Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 59 do 81 z 81 ]

59

Odp: Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy?

Tak, w każdej religii i wierze masz dualistyczne siły dobra i zła. A demony są i bywają w swiecie duchowym, krecą sie koło nas itd. Ale co z tego? Jeśli nie dasz im sie sama opętać to nic nie zrobią.
każdy egzorcsta ci to pwie.

A czy diabeł jest? Nie sądzę. Są upałde anioły i demony ale to swiat mroku. I wcale nie musi byc zły. Nie w znaczeniu jakim my rozumiemy. To swiat bez miłosci i bez boga, pełen mroku i cieni ale jest i funkcjonuen na życzenie Boga, więc nie nam oceniać jaki on jest

Jeśli do wody, ognia, ziemi i wiatru dołożymy miłość, powstanie energia. Nazwę ją Kosmosem. I założę własny.
http://basnie.blogspot.com/
Zobacz podobne tematy :

60

Odp: Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy?

Świat demoniczny funkcjonuje nie na życzenie Boga tylko za jego przyzwoleniem. Jezus mówił, że diabeł (czyli oszczerca) jest ojcem kłamstw. Z tego co doświadczam świat demoniczny jest mocno zhierarchizowany. Na samym dole znajdują się demony najczęściej rozpoznawane i kojarzone z grzechem, powodujące nałogi, przestępstwa i paskudny charakter. Im wyżej tym trudniej rozpoznać ich działanie, na samej górze są podrabiające działanie Ducha Św. I religijne. Sam diabeł objawi się jako zbawiciel, zamiast Jezusa. W odróżnieniu od Jezusa zostanie przyjęty z entuzjazmem, bez Jezusa nie będzie można mu się oprzeć. Rozwiąże wiele problemów na świecie będzie spostrzegany jako dobroczyńca.
Można być pod wpływem demonów w różnym stopniu. Opętanie to często ostatnie stadium i zazwyczaj objawia się tak jak w filmach i stereotypach tylko w przypadku niższych rangą demonów. Ci co są pod wpływem tych wyższych form nie maja problemów takich jak się ogląda w filmach, wręcz przeciwnie maja moc i względny spokój dopóki są potrzebni. Wyższe formy mają inteligencje, moc (uzdrawiania ciała i psychiki ludzkiej), oraz zdolności iluzjonistyczne (głównie skupiają się na podrabianiu prawdziwej duchowości). Czasami jestem zaskoczony jak wiele potrafią zrozumieć ludzie nie wierzący w Jezusa, tak właśnie działa iluzja bazująca na półprawdach objawianych przez demony. W większości chrześcijanie nie mają takiego poznania sfery duchowej jak będący pod wpływem demonów (z tej wyższej półki). Demony niższej rangi mają inteligencje mniejszą od krokodyli, wyżsi są znacznie przebieglejsi od ludzi (ludzki umysł jest bezradny wobec nich).
Wyżsi rangą wyszukują ludzi z większymi wpływami po to żeby przez nich oddziaływać na większą liczbę osób. Czasami wynoszą ludzi na miejsca wpływowe. Demony walczą między sobą o wpływy, wywołują wojny na różnych płaszczyznach.
Demony nienawidzą ludzi, dlatego, że Bóg szczególnie upodobał sobie słabego człowieka. Dlatego, że Bóg dał człowiekowi więcej niż aniołom. Dlatego, że więcej dla człowieka poświęcił. Dlatego, że człowiek pokonał demony. Demony nie potrafią inaczej myśleć jak tylko przez pryzmat hierarchii i interesów. Bóg stworzył człowieka do tego żeby mu objawić siebie. Nawet aniołowie Boga nie potrafią tego zrozumieć. Aniołowie są bardziej sługami a ludzie bardziej dziedzicami czyli synami.
Demony przybierają postać aniołów światłości, i robią to przekonująco. Jedynie Jezus pokonał diabła i w Jezusie człowiek może być wolny od wpływów demonicznych. Tego demony najbardziej znieść nie mogą to jest dla nich najbardziej poniżające, że człowiek w Jezusie ma władzę nad nimi. Czasami ludzie o własnych silach mogą się przeciwstawić demonom. Czasami mogą wyrzucić jednego po to żeby oddać pod władzę drugiego. Niektóre demony specjalizują się w podrabianiu chrześcijaństwa czyli chodzenia z Jezusem. Wielu ludzi widząc działanie tych demonów myślą, że tak wygląda chrześcijaństwo. Generalnie demonom chodzi o to żeby człowiek nie poznał prawdy o Jezusie. Ludzie będący pod wpływem demonów szczególnie źle znoszą ewangelię. Czasami spokojni i opanowani wybuchają złością i sarkazmem (zwłaszcza w konfrontacji z obecnością Ducha Św. uciekają i odczuwają strach). Ludzie głównie wpadają pod wpływy demonów bo nie chcą zależności od Boga (właściwie nie ma innego powodu). Ludziom kojarzy się, że pójście za Jezusem to droga przez mękę ponieważ demony zadbały o to żeby tak to się ludziom kojarzyło.

61

Odp: Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy?

To co napisałeś jest bardzo niebezpieczne, uważam, że wręcz jest średniowieczne. Oczywiście w świetle Twojej teorii mogę być pod wpływem wyższych sił demonicznych i dlatego Cię atakuję.
Po pierwsze: chrześcijanin powinien skupić się na Bogu nie na diable. Jeśli skupia się na diable pali G. Bruna, atakuje M. Kopernika i innych. Nie tak dawno skończyły się wieki, w których jakikolwiek postęp, sekcja zwłok itd. były traktowane jako paktowanie z diabłem. Robisz to samo, choć intencje masz pewnie szlachetne, ale nimi jest piekło wybrukowane!
Po drugie Twoja wiedza na omawiany temat, jest intuicyjna, magiczna!, Ty powiesz duchowa, dla mnie absolutnie nie jest to prawdą. To uzurpacja, wybacz, że tak mocno piszę. Biblia na ten temat milczy. Są jednak chrześcijanie, którzy uwielbiają takie thrillery, mają taką skłonność umysłu, lubią tworzyć wizje walki aniołów itd.
Po trzecie: widziałam ludzi, którzy wszędzie widzieli działanie szatana. Nie przyjechał autobus, bo diabeł zainspirował kierowcę do spóźnienia, potknęli się: diabeł maczał w tym palce itd. To jest zamieszanie proporcji między światem duchowym a realnym i prowadzi do psychiatryka!
Po czwarte: Twoją intencją jest prawdopodobnie skierować ludzi do Chrystusa. Nie można oddziaływać na ludzi przez strach. Strach bowiem koncentruje ich na szatanie, a nie na Bogu. Stosy, na których jeszcze niedawno płonęli ludzie, to potwierdzają. Tam płonęli ludzie nie w imię Boga, z Bogiem nie miało to nic wspólnego. Te stosy nie wygasły na tyle, aby o nich w XXI w. zapomnieć. Nie nawołujesz do stosów oczywiście, ale żaden człowiek, podkreślam żaden nie ma prawa decydować o duchowości innego! Jedynie uczynki człowieka mogą pokazać nam, z kim mamy do czynienia. Zobacz ,,Czarownice z Salem", aby poznać, że igrasz z ogniem. Ci ludzie też zajmowali się duchowością i do czego ich to doprowadziło.
Znam przywódców chrześcijańskich, którzy molestowali  wiernych. Znam chrześcijan, którzy twierdzili, że to dlatego że byli blisko Boga, szatan działał wobec nich ze zdwojoną siłą. Co za zakłamanie! Ale daję Ci słowo, że Ci ludzie każdego, co zwróciłby im na ten problem moralny uwagę, utopiliby w łyżce wody. Byli to ludzie nawróceni, ewangelicznie wierzący, traktujący Jezusa jako osobistego Zbawiciela.
Liczy się nie tylko duchowość, ale i rozum i tzw. przyzwoitość.

62

Odp: Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy?
epilenka napisał/a:

To co napisałeś jest bardzo niebezpieczne, uważam, że wręcz jest średniowieczne. Oczywiście w świetle Twojej teorii mogę być pod wpływem wyższych sił demonicznych i dlatego Cię atakuję.
Po pierwsze: chrześcijanin powinien skupić się na Bogu nie na diable. Jeśli skupia się na diable pali G. Bruna, atakuje M. Kopernika i innych. Nie tak dawno skończyły się wieki, w których jakikolwiek postęp, sekcja zwłok itd. były traktowane jako paktowanie z diabłem. Robisz to samo, choć intencje masz pewnie szlachetne, ale nimi jest piekło wybrukowane!
Po drugie Twoja wiedza na omawiany temat, jest intuicyjna, magiczna!, Ty powiesz duchowa, dla mnie absolutnie nie jest to prawdą. To uzurpacja, wybacz, że tak mocno piszę. Biblia na ten temat milczy. Są jednak chrześcijanie, którzy uwielbiają takie thrillery, mają taką skłonność umysłu, lubią tworzyć wizje walki aniołów itd.
Po trzecie: widziałam ludzi, którzy wszędzie widzieli działanie szatana. Nie przyjechał autobus, bo diabeł zainspirował kierowcę do spóźnienia, potknęli się: diabeł maczał w tym palce itd. To jest zamieszanie proporcji między światem duchowym a realnym i prowadzi do psychiatryka!
Po czwarte: Twoją intencją jest prawdopodobnie skierować ludzi do Chrystusa. Nie można oddziaływać na ludzi przez strach. Strach bowiem koncentruje ich na szatanie, a nie na Bogu. Stosy, na których jeszcze niedawno płonęli ludzie, to potwierdzają. Tam płonęli ludzie nie w imię Boga, z Bogiem nie miało to nic wspólnego. Te stosy nie wygasły na tyle, aby o nich w XXI w. zapomnieć. Nie nawołujesz do stosów oczywiście, ale żaden człowiek, podkreślam żaden nie ma prawa decydować o duchowości innego! Jedynie uczynki człowieka mogą pokazać nam, z kim mamy do czynienia. Zobacz ,,Czarownice z Salem", aby poznać, że igrasz z ogniem. Ci ludzie też zajmowali się duchowością i do czego ich to doprowadziło.
Znam przywódców chrześcijańskich, którzy molestowali  wiernych. Znam chrześcijan, którzy twierdzili, że to dlatego że byli blisko Boga, szatan działał wobec nich ze zdwojoną siłą. Co za zakłamanie! Ale daję Ci słowo, że Ci ludzie każdego, co zwróciłby im na ten problem moralny uwagę, utopiliby w łyżce wody. Byli to ludzie nawróceni, ewangelicznie wierzący, traktujący Jezusa jako osobistego Zbawiciela.
Liczy się nie tylko duchowość, ale i rozum i tzw. przyzwoitość.

Nie wiem jak mam skomentować to co napisałaś. Po pierwsze nie znasz mnie. Po drugie pisałem w temacie i na temacie się skupiałem, trudno pisać poruszając wszystkie tematy.
Nie rajcuje mnie demonologia, wypowiadałem się rzadko w tym temacie. Nikogo nie chcę straszyć. Jeśli nawet w średniowieczu podobnie wierzyli to jednak inaczej postępowali niż ja (w średniowieczu panowały różne poglądy i nie wszystkie pasują do moich). Nie straszmy średniowieczem bo to jest nadużywane w tego typu dyskusjach.
Jezus i jego uczniowie głosili zdecydowane poglądy. Prawda dla nich była jedna.
W temacie wypowiedziałem się z powodu liberalnych wypowiedzi wobec demonów (czy jakkolwiek nazwać zło osobowe czy energie). Wiem o czym piszę, więc nie będę rozwadniał kiedy wiem, że ludziom może się stać krzywda. Nie potrafię inaczej pomóc jak tylko pisać co myślę na dany temat i  modlić się. Nie uważam się za człowieka który wie najlepiej, uważam, że znalazłem źródło wiarygodnej wiedzy. Nie potępiam nikogo i nie stosuje żadnych technik żeby uwolnić kogoś od wpływów szatana. Pomagam tylko tym którzy wyraźnie tego oczekują. Wyganiam demony w sposób zupełnie nie spektakularny. Głównie skupiam się na Jezusie. Znam przypadki chrześcijan którzy ranią i szkodzą innym demonologią. W ostatnim poście między innymi o takich metodach działania demonów pisałem.
Dlatego myślę, że możesz być spokojna jeśli chodzi o moją postawę wobec ludzi bez względu na poglądy i stan duchowy. Nie czuję się lepszy od nikogo, i ani kiwnięciem palca nie zasłużyłem na więcej niż inni (tym bardziej, że nie o zasługi tutaj chodzi).
Jeśli masz jakieś pytania w związku z moją wypowiedzią chętnie odpowiem.

63

Odp: Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy?

Nie chciałam bynajmniej ocenić Ciebie i jeśli swoją wypowiedzią Cię uraziłam, to bardzo przepraszam. Przeczytałam Twój przedostatni post i do niego się odniosłam, nie śledzę tej dyskusji i Twoich poglądów na ten temat. Z tego, co zresztą napisałeś mi w odpowiedzi wynika, że rozumiesz moje obawy, mam przynajmniej taką nadzieję. Wynikają one bowiem z bardzo długiego przebywania wśród charyzmatycznych chrześcijan i obserwacji ich nadużyć w wyżej wymienionym zakresie, np. prorokowania, że ktoś jest opętany, a potem okazywało się, że prorokini ma ,,coś", nosi zawiść w sercu wobec tego kogoś do kogo odnosić się miało ,,proroctwo" itd, itd. Ci ludzie w swoim najgłębszym przekonaniu także działają w imieniu Jezusa. Odniosłam się do zjawiska obserwowanego przeze mnie, a nie do Ciebie osobiście.

64

Odp: Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy?
epilenka napisał/a:

Nie chciałam bynajmniej ocenić Ciebie i jeśli swoją wypowiedzią Cię uraziłam, to bardzo przepraszam. Przeczytałam Twój przedostatni post i do niego się odniosłam, nie śledzę tej dyskusji i Twoich poglądów na ten temat. Z tego, co zresztą napisałeś mi w odpowiedzi wynika, że rozumiesz moje obawy, mam przynajmniej taką nadzieję. Wynikają one bowiem z bardzo długiego przebywania wśród charyzmatycznych chrześcijan i obserwacji ich nadużyć w wyżej wymienionym zakresie, np. prorokowania, że ktoś jest opętany, a potem okazywało się, że prorokini ma ,,coś", nosi zawiść w sercu wobec tego kogoś do kogo odnosić się miało ,,proroctwo" itd, itd. Ci ludzie w swoim najgłębszym przekonaniu także działają w imieniu Jezusa. Odniosłam się do zjawiska obserwowanego przeze mnie, a nie do Ciebie osobiście.

Tak też myślałem. Rozumiem o czym mówisz bo jestem charyzmatycznym chrześcijaninem od wielu lat.
Pozdrawiam.

65

Odp: Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy?

Jakies przyklady takiej ''falszywej duchowosci'' - pozornie dobrej, a powodowanej szatanem? Jak to rozpoznac? Czy nie jest tak, ze wszystko poza Jezusem jest 'be'?

I na troche inny temat: czy medytacja jest dobrym srodkiem rozwoju duchowego?

Screw gravity.

66

Odp: Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy?
paulina20 napisał/a:

Jakies przyklady takiej ''falszywej duchowosci'' - pozornie dobrej, a powodowanej szatanem? Jak to rozpoznac? Czy nie jest tak, ze wszystko poza Jezusem jest 'be'?

I na troche inny temat: czy medytacja jest dobrym srodkiem rozwoju duchowego?

Trochę szeroki temat. Podobno lepiej nauczyć się poznawać jak wyglądają prawdziwe banknoty zamiast uczyć się rozpoznawać fałszywki. Rzeczywiście wierzę, że wszystko poza Jezusem jest ?be?. Pewnie nawet chrześcijanom będę się kojarzył ze średniowiecznym ascetą który nie potrafi zbudować zdania bez wyrazu Jezus albo czegoś w tym rodzaju. No i jeszcze wygania demony z chodnika po którym chodzi a jak ktoś go nie chce słuchać to kwituje ?wylądujesz w piekle?.
Prostą zasadą o której mówił Jezus jest to, że zbawienia potrzebują wszyscy i tylko z łaski możemy być zbawieni. Nawet wielu chrześcijan wydaje się nie rozumieć tych podstawowych zasad. Głównie zwiedzenia biorą się z pychy ludzkiej, chęci dominacji i bycia lepszym nie tylko od innych ludzi ale także Boga. Szukamy podziwu i chwały ze strony innych. Nie chcemy słuchać i poświęcać się dla innych. Religie biorą swój początek w chęci przypodobania się Bogu, zarobienia na jego akceptacje.
Nie potrafimy myśleć kategoriami miłości ale raczej dominacji. Z tego bierze Się piramidalna hierarchia we wszystkich religiach łącznie z chrześcijaństwem. Tytułowanie mistrzów i duchowych przywódców. Wiara w to, że duchowe poznanie jest tylko dla niektórych ludzi. Jak Jezus powiedział ?sami nie wchodzą i innym wejść nie dają?. Budowanie swojego poczucia wartości na tym jak długo potrafię się modlić czy medytować, albo ile to ja nie wiem czy jak to jestem jaśnie oświecony. Przekonanie, że osiągnę przychylność Boga czy jakiś stopień wzrostu przez własne wysiłki jest zwiedzeniem. Zbawienie jest z łaski i należy je przyjąć przez wiarę w to co się stało na krzyżu. Rozwój duchowy osiągamy jedynie jako efekt uboczny relacji z Bogiem. Relacja z Bogiem odbywa się za Jego inicjatywą i naszą zgodą. Nie potrzeba do tego żadnych technik duchowych.
Medytacja w rozumieniu chrześcijańskim jak najbardziej jest relacją z Bogiem, czyli pośrednio wpływa na nasz rozwój duchowy. W Biblii angielskiej występuje słowo medytacja a w polskiej rozważanie. W grece to samo słowo można przetłumaczyć jako przeżuwanie (jak krowa przeżuwa). Chodzi o to, że najpierw słuchasz albo czytasz a potem rozmyślasz i pytasz Boga co by to mogło oznaczać.
Natomiast nie polecam medytacji w znaczeniu religii wschodu. Myślę, że pozbawia nas zdolności logicznego myślenia i otwiera na działanie demonów.
W chrześcijaństwie występuje modlitwa w językach, jest to dar Ducha Św. Modląc się językami uwrażliwiamy się na świat duchowy i wzrastamy w mocy Ducha Świętego.
Jeśli coś w mojej wypowiedzi jest nie zrozumiałe chętnie rozszerzę zagadnienie.

67

Odp: Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy?

Dobra strona w nas to BOG,zla strona-DIABEL,niestety i to i to siedzi w nas gleboko zakorzenione i tylko od nas zalezy,ktora strona jest bardziej na wierzchu a ktora skrzetnie ukrywamy,to od nas zalezy jacy chcemy byc jacy mozemy byc...

68

Odp: Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy?

Od dość dawna czytam tutejsze forum. Co wcale nie oznacza, że jest to równe mojej akceptacji tego o czym piszecie.

   Na początek należy postawić odpowiedź na pytanie KIM jest Bóg? Dla mnie istnienie Boga nie jest kwestią wiary lecz jest niezaprzeczalną prawdą. Moje przekonanie jest wynikiem zarówno objawienia zawartego w PŚ jak i moich osobistych doświadczeń, zbyt sentymentalnych aby pisać o tym dla ogółu. Nie urwałem się również ze średniowiecza... jak co+niektórzy mogą przypuszczać.
 
  Bóg jest niewyobrażalną Miłością której Istoty ani człowiek ani nawet najwyższy rangą anioł ( pomimo swojego ogromu pojmowania ) nie jest w+stanie zrozumieć w pełni. Dlatego też rani mnie teoria o 2 twarzach Stwórcy. Bóg jest MIŁOŚCIĄ i to trzeba zaznaczyć już na samym początku.

    Ktoś zapytał dlaczego szatan nie został zgładzony? Czy Kochający Ojciec może zgładzić swoje dziecko?

   mtmtc- dość trafnie. Niestety- ludzie nie są świadomi tego świata którego nie potrafią dostrzec swoimi zmysłami. A każdy człowiek mimo wyjątkowości i szczególnego miejsca w oczach Pana, jest robakiem w odniesieniu do bytów wrogich ludzkości- nawet tych "najniższych".

Któż jak BÓG ?!

69 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-02-21 14:51:18)

Odp: Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy?

Cadere, dlaczego miłość i inne znane człowiekowi zjawiska nazywasz Bogiem? Dlaczego doszukujesz się czegoś więcej w zjawiskach, które można sprowadzić do prostych uczuć, relacji międzyludzkich? Rozumiem że każdy postrzega świat w swój wyjątkowy sposób, ale nie rozumiem po co doszukiwać się pewnych rzeczy w zjawiskach, które wcale nie są trudne do pojęcia? (mam tu na myśli uczucia).

"Ktoś zapytał dlaczego szatan nie został zgładzony? Czy Kochający Ojciec może zgładzić swoje dziecko?"
Bądźmy poważni, Bóg nie zgładzi domniemanego sprawy wszelkiego zła na świecie, a zabija mieszkańców miast w Starym Testamencie, chociaż zło które wyrządzali było o wiele mniejsze.

Wracając do wątku, co sądzicie o tzw. "efekcie Lucyfera" i doświadczeniu prof. Zimbardo? Nie świadczy on dobrze o gatunku ludzkim. Dlaczego Bóg (który? której religii?) stworzył (zakładając w tym przypadku taki wariant) nas takimi, że możemy postępować w taki sam sposób jak we wspomnianym eksperymencie? Myśle że wolna wola nie ma tu nic do rzeczy, bo są to działania podświadome, niezwiązane z częścią odpowiadającą za logiczne myślenie.

70

Odp: Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy?

Wybacz Matt... ale ja nie pisałem o prostocie uczuć. MIŁOŚĆ jako pojęcie tożsame z NIM nigdy nie było i nie będzie czymś banalnym i prostym. Czym dla Ciebie jest miłość? A czym miłość jest dla kogoś innego? Nie potrafie, ani słowem mówionym ani pisanym wytłumaczyć tobie jak wielka jest przepaść pomiędzy MIŁOŚCIĄ Boga w porównaniu do uczuć czysto ludzkich, które częstokroć z jakąkolwiek miłością nie mają nic wspólnego.

   Jako punkt odniesienia ( który oczywiście w żaden sposób nawet nie podkreśla prawdziwej wielkości Pana Boga ) można pisać o Słońcu widzianym z baaardzo bliska (  ciało ludzkie tego nie przetrwa ponieważ spłonie) do efektu Tyndalla w szklance wody.

   Poruszyłeś kwestie Starego Testamentu, co w moim odczuciu nie było zbyt trafne. Według wiary, jeżeli więc ludzie są "duchem w ciele"  a byty o których jest temat nigdy ciała nie posiadały, ponieważ moment ich stworzenia sięga dalece przed kreacją materii... jak więc możesz pisać że śmierć ciała jest równoważna ze zgładzeniem bytu czysto duchowego?
   Nie podałeś tego oczywiście dosłownie, ale właśnie tak rozumiem twój argument.

   Ponadto, Stary Testament w wielu miejscach nie powinien być tłumaczony jednoznacznie. Czasami zastanawiam się, dlaczego niektórzy ludzie tak ochoczo odwołują się do ST nie znając/nie rozumiejąc ewangelii i jej przesłania?

   Rozumiem wasze wątpliwości. Wiara jest jednak wielką Łaską, która wykracza poza zasady logiki i "prostego" pojmowania. Życzę jednak każdemu aby miał okazje poznać Boga gdy "otworzy oczy"... bo jest to największe i najwspanialsze z marzeń.

Któż jak BÓG ?!

71 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-02-21 18:40:12)

Odp: Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy?

Nie mamy tu w sumie o czym dyskutować smile Ty żyjesz w swoim świecie, a ja w swoim. Ja staram się racjonalnie podchodzić do życia, i choć bujanie w obłokach jest przyjemne to nie jest jak dla mnie realnym odtworzeniem rzeczywistości a jedynie intelektualnym tworem rozgrywającym się pod czaszką i nigdzie indziej  wink

Nie tłumaczę ST dosłownie. Jednak przykładowo zburzenie Sodomy to raczej nie metafora, a raczej stwierdzenie że taki czyn miał miejsce.

Co do porównania szatana z ludźmi, jak zauważyłeś jest to jedynie kwestia wiary. W każdym innym wypadku to nie ma sensu. A ja uważam że ludzie mogą wierzyć we wszystko, co nie znaczy że wszystko w co się wierzy jest słuszne czy prawdziwe. Bo skąd masz pewność, że Twoje wierzenie jest bardziej słuszne niż jakiegoś Zulusa w Afryce w całkiem inne bóstwo? I fakt, że ktoś coś tam kiedyś napisał niczego nie zmienia.
Dla mnie łaską jest zrzucić z siebie ograniczenia jakie nakłada religia i postrzegać wszechświat w oparciu o naukę i to co odkryte/poznane. Religia i ogólnie wierzenia miały największą siłę oddziaływania na samym początku, kiedy człowiek naprawdę niewiele wiedział o otaczającym świecie, potem w miarę postępu nauka rozwijała się szybciej, wierzenia także ewoluowały. Dzisiaj mamy świat podzielony na społeczeństwa wysoce cywilizowane gdzie religia nie odgrywa już tak dużej roli jak kiedyś gdy tak zamożne nie były, społeczności gospodarek średnio rozwiniętych jak Polska gdzie religia ma jeszcze silę oddziaływania, ale jej rola systematycznie maleje co obserwujemy po spadającej liczbie katolików, i kraje najbiedniejsze gdzie najwięcej osób wierzy, bo tak naprawdę ta wiara daje im siłę, aby przetrwać. 

Nadal interesuje mnie odpowiedź osób wierzących na moje ostatnie pytanie z poprzedniego postu w tym wątku odnośnie "efektu Lucyfera"? Dlaczego coś takiego istnieje w nas? (z punktu widzenia religii).

72

Odp: Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy?

Pytanie tematu - sukcesem diabła, że ludzie w niego nie wierzą.
Ja wierzę w Boga, więc i wierzę w diabła. On istnieje, ma swoją twarz.
Jeśli ktoś nie wierzy - niech zacznie modlić do Szatana, On wysłucha. Zacząć się modlić o coś dla siebie, o lepsze życie - pomoże, ale zażąda czegoś co się kocha. Taki jest diabeł. Istnieje, ale lepiej w niego nie wierzyć. Pomoże, ale zapłaci się cenę większą niż się myśli.
Stań plecami do lustra, uklęknij i pomódl do Niego by się ukazał. Wstań i wymów jego imię o 3 w nocy, uwierz, że obracając twarzą do lustra - zobaczysz coś co nie chcesz...
Lepiej go nie widzieć.

Raz się żyje, więc przestań patrzeć, na to co powiedzą inni tylko :
Rób to co uważasz za stosowne !

73

Odp: Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy?

Moim celem nie była dyskusja z tobą ani kimkolwiek innym- przedstawiłem jedynie swój punkt widzenia który uważam za słuszny, gdyż w moim odczuciu wymagała tego sytuacja. Nikomu nie narzucam moich przekonań ani też racji. Wolna wola- której temat poruszyłeś nie po raz pierwszy, jest wielkim przywilejem każdego z nas i jednocześnie mówi o tym, kim naprawdę jesteśmy.

   Pragnę tylko zwrócić uwagę na pewną nieścisłość, która uderza po oczach. Jako kontrargumenty do moich stwierdzeń podajesz zdarzenie ( wyrok na Sodomie ) które nijak ma się do "logicznego" pojmowania rzeczywistości, na które sam się powołałeś. Osoba której podejście do świata jest czysto racjonalistyczne  nie stosuje takich porównań, podobnie zresztą jak też nie doszukuje się wpływu "sił wyższych " niż tylko ludzkie na wybór podejmowany przez jednostkę ( patrz Twoje ostatnie pytanie ).

   Może cię zaskocze ale o układzie nerwowym człowieka wiem troszkę więcej od ciebie ponieważ zawód jaki będe wykonywać jest nierozerwalnie związany z mózgowiem i jego patologią. Oczywiście, nie pisze o tym dlatego aby w jakimkolwiek stopniu obniżyć ocenę twojej wypowiedzi- pragnę jedynie podkreślić że przekonanie w obecność tak wspaniałego bytu jak BÓG nie jest związane z zaściankowością, brakiem wykształcenia czy też z sytuacją ekonomiczną człowieka, jak ty starasz się sugerować w swojej ostatniej wypowiedzi ( patrz- stopień rozwoju Państw a religia ). To natomiast kwestia wiary a prawdziwa Wiara wynika z Łaski. To moje przekonanie poparte nie moimi wyobrażeniami o Bogu a świadectwem mojego życia z Bogiem. Bo bez Pana Boga nic bym nie osiągnął a z NIM spełnione są moje wszystkie pragnienia a nawet znacznie więcej.
   Jestem spełniony żyjąc z Bogiem i myśląc o NIM każdego dnia. To prawdziwe szczęście i wielka radość. Tutaj wypada mi napisać że "moja wiara" nie jest związana z wychowaniem mojej osoby przez rodzinę ani też brakiem krytycznego myślenia mojej osoby :-)


   A teraz kilka słów o Szatanie i wiarze weń :

   Oczywiście że wierzę w istnienie Szatana a nawet jestem tego pewien. Największym zwycięstwem szatana oraz jego zastępów jest fakt że ludzie nie potrafią zaakceptować istnienia ducha który w wielu przypadkach jest o wiele bardziej inteligentny niż człowiek, o wiele bardziej potężniejszy oraz konsekwentny w swoim działaniu. Człowiek ma mnóstwo ograniczeń... jest mechanizmem który można złamać w wyjątkowo prosty sposób. Ducha to nie dotyczy- oni się nie męczą, nie odczuwają potrzeb ciała, niektórzy z nich nie mają dla was litości a tymbardziej zrozumienia. Ich celem jest wasze potępienie- wasz upadek. W ten sposób pragną odegrać się na Bogu, który pokochał człowieka całą swoją Istotą. Oni widzą bardzo dokładnie, znają słabości każdej jednostki, wiedzą kiedy i jak uderzyć aby wywrzeć zamierzony efekt. Precyzja działania bytu nieśmiertelnego, istniejącego poza czasem i materią jest zatrważająco dokładna.
   
   Pomimo faktu działania w tajemnicy przed zaślepioną ofiarą, często potrafią manifestować swoją obecność w bardziej związany z materią sposób... prorocze sny, charakteropatie, wizje, głosy w różnych językach, dręczenia fizyczne, choroby, cudowne "ozdrowienia"... metodyka jest wielce różnorodna.

   Jedyną osobą która ogranicza działania złych duchów jest Bóg- to On oraz Jego aniołowie chronią człowieka przed całkowitym upadkiem. Gdyby nie ochronna ręka Boga ten świat dawno by umarł.

   Czy więc szkodliwe czyny człowieka są wynikiem upadłych aniołów? Oczywiście że nie. To człowiek decyduje, to człowiek ma prawo wyboru, wolna wola. Kwestia w tym że szatan o tym doskonale wie... jego działanie jest ograniczane przez Boga bo gdyby nie było, to wówczas pojęcie wolnego wyboru nie dotyczyło by żadnej istoty ludzkiej.

   Ludzi darzy szatan szczególnią nienawiścią, ogromnym gniewem oraz obsesyjnym zainteresowaniem. Upadek każdej jednostki jest związany z wielkim bólem w sercu Boga, co szatan odbiera z ogromną satysfakcją. On tego pragnie... aby odwrócić ludzkość od prawdziwej MIŁOŚCI, od swojego Stwórcy.

   Takie czynności jak wróżenie, wywoływanie duchów ( nawet dla żartów ), pycha i zawiść ludzka, wyniosłość człowieka i pogoń za dobrami tylko tego świata sprawia że złe duchy mogą działać o wiele skuteczniej, z jeszcze większym efektem niż zwykle.

   Wykorzystując do swoich celów słabości człowieka które są dla nich widoczne od razu i od samego początku "poznane" oraz wykorzystując innych ludzi ( świadomie czy też nie... to akurat dla nich nie ma znaczenia )- na różne sposoby starają się wpłynąć na wybór, na dokonanie odpowiednich dezycji przez atakowanego. Chodzi o to aby was zniszczyć, zgnoić a przez to skrzywdzić Boga- ponieważ "strata" każdej osoby ludzkiej jest bardzo dotkliwie odbierana przez "Najwyższe Dobro ".


   Tyle w temacie mam do napisania. To moje zdanie i nikomu nie narzucam wiary w moje słowa.
Zależalo mi jednak, na przedstawieniu tematu w sposób najwyraźniej rzetelny i prawdziwy w jaki ja go poznałem .

   Ludzie mają szczególny udział w zbawieniu ponieważ właśnie poprzez wolny wybór decydują o swojej wartości... jest to jednak sytuacja uprzywilejowana, ponieważ Bóg rozumie doskonale słabości ludzkie, jest najwyższym Dobrem i wykazuje ogromną cierpliwość dla słabego człowieka, częstokroć nie dostrzegając popełnianych przez swoje dzieci błędów. To Najwyższa MIŁOŚĆ, ta... która nie ustaje, która nie szuka poklasku i nie przemija.

Któż jak BÓG ?!

74 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-02-22 13:51:48)

Odp: Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy?

Co do Sodomy, to był argument uderzający w religię przy moich założeniach, więc z moim logicznym rozumowaniem jest wszystko w porządku.
Widzisz problem polega na tym, że znowu upraszczasz pewne pojęcia, wrzucając je do worka "wiara". Tak tłumaczysz sobie rzeczy, których nie jesteś w stanie wytłumaczyć, nie twierdzę że jest to w pełni złe ale nie rozwiązuje pewnych problemów.

Człowiek w moim odczuciu wcale nie jest ani istotą boską, ani stworzoną na podobieństwo Boga. Przeczytane liczne teksty naukowe z dziedzin biologii, psychologii tylko mnie w tym przekonaniu utwierdzają. Uważam dodatkowo że tematyka Boga jest tak ogólna że każdy może ją w dowolny sposób interpretować. Nigdzie nie jest dokładnie określone czym jest Bóg ani czy on istnieje. Jak pisałem fakt, że ktoś utrzymuje że kontaktuje się z Bogiem jest tylko jego wewnętrznym odczuciem, pozostającym w kwestii wiary. Wiary w rzeczy, których prawdziwości nigdy nie da się potwierdzić.

Jesteś kolejną osobą po mtmtn w tym dziale, która łączy naukę z religią. Może i wiesz więcej ode mnie o układzie nerwowym człowieka ale wiesz mniej niż naukowcy którzy mózg ludzki badają, a których teksty czytuję. Weźmy np. takie zagadnienie jak duchy, które niektóre osoby zauważają. Nauka bardzo ładnie tłumaczy takie rzeczy w sposób bardzo przekonywujący, nie zmienia to faktu że wiele osób wierzy że ich projekcje są rzeczywistością. Bo jak inaczej np. tłumaczyć fakt że duchy możemy (tylko niektóre osoby) zobaczyć tylko w pewnych miejscach na Ziemi (popularne są stare zamki czy domy), a nie na ulicy w tłumie ludzi czy na koncercie muzycznym, jeśli nie pod wpływem zaburzeń pola magnetycznego (występujących w części miejsc na Ziemi) na nasz mózg,  co objawia się specyficznymi projekcjami, i to tylko w przypadku osób których mózgi na takie zaburzenia są podatniejsze? Do mnie taki wariant przemawia jako wiarygodny.

W założeniach NLP jest coś takiego jak własna mapa, która jest naszym subiektywnym odwzorowaniem terytorium, i terytorium  czyli otoczenie. W gruncie rzeczy fajnie, że odnajdujesz szczęście w tym, o czym piszesz, choć jak pisałem wcześniej, do mnie to nie przemawia.

Co do szatana ciekawie opisujesz tą tematykę, bez względu na stopień w jakim jest ona prawdziwa. Z mojego punktu widzenia Bóg o którym mówimy a którego nie zdefiniowaliśmy, jeżeli jest wszechmocny, może zrobić wszystko- nawet unicestwić szatana i całe zło, w każdej chwili. Dlaczego więc pozwala na to, aby on istniał i szkodził ludziom?

Druga sprawa, sam przypadek Boga jako bytu niepojętego. Bo niepojętym jest fakt, jak można stworzyć świat w takim układzie w jakim go widzimy. Uważam, że gdyby Bóg był idealny stworzyłby świat pełen miłości, bez zła i problemów, w którym ludzie i zwierzęta, rośliny koegzystowaliby bez szkody dla żadnej ze stron.
Widziałeś może na którymś z filmów, jak wyglądają zależności w świecie zwierząt? Jeśli nie to obejrzyj sobie przykładowo na youtube jak niedźwiedź polarny zabija morsa, lub lew antylopę, krokodyl gnu. To bardzo nieprzyjemne widoki, choć nie noszą znamion agresji a jedynie chęci zaspokojenia głodu, to zastanawia dlaczego Bóg mógł pozwolić na taki scenariusz życia na Ziemi? Dlaczego stworzył tak niedoskonałych ludzi, którzy są zależni od np. pokarmu z zewnątrz. W tym przypadku rośliny są doskonalsze od nas, bo same wytwarzają sobie pokarm. Czemu człowiek nie może korzystać w taki sam sposób ze słońca- największego znanego nam źródła energii?
Nie przemawia do mnie stwierdzenie, że taki świat już kiedyś istniał, ale wskutek grzechu stał się takim jaki jest dzisiaj. To tylko jedna z metafor, tak samo bujna jak ta, że kiedyś Bóg przy budowie wieży Babel pomieszał ludziom języki, i stąd mamy dzisiaj taką różnorodność językową na świecie. Językoznawcy mają inne zdanie na ten temat.

A tymczasem ten świat jest pełen mankamentów, i jest skazany na zagładę. Tzn wiadomym jest np. że za ileś tam milionów lat Słońce zakończy swój byt a Ziemia razem z nim, o ile wcześniej nie skończymy albo jako przeszkoda na drodze wielkiego meteorytu czy w czeluściach którejś z czarnych dziur. A sama Ziemia? Myśle że ludzie z natury są źli, pełni mankamentów czy to z punktu widzenia ich biologii czy psychologii, bardzo niedoskonałe istoty jak na byty boskie.

Odp: Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy?

Przepraszam wszystkich moderatorow:) Ale nie moge nawiazac polaczenia z Tunkiem-wysylam Tobie maila i nie dochodza:( Oproznij swoja skrzynke bo jest przepelniona!;) Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam moderatorow:)

The hard way is the best way.

76

Odp: Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy?

Piekło ma swoje autoryzowane punkty indoktrynacyjne - największe w Polsce ma siedzibę w Toruniu.

I feel the anger bleeding inside of me, I see your weakness growing more and more.
I share your insanity, I support your inner demons

77

Odp: Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy?

Wierzy się, że dobre rzeczy istnieją a złych nie ma (taka natura człowieka). Mimo, że Szatan jest nieodłącznym partnerem Boga to wiele osób zakłada, że go nie ma. Kościół Katolicki wpaja wszystkim swoim wyznawcom, że trzeba wierzyć w Boga i go czcić. Nie mówi natomiast jak należy odnosić się do Szatana oprócz tego, że powinno się go unikać.
Życie byłoby znacznie mniej skomplikowane gdyby religie nie istniały.

78

Odp: Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy?

Ja mam powazne watpliwosci co do istnienia i diabla i boga, jak zarowno elfow, skrzatow i swietego Mikolaja.

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

79

Odp: Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy?

Ja wierzę...

Have I gone mad? I'm afraid so. You're entirely bonkers. But I'll tell you a secret. All the best people are.

In Gegensatz zu Menschen Katzen lecken nur eigene Ärsche. tongue

80

Odp: Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy?
Ojciecpiotr napisał/a:

Wierzy się, że dobre rzeczy istnieją a złych nie ma (taka natura człowieka). Mimo, że Szatan jest nieodłącznym partnerem Boga to wiele osób zakłada, że go nie ma. Kościół Katolicki wpaja wszystkim swoim wyznawcom, że trzeba wierzyć w Boga i go czcić. Nie mówi natomiast jak należy odnosić się do Szatana oprócz tego, że powinno się go unikać.
Życie byłoby znacznie mniej skomplikowane gdyby religie nie istniały.

Kosciol katolicki mowi jak nalezy postepowac w stosunku do diabla, lecz niewielu widocznie slucha.

81

Odp: Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy?

Kiedys nie wierzylam. Teraz wierze w jego istnienie,doznalam wiele jego dzialan w swym zyciu,zwlaszcza po nawroceniu do Boga. Od straszenia,po kuszenie.

Posty [ 59 do 81 z 81 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Sukcesem diabła jest to, że ludzie w niego nie wierzą... a Wy?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018