Zrywałam już z Nim milion razy a jesteśmy ze sobą 5 lat.Sama nie wiem jak mogłam tak długo wytrzymać.Na początku było cudownie....chyba jak w każdym związku. z biegiem lat zaczął traktować mnie jak swoją własność.Skończyły się miłe słówka,przytulanie itp. Potrzebowałam gotówki więc wziął mi kredyt i od tamtej pory zaczał się koszmar.Każda nasza kłótnia zaczyna się od wypominania tej kasy.Czułam się w tym związku jak niewolnica,straciłam kontakt ze wszystkimi znajomymi,nigdzie nie wychodziłam.On mi zabraniał.Mówił,że chce ze mna posiedziec w domu i porozmawiać.otóz miło było tak sobie posiedziec ale chyba kazdy chće od czasu do czasu wyjśc do ludzi.Któregoś razu spotkałam chłopaka,z którym zaczęłam się spotykać ...oczywiście potajemnie.mogłam porozmawiac z nim o wszystkim i nie kończyło się to kłótnią.Odrywałam się od tego wszystkiego i zapominałam o problemach i kłótniach z moim chłopakiem.Taka odskocznia od rzeczywistości.Przerodziło się to w mały romans,o którym On się dowiedział.Wiem,że to dziwne bo to ja go zdradziłam ale to On prosił mnie o wybaczenie.Zerwałam z tamtym i wróciłam do niego.Obiecywał,że się zmieni.I tak było tylko,że trwało to zaledwie dwa tygodnie.Obiecal,że nigdy nie wypomni mi zdrady a teraz robi to na kazdym kroku.Wszystko wróciło do normy i jest tak jak było...a nawet gorzej.Podejrzewa mnie o wszystko,sprawdza komórkę,czyta maile.Jak nie odbieram od niego tel to potrafi zadzwonic do całej mojej rodziny i zapytać się gdzie jestem.Chociaz mieszka kilka km ode mnie wie co robię i z kim.Do koleżanki mogę wyjść za jego pozwoleniem i oczywiście to on mi ją wybiera.Nikogo z mojej rodziny nie lubi a rzada ode mnie,żebym jego rodzinę szanowała.Moi rodzice sa tak samo zmęczeni tym zwiazkiem jaki ja ale nie wiem co robic. Pozostaję ten kredyt,który na chwile obecna nie jestem w stanie spłacic.Powiedzcie co mam robić. Proszę ;(
Podobne tematy
Rozstać się z nim jak najszybciej. Tak jak sama napisałaś to jest toksyczny związek !
A kredyt spłacać możesz i nie bedąc z nim, dogadajcie się w tej sprawie, chociaz mozliwe, ze bedzie cie w jakis sposób szantażował.
Ale musisz być silna i to skonczyc.
Dlaczego w ogóle pozwoliłaś wejść sobie na głowę?:( Nie męcz się z nim dłużej bo wykorkujesz biedulo! Zamęczy Cie ten stan ciągłego kontrolowania, bycie w związku z takim osobnikiem to jakaś pychoza:/ Co to za człowiek, że narusza Twoje podstawowe prawa do prywatności i wolności! jak potrzebuje to niech sobie kupi zwierzątko. Nikt go nie zmusza do związku z osobą której nie ufa, a juz na pewno nie dał prawa do sprawdzania twoich maili smsów itd Grrr włos mi się na głowie jeży jak słyszę o takich facetach. A ten kredyt wzięty jest na niego tak? Jeśli tak to Ty nie ponosisz żadnych konsekwencji prawnych z tytułu nie dotrzymania warunków umowy (w najgorszym wypadku) bo to on się zobowiązał. Więc chyba będzie mu zależało na tym żeby się dogadać, bo tak jak mówi liva - nie musisz spłacać kredytu będąc z nim. Ty spłacasz kredyt jemu, a on wierzycielowi. Więc chyba on jest w trudniejszej sytuacji jeśli nie dotrzyma terminu, także się nie martw:P:P:P Nie wiem jak wielki jest ten kredyt, jakie są raty, ale on na pewno zna Twoją sytuację i wie że nie masz pieniędzy. Spytaj rodziców czy Ci nie pomogą odnośnie tej spłaty, albo poszukaj dodatkowego źródła dochodów żeby chłopakowi stopniowo oddawać pieniądze.
Trzymam kciuki! ![]()
no a ja ci powiem że tonie jest w cale takie proste bo jeśli faktycznie jest tak jak mówisz że ci wszystko wypomina to po rozstaniu może być gorzej (mam na myśli ten kredyt). nie wiem czy on jest wielki ale może spróbuj znaleźć inna osobę - zaufaną której wyjaśnij całą sytuacje i która ci pożyczy pieniądze i spróbuj spłacić u chłopaka kredyt. pogadaj też z nim szczerze że taka sytuacja cie męczy i żę spłacisz mu ten kredyt nawet po rozstaniu - taka szczera rozmowa pomaga- może razem dojdziecie do wniosku że ten związek nie ma sensu a może zaproponuj ma np miesięczną separacje. trzymam kciuki i mam nadzieję że uda ci się wyrwać z tej toksycznej sytuacji ![]()
Nie wiem, ajk powinnaś to zakończyć, bo nigdy nie miałam takiej sytuacji, ale , że zakończyć to jest pewne.Ciężko ci będzie finansowo z tym kredytem, ale dla chcącego nic trudnego. Może trafi ci się jakaś dobrze płatna praca, może pomoże ci rodzina bliższa i dlasza, albo ktoś pożyczy pieniądze? Uwierz w swoje siły i uwolni się od tego toksycznego związku, a na pewno świat nabierze kolorów i będziesz mieć więcej enegi na radzenie sobie z problemami:)
Oj kobietki dzięki za rady ale gdyby to było takie proste....to już dawno bym go zostawiła.Wiele razy mówiłam mu żeby zabrał wszystko co do niego należy(nie raz sama wszystko pakowałam) i wrócił do siebie.Cała rodzina ma dość już tego chorego związku i proszą mnie żebym jak najszybciej to zakończyła.kiedy on ma dobry humor to jest wszystko Ok ale gdy ja chciałabym trochę pożartować to zaraz ma jakieś uwagi i coś mu nie pasuję.Mam dość czekania na jego dobre dni.boję się nawet odebrać przy nim telefonu bo zaraz jakieś podejrzenia,że kogoś mam i "puszczam" się na boku.
Wczoraj chciałam z nim zazartować to powiedział,żebym się odpier.....i jestem pojeb.....w dodatku moja mama to słyszała.zrobiło mi się tak przykro,ze aż się popłakałam. Nawet nie przeprosił i powiedział,że czeka aż ja to ja zrobię.
Sandra trochę Mu się nie dziwię, że chce wiedzieć z kim przebywasz itp no ale to co on robi to już przesada. On wybiera Ci koleżanki?? On decyduje kiedy i z kim się spotykasz?? JAk w ogóle do czegoś takiego dopuściłaś???
Co miesiąc możesz mu przelewać na konto pewną kwotę na spłatę tego kredytu. Zostaw Go.Nie ma sensu wiązać się z takim człowiekiem. Jeśli w ogóle z nim da się żyć!
Już nie potrafię z nim rozmawiać.Koleżanki nie mam żadnej.Odkąd jestem z nim (5 lat) wszystkie się ode mnie odsunęłły bo w każdej coś mu nie pasowało.OK...rozumie,ze chciałby wiedzieć z kim piszę ale to co on robi to już przesada.
Dziewczyno, uciekaj z tego związku jak najszybciej! Jeśli Ty go prosisz aby się wyprowadził, a on tego nie chce zrobić, to poproś o pomoc jakiegoś facet, żeby pomógł mu trafić do drzwi. W sprawie kredytu zgadzam się z kaśka21 i grilinred. Jest mnóstwo możliwości rozwiązania tej sprawy. Ale MUSISZ to jak najszybciej zakończyć, bo to Cię niszczy.
wiele razy mu to mówiła.Nie chcę zostawiać go z długiem.Oddam wszystko co do grosza jak tylko znajde jakąś pracę.Chciałam iść nawet do prawnika czy notariusza żeby spisać taką umowę ale on nie chcę a raczej musiałby być przy tym.nie mam kogo się poradzić w tej sprawie.nie znam się.A jego mam juz serdecznie dość.Jestem zmęczona tym związkiem do tego stopnia,że mam takie głupie myśli i boję się,że czasami nie wytrzymam i cos sobie zrobie.
Sandra,dziewczyno ten czlowiek nieda Ci zyc,poki z nim bedziesz,jemu nawet na reke ze jest ten kredyt i twoja zdrada,bo tym samym ma calkowita wladze i kontrole nad twoim zyciem,i nie wierz w bajki ze on sie zmieni ,piec lat wystarczy ,bo za jakis czas bedziesz w takim stanie ze Ci tylko psychiatra pomoze,tak to jest toksyczny zwiazek,pomysl sama jak daleko cie dostal,juz nie masz kolezanek,kontroluje komorke,komputer,odebral ci spokoj,juz wydzwania po znajomych,i Cie szuka,nie wspomne ile sie nasluchasz ,w sensie wymowek, potem dojdzie do tego,ze bedzie chodzil za toba,a ty zaczniesz bardzo sie bac,i go oklamywac,jestes juz zaszczuta.Definitywnie zerwij ten zwiazek,splacaj sama ten kredyt,i zacznij myslec o sobie,wykresl tego typa z pamieci na zawsze,zobaczysz jak bez niego odzyskasz wiare w siebie,czego Ci zycze z calego serca)))
Po pierwsze, jeśli wisisz mu jakąś kasę, to ją jak najszybciej zwróć. Po drugie zmień hasło w skrzynce mailowej, po trzecie ODEJDŹ. I tyle. Bez tłumaczeń. \niech sobie szuka kogoś, kto lubi być zamykany w klatce. To chore.
zmieniałam hasła wiele razy ale on robił o to awantury i za każdym razem musiałam mu je podać.Wiem,że muszę oddać mu te pieniądzę ale na razie nie mam z czego.Straciłam pracę a nie mam nikogo kto mógłby mi tyle pożyczyć.
Wiecie co.... czasami gdy jest dobrze (w miarę) mam chęc mu się wygadania i głupia to robię.Bo w końcu komu mam powiedzieć jak nie swojemu facetowi???Ale najgorsze jest to,że on mi to pózniej wygada podczas kłótni albo przy rodzinie czy znajomymi.Wszystkie dla mnie ważne momenty takie jak zdanie matury,prawka,studniówka,osiemnastka czy inne kończyły się dla mnie kłótnią o byle głupstwo.Ktoś się na mnie spojrzał,z kimś zgadałam czy zatańczyłam.I zawsze do domu wracamy pokłóceni a ja spuchnięta od płaczu.Już nie mam ochoty na jakiekolwiek wyjścia.Nic mi się po prostu nie chcę.Czuję,że ten związek prowadzi mnie do jakiejś depresji.Nie chcę się z nim spotykać.Nie chcę się kochać.Wtedy mi mówi,że pierd....się z kimś innym.Jak mówię,że to koniec to on nie przyjmuje tego do wiadomości.jestem nim po prostu zmęczona.
Jestem przerażona tym co tu przeczytałam. To naprawdę zaszło już za daleko. Takie osoby jak On są bardzo niebezpieczne, musisz od niego jak najszybciej uciekać, bo naprawdę skończy się to dla Ciebie depresją albo jakimś załamaniem nerwowym. Jeśli mu powiesz, że odchodzisz to On Cię nigdy nie puści, albo będzie Cię szukał, może powinnaś po prostu uciec, nie żegnać się nie rozmawiać tylko odejść po cichu. Na kredyt powinnaś zdobyć pieniądze jak najszybciej i najlepiej wysłać mu od razu całą sumę. Zerwać z nim kontakt całkowicie bo inaczej znowu Cię zmanipuluję i sprawi, że po raz kolejny do niego wrócisz. Nie będziesz sama, na pewno rodzina Ci pomoże.
zgadzam się z seni34, że w takich związkach nie może być lepiej, może być tylko gorzej... masz racje nie daj się, uzbieraj trochę więcej pieniędzy i uciekaj, na pewno odczujesz ulgę
A ja nie wiem czy dobrze robię ale daję mu jeszcze jedna szansę.Tym razem ostatnia.Znalazl mieszkanie i za kilka tygodni mamy się do niego wprowadzić.Nie wiem jak to wszystko się uloży ale chce zaryzykować.Najwyżej znowu zostanę z niczym.Obieca~ł poprawe i myśle,że gdy będziemy razem bez rodzic~ów jakoś się miedzy nami uloży bo nikt nie bedzie sie wtracal w nasz zwiazek.
A Tobie seni34 bardzo wspolczuje.Postawilas wszystko na jedna karte i niestety ale przegralas.Mysle,ze w nas kobietach tkwi sila,ktora w chwilach niemocy wykorzystujemy.Takie przezycia i nieudane zwiazki motywuja nas do dzialania ale juz z rozwaga.Życze aby udalo ci sie wyrwac z tego zwiazku i rozpoczac zycie na nowo u boku fajnego faceta,ktory z pewnoscia doceni cala Ciebie.
A ja nie wiem czy dobrze robię ale daję mu jeszcze jedna szansę.Tym razem ostatnia.Znalazl mieszkanie i za kilka tygodni mamy się do niego wprowadzić.Nie wiem jak to wszystko się uloży ale chce zaryzykować.Najwyżej znowu zostanę z niczym.Obieca~ł poprawe i myśle,że gdy będziemy razem bez rodzic~ów jakoś się miedzy nami uloży bo nikt nie bedzie sie wtracal w nasz zwiazek.
Czytalam cały Twoj watek. Nie wierze teraz, w to co napisałas. Facet Cie totalnie poniza, nie szanuje, wrecz sobie kpi z Ciebie. Złamał kazda zasade jaka tylko mogl. Jestescie ze soba juz 5 lat- to kawał czasu, wystarczajacy zeby czlowieka dobrze poznac. Ja wiem, ze go kochasz, ze ciezko Ci bedzie bez niego itp. I na prawde wierzysz w to ze cos sie zmieni jak razem zamieszkacie? Przepraszam, ze pisze to wszytsko tak "w prost" ale dziewczyny! Cholerka! Ile razy juz to słyszałam : "On sie zmieni po slubie", " Zmieni sie jak urodze mu dziecko", "Zmieni sie jak razem zamieszkamy". Gdyby sie miał zmienic to by sie zmienił.
Zrobisz co bedziesz uznawała za słuszne, ale zastanów sie... teraz Ci jest ciezko od niego odejsc, a po wspolnym mieszkaniu bedzie łatwiej? Skoro zabronił Ci juz kontaktu z kolezankami, to pewnie teraz tez nie bedzie szczesliwy gdy bedziesz szła do swoich rodziców.
Zycze Ci jak najlepiej, miejmy nadzieje, ze wszystko sie ulozy tak jak tego chciałas. Badz dzielna i pamietaj, ze zasługujesz na szacunek, ze jestes wartosciowa kobieta :*
Może i robię zle ale jak nie zaryzykuje to się nie przekonam.Nie przeprowadzam się na koniec świata.To jest zaledwie kilka km od mojego rodzinnego domu,więc jakby co moge odejść.Może akurat się uda.Zobaczymy....Czas pokaże.
Po tym co mi piszecie nie mam pojęcia co zrobić ;( Coraz częściej zastanawiam się czy jest w ogóle sens to mieszkanie razem.
Jejku co mam zrobić? Normalnie głupieje od tego wszystkiego....;(((
nie wiesz co zrobić? chyba na poczatek przestań w kółko powtarzać że nie wiesz co masz zrobić. Ty wiesz dokładnie co powinnać jeśli chcesz żyć normalnie. Jak narazie cackasz się ze sobą i opowiadasz wokoło jaka jesteś nieszczęśliwa. To odważ się w końcu zmienić w życiu to co czyni Cię nieszczęśliwą. I nie opowiadaj, że to nie jest takie proste. JEST. Co może być ważniejsze jak Twoje zycie i zdrowie psychiczne- o już zaczynasz fiksować a jak tak dalej pójdzie to usłyszysz że z wariatką żył nie będzie i albo Cie zamknie w domu wariatów albo zostawi.
Nie takie zobowiązania ludzie mają wobecsibie i się rozstają, więc skup się i nie pzowól żebyś przez kredyt miała kule u mogi i zmarnowane życie , bo mlodość już sobie marnujesz.
WYbacz szczerosć i ton ale nie tak dawno byłam tak samo rozmemłana jak Ty i użalałam sie nad sobą, więc kto jak kto ale wiem co przezywasz i wiem jak możesz życć "JUTRO" z uśmiechem na twarzy, ludźmi wokół siebie i śietym spokojem. Ale to zależy TYLKO od CIEBIE.
Powodzenia
Agata
nigdy nie znalazłam się w podobnej sytuacji jednak myślę że biegusiewicz ma racje.
Dawno mnie tu nie było a tyle się w moim życiu zmieniło.
Tamten związek już dawno za mną.Zakochałam się i jest mi cudownie.
Dziwewczyny taka moja jedna rada nie męczcie się w związkach,w których uważacie,że nie ma przyszłości.Nie warto.Wiem z własnego doświadczenia szkoda i nerwów i lat.
Brawo ![]()
24 2010-12-08 20:05:49 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-12-08 20:09:07)
Wyrzuciłam wpis bo to nie w tym watku, tamten mi przeskoczyl. Sory