netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

52 odpowiedzi9 561 wyświetleńzałożony przez splendida88, 26.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 53 ]

1

Temat: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Cześć.
Postanowiłam tutaj napisać, bo nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, co robić... mam nadzieję, że tutaj cokolwiek mi doradzicie.

W zasadzie od 3 tygodni żyję w zawieszeniu. Nie wiem o co chodzi, co się stało, co dalej... Wielka miłość, wielkie uczucia, 6 miesięcy i nagle bum. Koniec. Powód? Nieznany. Kochałam i nadal bardzo go kocham. Ale od początku...

Poznaliśmy się i od razu wiedzieliśmy, że to jest to. Ja mam 25 lat, on 2 lata starszy. Mimo, że podobał mi się i pomału się w nim zakochiwałam - zachowywałam spory dystans. Uprzedziłam go, że się boję tego wszystkiego, że się nagle skończy i boję się tego bólu, dlatego mogę stosować taktykę "krok do przodu, krok do tyłu". Zrozumiał i podziękował, obiecał, że zrobi wszystko żeby ten dystans zmniejszyć, udowodni mi, że mu zależy i za mną szaleje. Prosił żebym uwierzyła w to uczucie i przestała się bać, bo on mnie nie skrzywdzi. Udowodnił, ja uwierzyłam i zakochałam się. On robił wszystko żebym czuła się jak księżniczka, żebym się do niego przekonała i uwierzyła, że jestem całym jego światem. I tak też było z wzajemnością. Szanował mnie, ubóstwiał, powtarzał jaka jestem piękna i żebym w końcu w to uwierzyła (niska samoocena). A ja się otwierałam coraz bardziej. Wiedziałam, że to co nas łączy jest wyjątkowe i magiczne. Podobało mi się to wszystko, promieniałam i wręcz unosiłam się pod wpływem tego uczucia nad ziemią. Wszystko przychodziło mi łatwiej - i praca, i projekty, i egzaminy... miałam taką moc jak nigdy:) On też, wiem, był szczęśliwy. Widziałam jego spojrzenia - nikt tak nigdy na mnie nie patrzył. Nikt nie mówił mi tyle pięknych rzeczy. Nikt się tyle o mnie nie starał. Stał się nie tylko partnerem, ale i przyjacielem. Widywaliśmy się średnio 1-2 razy w dni robocze i weekend. Codziennie rozmawialiśmy przez telefon po 2-3 h. Chyba ze 100 smsów w ciągu dnia. Przyjeżdżał wieczorami żeby chociaż spotkać się na 15 min.

Planowaliśmy wspólną przyszłość - taką najbliższą, na wakacje itp. On momentami za bardzo wybiegał w przyszłość, co dla mnie było za szybko, bo mówił o pierścionku, wspólnej przyszłości, dzieciach. Nie brałam tego do końca na serio, bo za wcześnie, ale... miła była świadomość, że w ten sposób o mnie myśli. Potem poznałam jego rodzinę, a on moją. Powtarzał, że przecież jestesmy dorośli i jesteśmy ze sobą na serio.

Potem wyjechaliśmy na tydzień i było super. Pierwszy wspólny wyjazd. Zaczęliśmy układać wstępne plany na weekend majowy albo inną okazję żeby sobie gdzieś wyskoczyć.

Jak wróciliśmy coś zaczęło zgrzytać. Niby ok, ale... on zaczął studia od semestru letniego (w dodatku 5-letnie). Dzienne. Facet mający własną działalność w wieku 28 lat zaczął studia dzienne. Bo tak lepiej będzie. Miałam jakieś dziwne przeczucia, bo wiadomo na dziennych jest sporo pracy. Może poczuł, że musi mi 'dorównać'? jedne studia skończyłam, prawie kończę drugie (ale te już zaocznie) i pracuję. Nigdy przenigdy mu tego nie wypominałam ani mi to nie przeszkadzało (że on ma licencjat, a ja prawie podwójny mgr). Jestem zorganizowana i daję radę z egzaminami na ciężkim kierunku. A on ma taką pracę, że kończył czasami o 22 i był wykończony. Przez zajęcia w ciagu dnia tracił zlecenia (bo musiał odwoływać mnóstwo swoich poprzednich zajęć zawodowych) i starał się to odpracowywać później. Więc kiedy nie miał zajęć - pracował. Poza tym musiał codziennie się uczyć na zajęcia, wejściowki, kolokwia, projekty, robił prezentacje... - i tak w dzień w dzień. Moje życie od marca wyglądało tak, że w ciągu dnia moze dwa smsy, a potem czekanie na sms ok. 23, że wrócił do domu. Potem rozmawialiśmy przez telefon, ale z reguły max. 15 min. albo tylko sms na dobranoc, bo był zmęczony, bo praca, bo musi coś poczytać na następny dzień.

Czułam, że w jego życiu zaczyna brakować czasu dla mnie. Potem spotkania ograniczyly się do weekendów (a to samo miasto!). Przyjeżdżał w sobotę wieczorem albo późnym popołudniem i wyjeżdżał ok. 11/12 w niedzielę (wcześniej zostawał dłużej). Bo nauka. Albo jego mama coś chciała. I tak mijały tygodnie, a ja mimo, że starałam się coś robić (bo przecież też pracuję i studiuję) i tak ten czas miałam. Jeszcze bardziej dla niego się zaczęłam starać. On wiedział, że tęsknię i że czekam na te spotkania, telefony, informacje od niego. Na początku semestru też powtarzał, ze tęskni i interesował się co u mnie, a potem mi powiedział wprost, że nawet nie ma czasu na tęsknotę za mną, bo ma tyle zajęć. A studia zaczęły go coraz bardziej pochłaniać, chociaż narzekał, że ma momentami dosyć. A co ja robiłam? Ja go wspierałam, dodawałam otuchy, pisałam miłe smsy kiedy miał zaliczenie, robiłam mu niespodzianki (on mi też), starałam się być taka kochana. Rozmawiałam z nim o tym i nawet lubiłam jak mi o tym opowiada. Tyle, że z czasem tylko o tym mówił... już nie było wspólnych planów. Skończyły się te wszystkie drobne gesty, które dawały mi poczucie, że coś znaczę - rzadko całował w czoło (wiedział, że to dla mnie sporo znaczyło), buziaki i całusy, przytulanki. Skończyło się 'kochanie', 'skarbie', 'moja najdroższa'. Stał się mniej czuły (wcześniej to aż za bardzo był), momentami wręcz oschły, powtarzał, że te fajerwerki już się skończyły i tak cały czas nie może być, ale dalej mnie kocha. A ja kochałam bardziej z czasem i mu to okazywałam.

Miał pretensje, że chce/chciałabym spędzać z nim więcej czasu (bo związek się rozwijał, więc to chyba normalne?), a on przecież nie zrezygnuje z pracy i studiów. Powtarzał, że na nic przez to nie ma czasu, że nawet mnie rozumie, ale nie może nic zrobić. Wiedział, że sam się zmienil i inaczej zachowuje. Nie chciał na ten temat ze mną rozmawiać, bo ja płakałam. Z jednej strony rozumiał, a z drugiej miał pretensje, że "tyle" oczekuję (i potem przyznawał, że bardzo mało oczekuję i on zawala sprawę)... a ja chciałam po prostu spędzać z nim więcej czasu (tydzień trudno streścić w parę godzin) i czuć się kochana/ważna. I że jak jesteśmy razem to na serio, a nie wyliczanie czasu, a on i tak myślami był odległy (bo studia itp.). Mówił, że widzi, że głupio się zachowuje, widzi, że mnie rani i to zmieni, bo ja jestem wspaniała, cudowna, przekochana i się staram.

Gdy zapytałam czemu już nie mówi do mnie 'kochanie' itp. powiedział, że to stało się dla niego trudne... po prawie 6 miesiącach. Ostatni raz kiedy się widzieliśmy było niby ok, poszliśmy na spacer i... miałam wrażenie jakbym była z kolegą (oprócz trzymania się za ręce). Spacer niedzielny - niecała godzina i już koniec, bo on musi się pouczyć i przecież widzieliśmy się dzień wcześniej. Popłakałam się, bo zrobiło mi się przykro. Widzimy się tak rzadko, a tu z łaską odpowiedział na moje przytulenie czy pocałunek w policzek. Powiedziałam mu o wszystkich swoich żalach, że go potrzebuję, że na codzień, brakuje mi jego czułości, że męczy mnie taki 'weekendowy związek', że boję się tego jego oddalenia, że nie rozmawiamy o "nas"... Powiedział, że rozumie, zależy mu i na serio się postara.

I tak zaczął się weekend majowy. 1 maja miał przyjechać, bo miał wolne - okazało się, że musi w czymś pomóc mamie, a potem ma jeszcze jakąś pracę wieczorem. No ok. Zadzwonił wieczorem i umówiliśmy się, że nastepnego dnia (pt) albo w sobotę się spotkamy. Okazało się, że jednak ma pracę i spotkamy się w sobotę. W nocy z piątku na sobotę pisaliśmy smsy i zrobiło się tak dziwnie... bo w końcu pękłam i napisałam mu coś w stylu 'co się z nami dzieje? czy ja zrobiłam coś złego?'. On odpowiedział, że to wszystko jego wina, że wszystko robi źle ostatnio. Że mnie kocha i ma nadzieję, że to wiem, chociaż zawala na wszystkich innych płaszczyznach. Pomyślałam, że nastapił jakiś przełom i będzie lepiej...bo napisałam mu, że jak obydwoje chcemy to wszystko się uda, że musimy o to razem dbać i będzie dobrze. 

W sobotę rano wysłałam smsa. Cisza. Potem kolejny. I następny. I cisza. Dzwonię raz, drugi, trzeci. Sms od niego, że boli go głowa i musi się położyć. Dałam mu spokój, coś miłego napisałam. I znowu napisałam 2h później, bo umawialiśmy się na ten dzień. Nic. To dzwonię. Nic. Odczekałam i znowu dzwonię. Automatyczna sekretarka. Potem znowu. I już tak na całą sobotę... smsy dochodziły, więc wyłączył połączenia przychodzące. Pisałam rozpaczliwe smsy i dwa razy się nagrałam (aż się dziwę, że mówiłam spokojnie). Pytałam co się stało, co dalej z nami, co to ma znaczyć. Prosiłam żeby nie zachowywał się jak smarkacz. Spróbowałam w niedzielę - sygnał, ale nie odbiera. Za drugim razem znowu sekretarka. Żył, bo logował się na facebooka. Potem dzwoniłam w poniedziałek - to samo. Pisałam smsy i wiadomości na fb przez cały tydzień, ale z mniejszą intensywnością. Nic. Wiadomo jak się poczułam...
Po tygodniu dostałam maila. Tak, maila. Informacja, że musiał przemyśleć, zdystansować się, spojrzeć na to tylko z własnego punktu widzenia. I że jeszcze mu to nie wychodzi, więc musi poczekać. Że musiał zastosować taką sobie terapię, chociaż wie, że nie jest to miłe dla mnie. Ponoć bardzo potrzebował żeby ten dystans był... Że na razie nie wyjaśnia, bo nie chce mnie martwić (??!). Że jak coś mu odpiszę to on odpisze na pewno (nie zaraz,ale to zrobi...). Że ten dystans zacznie zmniejszać.

Odpisałam po paru dniach zapytałam co z nami... Cały czas czekam na odpowiedź. Napisałam znowu do niego w sobotę - jak długo to ma jeszcze trwać i o co chodzi... żebyśmy porozmawiali i żeby w końcu przestał myśleć o sobie, bo doskonale wie, że to bardzo przeżywam i zachował się jak dorosły facet, a ja po tylu miesiącach razem zasługuję na wyjaśnienie.
Już kilka razy chciałam do niego jechać, ale skoro nie odbiera, nie odpisuje... - to nie zdziwiłabym się już gdyby nie otworzył mi drzwi. Może za jakis czas to zrobię - jak się 'wzmocnię'. Może niepotrzebnie, ale chce wiedzieć co się stało... pisze, że kocha, a potem przestaje się odzywać. Ktoś kogo tak kochałam i kogo nigdy bym o takie coś nie posądziła. Może się pogubił, ale przecież o takich rzeczach się rozmawia i szuka się rozwiązania, a nie ucieka... dorosły facet:/ co by było gdyby poważniejszy problem się pojawił hmm

Już minął 3 tydzień odkąd to trwa. Niby wiem, że to chyba koniec, a z drugiej strony cały czas się łudzę, że coś do niego dotrze i do mnie wróci... Wpadłam teraz w fazę, że to moja wina, chociaż inni próbują mi to wybić z głowy. I że nigdy nie zaufam nikomu, bo i tak zostanę porzucona... że nigdy się nie zakocham, nie pokocham tak mocno, ani tym bardziej nikt się mną nie zainteresuje, że zawsze będę sama sad
Nigdy nie kochałam nikogo tak jak jego... chociaż zachowuje się tak podle teraz...

gdybym chociaż wiedziała o co chodzi mogłabym się odciąć... a tak czekam:/ gdyby wcześniej powiedział, że potrzebuje przerwy, cokolwiek...

Pierwsze dni - w zasadzie noce przepłakałam. Nic nie jadłam. Nie mogłam się otrząsnąć. Na codzień, w pracy itp. - chodzę uśmiechnięta, a wewnątrz cierpię. Zapisałam się na fitness, inne zajęcia, niedługo sesja, więc się uczę. W pracy kolejny projekt i nowe wyzwanie - mam więc czym się zająć... spotykam się ze znajomymi, coś robię, ale... wracam myślami do niego cały czas i tych wszystkich wspaniałych chwil... chociaż jak sobie pomyślę - ostatni miesiąc bycia razem ciagle płakałam (ale sama, nie w jego obecności), bo czułam się taka 'samotna w związku', że on się oddala, nie jestem dla niego taka ważna... teraz już nie płaczę. Wszyscy powtarzają, że dobrze, że teraz to się skończyło, a on nie 'wpędził mnie w lata'. I że to i tak nie miałoby sensu, skoro on nie miał czasu i gdyby to tak miało trwać następne 5 lat... Nie wiem co mam robić, myśleć sad totalny mętlik, sama jestem pogubiona i zdezorientowana. Nie wiem jak to wszystko się potoczy...
Jak długo ten ból będzie trwał?:(


(przepraszam, że takie to długie, ale krócej nie dało się - a chciałam nakreślić całą sytuację)

2

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Zachowuje się bardzo nieodpowiedzialnie.
Niby przyznaje Ci rację, niby kocha, niby mówi, że on zawala a nic z tym nie robi.
Może ma mętlik w głowie, dlatego że za dużo ma pracy, obowiązków, za dużo wziął na swoje barki i sobie z tym nie radzi.
Ty nie możesz nic z tym teraz zrobić, jedynie co Ci pozostało, to czekać.
Już kilkakrotnie wypisywałaś, dzwoniłaś i nic sensownego z tego nie wyszło.
Dobrze wie, że cierpisz, a jest egoistą, bo myśli tylko o sobie.

3

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Właśnie... on wie. Zna mnie i wie, że przeżywam. Nigdy bym nie posądziła go o takie coś, nie jego. Też mi się wydaje, że się pogubiła, ma mętlik, ale z drugiej strony mógł pomyśleć o mnie i mnie uprzedzić, że potrzebuje oddechu. Ja starałam mu się pomóc, wspierać go i nie być dla niego uciążliwa. Zamiast to docenić... przecież to łatwo wszystko można było/byłoby naprawić.
On zawsze oddzwaniał, odpisywał. Niedawno telefon mi się rozładował i on zadzwonił - zostawił chyba z 5 wiadomości na fb z pytaniem co się dzieje i czy wszystko w porządku.

Chciałam rozmawiać, pytałam go w tych mailach/smsach co się stało i jak mogę mu pomóc.

Czekać... wiem, że nie powinnam już robić nic. Tylko czas pokaże. Ale jak długo?

4

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Typowy facet, to samo miałam...
...bo widzisz, on teraz uważa się za najważniejszego, poszkodowanego i trzeba mu teraz współczuć, głaskać go i przytakiwać.
Nie rób tego, bo zawsze po kłótni czy jakiejkolwiek podobnej akcji będzie udawał poszkodowanego i będziesz musiała zawsze się uginać przed nim.

Najlepiej już się nie odzywaj, sama widzisz, że im więcej próbowałaś się z nim kontaktować,
to tym bardziej zadzierał nos.
Jesteś kochana i wyrozumiała i to się ceni, ale wykorzystuje ten fakt najwidoczniej.

Widzisz, jak telefon się rozładował, to przejął się i wypisywał, bo pewnie miał głupie myśli,
że fajnie się bez niego bawisz.

Olej go teraz:) sam się odezwie.

Mętlik, czy nie mętlik, jakbyś była jego żoną, musiałby się odzywać, bo byście mieszkali razem.
Niech nie udaje poszkodowanego, co za dziecko...

5

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Nie typowy facet, tylko typowy niedojrzały człowiek. Wszystko idzie zgodnie z planem, typowe to jest rozstanie i obwinianie, kiedy zaniżył Ci tym wartość.

6

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

najlepsze jest to, że my się nawet nigdy nie pokłóciliśmy! nigdy nie byliśmy na siebie obrażeni...
a tu tak nagle, z dnia na dzień... codziennie były te smsy jednak i rozmowy (chociaż teraz krótsze), a nagle totalnie nic. Już się nie wpatruję w telefon. Źle się czuję z tym, bo nie wiem co się stało - odkochał się, przestraszył się zaangażowania (mimo wcześniejszych deklaracji)? Napisał, że kocha, ale wszystko zawala. Racja, zawalił strasznie. Zawiodłam się na człowieku, któremu zaufałam jak nigdy nikomu... i to jest przykre.
Spróbuję teraz przez tydzień nic nie pisać do niego. Nic. Napisałam mu te maile, obiecał odpowiedzieć, więc teraz jego kolej. Niech sobie myśli.

7

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Paradoksalnie częściej ludzie trzymają się siebie, gdy sie kłócą. Miłość jako negatywne emocje. A wy gdzieś sie rozminęliście. Zaczęłaś sie starac bardziej, gdy zaczał Ci uciekać i to też jest złe działanie (na przyszłość powinnas wiedzieć). Nie dawaj od siebie więcej niż ktoś daje, nie w momencie kiedy czujesz się zagrożona.

8

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Starałam się od początku mimo, że się bałam. On też się bardzo starał. Staraliśmy się obydwoje. Potem utrzymywałam to na tym samym poziomie, a u niego tak jakby to osłabło. Mówiłam mu o tym, próbowałam rozmawiać, tylko to stawały się bardziej monologi, bo on słuchał, przepraszał i obiecał się poprawić i starać. Na początku samym gadał mi o większym zaangażowaniu, o otworzeniu się, że on chciałby czuć, że mi zależy... - udało mi się to, tyle, że wtedy u niego nastąpiło to mniejsze zaangażowanie, ja czułam się mniej kochana... (a on był zmęczony, senny, pochłonięty myślami o zajęciach w następnym tygodniu...).

nie wiem co robić już sad dzisiaj jest ok, dobrze się czułam, ale wczoraj ryczałam jak głupia hmm

9

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Nie zarzucaj sobie nic, bo jesteś w porządku.
Nawet to, że wypytywałaś, dzwoniłaś, pisałaś do niego, by dowiedzieć się, o co chodzi, to miałaś prawo,
bo chciałaś wiedzieć na czym stoisz.
... on jest zaślepiony teraz sobą.
Mój były tak samo się zachowywał, tylko, że jak ja mówiłam mu, że mniej poświęca mi czasu,
to mówił, że jestem niewyrozumiała, a nie przepraszał jak Twój.

Widzi teraz swój czubek nosa.

Pewnie obudzi się wkrótce jak zobaczy, że przestałaś nim się interesować.

10

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Problem z takimi ludzmi (moze to tez i do Ciebie) jest taki, że oddalają się, gdy partner jest dostepny, stara się, a jednocześnie oczekuje tego samego. Zauroczenie przeradza się w coś takiego jak masz np z bratem, siostrą, moze przyjacielem, aczkolwiek niekoniecznie niedostępnym seksualnie. I wtedy się odechciewa, nie ma jak zatęsknić, bo to juz sie nudzi. Od takiej osoby tez trzeba uciekac, wzbudzac zazdrosc. Ale ile mozna? To bedzie i tak sztuczne podtrzymanie napięcia.

11

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

zgadzam się z the pass, ja miałam bardzo podobnie.
niestety właśnie tak jak the pass pisze z taką osobą trzeba umiejętnie pogrywać-trzymać napięcie, wbudzac zazdrość itp- MANIPULOWAĆ.
Tylko, że komu się chce robić coś takiego? Lepiej olać i znaleźć kogoś z kim życie będzie prostsze smile

12

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Tyle, że obydwoje staraliśmy się jak bylismy 'dostępni'. Potem mi dalej to zostało, uczucie dawało mi siłę, chciałam mu pokazać jak bardzo mi zależy (może za bardzo...), a u niego następiła tendencja spadkowa... deklarował, że to poważne uczucie, że nie w głowie mu gierki, bo przecież jest dorosły. Nigdy nie pogrywał ze mną, zawsze gdy dłużej niż parę godzin się nie odzywał to przepraszał, gdy tylko miał czas od razu oddzwaniał... Jak opowiadałam mu o swoich wcześniejszych randkach i że po pierwszym spotkaniu ten ktoś już się nie odzywał i nagle urywał kontakt, to on śmiał się, że trafiałam na buraków i że on nigdy by tak nie postąpił.
Jeszcze niedawno mi powiedział, że jestem idealna (bo kochana, czuła, troskliwa, piękna), a on wszystko schrzania i on jest dupkiem. Ale obiecywał poprawę.

Co lepsze, jest mi głupio, że tak się stało. Nie wiem o co mu poszło. Powiedziałam kilku zaufanym osobom, to wszyscy są w szoku, że on tak mogł zrobić... przecież on był taki idealny. I wiem, że to mi nie powinno być głupio, tylko jemu... bo tak postępuje?

I wiecie co? cały czas mam nadzieję, że się odezwie. Odpisze. Zatęskni...

13

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Miałem podobną sytuację i teraz jestem dużo mądrzejszy.
Jeśli chcesz pogadać odezwij się na priv.

14

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Olgierd - na czym polegała Twoja sytuacja? I jak się skończyła?

myślicie, że się do mnie odezwie jeszcze? w mailu napisał wtedy, że pamięta o mnie mimo tego wszystkiego, że pamięta, że ma moje rzeczy u siebie itp. Tylko czemu ten dystans zastosował wobec mnie:( jakbym mu coś złego zrobiła, zdradziła czy zawiodła zaufanie... a tu nic z tych rzeczy. Mam żal, że tak mnie zostawił i nawet nie zainteresuje się co ze mną.

15

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Mówiłem priv

16

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Olgierd, odezwę się później.

Ktoś mi coś jeszcze doradzi? dzisiaj mam dzień totalnej obojętności na niego...

17

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

No nie, jednak nie jest mi obojętne... miałam dzisiaj sporo pracy i nie miałam czasu żeby o tym pomyśleć. A teraz znowu to wróciło.
Mam taki straszny żal do niego, że się tak zachował... tak mnie to boli. I nie wiem, totalnie nie mam pojęcia co dalej.

Czy mnie tak olał, czy już mnie w ten sposób rzucił, czy mamy taki paskudny kryzys, a jego rzeczywiście wszystko przytłoczyło i przerosło.

Ta próżnia związkowa, niepewność - są chyba najgorsze.

18

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Obojętna to bys była gdybys w ogole nie wspomniała o nim ;p nie istniałby w umyśle. Na początku jak jest taka fascynacja to i obie strony sie starają, ale pozniej sama mowisz, ze zwiekszyłaś swoje starania. Dlatego mogło go to przytłoczyc, a jednoczesnie w koncu miał inne sprawy na głowie i przestałaś być taka pociągająca.

19

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Może i tak. Tylko z drugiej strony ja z czasem zaczęłam go kochać mocniej, poważniej, podobał mi się coraz bardziej. Myślałam, że to normalne...

w każdym razie nie powinien zachować się tak jak sie teraz zachowuje sad że zero kontaktu, jedynie ten mail o przemyśleniach...

20

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.
splendida88 napisał/a:

najlepsze jest to, że my się nawet nigdy nie pokłóciliśmy! nigdy nie byliśmy na siebie obrażeni...
a tu tak nagle, z dnia na dzień...

Znam to. U mnie był większy problem bo facet zamieszkał u mnie (też pół roku) i nagle bym musi się wyprowadzić. Kwestia jeszcze jest małego dziecka. Przez 3 tygodnie wariowałam, jeszcze myślałam, że jestem w ciąży, ale zaczęłam spotykać się ze znajomymi, nie patrzę już nerwowo na telefon nie proszę nie skomlę, nie jest łatwo i czasami tęsknie, ale jak facet zachowuje się w tak olewczy sposób, to ja mam swoją godność. Nie jest łatwo, ale poradzę sobie.

Życzę Ci, że Tobie też się uda.

thepass napisał/a:

Paradoksalnie częściej ludzie trzymają się siebie, gdy sie kłócą

A ja zawszy uważałam, że kłotnia to głupota i da się pogadać na spokojnie.

21 Ostatnio edytowany przez ASOS (2014-05-27 19:09:30)

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.
splendida88 napisał/a:

No nie, jednak nie jest mi obojętne... miałam dzisiaj sporo pracy i nie miałam czasu żeby o tym pomyśleć. A teraz znowu to wróciło.
Mam taki straszny żal do niego, że się tak zachował... tak mnie to boli. I nie wiem, totalnie nie mam pojęcia co dalej.

Czy mnie tak olał, czy już mnie w ten sposób rzucił, czy mamy taki paskudny kryzys, a jego rzeczywiście wszystko przytłoczyło i przerosło.

Ta próżnia związkowa, niepewność - są chyba najgorsze.

Skoro odczuwasz żal to dobrze, bo to jeden z ostatnich etapów, pierwszy to obwinianie Siebie.


Weź podaj swoje gg pogadamy.

22

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

no splendida88 - przed Tobą długa droga by się ogarnąć. szkoda, że ma inną i Tobie tego nie powiedział, bo by Ci było łatwiej się otrząsnąć... hmm

niedojrzałe typy tak mają - chcą sobie zostawiać furteczki na wszelki wypadek.

znudziłaś mu się, koniec historii.

będzie płacz, depresja, wyjdziesz z tego.

23

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.
shadzara napisał/a:

no splendida88 - przed Tobą długa droga by się ogarnąć. szkoda, że ma inną i Tobie tego nie powiedział, bo by Ci było łatwiej się otrząsnąć... hmm

niedojrzałe typy tak mają - chcą sobie zostawiać furteczki na wszelki wypadek.

znudziłaś mu się, koniec historii.

będzie płacz, depresja, wyjdziesz z tego.

I tutaj jest sedno sprawy - nowa dama serca...im prędzej sobie to uświadomisz, tym lepiej dla Ciebie. Porzuć nadzieje, smutek, żal, tęsknotę, wyciągnij wnioski i idź w swoją stronę. Ta cała sytuacja jest najlepszym dowodem, że ów Pan nie był kimś odpowiednim dla Ciebie (swoją drogą tchórz, arogant i prostak), szkoda zachodu...uciekaj gdzie pieprz rośnie i nie pragnij, aby wrócił. Po co Tobie facet, który znika z dnia na dzień i składa obietnice bez pokrycia??? Uszy do góry, to co najlepsze dopiero przed Tobą smile a tymczasem korzystaj z innych dostępnych uroków życia smile

24

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Splendida88 chyba jak nikt Cię rozumiem!! Przeżywam to samo co Ty; tylko, że "mój facet" z dnia na dzień zostawił mnie. Byliśmy 1,5 roku; ufałam mu jak nikomu na świecie, nie kłóciliśmy się, byliśmy jeszcze tydzień przed rozstaniem razem na majówce w górach nic się nie zapowiadało ... Zmieniłam dla niego całe życie, prace. Nie ma co gadać..
Mija już drugi tydzień a ja nadal nie umiem się pozbierać. Niby chodzę do pracy, rozmawiam z ludźmi ale to wszystko to tylko sztuczne uśmiechy i dobra mina do złej gry. Czuję się jakby mnie ktoś pogryzł, pobawił się i wypluł. Nigdy na nikim się tak nie zawiodłam. Chciałabym być taka silna jak Wy!!

25

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

ten zawód jest najgorszy. Człowiek, któremu zaufałam jak nikomu innemu. Mój pierwszy poważny związek, wszystko było takie świeże, nowe, pierwsze... starał się, szalał za mną... jak nikt inny. I to w jaki sposób na mnie kiedyś (właśnie... kiedyś:/) patrzył.

Wiem, że innej nie ma. To nie ten typ... przede mną był w 3 związkach - i za każdym razem to on był tym porzuconym. I chyba teraz pierwszy raz kiedy zerwał on - to ze mną. Chociaż nie wiem w czym teraz tkwię. W tym emailu napisał, że potrzebuje czasu i zebrać myśli, zdystansować się do wszystkiego, przemyśleć. I, że wie, że to bardzo egoistyczne. A wcześniej naprawdę miałam w nim oparcie, chociaż teraz jak pomyślę, to ostatnio nawet nie miał czasu, żeby mnie porządnie wysłuchać (bo praca i studia, nauka. Ale nie inna).

Chciałabym z nim pogadać, usłyszeć wyjaśnienie. Zakończyć tę bajkę. Mam swoją godność i dlatego uważam, że należą mi się wyjaśnienia po tych miesiącach bycia razem.

Pamiętam jak kiedyś mi mówił, że jestem taka ambitna i jak zmienię pracę (bo planuję i wtedy o tym mówiłam), to w ogóle nie będę miała czasu dla niego i będzie mu strasznie trudno... - bo związek powinien się rozwijać, im dłużej się jest ze sobą to większa potrzeba bycia razem i bla bla bla... i co? wszystko się odwróciło.

I teraz co dalej. Nie jestem gotowa na nic nowego, bo dalej tkwię w tym 'czymś'. Znajomi pomagają, wyciągają gdzieś, chodzę kilka razy w tygodniu na fitness (super na zapomnienie i wyłączenie myślenia!). Ale dobija mnie myśl, że zostałam tak potraktowana przez kogoś kogo tak kochałam i kto kochał mnie (to wiem). Obiecał iść ze mną na wesela - już w grudniu mu o tym powiedziałam, to był przeszczęśliwy, że myślę o nim 'długoterminowo'. Niedawno byliśmy razem po garnitur. Jedno wesele za miesiąc- i chyba pójdę sama. Drugie wesele za niecałe 2, w rodzinie - i chyba je sobie daruje.

Boję się, że już tyle co mi los miał sprezentować. Dostałam kilka miesięcy szczęścia i miłości - i na tym koniec. Albo znajdzie się kolejny, który mnie tak potraktuje...

26

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Albo Ty kogoś. Pamietaj, ze nie tylko w zyciu jestesmy i mamy byc ofiarami. A ze to Twoj pierwszy "powazny" zwiazek to jeszcze sporo przed Tobą. Lepiej tak niz tkwic X lat w toksycznym zwiazku, z ktorego nawet nie potrafiłabys uciec.

27

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Ja też mam wesela do odbębnienia i to jak na złość; tak dawno na żadnym nie byłam, a teraz jak zostałam sama to 3 na mnie czekają ;/ Ale ja nie odważyłabym się zabrać byłego na nie.. Później nowe wspomnienia bym z nim miała, a stare by wracały. Nie mam siły już na to. Wspomnienia najbardziej mnie zabijają. Tyle wspólnych chwil, rozmów, przygód a teraz pustka. Nawet głupi telefon milczy. Nie traktuje się tak osoby, której mówi się: kocham.

28

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Kurczę, wiem. Że mogłabym następnym razem ja wobec kogoś tak się zachować... tyle, że ja bym tak nie mogła. Nie mam charakteru, że problem - zamiatam pod dywan i biorę na przeczekanie. Nie, ja działam, rozwiązuję, szukam wyjścia. Spotykałam się z różnymi facetami wczesniej - i nie raz tak było, że po pierwszy spotkaniu/zapoznaniu się, nie odzywali się. Z kolei gdy ja nie miałam ochoty na dalsze spotkania, po prostu to mówiłam tej osobie. Znajomi się śmiali ze mnie, że ja taka kulturalna zawsze jestem i nie chce żeby innym było przykro tongue


Poszukałam trochę o czasie porozstaniowym i znalazłam takie coś - http://www.netkobiety.pl/t19808.html - prawo przyciągania. Spróbuję. Przede wszystkim dla siebie, bo zrozumiałam że za bardzo chyba go stawiałam na piedestale zamiast siebie...

29 Ostatnio edytowany przez ASOS (2014-05-27 22:03:11)

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Chciałabym z nim pogadać, usłyszeć wyjaśnienie. Zakończyć tę bajkę. Mam swoją godność i dlatego uważam, że należą mi się wyjaśnienia po tych miesiącach bycia razem.


Wiem jak to jest, ale tacy faceci niestety nie lubią nic wyjaśniać. Mam podobną sytuację, tylko u mnie facet mieszkał.


Boję się, że już tyle co mi los miał sprezentować. Dostałam kilka miesięcy szczęścia i miłości - i na tym koniec. Albo znajdzie się kolejny, który mnie tak potraktuje...

Jakbym czytała swoje lęki.

30

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

3 tygodnie nieodzywania się to długo. I to jeszcze z dnia na dzień, bez podania przyczyny, bez słowa wyjaśnienia. Nie chce mi się wierzyć w to, że można kogoś kochać i zachowywać się w taki egoistyczny sposób. Na co czekasz? Sama pisałaś, że ostatni miesiąc związku przepłakałaś. Facet uciął kontakt, dla niego widać jest już wszystko jasne i po co chcesz z nim się jeszcze spotykać, wyjaśniać, rozmawiać? On tego nie potrzebuje, jakby potrzebował to by inaczej się zachowywał. Nie rozumiem takiego przeciągania sprawy i ranienia siebie na własne życzenie. Uważam, że najlepszy efekt byś osiągnęła zachowując się tak samo jak on- żeby widział, że nie drzesz po nim szat, odezwałby się wtedy szybciej niż myślisz.
Nagle mu by się coś odwidziało i by sobie o Tobie przypomniał, byłaby wielka radość ale na ile? Do pierwszej przepłakanej nocy i dalej to samo? A co z zaufaniem? Myślisz, że po tej akcji z jego odcięciem się nie bałabyś się, że to się znowu powtórzy? Nie zaczęłabyś wątpić w jego uczucia? Ludzie mają ciekawą cechę świadomego brnięcia w nieszczęście, na własne życzenie.

31

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Myślę, że Kejter ma rację! Nie warto starać się wracać do niego. Owszem prawo przyciągania jest okey bo pomaga stanąć na nogi i chyba  też z tego skorzystam. Jednak o powrocie nawet bym nie myślała.  Jak facet tak po prostu zranił raz i zostawił bez słowa to może zrobić to kolejny raz, a kazde kolejne rozstanie będzie boleć bardziej. Ludzie się tak łatwo nie zmieniają. Niestety..

32

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Bez przyczyny, a jeszcze w nocy pisał, że kocha. I ma nadzieję, że to wiem. I że nawala na wszystkich innych płaszczyznach i że to też wiem. I potem bum. Moja reakcja była bardzo typowa dla 'porzuconej osoby', domagałam się wyjaśnienia, nie wiedziałam (i dalej nie wiem) o co chodzi. I gdyby moja reakcja była błędna - on powinien wyprowadzić mnie z błędu. Już kiedyś tak była na samym początku, że jakoś długo mi nie odpisywał (bo był w pracy), a ja już sobie jakąś historię z porzuceniem wymyśliłam. Potem mu o tym powiedziałam, że się przestraszyłam, a on, że jestem uroczy głuptas, bo on nigdy by mi takiego świństwa nie zrobił i jak w ogóle mogłam tak pomyśleć. Ehhhhhh.

Napisałam, że nie bylo kłótni, bo nie było... było kilka nieporozumień, ale zawsze szybko się kończyło i on zawsze po tym powtarzał, że mnie kocha.

Pewnie gdyby teraz błagał o wybaczenie i powrót... to nie wiem czy bym się zgodziła, może/pewnie dałabym mu szansę, ale nie ufałabym mu tak jak wcześniej, obawiałabym się, że znowu tak zrobi. Chociaż może rzeczywiście coś się strasznego stało i jest jakieś wytłumaczenie tego wszystkiego. Może.

Gdy ze mną porozmawiał,powiedział o co chodzi - potrafiłabym to sobie zakończyć, odciąć się, a tak to takie rozgrzebane niewiadomo co, które się ciągnie niepotrzebnie tyle czasu:/ Może lepiej, że to się teraz skończyło, że nie za parę miesiecy, za rok, za dwa... byłoby gorzej może.

Teraz pozostało tylko aż się ogarnie i w końcu odpisze mi na tego maila. Obiecał, że to zrobi.

33

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Zachował się jak dzieciak. Jeśli on nie umie się ogarnąć i tego zakończyć to Ty to zrób. Dla własnego dobra. Jak facet robi takie numery , lepiej nie będzie.
Wierze,że boli, że cierpisz itp. Rozumiem doskonale. Ale trzeba iść dalej, zostawić wszystko za sobą. Jedyna słuszna decyzja jaką powinnaś teraz podjąć.

34

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Bez przyczyny, a jeszcze w nocy pisał, że kocha. I ma nadzieję, że to wiem. I że nawala na wszystkich innych płaszczyznach i że to też wiem. I potem bum. Moja reakcja była bardzo typowa dla 'porzuconej osoby', domagałam się wyjaśnienia, nie wiedziałam (i dalej nie wiem) o co chodzi. I gdyby moja reakcja była błędna - on powinien wyprowadzić mnie z błędu. Już kiedyś tak była na samym początku, że jakoś długo mi nie odpisywał (bo był w pracy), a ja już sobie jakąś historię z porzuceniem wymyśliłam. Potem mu o tym powiedziałam, że się przestraszyłam, a on, że jestem uroczy głuptas, bo on nigdy by mi takiego świństwa nie zrobił i jak w ogóle mogłam tak pomyśleć. Ehhhhhh.


Naprawdę czuję, jakbym czytała o Sobie. Tyle, że u mnie facet odzywał się po 5 razy w ciągu dnia, dwa razy zrobił numer spał u kuzynki, kiedy martwiłam się jak cholera.


Gdy ze mną porozmawiał,powiedział o co chodzi - potrafiłabym to sobie zakończyć, odciąć się, a tak to takie rozgrzebane niewiadomo co, które się ciągnie niepotrzebnie tyle czasu:/ Może lepiej, że to się teraz skończyło, że nie za parę miesiecy, za rok, za dwa... byłoby gorzej może.

Jak dla mnie nie ważne czy pół roku, rok czy dwa porzucenie zawsze boli tak samo, zawsze jak jesteś przywiązana. Ja przywiązałam się do dwóch osób, do faceta i do jego syna. A później takie rozczarowanie.

35

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

splendida, 'jeszcze w nocy pisał, że kocha. I ma nadzieję, że to wiem. I że nawala na wszystkich innych płaszczyznach i że to też wiem'.  Co z tego, że pisał, że kocha, skoro tego nie pokazuje? Sam przyznaje, że nawala, biczuje się po d*** i nic z tego nie wynika.

36

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Dzisiaj o dziwo bardzo dobry nastrój miałam. Wymyśliłam sobie cele do realizacji, skupienie się przede wszystkim na sobie. Fajnie wszystko, tylko jak wróciłam do domu to jakieś głupie myśli znowu wróciły. I zdałam sobie sprawę z ich absurdu. Bo nie odzywam się do niego od jakiegoś czasu - a zaczęłam myśleć, że on sobie pomyśli, że mi nie zależy, nie walczę itp. Tyle, że z drugiej strony chciałam to wyjaśnić, dzwoniłam, pisałam... a on nie zrobił kompletnie nic oprócz tego dziwnego maila.

Wracając do tego jego maila - myślicie, że skoro napisał, że potrzebuje to przemyśleć, zdystansować się itp. - to się odezwie?:/

Bo tłumaczę sobie, że to jednak nie miało sensu... to, że był cały czas zajęty, nie miał czasu, tylko praca i studia, nauka, wydzielanie czasu dla mnie, mniejsza czułość, mniej czułych gestów, wyeliminowanie tych wszystkich uroczych słów, brak planów na niedaleką przyszłość... - nie wróżyły powodzenia temu związkowi... Chyba.

liczę na jakieś konstruktywne porady.

37

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Tylko powiem, że jak drugi człowiek sie oddala to "walką" powodujemy, że on oddala sie jeszcze bardziej. Tak też wracając do tego, że zaczęłaś kochać jeszcze bardziej, a to mogło go przerosnąc.

38

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Może najlepiej nie kochać wcale... o, i byłoby ok.
Dla mnie jest normalne, że z biegiem czasu kocha się bardziej, zauroczenie zmienia się w coś trwalszego, mocniejszego, dojrzalszego. Jak zobaczyłam, że zaczyna się oddalać, to zaczęłam mu pokazywać, że mi zależy i jest ważny.


I zaraz się jeszcze okaże, że to wszystko moja wina, bo za bardzo go kochałam czy się starałam hmm Tyle, że go nie osaczałam, byłam kochana, można było polegać na mnie, wspierałam go, nie oczekiwałam niewiadomo czego. I jedyne czego chciałam to wzajemności, bo chyba na tym opiera się związek. A może ja już nie wiem na czym polega związek. Może najlepiej rzeczywiście sie nie starać, nie okazywać uczuć, bo druga strona (mimo, że wcześniej sama tak się zachowywala - wręcz z przesadą, deklarowała miłość i można było na niej polegać) się przestraszy, że związek się rozwija, a partnerowi/partnerce zależy.

39

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Witam
Jestem w takiej samej sytuacji jak Ty tylko od tygodnia.Żyję bo muszę,pracuję ,staram się być zajęta ale to nie pomaga. Nie potrafię zapomnieć o 3 latach szczęścia i nie umiem pogodzić się z jego odejściem z dnia na dzień. Nie jem, nie śpię. Kocham i cierpię. Wiem ze nie ma innej kobiety ale to wcale nie pomaga tylko podsyca nadzieję że wróci. To pierwszy raz kiedy się rozstaliśmy. Nie było jakiś kłotni czy problemów. Więcnie rozumiem dlaczego.Wieczór przed pełen wyznań z jego strony zapewnień o miłości, plany na urlop a rano w drodze do pracy powiedział że to koniec,żejuż nie chce że już tego nie czuje co kiedyś. Nie rozumiem i dlatego jest mi tak źle. Kocham Go i mam nadzieję ze wróci bo tydzień to chyba za krótki czas żeby ją stracić. Nie wiem jak się pozbierać po tym.

40

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

"I zaraz się jeszcze okaże, że to wszystko moja wina, bo za bardzo go kochałam czy się starałam hmm"
"A może ja już nie wiem na czym polega związek."

splendida88 według mnie absolutnie nawet tak nie myśl. To naturalne, że będąc w takiej sytuacji człowiekowi przychodzą takie myśli oraz setki innych teorii, analizowanie siebie, swojego zachowania. Robiłaś/zachowywałaś się odpowiednio do tego to co czułaś, doskonale wiedziałaś czego oczekujesz w związku i to okazywałaś tak jak pisałaś. Sama byłam kiedyś w trochę podobnej sytuacji. Czy on się jak pisałaś przestraszył czy to inny jakiś wytłumaczalny powód Ty na to teraz pewnie i tak nie masz wpływu, nie wiadomo co mu siedzi w głowie.

41

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

tonia_luna - masz rację, dzięki. Wychodziłam z założenia, że skoro go kocham, to czemu mam mu tego nie okazywać, mojej troski, sprawiać drobne przyjemności (np. kupowanie ulubionego ciasta), starać się dla niego. Zawsze mi się wydawało, że na tym takie coś polega właśnie. Jedyne to czego oczekiwałam, to wzajemności... i owszem ona była, ale tak jak napisałam wcześniej zaczynało brakować tych drobnostek typu - czuły buziak, czułe słowa. Z jego powodu mieliśmy dla siebie mniej czasu, wcześniej się łudziłam, że może przez to będzie przyjeżdżał do mnie taki stęskniony, a tu nie (bo nawet nie miał czasu zatęsknić). Wcześniej tęsknił już jak tylko wyszłam z samochodu.
Jeszcze niedawno zapytałam go czy będzie ze mną gdy znajdę się w trudnej sytuacji (może nie powinnam mu takich pytań zadać...), chodziło o ciężką postępującą chorobę osoby, z którą jestem dosyć zżyta - odpowiedział, że tak, będzie, ale żebym mu takich pytań nie zadawała, bo to oczywiste i jak taka sytuacja zajdzie, to on mi to udowodni... hmm.

Czułam, że jest przeciążony, przemęczony, rozdrażniony brakiem czasu. Chciałam żeby czas spędzony ze mną był dla niego relaksem, żeby się wyluzował, odpoczął. Tylko z czasem zaczęło mnie męczyć to, że głównie ja wymyślam wszelkie rozrywki i wychodzę z inicjatywą. On głównie chciał oglądać filmy - i fajnie, bo sobie leżeliśmy przytuleni i było miło. Rozmawiać już chciał mniej, bo coraz częściej na moje sugestie związane z ulepszeniem bycia razem, on powtarzał, że 'hormony opadły, motylki odleciały i to normalne' (po zaledwie paru miesiącach). To jak to możliwe, że u mnie to się umocniło, a u niego nie?:/ wcześniej mówił do mnie często 'kochanie','skarbie', potem to przeszło... (dodam, że moi rodzice po 27 latach małżeństwa dalej tak do siebie mówią).

To mnie wszystko tak gnębiło. I pewnie sama się w to wszystko zapętliłam, on może wyczuł jakąś presję, czuł nadmiar obowiązków i też się w tym wszystkim zapętlił. I obydwoje tutaj coś źle zrobiliśmy.

Tylko dorośli i odpowiedzialni ludzie mówią co im nie pasuje, szukają rozwiązania, a nie tak... pomilczymy, problem zniknie, związek też sobie zniknie i jesteśmy wolni. Zwyczajne tchórzostwo.

42

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

"Że musiał zastosować taką sobie terapię"

TY go zapytaj jak ta terapia ma na imię.
I nie zdziw się, że jak do niego pojedziesz to się okaże, że z "terapią" już mieszka.

43

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Tyle, że go nie osaczałam, byłam kochana, można było polegać na mnie, wspierałam go, nie oczekiwałam niewiadomo czego. I jedyne czego chciałam to wzajemności, bo chyba na tym opiera się związek. A może ja już nie wiem na czym polega związek. Może najlepiej rzeczywiście sie nie starać, nie okazywać uczuć, bo druga strona (mimo, że wcześniej sama tak się zachowywala - wręcz z przesadą, deklarowała miłość i można było na niej polegać) się przestraszy, że związek się rozwija, a partnerowi/partnerce zależy.

Ja uważam, że to normalna postawa w związku. Chociaż co ja wiem, facet zachował się wobec mnie podobnie jak wobec Ciebie, różnica jak wspomniałam była taka, że u mnie jeszcze mieszkał i jest kwestia dziecka z poprzedniego jeszcze nie skończonego małżeństwa.

44

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.
Czarna Kotka napisał/a:

"Że musiał zastosować taką sobie terapię"

TY go zapytaj jak ta terapia ma na imię.
I nie zdziw się, że jak do niego pojedziesz to się okaże, że z "terapią" już mieszka.

Nie wiem, ale wydaje mi się, że nie ma nikogo innego. I na pewno mieszka sam.


Zabawne jest to, że... on kiedyś chciał ustawić sobie status związkowy na facebooku. No i mamy takowy. Ja go ukryłam teraz, że widzę go tylko dla siebie. Wg tego dalej jest "związek", bo skoro u mnie to się wyświetla, to on tego nie skasował... Wiem jak idiotycznie to brzmi smile Ale tak myślę, że po prostu teraz to wykasuje. Może w ten jakoś to da mu do myślenia... (nie krytykujcie mnie za status związkowy itp.).

Może dla niektórych to dziwne, ale... chciałabym znać przyczynę, żeby mi powiedział co się stało i dlaczego. Takie zamknięcie tego, a nie próżnia:/
W zeszły czwartek wysłałam mu maila, nie prosiłam o nic, nie błagałam - nic z tych rzeczy. Po prostu napisałam mu, że nie wiem co się dzieje, czy spowodowane jest jego zachowanie. Dodałam nawet czy mogę mu jakoś pomóc. Kilka razy to czytał... - wiem, bo mam specjalną wtyczkę na gmailu (wyświetla się kiedys ktoś odebrał maila, ile razy itp.).

45

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

najgorsze, że bardzo chciałabym do niego teraz napisać sad przez cały tydzień udało mi się być silna...

46

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

To napisz, błagaj o powrót, upadlaj się. Pozniej sie bedziesz z tego śmiała. Po co sie powstrzymywać? Siła to by była gdybyś nie miała parcia na coś.

47

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

thepass - czasami się zastanawiam jaki jest powód komentowania moich rozmyślań. Chcesz mnie bardziej dobić? Sorry, ale tego teraz nie potrzebuję.
Siła jest, bo wytrzymuję, skupiam się na sobie. Są momenty zwątpienia i łez, bo najzwyczajniej w świecie tęsknię za człowiekiem, którego kochałam.

48

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Czasem jak sie kogoś nie dobije to nie zrozumie co mu pomoże. Popatrz. Napiszesz, co się stanie? Albo nie odpisze, albo napisze, że nic z tego. Jaka zmiana nastąpi w Twoim zyciu? Zadna. A jednak napiszesz, bo masz na to chęć. Nie napiszesz to będziesz tkwic w tym co masz teraz i też sie nic nie zmieni.

49

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Ależ on Ci robi przysługę!! smile
Szkoda, że ja na thepass'a nie trafiłam jak zrobiłam parę głupstw..wprawdzie nie błagałam o powrót itp. ale... i tak to było żałosne.

50

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.
Tenko napisał/a:

Ależ on Ci robi przysługę!! smile
Szkoda, że ja na thepass'a nie trafiłam jak zrobiłam parę głupstw..wprawdzie nie błagałam o powrót itp. ale... i tak to było żałosne.

a co zrobiłaś?
Wiem, może i ma trochę racji... no ale... nie wiem, nic nie wiem i ta niewiedza jest dla mnie zła. Co jakiś czas łapię myśl, że to moja wina... bo chciałam za dużo, że na to nie zasługiwałam, że nie umiem być związku i nie rozumiem na czym on polega/powinien polegać.

51

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.
splendida88 napisał/a:

najgorsze, że bardzo chciałabym do niego teraz napisać sad przez cały tydzień udało mi się być silna...

Wiem jak to jest sama mam podobnie, ale nie daję rady psychicznie. Jak wspomniałam u mnie jest więcej tego drugiego dna. Jest dziecko, jest żona z którą się rozwodzi, jest ciotka, która chce zajmować się jego dzieckiem jak najwięcej i jego szczęście jej nie jest na rękę, bo tak to na weekendy nie będzie widziała dziecka, a tak on nie ma gdzie mieszkać, więc mieszka u niej i wtedy ona ma dostęp do dziecka.

Chcę mu napisać, że rozumiem, ale boję się, że nie przeczyta. Staram się nic nie pisać i dać facetowi tyle przestrzeni i spokoju na ile to możliwe. Staram się dla jego dobra nie pisać nic. Chociaż boli jak cholera.

Myślę, że thepass ma tendencję do zbytniej przyklejania łatki ludziom, a każdy jest inny. Każda historia jest inna. Starałam się o moim eks myśleć gnojek i udawało mi się przez dobę, a potem przypominało mi się wszystko, jego problemy, kompleksy, pragnienia, etc... Wiem, przez to, że facet jest zagubiony i zmęczony.

52

Odp: Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Dla mnie związki to jest schemat - albo dobry, albo zły. Zły ma wiele odcieni, ale powody tego w większości są te same.
Dobry tak samo - najczęściej dobry jest tylko po jednej stronie, dlatego druga się wycofuje.
Dobry prawdziwie się nie kończy.
Zły prawdziwie zaczyna się w nas.

Posty [ 53 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak otrząsnąć się po rozstaniu - chyba rozstaniu? Nie odzywa się.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026