Kocham człowieka, który mnie niszczy, okłamuje, nie szanuje...Co mam zrobić, nie mam siły..
Jestem bystra, mam świetną pracę, ludzie uważają mnie za silną Babę a ja nie mam siły...
Każdy zawsze mówi, ze kto jak kto ale ja sobie zawsze i wszędzie poradzę...a ja siedziałam wczoraj z nożem przy nadgarstku i mało brakowało...Mam wspaniałego synka ale boje się, ze nie dam rady...nie mogę z nikim o tym porozmawiać bo i tak nikt nie uwierzy...przecież każdy może mieć słabości ale nie ja...Co robić?Boże, co robić?
Podobne tematy
Przede wszystkim odłóż ten nóż. Z partnerem trzeba rozmawiać i sprubować uporządkować drażniące tematy. Jasno trzeba przedstawić swoje oczekiwania. A jeżeli wciąż będzie tak robił,to oceń sama co to znaczy i czy warto z kimś takim być.
Samobojstwo nie jest tutaj rozwiązaniem, z tego wzgledu, że nie jesteś sama tylko masz dziecko. I musisz zmyślec przedewszystkim o nim. Na prwdę ten twój ukochany jest taki wspaniały, żebyś przy nim trwałanie zwarzając na to co ci robi i jak cie traktuje. dziewczyno zastanów się naprawde warto? tego w zyciu chciałaś? Tak to wszystko miało wygladać? Przeanalizuj sobie na spokojnie wszystkie za i przeciw, wypisz plusy i minusy, warto trwac w takim związku? Nie sądze. Ja na twoim miejscu bym wiała. Wiem, że go kochasz, ale czy na pewno to jets prawdziwa miłość, z jego strony nie sądzę. Z twojej tez już chyba nie, może jakieś przywiązanie, strach przed samotnością, to wszystko.
Ból przejdzie i z czasem znowu zaczniesz się usmiechać, przy nuim już pewnie nie pamietasz co to usmich. A i jeszcze jedno, gadanie, że nikt ci nie uwierzy jest bzdurne. Mnie tez uważają za tytana, ale jak stanełam przed kumpela i sie rozryczałam i wszystko jej powiedziałam okazała sie, że moje przypuszczenia były bezpodstawne. Ludzie słuchają, pomagają, doradzają...zaufaj im, bo jemu już chyba nie warto!
Rozumiem Cię doskonale. Jestem podobną osobą do Ciebie, młoda, atrakcyjna, inteligentna, lubiana. Tylko na mężczyzn trafiam nie takich. Ryją mi w mózgu, a ja ciągle staram się coraz mocniej. Dlatego na bazie własnych doświadczeń radzę Tobie: odejdź od tego mężczyzny. Każda z nas zasługuje na miłość i szacunek. I choć teraz trudno Ci w to uwierzyć, to gdzieś czeka na Ciebie odpowiedni mężczyzna. Masz synka i zrób wszystko, że on nie widział nieszczęśliwej matki, bo to się na nim odbije. Pomyśl o sobie i o nim, żebyś mogła być z Was obojga dumna.
anka nie jestes osamotniona bardzo dobrze cie rozumiem jestem w identycznej sytuacji i czytajac cie poczulam sie tak jakbym sluchala siebie z jednym wyjatkiem sytuacje z nozem zostawilam juz za soba i jesli masz ochote pogadac moze razem uda nam sie wyjsc z tej sytuacji pisz...pozdrawiam
ps .skad jestes?
przerażająca prawda...
miałam koleżankę która była w podobnej sytuacji..mąż znęcał się nad nią psychicznie,przy znajomych przykładny mąż i ojciec
w domu istny potwór!z czasem było coraz gorzej,dochodziło do rękoczynów...oczywiście żaden z sąsiadów nic,nigdy nie widział,nie słyszał a ona obwiniała tylko siebie...nie zostawiła go bo bała sie tego co ludzie powiedza,nie zglosiła tego nigdzie i innym też na to nie pozwoliła..pewnego popołudnia zakatował ją na śmierć bo podała mu za gorący obiad..każdy umył ręce,dziecko zabrano do rodziny zastępczej a on dostał rok więzienia...wiem że mnie jest latwo to powiedzieć czy napisać..ale czy warto poświęcać siebie a czasem i dzieci..czy lepiej odejsc i powoli na nowo ułożyć sobie życie...