile a ja boje sie ze jak nie pojade to strace ich na zawsze albo mi tego nie wybacza . Pomocy
Podobne tematy
Nie poronilas. TROLL
Nie wiem nad czym Ty się zastanawiasz? Stawiasz rodzicom sprawę jasno - albo zapraszają Ciebie z mężem albo nie przyjedziesz. Nie możesz się ugiąć. To oni będą ponosić odpowiedzialność za rozpad rodziny.
Moja mama właśnie obwinia mnie za to ze przez to iz wybrałam właśnie mojego meża to ja jestem odpowiedzialna za rozpad rodziny .
masz męża, zajmuj się mężem, a nie mamą. Jeżeli mama tego nie uszanuje, to urwij kontakt. Po co Ci ludzie, którzy Cię szantażują emocjonalnie?
Przecież to moi rodzice .... pozatym jak z nimi utracę kontakt to takze z rodzeństem. Im juz teraz nie wolno do mnie pisac ....
7 2017-12-22 17:55:50 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2017-12-22 18:04:31)
Ale postanowiłaś wyjść za mąż. Teraz z mężem stanowicie osobną rodzinę i byłoby bardzo nie fair względem niego, jeżeli spędzisz święta osobno. Ja bym dała ultimatum. Albo razem, albo wcale. Ogólnie jak się zakłada własną rodzinę, to ta własna rodzina powinna być priorytetowo ważniejsza, niż rodzice i rodzeństwo.
Postaw się kobieto, bo będą Tobą rządzić tak, jak im się będzie podobać "bo to Twoi rodzice".
Nie zastanawiałaś się nad konsekwencjami wtedy, kiedy rzuciłaś wszystko dla tego faceta? To teraz masz faceta i masz konsekwencje. Jak pozwolisz rodzicom na takie traktowanie to już tego nie zmienisz.
A w tym momencie jeszcze masz na to szanse, ale tylko wtedy, kiedy się postawisz.
edit.
A Twoje rodzeństwo też jest pod pantoflem rodziców, że nie może do Ciebie pisać? Sorry, ale ja osobiście bym takiego nakazu nie posłuchała.
edit2.
Masz wyrzuty sumienia, że nie spędzisz świąt z rodzicami, a nie masz wyrzutów, że spędzisz je bez męża? Może to nie był jednak dobry czas na małżeństwo?
Powtórzę to, co napisałam wyżej.
Teraz masz męża, teraz on jest Twoją rodziną. Pora odciąć pępowinę od mamy i powiedzieć jej jasno i wyraźnie, że możesz pojawiać się z mężem albo wcale. Jeżeli nie zaakceptuje, to jest to jej decyzja.
Teraz najbliższą osobą powinien być dla Ciebie mąż.
Zostań z nim w domu, ewentualnie zabierz ze sobą na Wigilię do rodziców - przecież go na bruk nie wyrzucą?
Święta to okazja do pojednania się.
Na Twoim miejscu absolutnie nie dałabym sobie robić wody z mózgu. Skoro nie akceptują Twojego męża i innych Twoich wyborów, to niech się liczą z utratą córki.
To oni twierdza ze to ja chce ich stracic . Ciagle mi powtarzaja ze to nie czlowiek dla mnie . Sa zli na mpich tesciow ktorych nie poznali, ze przyjeli mnie jak corke . Jestesmy 3 lata w zwiazku . Od 4 miesiecy po slubie . A z moim mezem nie widzieli sie od 1.5 roku czyki tyle ile mieszkam w nowym miejscu. Kazdym razem jak chce go zaprowadzic do domu to spotykamy sie z drzwiami zamknietymi dla nas . Mam wyrzuty sumienia ze względu na rodzenstwo . Oni sa tak nakierowani przez rodziców ze imie mojego meza nie chca slyszec. Twierdza ze to on mnie zabral. Cokolwiek teraz mimo ze z nimi nie mieszkam sie dzieje to wszystko jest moja wina...
No a czemu Twoi rodzice tak go znienawidzili? Co mu zarzucają? Taka ich zajadłość świadczy o tym, że raczej nie chodzi np. o typowe rzeczy że on za mało zarabia czy pochodzi ze złej rodziny.
Twierdza ze moj maz bie jest dla mnie od poczatku . Poczynajac od wyglądu, przez to ze jest arogancki (nie piwiedzial raz dzieb dobry bo nie widzial ze ktos jest w kuchni) ze byl chamski dla mojego rodzestwa (godz 21 w biedziele gdzie poprosil rodzenstwo o wyjscie z mojego pokoju bo chcielismy bys sami) przez to ze studiowal na platnej uczelni , przez to ze od poczatku chcial abym dom rodzinny opiscila i ciągnął mnie do duzego miasta. Cokolwiek nie zrobi moj maz i tak jest to odbierane przeciwko niemu i na opak . Moja matka bie chce go na oczy widziec . Ostatnio grozila ze jak z nim przyjade to wezwie policje .
agddga masz opinie ludzi z boku.
Skrzywdzisz bardzo swojego męża idąc w stronę rodziców.
Podjęłaś decyzję te kilka lat temu i chyba pora się jej trzymać i ponosić konsekwencje. W życiu nie będzie prosto, a akceptując to, że rodzice Cię nie chcą, będziesz przynajmniej miała możliwość życia z mężem w spokoju. Prawda jest taka, że robisz błąd pozwalając ciągle rodzicom decydować o tym, co jest dla Ciebie dobre, a co nie. To Twoje decyzje.
Trzeba było myśleć przed ślubem o tym, jak wpłynie on na Twoje relacje z resztą rodziny. Teraz to albo możesz wziąć stronę męża i się odciąć od toksycznych rodziców, albo zostawić męża, wrócić do rodziców i pozwolić im się cieszyć z tego, że rozwalili Ci małżeństwo.
Wiem ze powinnam o nich zapomniec tylko to nie jest tak latwe . Probowalam ... maz juz tez ma dosc tej sytuacji szczegolnie ze tescie sa zupelnie przeciwienstem moich rodzicow . Bardzo nas wspieraja
no to ciesz się teściami, a rodzicami nie przejmuj. Nikt nie mówi, żebyś zapomniała. Ale nie możesz im pozwolić na kontrolowanie Twojego życia małżeńskiego.
Postaram sie skupić tylko na męzu ... choc 25 lat spedzalam w domu rodzinnym a teraz ....
jak każdy. I na każdego przychodzi pora na samodzielne życie.
Nie boję sie samodzielnego zycia ale ilez by bylo łatwiej jakbysmy wszyscy swieta spędzili ...
Nie boję sie samodzielnego zycia ale ilez by bylo łatwiej jakbysmy wszyscy swieta spędzili ...
Możesz próbować rozmawiać z rodzicami.
Ale myślę, że napotkasz ścianę.
Możesz próbować rozmawiać z rodzicami.
Ale myślę, że napotkasz ścianę.
Probowałam rozmawiac ..... to wrecz mnie namawiali by zostawic meza
Możesz próbować rozmawiać z rodzicami.
Ale myślę, że napotkasz ścianę.Probowałam rozmawiac ..... to wrecz mnie namawiali by zostawic meza
I Ty się jeszcze zastanawiasz? ![]()
21 2017-12-22 21:09:14 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2017-12-22 21:10:49)
Prawdopodobnie zrobiłaś wszystko, by pozostać w dobrych kontaktach z rodziną. Jeżeli ich własny irracjonalny upór jest ważniejszy niż Twoje samodzielne decyzje i szczęście powinnaś odpuścić, nie wyważysz zamkniętych drzwi dobrej woli kogoś, kto jej nie ma. Moim zdaniem relacje z rodziną sa równie ważne jak zawarte małżeństwo, ale nie za cenę pozbawienia Cię prawa do decydowania o sobie i życia wedlug wlasnej woli. Nie chcą to nie, może kiedyś zauważa, że nie mają racji, może okaże się, że ją mieli, czego oczywiście nie życze. Ciesz się udanym zwiazkiem, dbaj o własne dobro, przejmowanie się czymś, na co nie masz wpływu, nie jest ani zdrowe, ani sensowne. Kochaj ich mimo wszystko , może kiedyś okażą sie tego warci.
Moj maz raz poszedl na Wigilie beze mnie, bo tesciowa tylko jego zaprosila. To bylo 7 lat temu. Slucha o tym ode mnie do tej pory. Rodzice nie chca to nie. Ich wybor. A Ty zastanow sie czy wazniejszy jest maz czy sfochowana rodzina
Wszystko rozumiem ale .... jest przecież Wigilia .. czas dla rodziny ...
masz rodzinę. Własną. Założyłaś ją kilka miesięcy temu. Jesteście już odrębną jednostką rodzinną.
Tyle ze jedziemy do teściów .... nie bedziemy sami we dwójkę . Moj maz nie zgodził sie byśmy zostali sami. A ja czuje sie jakbym zdradzała swoją rodzinę tym ze pojadę do teścìów . I szczerze wcale nie mam ochoty na święta....
No to zostaw męża i wracaj do domu rodzinnego. Tylko najlepiej złóż gdzieś po drodze papiery rozwodowe, Twoja mama się ucieszy takim prezentem na święta.
A na serio, nie przesadzaj. I tak musielibyście wybrać, z kim spędzić Wigilię. Nie da się i tu i tu.
Nie da się wcale w mone strony jechać
... tesciowa wymyslila bysmy z nia do mojej matki pojechali ... tylko ja sie pytam po co .... ona nas nie wpuści .... wstyd bedzie przed tesciami tylko ...
Mowisz ze kochasz rodzicow, ale czy oni kochaja Ciebie? Gdy sie kogos kocha to sie go akceptuje i akceptuje sie jego decyzje, sami sie od Ciebie oddalili.
A rodzeństwo ? Jak oni zrozumieją moją nie obecność ?
A rodzeństwo ? Jak oni zrozumieją moją nie obecność ?
To niech im rodzice tłumaczą dlaczego cię nie ma. Zajmij się swoją rodziną, całe życie będziesz każdemu w tyłek włazić? Wyszłaś za mąż, masz swój dom. Czas przeciąć pępowinę.
Podziwiam cierpliwość Twojego męża.
32 2017-12-23 01:54:55 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-12-23 01:56:31)
Tyle ze jedziemy do teściów .... nie bedziemy sami we dwójkę . Moj maz nie zgodził sie byśmy zostali sami. A ja czuje sie jakbym zdradzała swoją rodzinę tym ze pojadę do teścìów . I szczerze wcale nie mam ochoty na święta....
Nie odcięłaś pępowiny i w tym tkwi Twój główny problem.
Rodzice traktują Twojego męża gorzej jak śmiecia, a Ty rozpaczasz, że nie spędzicie razem Świąt. Po co spędzać Święta z takimi ludźmi? Przecież oni uczuć wyższych nie mają. Daj spokój.
Co innego, gdyby chociaż mieli jakiś powód, dla którego go nie lubią...
Martwisz się, co na to rodzeństwo. No zadzwoń i powiedz w czym rzecz, jaki to problem?
Jacenty89, ja Twoją też podziwiam, bo sam podobnie jesteś traktowany, a nic z tym nie robisz.
agddga napisał/a:Tyle ze jedziemy do teściów .... nie bedziemy sami we dwójkę . Moj maz nie zgodził sie byśmy zostali sami. A ja czuje sie jakbym zdradzała swoją rodzinę tym ze pojadę do teścìów . I szczerze wcale nie mam ochoty na święta....
Nie odcięłaś pępowiny i w tym tkwi Twój główny problem.
Rodzice traktują Twojego męża gorzej jak śmiecia, a Ty rozpaczasz, że nie spędzicie razem Świąt. Po co spędzać Święta z takimi ludźmi? Przecież oni uczuć wyższych nie mają. Daj spokój.
Co innego, gdyby chociaż mieli jakiś powód, dla którego go nie lubią...Martwisz się, co na to rodzeństwo. No zadzwoń i powiedz w czym rzecz, jaki to problem?
Jacenty89, ja Twoją też podziwiam, bo sam podobnie jesteś traktowany, a nic z tym nie robisz.
Chyba nie jesteś na czasie, jeśli chodzi o mnie.
34 2017-12-23 08:51:16 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-12-23 08:51:28)
Cyngli napisał/a:agddga napisał/a:Tyle ze jedziemy do teściów .... nie bedziemy sami we dwójkę . Moj maz nie zgodził sie byśmy zostali sami. A ja czuje sie jakbym zdradzała swoją rodzinę tym ze pojadę do teścìów . I szczerze wcale nie mam ochoty na święta....
Nie odcięłaś pępowiny i w tym tkwi Twój główny problem.
Rodzice traktują Twojego męża gorzej jak śmiecia, a Ty rozpaczasz, że nie spędzicie razem Świąt. Po co spędzać Święta z takimi ludźmi? Przecież oni uczuć wyższych nie mają. Daj spokój.
Co innego, gdyby chociaż mieli jakiś powód, dla którego go nie lubią...Martwisz się, co na to rodzeństwo. No zadzwoń i powiedz w czym rzecz, jaki to problem?
Jacenty89, ja Twoją też podziwiam, bo sam podobnie jesteś traktowany, a nic z tym nie robisz.
Chyba nie jesteś na czasie, jeśli chodzi o mnie.
Miałam na myśli jak Cię traktuje Twoja kobieta i jej ojciec. Bardzo podobnie.
Jacenty89 napisał/a:Cyngli napisał/a:Nie odcięłaś pępowiny i w tym tkwi Twój główny problem.
Rodzice traktują Twojego męża gorzej jak śmiecia, a Ty rozpaczasz, że nie spędzicie razem Świąt. Po co spędzać Święta z takimi ludźmi? Przecież oni uczuć wyższych nie mają. Daj spokój.
Co innego, gdyby chociaż mieli jakiś powód, dla którego go nie lubią...Martwisz się, co na to rodzeństwo. No zadzwoń i powiedz w czym rzecz, jaki to problem?
Jacenty89, ja Twoją też podziwiam, bo sam podobnie jesteś traktowany, a nic z tym nie robisz.
Chyba nie jesteś na czasie, jeśli chodzi o mnie.
Miałam na myśli jak Cię traktuje Twoja kobieta i jej ojciec. Bardzo podobnie.
Jej ojciec o niczym nie wiedział, a ona zrozumiała że źle zrobiła, przeprosiła i rozwiązała problem tak, żeby wszyscy byli zadowoleni i czuli się komfortowo.
Cyngli napisał/a:Jacenty89 napisał/a:Chyba nie jesteś na czasie, jeśli chodzi o mnie.
Miałam na myśli jak Cię traktuje Twoja kobieta i jej ojciec. Bardzo podobnie.
Jej ojciec o niczym nie wiedział, a ona zrozumiała że źle zrobiła, przeprosiła i rozwiązała problem tak, żeby wszyscy byli zadowoleni i czuli się komfortowo.
Więc dlaczego napisałeś, że po prostu remont skończył się wcześniej? Coś kręcisz, ale to nie moja sprawa.
Jacenty89 napisał/a:Cyngli napisał/a:Miałam na myśli jak Cię traktuje Twoja kobieta i jej ojciec. Bardzo podobnie.
Jej ojciec o niczym nie wiedział, a ona zrozumiała że źle zrobiła, przeprosiła i rozwiązała problem tak, żeby wszyscy byli zadowoleni i czuli się komfortowo.
Więc dlaczego napisałeś, że po prostu remont skończył się wcześniej? Coś kręcisz, ale to nie moja sprawa.
Nie skończył tylko skończy się wcześniej, a mianowicie w Sylwestra. Zamiast jechać wczoraj na święta, zostaliśmy wczoraj, dzisiaj i częściowo jutro żeby przyspieszyć z pracami, tak aby w nowym roku nie stawiać nikogo w trudnej sytuacji.
Ja bym jechała tam, gdzie jestem mile widziana - ja i mój facet - nie jesteśmy małżeństwem.
Gdyby moi rodzice go nienawidzili i wprost powiedzieli, że go sobie nie życzą na święta, to dla mnie sprawa byłaby prosta- nie pojechalibyśmy. Nie zobaczyliby ani jego ani mnie.
Postaw sprawę twardo - nie jedź do rodziców, rodzeństwu wytłumacz, dlaczego. Jedźcie do teściów. Raz, drugi, trzeci, a rodzicom zmięknie rura, jak zrozumieją, że mogą stracić córkę. A jeszcze jeśli wnuk się pojawi! Wtedy będą musieli zmienić zdanie, bo chyba nie będziesz meża z domu wyrzucać, gdy Twoi rodzice będą chcieli odwiedzić wnuka?
Dorosła jesteś, jesteś mężatką, Twój mąż jest ważniejszy. Nie rozumiem Twoich rodziców, czego w nim tak nienawidzą. To Ty w tej sytuacji musisz podjąć decyzję i działać. Odetnij wreszcie pępowinę, bo mąż w końcu straci cierpliwość.
Rodzeństwu nie tak łatwo bedzie wytłumaczyc . Juz sa negatywnie nastawieni na mojego meza . Maja go za osobe ktora odebrala im siostrę.
To im nie tłumacz. Proste.
Jesteś mężatką. Z własnego wyboru. Podjęłaś decyzję, by wyjść za tego człowieka, wbrew rodzicom. Teraz ponosisz konsekwencje tej decyzji. Wóz albo przewóz. Albo mąż albo mamusia i tatuś.
Czyżbyś może zaczynała powoli żałować, że za niego wyszłaś?? Fajnie było się zbuntować przeciwko rodzicom, takie romantyczne, ślub wbrew ich woli, dodawało to dreszczyku. W głębi może liczyłaś, że im przejdzie z czasem, że zaakceptują - a teraz zaczyna do Ciebie docierać pełny obraz, zaczynasz pojmować zakres konsekwencji i przestało już być tak fajnie. Okazuje sie, że musisz dorosnąć i podjąć trudne decyzje...
Obstawiam jednak - jak mówiłam wyżej - że jak tupniesz nogą i zamiast się ich prosić o akt łaski i wpuszczenie Ciebie i męża do domu, zakomunikujesz, że bez męża nie przyjedziesz i zrobisz to raz, drugi, trzeci (przy każdej nadarzającej sie okazji), to zmiękną. Dotrze do nich w pełni, co to znaczy stracić córkę - bo teraz nikt Cię nie zabrał, nadal mają córkę. Uświadom ich, pokaż im, co to znaczy jej nie mieć. Zapytaj może, jak to sobie wyobrażają, jak urodzisz dziecko? Będą chyba chcieli je widywać. Czy wtedy też masz zjawiać się bez męża, albo wyrzucać go z Waszego domu na czas ich wizyty? Zapytaj. Mnie samą to bardzo ciekawi.
Jesteś za miękka w tej sytuacji.
Co do wnuków mialam jeden komunikat... z dziećmi bede mogla przyjeżdżać ake bez meza. Maz mowi ze z dziecmi a bez niego nie pojade..... na Wigile zostaje z mezem ... wciaz nie moge pozbyc sie wyrzutow sumienia ... ze moga miec zepsuta Wigilie i swieta . Nie wiem co sie tam dzieje .... matka sie nie odzywa .... bo nie przyjechalam do domu gdy bylam na l4 po poronieniu .... ze zostałam z mezem .
Co do wnuków mialam jeden komunikat... z dziećmi bede mogla przyjeżdżać ake bez meza. Maz mowi ze z dziecmi a bez niego nie pojade..... na Wigile zostaje z mezem ... wciaz nie moge pozbyc sie wyrzutow sumienia ... ze moga miec zepsuta Wigilie i swieta . Nie wiem co sie tam dzieje .... matka sie nie odzywa .... bo nie przyjechalam do domu gdy bylam na l4 po poronieniu .... ze zostałam z mezem .
Ty jesteś niepoważna - tyle Ci powiem.
Obudź się dziewczyno, bo Ci sie małżeństwo rozpadnie.
Ty się martwisz, że oni mają zepsute święta????? A oni jakoś o Twoje się nie martwią. Ich interesuje postawienie na swoim.
Czy dla Ciebie to jest normalne, że to TY z małym dzieckiem - i bez męża - będziesz musiała gonić DO NICH, bo oni chcą zobaczyć wnuka? JAk ty możesz pozwalać na to, by traktowali Twojego MĘŻA jak śmiecia??
Nie odnioslaś się do reszty mojej wypowiedzi - przestał Ci się podobać bunt przeciwko rodzicom, romantyczny zryw wbrew ich woli? Dotarły konsekwencje?
Liczyłam na to ze dzieki temu ze wezmiemh slub rodzice wkoncu odpuszcza . Wzielam tez slub bo kocham swojego meza . Nie mielismy od poczatku łatwo. Bo nigdy go nieakceptowali .... ja poprostu chce miec cala rodzine w komplecie ...
To przestań żebrać o szacunek dla niego a zacznij go wymagać. To w końcu jest Twój mąż, którego kochasz.
Co do wnuków mialam jeden komunikat... z dziećmi bede mogla przyjeżdżać ake bez meza. Maz mowi ze z dziecmi a bez niego nie pojade..... na Wigile zostaje z mezem ... wciaz nie moge pozbyc sie wyrzutow sumienia ... ze moga miec zepsuta Wigilie i swieta . Nie wiem co sie tam dzieje .... matka sie nie odzywa .... bo nie przyjechalam do domu gdy bylam na l4 po poronieniu .... ze zostałam z mezem .
A OBCHODZI Cię w ogóle złe samopoczucie Twojego męża?! Czuje się jak niepotrzebny śmieć, a Ty się rodzicami przejmujesz, że będą mieć zepsutą Wigilię...?
Beznadziejna jesteś, sorry. Na miejscu Twojego męża kopnęlabym Cię w tyłek.
Mojemu mężowi tez zalezy na tym by w końcu bylo normalnie. Ja dla niego zostawiłam wszystko. I nie potrafie byc tak egoistyczna by nie myslec o moich rodzicach , o moim rodzenstwie .
Mojemu mężowi tez zalezy na tym by w końcu bylo normalnie. Ja dla niego zostawiłam wszystko. I nie potrafie byc tak egoistyczna by nie myslec o moich rodzicach , o moim rodzenstwie .
Nie egoistyczna, tylko LOJALNA wobec swojego męża, z którym do cholery założyłaś rodzinę, bo chciałaś.
Nie widzisz tego? Teraz on powinien być dla Ciebie najważniejszy.
A gdzie szacunek dla moich rodzicow ? To dajcie mi recepte na moje wyrzuty sunienia . Caly czas mam obraz siostry, jej smutnej minki ze mnie nie ma . Widze zlosc ojca i łzy matki ....
A gdzie szacunek dla moich rodzicow ? To dajcie mi recepte na moje wyrzuty sunienia . Caly czas mam obraz siostry, jej smutnej minki ze mnie nie ma . Widze zlosc ojca i łzy matki ....
Serio? A jak Twojemu mężowi jest przykro - bo na pewno jest - to Cię to nie interesuje? Znudziła się zabawa w samodzielność?
niektórzy rodzice sami pozbywają się szacunku swoich dzieci i nie ma co z tym zrobić. Rodzeństwo będzie starsze to zrozumie więcej.
agddga napisał/a:A gdzie szacunek dla moich rodzicow ? To dajcie mi recepte na moje wyrzuty sunienia . Caly czas mam obraz siostry, jej smutnej minki ze mnie nie ma . Widze zlosc ojca i łzy matki ....
Serio? A jak Twojemu mężowi jest przykro - bo na pewno jest - to Cię to nie interesuje? Znudziła się zabawa w samodzielność?
Nie tyle zabawa w samodzielność się znudziła, co minął ten ekscytujący okres buntu, romantyczny zryw się skończył, przyszedł czas dorosnąć i już nie jest fajnie.
A dostrzegasz w tym męża, autorko? To jak on się musi czuć? Czy smutna mamusia i siostrzyczka ważniejsze? Gdzie szacunek rodziców do Ciebie i Twojego męża - czyli do rodziny, którą założyłaś?
Jak nie zmienisz postępowania, to Twoje małżeństwo się rozpadnie - kwestia nie CZY tak będzie, tylko KIEDY. Dorośnij.
52 2017-12-23 23:06:43 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-12-23 23:07:47)
A gdzie szacunek dla moich rodzicow ? To dajcie mi recepte na moje wyrzuty sunienia . Caly czas mam obraz siostry, jej smutnej minki ze mnie nie ma . Widze zlosc ojca i łzy matki ....
A czy oni mają szacunek dla Ciebie i Twoich wyborów? Czy szanują mężczyznę którego kochasz?
Dorośnij, bo rozwalisz swoje małżeństwo.
53 2017-12-24 11:39:09 Ostatnio edytowany przez agddga (2017-12-24 11:45:35)
Nie rozumiecie mnie totalnie. Dla rodziców i rodzenstwa to bedzie kolejny cios ode mnie ... a z mezem mamy jeszcze nie jedna Wigilię by spędzić ja razem
Nie rozumiecie mnie totalnie. Dla rodziców i rodzenstwa to bedzie kolejny cios ode mnie ... a z mezem mamy jeszcze nie jedna Wigilię by spędzić ja razem
To Ty nie rozumiesz najnormalniejszej rzeczy pod słońcem. Gdy wychodzisz za mąż, zakładasz swoją własną rodzinę, która powinna być dla Ciebie priorytetem.
Skoro uważasz, że tak bardzo skrzywdziłaś rodziców swoich wyjściem za mąż, to proponuję złożyć papiery rozwodowe i wrócić pod spódnicę mamusi. Innej rady dla Ciebie nie ma. Albo dorosniesz i poniesiesz konsekwencje swoich decyzji, albo pozostaniesz wiecznie miotającym się dzieciakiem.
Bardzo, bardzo współczuję Twojemu mężowi.
Nie rozumiecie mnie totalnie. Dla rodziców i rodzenstwa to bedzie kolejny cios ode mnie ... a z mezem mamy jeszcze nie jedna Wigilię by spędzić ja razem
To będzie nie cios od Ciebie tylko od rodziców. Od momentu ślubu spędzanie jakiejkolwiek wigilii oddzielnie to prawie jak zdrada.
Autorko, a powiedz tak szczerze, naprawdę myślisz, że ta Wigilia coś zmieni?
Wielkanoc za kilka miesięcy. Ją też spędzicie osobno? Urodziny? Imieniny? Wakacje? Dzień matki? I jak myślisz, jak ta Wasza Wigilia będzie wyglądać? Rodzice będą po Tobie cisnąć żebyś męża zostawiła. Jak Ty się z tym będziesz czuła?
Moim zdaniem jeżeli jedziesz do mamy na wigilię to możesz od razu składać papiery rozwodowe po drodze.
Nie rozumiecie mnie totalnie. Dla rodziców i rodzenstwa to bedzie kolejny cios ode mnie ... a z mezem mamy jeszcze nie jedna Wigilię by spędzić ja razem
Nie karmcie trolla.
(...) Od momentu ślubu spędzanie jakiejkolwiek wigilii oddzielnie to prawie jak zdrada.
Hm... .
58 2017-12-25 13:46:13 Ostatnio edytowany przez CatLady (2017-12-25 13:47:28)
Nie rozumiecie mnie totalnie. Dla rodziców i rodzenstwa to bedzie kolejny cios ode mnie ... a z mezem mamy jeszcze nie jedna Wigilię by spędzić ja razem
No żebyś się nie przeliczyła czasem. Opierasz swoje kalkulacje na przekonaniu, że mąż ma nieskończone pokłady cierpliwości i będzie w nieskończoność czekał aż zdecydujesz się dorosnąć i uznać, że jest dla Ciebie ważniejszy. Bo powinien być. A jeśli nie jest - rozwiedź się. Jeśli nie zmienisz postępowania, to prędzej czy później do tego dojdzie.
I to nie jest cios od Ciebie, że spędzicie wigilię osobno - to jest efekt postępowania Twoich rodziców. W każdej chwili mogą to zmienić, ale nie chcą.
Napisz, jak poszła Wam kolacja wigilijna.
Napisz, jak poszła Wam kolacja wigilijna.
Wigilię jak i całe święta spędziłam z mężem u teściów. Moja rodzina milczy , rodzice jak i rodzeństwo.
Teściowa wymaga byśmy jak najszybciej wzieli ślub kościelny ... najlepiej u nich na wsi .... i mało ich obchodzi to ze najprawdopodobniej nie bedzie nikogo z mojej strony .... mam dość
Przepraszam..... tesciowa wymaga? Najpierw chcesz uszczesliwiac swoich rodzicow, teraz teściową.... A gdzie w tym wszystkim jestes Ty I Twoj mężczyzna?
Ja nie chcę zadowalać tesciowa to ym razem mój mąż
Nie wiem... być może się mylę, ale sprawiasz wrażenie osoby niepotrafiącej wyartykułować swojego zdania i potrzeb. Domyślam się, że należysz do osób tzw.ugodowych, które unikają konfrontacji z otoczeniem i w tym celu godzą się na co podpadnie, a potem płaczą i jęczą, że są nieszczęśliwe. Pozwalasz innym decydować za siebie, bo chcesz się im przypodobać. Można i tak. Z doświadczenia wiem, że jeszcze chwila i wszyscy wejdą Ci na przysłowiową głowę. Nawet nie zauważysz kiedy nikt nie będzie Cię pytał o zdanie w żadnej kwestii. Pół życia żyłaś podporządkowana rodzicom, drugie pół spędzisz podporządkowana mężowi i teściom. Obudź się dziewczyno póki czas...
To co , mam ich wszystkich zostawić ?? .... nie napisałam wyżej ze spełnie oczekiwania tesciowej ...
Łatwo jest kogoś krytykować
...
Nie krytykuję. Mnie jest kompletnie bez różnicy jaką opcję na życie wybierzesz. Twoje życie, Twoje wybory, Twoje konsekwencje podjętych decyzji ![]()
To co , mam ich wszystkich zostawić ?? .... nie napisałam wyżej ze spełnie oczekiwania tesciowej ...
Łatwo jest kogoś krytykować
...
Wszystkich nie zadowolisz.
Powiedziałaś A wychodząc za mąż, nie rozumiem Twoich obecnych rozterek. Pora powiedzieć B.