Dobra, to inaczej: Co uważasz, że jesteś w stanie dać od siebie jako wartość dodana do związku, poza kasa ofkors?
I pytanie 2: Dlaczego tego co chcesz dawać tym paniom, które sobie radzą zawodowo lepiej niż przeciętnie powiedzmy, nie możesz dać "zwykłej" (w znaczeniu nie z korpo) kobiecie?
Czy te, które nie mają własnego mieszkania i są na dorobku są w Twoim mniemaniu mniej wartościowe od tej ostatniej pani, która wybacz, ale z tego co opisałeś troszkę cierpi na syndrom nowobogactwa??
Jestem w stanie dać ciepło, spokój (ale do czasu jak mi się jazda nie zaczyna, no chyba, że wreszcie bym się poczuł w związku BEZPIECZNIE), miłość (tylko nie wiem co to), otwartość, empatię, przyjaźń, otwartość na rozwój, chęć organizowania wolnego czasu, czułość, wsparcie, poszukiwania w seksie, wartościowe rozmowy, wyjścia do kina, na koncerty itp. Tak z brzegu, na gorąco, bez przemyśleń.
W ciągu ostatnich lat wszedłem dwa razy w bliższą relację akurat z tymi, które miały mieszkania, a jak już wchodziłem w te relację, to nie mogłem przecież powiedzieć -ej sorry, Ty masz chatę, a ja nie (drugiej o tym wspomniałem).
Teraz analiza na gorąco:
Czy ja mógłbym być z szarą myszką ? Tak, ALE co jeśli szara myszka widziałaby we mnie kogoś lepszego niż ja sam. Nie daj Boże jeszcze by czasem coś pozytywnego by na mój temat powiedziała, to w ogóle bym się nieswojo czuł i zaraz bym kombinował
a) jak tu jej siebie obrzydzić
b) skoro ona widzi we mnie dobrego faceta, to coś z nią nie halo
Przy szarej myszce, też ja musiałbym czasem (częściej ?) przejąc stery w relacji. No gdzie tam.
I jeszcze jedno. Co by się stało, gdyby w końcu mi się udało ? Musiałbym być szczęśliwy. Dosłownie musiałbym, bo przecież jako powód swojego nieszczęścia przez ostatnie 20 lat podaję brak partnerki. I tu dwa problemy - ja jestem tak przyklejony do swojego nieszczęścia, że nawet jakbym się od niego oderwał, to byłby to dla mnie tak nienaturalny stan, że zaraz chciałbym wracać tam gdzie moje miejsce. Drugi - nie będąc w związku, nie narażam się na stratę. Będąc i to jeszcze przy założeniu, że KTOŚ jest dla mnie tym szczęściem, mogę je stracić, bo KTOŚ może sobie pójść, mnie zdradzić itp.