netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

pomóżcie mi zrozumieć

661 odpowiedzi31 644 wyświetleniazałożony przez black_widow, 11.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pomóżcie mi zrozumieć

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 10 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 456 do 520 z 662 ]

456

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

Dobra, to inaczej: Co uważasz, że jesteś w stanie dać od siebie jako wartość dodana do związku, poza kasa ofkors?

I pytanie 2: Dlaczego tego co chcesz dawać tym paniom, które sobie radzą zawodowo lepiej niż przeciętnie powiedzmy, nie możesz dać "zwykłej" (w znaczeniu nie z korpo) kobiecie?
Czy te, które nie mają własnego mieszkania i są na dorobku są w Twoim mniemaniu mniej wartościowe od tej ostatniej pani, która wybacz, ale z tego co opisałeś troszkę cierpi na syndrom nowobogactwa??

Jestem w stanie dać ciepło, spokój (ale do czasu jak mi się jazda nie zaczyna, no chyba, że wreszcie bym się poczuł w związku BEZPIECZNIE), miłość (tylko nie wiem co to), otwartość, empatię, przyjaźń, otwartość na rozwój, chęć organizowania wolnego czasu, czułość, wsparcie, poszukiwania w seksie, wartościowe rozmowy, wyjścia do kina, na koncerty itp. Tak z brzegu, na gorąco, bez przemyśleń.

W ciągu ostatnich lat wszedłem dwa razy w bliższą relację akurat z tymi, które miały mieszkania, a jak już wchodziłem w te relację, to nie mogłem przecież powiedzieć -ej sorry, Ty masz chatę, a ja nie (drugiej o tym wspomniałem).


Teraz analiza na gorąco:
Czy ja mógłbym być z szarą myszką ? Tak, ALE co jeśli szara myszka widziałaby we mnie kogoś lepszego niż ja sam. Nie daj Boże jeszcze by czasem coś pozytywnego by na mój temat powiedziała, to w ogóle bym się nieswojo czuł i zaraz bym kombinował

a) jak tu jej siebie obrzydzić
b) skoro ona widzi we mnie dobrego faceta, to coś z nią nie halo

Przy szarej myszce, też ja musiałbym czasem (częściej ?) przejąc stery w relacji. No gdzie tam.

I jeszcze jedno. Co by się stało, gdyby w końcu mi się udało ? Musiałbym być szczęśliwy. Dosłownie musiałbym, bo przecież jako powód swojego nieszczęścia przez ostatnie 20 lat podaję brak partnerki. I tu dwa problemy - ja jestem tak przyklejony do swojego nieszczęścia, że nawet jakbym się od niego oderwał, to byłby to dla mnie tak nienaturalny stan, że zaraz chciałbym wracać tam gdzie moje miejsce. Drugi - nie będąc w związku, nie narażam się na stratę. Będąc i to jeszcze przy założeniu, że KTOŚ jest dla mnie tym szczęściem, mogę je stracić, bo KTOŚ może sobie pójść, mnie zdradzić itp.

457

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
black_widow napisał/a:
athreyu napisał/a:
black_widow napisał/a:

athreyu gdzie mieszkasz? big_smile

Nie masz się z czego cieszyć. Uwierz mi. Jesteś np. potencjalnie zagrożona "kochaniem za bardzo". O uzależnieniu od drugiego człowieka nie wspomnę. Przeszedłem przez ten etap świeżo po tym jak usłyszałem, że nic z tego nie będzie. Do kibla telefon zabierałem. Potem trochę poczytałem na ten temat i to nie były wesołe artykuły.

Gdzie masz telefon ? Jak blisko kompa ? A zanieś go do drugiego pomieszczenia i wycisz go big_smile Dasz radę ?

Ej ale ja serio chciałam tylko na piwo się umówić żeby pogadać jak z kumplem big_smile Myślę, że moglibyśmy się powymieniać doświadczeniami smile
Dam radę bez tele, ale ciężko ze względu na to że on zazwyczaj, nie licząc pracy zastępuje mi komputer.

Podaj województwo.

458

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:
black_widow napisał/a:
athreyu napisał/a:

Nie masz się z czego cieszyć. Uwierz mi. Jesteś np. potencjalnie zagrożona "kochaniem za bardzo". O uzależnieniu od drugiego człowieka nie wspomnę. Przeszedłem przez ten etap świeżo po tym jak usłyszałem, że nic z tego nie będzie. Do kibla telefon zabierałem. Potem trochę poczytałem na ten temat i to nie były wesołe artykuły.

Gdzie masz telefon ? Jak blisko kompa ? A zanieś go do drugiego pomieszczenia i wycisz go big_smile Dasz radę ?

Ej ale ja serio chciałam tylko na piwo się umówić żeby pogadać jak z kumplem big_smile Myślę, że moglibyśmy się powymieniać doświadczeniami smile
Dam radę bez tele, ale ciężko ze względu na to że on zazwyczaj, nie licząc pracy zastępuje mi komputer.

Podaj województwo.

Lubelskie

459

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
black_widow napisał/a:
athreyu napisał/a:
black_widow napisał/a:

Ej ale ja serio chciałam tylko na piwo się umówić żeby pogadać jak z kumplem big_smile Myślę, że moglibyśmy się powymieniać doświadczeniami smile
Dam radę bez tele, ale ciężko ze względu na to że on zazwyczaj, nie licząc pracy zastępuje mi komputer.

Podaj województwo.

Lubelskie

To mamy ze "czysta" kilometrów do siebie. Nie idę. Posprzątać chcę jutro wink

Ciekawe ile czasu poświęcilibyśmy sobie samym, a ile:

- "A to nic, bo Ona jak się spotykaliśmy..."
- "Dokładnie, ten mój to samo, ja do niego...

460

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:
black_widow napisał/a:
athreyu napisał/a:

Podaj województwo.

Lubelskie

To mamy ze "czysta" kilometrów do siebie. Nie idę. Posprzątać chcę jutro wink

Ciekawe ile czasu poświęcilibyśmy sobie samym, a ile:

- "A to nic, bo Ona jak się spotykaliśmy..."
- "Dokładnie, ten mój to samo, ja do niego...

Hahaha czysta to nie tak dużo wink
No tak bym właśnie nie chciała gadać tongue Tak mogę z przyjaciółką wink

461

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Naprawdę ciężko się to czyta.. I rzeczywiście, dominujące wrażenie jakie z tych Twoich postów bije to potrzeba użalania się nad soba i gloryfikacja nieszczęścia.

Jesteś masochistą? Serio pytam

462

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
black_widow napisał/a:
athreyu napisał/a:
black_widow napisał/a:

Lubelskie

To mamy ze "czysta" kilometrów do siebie. Nie idę. Posprzątać chcę jutro wink

Ciekawe ile czasu poświęcilibyśmy sobie samym, a ile:

- "A to nic, bo Ona jak się spotykaliśmy..."
- "Dokładnie, ten mój to samo, ja do niego...

Hahaha czysta to nie tak dużo wink
No tak bym właśnie nie chciała gadać tongue Tak mogę z przyjaciółką wink

Nie idę. smile Czysta to za dużo, żebym się ruszał dziś z domu smile

463

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Sam piszesz że masz empatię, dajesz ciepło etc.. i jest to oczywiste w związku a sam dajesz jeździć po sobie jak po łysej kobyle to tak jakbyś nie wiedział co to jest empatia i wsparcie.
Co do księżniczki to się zgadzam z Elle że nowobogacka jakąś, praca w korpo to jest coś co przemija, czasem korpo to sztuka dla sztuki nazwałabym to gówno warte prace, mam jeszcze inne na ten temat teorie, ale nie chce mi się tutaj uzewnętrzniać. Zawsze trawa jest bardziej zielona gdzie Nas nie ma.  Faktycznie przespałeś trochę życie. Dlaczego boisz się tak kierowania? Myślisz że szara myszka zatopi się w Tobie, tak jak Ty stapiasz się z byłymi?

464

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:
black_widow napisał/a:
athreyu napisał/a:

To mamy ze "czysta" kilometrów do siebie. Nie idę. Posprzątać chcę jutro wink

Ciekawe ile czasu poświęcilibyśmy sobie samym, a ile:

- "A to nic, bo Ona jak się spotykaliśmy..."
- "Dokładnie, ten mój to samo, ja do niego...

Hahaha czysta to nie tak dużo wink
No tak bym właśnie nie chciała gadać tongue Tak mogę z przyjaciółką wink

Nie idę. smile Czysta to za dużo, żebym się ruszał dziś z domu smile

Aaa dzisiaj na pewno nie tongue hahahahaha

465

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

Naprawdę ciężko się to czyta.. I rzeczywiście, dominujące wrażenie jakie z tych Twoich postów bije to potrzeba użalania się nad soba i gloryfikacja nieszczęścia.

Jesteś masochistą? Serio pytam

Prawdopodobnie mam takie skłonności, albo jestem w 100 %. To możliwe. Pogadam o tym z psychologiem, lub psychiatrą. Faktem jest, że od co najmniej dwudziestu lat nie czułem się szczęśliwy dłużej niż kilka kilkanaście dni (okupione kilkoma miesiącami bycia nieszczęśliwym). Nie potrafię chyba. Ciągle mi czegoś brakuje - odczuwam brak.

Potrafię za to mieć dobry humor. Dobrze czuję się wśród ludzi w pracy np. Dobrze pracuje mi się z klientami, jestem pozytywnie i ciepło odbierany i kurde to chyba NIE jest maska. Być może taki jestem, nie wiem. Albo dobrze gram.

466

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
redapples napisał/a:

Sam piszesz że masz empatię, dajesz ciepło etc.. i jest to oczywiste w związku a sam dajesz jeździć po sobie jak po łysej kobyle to tak jakbyś nie wiedział co to jest empatia i wsparcie.
Co do księżniczki to się zgadzam z Elle że nowobogacka jakąś, praca w korpo to jest coś co przemija, czasem korpo to sztuka dla sztuki nazwałabym to gówno warte prace, mam jeszcze inne na ten temat teorie, ale nie chce mi się tutaj uzewnętrzniać. Zawsze trawa jest bardziej zielona gdzie Nas nie ma.  Faktycznie przespałeś trochę życie. Dlaczego boisz się tak kierowania? Myślisz że szara myszka zatopi się w Tobie, tak jak Ty stapiasz się z byłymi?

No, trochę mi kopara opadła jak przeczytałam, że dla niego 'normalna kobieta' -tj. nie dziundzia z korpo wink to jest Szara Mycha.. Naprawdę czuć w tym na kilometr pogardę. Ale ok, to wynik tego jak napisałeś - za każdym razem gdybyś usłyszał coś miłego, pukałbyś się w głowę i przy okazji miał ją za niespełna rozumu. Tu się wszystko zgadza..Mechanizm zaniżonej wartości działa bez zarzutu.

A z tą empatią to Redzia też trafiła. Nie jesteś w stanie jej odczuwać z "szarymi mychami", tak Ci się tylko wydaje.. skoro nie jesteś w stanie jej mieć w stosunku do siebie.
Reagujesz tylko na 2 postawy: Wyższą, kiedy czujesz się zdominowany - a raczej, kiedy sam oddajesz komuś nad sobą władzę przyznając mu wyższość, Dwa - widząc kogoś, kto nie próbuje się wywyższać sam go próbujesz zdeprecjonować.
Empatia? Bez żartów..

I serio.. ta dziewucha w tej korpo to może być 'od podawania kawy panu prezesowi', ale nosek nosi wysoko, bo zarobki w korpo są inne, wiadomo..Patrząc po jej zachowaniu to nie jest jakaś wysokiej klasy wysublimowana w obejściu dama, tylko prosta zośka, której trochę się poszczęściło i jej palma odwaliła.. 34 letni chłop i tobie takie jazdy imponują?

Serio..

467

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
redapples napisał/a:

Sam piszesz że masz empatię, dajesz ciepło etc.. i jest to oczywiste w związku a sam dajesz jeździć po sobie jak po łysej kobyle to tak jakbyś nie wiedział co to jest empatia i wsparcie.
Co do księżniczki to się zgadzam z Elle że nowobogacka jakąś, praca w korpo to jest coś co przemija, czasem korpo to sztuka dla sztuki nazwałabym to gówno warte prace, mam jeszcze inne na ten temat teorie, ale nie chce mi się tutaj uzewnętrzniać. Zawsze trawa jest bardziej zielona gdzie Nas nie ma.  Faktycznie przespałeś trochę życie. Dlaczego boisz się tak kierowania? Myślisz że szara myszka zatopi się w Tobie, tak jak Ty stapiasz się z byłymi?

Nie wiem. Boje się podejmować decyzję. Efekty moich decyzji widać po tym jak mi się żyje. Nie jest to życie, a wegetacja. Praca, dom, komp, samotność, brak kasy, brak radości. To świadczy o jakości moich decyzji. Więc gdzie tu za dwoje. Patrze jak zachowuje się druga strona i jej oddaje stery relacji. Sam proponuję to co lubię, np wycieczka na łono natury, wspólne wyjście na koncert, spacer, wspólna kawa w domu.

Ale już w tym wieku życie to nie tylko kawki/srawki tylko trzeba myśleć właśnie o ewentualnej rodzinie. Wokół wiele osób jeździ po świecie, kupuje nowe meble, zmienia samochody, a ja mam paczkę krokietów w lodówce i bilet normalny w kieszeni big_smile

No z czym do ludzi ? smile

Ale to jest moja wina, czy też - jestem za to odpowiedzialny, że tak jest.

468

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:
redapples napisał/a:

Sam piszesz że masz empatię, dajesz ciepło etc.. i jest to oczywiste w związku a sam dajesz jeździć po sobie jak po łysej kobyle to tak jakbyś nie wiedział co to jest empatia i wsparcie.
Co do księżniczki to się zgadzam z Elle że nowobogacka jakąś, praca w korpo to jest coś co przemija, czasem korpo to sztuka dla sztuki nazwałabym to gówno warte prace, mam jeszcze inne na ten temat teorie, ale nie chce mi się tutaj uzewnętrzniać. Zawsze trawa jest bardziej zielona gdzie Nas nie ma.  Faktycznie przespałeś trochę życie. Dlaczego boisz się tak kierowania? Myślisz że szara myszka zatopi się w Tobie, tak jak Ty stapiasz się z byłymi?

No, trochę mi kopara opadła jak przeczytałam, że dla niego 'normalna kobieta' -tj. nie dziundzia z korpo wink to jest Szara Mycha.. Naprawdę czuć w tym na kilometr pogardę. Ale ok, to wynik tego jak napisałeś - za każdym razem gdybyś usłyszał coś miłego, pukałbyś się w głowę i przy okazji miał ją za niespełna rozumu. Tu się wszystko zgadza..Mechanizm zaniżonej wartości działa bez zarzutu.

A z tą empatią to Redzia też trafiła. Nie jesteś w stanie jej odczuwać z "szarymi mychami", tak Ci się tylko wydaje.. skoro nie jesteś w stanie jej mieć w stosunku do siebie.
Reagujesz tylko na 2 postawy: Wyższą, kiedy czujesz się zdominowany - a raczej, kiedy sam oddajesz komuś nad sobą władzę przyznając mu wyższość, Dwa - widząc kogoś, kto nie próbuje się wywyższać sam go próbujesz zdeprecjonować.
Empatia? Bez żartów..

I serio.. ta dziewucha w tej korpo to może być 'od podawania kawy panu prezesowi', ale nosek nosi wysoko, bo zarobki w korpo są inne, wiadomo..Patrząc po jej zachowaniu to nie jest jakaś wysokiej klasy wysublimowana w obejściu dama, tylko prosta zośka, której trochę się poszczęściło i jej palma odwaliła.. 34 letni chłop i tobie takie jazdy imponują?

Serio..

Wyszedłem z założenia że jazdy, bo ja taki jestem. Zresztą ja zacząłem.

Nie obrażaj mi tu Zośki wink

Tak, możliwe, że jest we mnie nienaturalny podział na lepszych i gorszych. Tak - teraz myślę - porównuję się z ludźmi i zawsze jestem albo lepszy, albo gorszy. Jest we mnie taki mechanizm.

A w pojęciu szara myszka kryje się pewna słodkość tak na prawdę. Zwłaszcza dzisiaj, po czymś, co nazwałbym "erą Dody".

469

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

A Ty w ogóle masz jakichś znajomych czy kontakt z rodziną?

chodzi mi nawet o małą paczkę ludzi, którym ufasz, którzy Cię znają i przy kim nie musisz ciągle udawać?

470

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

A Ty w ogóle masz jakichś znajomych czy kontakt z rodziną?

chodzi mi nawet o małą paczkę ludzi, którym ufasz, którzy Cię znają i przy kim nie musisz ciągle udawać?

Nie, raczej nie. Od czasu do czasu pogadam z kimś przez telefon, czasem spotkam się z kumplm, który pożycza mi kasę. Z rodziną nie bardzo. Od strony matki nie ma żadnych relacji w rodzinie, nikt z nikim nie gada, nie spotykają się nawet w święta, każdy na każdego ma jakiegoś focha. Od strony ojca za mną nie przepadają, bo nigdy nie przepadali za moją matką, a mnie z nią utożsamiali. Zresztą w rodzinie jestem jeden taki ananas, reszta już poustawiana - żony, mężowie, to gdzie ja tam pasuję. Czasem ja zainicjuje jakiś kontakt. Zadzwonię pogadam, próbuję nawiązać jakąś relację, ale potem i tak nikt nie oddzwania przez kilka lat, więc potem znów dzwonię, pogadamy, no i na kilka lat z dyńki.

Tak to z grubsza wygląda.

471

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

A rodzeństwo młodsze też zamężne?

Z nimi też nie masz kontaktu?

472

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

No a chciałam się umówić na piwo. Jak z kolegą. Narzeka, że nie ma z kim wyjść i tylko komp a odmawia tongue

473

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

hahaha- to prawie jak u mnie...
rodzine (cala z przyleglosciami) mozna na palcach rak policzyc..(wlacznie z malymi dziecmi)
wszyscy skonfliktowani, i nikt nie mieszka w lodzi....

474

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

A rodzeństwo młodsze też zamężne?

Z nimi też nie masz kontaktu?

Rodzeństwo od roku w związku. Mamy kontakt przez neta, czasem pogadamy przez telefon. (mieszkamy dość daleko od siebie).Ale z rodzeństwem mam kontakt, tyle, ze wiadomo - młodzi się własnie ustawiają w życiu, są zajęci sobą. Teraz ze sobą mieszkają od niedawna.

475

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

a, wiesz black- window, ze ja to mam odwrotnie niz ty...
jak kogos odpuszczam, to chocby zebami o parapet dzwonil- nie skontaktuje sie.
jak koniec, to koniec- tylko smutek zostaje...

476

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
black_widow napisał/a:

No a chciałam się umówić na piwo. Jak z kolegą. Narzeka, że nie ma z kim wyjść i tylko komp a odmawia tongue

Ponad trzysta.

477

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

athreyu: Ja to ciekawa jestem jak Ty wyglądasz big_smile
Z tego całego opisu gdzieś tam nieśmiało wychyla się od czasu do czasu myślący facet..

478

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:

hahaha- to prawie jak u mnie...
rodzine (cala z przyleglosciami) mozna na palcach rak policzyc..(wlacznie z malymi dziecmi)
wszyscy skonfliktowani, i nikt nie mieszka w lodzi....

Czyli jak znam życie - święta masz pełne radości wink

479

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

athreyu: Ja to ciekawa jestem jak Ty wyglądasz big_smile
Z tego całego opisu gdzieś tam nieśmiało wychyla się od czasu do czasu myślący facet..

No tu zdjęcia nie wkleję, a Facebooka nie mam.

480

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Spoko, wystarczy, że powiesz do kogo jesteś podobny.. może być aktor, piosenkarz lub prezenter tivi big_smile

481

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:
oldorando napisał/a:

hahaha- to prawie jak u mnie...
rodzine (cala z przyleglosciami) mozna na palcach rak policzyc..(wlacznie z malymi dziecmi)
wszyscy skonfliktowani, i nikt nie mieszka w lodzi....

Czyli jak znam życie - święta masz pełne radości wink

swieta obchodze z synem- wszystkie..
rodzina nawet na pogrzebach sie nie spotyka....

482

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

Spoko, wystarczy, że powiesz do kogo jesteś podobny.. może być aktor, piosenkarz lub prezenter tivi big_smile

https://www.youtube.com/watch?v=KsRIWga3FIA

483 Ostatnio edytowany przez redapples (2015-05-15 21:09:08)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Możesz na maila wysłać tongue a jak nie to możemy zostać przy kimś podobnym, użyjemy wyobraźni.

Hhaa no to wyobraźnia poszalała big_smile

Co do rodziny mam podobnie jak powyżej, ale dość mocny kontakt z rodzeństwem.

484

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:
athreyu napisał/a:
oldorando napisał/a:

hahaha- to prawie jak u mnie...
rodzine (cala z przyleglosciami) mozna na palcach rak policzyc..(wlacznie z malymi dziecmi)
wszyscy skonfliktowani, i nikt nie mieszka w lodzi....

Czyli jak znam życie - święta masz pełne radości wink

swieta obchodze z synem- wszystkie..
rodzina nawet na pogrzebach sie nie spotyka....

Masz możliwość przelania swojej miłości na syna, tylko zrób to z głową.

485

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Hehe, durny ty.

Brunet, rudi czy blondyn chociaż.

Dawaj, mam bogata wyobraźnię tongue

486

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

Hehe, durny ty.

Brunet, rudi czy blondyn chociaż.

Dawaj, mam bogata wyobraźnię tongue

Nie będę się opisywał przecież. big_smile

487 Ostatnio edytowany przez black_widow (2015-05-15 21:12:48)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Ja też jestem strasznie ciekawa big_smile mi się ogólnie pomimo problemów fajny gość wydajesz big_smile
Opisz opisz...

488

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Hehe, durny ty.

Brunet, rudi czy blondyn chociaż.

Dawaj, mam bogata wyobraźnię tongue

Nie będę się opisywał przecież. big_smile

A czemu nie, hahahah

Daj się ponieść big_smile

Najważniejsze 2 cechy chociaz: kolor wlosów i oczu  i wsio

489

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
black_widow napisał/a:

Ja też jestem strasznie ciekawa big_smile mi się ogólnie pomimo problemów fajny gość wydajesz big_smile
Opisz opisz...

Zobacz co robisz - lecisz na misia smile

Zauważyłem, że będąc jakim jestem zdarzało mi się poderwać pannę na misa. Taki biedny miś... Tylko jak już ta panna sie pojawiała, to z biednego misia, stawałem się super szczęśliwy. I zonk - już tak nie szło.. Dlatego chcę odejść nie tyle od metody na misia, co od bycia misiem.

490

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:
athreyu napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Hehe, durny ty.

Brunet, rudi czy blondyn chociaż.

Dawaj, mam bogata wyobraźnię tongue

Nie będę się opisywał przecież. big_smile

A czemu nie, hahahah

Daj się ponieść big_smile

Najważniejsze 2 cechy chociaz: kolor wlosów i oczu  i wsio

Blond i szare.

K..a nawet oczy mam szare big_smile

491

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Ideał.

Redzia, trudno. Kiedyś musiał przyjść ten moment... będziemy się bić! 


co Ty o tym wszystkim sądzisz..blondyn, szare oczy..a wzrost jeszcze? :>

492

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:
black_widow napisał/a:

Ja też jestem strasznie ciekawa big_smile mi się ogólnie pomimo problemów fajny gość wydajesz big_smile
Opisz opisz...

Zobacz co robisz - lecisz na misia smile

Zauważyłem, że będąc jakim jestem zdarzało mi się poderwać pannę na misa. Taki biedny miś... Tylko jak już ta panna sie pojawiała, to z biednego misia, stawałem się super szczęśliwy. I zonk - już tak nie szło.. Dlatego chcę odejść nie tyle od metody na misia, co od bycia misiem.

Ale ja tylko pisze, że wydajesz się być fajnym, miłym facetem ale nie na partnera dla mnie tongue raczej na kolegę, przyjaciela wink
Ale przyznaje. Biedne misie ddziałają hmm

493

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

Ideał.

Redzia, trudno. Kiedyś musiał przyjść ten moment... będziemy się bić! 


co Ty o tym wszystkim sądzisz..blondyn, szare oczy..a wzrost jeszcze? :>

Niewysoki. Do koszykówki wybierali mnie przedostatniego.

494

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

A jak to jest "na misia?" Opowiadasz o tym jak zostałeś skrzywdzony przez złą kobietę? Czy coś bardziej oryginalnego? wink

495

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
black_widow napisał/a:
athreyu napisał/a:
black_widow napisał/a:

Ja też jestem strasznie ciekawa big_smile mi się ogólnie pomimo problemów fajny gość wydajesz big_smile
Opisz opisz...

Zobacz co robisz - lecisz na misia smile

Zauważyłem, że będąc jakim jestem zdarzało mi się poderwać pannę na misa. Taki biedny miś... Tylko jak już ta panna sie pojawiała, to z biednego misia, stawałem się super szczęśliwy. I zonk - już tak nie szło.. Dlatego chcę odejść nie tyle od metody na misia, co od bycia misiem.

Ale ja tylko pisze, że wydajesz się być fajnym, miłym facetem ale nie na partnera dla mnie tongue raczej na kolegę, przyjaciela wink
Ale przyznaje. Biedne misie ddziałają hmm

Przecie żartuję. Ale to prawda - działa. Tylko ja doszedłem do etapu, gdzie widzę że to nie tędy droga.

496

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:
black_widow napisał/a:
athreyu napisał/a:

Zobacz co robisz - lecisz na misia smile

Zauważyłem, że będąc jakim jestem zdarzało mi się poderwać pannę na misa. Taki biedny miś... Tylko jak już ta panna sie pojawiała, to z biednego misia, stawałem się super szczęśliwy. I zonk - już tak nie szło.. Dlatego chcę odejść nie tyle od metody na misia, co od bycia misiem.

Ale ja tylko pisze, że wydajesz się być fajnym, miłym facetem ale nie na partnera dla mnie tongue raczej na kolegę, przyjaciela wink
Ale przyznaje. Biedne misie ddziałają hmm

Przecie żartuję. Ale to prawda - działa. Tylko ja doszedłem do etapu, gdzie widzę że to nie tędy droga.

A Ty myślisz, że co ja robię jak nie żartuję?  tongue

Kobitki sio!  Zostaje ja i athreyu <3
big_smile big_smile big_smile big_smile big_smile big_smile

497

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

A jak to jest "na misia?" Opowiadasz o tym jak zostałeś skrzywdzony przez złą kobietę? Czy coś bardziej oryginalnego? wink

No mówiłem jak wygląda moje życie, pani robiło się smutno i leciała mnie pocieszać. Potem ja w to wchodziłem, bo wreszcie był KTOŚ, potem się okazywało, że przy tym kimś rzeczywiście wyglądam żałośnie i potem albo ten ktoś stwierdzał, że to nie Lidia Ochojska, albo (częściej) ja gmatwałem sytuację tak, żeby się skończyło i żebym mógł wrócić do swojej roli.

Tylko, że część z tych kobiet jest teraz szczęśliwa, mają poukładane życie, a ja dalej miś...

498

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

To napisz jak "gmatwasz" sytuację, żebyś miał czarno na białym i nie miał wykrętów kolejnym razem.

499

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

atrhreu pisze ze jest empatyczny, wrazliwy, romantyczny pewnie
to są cechy samców beta, pełno takich, ale oni kiedys muszą dorosnąć
nic dziwnego ze masz 34 lata i dziewczyny cie spławiają
musiałeś mieć porypane dziecinstwo

kobieta bys był dobrym samcem beta musiałaby cie wspierac
a do tego musiałbys miec potencjal, wygląd
cos co zrekompensuje jej starania
kobiety nie lubia za darmo sie starac
bo wtedy czują ze matkują

jesli sadzisz ze cos sam zmienisz to sie grubo pomyliłeś

jestes neurotykiem?

500

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

To napisz jak "gmatwasz" sytuację, żebyś miał czarno na białym i nie miał wykrętów kolejnym razem.

To nie takie proste. Wiesz, często było tak - pierwszy kontakt, wiadomo, bez ciśnienia, jeden telefon, następnego dnia drugi, na luzie, żadnych założeń, klasyczne obwąchiwanie się. Potem kontakt z obu stron coraz częstszy. Dobrze się ze mną gada. więc rozmów jest coraz więcej i więcej. Potem spotkanie, tam jestem otwarty, potrafię stworzyć dobrą i NATURALNĄ atmosferę. Więc kontakt się coraz bardziej zazębia. Wiadomo, radocha. Jak pisałem - wieczorne dobranoc, poranne dzień dobry - to jest miód. Tyle, że tu już zaczyna się pierwszy problem, bo jak idzie, to ja mógłbym się widywać co trzeci dzień. A druga strona W PRZECIWIEŃSTWIE do mnie ma też swoje życie. No, ale luz, pomijając, że już mam 28 sposobów na spędzenie weekendu. A tam nic. Zero, bo druga strona W PRZECIWIEŃSTWIE do mnie ma też swoje życie. Ale idzie spoko. W pierwszym okresie każdy mówi drugiemu co dziś robił, będzie robił, co jadł, czy była kupka, pełna kontrola. Jest zajebiście. Nagle po którymś ze spotkań, wracam i jeb - motyl, co za wuj. I koniec. Panika natychmiast. W pizdu czar prysł... Bo jak ona zobaczy... Bo ona jest przecież taka zajebista. Gdzie ja... Ale idę w to ! Tylko kurde, nie dzwoniła, dziś jeszcze a to przecież już dziewiąta rano. Kurde, a może ona... Nie, dobra, wkręciłem sobie.... A może byśmy tak razem w weekend... Byłoby zajebiście ! Nie ? Aha, no szkoda, spoko, spoko, rozumiem. K...rwa co ja teraz będę robił. A spotkamy się jutro ? Nie ? Wiesz co ja muszę się zastanowić nad tym czy chce się spotykać z Tobą. No dobra, dobra, chcę. Jutro ? OK. Zajebiście. Kurde ona mi się tak podoba... A jak nic z tego nie będzie ? Kurde, na pewno nic z tego nie będzie. Spotkamy się ? Tak ? Zajebiście. Kurde jak się tuliła. Ale czy ja chcę z nią być ? Hmmm... Trochę lipa dziś wyglądała. Spotkamy się ? Nie ? Kurde, nic z tego nie będzie. Wiesz ? Ja chyba kończę tą znajomość. No, kończę, top nie ma dla mnie sensu, Ty nie masz czasu, ja szukam kogoś bardziej dyspozycyjnego. Co ? No dobra, to w piątek...



Ta żałosna historia to tylko wstęp.

501

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Heheheh. Przynajmniej masz poczucie humoru wink


Jesteś nauczycielem?

502

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
palwrotki napisał/a:

atrhreu pisze ze jest empatyczny, wrazliwy, romantyczny pewnie
to są cechy samców beta, pełno takich, ale oni kiedys muszą dorosnąć
nic dziwnego ze masz 34 lata i dziewczyny cie spławiają
musiałeś mieć porypane dziecinstwo

kobieta bys był dobrym samcem beta musiałaby cie wspierac
a do tego musiałbys miec potencjal, wygląd
cos co zrekompensuje jej starania
kobiety nie lubia za darmo sie starac
bo wtedy czują ze matkują

jesli sadzisz ze cos sam zmienisz to sie grubo pomyliłeś

jestes neurotykiem?

1. Jestem samcem beta
2. Nie sądzę, że sam dam radę. Staram się dostać na terapię
3. Miałem porypane do kwadratu dzieciństwo
4. Tak, jestem neurotykiem, choć dziś jest dużo lepiej niż kilka lat temu.

503

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:
Elle88 napisał/a:

To napisz jak "gmatwasz" sytuację, żebyś miał czarno na białym i nie miał wykrętów kolejnym razem.

To nie takie proste. Wiesz, często było tak - pierwszy kontakt, wiadomo, bez ciśnienia, jeden telefon, następnego dnia drugi, na luzie, żadnych założeń, klasyczne obwąchiwanie się. Potem kontakt z obu stron coraz częstszy. Dobrze się ze mną gada. więc rozmów jest coraz więcej i więcej. Potem spotkanie, tam jestem otwarty, potrafię stworzyć dobrą i NATURALNĄ atmosferę. Więc kontakt się coraz bardziej zazębia. Wiadomo, radocha. Jak pisałem - wieczorne dobranoc, poranne dzień dobry - to jest miód. Tyle, że tu już zaczyna się pierwszy problem, bo jak idzie, to ja mógłbym się widywać co trzeci dzień. A druga strona W PRZECIWIEŃSTWIE do mnie ma też swoje życie. No, ale luz, pomijając, że już mam 28 sposobów na spędzenie weekendu. A tam nic. Zero, bo druga strona W PRZECIWIEŃSTWIE do mnie ma też swoje życie. Ale idzie spoko. W pierwszym okresie każdy mówi drugiemu co dziś robił, będzie robił, co jadł, czy była kupka, pełna kontrola. Jest zajebiście. Nagle po którymś ze spotkań, wracam i jeb - motyl, co za wuj. I koniec. Panika natychmiast. W pizdu czar prysł... Bo jak ona zobaczy... Bo ona jest przecież taka zajebista. Gdzie ja... Ale idę w to ! Tylko kurde, nie dzwoniła, dziś jeszcze a to przecież już dziewiąta rano. Kurde, a może ona... Nie, dobra, wkręciłem sobie.... A może byśmy tak razem w weekend... Byłoby zajebiście ! Nie ? Aha, no szkoda, spoko, spoko, rozumiem. K...rwa co ja teraz będę robił. A spotkamy się jutro ? Nie ? Wiesz co ja muszę się zastanowić nad tym czy chce się spotykać z Tobą. No dobra, dobra, chcę. Jutro ? OK. Zajebiście. Kurde ona mi się tak podoba... A jak nic z tego nie będzie ? Kurde, na pewno nic z tego nie będzie. Spotkamy się ? Tak ? Zajebiście. Kurde jak się tuliła. Ale czy ja chcę z nią być ? Hmmm... Trochę lipa dziś wyglądała. Spotkamy się ? Nie ? Kurde, nic z tego nie będzie. Wiesz ? Ja chyba kończę tą znajomość. No, kończę, top nie ma dla mnie sensu, Ty nie masz czasu, ja szukam kogoś bardziej dyspozycyjnego. Co ? No dobra, to w piątek...



Ta żałosna historia to tylko wstęp.

dobre, dobre....

504

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

Heheheh. Przynajmniej masz poczucie humoru wink


Jesteś nauczycielem?

Skąd ten pomysł ?

Nie jestem.

505 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-05-15 22:06:56)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

a u mnie tak:

on pisze, zaprasza, wychodzimy razem..
jest super, po spotkaniu on pyta o ciag dalszy, jest ok...'
kolejne spotkanie...potem on zaczyna pytac, czemu nie pisze, nie zagajam, nie tesknie..
ja mysle, nie odzywa sie- zajety..
potem sie odezwie, znow spotkanie, on w pretensjach, wycofuje sie, ja tez zaczynam
potem cisza, ja odpuszczam....

i sie konczy zanim sie zacznie...

(prawda, ze troche, jakby po drugiej stronie byl jakis athreyu?)

506

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Heheheh. Przynajmniej masz poczucie humoru wink


Jesteś nauczycielem?

Skąd ten pomysł ?

Nie jestem.

Fakt, na nauczyciela nie pasujesz.. ale jakiś humanistyczny kierunek obstawiam wink

507

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:

a u mnie tak:

on pisze, zaprasza, wychodzimy razem..
jest super, po spotkaniu on pyta o ciag dalszy, jest ok...'
kolejne spotkanie...potem on zaczyna pytac, czemu nie pisze, nie zagajam, nie tesknie..
ja mysle, nie odzywa sie- zajety..
potem sie odezwie, znow spotkanie, on w pretensjach, wycofuje sie, ja tez zaczynam
potem cisza, ja odpuszczam....

i sie konczy zanim sie zacznie...

A czemu nie piszesz ?

508

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:
athreyu napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Heheheh. Przynajmniej masz poczucie humoru wink


Jesteś nauczycielem?

Skąd ten pomysł ?

Nie jestem.

Fakt, na nauczyciela nie pasujesz.. ale jakiś humanistyczny kierunek obstawiam wink

Ja nie studiowałem.

509

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:
oldorando napisał/a:

a u mnie tak:

on pisze, zaprasza, wychodzimy razem..
jest super, po spotkaniu on pyta o ciag dalszy, jest ok...'
kolejne spotkanie...potem on zaczyna pytac, czemu nie pisze, nie zagajam, nie tesknie..
ja mysle, nie odzywa sie- zajety..
potem sie odezwie, znow spotkanie, on w pretensjach, wycofuje sie, ja tez zaczynam
potem cisza, ja odpuszczam....

i sie konczy zanim sie zacznie...

A czemu nie piszesz ?

bo mysle sobie:

jest z kims innym,
jest zajety,
jest z dzieckiem,
jest z inna kobieta,
nie pamieta mnie,
nie odpisze,- oleje
nie mam nic ciekawego do opowiedzenia,
....

510

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

To co robiłeś w tym czasie?!   winktongue


oraz: Zawsze możesz iść na studia jeszcze, jeśli tylko chcesz..nananaa

511

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:
athreyu napisał/a:
oldorando napisał/a:

a u mnie tak:

on pisze, zaprasza, wychodzimy razem..
jest super, po spotkaniu on pyta o ciag dalszy, jest ok...'
kolejne spotkanie...potem on zaczyna pytac, czemu nie pisze, nie zagajam, nie tesknie..
ja mysle, nie odzywa sie- zajety..
potem sie odezwie, znow spotkanie, on w pretensjach, wycofuje sie, ja tez zaczynam
potem cisza, ja odpuszczam....

i sie konczy zanim sie zacznie...

A czemu nie piszesz ?

bo mysle sobie:

jest z kims innym,
jest zajety,
jest z dzieckiem,
jest z inna kobieta,
nie pamieta mnie,
nie odpisze,- oleje
nie mam nic ciekawego do opowiedzenia,
....

Ło matko. A co Ci szkodzi spróbować ? Ale wiesz, cwaniaka gram. Chciałem ze swoją niedoszłą spotkać się w święta. Oj jak ja bardzo chciałem. Oczyma wyobraźni widziałem jak śpiewamy kolędy. A jaki wk**** byłem, że się z nią nie widziałem. Tylko przed tymi świętami zapomniałem ją o to zapytać, czy ona czasem tez by nie chciała.

Z innej beczki - jak wychodzisz z założenia, że nie masz nic ciekawego do powiedzenia na początku znajomości, to jak wyobrażasz sobie rozmowy przez 20 lat związku ?

Ja ostatnio próbowałem, to obejść tak - 45 sekund o tym co u mnie (czyli powtarzane w koło te same zdanie zaczynające się od słowa z trzech liter zaczynającego się od n) i przerzucenie piłeczki na drugą stronę. Nie polecam metody wink

Idź na kurs tańca, na prawdę Ci to polecam, jednym ruchem załatwisz 23 problemy. Przełamiesz opór, poszerzysz granice komfortu, zaczniesz się ruszać, poznasz nowych znajomych, przełamiesz nieśmiałość wobec facetów, wprowadzisz w swoje życie coś nowego, zyskasz temat do rozmów, wyjdziesz poza schemat. Idź na kurs tańca. Mówię Ci.

512

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

To co robiłeś w tym czasie?!   winktongue


oraz: Zawsze możesz iść na studia jeszcze, jeśli tylko chcesz..nananaa

Pracowałem. I prowadziłem rozrywkowy tryb życia. Czasami to pierwsze odpuszczałem, bo mi przeszkadzało w tym drugim.

513

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Co wy z tym kursem tańca?
Ja na taki kurs mogłabym iść tylko z jakimś menem, od którego mnie nie odrzuca. A odrzuca mnie od większości hmm

A trochę w życiu tańczyłam.. Ale może to niezły pomysł? Ja jestem dzikus i nie lubię jak mnie obcy chłop dotyka big_smile

oldorado, zdaj relacje!

514

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

To ja też postaram się opisać jak to jest u mnie.
Rzadko zdarza się żeby ktoś mi pasował tak niemalże natychmiast i (niestety albo stety nie wiem) tych do których odrazu nie poczuje czegoś na kształt mięty odrzucam. Ma to swoje plusy i minusy. Plusy: nie tracę czasu swojego i czyjegoś. Minusy: ktoś może mnie zainteresować po czasie (chociaż jakoś w to wątpię) jeśli już do kogoś poczuje tą miętę szybko się angażuje jeśli on odrazu nie powie, że nie jest zainteresowany z jakiego kolwiek powodu. Tu dochodzi do do wartości neutralnej, bo gdyby odrazu powiedział mogła by być z taką osobą super przyjaźń. Ale jeśli nie mówi to ja się wkrecam hmm a cholera jestem niestety bardzo uczuciowa i wrażliwa osobą.
Dodatkowo nie potrafię się bawić w niedostepnosc, w gonienie myszy itp. Jestem zawsze szczera. Jeśli na kimś mi z jakiś względów zależy to go nie oklamie, nie będę udawać zże nie ma czegoś co jest i odwrotnie.

515

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

Co wy z tym kursem tańca?
Ja na taki kurs mogłabym iść tylko z jakimś menem, od którego mnie nie odrzuca. A odrzuca mnie od większości hmm

A trochę w życiu tańczyłam.. Ale może to niezły pomysł? Ja jestem dzikus i nie lubię jak mnie obcy chłop dotyka big_smile

oldorado, zdaj relacje!

Mam wrażenie, że to jest dla Niej idealne na ten czas. Z wyżej wymienionych powodów. Taka rada od wuja athreyu. Argumenty jakie przytoczyłem są moim zdaniem mocne. wink

516

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
black_widow napisał/a:

To ja też postaram się opisać jak to jest u mnie.
Rzadko zdarza się żeby ktoś mi pasował tak niemalże natychmiast i (niestety albo stety nie wiem) tych do których odrazu nie poczuje czegoś na kształt mięty odrzucam. Ma to swoje plusy i minusy. Plusy: nie tracę czasu swojego i czyjegoś. Minusy: ktoś może mnie zainteresować po czasie (chociaż jakoś w to wątpię) jeśli już do kogoś poczuje tą miętę szybko się angażuje jeśli on odrazu nie powie, że nie jest zainteresowany z jakiego kolwiek powodu. Tu dochodzi do do wartości neutralnej, bo gdyby odrazu powiedział mogła by być z taką osobą super przyjaźń. Ale jeśli nie mówi to ja się wkrecam hmm a cholera jestem niestety bardzo uczuciowa i wrażliwa osobą.
Dodatkowo nie potrafię się bawić w niedostepnosc, w gonienie myszy itp. Jestem zawsze szczera. Jeśli na kimś mi z jakiś względów zależy to go nie oklamie, nie będę udawać zże nie ma czegoś co jest i odwrotnie.

Czyli tak jak ja podajesz się po miesiącu na tacy i przypierasz do muru, oczekując po dwóch miesiącach deklaracji i to określonej deklaracji.

517

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

czyli oboje dzieci jestescie i kierujecie znajomosc desperacko powierzchownie smile
nie poznasz czlowieka do konca to nigdy nie dowiesz się czy ma cechy odpowiadające
co najwyzej zachowanie lub wygląd, lub twoja wyobraznia działa
i strach przed pokazaniem wad

518

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:
black_widow napisał/a:

To ja też postaram się opisać jak to jest u mnie.
Rzadko zdarza się żeby ktoś mi pasował tak niemalże natychmiast i (niestety albo stety nie wiem) tych do których odrazu nie poczuje czegoś na kształt mięty odrzucam. Ma to swoje plusy i minusy. Plusy: nie tracę czasu swojego i czyjegoś. Minusy: ktoś może mnie zainteresować po czasie (chociaż jakoś w to wątpię) jeśli już do kogoś poczuje tą miętę szybko się angażuje jeśli on odrazu nie powie, że nie jest zainteresowany z jakiego kolwiek powodu. Tu dochodzi do do wartości neutralnej, bo gdyby odrazu powiedział mogła by być z taką osobą super przyjaźń. Ale jeśli nie mówi to ja się wkrecam hmm a cholera jestem niestety bardzo uczuciowa i wrażliwa osobą.
Dodatkowo nie potrafię się bawić w niedostepnosc, w gonienie myszy itp. Jestem zawsze szczera. Jeśli na kimś mi z jakiś względów zależy to go nie oklamie, nie będę udawać zże nie ma czegoś co jest i odwrotnie.

Czyli tak jak ja podajesz się po miesiącu na tacy i przypierasz do muru, oczekując po dwóch miesiącach deklaracji i to określonej deklaracji.

Nie. Ja się nie poddaje, bo jeśli nie ma "mięty" od Początku, ale samego początku (nie musi nawet dojść do spotkania) to nie pozwalam się temu rozwijać w żadną stronę.
Nie chcę też określonej deklaracji w stylu bądź moja dziewczyna po miesiącu znajomości, ale chcę wiedzieć w jakim kierunku to może zmierzać.
Chociaż ostatnio kolega z żoną powiedzieli mi że to czy chcesz z kimś być wiesz odrazu. Może nie wyjść. Ale wiesz odrazu czy chcesz spróbować. I tak myślę że coś w tym jest...

519

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
black_widow napisał/a:
athreyu napisał/a:
black_widow napisał/a:

To ja też postaram się opisać jak to jest u mnie.
Rzadko zdarza się żeby ktoś mi pasował tak niemalże natychmiast i (niestety albo stety nie wiem) tych do których odrazu nie poczuje czegoś na kształt mięty odrzucam. Ma to swoje plusy i minusy. Plusy: nie tracę czasu swojego i czyjegoś. Minusy: ktoś może mnie zainteresować po czasie (chociaż jakoś w to wątpię) jeśli już do kogoś poczuje tą miętę szybko się angażuje jeśli on odrazu nie powie, że nie jest zainteresowany z jakiego kolwiek powodu. Tu dochodzi do do wartości neutralnej, bo gdyby odrazu powiedział mogła by być z taką osobą super przyjaźń. Ale jeśli nie mówi to ja się wkrecam hmm a cholera jestem niestety bardzo uczuciowa i wrażliwa osobą.
Dodatkowo nie potrafię się bawić w niedostepnosc, w gonienie myszy itp. Jestem zawsze szczera. Jeśli na kimś mi z jakiś względów zależy to go nie oklamie, nie będę udawać zże nie ma czegoś co jest i odwrotnie.

Czyli tak jak ja podajesz się po miesiącu na tacy i przypierasz do muru, oczekując po dwóch miesiącach deklaracji i to określonej deklaracji.

Nie. Ja się nie poddaje, bo jeśli nie ma "mięty" od Początku, ale samego początku (nie musi nawet dojść do spotkania) to nie pozwalam się temu rozwijać w żadną stronę.
Nie chcę też określonej deklaracji w stylu bądź moja dziewczyna po miesiącu znajomości, ale chcę wiedzieć w jakim kierunku to może zmierzać.
Chociaż ostatnio kolega z żoną powiedzieli mi że to czy chcesz z kimś być wiesz odrazu. Może nie wyjść. Ale wiesz odrazu czy chcesz spróbować. I tak myślę że coś w tym jest...

Napisałem podajesz, nie poddajesz.

520

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
palwrotki napisał/a:

czyli oboje dzieci jestescie i kierujecie znajomosc desperacko powierzchownie smile
nie poznasz czlowieka do konca to nigdy nie dowiesz się czy ma cechy odpowiadające
co najwyzej zachowanie lub wygląd, lub twoja wyobraznia działa
i strach przed pokazaniem wad

I choćby po to ta terapia. By wydorośleć. I poznać przede wszystkim siebie bardziej.

Posty [ 456 do 520 z 662 ]

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 10 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pomóżcie mi zrozumieć

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026