Witajcie... To jest właśnie mój problem... Jestem ze swoim facetem ponad 4 lata. Raz zerwaliśmy ze sobą bo ja go zdradziłam.. . Sama mu o tym powiedziałam ale i tak ze mną zerwał. Dałam sobie z nim spokój bo nie chciałam sie prosić o miłość, ale wyszlo jak wyszlo po około miesiącu zeszliśmy się ze sobą. Po półtora roku zaszłam w ciąże, wydawałoby się, że jakoś wszystko sie ułozy, zamieszkaliśmy ze soba...
Mozna powiedziec ze bylo bardzo dobrze miedzy nami, ale do czasu niestety... Na poczatku mieszkalismy z moją mama i dziadkami, pozniej przez jakis czas u niego z rodzicami...
Ale przejde juz do sedna sprawy.. Gdybym iwedziala wczesniej ze tak bedzie nie pakowalabym sie w ten zwiazek. Gdy sie klocimy czasami jego za bardzo ponosza nerwy i zdarza sie mu ze podnosi na mnie rękę. Jak juz bije to w takie miejsca zeby sie nie rzucalo w oczy. Po plecach glownie... Ale ostatnio przeszedl samego siebie.... Poklocilismy sie o blahostkę. Byla 10 rano a ja z naszym synkiem ogladalismy bajke a on sobie jeszce spal... Przebudzil sie taki wnerwiony i drze sie na mnie ze mam przyciszyc tv bo on niemoze spac. To ja mu mowie ze i tak juz prawie nic nie slysze i niezamierzam sie domyslac co mowia w tv. wpadl w jakis dziwny szal zaczal mi wyrywac pilota przyciszyl i spokojnie polozyl sie dalej... ale jak wspomnialam nic nie slyszalam wiec sobie troszke poglosilam.Wtedy dostal kompletnej furii... Zaczął mnie tłuc po plecach i po nogach. Efekt byl taki ze przez 4 dni nie moglam wstac z lozka bo mialam takie guzy na nogach... kazalam mu sie wynosic ale powiedzial ze mnie nie zostawi z tymi nogami tak bo sama sobie nie poradze... Był taki milutki sniadanie obiad kolacja do lozka, sprzatal, a ja glupia mu pozwolilam zostac... Powiedzialam ze jeszce raz sie tyo powtorzy i bedzie koniec ale tak naprawde niewiem czy umialabym odejsc od niego... ale dokoncze dalej... pogodzilismy sie w miare zrobilismy mala impreze z okazji przeprowadzki. on zaprosil swoich kolegow ja kolezanke byl alkohol jak to na imprezie. i wtedy bum! stalo sie... wszyscy strasznie sie opili, moj luby i 2 jego kolegow poszli spac a ja wraz z jeszce jednym siedzielismy i gadalismy sobie pod wplywem alkoholu zaczelam mu mowic o tym jak moj facet mnie traktuje on zaczal mnie pocieszac. I niewiem jak to sie stalo zaczelismy sie calowac polozylismy sie we dwoje troche sie zaczelismy piescic ale w pewnym momencie powiedzialam STOP! odwrocialm sie i poszlam spac. My sie calowalismy a moj pijany facet spal na lozku obok...
Czuje sie z tym okropnie, ale kompletnie nieumiem sobie teraz z tym poradzic... To byl podobno jego najlepszy kolega. Niemam odwagi mu o tym powiedziec a wiem ze i ten kolega tez niekomu nic nie powie.... Ale jak dalej z tym zyć?? Co robić??
Prosze nie oceniajcie mnie tylko postrajcie sie pomoc. Calkowiecie sobie z tym nie radze...