Dziewczyny jestem podłamana moim facetem. Po 5 latach naszego związku on powiedział mi, ze nie nadszedł jeszcze czas na to żeby brać ślub. Nie chce też mieć dziecka, gdyż ja nie mam teraz pracy i twierdzi ze taka decyzja byłaby nieodpowiedzialna, bo utrzymanie dziecka kosztuje itp itd. Dodam, że on ma 40 lat. Ja 30. Ja podejmuje działania żeby zmienić sytuację, zaproponowałam mu wyjazd do innego miasta gdzie moje szanse na znalezienie pracy sa większe (mam wyższe wykształcenie), ale on stwierdził że jeśli wyjade to przekonam się, iż tam nie jest tak kolorowo jak mi się wydaje.
Osobiście uważam że w małym miasteczku nie ma szans dla mnie na nic, a także nie ma szans na to by założyć rodzinę i mieć dziecko. Zwłaszcza że mój partner ma takie podejście...:(
Jestem załamana. Wydaje mi się ze jemu nie zależy na mnie ani na niczym.
Powiedziałabym, że raczej nie zależy mu na tym żeby starać się i cokolwiek robić w tym kierunku żeby zmienić i polepszyć sytuację. Wygodniej jest siedzieć na 4 literach i tylko wynajdywać powody dla których nie ma co się starać, ale przecież nie o to chodzi. Facet zmarnuje nie tylko sobie życie ale i Tobie.
a_normalna. Tak, masz rację. To wszystko jest dla mnie bardzo smutne. Tak naprawdę, wszystko się rozpada, codziennie się kłócimy :-) Nie mamy żadnych planów na przyszłosc i tylko mnie jest z tym źle. On się tym nie martwi :-(
Ja poszukuje intensywnie pracy w innym mieście i jeśli mi się uda to wyjadę. Co będzie z tym związkiem to nie wiem :-(
Co będzie? Tak naprawdę okaże się czy ten związek ma rację bytu.
Anja, nie trzymaj się kurczowo kogoś, kto nie jest odpowiednim partnerem dla Ciebie. Nie bądź na siłę z kimś kto zamiast ułatwiać Ci życie, to utrudnia je nie wspierając i nie pomagając w niczym, a wręcz odwrotnie.
Wiem. Nie jest jednak łatwo przekreślić związku po tylu latach, choć ja czuje że moje myśli po prostu odpływają od mojego chłopaka. Jestem zmęczona kłótniami i tą patową sytuacją. Na tyle, że umówiłam się z moim dobrym przyjacielem na wyjazd na koncert. Po prostu stwierdziłam, ze jesli nie ma szans na założenie rodziny to musze się bawić, spotykac z ludzmi, a nie dołować.
Nie wiem czy dobrze myślę, czy juz mi się wszystko pokręciło?
Ale najgorsze, że jestem podłamana tym, że nie mogę znalezc pracy :-(
Dzieki za rady.
anja, jeżeli teraz on jest tak mało ogarniętym człowiekiem i pomimo swoich lat, nie jest w stanie zdecydować się na jakiś krok, to pomyśl sobie ile jeszcze lat może upłynąć zanim w końcu będzie gotowy by coś zrobić ze swoim życiem. Ty masz inne piorytety, których przy nim nawet nie masz szans zrealizować, nawet spróbować.
Czy próbowałaś z nim na spokojnie rozmawiać?
Oczywiście, że próbowałam z nim rozmawiać. Ciąglę z nim o tym rozmawiam i za każdym razem nasze rozmowy kończą się kłótnią. Z tych rozmów kompletnie nic nie wynika, oprócz kłótni. On nie ma pomysłu na zmianę sytuacji w której jesteśmy i pozostaje status quo, czyli to ze nie ma warunków odpowiednich na założenie rodziny i nalezy z tym poczekać. Okay, ja moge poczekać. Tylko problem w tym, ze mieszkamy w małym mieście, gdzie ja straciłam pracę i nie mam żadnych szans na poprawę mojej sytuacji :-( Wiem, że tutaj gdzie jesteśmy nic nie zmieni się nalepsze :-( Po prostu wiem, wielu moich znajomych po prostu stad uciekło do większego miasta, bo nie mieli to\u żadnych perspektyw.
Mam żal do niego, ze zamiast popierać mnie że chcę coś zmienić, wyjechać, znalezc pracę, on robi mi awanturę.
jeżeli dwoje ludzi ma różne priorytety w życiu i inaczej na nie patrzą, to nie liczyłabym na udane małżeństwo (jeśliby w ogóle do niego doszło).
Tak. Połączyła nas wspólna pasja, fajne rozmowy. Nie znudziliśmy się soba przez 5 lat, ale nagle sie okazuje ze mamy inne priorytety :-( albo sytuacja nas przerosła.
Zapytałam go czego oczekuje od naszego związku i on nie potrafi mi na to odpowiedzieć. Nadal super nam sie rozmawia na kązdy temat oprócz tego jednego. To jest tak że niby jestesmy razem, ale kazdy z nas ma swój świat.
EEh... Nawet na męskie oko nie wygląda to dobrze anja...Rodzenie dzieci po 30tym rokiem życia więże się ryzykiem (chyba nie trzeba mówić z jakim) i on napewno z tego sobie sprawę doskonale zdaje, więc im wcześniej tym lepiej...
Dziewczyny ile kosztuje utrzymanie noworodka?(niewiem bo sam niemam dzieci ale... )
A do jakiej sumy może wydawać miesięcznie na zbędne żeczy facet 40letni...?OOJ coś mi się wydaje że duuużo więcej...
40 latek który nie chce założyć rodziny? hmmm, no nie dziwił bym się jak by miał 20
Priorytety? Jakie Priorytety można mieć w tym wieku?!! Jak nie rodzina ,potomstwo?
Co? chce być wolontariuszem w Somali że nie wgłowie mu rodzina?A może na wschód na wojnę się wybiera?
Coś mi się gość nie podoba...Musisz się anja mu bliżej przyjrzeć i to trzeźwym okiem ...
Paweł dzięki za radę. Z tym rodzeniem to chyba nie zawsze tak jest, że są problemy po 30 stce. Wiele kobiet rodzi teraz w późnym wieku i jest wszystko dobrze. Przykładem jest moja mama która urodziła w wieku 40 lat.
Naprawdę sama już nie wiem jakie ma priorytety. Może dlatego, ze ma swoje zajęcie w wolnym czasie, swoja pasję i nie w głowie mu dzieci, rodzina itp.
Ale czy tego nie można połączyć?
moja mam urodzila w wieku 45 lat....
mam brata 4-letniego
kochaniutkiego ![]()
Anja79 rozmowy nie przynoszą skutku- zostaw tego pacana!!!!!
anja wiem że nie zawsze...Ale sam fakt że istnieje ryzyko powinno mobilizować..
A kto się nim zaopiekuje na starość? Pasja?
anja wiem że ci teraz ciężko ale musisz wydobyć z niego prawdziwy powód o ile oczywiście istnieje..Może po prostu nie może mieć dzieci i boi się że tego nie zaakceptujesz i odwleka żeby w tym wieku nie zostać sam...Myślałaś nad tym?
Pewnie że można pogodzić wiele ...Jak się chce oczywiście ,tym bardziej że nie pracujesz i spokojnie zajeła byś się dzieckiem a on by miał czas dla siebie,jak dla niego wszystko ważniejsze od dziecka i twojego szczęścia..
On uważa że nie jest sztuką zrobic dziecko, ale żyć tak jakbysmy tego chcieli i zapewnić mu (dziecku) godne życie, więc należy z tym jeszcze poczekać. Daje mi przykład swojego kolegi, który zrobił 4 dzieci i żyje w biedzie, w nieciekawej atmosferze z zona itd.
Być może ma rację. Poza tym ja chcę podjac pracę. Nie po to studiowałam zeby tylko siedziec w domu.
Mnie nie chodzi o to że ja chce miec dziecko teraz, już, tylko o to żeby powiedział mi na czym zalezy mu w naszym związku i czego oczekuje od niego w przyszłości.
EEh... Nawet na męskie oko nie wygląda to dobrze anja...Rodzenie dzieci po 30tym rokiem życia więże się ryzykiem (chyba nie trzeba mówić z jakim) i on napewno z tego sobie sprawę doskonale zdaje, więc im wcześniej tym lepiej...
Dziewczyny ile kosztuje utrzymanie noworodka?(niewiem bo sam niemam dzieci ale... )
Po 30 występuje ryzyko, że dziecko urodzi się z jakąś poważną wadą, ale nie jest to 100% pewnosc. Kobieta przed 30stką może urodzic dziecko np. z zespołem Downa. Poznałam taką dziewczynę, która mając nie całe 30 lat urodziła synka własnie z taką wadą. Gdyby nie to, do dzisiaj zyłabym ze świadomością, że w tak młodym wieku nie rodzą sie dzieci z tą wadą.
Także absolutnie nie powinno się myśleć, że jeżeli mam juz 30 lat nie powinnam miec dzieci.
A co do kosztów utrzymania noworodka...ja nigdy nie liczyłam ile kosztuje mnie dziecko. Pieniądze na pieluszki, ubranka czy inne potrzebne rzeczy dla dziecka zawsze się znajdą. Także jeżeli ktos zadaje takie pytanie jak Ty, nie jest absolutnie gotowy na zostanie rodzicem.
A co do autorki posta. Szukaj pracy w większym mieście. Tam na pewno są większe możliwości. Jeżeli Twoj partner nie jest gotowy na założenie rodziny czy przeprowadzkę do większego miasta zrób to sama. Jestes młoda, nie marnuj życia, nie rezygnuj dla niego z wlasnych marzeń. Kiedyś będziesz tego załowała.
To żeby tylko zdążył z tym dobrobytem...Jak mu się do czterdziestki nie udało, to teraz w rok albo w dwa znajdzie się w czołówce najbogatrzych... Tak ironizująć bo przy 50- tce naprawde nie jest sztuką zrobić dziecko...Ach infantylne to zachowanie jak dla mnie i życzę ci żeby w porę się opamiętał i zaczął rozmawiać na poważnie na czym tak naprawdę mu zależy,nie daj się tylko zwieść i przeciągać temat przez wieki bo latka lecą ,żeby kariera nie przysłoniła tego co naprawdę w życiu ważne...
trzymam kciuki i powodzeniam ![]()
Pisz mam nadzieje o postępach..
sanders czytaj dokładnie co zostało napisane zanim się do klawiatury dorwiesz!
Właśnie to co napisałaś o tym że dziecko nie jest jakimś ogromnym wydatkiem do woda do mojego młyna!
A z ryzykiem to tylko do przemyślenia , lepiej jest zapobiegać niż się potem niemiło przekonać !
Bo statystyki z gów..a się nie biorą i wszyscy lekarze zalecają wcześnie myśleć o macierzyństwie..
To samo z nikotyną.. "-A paliłam i zdrowe dziecko mam"
No pewno że zdrowe! ma nogi i ręce i nawet mówi! BO "ZDROWY" to pojęcie względne citeczko dora rado!
Po 30 występuje ryzyko, że dziecko urodzi się z jakąś poważną wadą, ale nie jest to 100% pewnosc. Kobieta przed 30stką może urodzic dziecko np. z zespołem Downa. Poznałam taką dziewczynę, która mając nie całe 30 lat urodziła synka własnie z taką wadą. Gdyby nie to, do dzisiaj zyłabym ze świadomością, że w tak młodym wieku nie rodzą sie dzieci z tą wadą.
Także absolutnie nie powinno się myśleć, że jeżeli mam juz 30 lat nie powinnam miec dzieci.
To nie jest żadna 100% pewność, to tylko niewiele wyższe ryzyko niż urodzenie dziecka z wadą przez młodszą matkę. Generalnie zresztą za granicę podwyższonego ryzyka uważa się 35 lat a nie 30. A nawet to "podwyższone ryzyko" to zaledwie mizerny procent dzieci z problemami w stosunku do dzieci zdrowych
A co do kosztów utrzymania noworodka...ja nigdy nie liczyłam ile kosztuje mnie dziecko. Pieniądze na pieluszki, ubranka czy inne potrzebne rzeczy dla dziecka zawsze się znajdą. Także jeżeli ktos zadaje takie pytanie jak Ty, nie jest absolutnie gotowy na zostanie rodzicem
Na noworodka można każdą sumę wydać, zależnie od tego ile się ma. Wg mnie i moich znajomych - 300 zł miesięcznie to raczej minimum na pieluchy, ubranka, mleko. A do tego dochodzą spore "okazjonalne" wydatki: wózek, fotelik samochodowy, prywatne wizyty lekarskie, bo nie zawsze ma się cierpliwość i zimną krew do oczekiwania na wizytę w przychodni, kiedy zachodzi obawa, że z maleństwem coś się dzieje i dużo, dużo innych. A poza tym dziecko jest noworodkiem bardzo krótko, a potem wydatki rosną znacznie szybciej niż zmienia się sytuacja materialna rodziny. Np utrzymanie 3-letniego przedszkolaka szacuję już na przynajmniej 700-800 zł.
Sanders, chciałam zauważyć, że Paweł zadał to pytanie w zupełnie innym kontekście niż odczytałaś - u niego to pytanie negowało stosunek partnera Anji do posiadania potomstwa...
A co do autorki posta. Szukaj pracy w większym mieście. Tam na pewno są większe możliwości. Jeżeli Twoj partner nie jest gotowy na założenie rodziny czy przeprowadzkę do większego miasta zrób to sama. Jestes młoda, nie marnuj życia, nie rezygnuj dla niego z wlasnych marzeń. Kiedyś będziesz tego załowała.
Jeżeli facet w wieku 40 lat nie jest gotowy na założenie rodziny to raczej nigdy nie będzie. Tylko pozostaje pytanie - co nim kieruje? Bo może po prostu ten typ tak ma, ale może mieć też całkiem rozsądną argumentację - przykładowy argument podał Paweł...
Anja, spróbuj tak pokierować rozmową, żebyś dowiedziała się czegoś o jego planach, motywacji, obawach i żeby rozmowa nie zakończyła się kłótnią. Ale nie próbuj nawracać go na siłę ani liczyć, że sam "dorośnie". Żyj tak, jak byś chciała żyć, poszukaj człowieka, który będzie miał podobne do Ciebie priorytety i, tak jak powiedziała sanders, nigdy nie rezygnuj z własnych marzeń...
Tak. Porozmawiam z nim. Szczególnie żeby konkretnie określił swoje priorytety.
Z marzeń nie zamierzam rezygnować, ze znalezienia pracy także nie. Tylko, ze tak mi opornie idzie, że już tak mówiąc z trochę płaczem, chyba do 40 stki nie zdążę :-(
Dzięki wszystkim za rozmowę i rady.
Anja, a w jakim zawodzie Ty pracy szukasz? Ja pochodzę z małej miejscowości, ale wyprowadziłam się do Warszawki z innych powodów niż brak pracy. W mojej miejscowości każdy po studiach, kto chce pracować raczej pracę ma - może za mniejsze pieniądze niż w stolicy, ale pracuje
21 2010-02-23 16:05:54 Ostatnio edytowany przez anja79 (2010-02-23 16:09:23)
Moje miasto ma 20 tysięcy mieszkanców i bezrobocie jest duże, trudno znalezc jakąkolwiek pracę. Do Poznania mam 70 km i niegdys już tam mieszkałam, pracowałam więc przeprowadzka nie jest dla mnie problemem. A szukam coś w grafice komputerowej albo administracji.
Odnoszę wrażenie, że Ty bardzo chcesz się przeprowadzić. porozmawiaj więc najpierw ze swoim mężczyzną, a jeśli nic z tego nie wyniknie to po prostu idź za swoimi marzeniami. Aczkolwiek wielu grafików komputerowych pracuje poza oficjalną siedzibą swojej firmy i możesz też spróbować czegoś takiego. A swoją drogą 70 km to nie jest koniec świata i dojazdy też sż możliwe... Dużo masz możliwości kobieto, tylko musisz zacząć zdecydowanie działać i jasno określić, na czym Ci najbardziej zależy
23 2010-02-23 23:33:36 Ostatnio edytowany przez sanders (2010-02-23 23:36:24)
sanders czytaj dokładnie co zostało napisane zanim się do klawiatury dorwiesz!
Właśnie to co napisałaś o tym że dziecko nie jest jakimś ogromnym wydatkiem do woda do mojego młyna!
A z ryzykiem to tylko do przemyślenia , lepiej jest zapobiegać niż się potem niemiło przekonać !
Bo statystyki z gów..a się nie biorą i wszyscy lekarze zalecają wcześnie myśleć o macierzyństwie..
To samo z nikotyną.. "-A paliłam i zdrowe dziecko mam"
No pewno że zdrowe! ma nogi i ręce i nawet mówi! BO "ZDROWY" to pojęcie względne citeczko dora rado!
A może Ty wyrazaj się jaśniej.
Złośliwości zostaw dla siebie.
Ja jestem jeszcze młoda i mam chore dziecko. Ma wadę ukm. I wiem co piszę. Więc jakbyś mógł nie szalec paluszkami na klawiaturze bo jestes tylko teoretykiem, a to na pewno nie wystarcza.
Po 30 występuje ryzyko, że dziecko urodzi się z jakąś poważną wadą, ale nie jest to 100% pewnosc. Kobieta przed 30stką może urodzic dziecko np. z zespołem Downa. Poznałam taką dziewczynę, która mając nie całe 30 lat urodziła synka własnie z taką wadą. Gdyby nie to, do dzisiaj zyłabym ze świadomością, że w tak młodym wieku nie rodzą sie dzieci z tą wadą.
Także absolutnie nie powinno się myśleć, że jeżeli mam juz 30 lat nie powinnam miec dzieci.
To nie jest żadna 100% pewność, to tylko niewiele wyższe ryzyko niż urodzenie dziecka z wadą przez młodszą matkę. Generalnie zresztą za granicę podwyższonego ryzyka uważa się 35 lat a nie 30. A nawet to "podwyższone ryzyko" to zaledwie mizerny procent dzieci z problemami w stosunku do dzieci zdrowych
Ja uważam tak jak napisałam. Wiek np powyżej 30 tki nie daje 100% pewnosci że dziecko będzie obciążone jakąś wadą.
Sanders, chciałam zauważyć, że Paweł zadał to pytanie w zupełnie innym kontekście niż odczytałaś - u niego to pytanie negowało stosunek partnera Anji do posiadania potomstwa...
Nie mogę pojąć jak mozna zadac pytanie typu"ile kosztuje utrzymanie dziecka". Jeżeli ktos chce miec dzieci to wie, że zawsze znajdzie pieniądze na ich utrzymanie.
Nie mogę pojąć jak mozna zadac pytanie typu"ile kosztuje utrzymanie dziecka". Jeżeli ktos chce miec dzieci to wie, że zawsze znajdzie pieniądze na ich utrzymanie.
Szczerze mówiąc nie rozumiem jesli ktos chce mnie przekonac iz utrzymanie dziecka niewiele kosztuje, albo ze pieniadze zawsze sie znajdą. Bo niby skąd? z pomocy spolecznej???
Oczywiście ze kosztuje i dzieci nalezy planować z rozsądkiem. Jesli rosną mają coraz większe potrzeby a wszystko kosztuje.
Ja doskonale to wiem, bo wychowałam się na wsi w biednej rodzinie, ale udalo mi sie skonczyc studia i zdobyc wyksztalcenie swoja ciezka praca i dzieki wsparciu wielkiemu mojego ojca.
Nie chcialabym zeby moje dziecko spotkala podobna bieda, trudnosci, frustracje ze nie moze realizowac swoich celow, talentow itp z powodu biedy.
anja79 dobra, wiadomo- dzieci kosztują, nie darmo się mówi "dziecko to skarbonka bez dna", ale najważniejsze jest to, czy Wy macie te same priorytety, czy chcecie tego samego i co najważniejsze, czy do tego dążycie. Jeśli on nic nie robi, zastanów się jak długo będziesz wstanie być w takim związku.
Związek to wspólnota- celów i dążeń ![]()