netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

175 odpowiedzi26 749 wyświetleńzałożony przez krzychu666, 20.05.2023

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 176 ]

1

Temat: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Witajcie Drodzy Forumowicze
Na początku napiszę dlaczego się tu pojawiłem, bo to mój pierwszy post.Otóż trafiłem tutaj kilka dni temu, szukając w internecie odpowiedzi na to co dalej zrobić ze sobą i swoim życiem uczuciowym. Jestem po 40, moja żona również. Dzieli nas prawie dosłownie pół roku, a rocznikowo rok (ja jestem lekko starszy od niej). Jesteśmy ze sobą 14 lat, prawie 12 lat po ślubie. Mamy 11 letniego syna. Od jakiegoś czasu zacząłem robić rachunek sumienia, co dalej zrobić ze swoim życiem uczuciowym, dopadło mnie poczucie zmarnowanego czasu.

To teraz napiszę coś więcej o swoim życiu. Żonę poznałem przez Internet na portalu randkowym. Była rok z hakiem po rozwodzie ze swoim pierwszym mężem (ich małżeństwo trwało niecałe 4 lata). W moim przypadku była ona pierwszą poważną miłością. Byłem wychowywany w dyscyplinie, dlatego miałem od zawsze wpojone najpierw nauka potem dziewczyny. Dlatego partnerki życiowej szukałem dopiero po studiach, co dzisiaj jest pewnie zjawiskiem rzadkim. Do tego moja rodzina jest bardzo religijna i te zasady też miałem ładowane do głowy przez całe dzieciństwo. Obecnie od wielu lat nie wierzę i nie praktykuję. Jak poznałem moją żonę, żeby było ciekawiej to nie ja do niej napisałem tylko zaczęło się od tego, że ona odwiedziła mój profil. Wcześniejsze randki z portalu kończyły się po jednym spotkaniu w realu. Schemat był zawsze ten sam, ja znajdowałem potencjalne kandydatki, zaczynałem do nich pisać. Po jakimś czasie tzw. pisania dochodziło do spotkania i koniec cisza z ich strony. Nie narzucałem się więc tylko szukałem dalej. Była jedna dziewczyna z którą zacząłem się spotykać i o dziwo ciągnęła tą relację, do czasu aż odkryłem że ma za granicą chłopaka. Zerwałem z nią kontakt, bo dla mnie to nieuczciwe całować się z innym facetem jak się kogoś ma. Usunąłem ją ze znajomych usunąłem jej numer telefonu. Teraz wróćmy do początków z moją żoną. Skoro okazała zainteresowanie to postanowiłem do niej napisać, bo była to dla mnie ciekawa sytuacja, poczułem że się ktoś mną zainteresował. Od dziwo szybko mi odpisała. To była niedziela, a nam się tak fajnie rozmawiało, że umówiliśmy się na pierwsze spotkanie już w poniedziałek. Spotkanie było inne niż z poprzednimi dziewczynami. Poszliśmy nawet razem na piwo. Zrobiło się chłodno, więc zaproponowałem, że ją przytulę. Zgodziła się. Pod namiotem piwnym doszło do ciekawej sytuacji, spotkaliśmy jej sublokatorki, które siedziały niedaleko nas. Potem okazało się, że celowo zaproponowała tam piwo, bo one miały tam być i mnie ocenić. Drugą okolicznością był fakt, że oblewała zdany egzamin na prawo jazdy. po spotkaniu całowała się ze mną. po powrocie do domu czułem, że tym razem może się udać. I faktycznie się udało. Zaczęliśmy się spotykać, ja wygasiłem rozmowy z innymi dziewczynami (konta nie likwidowałem, bo przecież mogło nam nie wyjść). Ona też odprawiła partnera do seksu i zakończyła rozpoczęte znajomości. Rozgrzało się między nami uczucie. Powoli odsłaniała przede mną karty ze swojego życia. Już na jednym z pierwszych spotkań powiedziała mi o tym że jest po rozwodzie. Nie mieli dzieci, ale ważna informacja była z nim kiedyś w ciąży, którą straciła (było to jeszcze przed ich ślubem). Ona po rozwodzie wróciła do rodzinnego miasta, ale potem zaczęło jej się przykrzyć więc wróciła do miasta, w którym mieszkał jej były mąż i mieszkamy my. Powodem rozwodu była jej zdrada. Tłumaczyła się w ten sposób, że jej były mąż był bałamucony przez koleżankę z pracy. I że nie miała 100% dowodów na to, że jak wyjeżdżali razem to ją zdradzał. Ale ona była tego pewna. Do tego dochodziło z jego strony do przemocy, po roku bez zbliżeń wziął siłą to co jego. Żona twierdziła że ją zgwałcił i pobił. Nie zgłosiła tego na policję. Ale w odwecie zdradziła go z jego przyjacielem. On się o wszystkim dowiedział i złożył pozew o rozwód. Straciła cały wspólny majątek, odwrócili się od niej wszyscy znajomi z pracy (moja żona pracowała ze swoim byłym w jednej firmie). Postanowiła wrócić do domu rodzinnego. Zawsze żaliła się, że jej rodziców nigdy nie interesowało to, dlaczego się rozwiedli. Bardziej byli załamani tym, że nikt nigdy w rodzinie się nie rozwodził, i jak oni to powiedzą reszcie. Będzie wstyd, będą gorsi. W domu wytrzymała kilka miesięcy, potem jej mama zaczęła naciskać na to by coś ze sobą zrobiła. Postanowiła wrócić do miasta, z którego wcześniej wyjechała. Lokum pomógł jej znaleźć były mąż i znalazła pracę. Tutaj w jej życiu pojawiłem się ja nieśmiały człowiek z wbitymi do głowy różnymi zasadami. Nigdy nie byłem zbyt atrakcyjny dla kobiet. Do tego byłem nieśmiały, dopiero w pracy zacząłem się uczyć z nimi obcować i przełamywać wcześniejsze kompleksy. Dodam jeszcze co bardzo istotne mam bardzo chory kręgosłup (choroba niszcząca układ kostny) jestem po leczeniu i rehabilitacji. cały czas muszę uważać, nie mogę uprawiać różnych aktywności, pracować fizycznie. Garb na plecach też nie dodawał mi uroku i już w dzieciństwie był przedmiotem drwin. Lekarze robili co mogli żebym mógł normalnie funkcjonować, ale nie wszystko mogli zrobić. teraz z wiekiem dolegliwości dają coraz bardziej popalić tak jak wieszczyli lekarze.

Zaczęliśmy się spotykać było nam razem dobrze ona dała szansę mnie, ja jej. Szybko poznała moich rodziców (niecały tydzień po pierwszym spotkaniu), ja jej rodziców. Byłem jej wdzięczny, że się mną zaintersowała, w zasadzie nigdy nawet jej nie pytałem, czy chce ze mną chodzić to wszystko szło samo do przodu. Po miesiącu znajomości załamała się jej sytuacja zawodowa i mieszkaniowa. Straciła pracę, musiała się wyprowadzić z wynajętego pokoju. Chciała wrócić do domu rodzinnego ale ja walczyłem,prosiłem, by tego nie robiła. Wiedziałem, że na odległość daleko nie zajedziemy. Została, zamieszkała czasowo ze mną u mojego brata (ja też nie pochodzę z miejscowości, w której mieszkam). Gdy ją poznałem mieszkałem z bratem, bo jeszcze nie miałem własnego lokum. Potem jej wynająłem pokój, z który płaciłem, bo ona była bez pracy. Niestety często musiała zmieniać miejsca zamieszkania, dlatego zaczęła naciskać swoich rodziców na kupno mieszkania dla niej. Ponoć obiecali jej to jeszcze jak była ze swoim poprzednim mężem. Oni postawili warunek, że chcą wnuka. Ale trwały poszukiwania odpowiedniego lokum. Nakłamała im, że ja też chcę mieć z nią dziecko, chociaż znaliśmy się kilka miesięcy. W końcu znalazło się mieszkanie. Tyle, że ona znowu straciła pracę, więc do kredytu wszedłem ja jako poręczyciel, teściowie jako spłacający. Było mi z tym cholernie ciężko, bo ot był niecały rok znajomości. Po roku się zaręczyliśmy (ona poprosiła mnie o rękę). Już wtedy mieszkaliśmy na swoim (mieszkanie na kredyt, ja mam 1/3 własności, jej rodzice 2/3). Po kolejnym roku wzięliśmy ślub cywilny. Tuż przed ślubem zaczęliśmy starać się o dziecko i dzień po ślubie okazało się, że jest w ciąży. O tym, że jest najpierw powiedziała swoim rodzicom, dopiero potem mnie.
Ciąża była zagrożona więc przez cały jej okres nie uprawialiśmy seksu. Po narodzinach syna nastąpił ciężki okres w naszym życiu, gdyż mały był bardzo wymagającym dzieckiem. Szybko przestała karmić go piersią, więc nocne wstawanie zrzuciła na mnie. Musiałem godzić pracę, nocki z dzieckiem i popołudnia, w których ona potrzebuje od niego odpoczynku. Miałem myśli samobójcze, byłem wrakiem człowieka. Teściowie widząc, co się dzieje zabierali ją z małym do siebie, żebym mógł stanąć na nogi. To samo moi rodzice, mama spała z małym lub ojciec. Nocne wstawanie skończyło się dopiero po roku. jakoś przetrwałem. Ale już wtedy miałem żal do żony, że zostałem z tym wszystkim sam. Że nie mam w niej oparcia, tylko ona mnie wykorzystuje. Do tego nadal nie uprawialiśmy seksu, cały czas tłumaczyła się brakiem libido po ciąży. Nasze relacje stały się chłodne. Dziecko rosło, teściowie spłacali kredyt, ona raz pracowała raz nie. I tak leciał czas. Dodam, że była ona moją pierwszą partnerką seksualną, ja dla niej nie. Miałem problemy z potencją spowodowane problemami z krążeniem krwi. To one spowodowały także chorobę kręgosłupa. Zacząłem się leczyć u andrologów, chodziłem do znanego seksuologa. Jednak jadąc na 1 pensji ciężko było wydawać na coraz droższe leki. Żona na początku wspierała mnie w leczeniu, potem zostawiła mnie na pastwę losu w tym temacie. W końcu dałem sobie spokój z leczeniem, bo i tak nie dążyła do zbliżeń. Czekałem 4 lata na pierwszy sex (dostałem receptę na wiagrę i chyba chciała sprawdzić jak to zadziała). Zużyliśmy 1 tabletkę z 4 reszta się przeterminowała i 250 zł poszło w kosz. Potem znowu była przerwa kilkuletnia dopiero jak zapragnęła kolejnego dziecka, to się mną zainteresowała. Niestety z tych starań nic nie wyszło. planowaliśmy 2 dzieci miał być krótszy odstęp, ale nasz syn ma adhd i dawał nam tak popalić, że przesunęliśmy w czasie staranie o kolejnego potomka. Zbliżenia w małżeństwie można policzyć na palcach dwóch rąk. Do tego większość czasu przesiedziała w domu tłumacząc się tym, że nie może iść do pracy bo jej tato jest ciężko chory i ona musi być dyspozycyjna. Teść faktycznie ciężko chorował, a teściowa wyjeżdżała na kilka tygodni za granicę do pracy. Wtedy faktycznie potrzebował opieki. I tak leciały lata ja trwałem w tej dziwnej sytuacji.

Teraz coś o zdradzie

To, że nie uprawiała ze mną seksu nie dawało mi spokoju. Ale wmawiałem sobie, że to przez problemy ze mną, może faktycznie na ma libido.Czytałem na ten temat i faktycznie u każdej kobiety jest inaczej. Niektóre w ogóle go nie odzyskują. W 2015 roku przypadkiem stało się coś co mnie jeszcze bardziej dobiło. Korzystaliśmy z komunikatora gadu gadu. Otwierały się razem. Któregoś dnia kiedy siedziałem przy komputerze napisał do niej znajomy, który jest fotografem i mieszka w jej rodzinnym mieście. Podesłał jej link do galerii swoich zdjęć. Nie wiedział, że pisze z jej mężem. Wszedłem na ten link i przeżyłem szok. Na jednym ze zdjęć była naga kobieta z różą między piersiami. Twarz nie była do końca widoczna. Ale jestem pewny, że to moja żona. Jeszcze jak chodziłem z nią to wspominała o nim i o tym, że chciał jej zrobić nagą sesję na sianie. Wtedy coś we mnie pękło. Zacząłem przeglądać historię jej gg, grzebać po poczcie, telefonie. Ona nigdy nie kryła nic. Znałem jej hasła piny. Dostałem w łeb. Okazało się, że miała romans z kolesiem od internetu. Mówiła, że przyjeżdża do niej czasem na kawę. On żonaty, ona mężatka. Gość bardzo doświadczony i dyplomatyczny, ale ich konwersacje nie pozostawiły wątpliwości, że przyjeżdżał na sex. Zdradzała mnie z nim jeszcze w czasie chodzenia zdradzała po ślubie. Wszystko urwało się jak zmienił pracę. Jeszcze w 2013 roku doszło do takiej sytuacji, że spóźniał jej się okres. Napisała mu o tym siedzieli w stresie przez kilka tygodni. Dopiero przyszła ulga jak dostała okres. Od tego czasu ona nie chciała z nim zbliżeń. mam kopie ich konwersacji na ten temat. Ale to nie jedyny przypadek. Dochodzi jeszcze pan fotograf, również żonaty. Stał się jej pocieszycielem po jej rozwodzie i powrocie do domu. Zdradzał z nią swoją żonę. Moją cały czas bałamucił żeby przyjechała pisał z nią takie rzeczy totalnie bez dyplomacji. Że tęskni za jej piersiami itd. Ona go spławiała, ale widzieli się co najmniej 2 razy jak już była ze mną. Nie wiem, czy do czegoś doszło, ale on był napalony na moją żonę po całości. Ten trzeci. Był jeszcze 3 facet jej dawny przyjaciel, jak się potem okazało miłość z dzieciństwa. Samotny gość cały czas mieszkający z matką. On się w niej kochał i chyba cały czas na nią czeka. Mieszka w jej rodzinnej miejscowości. Cierpiał już po jej 1 ślubie, gdzie był jej świadkiem. Potem jak dowiedział się o jej rozwodzie zaczął z nią pisać, ale okazało się że ona ma męża i dziecko. więc znowu się wycofał. Ale za to ona zaczęła go bałamucić obiecywać, że mnie zostawi, że wróci w rodzinne strony. 2 razy obiecywała mu rozwód, ale się z tego wycofywała. Te wszystkie akcje mam pokopiowane w bezpiecznym miejscu. Mnie cały czas traktuje z rezerwą. Nie całuje nie trzyma za rękę. Ona ma swój świat ja swój. Schodzimy się wspólnie jak o chodzi o tematy dziecka domu itd. Razem robimy zakupy, śpimy. Ja aktywnie uczestniczę w obowiązkach domowych wychowywaniu syna. On cały czas mówi, że jak ona się wyprowadzi to zostanie ze mną. To czytanie mu bajek do brzucha (jak jeszcze był u swojej mamy w brzuszku), obecność przy porodzie. Potem to całe wstawanie spędzanie z nim czasu zaprocentowało więzią, której ja nie miałem ze swoim ojcem.

Po co zdecydowałem się napisać

No właśnie tyle lat ukrywałem przed żoną że znam prawdę na temat jej gierek aż do zeszłego roku. Na rocznicę ślubu dostałem od niej piękny prezent talon na bzykanko. Odżyłem myślałem, że wrócą stare dobre czasy. Miałem nadzieję, że odzyskuje młodość. okazało się jednak, że na konsumpcję talonu czekał pół roku. W tym czasie rozbudzona nadzieja zamieniła się w złość poczucie rozgoryczenia. Nie mogłem spać po nocach bardzo to przeżywałem. W końcu po kolejnej odmowie współżycia wywaliłem jej co wiem. Ona próbowała zamieść to pod dywan negować. Zbliżyła się ze mną, bo akurat miała dni płodne i ostatnią nadzieję, że coś drgnie. Ból pozostał, lata lecą i któregoś dnia doszło do mnie, że zmarnowałem ponad 10 lat na człowieka, który mnie zdradzał. Który związał się ze mną z rozsądku nie z miłości. Osoby, która nie daje mi nic od siebie w sensie emocjonalnym, a ma duże oczekiwania ode mnie. Oczywiście jej oziębłość do mnie to moja wina. Bo to niby ja przestałem się nią interesować. Nie chce rozmawiać na te tematy, jak jej pokazałem część tego co mam na nią stwierdziła, że po co tam zaglądałem. mam za swoje. Niewiele wiem na temat jej pragnień, zdążyła tylko kiedyś powiedzieć, że chciałaby seksu z dwoma mężczyznami. Jest osobą biseksualną i rzekomo miała stosunki z kobietami. No i jeszcze wydusiłem z niej kiedyś że uprawiała seks w samochodzie, nie z mężem byłym. Wychodzi, że z panem fotografem (mam zdjęcia jak żonaty mężczyzna liże piersi mojej żony w aucie gdzieś na jeziorem, to było zaraz po jej rozwodzie). Ostatnie zbliżenie było kilka dni temu. Po kłótniach stwierdziła, że nie uprawia ze mną seksu, bo jej nie zabieram na randki. Była randka, był seks. Chciała chyba udowodnić mi, że jest słowna. Sama zresztą zainicjowała randkę, bo ja już jej nie wierzę więc nie chciałem nic inicjować żeby znowu potem tego nie przeżywać. Do tego zacząłem spać osobno a to ją boli, bo ona boi się spać sama i to zawsze miało dla niej znaczenie. I to chyba ją zachęciło. Temat zdrad dalej zamiata pod dywan, twierdzi, że coś sobie wymyśliłem. Głupi byłem, że jej ufałem. Gdybym szybciej wiedział co się dzieje na tych kawkach, zamontowałbym kamery i film byłby koronny i bezsprzeczny. Mogło by się okazać, że jemu pozwalała na znacznie więcej. U mnie  w seksie były raptem 2 pozoycje klasyczna i na jeźdzca. Teraz ograniczone tylko do klasycznej. Nie ma całowania, gry wstępnej tylko dostaję piersi potem w nią wchodzę. Dochodzę bardzo powoli przez to cholerne krążenie krwi. Więc po jakimś czasie mówi koniec i wsio. Nie wiem co robić. Jest mi z tym źle tęsknię za młodosią,żałuję, że wtedy nie puściłem jej jak chciała wyjechać. Może znalazłbym kogoś bradziej ucziuciowego od niej. Na razie nie chcę się rozwodzić cały czas próbuję kruszyć ten mur. Zdrady tej fizycznej z panem od internetu i emocjonalnej z fotografem i przyjacielem z dzieciństwa jej nie wybaczyłem oficjalnie, bo ona dalej idzie w zaparte że nic się nie działo. Ostatnio jakby mniej, bo jej pokazałem część tego co mam. Cały czas zbywa tematy nas, naszej relacji. Całe życie od czegoś uciekała i ucuieka. Niedługo mamy rocznicę ślubu, ciekawe co się będzie działo. Sam nigdy nie zdradziłem nie dotknąłem innej kobiety. A okazje na pewno by się znalazły. Ale jeżeli coś obiecałem, to staram się dotrzymać słowa. Ona kiedyś wypaliła, że z takim kimś jak ja żadna się nie zwiąże, co może sugerować że czuje się pewnie. Wiem, że też przegląda mój telefon, pocztę jak tylko ma okazję. Czyli co innego mówi, co innego robi. Poradźcie co mam dalej robić, czy to kruszenie muru ma w ogóle sens. Łudzę się jeszcze, że miłość można odzyskać. Chcę rozbudzić ją seksualnie, może jeszcze się coś odrodzi. Obawiam się, że jak znajdzie się inna lepsza jej zdaniem partia to pewnie pójdzie w długą. Myślę, że jest do tego zdolna. Chociaż to, że od wielu lat nic się nie dzieje, może świadczyć o tym, że coś w niej pękło. Że przestraszyła się, że wtedy mogło się wydać i rozbiłaby 2 rodziny. Bo skoro ze mną nie było seksu, a zaszłaby w ciąże no to wiadomo, że ze zdrady. Tu na forum widzę, że takie przypadki kończą się rozwodem i batalią emocjonalną. Ja jeszcze się łudzę, ale czas leci zdrowie się sypie i żal tego, co straciłem. Ale nie chcę 2 odrębnych światów. Tylko wspólny. A nasz wspólny łącznik rośnie i coraz bliżej do wyfrunięcia z gniazda. Co będzie wtedy. Dlaczego ona ode mnie nie odeszła. Mogę się tylko domyślać. Po pierwsze fasada przy rodzinie, po drugie moi teściowie mnie bradzo lubią i ona liczy się ze zdaniem swojej mamy, po trzecie nie pracuje, więc jest zależna ekonomicznie. Po czwarte ma kompleksy na swoim punkcie, ale o dziwo cały czas faceci się nią interesują.

2 Ostatnio edytowany przez Legat (2023-05-20 10:07:50)

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Niezły bajzel. Ona dość, że jest na twoim utrzymaniu, to jeszcze całe małżeństwo cię zdradzała. Oczywiście od początku do końca cię okłamuje. Nawet to, że to ona była odpowiedzialna za rozpadnięcie się poprzedniego małżeństwa. Myśle, że jej poprzedni mąż był w podobnej sytuacji do twojej, ale w końcu zrobił porządek i kopnął ją w tyłek.
Jak to będzie u was? Będzie jak jest. Skoro miałeś wszystkie dowody jej zdrady. Zanikło wasze pożycie, którego tak po prawdzie nie było. Nie zrobiłeś nic. To dalej nic z tym nie zrobisz. Czas od czasu będziesz jej dogryzał i wypominał. Ale będziesz się pocieszał, że np. teściowie cie lubią, czy jednak warto utrzymać fasadę rodziny, no i zdrowie już nie to, żeby robić życiowe rewolucje. I tak czas sobie będzie leciał. Takie związki wbrew pozorom bywają bardzo trwałe. Bo coś tam od siebie dostajecie. Jest jakaś tam stabilność.

3

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
Legat napisał/a:

Niezły bajzel. Ona dość, że jest na twoim utrzymaniu, to jeszcze całe małżeństwo cię zdradzała. Oczywiście od początku do końca cię okłamuje. Nawet to, że to ona była odpowiedzialna za rozpadnięcie się poprzedniego małżeństwa. Myśle, że jej poprzedni mąż był w podobnej sytuacji do twojej, ale w końcu zrobił porządek i kopnął ją w tyłek.
Jak to będzie u was? Będzie jak jest. Skoro miałeś wszystkie dowody jej zdrady. Zanikło wasze pożycie, którego tak po prawdzie nie było. Nie zrobiłeś nic. To dalej nic z tym nie zrobisz. Czas od czasu będziesz jej dogryzał i wypominał. Ale będziesz się pocieszał, że np. teściowie cie lubią, czy jednak warto utrzymać fasadę rodziny, no i zdrowie już nie to, żeby robić życiowe rewolucje. I tak czas sobie będzie leciał. Takie związki wbrew pozorom bywają bardzo trwałe. Bo coś tam od siebie dostajecie. Jest jakaś tam stabilność.

Dokładnie.

4

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Nic z tym nie zrobisz bo nie chcesz. Będziesz tak żył w tym swoim bagienku i sobie narzekał aż całkiem się zestarzejesz bo nie masz za grosz szacunku do siebie.

5

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Na razie prowadź prawidłowe życie rodzinne. Bądź dobrym ojcem. Dbaj o siebie.

Punkt drugi. NIE domagaj się seksu. Motto:    "jak jakaś kobieta nie chce ze mną seksu, to idę do takiej co chce".

6

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
Legat napisał/a:

Niezły bajzel. Ona dość, że jest na twoim utrzymaniu, to jeszcze całe małżeństwo cię zdradzała. Oczywiście od początku do końca cię okłamuje. Nawet to, że to ona była odpowiedzialna za rozpadnięcie się poprzedniego małżeństwa. Myśle, że jej poprzedni mąż był w podobnej sytuacji do twojej, ale w końcu zrobił porządek i kopnął ją w tyłek.
Jak to będzie u was? Będzie jak jest. Skoro miałeś wszystkie dowody jej zdrady. Zanikło wasze pożycie, którego tak po prawdzie nie było. Nie zrobiłeś nic. To dalej nic z tym nie zrobisz. Czas od czasu będziesz jej dogryzał i wypominał. Ale będziesz się pocieszał, że np. teściowie cie lubią, czy jednak warto utrzymać fasadę rodziny, no i zdrowie już nie to, żeby robić życiowe rewolucje. I tak czas sobie będzie leciał. Takie związki wbrew pozorom bywają bardzo trwałe. Bo coś tam od siebie dostajecie. Jest jakaś tam stabilność.

Dziękuję za odpowiedź. Chyba trafnie postawiłeś diagnozę. Miałem nawet kiedyś taki pomysł, aby spróbować odnaleźć kontakt do jej byłego męża i jeszcze jednego chłopaka, z którym chodziła zanim poznała swojego 1 męża. Chciałem się od nich dowiedzieć nieco prawdy jak oni widzieli związek z nią. Bo były mąż mógłby być skarbnicą wiedzy i zarazem całkowicie wywrócić to co ona mówiła na jego temat. Niestety ona już wiele lat temu usunęła jego numer telefonu, a nie ma go na portalach społecznościowych. Wydaje mi się że niezłą bajkę mi pocisnęła. Stabilność faktycznie występuje, i chyba to mnie  w tym trzyma. Teraz nasze relacje nieco się poprawiają. Widzę, że zmieniła nastawienie na bardziej otwarte, zobaczymy, czy pojawi się seks i zmiany w łóżku. Widzę światełko w tunelu, którego nie było od wielu lat. Do tego dokłada się to, że zmarł jej tato 1,5 roku temu. Ona ma gorszy kontakt z mamą więc straciła nieco opokę (jest jedynaczką, więc na rodzeństwo nie może liczyć). Ja wyłożyłem kawę na ławę dlatego jest trochę pod moim naporem. Boję się tylko, że tak jak w wielu historiach tutaj za jakiś czas znowu zrobi krok wstecz jak poczuje pewność. Z tym zdradzaniem przez całe małżeństwo to źle zrozumiałeś, to było mniej więcej przez pierwsze 4 lata. Teraz jest spokój, ale jak to w tych przypadkach bywa nigdy nic nie wiadomo. Cały czas monitoruję sytuację.

7

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Jesteś słabym mężczyzną i ona to wyczuła.
Przed ślubem ciebie testowała. Dziecko zrobiła, bo jej rodzice tego chcieli (sprawdź czy twoje).

Sam nic nie zrobisz, bo łudzisz się, że może być lepiej/inaczej oraz jesteś ciapą.
Dlatego ona tak się zachowuje, bo wie, że nie wykopiesz jej z domu jak normalny mężczyzna.

Masz 40 lat. Jak długo jeszcze chcesz być upodlany?

8

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

display, gary i farmer bardzo dziękuję za Wasze wypowiedzi. Chyba macie rację, jestem ciapą. Ale co radzicie, rozwieść się. Pogonić ją do matki?? Chyba faktycznie tak jest, że złowiła jelenia, mnie bardziej chyba zależało na tej relacji niż jej.

Co do dziecka to nie mam pewności, czy moje. Stoję w rozkroku, bo chcę to spradzić, ale obawiam się że jak się okaże że nie moje to złamie się mój świat i jego świat. Może to forum będzie dla mnie bodźcem, żeby ruszyć w którąś stronę.

jak jakaś kobieta nie chce ze mną seksu, to idę do takiej co chce

To na razie nie wchodzi w grę. Dopóki jestem z nią w nic innego nie chcę się pakować.

9 Ostatnio edytowany przez Gary (2023-05-20 21:46:31)

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
krzychu666 napisał/a:

display, gary i farmer bardzo dziękuję za Wasze wypowiedzi. Chyba macie rację, jestem ciapą. Ale co radzicie, rozwieść się. Pogonić ją do matki?? Chyba faktycznie tak jest, że złowiła jelenia, mnie bardziej chyba zależało na tej relacji niż jej.

PO prostu dalej bądź normalnym ojcem, mężem, tak jak przez ostatnie lata.

Nie ma seksu, to idź do takiej co chce seksu. Pewnie za pieniądze.
Jak nie masz pieniędzy, to pracuj więcej.



Co do dziecka to nie mam pewności, czy moje. Stoję w rozkroku, bo chcę to spradzić, ale obawiam się że jak się okaże że nie moje to złamie się mój świat i jego świat. Może to forum będzie dla mnie bodźcem, żeby ruszyć w którąś stronę.

Po co będziesz sprawdzał? Na potrzeby rozwodu? To poczekaj do rozwodu.
Daj z tym spokój. Zniszczysz tylko dziecku świat.




jak jakaś kobieta nie chce ze mną seksu, to idę do takiej co chce
To na razie nie wchodzi w grę. Dopóki jestem z nią w nic innego nie chcę się pakować.

Taaaa... jesteś taki sam dawno temu i jak i teraz. Ale przestań nagabywać żonę o seks, skoro z niego rezygnujesz w imię jakiejś-tam-wierności -- ta wierność jest wymówką.

10

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Nawet gdybyś sprswdzil czy syn jest Twój i okazałoby się że nie to co to teraz zmieni?  Przecież nie przestaniesz kochać go z dnia na dzień.

A co do żony pytałeś czy się rozwieść, na to pytanie sam sobie musisz odpowiedzieć. My na forum mogliśmy tylko powiedzieć jak to wygląda "z boku". A wygląda źle.  Reszta już należy do ciebie.

11

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Tak to już jest, kiedy jednostki posiadające masę problemów z poczuciem własnej wartości pakują się w związki, w których będą na zasadzie "bo żadna inna nie chciała" i co by się nie działo to będą z partnerem...

Gdzie masz jaja.... Prosisz się o seks z kobietą która Cię zdradza i okłamuje? Jprd! W ogóle z taką jednostką chcesz być?!

Co sugeruje? Udać się na terapię, popracować nad własnym poczuciem wartości, nad kompleksami (masz ich od groma, to widać w tym co piszesz). Zadaj sobie pytanie, czy wiedzą  jaka jest, że się tak naprawdę nie zmieni, chcesz tak spędzić całe życie?

Nawet jeśli nie jesteś biologicznym ojcem dziecka to nie zmienia że nie możesz być tatą, nawet po rozwodzie

12 Ostatnio edytowany przez krzychu666 (2023-05-21 07:42:55)

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
Istotka6 napisał/a:

Tak to już jest, kiedy jednostki posiadające masę problemów z poczuciem własnej wartości pakują się w związki, w których będą na zasadzie "bo żadna inna nie chciała" i co by się nie działo to będą z partnerem...

Gdzie masz jaja.... Prosisz się o seks z kobietą która Cię zdradza i okłamuje? Jprd! W ogóle z taką jednostką chcesz być?!

Co sugeruje? Udać się na terapię, popracować nad własnym poczuciem wartości, nad kompleksami (masz ich od groma, to widać w tym co piszesz). Zadaj sobie pytanie, czy wiedzą  jaka jest, że się tak naprawdę nie zmieni, chcesz tak spędzić całe życie?

Nawet jeśli nie jesteś biologicznym ojcem dziecka to nie zmienia że nie możesz być tatą, nawet po rozwodzie

Nie do końca zrozumiałaś mój post. Nie szło mi z kobietami a tego powodem mogła być moja strona zewnętrzna czyli wygląd, albo niedojrzałość charakteru. W każdym razie z moją żoną nam wtedy wyszło i wcale nie miałem i nie mam poczucia, że jestem z nią bo inna mnie nie chciała. W tym czasie kiedy ją poznałem miałem "otwartą" jeszcze jedną relację, która rozwijała się wolniej niż ta z moją obecną żoną. Dlatego tamten temat zakończyłem. Te długie przerwy z brakiem seksu są właśnie efektem tego, że się nie proszę. Nie jestem żebrakiem mam swoją dumę. Po okresie tym najtrudniejszym po urodzeniu się syna kiedy jej oziębłość rozwinęła się na całego skończyły się prezenty, wizyty w restauracjach, wyjazdy. Skończyło się kupowanie kwiatów. Bo wiem, że ile by nie dostała zawsze jej będzie mało i nic to nie wniesie. Dodam, że ona ma talent do życia na dotacjach i chętnie przyjmuje od innych kasę (nie wstydzi się tego). Tak samo tego, że latami żyje na mój koszt, że jej rodzice a po śmierci mojego teścia jej mama dzielnie spłaca kredyt na mieszkanie, bo córka ma to w dupie. Ona nie ma dostępu do mojego konta. Dostaje trochę środków na życie resztę trzymam ja. Wiem, że jakby miała to oszczędności szybko by się topiły. Także jestem frajerem ale nie 100%.

Gdzie mam jają?

Dobre pytanie jestem tutaj, żeby dzięki Waszym podpowiedziom i chłodnej ocenie sytuacji odpowiedzieć sobie na to pytanie.

Z tematem dziecka zgoda szczególnie, że jest duża szansa na to, że on chciałby być ze mną nie z nią. Cały czas to mówi, jak ona czasami jechała sama do swoich rodziców, to się cieszył. Wybuchał nawet przy niej radością, że zostanie sam ze mną, a ona sobie jedzie.

Dojrzałem do terapii ale skała lodowa, z którą żyję nie widzi takiej potrzeby. Twierdzi, że jak mam potrzebę, to żebym poszedł. Ona nie widzi potrzeby. A moim zdaniem nie przepracowała traumy po utracie 1 dziecka (z byłym mężem), traumy po rozwodzie. No i tego, co czuje do mnie. Chyba że masz na myśli terapię indywidualną z tym już chyba nie będę czekać.

Czy chcę być z taką jednostką. Skoro tutaj szukam pomocy, to znaczy, że coraz bardziej nie.

Czy z tą wiedzą chcę spędzić całe życie nie dlatego coś zaczynam robić. Poczucie zmarnowanych ponad 10 lat ze skałą lodową pcha mnie coraz bardziej do tego, żeby coś zmienić.

dispaly dokładnie wygląda źle, decyzję muszę podjąć sam i tak będzie. I ja będę ponosił jej konsekwencje. Natomiast boję się jak ewentualne niebycie ojcem może namieszać w mojej głowie i zniszczyć moją więź z synem. Prawda jednak może szybko wyjść na jaw jak się okaże jaką ma grupę krwi. Jeżeli inną niż 0 a oboje z żoną takie mamy to wiadomo co. Więc nawet bez testów na ojcostwo może to wyjść.

Nie ma seksu, to idź do takiej co chce seksu. Pewnie za pieniądze.
Jak nie masz pieniędzy, to pracuj więcej.

Wychodzę z założenia może błędnego, że mam od tego żonę. Do tego nie jestem i nie byłem zwolennikiem kontaktów seksualnych za kasę. Chyba, że po zakończeniu tego związku. Wtedy można spróbować, bo nie byłbym uczciwy wobec siebie, że ją zdradzam nawet za kasę. Pracować więcej nie muszę nieźle zarabiam, więc kasa by się znalazła. Trzeba jeszcze mieć w życiu czas na zajmowanie się synem i rozwijanie pasji.

Dziękuję za wszystkie posty również te krytyczne może staną się dla mnie w końcu bodźcem, by coś zmienić. Może z miękiszona stanę się kimś kto odzyska jaja.

13 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2023-05-21 09:26:49)

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Cześć Krzychu,
Od czasu do czasu pojawiają się na tym forum wątki, po przeczytaniu których dominującym odczuciem jest bezsilność. Tak też mam w przypadku Twojej historii. Jest w niej sporo podobieństw, ale też trochę różnic do historii randoma (poszukam jego wątku, jak skończę pisać ten post) - tamta historia zmieniła moją percepcję na pewne kwestie.
Co prawda wraz z kolejnymi swoimi postami brzmisz coraz lepiej, ale w dużej mierze zgadzam się ze swoimi przedmówcami. Bo nie wiem, czy kobieta w związku może bardziej niż Twoja żona upokarzać faceta i wydaje się, że ona to wszystko robi, bo MOŻE. Bo Ty nie postawiłeś jej żadnych granic, ale też jakbyś nie miał wymagań wobec niej i to nie chodzi, żebyś ją naginał pod swoje potrzeby i oczekiwania, ale jakbyś ich po prostu nie miał, więc także nie egzekwujesz. Stałeś się dla swojej żony wyborem z braku laku, więc nie ma w niej miłości wobec Ciebie, a w konsekwencji wszystkich tych postaw, zachowań, gestów, którymi obdarzane są osoby kochane, a Ty cierpisz w spokoju. Cierpisz z powodu braku bliskości choćby fizycznej, cierpi Twoja godność, cierpi Twoje poczucie własnej wartości, ale Ty zachowujesz się tak, jakbyś na to zasługiwał. Ograniczyłeś potrzeby i stajesz się zmarzliną, która już niemal niczego nie potrzebuje. Chociaż jeszcze tli się w Tobie odrobina nadziei, że jak Ty się jeszcze postarasz, to może ją obudzisz, choćby seksualnie, że ona zacznie się starać tak jak Ty. Ale to chyba naiwność, bo jak inaczej nazwać nadzieję pozbawioną krytycznego myślenia?

Nie wiem, co Tobie doradzić. Jesteś gdzieś na półmetku swojego życia, czy tak chcesz dalej żyć? Twoje dziecko jest już nastolatkiem, zbudowałeś z nim więź, ono nie jest głupie, więc widzi i rozumie chłód między Wami. Jest mała szansa, że Twoja żona zdoła nastawić dziecko przeciwko Tobie i ograniczać kontakt z nim, jak w przypadku randoma, więc nie masz takiego obciążenia. Odsunąłeś się od kościoła, więc chyba nie jesteś już z tych, którzy w imię czegoś zbudowanego na wierze, są gotowi swoje ziemskie życie poświęcić na niesienia krzyża. To, co Cię powstrzymuje, żeby rozstać się z tą kobietą? Zal Ci jej? Bo jest jak dziecko niedojrzała i niezaradna oraz potrafi egoistycznie ranić jak dziecko? Myślisz, że jak kiedyś podjąłeś decyzję, która okazała się niewypałem, to musisz teraz do końca życia ponosić jej konsekwencje? Może jednak uważasz, ze na nic lepszego nie zasługujesz, albo że wartością życia jest niesienie krzyża, albo jesteś masochistą?


PS. Łatwo poszło z wątkiem randoma, tu masz link: https://www.netkobiety.pl/t121509.html

14

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
krzychu666 napisał/a:

Może z miękiszona stanę się kimś kto odzyska jaja.

Raczej nie smile, ale powoli zrobisz porządek w swoim życiu.

Terapia pozwoli tobie zbudować pewność siebie i patrzeć realnie na relacje.

15 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-05-21 10:09:40)

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Z drugiej strony można powiedzieć, masz co chciałeś... Jeśli zdawałeś sobie sprawę ze swoich deficytów, to trzeba było szukać podobnej "bratniej duszy", a ślub brać jak się dobrze pozna. Wiem, że to nie jest łatwo, bo zdrowym i ładnym też często jest ciężko...

Teraz Ci źle, po rozwodzie też nie będzie lekko, bo jak się okaże, że to nie Twoje dziecko, ono zostanie przy matce, dlatego najpierw to sprawdź, bo jakby tak się okazało, mógłbyś je adoptować, a później myśleć co dalej.

Wiem też, że dobrze się pisze z boku, ale podobnych małżeństw jest sporo i jakoś funkcjonują. Myślę, że najważniejsze to zadać sobie pytanie, czy będzie mi lepiej po rozwodzie, czy nie lepiej wywalczać sobie lepszą pozycję związku, tu mam na myśli konkretnie Ciebie, bo znam takie małżeństwa gdzie zdrada była na bieżąco, że tak powiem i one trwały i na zewnątrz miały się dobrze.
Myślę, że można się chyba przyzwyczaić nawet do bieżących zdrad tongue

Co do seksu, sam wiesz jak miałeś wcześniej, było lepiej, raczej nie, a z wiekiem będzie tylko gorzej. Dodam tylko, że w małżeństwie nie prosi się o seks, co nie znaczy, że partnerka nie może odmówić.

Ty jesteś w gorszej sytuacji niż żona, bo po rozwodzie, to ona wyjdzie najlepiej, będziesz płacił na dziecko, jeśli okaże się Twoje i na nią, bo sytuacja materalna jej się pogorszy tongue

Czyli lepiej grać do jednej bramki, przynajmniej w Twojej sytuacji, bo jeszcze większego bałaganu sobie narobisz.
Lepiej jak będziesz odchodził od swoich moralnych zasad i tak żył, żeby sobie było dobrze.

16

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

MagdaLena1111 dzieki za link poczytam w wolnej chwili bo warto studiować podobne przypadki. Zdecydowałem się iść na terapię. Dzisiaj po nocce spędzonej samotnie doszło do ostrej rozmowy z żoną. Wreszcie przestała negować zdradę to już jakiś postęp. Powiedziałem jej że mnie zraniła i że potrzebuję czasu żeby to przetrawić. Ona też idzie na terapię mam dowody, że nie kłamie z poczty elektronicznej. Powiedziałem, że ma iść. Na razie każde pójdzie na swoją, już powiedziałem, że czeka nas wspólna, że tego oczekuję. Próbowała zrzucić na mnie winę, że tak długo czekałem z praniem tych brudów. Powiedziałem jej wprost, wtedy zamiotłem to pod dywan, teraz czas zrobić z tym porządek i albo w jedną, albo w drugą stronę.

Z tym brakiem granic pełna zgoda wyszedł mój brak doświadczenia życiowego i dojrzałości.

Nie jestem masochistą, nie niosę żadnego krzyża. po prostu dałem komuś słowo, siebie. I chcę naprawić relację o ile to jeszcze możliwe. To, że tu piszę to znak, że już na nic nie czekam. Że czas pociągnąć życie w jedną lub drugą stronę.

wieka na razie tak będzie będę się starał grać do jednej bramki. Żona się zaczęła starać może coś z tego będzie. mam jeszcze w sobie iskierkę nadziei. Ważne, żeby nie kłamała i nie robiła kroków wstecz.

17

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
krzychu666 napisał/a:

Próbowała zrzucić na mnie winę, że tak długo czekałem z praniem tych brudów.

brak słów

18

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Twoja zona nie potrzebuje terapii. Potrzebuje resocjalizacji. Jej rodzice niczego jej nie wpoili. Poza działaniem dla korzyści, lub unikania zagrożeń. Dlatego dla mieszkania spełniła warunek związku i ma dziecko. Nie ma moralności, nie ma oporów przed zdradą, zapewne też dla jakiś tam korzyści. Może ten fotograf płacił jej za zdjęcia.
Teraz czuje się zagrożona, no to kombinuje jak z tego wybrnąć z najlepszym rozwiązaniem dla siebie. Ale to żadnego rozwiązania nie da, poza zamieceniem wszystkiego pod dywan.
W tym fragmencie, który cytował Farmer widać najlepiej jakie ona ma podejście do życia. Nie brać za nic odpowiedzialności, działać tylko dla własnych korzyści. A winę zwalać na ciebie.

19

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Ręce opadają!Autorze musisz zaakceptować,że Twoja żona lubi sex tylko niestety nie z Tobą.Masz tutaj doczynienia z seryjną oszustką.

Skąd Ty wiesz co ona robi skoro Ty jesteś w pracy a ona tylko godzin sama w domu?Ona jest z Tobą dlatego,że jesteś dobrym żywicielem.Ona Cię nie szanuje.Trafiłeś na wyjątkowo perfidny egzemplarz .Ratuj siebie!40 lat to nie koniec świata.Daj sobie szansę na szczęście!

Twoja żona jest bardzo łatwa do rozszyfrowania.Rzuć jej papierami rozwodowymi to zobaczysz jaką wspaniałą kobietę masz w domu.Autorze zrozum,że ona gra tak jak Ty jej pozwalasz.

20

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
Anders11 napisał/a:

Ręce opadają!Autorze musisz zaakceptować,że Twoja żona lubi sex tylko niestety nie z Tobą.Masz tutaj doczynienia z seryjną oszustką.

Skąd Ty wiesz co ona robi skoro Ty jesteś w pracy a ona tylko godzin sama w domu?Ona jest z Tobą dlatego,że jesteś dobrym żywicielem.Ona Cię nie szanuje.Trafiłeś na wyjątkowo perfidny egzemplarz .Ratuj siebie!40 lat to nie koniec świata.Daj sobie szansę na szczęście!

Twoja żona jest bardzo łatwa do rozszyfrowania.Rzuć jej papierami rozwodowymi to zobaczysz jaką wspaniałą kobietę masz w domu.Autorze zrozum,że ona gra tak jak Ty jej pozwalasz.

Taka prawda.... 

Przejrzyj Autorze na oczy, w domu masz lenia,który Cię okłamuje, zdradza, nie szanuje m robi wszystko dla korzyści. Gdybyś miał jaja, to byś nie pozwolił się tak pomiatać jak śmieciem, przykre? Przepraszam, prawdziwe. Ona szanować Cię nigdy nie będzie, tym bardziej że sam siebie nie szanujesz. Jak bardzo nie kochasz siebie i życia skoro tak bardzo na to pozwalasz, patrzysz na wszystko i nie widzisz...  Terapia dla Ciebie tak, dla niej nie . Dlaczego? Bo pójdzie na to tylko po to by nie stracić żywiciela, nie po to by się zmienić. Ona jest po prostu perfidna bo na to wszystko pozwalasz. Jak można chcieć i czekać na seks z kimś kto po prostu się oddaje innym,nie masz do siebie godności, wbrew temu co pisałeś mi

Tak naprawdę karmisz się ochłapami jakie Ci rzuca jak psu na podłogę... Jakie to przykre....

21

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Dawno nie było o metodzie na baranka.

22

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Powiedz dlaczego Ty w ogóle chcesz z nią być skoro wiesz ze ona Cię nie kocha? Po co terapia? Po co rozmowy? Twoja żona nie jest oziębła bo seks uprawiać chętnie, tylko nie z Tobą.

23

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.

Teraz widzę że za długo czekałem. Powinienem był już wcześniej wziąć się do działania. Ale takie coś wyniosłem z domu rodzinnego. I podobnie mają moi bracia w swoich związkach. Poczekam jeszcze na efekty tarapii jej, mojej i naszej wspólnej. Jeżeli wszystko wróci do punktu wyjścia pozostanie rozwód. Dojrzewam do tej decyzji coraz mocniej. Śledząc inne podobne przypadki tu na forum widzę nikła szansę, że nam się uda.

dispaly ja ją dalej kocham, ona mnie nadal pociąga jak uprawiam z nią seks (co się ostatnio zdarzało) to nie miałem w głowie tych myśli, że ona jest brudna bo mnie zdradziła. Może wynika to z mojej niskiej samooceny. Mam nadzieję, że terapia pozwoli mi stanąć w tym względzie na nogi.

paslawek przybliżysz lub podlinkujesz temat??

istotka6 masz rację tak to wygląda. Dobrze ludzie, że otwieracie mi oczy bo pewne rzeczy widziałem, ale teraz mam lepszy ogląd sytuacji.

anders11 cały czas monitoruję sytuację. Ona rzadko wychodzi z domu, ma mało koleżanek. Nie wychodzi wieczorami, nie nocuje poza domem. jak wychodzi to na zakupy paragony zostawia mi do wglądu. Wyjeżdżamy razem z wyjątkiem wizyt u teściowej. Syn jest domatorem, ja jak tylko mam możliwość wpadam do domu z niezapowiedzianymi wizytami. Teściowa wie o zdradzie i też monitoruje sytuację jak ona czasem do niej jedzie.

Wychodzi, że ona zredukowała potrzebę seksu do 0. Wtedy chyba cholernie się przestraszyła tej ewentualnej ciąży i zrezygnowała ze skoków w bok. Chyba się przetraszyła, że się wyda i rozwali małżeństwo i straci bankomata. Cały czas jestem jednak czujny. Możecie rozwinąć lub podlinkować temat bilingów??

legat jest dużo prawdy w tym co piszesz. Pan fotograf był jej pocieszycielem po rozwodzie z jej 1 mężem. Czy płacił jej za zdjęcia. Chyba nie. On był na nią strasznie napalony, zdradzał swoją żonę (może też trafił na oziębłą sztukę). Ona mogła odreagować.

Napiszę jeszcze krótko o jej relacjach z rodzicami. Jest jedynaczką rodzice całe życie pracowali, przez pewiien czas wychowywali ją dziadkowie. Cały czas narzekała, że rodziców ciągle nie było w domu, że sama spędzała urodziny itd. Miała lepszy kontakt z ojcem (zmarł w 2021), matka była do niej zdystansowana i wymagająca. Do dzisiaj żona liczy się z jej zdaniem. U nich nie było bliskich relacji emocjonalnych tylko zapychanie drogimi prezentami. Ojciec był dyspozycyjny i bardzo oddany córce, myślę, że wtedy dojrzała do tego, że faceta można wykorzystać jako aparat do realizacji własnych celów. Chyba nie nauczyli jej kochać, zrobili z niej zadaniowca.

24 Ostatnio edytowany przez ulle (2023-05-22 07:59:12)

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Autorze, jesteś więc przedłużeniem jej ojca, mężczyzny ona w Tobie nie widzi.
Potrafiła nawet powiedzieć Ci, że żadna kobieta nie zwiąże się z kimś takim, jak Ty.
Zapewne miała na myśli Twoje problemy zdrowotne i lekki garb - podłe z jej strony.
Być może odrzuca ja od Ciebie, a siebie widzi jako ofiarę losu, która poświęciła się u wyszła za takiego faceta.
Generalnie musi to być bardzo nieszczęśliwa kobieta, której nic w życiu się nie chce. W życiu wysługuje się innymi, Tobą w szczególności.
A wszystko dlatego, że jej zdaniem, tak fatalnie wyszła za mąż.
Za garbatego, chorego faceta, a ona taka gwiazda, że mogła mieć każdego.
Po przeczytaniu Twoich postów rysuje mi się obraz bardzo nieciekawej księżniczki, która wyżej sra niż doope ma.
Ty jesteś typowym dawca, ona typowym biorca.
Nic dziwnego, że nadszedł wreszcie czas, gdy zaczynasz mieć dość tego cudownego małżeństwa. Wypaliles się po prostu, a przecież i tak długo wytrzymales.
Nie sądzę, żebyś nie miał żadnych wad, bo każdy człowiek posiada jakieś przywary, jednak w porównaniu z tą kobietą jesteś chodzącym ideałem, jedynym żywicielem rodziny, opoką, stałym bezpiecznym filarem bez którego Wasza rodzina runelaby niczym domek z kart.
Ta kobieta bowiem nie dałaby sobie rady, gdyż ona kompletnie nie dojrzała do życia w świecie ludzi dorosłych.
Nigdy nie wzięła odpowiedzialności za nic i zawsze polegała na innych.
Nawet jej pierwszy mąż, chociaż go zdradziła, pomagał jej stanąć na nogi po ich rozwodzie, bo załatwił jej pracę i dach nad głową.
Ona oczywiście to też zmarnowała.
Zawsze musi być w jej otoczeniu ktoś, kto załatwia jej sprawy, pilnuje ja i monitoruje niczym dziecko, by znowu nie narobiła głupot.
Ma ona ciągoty w stronę zdrad, szczególnie lubi żonatych i jak przystało na ten gatunek kobiety zdradzała.
Na razie siedzi cicho jak mysz pod miotłą, bo sprawa się rypła, widzi Twoje podkurzenie, więc odłożyła boczne seksowanie się za plecami męża.
Chcesz dla niej terapii? Ok, ona pójdzie. W końcu mąż i za to zapłaci.
Niech mu tam będzie.
Mąż chce pójść na terapię?
Ok, niech idzie, byle przeczekać, byle on się uspokoił i byle nerwy mu przeszły.
Ona zrobi i powie wszystko, byle tylko odczepił się od niej i dał jej święty spokój.
A potem?
A kto by tam martwił się tym, co będzie potem. Przecież jakoś to będzie. Ktoś znowu ja przygarnie i otoczy opieką.
Kto? No, na pewno mąż, bo jemu złość mija szybko, a poza tym, będzie się bal ja zostawić, bo kto by go tam chciał z tym garbem na plecach.
Tak więc drogi autorze, wyhodowałes sobie żmije na własnych piersiach i raczej średnio widzę opcję, że kiedyś pozbędziesz się tej pijawki.
Raczej będziesz uklepywal goofno, żeby trzymało się równo, aż do waszej starości.
Zły wybór kobiety do życia mści się na Tobie okrutnie, co oczywiście jest całkowicie normalna sprawą. Tak mają wszyscy, którzy związali się z niewłaściwa osobą.
Mimo wszystko trzymam kciuki, żebyś polepszył jakość swojego życia.

25 Ostatnio edytowany przez bullet (2023-05-22 09:30:18)

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
krzychu666 napisał/a:

...paslawek przybliżysz lub podlinkujesz temat??.

metoda na baranka nie jest chyba nigdzie zdefiniowana ale w skrócie ją przybliżę
stajesz 5 m od ściany - pochylasz się - rozpędzasz i walisz łbem w ścianę. Taka dygresja do tego by się ogarnąć.
pasławek dał Ci do zrozumienia, że masz ochłonąć, i oczywiście nie walić w ścianę ale generalnie się ogarnąć. Im szybciej to zrobisz tym lepiej, terapia jest jak najbardziej zasadna.
Ja Ci napisze, że czytając Ciebie wiele aspektów rozumiem, pod koniec małżeństwa przechodziłem podobne chwile do Twoich. Nie zasługujesz na to.
Twoja żona widzi co czujesz wobec siebie i to bezczelnie wykorzystuje przeciwko Tobie.
Zazdroszczę Ci. Ja w ostatnich latach małżeństwa nie dostałem choćby procenta takich informacji.
Terapia powinna pozwolić Ci zbudować siebie nowego.
Cały czas kołacze mi się w głowie, że za filarem jest kolejny facet, o który jeszcze nie wiesz.
Co masz wg mnie zrobić nie będę pisał.
Z perspektywy podobnej wiedzy i doświadczenia osobistego wiem co ja bym zrobił.
Rozwiódłbym się i nie martwił czy dam radę. Szkoda kolejnych lat.
krzychu666 - tak jak napisała Ulle, Twoja żona jest pasożytem. Pasożytów należy się pozbywać.
Przytaczam często wątek FEVERSa on mnie mocno naprowadził na tory.
Poczytaj, na pewno wyniesiesz z niego coś dla siebie, dobrze wchodzi, a jednocześnie pokazuje, że osoba którą znamy ma drugą, paskudną twarz. To że tę osobę znamy, to tak na prawdę nam się tylko wydaje.
www.netkobiety.pl/t51328.html

ulle napisał/a:

będzie się bal ja zostawić, bo kto by go tam chciał z tym garbem na plecach. .

Jak mawia przysłowie "każda stwora znajdzie adoratora", w ogóle nie powinieneś tego rozkminiac.

26

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
ulle napisał/a:

Autorze, jesteś więc przedłużeniem jej ojca, mężczyzny ona w Tobie nie widzi.
Potrafiła nawet powiedzieć Ci, że żadna kobieta nie zwiąże się z kimś takim, jak Ty.
Zapewne miała na myśli Twoje problemy zdrowotne i lekki garb - podłe z jej strony.
Być może odrzuca ja od Ciebie, a siebie widzi jako ofiarę losu, która poświęciła się u wyszła za takiego faceta.
Generalnie musi to być bardzo nieszczęśliwa kobieta, której nic w życiu się nie chce. W życiu wysługuje się innymi, Tobą w szczególności.
A wszystko dlatego, że jej zdaniem, tak fatalnie wyszła za mąż.
Za garbatego, chorego faceta, a ona taka gwiazda, że mogła mieć każdego.
Po przeczytaniu Twoich postów rysuje mi się obraz bardzo nieciekawej księżniczki, która wyżej sra niż doope ma.
Ty jesteś typowym dawca, ona typowym biorca.
Nic dziwnego, że nadszedł wreszcie czas, gdy zaczynasz mieć dość tego cudownego małżeństwa. Wypaliles się po prostu, a przecież i tak długo wytrzymales.
Nie sądzę, żebyś nie miał żadnych wad, bo każdy człowiek posiada jakieś przywary, jednak w porównaniu z tą kobietą jesteś chodzącym ideałem, jedynym żywicielem rodziny, opoką, stałym bezpiecznym filarem bez którego Wasza rodzina runelaby niczym domek z kart.
Ta kobieta bowiem nie dałaby sobie rady, gdyż ona kompletnie nie dojrzała do życia w świecie ludzi dorosłych.
Nigdy nie wzięła odpowiedzialności za nic i zawsze polegała na innych.
Nawet jej pierwszy mąż, chociaż go zdradziła, pomagał jej stanąć na nogi po ich rozwodzie, bo załatwił jej pracę i dach nad głową.
Ona oczywiście to też zmarnowała.
Zawsze musi być w jej otoczeniu ktoś, kto załatwia jej sprawy, pilnuje ja i monitoruje niczym dziecko, by znowu nie narobiła głupot.
Ma ona ciągoty w stronę zdrad, szczególnie lubi żonatych i jak przystało na ten gatunek kobiety zdradzała.
Na razie siedzi cicho jak mysz pod miotłą, bo sprawa się rypła, widzi Twoje podkurzenie, więc odłożyła boczne seksowanie się za plecami męża.
Chcesz dla niej terapii? Ok, ona pójdzie. W końcu mąż i za to zapłaci.
Niech mu tam będzie.
Mąż chce pójść na terapię?
Ok, niech idzie, byle przeczekać, byle on się uspokoił i byle nerwy mu przeszły.
Ona zrobi i powie wszystko, byle tylko odczepił się od niej i dał jej święty spokój.
A potem?
A kto by tam martwił się tym, co będzie potem. Przecież jakoś to będzie. Ktoś znowu ja przygarnie i otoczy opieką.
Kto? No, na pewno mąż, bo jemu złość mija szybko, a poza tym, będzie się bal ja zostawić, bo kto by go tam chciał z tym garbem na plecach.
Tak więc drogi autorze, wyhodowałes sobie żmije na własnych piersiach i raczej średnio widzę opcję, że kiedyś pozbędziesz się tej pijawki.
Raczej będziesz uklepywal goofno, żeby trzymało się równo, aż do waszej starości.
Zły wybór kobiety do życia mści się na Tobie okrutnie, co oczywiście jest całkowicie normalna sprawą. Tak mają wszyscy, którzy związali się z niewłaściwa osobą.
Mimo wszystko trzymam kciuki, żebyś polepszył jakość swojego życia.

Dzisiaj zapisałem się na terapię. Zobaczymy, czy ona to zrobi, czy będzie to pusta obietnica. Jeżeli tak to tylko utwierdzi mnie w przekonaniu, że nic nie drgnie. Ale ja będę walczył o siebie.

bullet co do życia po rozwodzie to sprawa będzie otwarta. Jeżeli poczuję, że nie chcę być sam może będę dążyć do jakiejś nowej relacji. Na pewno wtedy będę baczniejszym obserwatorem rzeczywistości niż byłem w momencie, gdy zaczynałem z moją żoną. Ona na pewno znajdzie sobie nowego żywiciela, bo została jej już tylko mama. Nie wiadomo na jak długo. Mało tego moja teściowa wcale nie musi jej przygarnąć po rozwodzie. Może być tak, że i ona jeszcze da jej kopa za to do czego doprowadziła. Teraz skupiam się na sobie i na tym, żeby nie przywiązywać wagi do jej słów. Oceniać czyny i być czujnym na działania pozorowane, które tak jak tutaj piszecie mają mnie tylko wyciszyć żeby mogła wrócić do stanu, w którym chce tkwić.

To, że powiedziała że żadna mnie nie zechce to nic innego jak jedna z prób manipulowania moją osobą. Nie przywiązuję do tego wagi, pisałem o tym tylko, żeby pokazać, że jak coś nie idzie po jej myśli potrafi zejść do różnej argumentacji.

Będę wdzięczny za dalsze rzeczowe komentarze.

27

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Autorze, nie szukaj jej byłego męża, nie próbuj jej usprawiedliwić, nie szukaj drugiego, trzeciego dna. Weź na chłodno oceń (chodź aktualnie to będzie ciężkie podejrzewam) jej kroki i... zastanów się ile jeszcze potrzebujesz upodleń, aby przejrzeć na oczy.
Z tej mąki chleba już nie będzie, Twoja jeszcze żona kompletnie Cię nie szanuje, a nie łudź się - ona naprawdę szybko znajdzie sobie kolejną ofiarę. Teściowa pewno ją przyjmie, nie będzie się zgadzała, ale przyjmie, bo to jednak jej dziecko.
Pamiętaj, że to co usłyszysz i zobaczysz teraz, to reakcja na nieporadność i wewnętrzną walkę tej osoby, tak samo jak próba wybielenia siebie. Całkowicie nie bierz tych kwestii do siebie.
Chodź trudno Ci to aktualnie uwierzyć, to jest życie po rozwodzie.
Aktualnie 34 kroki do wprowadzenia na gwałt, abyś złapał dystans i na chłodno zaczął na to patrzeć.

28 Ostatnio edytowany przez paslawek (2023-05-22 20:08:48)

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Maku2 widzę napisał o metodzie
Chodzi o to żebyś oprzytomniał i zajął się łaskawie swoim własnym życiem wreszcie a nie życiem kobiety ,którą nazywasz żoną
Takie działania po zdradach to nie jest miłość to kalkulacje jak uniknąć niechcianych zmian w życiu z obaw lęków
Terapia to temat zastępczy również mający za cel odraczanie ,utrwalanie uzależnienia od siebie nawzajem i przyzwyczajenia w rodzaju układania się w niezgodzie przystosowania do układu.
Jedyne co to taka terapia, może pomoc rozstać się wam bez mordobicia,ale łatwo nie będzie zajmiesz się tam lękami,traumami,żalami i urazami do żony,jej  apetyty,preferencje zdrady,potrzeby seksualne to jej zadanie to przepracowania jeżeli ona widzi w tym problem (jak nie widzi to koniec kropka nic nie zdziałasz)
Na nic Twoje jej tłumaczenie i usprawiedliwienia, racjonalizowaniem jej nieuczciwych nieszczerych zachowań, nie zmienisz jej,tak jak nie przekonasz na dłuższą metę i nie zmusisz do seksu teraz to interes jakiś rządzi dopóki jesteś przydatny i siejesz panikę niepokoje jak się uspokoisz pewnie wszystko wróci do niby normy.
.

29

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
paslawek napisał/a:

Maku2 widzę napisał o metodzie
Chodzi o to żebyś oprzytomniał i zajął się łaskawie swoim własnym życiem wreszcie a nie zyciem kobiety ,którą nazywasz żoną
Takie działania po zdradach to nie jest miłość to kalkulacje jak uniknąć niechcianych zmian w życiu z obaw lękow
Terapia to temat zastępczy również mający za cel odraczanie ,utrwalanie uzaleznienia od siebie nawzajem i przyzwyczajenia rodzaju układania się w niezgodzie
Jedyne co to taka terapia, może pomoc rozstać się wam bez mordobicia,ale łatwo nie będzie zajmiesz się tam lękami,traumami,żalami i urazami do żony,jej  apetyty,preferencje zdrady,potrzeby seksualne to jej zadanie to przepracowania jezeli widzi w tym problem
Na nic Twoje usprawiedliwienia iracjonalizowanie jej zachowań nie zmienisz jej.

bullet, nie maku2

oj żebym to ja weterana forumowego poprawiał smile

30 Ostatnio edytowany przez paslawek (2023-05-22 14:06:56)

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
pjack napisał/a:
paslawek napisał/a:

Maku2 widzę napisał o metodzie
Chodzi o to żebyś oprzytomniał i zajął się łaskawie swoim własnym życiem wreszcie a nie zyciem kobiety ,którą nazywasz żoną
Takie działania po zdradach to nie jest miłość to kalkulacje jak uniknąć niechcianych zmian w życiu z obaw lękow
Terapia to temat zastępczy również mający za cel odraczanie ,utrwalanie uzaleznienia od siebie nawzajem i przyzwyczajenia rodzaju układania się w niezgodzie
Jedyne co to taka terapia, może pomoc rozstać się wam bez mordobicia,ale łatwo nie będzie zajmiesz się tam lękami,traumami,żalami i urazami do żony,jej  apetyty,preferencje zdrady,potrzeby seksualne to jej zadanie to przepracowania jezeli widzi w tym problem
Na nic Twoje usprawiedliwienia iracjonalizowanie jej zachowań nie zmienisz jej.

bullet, nie maku2

oj żebym to ja weterana forumowego poprawiał smile

smile
Zdarza się
Bullet napisał fakt moja pomyłka
ale Maku też zna tę metodę big_smile

31

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Moim zdaniem Twoje małżeństwo nie istnieje.Potraktuj terapię jako pomoc w podbudowaniu swojej samooceny.Zadaj sobie podstawowe pytanie.Po co Ci taka żona?Jesteś jeszcze młody,masz dobrą pracę,możesz zacząć nowe życie.

Musisz zrozumieć,że w waszym małżeństwie nie ma ani szacunki,ani miłości.Terapia nic tutaj nie zmieni.Powtarzam to kolejny raz, jeśli chcesz mieć coś  z tej kobiety ,to rzuć papierami.Gwatatuje Ci,że będziesz miał full service i gwiazdę filmów dla dorosłych smile

To jest bardzo proste.Ty jesteś bankomatem w tym związku.Problem w tym,że będąc zywycielem powinieneś być szanowany i dobrze "obsłużony".

32

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Przeczytaj autorze mój wątek, bo ja tkwię w takim samym g**nie jak Ty, dostałem dużo rad, ale nie posłuchałem ich, chociaż też historia dopisała kilka zupełnie niespodziewanych rozdziałów. Mam wrażenie po dłuższym czasie, że jedyny wpływ na co mam teraz to przedłużanie agonii małżeństwa. Warto posłuchać osób, które nie są związane emocjami, ale oczywistym jest fakt że rozsądek podpowie jedno, a serce często mówi na odwrót. Mi już się pomysły skończyły, ale zastanawiam się nad założeniem nowego wątku po innym nickiem, żeby na świeżo opisać to wszystko od początku do aktualnego momentu z prośbą o sensowne porady szczególnie płci przeciwnej, bo dopiero teraz zrozumiałem jak ogromna bywa czasem odległość pomiędzy Venus a Marsem.

Polecam Ci też posłuchać na youtube kanał "Musisz wiedzieć", wg mnie to powinna być obowiązkowa lektura szczególnie dla każdego młodego chłopaka wchodzącego w dorosłość. Żałuję, że kiedyś nie było tak łatwego dostępu do takiej wiedzy, wielu porażek bym na pewno uniknął.

33 Ostatnio edytowany przez Socjallibertarianin (2023-05-22 19:59:16)

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
Gary napisał/a:

Na razie prowadź prawidłowe życie rodzinne. Bądź dobrym ojcem. Dbaj o siebie.

Punkt drugi. NIE domagaj się seksu. Motto:    "jak jakaś kobieta nie chce ze mną seksu, to idę do takiej co chce".

Rób jak pisze Gary.

34

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
Deszcz napisał/a:

Przeczytaj autorze mój wątek, bo ja tkwię w takim samym g**nie jak Ty, dostałem dużo rad, ale nie posłuchałem ich, chociaż też historia dopisała kilka zupełnie niespodziewanych rozdziałów. Mam wrażenie po dłuższym czasie, że jedyny wpływ na co mam teraz to przedłużanie agonii małżeństwa. Warto posłuchać osób, które nie są związane emocjami, ale oczywistym jest fakt że rozsądek podpowie jedno, a serce często mówi na odwrót. Mi już się pomysły skończyły, ale zastanawiam się nad założeniem nowego wątku po innym nickiem, żeby na świeżo opisać to wszystko od początku do aktualnego momentu z prośbą o sensowne porady szczególnie płci przeciwnej, bo dopiero teraz zrozumiałem jak ogromna bywa czasem odległość pomiędzy Venus a Marsem.

Polecam Ci też posłuchać na youtube kanał "Musisz wiedzieć", wg mnie to powinna być obowiązkowa lektura szczególnie dla każdego młodego chłopaka wchodzącego w dorosłość. Żałuję, że kiedyś nie było tak łatwego dostępu do takiej wiedzy, wielu porażek bym na pewno uniknął.

Witaj Deszcz, pisz pod tym samym nickiem, bo to ważne, żeby połączyć Twoją dawną historię z obecną.

35 Ostatnio edytowany przez Farmer (2023-05-22 21:16:39)

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
Deszcz napisał/a:

Polecam Ci też posłuchać na youtube kanał "Musisz wiedzieć", wg mnie to powinna być obowiązkowa lektura szczególnie

mamy fana Głosu smile

Deszczu gdybyś chciał, to szybko rozwiązałbyś ostatecznie swoje problemy, ale w związku jesteś miękki.

36

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
Deszcz napisał/a:

Przeczytaj autorze mój wątek, bo ja tkwię w takim samym g**nie jak Ty, dostałem dużo rad, ale nie posłuchałem ich, chociaż też historia dopisała kilka zupełnie niespodziewanych rozdziałów. Mam wrażenie po dłuższym czasie, że jedyny wpływ na co mam teraz to przedłużanie agonii małżeństwa. Warto posłuchać osób, które nie są związane emocjami, ale oczywistym jest fakt że rozsądek podpowie jedno, a serce często mówi na odwrót. Mi już się pomysły skończyły, ale zastanawiam się nad założeniem nowego wątku po innym nickiem, żeby na świeżo opisać to wszystko od początku do aktualnego momentu z prośbą o sensowne porady szczególnie płci przeciwnej, bo dopiero teraz zrozumiałem jak ogromna bywa czasem odległość pomiędzy Venus a Marsem.

Polecam Ci też posłuchać na youtube kanał "Musisz wiedzieć", wg mnie to powinna być obowiązkowa lektura szczególnie dla każdego młodego chłopaka wchodzącego w dorosłość. Żałuję, że kiedyś nie było tak łatwego dostępu do takiej wiedzy, wielu porażek bym na pewno uniknął.

Mocny głos rozsądku, jednakże nie zmieniaj nicku, a dalej swój wątek wskrześ - będzie to piękna lektura dla innych.

37

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Bardzo dziękuję za wszystkie posty. Na razie faktycznie zacząłem stosować to co napisał Gary. Ale traktuję to jako rozwiązanie tymczasowe.

Teraz mam takie pytanie zbliża się nasza rocznica ślubu?? Czy dawać jej jakiś prezent?? Czy olać?? Myślałem, żeby napisać do niej list, tam wywalić z siebie wszystko. Tylko teraz waham się, czy to nie będzie odebrane jako kolejny przejaw mojej słabości. No i czy rocznica będzie do tego dobrym momentem, czy lepiej w razie czego odczekać i nie psuć tego dnia.

deszcz przeczytam na pewno jak możecie wrzucajcie tutaj linki bo forum zawiera dużo treści a czasu mam mało. Wszystkie chętnie przeczytam.

wczoraj była taka sytuacja jej mama jest w Niemczech w pracy. Moja żona musi jechać do rodzinnej miejscowości, żeby załatwić sprawy jeszcze związane z załatwianiem rożnych rzeczy po śmierci teścia. Okazało się, że z kilku rzeczy jest do załatwienia nieco więcej niż powiedziała jej teściowa. Moja jest wściekła, a ja nie wiem czy trafnie podpowiedziałem jej że może w ten sposób jej mama krzyczy o pomoc, to sa ich wspólne sprawy, a została z tym całkiem sama. Szkoda tylko, że jeżeli na prawdę tak jest, to też nie potrafi jej tego powiedzieć wprost. Dowodziłoby to tego, co myślę u nich w domu ukrywało się ucziucia.

Ponawiam prośbę o wyjaśnienie czegoś więcej apropos bilingów do telefonu.

38 Ostatnio edytowany przez ulle (2023-05-23 08:24:24)

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Rocznica ślubu.
Zastanawiasz się czy dać jej jakiś prezent.
Jeśli chodzi o moje zdanie, to żadnego prezentu jej nie dawaj, bo nie masz powodu do świętowania.
Sam napisałeś, że zmarnowałeś ponad dekadę na to małżeństwo i teraz miałbyś wyskakiwać z prezentem, jak gdyby nigdy nic?
A czy ona wręczy Ci jakiś prezent? I za czyje pieniądze ewentualnie go kupi?
Co chcesz osiągnąć pamiętając o prezencie?
To tak jakbyś się poddawał i chciał łagodzić sytuację
Jeśli pominiesz rocznicę swojego ślubu, to pokażesz tej kobiecie, że z Twojej strony żarty się skończyły, że nadeszła nowa era.
Era niepewnosci i zbierania plonów jej postępowania, a nie że z jednej strony macie poważny problem, małżeństwo się sypie, a Ty wyskakujesz z prezentem jak grzeczny chłopiec, bo tak wypada.
Nie musisz robić niczego tylko dlatego, że tak wypada.
No chyba że czujesz taka wielka potrzebę, by uczcić tego rodzaju rocznicę, to co innego. Wtedy kup jej prezent i w razie czego nie płacz do poduszki, gdy od niej dostaniesz figę z makiem.

Na podstawie tego, że napisałeś o wątpliwościach związanych z uczczeniem rocznicy ślubu wnioskuję, że daleko Ci jeszcze do uczucia rozgoryczenia, zawodu i zwykłej ludzkiej złości, że na własne życzenie od lat tkwisz w miernym związku.
A skoro tak, to ona ciągle ma bardzo silna pozycję w Twojej głowie i w sercu, a Tobie będzie bardzo ciężko poczynić konkretne kroki.
Raczej pójdziesz w kierunku łagodzenia sytuacji.
Z jednej strony, to może nawet i dobrze, bo rozwód też nie jest niczym wspaniałym i żadnym lekarstwem ani sposobem na polepszenie sobie życia, dużo stresu, nerwów, szarpaniny oraz łez, jednak z drugiej strony czasem lepiej jest dokonać zmian, by mieć satysfakcję, że o coś się jednak walczyło i próbowało zmienić własne życie.
Najgorszym scenariuszem będzie chyba taka sytuacja, gdy poruszysz niebo i ziemię, a na koniec i tak będzie po staremu.
Jak u nas w kraju - tyle było zmian, tylko że zmieniającym od początku chodziło o to, żeby było, jak było.
Autorze, jest zła, że musi załatwiać dodatkowe sprawy, bo to zawsze dodatkowy kłopot, którego wcale się nie spodziewała.

39 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-05-23 10:08:51)

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Zastanów się czy jest co świętować, listu nie pisz, bo to nie okazja, do takich listów, po prostu "zapomnij" o rocznicy.

Edit. Wbrew pozorom, taka olewka przyniesie pozytywny skutek.

40 Ostatnio edytowany przez Gary (2023-05-23 10:51:07)

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
krzychu666 napisał/a:

Teraz mam takie pytanie zbliża się nasza rocznica ślubu?? Czy dawać jej jakiś prezent?? Czy olać??

Olać.


Myślałem, żeby napisać do niej list, tam wywalić z siebie wszystko.

Nie pisać. Po co?


Zastanów się, czy prawdą może być:

Boisz się, że zostaniesz sam.
Boisz się, że zostaniesz jakoś ukarany jak nie dasz prezentu.
Chcesz zakończyć małżeństwo, ale boisz się tego.
Nie podjąłeś decyzji co zrobić ze swoim życiem. Boisz się zdradzić. Boisz się od niej oddalić.

41

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Witajcie wszyscy, z którymi pisałem tu rok temu. Zrobię może faktycznie jak podpowiadacie, przynajmniej nie będę się musiał produkować na nowo.


Farmer napisał/a:
Deszcz napisał/a:

Polecam Ci też posłuchać na youtube kanał "Musisz wiedzieć", wg mnie to powinna być obowiązkowa lektura szczególnie

mamy fana Głosu smile

Deszczu gdybyś chciał, to szybko rozwiązałbyś ostatecznie swoje problemy, ale w związku jesteś miękki.

Z całą pewnością bym temat zamiotł w mig, ale faktycznie mam za miękkie serce. Tak naprawdę uświadomiłem sobie, że moment, gdy nie będę mieszkał na stałe z moimi dziećmi pod jednym dachem będzie momentem, który rozpieprzy mi serce w kawałki. Rozważam teraz męczarnie aż młodszy syn osiągnie pelnoletnosc (5 lat), bo to i tak będzie mniejszy ból. Swoją drogą na swój sposób podziwiam facetów, którzy jak na pstryknięcie palcem potrafią rozbić swoją rodzinę, bo np znaleźli lepszy model. Ja chyba się do tego nie nadaje, albo jeszcze dostałem za mało wp***dolu od żony.

42

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
paslawek napisał/a:

ale Maku też zna tę metodę big_smile

Pewnie że znam lol
Ba, powiem więcej, każdy facet powinien znać i stosować w miarę potrzeby zwłaszcza w sytuacjach nie jasnych celem rozjaśnienia obrazu

krzychu666 napisał/a:

Któregoś dnia kiedy siedziałem przy komputerze napisał do niej znajomy, który jest fotografem i mieszka w jej rodzinnym mieście. Podesłał jej link do galerii swoich zdjęć. Nie wiedział, że pisze z jej mężem. Wszedłem na ten link i przeżyłem szok. Na jednym ze zdjęć była naga kobieta z różą między piersiami. Twarz nie była do końca widoczna. Ale jestem pewny, że to moja żona.

I pociągnąłeś ten temat z tym gościem?
Poprosiłeś o więcej zdjęć?
Oprócz obejrzenia galerii zrobiłeś coś więcej żeby wyciągnąć informacje?
Było to w 2015 roku - co z tym zrobiłeś od tego czasu?
Jeżeli podesłał jej zdjęcia to musiała być świeża sprawa - co wtedy zrobiłeś?

krzychu666 napisał/a:

Okazało się, że miała romans z kolesiem od internetu. Mówiła, że przyjeżdża do niej czasem na kawę.

Miałeś wiedzę że przyjeżdża obcy facet do was do domu na kawę i nic z tym nie zrobiłeś?
Jesteś z tych ślepo/zakochanych czy naiwnie/głupich?
Jakim cudem mając wiedzę że miała przyjaciela do seksu ba zdradziła męża byłeś tak pewny że nie jest wstanie zdradzić Ciebie?
Nawet jeśli jej ufałeś to dlaczego ufałeś obcemu facetowi? Bo na bank wiedziałeś że kawę to on może wypić gdzie indziej.

krzychu666 napisał/a:

Gość bardzo doświadczony i dyplomatyczny,

Znaczy że go znałeś i...nic?

krzychu666 napisał/a:

Zdradzała mnie z nim jeszcze w czasie chodzenia zdradzała po ślubie. Wszystko urwało się jak zmienił pracę. Jeszcze w 2013 roku doszło do takiej sytuacji, że spóźniał jej się okres

Czyli syn może nie być Twój.
Masz zamiar sprawdzić czy tez zadziała - wszystkie dzieci nasze są?
Będziesz silny i to sprawdzisz czy też w obawie że to będzie jednoznaczny/100% dowód jej zdrady tego nie zrobisz?
Z czego wynikała Twoja postawa - miałeś sygnały i nic z tym nie zrobiłeś.

krzychu666 napisał/a:

Ciąża była zagrożona więc przez cały jej okres nie uprawialiśmy seksu.

A tę wiedzę masz skąd?
Ona Ci powiedziała?
Rozmawiałeś z lekarzem?
Po tym co napisałeś to zostałeś pod bardzo wygodnym pretekstem odstawiony od wyra.

krzychu666 napisał/a:

Czekałem 4 lata na pierwszy sex

Wychodzi że syn poczęty w 2011 urodzony w 2012 w 2015 pozyskujesz wiedzę z kim ona się zabawiała i nic z tym nie zrobiłeś - musisz się zastanowić czego się boisz - poznaj lęk to będziesz miał szansę na lepsze przyszłe życie.

krzychu666 napisał/a:

No właśnie tyle lat ukrywałem przed żoną że znam prawdę na temat jej gierek aż do zeszłego roku.

Dlaczego ukrywałeś?

krzychu666 napisał/a:

Nie mogłem spać po nocach bardzo to przeżywałem. W końcu po kolejnej odmowie współżycia wywaliłem jej co wiem.

Tyle lat wiedząc że ona sypiała z innymi ty się prosiłeś o seks? Mając taką wiedzę, wiedzę że zostałeś zwolniony z przysięgi bzykać na boku tak jak ona. Bo pamiętaj w małżeństwie bardzo ważna jest równowaga, bez niej ktoś jest na gorszej pozycji a Ty nie konfrontując się z żoną pewnie umożliwiłeś jej na dalsze romanse. Tylko tamci faceci mogli być bardziej kumaci i nie zostawić śladu. Pomyślałeś o tym?

krzychu666 napisał/a:

Ona próbowała zamieść to pod dywan negować. Zbliżyła się ze mną, bo akurat miała dni płodne i ostatnią nadzieję, że coś drgnie.

Żadne "że coś drgnie" tylko tyłkiem próbowała Ciebie zmanipulować. Gdyby zaszła w ciążę to byłbyś udupiony na całego.
Zamiotła to pod dywan?

krzychu666 napisał/a:

Ostatnie zbliżenie było kilka dni temu. Po kłótniach stwierdziła, że nie uprawia ze mną seksu, bo jej nie zabieram na randki. Była randka, był seks.

Co Ty z tą wiedzą jaką masz robisz z nią nadal? Gdybyś nie miał dowodów to jeszcze można by to jakoś zrozumieć ale Ty masz. Ona Ciebie praktycznie wykastrowała, najlepsze lata na bzykanko już za Tobą. Twoja frustracja, ciągle kłótnie, manipulacja - co Ty tam robisz?

krzychu666 napisał/a:

Do tego zacząłem spać osobno a to ją boli, bo ona boi się spać sama i to zawsze miało dla niej znaczenie. I to chyba ją zachęciło.

Raczej to że zacząłeś postępować inaczej niż szablon pozwala - gdybyś wcześniej był bardziej twrady to i ona musiałaby zmienić swoje postępowanie.

krzychu666 napisał/a:

Głupi byłem, że jej ufałem. Gdybym szybciej wiedział co się dzieje na tych kawkach, zamontowałbym kamery i film byłby koronny i bezsprzeczny.


To nie sztuka zadziałać mając wiedzę bo to wtedy jest łatwizna. Ale sztuką jest połączyć kropki w obrazek/szkic - obcy facet - przyjeżdża do żony - kawa - wielokrotnie - żona mówi że przyjeżdża - a Ty nic z tym nie zrobiłeś. Tak, byłeś głupio/naiwny.
Rodzi sie pytanie czy ten stan Ci minął?

krzychu666 napisał/a:

Na razie nie chcę się rozwodzić cały czas próbuję kruszyć ten mur.

Dlaczego to robisz?
Dlaczego chcesz kochać za dwoje?
Przecież za tym murem nic nie ma.

krzychu666 napisał/a:

Zdrady tej fizycznej z panem od internetu i emocjonalnej z fotografem i przyjacielem z dzieciństwa jej nie wybaczyłem oficjalnie, bo ona dalej idzie w zaparte że nic się nie działo.

A nie oficjalnie wybaczyłeś?
Czy gdybyś miał swobodny dostęp do jej tyłka to było by cacy? I po problemie?

krzychu666 napisał/a:

Ostatnio jakby mniej, bo jej pokazałem część tego co mam.

Dlaczego nie pokażesz co masz na nią?
Boisz się że odejdzie?

krzychu666 napisał/a:

Ale jeżeli coś obiecałem, to staram się dotrzymać słowa

I uważasz że ktoś to doceni?
Wierność dobra rzecz ale nie w tym przypadku.

krzychu666 napisał/a:

Łudzę się jeszcze, że miłość można odzyskać.

Nie odzyskasz bo jej zachowanie/działanie wskazuje ze jej nigdy nie było.
Stań w prawdzie.
Jeszcze raz przemyśl kto tak właściwie starał się w waszym związku.
Dzięki czyim staraniom on nadal trwa?
I gdzie ona była w tym czasie i dlaczego nie z Tobą?

krzychu666 napisał/a:

Chcę rozbudzić ją seksualnie, może jeszcze się coś odrodzi.

Ale ona nie ma z tym problemów.
Ona ma problem bzykać się z Tobą.
Zauważ że masz dowody na jej bzykanie się na boku w okresie narzeczeństwa i początkowych latach małżeństwa.
I to że nie masz dowodów że tego nie robiła po 2015 nie oznacza że nie zdradzała nadal.

krzychu666 napisał/a:

Po czwarte ma kompleksy na swoim punkcie, ale o dziwo cały czas faceci się nią interesują

O dziwo to Ty nadal łykasz jej teksty jak pelikan.

43

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
Deszcz napisał/a:

Witajcie wszyscy, z którymi pisałem tu rok temu. Zrobię może faktycznie jak podpowiadacie, przynajmniej nie będę się musiał produkować na nowo.


Farmer napisał/a:
Deszcz napisał/a:

Polecam Ci też posłuchać na youtube kanał "Musisz wiedzieć", wg mnie to powinna być obowiązkowa lektura szczególnie

mamy fana Głosu smile

Deszczu gdybyś chciał, to szybko rozwiązałbyś ostatecznie swoje problemy, ale w związku jesteś miękki.

Z całą pewnością bym temat zamiotł w mig, ale faktycznie mam za miękkie serce. Tak naprawdę uświadomiłem sobie, że moment, gdy nie będę mieszkał na stałe z moimi dziećmi pod jednym dachem będzie momentem, który rozpieprzy mi serce w kawałki. Rozważam teraz męczarnie aż młodszy syn osiągnie pelnoletnosc (5 lat), bo to i tak będzie mniejszy ból. Swoją drogą na swój sposób podziwiam facetów, którzy jak na pstryknięcie palcem potrafią rozbić swoją rodzinę, bo np znaleźli lepszy model. Ja chyba się do tego nie nadaje, albo jeszcze dostałem za mało wp***dolu od żony.

Zapodaj link do swojej historii.
Ale piszesz(pstryknięcie) o zdradzonych facetach?

44

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
krzychu666 napisał/a:

Niestety ona już wiele lat temu usunęła jego numer telefonu, a nie ma go na portalach społecznościowych. Wydaje mi się że niezłą bajkę mi pocisnęła.

Chyba pocisneła.
Ale to że ona usunęła jego numer telefonu nie oznacza że nie można go namierzyć.
Oni byli 4 lata małżeństwem, mają wspólnych znajomych i to nadal. Ktoś był świadkiem na ich ślubie, ma/mają kuzynostwo, może rozliczali się razem - trochę możliwości jest.
Przyjaciel z którym zdradzała męża...

krzychu666 napisał/a:

Stabilność faktycznie występuje, i chyba to mnie  w tym trzyma.

Stabilność pomyliłeś ze stagnacją - zobacz jest w miarę gdy nie masz do niej pretensji i wymagań - zero krytyki zero seksu i wtedy i tylko wtedy jest dobrze.
Wy jeździcie na wczasy/urlop?

krzychu666 napisał/a:

Teraz nasze relacje nieco się poprawiają. Widzę, że zmieniła nastawienie na bardziej otwarte, zobaczymy, czy pojawi się seks i zmiany w łóżku.

Na czym polega ta zmiana w małżeństwie?
Zmiany w łóżku? - przecież Ty od lat dostajesz ochłapy i wtedy nagle zaczynasz myśleć że będzie lepiej i to Ci wystarczy. Zmiany...raczej zapomnij.

krzychu666 napisał/a:

Widzę światełko w tunelu, którego nie było od wielu lat.

krzychu666 napisał/a:

Ja wyłożyłem kawę na ławę dlatego jest trochę pod moim naporem.

To światełko wynika z Twojej postawy - ona jest w czarnej...i obawia się tego co zrobisz.
Chcesz napierać?
To znajdź "przypadkiem" jej zdjęcie z różyczką - spytaj od niechcenia dlaczego swojego zdjęcia Ci nie dała...bo fajne. I obserwuj jej zachowanie...bez parcia, uśmiech na facjatę i grasz(potrafisz?)
A znajdź jakiś tam wiadomość od gościa z internetu...taki o podwójnym znaczeniu...i obserwuj...coś mi się wydaje że wtedy i seks się znajdzie
Za mało grasz, nie strzelaj fochów, nie mów o podejrzeniach skoro nie chcesz jej walnąć dowodami w łeb, graj na jej emocjach...że już za moment, już za chwileczkę coś tam możesz znaleźć, że zaczynasz dodawać...graj, bo na razie lecisz ze skrajności w skrajność.
Masz kumpla - umów się na piwko, spryskaj się po powrocie jakimś jej perfumem(delikatnie) jak spyta udaj głupa że to przecież Twoje...zasiej niepokój bo za bardzo boisz się reakcji a to ona powinna się bać. 

krzychu666 napisał/a:

Z tym zdradzaniem przez całe małżeństwo to źle zrozumiałeś, to było mniej więcej przez pierwsze 4 lata. Teraz jest spokój, ale jak to w tych przypadkach bywa nigdy nic nie wiadomo.

No, nie wiadomo.Pisałeś że ona często jeździła do chorego ojca a tam mieszka/ł fotograf...

45

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
krzychu666 napisał/a:

To na razie nie wchodzi w grę. Dopóki jestem z nią w nic innego nie chcę się pakować.

Szkoda tylko że ona nie była tylko z Tobą i nie jest z Tobą dla Ciebie.

Generalnie to ciekawe jak by tłumaczyła bzykanko z innymi...w czym Krzychu byłby winien.

46

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
Gary napisał/a:
krzychu666 napisał/a:

Teraz mam takie pytanie zbliża się nasza rocznica ślubu?? Czy dawać jej jakiś prezent?? Czy olać??

Olać.


Myślałem, żeby napisać do niej list, tam wywalić z siebie wszystko.

Nie pisać. Po co?


Zastanów się, czy prawdą może być:

Boisz się, że zostaniesz sam.
Boisz się, że zostaniesz jakoś ukarany jak nie dasz prezentu.
Chcesz zakończyć małżeństwo, ale boisz się tego.
Nie podjąłeś decyzji co zrobić ze swoim życiem. Boisz się zdradzić. Boisz się od niej oddalić.

Gary bardzo ciekawie postawione pytania
Tak boję się samotności
Tutaj chyba podświadomie jest tak jak piszesz
Z zakończeniem małżeństwa to chyba faktycznie się tego boję zgodnie z odpowiedzią na pierwsze pytanie.
Idę na terapię i piszę tutaj, żeby zdecydować co dalej zrobić ze swoim życiem.

maku2

Ona na razie oficjalnie nie przyznała się do zdrady. Ale przestała się w końcu wypierać się tego. To może być miękka manipulacja z jej strony. Bzykanko z innymi mogę w ciemno obstawić, że wytłumaczyłaby to tym, że ja jestem winny bo odsunąłem się od niej (a było odwrotnie), karała mnie brakiem zbliżeń i seksu bo jej nie rozpieszczałem, nie dbałem o nią no i te problemy z erekcją. Myślę, że to by powiedziała. Teraz kwestia w jakim by była nastroju. Jak mocno wkurzona to argument 3 (erekcja), jak w lepszym to może 1 (ja się odsunąłem) lub 2 (brak prezentów.

Apropos jej byłego męża to temat na prawdę wygląda na wygaszony. Tam dochodziło chyba do przemocy. Ona się z niego wyleczyła. Zasięgnąłem języka on ma żonę i 2 dzieci, więc jeżeli jest mądry i w tym nowym związku jest mu dobrze, to nie powinien więcej wchodzić do ogrodu. Wspólni znajomi stanęli wtedy po jego stronie, więc ona została bez znajomych. Tak to był jego przyjaciel i też zasięgnąłem języka jego małżeństwo się rozpadło. Ale ponoć ona nie była jego jedynym boczniakiem.

Jeździmy na wczasy i urlopy w sprawach dziecka i domu jesteśmy zgodni. Chłód dotyczy naszych małżeńskich relacji.

Jeżeli chodzi o zmiany to zaczęła się starać. Nie muszę odrabiać z synem lekcji ona wzięła to na siebie. Zaczęła gotować obiady co kiedyś nie było takie pewne. Sprzątanie w domu też mam teraz mniej obowiązków. Nawet często zmywa naczynia choć to mój obowiązek. Tak sobie teraz myślę, że to może być argument aby w przypadku rozwodu powiedzieć że ona zaczęła robić to i tamto. Chyba kolejny raz szerzej otworzyłem oczy... Ogólnie mam w końcu mniej obowiązków poza pracą. Ale nie nastąpiły żadne zmiany w sferze emocjonalnej, tej której mi najbardziej brakuje.

Zdjęcie z różyczką widziała spłynęło to po niej jak po kaczce. Twierdzi, że to nie ona. To zdjęcie nie pokazuje jej twarzy, ale postura, wielkość piersi sugerują, że to może być ona. Retusz też mógł być zrobiony, bo pieprzyki na jej ciele nie pokrywają się z tym co było na zdjęciu. Mogły być wykastrowane, skoro on się zajmuje fotografią ma na pewno programy do obróbki zdjęć. Tylko zdjęcie jej twarzy dałoby 100% pewności. Teraz tylko zapaliła mi się lampka, że on celowo mógł to wysłać, bo ona już go wtedy olewała i może to miało do mnie dotrzeć. Może to miała być forma zemsty bo ona z niego zrezygnowała. To  było zdjęcie zrobione dawniej inny kolor włosów niż miała wtedy już od jakiegoś czasu. Chyba, że znowu retusz. Była z nią rozmowa na temat tego zdjęcia, wszystkiego się wyparła. Z nim nie pisałem, bo kiedy zobaczyłem to zdjęcie byłem w takim szoku, że mnie zaktało. Od tego czasu zacząłem zbierać dowody, więc jakbym mu coś wywalił mogło by mnie to wydać. Chyba, że masz na myśli pisanie jako ona, to by mnie mogło szybko zdemaskować.

Wydawało mi się, że na tym polega zaufanie w związku. Że gdybym jej zabraniał to ona mogłaby się poczuć osaczona. Teraz już wiem, że trzeba było jasno postawić granicę. Ale to już po ptokach. O wizytach jego jak jeszcze nie byliśmy małżeństwem nigdy mi nie mówiła wygrzebałem to zbierając dowody zdrady. Gościa od internetu nie znałem nie jesteśmy na ty i nigdy nie byliśmy. To wszystko lektura jej z nim korespondencji. On musiał być boczniakiem na ileś frontów. Więc wiedział jak należy pisać, żeby się nie wydało. To mogła być jego polisa, gdyby ona się bardziej zaangażowała i miała pokazać tę korespondencję jego żonie, bo on ją np.olał. Chociaż mimo tego całego kamuflażu wszystko widać jak na dłoni.

Ciąża była zagrożona rozmawiałem o tym z lekarzem. Byłem obecny na wszystkich wizytach u ginekologa.

Dlaczego ukrywałem bo jestem miękiszonem. Dopiero niedawno wywaliłem to z siebie, bo już mam dość tej stagnacji emocjonalnej.

Pokazałem co mam na nią (nie wszystko).

Twoja frustracja, ciągle kłótnie, manipulacja - co Ty tam robisz? Zaczynam się organizować temat wyjścia z tego bagna. Skoro pojawiłem się tutaj to znaczy, że chyba dojrzałem do tej zmiany.

Ona nie odejdzie ode mnie, bo potrzebuje utrzymanka. Gdyby teraz miała boczniaka to już było by po ptokach. U niej w rodzinie nie okazywało się uczuć i tym tłumaczyłem sobie, że może ona nie jest tego nauczona. Lektura tego forum pokazała, że człowiek może się tego nauczyć. Muszę kończyć, bo żona nabiera podejrzeń, że coś za dużo klepię w klawiaturę.

Czekam na kolejne istotne dla mnie porady. Jeszcze raz dziękuję za to, że otwieracie mi oczy.

47

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
maku2 napisał/a:
Deszcz napisał/a:

Witajcie wszyscy, z którymi pisałem tu rok temu. Zrobię może faktycznie jak podpowiadacie, przynajmniej nie będę się musiał produkować na nowo.


Farmer napisał/a:

mamy fana Głosu smile

Deszczu gdybyś chciał, to szybko rozwiązałbyś ostatecznie swoje problemy, ale w związku jesteś miękki.

Z całą pewnością bym temat zamiotł w mig, ale faktycznie mam za miękkie serce. Tak naprawdę uświadomiłem sobie, że moment, gdy nie będę mieszkał na stałe z moimi dziećmi pod jednym dachem będzie momentem, który rozpieprzy mi serce w kawałki. Rozważam teraz męczarnie aż młodszy syn osiągnie pelnoletnosc (5 lat), bo to i tak będzie mniejszy ból. Swoją drogą na swój sposób podziwiam facetów, którzy jak na pstryknięcie palcem potrafią rozbić swoją rodzinę, bo np znaleźli lepszy model. Ja chyba się do tego nie nadaje, albo jeszcze dostałem za mało wp***dolu od żony.

Zapodaj link do swojej historii.
Ale piszesz(pstryknięcie) o zdradzonych facetach?

Kliknij na mój nick, tam jest jeden jedyny temat założony przeze mnie.

Mam na myśli akcje typu gość znalazł ładniejszą laske, która robi mu z wuja śmigło i czuje się znów jak 20-latek zostawiając jak pstrykniecie palcem dom i rodzinę. Ja bym tak nie umiał. Moja żona postawiła na wolność i niezależność w efekcie czego też i ona próbuje palcem pstrykać.

48

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
Deszcz napisał/a:

Witajcie wszyscy, z którymi pisałem tu rok temu. Zrobię może faktycznie jak podpowiadacie, przynajmniej nie będę się musiał produkować na nowo.


Farmer napisał/a:
Deszcz napisał/a:

Polecam Ci też posłuchać na youtube kanał "Musisz wiedzieć", wg mnie to powinna być obowiązkowa lektura szczególnie

mamy fana Głosu smile

Deszczu gdybyś chciał, to szybko rozwiązałbyś ostatecznie swoje problemy, ale w związku jesteś miękki.

Z całą pewnością bym temat zamiotł w mig, ale faktycznie mam za miękkie serce. Tak naprawdę uświadomiłem sobie, że moment, gdy nie będę mieszkał na stałe z moimi dziećmi pod jednym dachem będzie momentem, który rozpieprzy mi serce w kawałki. Rozważam teraz męczarnie aż młodszy syn osiągnie pelnoletnosc (5 lat), bo to i tak będzie mniejszy ból. Swoją drogą na swój sposób podziwiam facetów, którzy jak na pstryknięcie palcem potrafią rozbić swoją rodzinę, bo np znaleźli lepszy model. Ja chyba się do tego nie nadaje, albo jeszcze dostałem za mało wp***dolu od żony.

Witaj Deszczu.
Penelope rozrabia?
Opisz wszystko koniecznie w swoim pierwszym wątku, ale zastanów się czy nie byłoby wskazane napisać ludziom o wątku Clasha ( ja go znam, ale inni chyba nie), wtedy każdy będzie mógł wypowiedzieć się na temat Twoich problemów bardziej całościowo.
Jestem zaskoczona, bo myślałam, że masz te sprawę rozwiązana, a tu zonk.

49

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
Deszcz napisał/a:

Witajcie wszyscy, z którymi pisałem tu rok temu. Zrobię może faktycznie jak podpowiadacie, przynajmniej nie będę się musiał produkować na nowo.


Farmer napisał/a:
Deszcz napisał/a:

Polecam Ci też posłuchać na youtube kanał "Musisz wiedzieć", wg mnie to powinna być obowiązkowa lektura szczególnie

mamy fana Głosu smile

Deszczu gdybyś chciał, to szybko rozwiązałbyś ostatecznie swoje problemy, ale w związku jesteś miękki.

Z całą pewnością bym temat zamiotł w mig, ale faktycznie mam za miękkie serce. Tak naprawdę uświadomiłem sobie, że moment, gdy nie będę mieszkał na stałe z moimi dziećmi pod jednym dachem będzie momentem, który rozpieprzy mi serce w kawałki. Rozważam teraz męczarnie aż młodszy syn osiągnie pelnoletnosc (5 lat), bo to i tak będzie mniejszy ból. Swoją drogą na swój sposób podziwiam facetów, którzy jak na pstryknięcie palcem potrafią rozbić swoją rodzinę, bo np znaleźli lepszy model. Ja chyba się do tego nie nadaje, albo jeszcze dostałem za mało wp***dolu od żony.

Witaj Deszczu.
Penelope rozrabia?
Opisz wszystko koniecznie w swoim pierwszym wątku, ale zastanów się czy nie byłoby wskazane napisać ludziom o wątku Clasha ( ja go znam, ale inni chyba nie), wtedy każdy będzie mógł wypowiedzieć się na temat Twoich problemów bardziej całościowo.
Jestem zaskoczona, bo myślałam, że masz te sprawę rozwiązana, a tu zonk.

50

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Autorze, nie wiem czy ten temat był poruszany. Ale czy jesteś (w miarę) bogaty? Bo moim zdaniem to jedyne wytłumaczenie dlaczego za Ciebie wyszła.
Ewidentnie jej się nie podobałeś fizycznie od samego początku, ale jednocześnie z jej libido jest ok (seks z innymi facetami), a także ona podoba się facetom. Jedyny więc powód że wyszła za Ciebie to pieniądze. Może dałeś jej do zrozumienia na początku, że kobieta nie musi pracować? No coś w ten deseń.

51

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
madoja napisał/a:

Jedyny więc powód że wyszła za Ciebie to pieniądze.

Pewnie akurat był w pobliżu.

52

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
Farmer napisał/a:
madoja napisał/a:

Jedyny więc powód że wyszła za Ciebie to pieniądze.

Pewnie akurat był w pobliżu.


Inni też byli, np. przyjaciel z dzieciństwa.

53

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
krzychu666 napisał/a:

MagdaLena1111 dzieki za link poczytam w wolnej chwili bo warto studiować podobne przypadki. Zdecydowałem się iść na terapię. Dzisiaj po nocce spędzonej samotnie doszło do ostrej rozmowy z żoną. Wreszcie przestała negować zdradę to już jakiś postęp. Powiedziałem jej że mnie zraniła i że potrzebuję czasu żeby to przetrawić. Ona też idzie na terapię mam dowody, że nie kłamie z poczty elektronicznej. Powiedziałem, że ma iść. Na razie każde pójdzie na swoją, już powiedziałem, że czeka nas wspólna, że tego oczekuję. Próbowała zrzucić na mnie winę, że tak długo czekałem z praniem tych brudów. Powiedziałem jej wprost, wtedy zamiotłem to pod dywan, teraz czas zrobić z tym porządek i albo w jedną, albo w drugą stronę.

Z tym brakiem granic pełna zgoda wyszedł mój brak doświadczenia życiowego i dojrzałości.

Nie jestem masochistą, nie niosę żadnego krzyża. po prostu dałem komuś słowo, siebie. I chcę naprawić relację o ile to jeszcze możliwe. To, że tu piszę to znak, że już na nic nie czekam. Że czas pociągnąć życie w jedną lub drugą stronę.

Pisałam już wcześniej, że nadzieja (tej to z pewnością Tobie nie brakuje) pozbawiona krytycznego myślenia jest naiwnością. Na jakiej podstawie sądzisz, że Twoja żona, która jest już ukształtowanym człowiekiem, nagle stanie się człowiekiem odpowiedzialnym za siebie i zwężającym na odczucia innych ludzi? Terapia jej w tym pomoże wg Ciebie? Czyli co terapeuta to jakiś cudotwórca, który zmienia egoistyczną kobietę w empatycznego człowieka? Chyba przeceniasz moce tych ludzi :-D

Chociaż zdecydowanie podziwiam te pokłady nadziei, które są w Tobie, to uważam, że tracisz czas.

A gadanie o tym, że musisz to ciagnąć, bo dałeś słowo i siebie, w przypadku takim jak Twój, gdy robi się za przysłowiowego jelenia, to tylko wymówka dla Twojej bierności, żeby unikać trudnych rozwiązań. Ale w sumie to Twoje życie, więc jak sobie pościelesz…

54

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
madoja napisał/a:

Inni też byli, np. przyjaciel z dzieciństwa.

w pobliżu, dostępny i chętny na małżeństwo i dziecko

55

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Wow ...

Jestem przerażony tym co przeczytałem. Ale nie twoją żoną a raczej twoją głupotą, naiwnością ...

Choć uważam że będziesz dalej w tym tkwił, bo nie masz ani grama honoru i szacunku do samego siebie.
Normalny facet jakby się dowiedział że go żona zdradza to pierwsze co by zrobił to poszedł do prawnika aby pisał wniosek rozwodowy z orzekaniem o winie i przygotował dowody.
I tak Ty powinieneś zrobić. Następna rzecz zbadać czy twój ???? syn jest twoim dzieckiem.
Oczywiście nawet jakby nie był to by nic nie zmieniało, ale nie płaciłbym alimentów i miał asa na rozprawie rozwodowej.

Co zrobić ? Wyprowadzić się.  Rodzice dziewczyny niech cię spłacą albo mieszkanie na sprzedaż ale to z prawnikiem pogadać.

A z tą panią zakończyć całkowicie życie i znajomość. Mieć kontakt z synem i tyle.

Jeszcze znajdziesz sobie normalną kobietę a tego chwasta szybko wyrwać, bo szkoda życia i zdrowia ..

56 Ostatnio edytowany przez krzychu666 (2023-05-24 16:59:39)

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
madoja napisał/a:

Autorze, nie wiem czy ten temat był poruszany. Ale czy jesteś (w miarę) bogaty? Bo moim zdaniem to jedyne wytłumaczenie dlaczego za Ciebie wyszła.
Ewidentnie jej się nie podobałeś fizycznie od samego początku, ale jednocześnie z jej libido jest ok (seks z innymi facetami), a także ona podoba się facetom. Jedyny więc powód że wyszła za Ciebie to pieniądze. Może dałeś jej do zrozumienia na początku, że kobieta nie musi pracować? No coś w ten deseń.

Nie jestem i nie byłem bogaty. Dopiero od 4 lat lepiej zarabiam, a tak było na prawdę słabo finansowo.

Czy ona podoba się facetom, mnie tak. Jak inni nie wiem. Od lat nic się nie dzieje, nie blokuje telefonu, mam dostęp do jej konta, poczty. Do wszystkiego. Chyba że ma coś ukrytego, ale raczej nic na to nie wskazuje. Ona się mocno zapuściła z wyglądu, nie ubiera się wyzywająco. Ma kompleksy na punkcie swojego wyglądu.

Apropos pracy i życia na mój koszt to nie dałem jej tego do zrozumienia i ona cały czas wie, że nie godzę się na sytuację, w której ona żyje na mój koszt. M.in. fakt, że od marca 2022 do lutego 2023 pracowała to efekt tego, że cały czas nagabywałem ją w sprawie pracy. Teraz znowu ją gonię, zobaczymy, czy dotrzyma słowa (jakkolwiek by to nie brzmiało) że po wakacjach pójdzie pracować.

Madoja przyjaciel z dzieciństwa mieszka ponad 100 km od nas.

Dziękuję za wszystkie posty, to już ustaliliśmy muszę zbudować siebie na nowo. Zebrać siły.

57

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
Kaszpir007 napisał/a:

Następna rzecz zbadać czy twój ???? syn jest twoim dzieckiem.
Oczywiście nawet jakby nie był to by nic nie zmieniało, ale nie płaciłbym alimentów

Lepiej nie doradzaj takich rzeczy, bo jeszcze ktoś to wcieli w życie.  Fakt czy ktoś jest faktycznie ojcem danego dziecka nie ma nic wspólnego z obowiązkiem alimentacyjnym.  Jeżeli ojcostwo nie zostało zaprzeczone zaraz po urodzeniu, to żadne badania później nie zmienią tego, iż facet będzie musiał płacić alimenty.  Takie mamy prawo...

58

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
Ryzyk Fizyk napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Następna rzecz zbadać czy twój ???? syn jest twoim dzieckiem.
Oczywiście nawet jakby nie był to by nic nie zmieniało, ale nie płaciłbym alimentów

Lepiej nie doradzaj takich rzeczy, bo jeszcze ktoś to wcieli w życie.  Fakt czy ktoś jest faktycznie ojcem danego dziecka nie ma nic wspólnego z obowiązkiem alimentacyjnym.  Jeżeli ojcostwo nie zostało zaprzeczone zaraz po urodzeniu, to żadne badania później nie zmienią tego, iż facet będzie musiał płacić alimenty.  Takie mamy prawo...

Chyba że
"Możesz złożyć wniosek do prokuratora, by w Twoim imieniu wystąpił z pozwem o zaprzeczenie ojcostwa. Prokuratora nie wiąże termin sześciomiesięczny w tego rodzaju sprawach. Twój wniosek zainicjuje całą procedurę zbadania sytuacji i nie pozostanie bez odpowiedzi. Najpewniej w celu wyjaśnienia okoliczności sprawy Ty i matka dziecka zostaniecie najpierw wezwani do prokuratury.  Prokurator wniesie pozew w Twoim imieniu, o ile uzna, że jest to zgodne z dobrem dziecka i przemawia za tym interes społeczny.

Co do zasady przyjmuje się, że w interesie dziecka leży to, aby jego prawne pochodzenie było zgodne z pochodzeniem biologicznym. Zatem z dużym prawdopodobieństwem możesz liczyć na to, że prokurator wytoczy powództwo w Twoim imieniu, o ile w sprawie nie zachodzą nadzwyczajne okoliczności. Jedną z nich może być przykładowo sytuacja, w której od początku wiedziałeś, że dziecko, które wychowujesz wraz ze swoją żoną, nie jest Twoje. Należy jednak pamiętać, że każdy przypadek prokurator będzie badał indywidualnie."

59

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
Ryzyk Fizyk napisał/a:

Takie mamy prawo...

Prawo się zmieniło.

Kodeks rodzinny i opiekuńczy
Art.  63.  [Zaprzeczenie ojcostwa przez męża matki]
Mąż matki może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa w ciągu roku od dnia, w którym dowiedział się, że dziecko od niego nie pochodzi, nie później jednak niż do dnia osiągnięcia przez dziecko pełnoletności.

Czyli można wnieść powództwo w ciągu roku po otrzymaniu negatywnego wyniku testu DNA.

60

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
krzychu666 napisał/a:

Czy ona podoba się facetom, mnie tak. Jak inni nie wiem. Od lat nic się nie dzieje, nie blokuje telefonu, mam dostęp do jej konta, poczty. Do wszystkiego. Chyba że ma coś ukrytego, ale raczej nic na to nie wskazuje. Ona się mocno zapuściła z wyglądu, nie ubiera się wyzywająco. Ma kompleksy na punkcie swojego wyglądu.


Dziękuję za wszystkie posty, to już ustaliliśmy muszę zbudować siebie na nowo. Zebrać siły.

Od lat nic się nie dzieje - czyli obecna sytuacja nie wynika ze skłonności żony do innych mężczyzn.
Dopadła Was nuda, brakuje Ci ciepła w związku i zacząłeś szukać obecnego stanu rzeczy w sprawach historycznych.
Czy to Ci w czymś pomoże? Czy obwinianie żony poprawi Waszą sytuację małżeńską?
Czy w razie rozwodu jesteś wygrany?

Z tego co wnioskuję masz 1/3 własności mieszkania a żona 2/3. Jak myślisz, kto z tego mieszkania wyjdzie?
Gdzie chcesz  mieszkać i z kim? jakie masz szanse na wspaniały związek ze swoimi problemami zdrowotnymi i erotycznymi?
Czy samotność w pustym, wynajmowanym za ciężkie pieniądze mieszkaniu i alimenty sprawią, że Twoje życie rozkwitnie gdy odejdziesz od rodziny?

Ja bym Ci życzyła wszystkiego co najlepsze, tylko co z tego? Trzeba w życiu być realistą.
Mężczyźni, którzy Ci tutaj doradzają rozstanie z żoną są samotni, chociaż nie mają takich problemów jak Ty i o wiele lepszą sytuację materialną. Nie tak łatwo stworzyć nowy związek.
Masz dobry kontakt z synem a potem nie wiadomo co będzie.
Nawet jeśli żona nie pragnie z Tobą bliskości to nie jest wobec Ciebie agresywna, nie poniża Cię. Nie każdy może tak powiedzieć o swoim nieudanym małżeństwie.

Jeśli chcesz sobie poprawić życie to musisz zrobić to  sam. Jak dobrze zauważyłeś powinieneś zbudować siebie na nowo.
Zadbaj o swoje rozrywki i przyjemności będąc w tym małżeństwie. W życiu tak bywa, że gdy człowiek staje się samodzielny i emocjonalnie silny przyciąga do siebie innych ludzi. Może i tak się zdarzyć, ze żona zobaczy Cię w innym świetle jako innego człowieka. To nie jest łatwe, ale jeśli jej zaimponujesz swoją zmianą może się nawet zakochać w Tobie po latach.

Oboje weszliście w ten związek niejako z braku lepszych możliwości. Ona chciała mieć dziecko i męża, Ty żonę i rodzinę. Oboje przymykaliście oko na wiele swoich niedociągnięć by zrealizować cele. Nie ma w tym niczego złego ani nawet dziwnego - na świecie nie żyją same księżniczki i królewicze, najwięcej jest przeciętnych ludzi, którzy akceptują się nawzajem by razem stworzyć rodzinę i mieć bliskie sobie osoby.

Postaw na siebie. Sam o siebie dbaj, a rodzinie daj  tyle ile chcesz, bez wyliczania i wymagań. To sprawi, że poczujesz się pewny i niezależny. Brak wymagań to brak rozczarowań więc i spokój ducha.
Życie trzeba przejść na własnych nogach, a partner to tylko towarzysz podróży zwanej życiem.

61

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
Agnes76 napisał/a:

Od lat nic się nie dzieje - czyli obecna sytuacja nie wynika ze skłonności żony do innych mężczyzn.
Dopadła Was nuda, brakuje Ci ciepła w związku i zacząłeś szukać obecnego stanu rzeczy w sprawach historycznych.
Czy to Ci w czymś pomoże? Czy obwinianie żony poprawi Waszą sytuację małżeńską?
Czy w razie rozwodu jesteś wygrany?

Z tego co wnioskuję masz 1/3 własności mieszkania a żona 2/3. Jak myślisz, kto z tego mieszkania wyjdzie?
Gdzie chcesz  mieszkać i z kim? jakie masz szanse na wspaniały związek ze swoimi problemami zdrowotnymi i erotycznymi?
Czy samotność w pustym, wynajmowanym za ciężkie pieniądze mieszkaniu i alimenty sprawią, że Twoje życie rozkwitnie gdy odejdziesz od rodziny?

Ja bym Ci życzyła wszystkiego co najlepsze, tylko co z tego? Trzeba w życiu być realistą.
Mężczyźni, którzy Ci tutaj doradzają rozstanie z żoną są samotni, chociaż nie mają takich problemów jak Ty i o wiele lepszą sytuację materialną. Nie tak łatwo stworzyć nowy związek.
Masz dobry kontakt z synem a potem nie wiadomo co będzie.
Nawet jeśli żona nie pragnie z Tobą bliskości to nie jest wobec Ciebie agresywna, nie poniża Cię. Nie każdy może tak powiedzieć o swoim nieudanym małżeństwie.

Jeśli chcesz sobie poprawić życie to musisz zrobić to  sam. Jak dobrze zauważyłeś powinieneś zbudować siebie na nowo.
Zadbaj o swoje rozrywki i przyjemności będąc w tym małżeństwie. W życiu tak bywa, że gdy człowiek staje się samodzielny i emocjonalnie silny przyciąga do siebie innych ludzi. Może i tak się zdarzyć, ze żona zobaczy Cię w innym świetle jako innego człowieka. To nie jest łatwe, ale jeśli jej zaimponujesz swoją zmianą może się nawet zakochać w Tobie po latach.

Oboje weszliście w ten związek niejako z braku lepszych możliwości. Ona chciała mieć dziecko i męża, Ty żonę i rodzinę. Oboje przymykaliście oko na wiele swoich niedociągnięć by zrealizować cele. Nie ma w tym niczego złego ani nawet dziwnego - na świecie nie żyją same księżniczki i królewicze, najwięcej jest przeciętnych ludzi, którzy akceptują się nawzajem by razem stworzyć rodzinę i mieć bliskie sobie osoby.

Postaw na siebie. Sam o siebie dbaj, a rodzinie daj  tyle ile chcesz, bez wyliczania i wymagań. To sprawi, że poczujesz się pewny i niezależny. Brak wymagań to brak rozczarowań więc i spokój ducha.
Życie trzeba przejść na własnych nogach, a partner to tylko towarzysz podróży zwanej życiem.

Nie wierzę w to, co czytam; czyżby faktycznie dla własnego zdrowia psychicznego lepiej jest siedzieć w nieszczęśliwym związku, bo tak jest po prostu taniej?

62

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Jak ktoś, wcześniej napisał ( Gary?),
Co jesteś gotów zrobić? Jakie decyzję podjąć?
Nie zadawajmy pytań, gdy nie jesteśmy gotowi usłyszeć WSZELKIE odpowiedzi.

Zawsze warto postawić na rozwój.  Zainteresowania,  hobby. Samorozwój,  wiarę w siebie.

Będziesz gotowi na decyzję, wtedy można myśleć o konfrontacji.

63

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle
Agnes76 napisał/a:

Od lat nic się nie dzieje - czyli obecna sytuacja nie wynika ze skłonności żony do innych mężczyzn.

Oczywiście że wynika, gdy autor był jeszcze zdrowy to zamiast bzykać się z nim to bzykała się z innymi.
Jej skłonności do innych facetów - bzykała się z innymi w czasach narzeczeństwa jak i małżeństwa - oznaczały dla faceta brak seksu przez 4 lata - 4!

Agnes76 napisał/a:

Dopadła Was nuda, brakuje Ci ciepła w związku i zacząłeś szukać obecnego stanu rzeczy w sprawach historycznych.

Nuda? Jakim cudem do tego doszłaś?
Zdrady - sprawa historyczna tak to prawda - nie ma dnia dzisiejszego bez historii a że ona postępowała tak a nie inaczej w dniach byłych - historycznych - to mają taki a nie inny dzień dzisiejszy.

Agnes76 napisał/a:

Czy to Ci w czymś pomoże? Czy obwinianie żony poprawi Waszą sytuację małżeńską?

Czyli ma zamknąć dziób i udawać szczęśliwego?
Ma nadal stać w żebraczej pozycji?

Agnes76 napisał/a:

Czy w razie rozwodu jesteś wygrany?

A teraz on jest wygrany? Jest mu dobrze?

Agnes76 napisał/a:

Gdzie chcesz  mieszkać i z kim? jakie masz szanse na wspaniały związek ze swoimi problemami zdrowotnymi i erotycznymi?

A nie lepiej samemu niż z babą która go zdradzała i miała w doopie?
Szkoda tylko że gdy nie miał problemu z wacusiem to ona mu nie dawała tyłka ale innym nie odmawiała.
Ja już dawno bym ją pogonił ale to ja.

Agnes76 napisał/a:

Mężczyźni, którzy Ci tutaj doradzają rozstanie z żoną są samotni

Mam żonę.

Agnes76 napisał/a:

Nie tak łatwo stworzyć nowy związek.

Tylko że on nie ma związku ma układ że on daje kasę a ona...chyba tylko tyle że jąbierze.

Agnes76 napisał/a:

Masz dobry kontakt z synem a potem nie wiadomo co będzie.

Pytanie co będzie gdy się okaże że nie jego.

Agnes76 napisał/a:

Nawet jeśli żona nie pragnie z Tobą bliskości to nie jest wobec Ciebie agresywna, nie poniża Cię.

Agresywna - nie.
Poniża - od lat a zaczęła gdy bzykała się z innym w czasie narzeczeństwa.
Nawet nie wie czy syn jest jego.

Agnes76 napisał/a:

Brak wymagań to brak rozczarowań więc i spokój ducha.

Widzisz autorze, po co domagasz się seksu.
Nie będziesz się domagał żeby żona była żoną to będzie cudnie.

64 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-05-24 20:29:08)

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Ja się zgadzam z Agnes, dobrze mówić jak się stoi z boku, można być nieszczęśliwym w związku i bez niego.
Znam małżeństwa, gdzie zdrada była na porządku dziennym i trwały do śmierci jednego, akurat tego co zdradzał.

To jest chyba też przyzwyczajenie jak do choroby, najpierw szok, potem codzienność, uczymy się żyć z chorobą, tak musi być też w takich małżeństwach, jak autora.

Minie bunt i wszystko wróci do "normy", bo rozważa się też, gdzie mnie będzie lepiej... Do tego z takimi problemami.
Dlatego ja po części rozumiem takie osoby.

Pogoni żonę do roboty, nie będzie jej zamiatał pyłku sprzed nóg, zaraz poczuje się lepiej...
A co tu domagać się seksu, jak się nie może... No tak faceci, nie może, a się chce big_smile
Nie miał żony sobie radził, to i dalej poradzi smile

65

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Co tu pisać ...

Facet widać to zwykły pantofel. Wykastrowany facet,  bez honoru.
Żona to wykorzystywała i wolała uprawiać sex z innymi niż z nim. Zapewne żadnej miłości NIGDY nie było a chodziło jej o ustatkowanie się i o zabezpieczenie przyszłości.
Od lat wie że i tak nie jej nie zostawi mimo że wie że go zdradzała ...

Zastanawiam się jacy są rodzice pytającego, bo coś zdaje mi się jego "osobowość" i cechy to właśnie cechy jakie przekazali mu rodzice ..
Być może też było to martwe na pokaz "małżeństwo" ..

I teraz to samo ON zrobi. Jego syn będzie taką samą ciamajdą i pantoflem jak on. Syn obserwuje i widzi że żadnej miłości nie ma, matka nie ma żadnego szacunku do ojca i itd.
Te "wartości" wyniesie z domu i wdroży je we własnym małżeństwie ...

Więc nawet ze względu na syna powinien pokazać synowi że ma jaja i że nie toleruje i nie akceptuje ZDRADY ...

Ale z tego co czytam to typ faceta co ponarzeka, pojęczy i nic nie zmieni ...

W niedzielę będą siedzieli razem w jednej ławeczce jak prawdziwi polscy katolicy, szli do kościoła za rączkę ...

smile

PS. Ja rozwiodłem się w wieku 46lat. Po 16 latach małżeństwa. Rozwiedliśmy się spokojnie. Po prostu nasze drogi sie rozeszły. Także dla dobra dzieci bo widziały że miłości miedzy nami już nie ma ...
U mnie jak poznałem byłą żoną to od razu powiedziałem że NIGDY nie wybaczę zdrady i jakby mnie zdradziła to będzie to koniec małżeństwa i nawet dzieci mnie nie zatrzymają i to także dotyczyło drugiej strony. Wiedziałem że jak zdradzę to koniec małżeństwa.
Większość ludzi nie wybacza zdrady. Bo zdrada to stracone zaufanie którego już nie udaje się odbudować.

Dziwie się że mimo że masz 40lat i jesteś nadal młody chcesz w takim syfie żyć. Ze świadomością że mimo że byliście małżenstwem to twoja żona bzykała się z innymi facetami.
Ja bym z obrzydzeniem patrzył na taką kobietę a ty sam chcesz z nią uprawiać sex.

Posty [ 1 do 65 z 176 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026