netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Związek po rozstaniu z 2 dzieci

4 odpowiedzi3 096 wyświetleńzałożony przez Masza84, 24.02.2017

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Związek po rozstaniu z 2 dzieci

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1

Temat: Związek po rozstaniu z 2 dzieci

Witam,
Tak jakoś ułożyło a raczej nie ułożyło mi sie życie, że mąż poinformował mnie, ze chce sie rozwieść . Mamy 2 dzieci - 10 i 3 letnie. Mąż, który najprawdopodobniej mnie zdradza stwierdził, ze nigdy nie czuł sie przy mnie sobą, ze jest ze mną tylko z przyzwyczajenia, ze jest letnio,ze większość ludzi jest se sobą i żyją z dni na dzień a on chce czegoś więcej. Wysokie stanowisko, bardzo duże zarobki to wszystko pewnie tez przyczyniło sie do tego, ze przestał dbać o rodzine i skupił sie tylko na własnych potrzebach chcąc więcej i więcej. Nie jest to łatwa dla mnie sytuacja bo go kocham ale wiem (i nauczona doświadczeniem patrząc na niektóre zachowania porzuconych koleżanek), ze nie ma nic gorszego niż zebrać o miłość bo do tego nikogo nie da sie zmusić. Można co najwyżej przedłużyć agonię małżeństwa ( szantażem dziećmi, czymkolwiek innym) łudząc sie,ze jeszcze to potrwa ale to bez sensu kiedy on juz zdecydował.
Nie wiem jak bedzie wyglądało dalsze moje życie -z 2 dzieci nie bedzie łatwo. Mam dobra prace, mąż zostawi mi mieszkanie.Ale nie mam tu rodziny,dzieci nie maja dziadków i będe zdana sama na siebie. 
I moje pytanie czy są tu jakieś forumowiczki,które tez przechodziły przez rozwód z 2 dzieci? Jak sobie poradziliście z wychowaniem dzieci i na pewno ze smutkiem który w Was siedział? Ja juz dzisiaj snuje sie po domu,nie mam ochoty bawić sie z dziećmi,nawet siły zeby przeczytać im bajkę na dobranoc. Czy udało sie komuś wejść w nowy związek po rozwodzie mając 2 dzieci czy to raczej nierealne? Mam 33 lata i przeczucie, ze wszystko co najlepsze juz za mną.

2

Odp: Związek po rozstaniu z 2 dzieci

Moj ex malzonek wywinal mi taki numer, jak mialam 40 lat. Zastapil mnie mlodszym o 15 lat modelem, sam byl juz wtedy pare lat po 40-tce.
Dwojka dzieci, mlodsze wtedy 4-letnie.

Zaczynalam wiec jak wiekszosc kobiet w takiej sytuacji.
Na szczescie pracowalam i dobrze zarabialam, ale mimo tego oczywiscie i  tu mialam obawy o finansowa przyszlosc, byl do splacenia duzy dom, postawiony kilka lat wczesniej.
U mnie najpierw kompletny dol i czarne mysli, ale wlasnie dzieki dzieciom jakos sie trzymalam i szybko zaczelam szukac drog, jak z tego wyjsc. Nie moglam sie przeciez calkiem zalamac i zostawic je samym soba z matka zombie.
Moze mam szczescie, ze jestem twarda realistka i po pierszym szoku zaczynam intensywnie szukac rozwiazan w trudnych sytuacjach. Tak po prostu mam, inaczej nie potrafie, musze cos zawsze z sytuacja robic, musze byc w dzialaniu, zeby to jakos ogarnac, nawet jesli jest to tylko czysto wewnetrzna ocena i zajmowanie sie swoimi reakcjami.
W takiej sytuacji wiec, kiedy na poczatku nie mialam poki co duzego pola do dzialan zewnetrznych a moje wewnatrz domagalo sie uwagi, bo emocje szalaly, zabralam sie za ocenianie sytuacji.

Zrobilam sobie liste tego, gdzie obawialam sie problemow, taka liste strat, poki co bez zyskow na drugiej stronie, bo chodzilo mi o skonkretyzowanie moich strachow i sprawdzenie, na ile maja one realne podstawy.
Oczywiscie i takie obawy jak Twoje, ze zycie juz za mna, tez sie pojawialy. A mialam juz kilka lat wiecej na karku. Takze i one poszly pod lupe.

Okazalo sie, ze az tak wiele nie stracilam. On az tak bardzo nie przyczynial sie do jakosci mojego zycia jeszcze za wspolnych czasow. I tak wiekszosc domowych obowiazkow lacznie z dziecmi spoczywala na mojej glowie, a o zwiazek tez juz od dluzszego czasu to ja sie duzo bardziej staralam, niz on.
I tu zaczelam odkrywac dla siebie nieznane dotad wolnosci. Na przyklad spadl mi z glowy obowiazek troszczenia sie o dobre samopoczucie mojego meza, a poza tym nie musialam sie nikomu opowiadac, czy, gdzie i kiedy chce cos przedsiewziac.

Czysto z podpowiedzi rozumu nie szukalam zadnego zastepstwa na miejsce swojego ex, tylko zaczelam zajmowac sie wlasnym rozwojem, czyli poki co poradzeniem sobie z tym calym emocjonalnym balastem, ktory wylazl na wierzch w wyniku rozwodu. Poszukalam sobie tez mozliwosci zajecia sie swoim hobby, ktorego przedtem tak naprawde nigdy nie uprawialam, tylko zawsze sobie o nim marzylam.
Zaczelam tez chodzic na rozne warsztaty samorozwojowe, gdzie spotykalam innych ludzi, niz ci, z ktorymi dotad mialam do czynienia.
Na poczatku musialam czesto dac sobie sama kopa, zeby sie gdzies wybrac, bo nie bylo to dotad moim stylem zycia.
Po jakims czasie zaczelo to przynosic rezultaty i zaczelam wygrzebywac sie z tego dola.

Zeby to wszystko moc robic, postanowilam zaprzegnac ex-a do wozu i przeforsowac zobowiazujaca umowe o tym, kiedy dzieci beda u niego. To jest takze w interesie dzieci, zeby mogly miec jakas rutyne i pewnosc, a nie czekac, ze tatus je wezmie, jak mu przyjdzie ochota, a jak nie to nie, bo niestety w ten sposob on zaczal to praktykowac i na przyklad odmawiac na krotko przedtem ustalone terminy.
Tu niestety, jak i w paru innych sprawach musialam stoczyc ciezkie boje sadowne, zeby to poukladac.
On sobie wyobrazal, ze to on bedzie decydowal, co i kiedy, ja jednak mialam inne wyobrazenia.
Wyszlo jednak na moje, dzieci byly co 2 tygodnie na caly weekend u niego oraz przez czesc wakacji, sadownie zaklepana umowa, ktora ja przedstawilam jako propozycje. A jesli on chcial jakis z terminow odmowic, to mial mi placic wtedy za opieke nad dziecmi przez ten czas, bo moglo sie przeciez zdarzyc, ze ja mialabym cos zaplanowanego i nie moglabym byc z dziecmi.
W ten sposob moglam wtedy planowac swoje wlasne przedsiewziecia na czas, kiedy nie bylo dzieci.
Zatrudnilam tez (po wywalczeniu prawie odpowiednich alimentow na dzieci - ex zarabial naprawde duzo, ale na wlasnym rozrachunku, wiec zrobil wszystko, zeby tu zaoszczedzic, a ja nie mialam juz sily walczyc o kazdy krok) pomoc do dzieci, ktora byla przy nich, gdy ja akurat mialam wiecej pracy.


Tu ostrzezenie, ze najlepiej to wszystko na papierze i prawnie zaklepac, poki on ma jeszcze jakies resztki przyzwoitosci i moze wyrzutow sumienia. Ja zaufalam najpierw na slowo i ciezko sie na tym przejechalam.
Jemu zaczelo sie sypac  w nowym zwiazku akurat w tym czasie, jak ja zaczelam ustawiac sobie nowe zycie calkiem bez niego. To bylo jakies 2 lata po naszym rozstaniu.
On musial widac wyladowac swoja frustracje za swoje nieudane przygody na mnie  i wtedy nagle zaczal na wszystkich frontach robic mi klopoty i nie trzymac sie umowionych rzeczy, tak ze zaczela sie wojna sadowna, co jest drogie i pochlaniajace zarowno energie jak i srodki finansowe.


No duzo by tu jeszcze pisac.
W kazdym badz razie 4 lata po rozwodzie, w wieku 44 lat, wyszlam ponownie za maz. Calkiem dla mnie niespodziewanie, bo po tym, jak juz wstalam, to postanowilam, ze za maz wychodzic juz nie bede, co najwyzej jakis przyjaciel z doskoku. Nie mialam zamiaru oddawac swojej nowej wolnosci i samodefinicji samodzielnej kobiety.
Wiec nasza przygoda wlasnie sie tak zaczela, mialo byc niezobowiazujaco big_smile
Poznalam go wlasnie na jednym z takich warsztatow samorozwojowych. I jest to zupelnie inny kaliber czlowieka, niz moj ex.
Dzis, jak wiele innych po takich doswiadczeniach mowie, ze cale szczescie dla mnie, ze mnie wtedy tamten zostawil. Nie wiem. czy w przeciwnym wypadku doszlabym do takiego stanu wewnetrznego i zewnetrznego, jaki mam teraz. Wtedy bylam stlamszona, bez pojecia o wielu rzeczach.
A, i jedno bylo jeszcze wazne. Moj obecny maz nie ma wlasnych dzieci i zachcial je miec, jak juz zaczelo byc wiadomo, ze to bedzie cos wiecej niz niezobowiazujace.
No w tym wieku bylam sceptyczna, ale nie powiedzialam od razu nie. Postawilam tylko warunek, ze to on musialby przejac glowny ciezar wychowywania, bo ja juz nie chce ograniczac pracy zawodowej z tego powodu i nie chce znow przejmowac tej tradycyjnej roli, to zycie zostawilam za soba, wiec on musialby to zrobic.
I tu skonczyla sie calkiem dyskusja o dzieciach, bo on musial ustalic swoje priorytety i najpierw byly inne wazniejsze, niz wlasne dzieci.
Jestesmy mimo tego, a moze dzieki temu szczesliwi.

3

Odp: Związek po rozstaniu z 2 dzieci

Dziękuje Marajka za tak długa odpowiedź. Twoja historia pomogła mi zobaczyć parę spraw w innym świetle - np. Kwestia opieki nad dziećmi. Marzyłam zeby 2 lata poświecić na kolejne studia (weekendowo oczywiście ) i kwestia regularnych kontaktów z ojcem by to z pewnością ułatwiła.Nie wiedziałam nawet,ze jest taka możliwośc, ze w przypadku gdy ojciec zmieni plany ( a domyślałem sie,ze w moim przypadku moze być to często) można domagać sie od niego pieniędzy na opiekunkę w tym czasie. Powiedz mi czy Twoje relacje z byłym mężem są teraz poprawne ? Nie żałuje,ze poświecił rodzine w imię nowego związku ?
Byłam u radcy prawnego,zeby doradził w sprawie rozwodu i polecał rozwód z orzekaniem o winie męża - zeby płacił alimenty nie tylko na dzieci ale także na mnie bo jego nieobecność w domu znacznie obniży nasz poziom życia. Ja nie zarabiam źle ale maz zarabia 3krotnosc moich zarobków. Tylko w tym przypadku musiałabym mieć mocne dowody na zdradę- a to nie jest takie proste bo maż blokuje telefon i go chowa wiec jest on dla mnie całkowicie niedostępny, komputer służbowy tez ma na hasło i praktycznie nie przynosi go do domu. Radca doradził miżebym  wynajęła prywatnego detektywa ale boje sie,ze maz domyśli sie ze ktoś go śledzi i jeszcze bardziej bedzie sie na mnie mścił. Wiem,ze niemożliwe jest rozstanie sie w całkowitej zgodzie bo maz w zależności od nastroju zmienia zdanie co mi zostawi a co nie dlatego chciałabym zebym po rozwodzie nie musiała sie martwić przynajmniej o to,ze nie poradzimy sobie finansowo.  Nie wiem czy to dobry pomysł ten detektyw? Moze jest tutaj ktoś kto korzystał z takich usług ? Na dzień dzisiejszy ten temat wydaje mi sie abstrakcją ale taką samą abstrakcją Byl dla mnie fakt, ze moj mąż juz nie będzie chciał ze mną być.
Wczoraj powiedział mi,ze moglibyśmy spróbować i wie ze byłoby normalnie, dobrze poprawnie ale ze on chce czegoś więcej od życia wiec wiem ze to juz przesądzone i cały czas zaprzecza,ze kogoś poznał chociaż nawet od miesiąca chodzi codziennie wieczorem na basen zeby brzuch mu spadł...

4

Odp: Związek po rozstaniu z 2 dzieci

Masza, ta umowa z placeniem za opieke byla prywatna. Nie ma na to paragrafow, ale mozna to oczywiscie jako umowe zawrzec.
Oczywiscie, ze nie bylo to calkiem latwe do osiagniecia.
U nas byla juz taka wojna, ze musialam pociagac za jego sznurki.
Mialam cel, zeby miec zobowiazujaca umowe. Jak chcialam tego od niego na prostej drodzie, to oczywiscie nie bylo nic do zrobienia.
Chyba nie ma takiej mozliwosci zmusic ojca do wizyt, jak on nie chce, wiec musialam to zrobic inaczej.
Wiedzialam, ze on ma o sobie takie zdanie, ze na zewnatrz musi uchodzic za prawego czlowieka i nie przyznalby sie nigdy do tego, ze woli brac dzieci, jak mu sie to akurat przypomni, niz regularnie.
Wiec zaczelam mu blokowac dostep do dzieci, zeby on musial sie tu ruszyc. Dla niego glownym celem bylo raczej dokopanie mnie, a nie tak bardzo chodzilo o dzieci, wiec zgodnie z moim przewidywaniem polecial od razu do sadu zaskarzyc mnie o regulacje wizyt. A ja tylko na to czekalam i wtedy wlasnie przedstawilam swoja wersje, a on juz przed sadem nie mial sie jak z tego wygrzebac.

Smutne niestety, ze czasem trzeba uciekac sie do takich srodkow.
Kontaktow nie mam z nim od lat zadnych.
Za czasow, jak dzieci byly jeszcze male, kontakt tez ograniczal sie do przekazania ich w drzwiach.
Przede wszystkim to bylo z jego strony, on nie byl w stanie nawet na mnie normalnie spojrzec.
On nigdy mi nie darowal, ze to ja zlozylam pozew o rozwod, choc przeciez to on sie wyniosl. Takze i tego nie, ze to ja wygralam sprawy w sadzie, ktore on przeciw mnie wnosil (bylo wiecej, niz tylko to z odwiedzinami).
Jemu zycie nie ulozylo sie tak, jak on sobie pewnie chcial ulozyc i za to karal mnie, choc ja z tym nie mialam juz nic wspolnego.
Wiec trudno mowic o tym, ze zalowal tu czegos. Ja w jego oczach stalam sie wrogiem nr. 1, jak zaczelam sie bronic przed jego traktowaniem mnie. Bylam objektem projekcji i mozliwoscia wyladowania jego frustracji.
To taka pokrecona psychika.


Nie rob sobie lepiej zadnych nadziei i nie probuj szukac sobie jako pocieszenia tego, ze moze on kiedys bedzie zalowac.
Ja wiem, ze sie tego chce, bo to pomogloby troche wypolerowac swoj wlasny wizerunek i nadwyrezone poczucie wartosci.
Ale to zalatw lepiej innymi sposobami, bez uzalezniania tego od jego oceny Ciebie.


Zycze Ci, zeby poszlo Ci latwiej.
Jak ten Twoj juz teraz taki zmienny, to musisz madrze i na zimno dzialac. Staraj nie dac sie ponosic emocjom, gdy chodzi o zaklepanie jakichs umow i regulacji.
Placz sobie poki co gdzies na boku i nie rob sobie zadnych nadziei na kitowanie tego zwiazku, w ten sposob bedziesz lepiej widziec realna sytuacje i mozliwosci dla siebie, jak to mozliwie dobrze dla siebie i dzieci rozegrac i rob to.

On tez zrobi pewnie wszystko, zeby wyjsc z tego z jak najmniejsza strata, nawet na koszt dzieci. Przynajmnie z Twojego opisu tak mi sie wydaje.
Co do detektywa, to ja tu nic nie potrafie doradzic, nie mam zadnych doswiadczen w tym zakresie, nie bylo mi to potrzebne, u mnie sprawa byla tu prosta jak drut.
Moj zapieral sie tez, nawet jak go zlapalam tuz przed wyjazdem na wycieczke z nowa panienka, albo gdy na stole lezaly horendalne rachunki za telefon. Twierdzil, ze wszystko tylko platoniczne. To normalne u takich kretaczy.
O rozwodzie wtedy wogole nie myslal. Dopiero jak ja zaczelam robic problem z jego romansu, to w koncu przestal sie wykrecac.
Ja dorwalam numer telefonu panny i dostalam potwierdzenia u zrodla.


Niestety czeka Cie trudny okres zycia. Zbieraj informacje, jak najlepiej przez to przejsc, zatroszcz sie o jakies emocjonalne oparcie dla siebie, tego koniecznie potrzebujesz, zeby miec sile i troche miejsca w glowie na taktyczne rozegranie sprawy.
I wiedz, ze i to bedzie kiedys za Toba i zycie znow nabierze lepszych kolorow.

5

Odp: Związek po rozstaniu z 2 dzieci

Marajka- dziekuje za odpowiedz jak zwykle bardzo pomocną.
W ostatnich tygodniach zainwestowałam w prywatnego detektywa- wystarczyły 2 weekendy zeby maz dostarczył mi na tyle powodów zeby sąd orzekł rozwód z orzekaniem o jego winie. Okazało sie ze spotyka sie nie tylko z jedna kobieta ale jest ich więcej -klasyczny sponsoring za pieniądze w tym 1 dziewczyna z która spędził ten weekend ale dzień wcześniej był u dziewczyny z portalu erotycznego.
Bardzo dużo pomogło mi to, ze wiem jak jest naprawdę i kim jest ten człowiek. On oczywiście jeszcze nie wie,ze ja wiem. Myśli pewnie,ze rozwód bedzie bez orzekania o winie ale całe szczęście dla mnie,ze wzięłam sprawy w swoje ręce zamiast bezczynnie czekać na jego ruch. Jutro mam wizytę u mecenasa zeby przygotować pozew i materiały dowodowe a mimo tak krótkiego czasu jest ich naprawę sporo. Polecam wszystkim którzy podejrzewają swojego partnera o zdradę kupienia przynajmniej dyktafonu jak nie stać ich na detektywa,zeby sprawdziły dlaczego tak naprawdę ich współmałżonek chce sie rozwieść. Ja gdybym tego nie zrobiła nadal zastanawiałabym sie co robiłam nie tak, czy za mało nie dawałam z siebie a kiedy juz okazało sie ze problem jest z nim nie ze mną troche mi lepiej. Spodziewam sie ze rozwód nie bedzie łatwy bo moj maz zawsze przed innymi chciał uchodzić za krystalicznie czystego dlatego bedzie próbował sięgać po najniższe chwyty ale wiem,ze nic złego nie robiłam przeciwko temu małżeństwu dlatego wierze,ze sprawiedliwość zostanie wymierzona.

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Związek po rozstaniu z 2 dzieci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026