netkobietyWszystkie działy
Związek na odległość, miłość przez internet

Wiele zrozumialam ale czasu nie da sie cofnac....

6 odpowiedzi4 501 wyświetleńzałożony przez Pola33, 14.02.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Wiele zrozumialam ale czasu nie da sie cofnac....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: Wiele zrozumialam ale czasu nie da sie cofnac....

Tak jak i wielu ti piszacych dziewczyn.... poznalam na jednym z forum zwiazanych z moimi zainteresowaniami faceta, swietnie nam sie rozmawialo ze soba w sieci, potem telefonicznie, mimo uplywu czasu dla mnie byl tylko fajnym kumplem, jednak on szybko dał mi do zrozumienia ze jestem kims wiecej niz kolezanka. Pozniej staralam sie trzymac dystans bo on dopier co zakonczyl malzenstwo, poza tym dzielilo nas 500km. Mijaly miesiace... on nie przestawal mnie adorowac,.... zaczelismy sie spotykac, wyjezdzac na wspolne wyjazdy i ... stalismy sie para. On sie bardzo staral, organizowal wyjazdy w ciekawe miejsca. Niestety poniewaz ma dziecko z poprzedniego malzenstwa z ktorym spedza 2 weekendy w miesiacu moglismy sie widziec  tylko w kolejne 2 wolne. A dnie pomiedzy weekendami wypelnialismy godzinnymi rozmowami telefonicznymi. W miedzy czasie ja dostalam awans w pracy, wiecej obowiazkow, stres, praca ponad 8 godzin odbila sie tym ze nie radzilam sobie w poczatkowym okresie awansu ze stresem i czasami wyladowywalam go na nim, stalam sie drazliwa, ciagle poddenerwowana, ciagle z glowa w pracy. On dzwonil, organizowal kolejne spotkania. Nie wiem kiedy ale nasze drogi zaczely sie rozmijac... kilka tygodni temu zadzwonil, powiedzial ze chce sie rostac bo nie radzi sobie z ta odlegloscia, nie moze sie spotykac wiecej ze mna niz te wolne weekendy wiec woli byc sam. Bylam tak zaskoczona ze nic nie potrafilam powiedziec... pozniej oddzwonilam, rozmawialismy... powiedzialam ze akceptuje jego zobowiazania wobec dziecka z poprzedniego malzenstwa i chce mimo wszytsko spotykac sie rzadziej niz wcale, zgodzil sie. Mielismy nadal do siebie jezdzic, ale on po tej rozmowie wogole sie do mnie juz nie odezwal. staralam sie zrozumiec, jakos wytlumaczyc jego zachowania, zdalam sobie sprawe ze swoim zachowaniem moglam go zniechecic... wiadomo zwiazki na odleglosc sa wystarczajaco trudne a ja jeszcze nic nie robilam zeby mu pomoc pielegnowac go bo zaangazowalam sie w prace. napisalam mu kilka smsow przyznajac sie ze duzo winy, ze zauwazylam swoje bledy i nie che tak zapomniec o tym zwiazku... odpisal ze to nie moja wina, poprostu tak musialo byc, ze zabraklo mu sil na dalsze planowanie naszych spotkan i zwiazek na odleglosc go przerosl.
Nie moglam sie wtedy powstrzymac, poczulam sie wykorzystana. dzieki poznaniu mnie szybko zapomnial o rozwodzie, poczul sie dobrze a teraz poprostu przestalam mu byc potrzebna! Jak mozna najpierow cos zaczac, a dopiero teraz zdac sobie sprawe ze sie potrzebuje samotnosci i powinien skupic uwage na dziecku i zrekompensowac mu rozwod rodzico!!!!!
Wyzwalam go od najgorszych czego bardzo sie wstydze, ale jesli sa emocje czasmi trudno opanowac sie. Tak mi glupio teraz.
On milczy, ja sie zastanawiam kazdego dnia czy wroci, ale chyba nie mam na co czekac.... moze gdybym mu dala czas na "zatesknienie", na zastanowienie sie co wlasciwie chce, ale jesli nie byl pewnien co chce od zycia to po co po zakonczeniu malzenstwa pakowal sie ze mna w zwiazek a teraz po roku znajomosci ze mna mnie zostawia mowiec ze chce byc sam, ze sie wypalil odlegloscia?!!!
Faceci, jesli jestescie na tym forum wytlumaczcie mi jego zachowanie!!!!

2

Odp: Wiele zrozumialam ale czasu nie da sie cofnac....

Ja wogóle podziwiam Twojego partnera, iż organizował spotkanie na odległosć 500 km. Widać było to prawdziwe zakochanie z Jego strony i z tego co czytam z Twojej też. Szkoda, że nie wystarczyło mu sił oraz Tobie. Związki na odległosć są trudniejsze i wymagają więcej determinacji. Może faktycznie coś Tobie umknęło, że za mało poświęciłaś mu zainteresowania z powodu stresu i obowiązków w pracy.
Szkoda, że nie walczyliście. Jak długo byliście w takim związku na doległosć i czy myśleliście o przeprowadzce, zamieszkaniu razem w przyszłości?
Czy nie planowaliście jeszcze takich rzeczy?

3

Odp: Wiele zrozumialam ale czasu nie da sie cofnac....

Mi tez sie wydawało ze to bylo silne uczucie, dlatego dziwi mnie jego postawa, jesli nawet "na chwile" sie rozminelismy to smsami bo nie odebral mojego telefony powiedzialam mu szczerze o moim uczuciu do Niego, bylam pewna ze to "rozwieje" chwilowe wypalenie. Nie wiem juz sama co mam myslec... przychodzi mi do glowy jedna mysl, ze spotkalismy sie za wczesnie po jego rozpadzie 10letniego zwiazku, ja wprowadzilam wiele milego zamieszania w jego zycie, szybciej zapomnial o rozwodzie, a w koncu przyszedl moment ze wolal byc sam lub tak jak wspomnial skupic sie na dziecku aby jak najmniej doczulo rozwod rodzicow. Mozna tak rezygnowac ze swojego szczescia jesli bylo szczere uczucie?! Kiedys, kiedy jeszcze nie bylismy para, tzn. z mojej strony bylo kolezenstwo on zartowal ze mogby pracowac wszedzie, moze w mojej miejscowosci szukac pracy. Pozniej jak bylismy w zwiazku powiedzial ze tam gdzie miszka brakuje mu do szczescia tylko mnie, ale z powodu ze on mieszka w malej miejscowosci ja sie tam nie widzialm i mu to powiedziałam. I tyle bylo naszych rozmow na temat przeprowadzki. Bylismy ze soba 11 miesicy, nie wiem czy to duzo czy mało, ale ja rozwazalam kompromis po kojlejnych wakacjach, tzn. ze oboje wyprowadzimy sie z miejsc gdzie mieszkamy do wielszego miasta gdzie oboje mamy szanse na prace ale jednoczesnie do 1-2 godzin drogi od miejscowosci gdzie mieszka obecnie jego corka (ktora teraz moze widziec 2 razy w tygodniu plus 2-a weekendy bo mieszkaja ok 20 minut drogi od siebie). Niestety, nigdy o tym moim kompromisie nie powiedzialam.... Moze to i glupie, ale ja caly czas sie ludze, ze zateskni, przemysli, tak trudno mi uwierzyc ze mozna zrezygnowac z uczuc na czesc rozsadku. wiem, ze to glupie ale czasami wolalabym zeby powodem rozstania byla jakas wielka awantura czy zdrada a nie takie powody jakie on mi przedstawil, moze latwiej mi to by bylo zrozumiec!

4

Odp: Wiele zrozumialam ale czasu nie da sie cofnac....

Ile czasu upłynęło od waszego rozstania?

5

Odp: Wiele zrozumialam ale czasu nie da sie cofnac....

Polu moja sytuacja jest podobna, też poznałam go przez internet. "Stanął na nogi" przy mnie i odszedł, pytał czy chcę żeby był ze mną z litości?, powiedział, ze byłam dla niego niańką, a teraz pojawiło się uczucie po 2 tyg znajomości. Jakoś przez te 3 lata nie słyszałam od niego , że jestem niańką, u mojego boku świetnie się bawił, bywaliśmy na uroczystościach imprezach, wszystkie łykiendy spędzał u mnie, u mojej rodziny, wyjeżdżaliśmy na wycieczki itp. Słysząc jego wypowiedż doznałam szoku.

6

Odp: Wiele zrozumialam ale czasu nie da sie cofnac....

Od miesiaca nie kontaktujemy sie juz wcale, choc rozmowa o rozstaniu pojawila sie na poczatku grudnia. Nadal jest we mnie gniew, czuje sie wykorzystana i okropnie zla na siebie ze nie sluchalam "dobrych rad" tylko pozwolilam zeby na wlasnej skorze sie przekonac ze zwiazek z facetem po przejsciach tak najczesciej sie konczy. Moja przyjaciolka pamietam to jak by bylo wczoraj, jeszcze kiedy byl dla mnie tylko kumplem, i chyba przeczuwal ze moze sie cos z tego zrodzic, powiedziala mi ze zwiazek z facetem po rozwodzie nie konczy sie dla kobiety dobrze, bo watpi aby po pol roku po rozwodzie facet sie nagle zakochal we mnie, raczej bedzie w nim chec udowodnienia sobie,bylej zonie ze jest cs wart. I niestety sie sprawdzilo, znajomosc ze mna pozwolila mu nabrac dystansu do nieudanego malzenstwa, dzieki spotkaniom ze mna, wyjazdom mial zajeta glowe i przybywlao nowych wrazen co pozowlilo mu napewno nie rozdzielac wlosa na czworo i nie analizowac dlaczego malzenstwo mu nie wyszlo, az przyszedl dzien kiedy podczas pozegnania na ostanim spotkaniu podziekowal mi ze dzieki mi stanal na nogi. A za miesiac juz nie byl taki zagubiony i niezdecydowany kiedy oswidczyl ze chce byc sam, nie chce nowych zwiazkow, ze nie przemyslal sobie tego wczesnie jzaczym namieszla mi w zyciu. I mam co chcialam... on zaczyna cieszyc sie zyciem, czuje sie dobrze w tym momencie zycia i akceptuje je takie jakie jest, a ja zostalam z bolem po utracie ukochanej osoby, ze zloscia na sama siebie ze bylam slepa i glucha na uwagi przyjaciol!!!! I choc nie jestem zla osoba wiesz mi ze nieskonczona ilosc razy mam zle mysli i wymawiam zyczenia zeby ktos go potraktowal jak on mnie zeby czul sie tak zle jak ja!!!!!!

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Wiele zrozumialam ale czasu nie da sie cofnac....

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026