Szpileczka napisał/a:w czuly punkt troche tak poniewaz nie znosze jak tak mowi polka o polce. jak polka zakocha sie w polaku to jest ok a jak we wlochu to juz latwa. jezdzilam po kilku krajach europejskich i tam tez jestesmy uznawane za latwe ale przede wszystkim przez nas same, polki. to mnie boli. wiem ze jest wiele polek ktore sa z zonatymi mezczyznami ale i w polsce jest wiele kobiet ktore sa kochankami zonatych facetow. chodzi mi o to bysmy my polki zwyczajnie nie mowily tak o naszych krajankach. co do zdrad ponizen i bicia to samo mozna miec z polakiem.
Rozumiem Cię.
Osobiście mam bardzo mieszane uczucia, jeśli chodzi o nastawienie "polka vs polka" za granicą. Z jednej strony, na studiach za granicą poznałam Polkę i wywiązała się całkiem fajna, chwilowa znajomość (tak wyszło). Mam kilka koleżanek, które są w związku z Włochem i bardzo im dopinguję.
Na moje nastawienie wpływa też inny, obszerny czynnik... Słyszałam niejednokrotnie język polski na ulicy we Włoszech (w wersji prostej i wulgarnej), z ust młodej dziewczyny, co wyjechała "zarabiać w euro". Takich dziewczyn mijamy mnóstwo w Polsce i nie zwracamy na nie uwagi. Niestety, za granicą zdarza się, że zafunkcjonuje magnez takiego trochę "sztucznego jednoczenia się". Gdyby w tamtej sytuacji doszło przez przypadek do znajomości, to przyznaję, udawałabym Szwedkę
(bo na Włoszkę nie wyglądam). Tak, należę do tych, które trochę dyskryminują swoje rodaczki za granicą. Szczególnie te, z którymi wiem od początku, że i tak bym się nie pojednała, nawet w Polsce. Nie uśmiecha mi się też "pomoc rodaczana". To wyciąganie informacji co i jak. Wychodzę z założenia, że jak przyjeżdżasz do danego kraju, to powinieneś/naś się trochę przygotować. A jak nie znasz języka, jakiejś podstawy o kulturze i nie masz pojęcia, jak się w danym kraju coś załatwia... To lepiej wracaj do domu. Ja nikomu nie mam zamiaru pomagać. Proszę Cię, nie oburzaj się, że są takie osoby jak ja, bo mam sporo swojego doświadczenia i czerpię też z doświadczenia moich rodziców... Poza tym, nikt nie lubi gdy znajomość z nową osobą opiera się tylko na wysłuchiwaniu problemów tej drugiej i pomaganiu... Bez względu na to gdzie i kim jesteś.
Tak, dyskryminuję swoje rodaczki, bo najlepszym odzwierciedleniem zachowania rodaków za granicą, jest sam przelot samolotem. Moim zdaniem może 10% Polaków na pokładzie, to ludzie na poziomie. Ostatnio, jak leciałam do Polski przez dwie godziny zmuszona byłam słuchać baby (w przyzwoitym wieku 40+ lat), która opowiadała siedzącej obok niej pasażerce cały swój życiorys. Była bardzo głośna i zaczęła gadać od momentu posadzenia tyłka w fotelu. To są ci ludzie, którzy w momencie gdy ledwo samolot wyląduje, odpinają pasy, klaszczą i są pierwsi w wyjściu. Oj, takich kwiatków znam na pęczki.
Wracając do tematu. Ta opinia o "łatwości" Polek była i będzie. A podsycają ją takie osoby, jak chociażby dziewczyna, która założyła tutaj wątek...
Też mi jest przykro z tego powodu, też czuję, że niejako odbija się to wszystko na mnie.
Gdy ktoś wyjeżdża za granicę albo:
- dba o wizerunek kraju, z którego przyjeżdża,
- myśli, że "nikt go nie widzi" i pozwala sobie na wszystko.
Chciałabym, aby tak nie było. Ostatnio oglądałam polski film (tylko za Chiny nie pamiętam tytułu, w tej chwili wyleciał mi z głowy
), o kobiecie, która mając dosyć męża i dzieci przeprowadza się z Wrocławia do Warszawy. Jest tam scena z Polkami, które pretendują o miejsce w firmie, której prezesem jest Włoch. Bynajmniej nie opierają swojego cv na znajomości języka...
Nawet to, jest już krzywdzące... Ale z czegoś to wynika...
Osobiście nie mam nic przeciwko mieszanym związkom. Nawet z osobami kolorowymi, czy innej religii (islam)... Ubolewam tylko nad tym, jak dziewczyny dają się głupio omamić. W większości przypadków, przeciętny Polak, aby być z Polką musi o nią sporo zabiegać. O szybki seks trudno... W oczach Polaków, jakieś 70% Polek (tak przypuszczalnie), to twarde sztuki... Tylko, że często, o dziwo, te twarde sztuki wymiękają przy pierwszym lepszym spotkaniu z obcokrajowcem, który często okazuje się być o wiele gorszym s*******m od niejednego Polaka... Dlaczego tak jest?