Ciężko mi uwierzyć w miłość od pierwszego wejrzenia, raczej w zaurocznie, to jeszcze, ale i w to wątpie.
Miłość z długiej przyjaźni? Jak? Z facetem do którego mówiłam różne rzeczy, któremy opowiadałam jak mi się nie układa w tej sferze później mam podejść do niego jak do mężczyzny, mam się z nim całować, dotykać go??
Wiecie co jest najgorszę to, że marnuję czas ![]()
Siedzę i bezczynnie patrzę się w pulpit i zastanawiam się sama dlaczego tak się stało, biję się z myślałami.
W efekcie nie mam nic. Powoli zatracam samą siebie, moją radość życie, za chwilę zostanei mi już tylko pewność siebei cynizm nonszalancja i sarkazm ![]()
Miłość z długiej przyjaźni? Jak? Z facetem do którego mówiłam różne rzeczy, któremy opowiadałam jak mi się nie układa w tej sferze później mam podejść do niego jak do mężczyzny, mam się z nim całować, dotykać go??
qurana też mnie to dziwi, a często się zdarza - co za świat, pomyślał by kto.
no_nam a tak mnei krytykowałeś a tu proszę jednak widzisz że mam rację.
Dziękuję, że piszeszz ![]()
no_nam a tak mnei krytykowałeś a tu proszę jednak widzisz że mam rację.
Dziękuję, że piszeszz
Jednak nie widzę moja droga, a post wyżej chyba źle odebrałaś ![]()
To jest cieżkie. No tak musi byc i tyle ![]()
Ja już mam za dużo latek ![]()
Pewnie powinnam się skupic na czymś innym
Najgorsze jest to że na niczym nie moge się skupić, nawt rano za bardzo nie wiedziałam co na siebie ubrałam i tak poszłam na zajęcia
Ja już mam za dużo latek
stara jesteś przyznać trzeba i nie ma tu nad czym się rozwodzić.
Najgorsze jest to że na niczym nie moge się skupić, nawt rano za bardzo nie wiedziałam co na siebie ubrałam i tak poszłam na zajęcia
Straszne !!!
Dzięki że się ze mnie nabijasz
Martynko ty wiesz swoje, ja wiem swoje i tak będziemy w kółko ![]()
OK chcesz mi powiedzieć, ze nie jestem za stara na pierwszą miłość dzięki może i nie ![]()
Moje koleżanki miały ją jak miały lat 15, czuję, że odstaję ![]()
A co to za miłośc która dla mnie będzie pierwszą a dla niego piątą?
OK chcesz mi powiedzieć, ze nie jestem za stara na pierwszą miłość dzięki może i nie
powoli zaczynam widzieć jakieś postępy ![]()
A co to za miłośc która dla mnie będzie pierwszą a dla niego piątą?
a jakie to ma znaczenie ?. Dziewczyny spotykają się z facetami o 20 lat starszymi.
Tak dla pieniędzy ![]()
Jeden ojciec mi wystarczy ![]()
Ciekawe co taka 20 robi z 40 latkiem no on jeszcze może no ale co 30 z 50 latkiem?
79 2010-01-07 00:29:01 Ostatnio edytowany przez no_nam (2010-01-07 00:37:45)
Martynko tak za bardzo nie możemy tu luźno pisać, ponieważ znów zobaczę niebieski kolorek.
Niektórzy piszą niebieskim kolorkiem - a po nim mam leki i spać nie mogę.
A gdzie masz zobaczyć ten niebieski kolorek??
No nie ukrywajmy, związaki z dużą różnicą wieku są w 90% w tym celu.
Jednak chcialbym, abyśmy wrócili do głównego tematu ![]()
Jak zachwują się zakochani? Jaki wpływ ma to uczucie na ich zachowanie?
I jakie ma znaczenie to ile mają lat?
Jakie ma znaczenie czy jest to pierwsza czy piąta miłość??
Jednak chcialbym, abyśmy wrócili do głównego tematu
ok
Jak zachwują się zakochani? Jaki wpływ ma to uczucie na ich zachowanie?
iracjonalnie
I jakie ma znaczenie to ile mają lat?
nie ma znaczenia
Jakie ma znaczenie czy jest to pierwsza czy piąta miłość??
jak wyżej.
no_nam jesteś zabawny to nie miała być ankieta ;p
Chciałam przeczytać wypowiedź a nie zdawkowe odpowiedzi ![]()
To nie jest komisariat ![]()
Odpowiedziałem na pytania - tak ja myślę - niech inni się wypowiedzą.
Wszystko mają robi inni? A co Ty będziesz robił? ;P Inni nie są chętni do wypowiedzi ![]()
z tego względu, ze się zgadzają z moja opinią, wszyscy prócz Ciebie.
Masz napchane do głowy jakieś bzdury na temat miłości itp., żadna wypowiedz na tym forum tego nie zmieni, pozostaje nam czekać aż się zakochasz, wrócisz na forum, przeprosisz za wypisywane herezje, a mi kupisz kwiat w ramach przeprosin (nigdy jeszcze kwiatów od kobiety nie dostałem
).
Dobra no_nam jeśli zakocham się w tym roku ;/ no sporo czasu, to kupię Ci te kwiaty.
A jak nie??
Ja nie głoszę herezji, tylko mało kto mnie rozumie, ja chciałabym, usłyszeć konkretną wypowiedź na te pytania, zwłaszcza od kogoś kto był w podobnej sytuacji ![]()
Chyba, że jestem sama w takiej sytuacji
.
Okej, wiem, że temat sprzed kilku tygodni, ale trafiłam na to forum zupełnie przypadkiem i zamiast je po prostu zamknąć, jak nakazuje zdrowy rozsądek, postanowiłam Ci odpisać.
Martynko, masz 21 lat! Jesteś młodziutką kobietką! Ja rozumiem, że bycie singlem jest teraz nie na topie, ale wrzuć na luz. Po pierwsze, naczytałaś się romantycznych książek i stawiasz miłości za wysokie wymagania. Po drugie, w życiu nie chodzi o to, żeby być z kimkolwiek, tylko o to, żeby być z tą właściwą osobą. Z kimś, komu możesz powiedzieć o sobie wszystko i możesz być w pełni sobą. Dlatego najtrwalsze związki wychodzą z przyjaźni. Nie rozumiem Twojego podejścia w stylu "Jak mogłabym być z kimś, kto wie wszystko o moim braku doświadczenia". To chyba właśnie o to chodzi, prawda?
A jakie znaczenie ma wiek i ilość wcześniejszych partnerów? Przecież Twój partner i tak musi się przy Tobie wszystkiego na nowo uczyć, bo każdy człowiek jest inny. Stwierdzenie, że dojrzałość uczuciowa idzie w parze z ilością związków jest zupełnie błędne.
Więc rady mam dla Ciebie takie:
1. Nie użalaj się nad sobą tylko zrób coś konstruktywnego dla siebie (jak to wcześniej ktoś mądrze napisał)
2. Nie szukaj desperacko partnera, bo to odstrasza ludzi. Szukaj znajomych i przyjaciół, partner sam się znajdzie ![]()
3. Stawiaj na pogłębianie swojego doświadczenia w relacjach międzyludzkich wszelkiego typu, nie zawężaj tego tylko do związków
4. Nie myśl o tym tyle, będziesz szczęśliwsza, a ludzie lgną do szczęśliwych osób ![]()
Jeśli czymkolwiek poczułaś się dotknięta - wybacz, nie było moim celem urażenie Cię ![]()
91 2010-01-25 23:49:57 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2010-07-25 19:53:52)
.
92 2010-01-27 18:07:28 Ostatnio edytowany przez no_nam (2010-01-27 18:08:19)
Martynko ty mnie przerażasz - zakładasz te wątki nie po to a by otrzymać radę, lecz tylko i wyłącznie wyrazić swoją opinię. Każdą próbę pomocy odrzucasz, w tak młodym wieku masz już głęboko "zakorzenione" dziwne teorie. Szukasz problemów tam gdzie ich nie ma - brak doświadczenia- wiek- doświadczenie parter. Być może tak jak posypka zasugerowała za dużo romansów się naczytałaś, i szukasz nie wiadomo czego. Obawiam się ze jak tak dalej będziesz postępował i szukała wymówek - to spełnią się przewidywania rodziny.
A łatwo byłoby Ci zapomnieć, że przed Tobą miał jakieś inne kobiety? A może zastanawiałabyś się co robił z nimi? Czy dokładnie to co z Tobą a może to samo tylko inaczej?
Nie mogę liczyć na to że będę pierwszą kobietą w jego życiu
Z tym mam problem takiej natury: nie wiem czy się śmiać czy płakać.
Bardzo ubolewam ze taka sympatyczna dziewczyna - tak marnuje sobie życie - analizując mało istotne sprawy.
93 2010-01-27 19:56:14 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2010-07-25 19:54:15)
.
A witam ponownie , juz myslałam ze martyna cos pojeła po ostatnich tłumaczeniach ale nie za duzo jak widac.
Zamiast po prostu żyć , kolegować się z facetami , flirtować kokietować to ty znalazłaś sobie definicję miłości i
pod mikroskopem rozdrabniasz ją. Wiek nic do miłości nie ma! ! Kocha się za każdym razem inaczej ,
na nowo pierwszy raz z daną osobą. To ile ma lat facet ile dziewczyna nie ma nic do rzeczy, to że ty nie lubisz
starszych facetów to nie oznacza że inne kobiety ich nie lubią. I to nie jest choroba ani zboczenie takie upodobanie.
Bo w ten sposób 40 latków czy 35 latków to co kazała bys im byc samotnym bo w takim wieku kochac to wstyd?
Niby tyle książek przeczytałaś ale nic chyba nie zrozumiałaś z nich. Masz chyba jakąs obsesję co do tego,
że facet miał by przed toba jakieś doswiadczenia (co jest plusem) roi ci się w głowie ze będzie cię porównywał.
A to chyba byłoby odwrotnie ty byś się zadreczała ze jesteś niby na pewno gorsza od byłych. A prawda jest taka
że jak facet ciebie pokocha to bedzie sie liczyło tu i teraz a nie dawne dzieje. Jeśli to ty masz problem z zaufaniem
facetowi to pozostaje ci isć do dobrego psychologa żeby ci pomógł to zrozumieć, bo wszyscy dobrze ci radzą a Nie słuchasz.
95 2010-01-27 20:18:22 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2010-07-25 19:54:41)
.
ha przesledzilam duzo Twoich postow Martyna ech i powiem Ci ze do nie dawna mialam ten sam problem ;/ wreszcie sie napatoczyl jakis men taki och och wymarzony....niestety nie jestesmy juz razem od pewnego czasu i jest regres totalny w moim zyciu. rozumiem ze sie boisz TYCH spraw, ale ja tam uwazam ze lepiej jak facet wie co i jak.
i ktos juz wspomnial ze przynajmniej jak facet mial jakies babki to moze one go czegos nauczyly wiec bedziesz miec łatwiej !!
ech ja bym sie bardzioej martwila tym ze prawie nigdzie nie ma juz wolnych menow
u mnei na uczelni nie jest ich za duzo, a co jakis mi sie spodoba to zajety
potem wracam do domu i prowadze korki, mam duzo płci przeciwnej ale nawet najstarszy ma 18lat wiec odpada w przedbiegach ![]()
Marytnko, czytam Twoje posty i przypominają mi podręcznik do fizyki (wprawdzie ciekawsze, ale analityczny styl ten sam), ewentualnie tak sobie wyobrażam podręcznik cnotliwości z czasów mojej babci.
*lat 16 - zakochać się
*lat 17 - wyjść za mąż
*lat 18 - pierwsze dziecko
*lat 19 drugie dziecko i tak dalej
Jeśli powyższe punkty nie miały miejsca to:
*lat 21 - założyć moherowy berecik i ubolewać nad swoją starością i zmarnowanym życiem...
O zgrozo!
Dziewczyno, czym Ty się w życiu kierujesz? Opinią innych? A jak widzisz na ulicy obściskującą się parę, która wygląda na więcej niż 20 lat, to uważasz, że zachowują się jak pajace, bo taki etap w Twoim światopoglądzie przypada na liceum?
Pytałaś, czy ktoś ma podobne doświadczenia. Moje nie są identyczne, ale może cyferki trafią Ci do przekonania:
16 lat - koleżanki miały chłopaków, ja nie, fascynowały mnie inne rzeczy, głównie szukanie drogi życiowej ![]()
18 lat - wesoła, towarzyska, przebojowa i niezainteresowana nadal płcią męską. Carpe Diem
20 lat - koleżanki z chłopakami zazdrościły mi osobowości, podejścia do życia, wypraw rowerowych. Ja im chłopaków nie zazdrościłam. Owszem, fajnie by było z kimś być, ale widocznie to jeszcze nie mój czas
21 lat (prawie 22) - pierwsze zauroczenie, zachowywaliśmy się jak pajace wg Martynkowej filozofii
22 lata - drugie zauroczenie, większe i wieloletnie. Tu dopiero pajacowania było ![]()
28 lat - nieco złych doświadczeń, niechęć do związków, akceptuję własne nastawienie i nie walczę z nim, cieszę się kontaktami koleżeńskimi i głęboko przyjacielskimi. Jak będę znowu gotowa, żeby z kimś być to nawet jeśli będę miała wtedy lat 40 to będę obściskiwać go w autobusie miejskim mając gdzieś opinie innych...
Nie mam pojęcia, jak można układać swoje życie wg jakiś schematów, wg tego co mówią znajomi i nieznajomi. Każdy z nas ma do przeżycia swoje życia a sposób, w jaki to zrobimy zależy tylko i wyłącznie od nas. Martyna, wyrzuć szybko wszystkie książki "o życiu", bo chyba niewłaściwie z nich korzystasz.
ech z 2giej str moze Martyna dostje szajby, nic sie nie dzieje, nie układa wiec szuka pocieszenia w ksiazkach o romansach pooglada filmy i moze sobie wyobrazic jak to jest.....wiem bo sama tez tak do niedawna mialam....teraz beda samotna tez lubie popatrzec sobie na szczesliwych zakochanych ale konczy sie to zazwyczaj płaczem ....ech !!!
99 2010-01-27 21:48:43 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2010-07-25 19:55:40)
.
ech z 2giej str moze Martyna dostje szajby, nic sie nie dzieje, nie układa wiec szuka pocieszenia w ksiazkach o romansach pooglada filmy i moze sobie wyobrazic jak to jest.....wiem bo sama tez tak do niedawna mialam....teraz beda samotna tez lubie popatrzec sobie na szczesliwych zakochanych ale konczy sie to zazwyczaj płaczem ....ech !!!
Książki o romansach są super! Byle nie odmiany "Harlequin"
Ale ja miałam na myśli te książki, o których Martna wcześniej wspomniała - naukowe podejście do relacji międzyludzkich ![]()
Nigdy nie przeczytałam Harlequina a przeczytałam może jedno romansidło, zazwyczaj książki przygodowe z wątkiem romansu i oczywiście publikacje naukowe ![]()
heh no wreszcie sie zainteresowana odezwala :Pjak tam nastroje na chlopow lepsze
?
Leżę... Tyle herezji w jednym poście każdego może walnąć o ziemię...
Ale dziwnym trafem jakoś mi sympatia do Ciebie wzrosła, bo zaczynasz po ludzku mówić ![]()
To nie jest tak że jak się ma lat 20 parę to już nie można się obściskiwać
Można i to jeszcze lepiej niż mając 16
Bo się jest wtedy bardziej pewną siebie i nie jest się niewolnicą stereotypów i średniowiecznych mądrości
Mam wiele koleżanek i obserwując ich doświadczenia z boku zauważyłam jak bardzo różnił się ich pierwszy związek od tego obecnego. To nie jest tak, że albo wtedy albo wcale, fakt jest presja ze strony rodziny związana z tradycją i tym, że małżeństwa zawierane późno nie są szczęśliwe czego nikt w mojej rodzinie nie ukrywa, chociaż głośno nie mówi
HIT !!! Martynko, z Twoim ścisłym umysłem znajdź mi, niedowiarkowi, jakieś statystyki potwierdzające, że trwalsze są małżeństwa zawierane wcześniej?
KAŻDY związek jest inny, niezależnie, czy jest pierwszy, piąty czy dziesiąty. I Ty też przeżyjesz wszystko, co jest charakterystyczne dla pierwszego związku, niezależnie od tego, czy jeszcze w tym roku czy za jakiś czas dopiero. A jeśli pierwszy związek nie okaże się jedynym to każdy kolejny będzie inny i właśnie to będzie w tych kolejnych związkach piękne.
Zapragnęłam mieć faceta jak skończyłam 20 lat, czyli całkiem późno.
Więc skąd u Ciebie przekonanie, że wszystko cię ominęło i że na wszystko jest za późno, skoro dopiero jakiś roczek u Ciebie minął od czasu uświadomienia sobie potrzeby bycia z kimś? To, że nie "zaliczyłaś" nastoletnich miłostek może sprawić jedynie, że Twój pierwszy związek będzie bardziej wyjątkowy. Wiesz, tak już jest, że jak ktoś wszystko "w dzieciństwie" sprawdził, to potem jest to dla niego zwykłe i normalne, ale jak coś po raz pierwszy przeżywasz jako dorosła i świadoma kobieta to smakuje to dużo lepiej ![]()
Zawsze wierzyłam że rodzinę partnera ma się po to żeby mieć dzieci, chociaż nie wiem czy ja powinnam je mieć vinnga mając 40 lat to raczej miała ich już nie będziesz ( no chyba że wcześniej)
O matko! A te teorie skąd wytrzepałaś? Niby związki służą celom prokreacyjnym, ale ludzie łącząc się w pary nie myślą o tym w pierwszej kolejności... Kobieto, a słyszałaś Ty o potrzebie bliskości, wspólnym przeżywaniu zwykłych i niezwykłych spraw, duchowej więzi, czułości i o seksie nieco innym niż ten raz w miesiącu w dniu, kiedy wg kalendarzyka wypada okres płodny?
Dalsze uświadamianie - w wieku 40 lat zazwyczaj można jeszcze mieć dzieci. Ale szczerze mówiąc teoria, że człowiek zakochuje się po to, żeby mieć dzieci nie jest szczególnie w świecie popularna... Więc podtrzymuję, że będę się obściskiwać w autobusie mając lat 40 nawet ze świadomością, że z tym panem dzieci mieć nie będę ![]()
A swoją drogą dziecko już mam, więc presji ze strony instynktu macierzyńskiego nie czuję ![]()
Czasem myślę, że obudzę się mając 25 czy 27 lat mając na swoim koncie studia jak dobrze pójdzie to 2 kierunki a pierwszy dodatkowo rozwijany i żadnego doświadczenia a sferze damsko męskiej kiedy moje koleżanki będą zakładać rodziny. Co wtedy? Ostracyzm? To dopiero będę całkiem sama
Wtedy z rozmachem będziesz mogła poznawać świat damsko-męski. Koleżanki będą siedziały przy garach a Ty będziesz mogła poszaleć
A serio to nie mogę pojąć podejścia, że znajomości z facetami nawiązuje się wyłącznie w celu założenia rodziny... Najlepiej zrobić sobie koszulkę z napisem "szukam męża - zapisy w godz. 17-18". Jak się ktoś zgłosi to go przeankietować, jak nie królewicz to sio i następny... Bez sensu... Jesteś cholernie inteligentną dziewczyną - zrób z tego użytek, popracuj trochę nad rozwojem emocjonalnym i społecznym. Zacznij poznawać facetów nie w celu zaciągnięcia przed ołtarz ale po to, żeby poznać ten odmienny gatunek, żeby się z kimś zaprzyjaźnić, żeby nie czuć się taka samotna i totalnie niedoświadczona w kwestiach damsko-męskich
Tak bardzo chciałabym o tym zapomnieć, wiem, że to trochę urojone ale ja już z tym nie mogę wytrzymać śni mi się to po nocach nachodzą mnie złe myśli i to tak na prawdę jest problemem
Skoro to jest Twój problem, to nie jest to urojone. Ty się z tym męczysz i nie umiesz z tym nic zrobić. Ale nie możesz szukać na siłę kogoś do związku. Wcześniej pisałaś, że nie mogłabyś się związać z kimś, kto jest/był Twoim przyjacielem i wie o Tobie zbyt dużo. Po pierwsze - można, jeśli na kimś będzie Ci zależało, to to, że wie o Twoim nastawieniu może nawet okazać się pomocne. Po drugie ten przyjaciel płci męskiej nie musi zostać Twoim chłopakiem, ale może Cię przygotować psychicznie na znalezienie innego, właściwego mężczyzny
104 2010-01-27 23:23:52 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2010-07-25 19:56:12)
.
ech wiadomo kazdy by chcial szalec i to caly czas. najbardziej mnei wkurza ze czlowiek jest własnie mlody, moze poszalec, nie ma dzieci, jakos super duzo obowiazkow, byle sie uczyl i cos popracowal a tak hulaj dusza....ale ile mozna ciagle z kolezankami ;/ ok przyjaciele sa wazni ale przeciez to nie o to chodzi. jak bylam zakochana to swiat mogl nie istniec...tego zycze Martyna Tobie i sobie i wszystklim zdołowanym !:):):)
Martynko a nie możesz przyjąć za dewizę, że kobieta jest jak wino?
I zapomnieć o tych idiotycznych rozterkach związanych z wiekiem? Nie wiem jak później, ale w moim zaawansowanym wieku nie ma się jeszcze zmarszczek, za to naprawdę zaczyna się lubić własny wygląd ![]()
A poza tym, kobieto, tu nie wygląd jest najważniejszy, tylko nastawienie! A to jest element całokształtu, który poprawia się wraz z wiekiem ![]()
Niestety zwykle chce się tego, czego się nie ma. Ja bym bardzo chciała, żeby mężczyźni chcieli się ze mną przyjaźnić i tylko przyjaźnić
Niestety zbyt często niektórzy granic uczuciowych nie pilnują i z przyjaźni nici...
vinnga a Ty takze jeszcze samotna si ?
vinnga a Ty takze jeszcze samotna si ?
Kasiu, mnie chyba nie można nazwać samotną. Oficjalnie nie mam partnera, ale samotność to raczej stan duszy
Nie czuję się samotna, za dużo ludzi jest wokół ![]()
No jasne że kobiety są jak wino ![]()
Jaki zaawansowany wiek, 28 lat?? Ja mam zamiar wtedy zacząć żyć. ![]()
Nie o to chodzi w dalszym ciągu nie mogę o tym przestać myśleć ![]()
No jasne że kobiety są jak wino
Jaki zaawansowany wiek, 28 lat?? Ja mam zamiar wtedy zacząć żyć.
A to się chyba kłóci z Twoją filozofią z poprzednich postów ![]()
katarzyn21 napisał/a:vinnga a Ty takze jeszcze samotna si ?
Kasiu, mnie chyba nie można nazwać samotną. Oficjalnie nie mam partnera, ale samotność to raczej stan duszy
Nie czuję się samotna, za dużo ludzi jest wokół
ech no rozumiem...i co nie brakuje Ci ...bo jestes starsza od nas dzieci uzalajacych sie
ale pewnie masz wiecej doswiadczen, wiele zwiazkow i swoje przezylas ?
vinnga napisał/a:katarzyn21 napisał/a:vinnga a Ty takze jeszcze samotna si ?
Kasiu, mnie chyba nie można nazwać samotną. Oficjalnie nie mam partnera, ale samotność to raczej stan duszy
Nie czuję się samotna, za dużo ludzi jest wokół
ech no rozumiem...i co nie brakuje Ci ...bo jestes starsza od nas dzieci uzalajacych sie
ale pewnie masz wiecej doswiadczen, wiele zwiazkow i swoje przezylas ?
Tak naprawdę to miałam jeden poważny związek
Teraz cieszę się wolnością i niczego mi nie brakuje
No, może czasu trochę ![]()
ale sie narobilo tych cytatow
ech w sumei kazdy jest inny, jeden bardziej potrzebuje drugi mniej ... szcczegolnie trudno jest po rozstanoiu nagle sie przestawic ze o teraz jestem samotna ![]()
katarzyn21 rozumiem Cię to jest trudne zwłaszcza kiedy znajomi nie są sami ![]()
ale sie narobilo tych cytatow
ech w sumei kazdy jest inny, jeden bardziej potrzebuje drugi mniej ... szcczegolnie trudno jest po rozstanoiu nagle sie przestawic ze o teraz jestem samotna
Kasiu, a ile czasu trwał Twój związek, po którym czujesz się taka samotna?
katarzyn21 rozumiem Cię to jest trudne zwłaszcza kiedy znajomi nie są sami
ech pewnie najlepiej jak kazdy ma kogos i nei ma wyzutow w stylu : zaniedbujesz mnei bo kogos masz, bo wtedy wszyscy maja swoje polowki i git. ja sie zle czulam jak mialam mena a moje przyjaciolki nie , jak i teraz sie fatalnie czuje jak one maja a ja kołek samotny ![]()
Kasiu masz tyle lat co ja nigdy nie byłam związana z kimś i co mam powiedzieć?
katarzyn21 napisał/a:ale sie narobilo tych cytatow
ech w sumei kazdy jest inny, jeden bardziej potrzebuje drugi mniej ... szcczegolnie trudno jest po rozstanoiu nagle sie przestawic ze o teraz jestem samotna
Kasiu, a ile czasu trwał Twój związek, po którym czujesz się taka samotna?
ech moze nie byl on jakis mega dlugi ale 9 miesiecy to jak dla mnei duzo po nieustannej samotnosci i robieniem dobrej miny do zlej gry wsrod sparowanych przyjaciolek....
poza tym włąsnie to byl moj pierwszy, zaangazowalam sie na maxa i on mnie z moich wszystkich obaw, kompleksow wyzwolil i wreszcie nei czulam sie gorsza ....ech.
vinnga napisał/a:katarzyn21 napisał/a:ale sie narobilo tych cytatow
ech w sumei kazdy jest inny, jeden bardziej potrzebuje drugi mniej ... szcczegolnie trudno jest po rozstanoiu nagle sie przestawic ze o teraz jestem samotna
Kasiu, a ile czasu trwał Twój związek, po którym czujesz się taka samotna?
ech moze nie byl on jakis mega dlugi ale 9 miesiecy to jak dla mnei duzo po nieustannej samotnosci i robieniem dobrej miny do zlej gry wsrod sparowanych przyjaciolek....
poza tym włąsnie to byl moj pierwszy, zaangazowalam sie na maxa i on mnie z moich wszystkich obaw, kompleksow wyzwolil i wreszcie nei czulam sie gorsza ....ech.
No właśnie dużo zależy od długości związku, tego, jak się układał, od Twojego nastawienia. W Twojej sytuacji poczucie osamotnienia wydaje się uzasadnione.
Mój związek trwał prawie 7 lat. 2 lata było super, potem było niesuper, a potem czułam się jak w klatce. A moja niezależna dusza klatek strasznie nie lubi... Więc jak wyfrunęłam to się cieszę wolnością. Jak zatęsknię za jakimś słodkim zniewoleniem to wtedy sobie odpowiedniego obiektu poszukam.
Kasiu a do czego Ci ten facet potrzebny? Do łóżka? Zeby się dowartościować? Czy chodzi Ci o uczucie? Jego się podobno nie szuka ![]()
wpierw do martyny, juz nie robie tych odnosnikow ![]()
nie moge powiedziec ze Cie rozumiem bo juz tego chlopa mialam no....ale pamietam jakie to byly katusze, czulam sie jak 5 kolo u wozu, w dodatku zawsze podobaja mi sie jacys wielcy indywidualisci ktorzy nie potzrebuja jakiejs tam baby w swoim genialnym zywocie artysty
ale mowisz ze Cie traktuja jak przyjaciolke yes ? ja to chyba mam w sumei 1 kolege i moj kontakt z mezczyznami jest i tak jakis zalosnie maly.
Widzę ze walka z wiatrakami/witraczką ? trwa .....
:P
mi jest potrzebny do uczucia bo ja to strasznie uczuciowa jestem !:P to ze ktos nalezy tylko do Ciebie a Ty do niego....ta swiadomosc ze mozesz liczyc zawsze na ta osobe,
ze jak odejdziesz to mu serce peknie....:P ze jak idziesz na impreze to nei pijesz na umór zeby nie widziec ze wszyscy tancza a Ty podpierasz sciany.....to akurat glupie
poza tym ja uwielbiam facetow ![]()
Widzę ze walka z wiatrakami/witraczką ? trwa .....
:P
O, wierny obserwator wątku się zmaterializował
Dodasz coś od siebie?
a teraz do vinngi
ale harkor 7 lat....nawet w snach o tym nie marze
e to zmienia postac rzeczy ze w sumie mozesz miec dosc/nie brakuje Ci
ja sie swoim zwiazkiem dopiero zaczelam jarac a juz sie skonczyl. o yeah ![]()
126 2010-01-28 00:44:21 Ostatnio edytowany przez no_nam (2010-01-28 00:46:23)
Nic to nie da ....Martynka .. albo się nie zgodzi z moją opinią, lub pominie, lub zacytuje jakiś artykuł bądź fragment z książki ..
mi jest potrzebny do uczucia bo ja to strasznie uczuciowa jestem !:P to ze ktos nalezy tylko do Ciebie a Ty do niego....ta swiadomosc ze mozesz liczyc zawsze na ta osobe,
ze jak odejdziesz to mu serce peknie....:P ze jak idziesz na impreze to nei pijesz na umór zeby nie widziec ze wszyscy tancza a Ty podpierasz sciany.....to akurat glupie![]()
poza tym ja uwielbiam facetow
należy tylko do Ciebie - kolekcjonerka
że możesz liczyć - biedna mała dziewczynka
że mu serce pęknie - okrutnica
na imprezę - głuptas
uwielbiasz facetów - nimfomanka
A generalnie to dość logicznie to przedstawiłaś, Kasiu ![]()
128 2010-01-28 00:46:41 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2010-07-25 19:56:56)
.
wiedzialam ze ktos mnie zjedzie za to
no ale co taka prawda....i jeszcze wiele wiele innych powodow.....no coz...chocby teraz wybieram sie w gory i co musze jechac sama, nikt mnie padnietej po stoku nie przytuli , nikt na wyciagu ze mna nie pogada a wieczorkiem nie zabierze do knajpki na drina ( dobra moge zapłacic
) ....siora mnei pociesza ze na pewno bedzie kupa menow bo to oboz studencki
Może bardziej docenię faceta jak on będzie kiedy będę mieć np 23 lata, może on to że ja nie mam o tym zielonego pojęcia zrozumie jak nie to widocznie nie będzie mnie godzien
Martynko, czy Ty przywykłaś, że wszystko musisz umieć i mieć wykute na blachę? To ja już temu facetowi współczuję. A jeszcze bardziej współczuję temu następnemu, któremu zaserwujesz w niezmienionej formie wszystko, czego nauczyłaś się w poprzednim związku...
vinnga mówisz szaleństwo mając 40 lat, wszyscy faceci na których zwróciłam uwagę nie byli typami szalonych kolesi o dziwnych pomysłach
Bo jest jeszcze coś takiego jak kobieca inicjatywa... A Ci, którzy sami dziwnych pomysłów nie mają tym bardziej są podatni na dziwne pomysły kobiety ![]()