Czesc wszystkim,
Postanowilem tu napisac poniewaz czuje sie bardzo zle i chce sie wygadac.
Cztery lata temu poznalem sie z pewna dziewczyna pokochalismy sie bardzo ja bylem jej pierwszym powaznym chlopakiem ona maja dziewczyna rowniez. Przezylismy ze soba wiele wspanialych chwil bardzo sie kochalismy, mimo tego ze miala do mnie pretensje czasami ze za malo jej poswiecam czasu i wole czasami kolegow niz ja to oczywisnie bylo nie prawda bo na niej zalezalo mi najbardziej na swiecie mimo tego ze czasami mogla rzeczywiscie odnosic takie wrazenie. Kilka razy z ciagu tych czterech lat mielismy klotnie ale to chyba normalne dodam ze przewaznie chodzilo o to ze sie o nia nie staram itp. Tak naprawde to sie staralem tylko na tyle jak umialem fakt ze romantykiem nie bylem ale jakies kwiatki zawsze miala na kazde zawolanie bylem. Nie tak dawno temu jakises 2 miasiace znowu sie obrazila o to ze znowu ja olewam a historia byla taka. Bylo party u mnie w rodzinie bo ciotka wyjezdzala do usa i robila pozegnanie, bylem oczywiscie z moja dziewczyna siedzielismy z kuzynami zrobilo sie pozno moi rodzice jechali do domu ja stwierdzilem ze zostane u kuzyna a dziewczyne mi odwioza bo nie mogla zostac na noc a nikt juz nie jechal w jej kierunku. Wiec zostalem posiedzialem jeszcze z 2 h z kuzynami i mnie zawiezli do domu. Po tym sie dowiedzialem ze ja olewam i moglem ja jakos tez odwiesc do domu pozniej, napisala mi list odreczny w ktorym mowila w skrocie ze jak nie zaczne o nia sie starac i jej cierpliwosc sie skonczy i mnie zostawi. Gniewala sie jak zawsze dzien i wszystko bylo po staremu czyli ja na swieczniku u niej bo naprawde mnie kochala czulem to na kazdym kroku ja ja rowniez. Sielanka trwala do 7 maja po szkole mialem wrocic do domu jednak mnie podkusilo bo byly juwenalia wiec poszedlem na piwo z moimi znajomymi (dodoam ze nigy w zyciu jej nie zdradzilem ani nigdy jej nie wywinalem czegos z inna dziewczyna). Opilem sie strasznie i juz za bardzo nie wiedzialem co sie dzieje ale dalem rade oczytac smsa od niej dlaczego sie nie odzywam stwierdzilem ze nie chec jej martwic zaraz mam autobus do domu i napisalem ze spie a jutro jej powiem co sie dzialo. Po tym spotkalem jej najlepsza kolezanke a wlasciwie to dwie ucieszylem sie bo wiedzialem ze powiedza jej elegancko ze z nimi siedzialem a nie z jakimis dziewczynami na podrywach. Oczywiscie bylo inaczej pijany bylem i pogobno gadalem jakies glupoty i swirowalem ale nie na podryw tylko na robienie z siebie idioty przy wszystkich. Wszyscy sie smiali bylo ok ja wiedzialem ze nic nie zrobilem kolezanka zda relacje ze tylko swirowalem sobie i bedzie git. Domyslalem sie ze bedzie tylko zla o tego smsa ze spie. Kolezanki sie jednak postaraly i nagadaly jej jakis glupot ze sie nie przyznawalem do niej i ze na pytanie gdzie jest Anka odpowiedzialem jaka Anka, chodzilo oczywiscie o moja dziewczyne a ja jako juz nie kontaktowalem wypalilem z takim pytaniem. One to oczywiscie przedstawily ze nie wiedzialem ze mam dziewczyne i nie pamietam jej imienia. Jak sie mozna domyslic awantura dowiedzialem sie ze juz sie jej cierpliwosc skonczyla i chce byc sama. Od tamtego czasu czyli od 8 maja praktycznie nie spie nie jem placze i biore rodzicow tabletki na uspokojenie. Na nikim mi tak nie zalezy jak na niej zmienilem sie wyslalem jej poczta swoj list i kinder niespodzianke bo ja uwielbia w srodku zamknalem srebrne serce i namalowalem maly obrazek dla niej z dedykacja. Wyslelem bukiet kwiatow poczta, naszkicowalem roze a na odwrocie napisalem drugi list z tym ze przepraszam zmienilem sie i tym jak badzo ja kocham. Ale mimo tego wszystkiego nic a to zupelnie nie w moim stylu wszystko bylo i powinna widziec ze sie staram i sie dla niej zmienilem. Dowiedzialem sie tylko ze ma juz dosc chce sie zajac soba bo za duzo mi czasu poswiecala przez co swoje zainteresowania odpuscila. Prosilem zeby mi dala szanse to taka mam opdowiedz "nie a na pewno nie teraz nie wiem czy kiedyś jeszcze ale teraz nie, muszę się skupić na sobie na szkole i na moim zdrowiu i stanie psychicznym". Kocham ja strasznie wiem ze zamotalem troche i chce z nia byc bo plany mielismy wielkie i to ona chciala brac juz slub ze mna. Nie wiem co mam robic bo zycia bez niej sobie nie wyobrazam.
Wiem ze ta wypowiedz jest nie bardzo po polsku ale strasznie sie czuje. Powiedzcie mi czy jest jakas szansa a jak tak to co mam robic? Czy w ogole cos mam robic.
Podobne tematy
ahhh te młodzieńcze uniesienia i tragiczne upadki.
moja rada: skup się na szkole, a miłość (tę prawdziwą) pozostaw dojrzałym osobom. i sam dojrzej.
Mam 23 lata pisze prace inzynierska wiec moze nie jestem jakis dorosly ale bez prezsady.