Problem z muzułmanami jest taki, że oni z reguły nie chcą się asymilować. Ja mieszkam w Londynie, ja z nimi pracuję, spotykam ich jako współpracowników, częściej jeszcze jako klientów, jako sąsiadów, mam ich na co dzień. Większość robi wszystko, by podkreślić swoją inność, w domysle wyższość nad "niewiernymi". Noszą te swoje chusty i czadory, a nawet rękawiczki! To ma być asymilacja? Jeśli ja pojadę do jakiegoś ich kraju choćby na wakacje, to będą oczekiwać ode mnie, że ubiorę się skromnie, zakryję się, bo takie u nich są zwyczaje i ja jako gość mam się dostosować. Logiczne, prawda? Czemu więc oni tego nie zrobią? Czemu narzucają swoją kulturę w Europie? My mamy swoje wartości, swoją kulturę. Ja się kategorycznie sprzeciwiam politycznej poprawności, bo to jest taki kaganiec, który nie pozwala mówić, jak jest. Jak tylko ktoś skrytykuje muzułmanina, to rasista. Przez takie myślenie mamy teraz najazd na Europę. Co jest złego w obronie swoich granic, swojej kultury, swoich dóbr przed zniszczeniem??
Cyngli, piszesz, że kobiety rodzą dzieci - owszem, po ośmioro. I często tylko te dzieci znają angielski, bo mamusia po co ma się uczyć mówić, czy czytać. Robią zakupy - ale oczekują, że Europa się dostosuje, bo mięsko musi być halal. W pracy muzułmanin może w piątek wyjść i się pomodlić, bo jak nie to dyskryminacja. Dodam, że w piątki zawsze jest największy ruch. Ja, gdy mi przyjdzie pracować w niedzielę, do kościoła wyjść nie mogę, mimo, że w niedzielę prawie pusto.
Nie pojmuję, czemu Europa całuje ich w tyłki, czemu oni, jako goście, na dokładkę często nieproszeni, nie potrafią się przystosować, tylko krytykują Europejskie wartości. Oni potrafią się zachować, być grzeczni, ale dla nich my jesteśmy gorszym rodzajem, nie widzą nas jako równych, jako hojnych gospodarzy, dla nich my jesteśmy niewierni.
cyngli napisał/a: ludzi, którzy w większości niczym się od nas nie różnią oprócz wiary i kultury z racji mieszkania na innych kontynentach, i w innych warunkach.
no ale właśnie tym się różnią. Mieszkają w innych warunkach, w innej kulturze. Czytałam ostatnio statystyki - wiesz ile kobiet rocznie pada ofiarą tzw zabójstw honorowych w Pakistanie. Ponad 1000. Tysiąc!!! I to są te, o których wiemy. I nie pisz mi teraz, ze Polacy też zabijają, biją żony, bo często takie zabójstwo honorowe jest karą za niewłaściwy strój. Nie rozumiem, czemu tak bardzo bronisz tych ludzi. Niech oni sobie żyją w spokoju i jak chcą - ale u siebie. Czemu najeżdżają na Europę?
beniaban napisał/a:.ale czemu tego nie robią???bo nie mają zwyczajnie JAJ.
I to jest prawda. Wystarczy poczytać o skandalu w Rotherham. Policja miała podejrzenia długo wcześniej, ale bali się działać, bo obawiali się oskarżenia o rasizm. Gdyby to byli Polacy, czy Anglicy, to by się nie bali, ale beżowych nie mozna nawet o nic zapytać.
Wklejam tylko wycinek z artykułu, dla jasności, o czym mówimy: The report estimated that 1,400 children had been sexually abused in the town between 1997 and 2013, predominantly by gangs of British-Pakistani men.
1400 dzieci!!!