Jeszcze raz podkreślam, nie określam twojego meża jako alkoholika zwracam uwagę, że droga która obrał bardzo czesto prowadzi do tego. Czy dojdzie tam to od was zależy i od pracy nad waszym małżeństwem (z tym, ze mąż chyba nie bardzo chce pracować nad problemami).
Twój wpis z 19 czerwca-
"Przez ostatnie 3 tyg było cudownie bez kłótni..prawie tak jak na początku...ale problem teraz w nin tkwi bo wybrał kolegów. Czy ma inna? Nie wiem...myślę że nie ale zawsze byłam głupia i naiwna...nie czepialam się nie klocilam Misiu Kochanie...staralam się i tak jak w niektórych postach mi poradzono tak robiłam. Oboje podjęliśmy decyzje ze ratujemy nasz związek...i na prawdę po tych 3 tyg wydawało mi się a właściwie miałam nadzieję ze nam się uda...niestety ani moje prośby ani błagania zeby został ze mną i zeby nie wychodził "na piwo" do kolegów nie poskutkowało.... Olal mnie... :'( wyszedł na cala noc...wiem ze pil bo wziął ze soba alkohol z domu. Ale boli to ze nie liczy sie z rodzina ze zapomniał co dla niego ważne.mogl sie wyszalec przed ślubem...teraz ma rodzinę Zone dziecko...to czemu dzień wcześniej mówi ze kocha robi wszystko zeby bylo dobrze? Planuje wakacje wdpolna przyszłość? A na drugi dzień znika na cala noc i uważa ze nic złego nie zrobił? :'( on wie ze moze stracić wszystko dom rodzinę i córkę...a pomimo wszystko olal nas...stwierdzil ze raz na jakiś czas mu sie należy... Owszem nie bronie mu wyjścia na piwo z kolegami...przez cały nasz związek nie wychodził nigdzie...kiedys dostal zaproszenie od kumpla bo odchodził z pracy. Mieli iść wszyscy z pracy do pubu. On nie chciał. Powiedziałam my idź rozerwiesz sie. Ciągle tylko w domu siedzisz albo w pracy... A teraz od 2-3 miesiecy jego wyjścia są praktycznie co weekend. Wraca wypity 3-4 w nocy...nigdy nie był alkoholikiem i mało pil. Właściwie raz na jakiś czas.. A teraz wychodzi bo kolega dzwoni i idzie z nim na piwo...kolega zadzwoni a ten juz leci... Mam wrażenie ze on nie zna umiaru w tym piciu... Nie wiem co zrobić :'( nawet teraz nie czuje sie winny...nie przyjdzie nie pogada..nic nie wyjaśni...ja już siły nie mam..kocham go ale skoro teraz takie akcje wyprawia ze nie wraca na noc teraz to co bd robił za 5-10 lat..:'("
To twoje słowa, zauważ że sama napisałaś " Mam wrażenie ze on nie zna umiaru w tym piciu..." te słowa podpowiada ci twoja intuicja, podswiadomie widzisz problem lecz w rzeczywistosci temu jeszcze zaprzeczasz, a dlaczego zaprzeczasz? A no dlatego " bo nie jest łatwo się przyznać do nałogu w rodzinie", dlatego tak łatwo u nas ludzie popadaja w nałogi, rodzina udaje, ze nie ma problemu w tedy gdy jest czas na interwencje i zaczynają rozpaczać gdy już nałogowiec jest mocno zaawansowany, a wtedy już droga do wyleczenia jest bardzo długa, często na wyleczenie z nałogu nie ma szansy, a dlaczego - to sobie poczytaj.
Problem alkoholizmu znam nie tylko z teori, długich 5 lat spędziłam na terapiach, grupach samopomocowych, wysłuchałam wypowiedzi setek ludzi i każdy tłumaczył sie, ze przez długie lata nic z tym nie robił, bo wstyd było przyznac, że ma sie meża lub żone z problemem alkoholowym. Ja sama nie umiałam i nie interweniowałam doprowadziłam sie do ostrego wspóluzależnienia, zmienił mi się charakter ze spokojnej osoby stałam sie rozwrzeszczana histeryczka i oczywiscie sasiedzi i znajomi mówili "no przecież on musi jakoś odreagowac te jej wrzaski i ciągłe pretensje" .
Terapia pomogła mi odciąć sie zupełnie od jego problemu, nie wrzeszczałam i nie miałam pretensji, na zasadzie pij jeśli musisz (bez pomocy terapeutów to sie raczej nie uda) i odziwo wróciłam do równowagi, zwróciło to uwage męża, zaczął obserwować i powoli przestał wychodzic do kumpli od kielicha, teraz jak chce wyjść to wychodzi, ale również zaprasza mnie i tylko ode mnie zalezy czy z zaproszenia skorzystam czy nie .
To twoje życie wiecej nic już tu nie będę pisać, wolisz słuchac osób które wmawiają ci tylko twoją winę to słuchaj i bierz ją na bary, a jezeli chcesz z tym coś zrobić to zwyczajny psycholog niewiele pomoże, to musi byc terapeuta z uprawnieniami w konkretnym problemie, są terapie online i z nich możesz skorzystać.
Dla jasności przeczytaj jeszcze raz to wszystko co sama napisałaś w swoim watku ale tak na spokojnie to zauważysz że jednak masz z problem z tym jak maż spędza weekendy i z tym, że nie dotrzymuje danego ci słowa.