pennylane napisał/a:Paulinko, nie rozumiem skąd w Twojej wypowiedzi tyle jadu i złośliwości. Jeżeli zamierzasz mnie obrażać i oskarżać o to, że nie czuję żadnych zapachów - cóż, droga wolna ale donikąd to nie prowadzi.
(..)
Mam duży szacunek do osób takich jak ty - stawiających na zdrowy tryb życia, sport, aktywność fizyczną. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli jakakolwiek taka osoba wtrąca się do mojego życia i nakazuje mi rzucać palenie, biegać, jeść warzywka i robić codziennie po 3 skłony to ten szacunek tracę.
Pennylane, akurat do ciebie niczego nie keirowalam. Malo wiem o tobie, wiec nie wiem, gdzie tam cie obrazilam
Ale jadu troche bylo, przyznam, bo zbyt wiele razy juz wkurzal mnie dym.
Co do drugiej czesci wypowiedzi - ja naprawde nie czepiam sie ludzi co robia ze swoim zyciem. Od palaczy oczekuje tylko jednego - niepsucia powietrza (i zdrowia) innym. Dlatego tez skarzylam sie na przypadki 'publicznego' palenia. Mam pod nosem przypadek, ze matce mzoe grozic rak, jesli bedzie wdychala dym papierosowy,a jej corka mimo to pali w domu..
Jesli nikt mi nie smrodzi pod nosem, tam, gdzie mam prawo miec swieze powietrze, to ok, niech robi co tylko chce. ja tez mam zle nalogi (np wielogodzinne surfowanie w necie) tylko nikomu nimi nie szkodze.
Paweł-1979 napisał/a:A fabryki, samochodowe spaliny?, ci nie przeszkadzają?

Mi spaliny przeszkadzaja,moze ty lubisz je wachac. Nie wnikam. Chociaz i tak mniej mi wadza od papierosow, bo w najnwoszych modelach aut sa juz dosc bezzapachowe. Poza tym nikt nie podchdozi ci z nimi pod nos 
Roxana napisał/a:Paulina20 , nie piszemy tu o szambie czy też o zgniliźnie , ale o paleniu.
Co za roznica. To byl tylko przyklad, 'metafora taka'. Smrod dla kogos to smrod,co tu trudnego do pojecia..?
Roxana napisał/a:albo pisze że jego dziadek śmierdzi (brak szacunku).
Oj wybacz, ale sie zagalopowalas. Przede wszystkim - nie uzylam takiego obcesowego okreslenia. Po drugie - jesli bede mowic,ze moj dziadek pachnie, mimo, ze nalogowo pali,to bedzie oznaka szacunku? Czy tu jest gdzies logika? To,ze kogos szanuje,nie znaczy mam byc wobec wszystkiego co robi/mowi bezkrytyczna. Moze wyjasnisz mi swoje pojecie 'szaucnku', bo wydaje sie dosc kuriozalne 
Roxana napisał/a:A co do kawału , hmm... widzę że studiujesz , a kawału nie rozumiesz. Twoja strata.
Kawal rozumiem,ale mnie akurat nie bawi,bo nie trafia w moj swiatopoglad. To roznica.
Ideen napisał/a:tzn ja mam identycznie ale w stosunku co do wędlin, kiełbas i czego tam jeszcze. Nie mogę się przełamać, za każdym razem kiedy próbowała miałam odruch wymiotny
A to ciekawe. Ale mgoe to zrozumiec,chociaz mieso moge jesc (tylko nie ejst to jakis rarytas, bardziej juz czkeolada
). Dla mnie za to flaki smierdza jakby kupa.. Ciekawe,czy ktos jeszcze tak ma. Poza tym smak tez maja dla mnie mdly (raz sprobowalam
)