Hej :-)
Strasznie męczy mnie pewna sytuacja, a przez to ze byłam 10 lat w związku kompletnie nie mam obycia z facetami ;-)
Być może dałam się wykorzystać, być może nie. Nie mam pojęcia.
Jakiś czas temu na Sympatii napisał do mnie mężczyzna 9 lat starszy. On 34 ja 25 lat. Nie miał zdjęcia, a ja nie wiem sama czemu postanowiłam mu odpisać.
Po kilku dniach intensywnej korespondencji wysłał mi swoje zdjęcie. Nie mogę powiedzieć żeby mi się spodobał. Ale pisało mi się z nim świetnie, więc postanowiłam kontynuować tą znajomość. Od początku nie chciał o sobie specjalnie pisać.ale np na fb zaprosił mnie do znajomych on. Pierwszy raz spotkaliśmy się kiedy postanowił odwiezc mnie z imprezy do domu. Odwiozl i tyle. Później sytuacja podobna. Czekał do 4 rano żeby to zrobić. Nadal nie wiele o sobie mówił.
Pisał, że chciałby mieć dzieci, rodzinę itp. Ale była nie chciała. Tyle wiem.
Kilka razy proponowalam normalne spotkanie. Odmawiał. Ale pisał dalej. Któregoś dnia jakoś w wiadomościach wyszło, że wg niego to jest nie możliwe że on mi się podoba intelektualnie i fizycznie, a ja tak właśnie napisałam. Bo tak uważam. A on ze nie.
Że jest podły, wredny i nie jest przystojny (mi w tym czasie już naprawdę Zaczął się podobać).
I teraz piątek. Spotkaliśmy się wieczorem. U niego. Siedzieliśmy, rozmawialiśmy a właściwie to on mówił o sobie a.mi miło było słuchać i jakoś tak wyszło że poszliśmy do łóżka. Wiedziałam, że on rano idzie do pracy wiec się chwilę po tym zawinelam od niego. Nie protestował a raczej chyba było mu to na rękę.
Rano kiedy pisaliśmy ja zapytałam czego on chciałby od naszej relacji, bo ja jego seks koleżanką nie będę, o czym on doskonale wie, bo mówiłam to kilka razy. Że nie tego szukam i tak nie będzie.
Że on mi się na tyle podoba, że moglibyśmy zobaczyć jak to się rozwinie, że ja mogę się zaangażować. On ze w takim razie lepiej urwać kontakt. Że nie jest fajnym facetem, ja nic nie zrobiłam ale on mi nie powie o co chodzi. I jeszcze ważna rzecz on stwierdził że NIE CHCE SIE ZAKOCHAĆ! Ja na to że przecież chciał kogoś znaleźć, mieć dzieci on ze szuka. To wszystko nie ma sensu.
Dodam może ze wcześniej pisał mi rzeczy typu: jesteś fascynująca, pisząc z tobą czuje się jakbym pisał z samym sobą itp.
No i zerwał kontakt. Głupio próbowałam go przekonać że dla mnie jest fajnym i przystojnym facetem, ale on ze nie. I że chce zerwać kontakt. Stwierdziłam, że i tak nic nie ryzykuje i napisałam mu jeszcze jednego ostatniego smsa, że nie wiem o co chodzi, że dla mnie jest fajny i myślałam że może on da mi powód żeby tu zostać i ze mój numer zna jak mu się odmieni to niech pisze, że bardzo szkoda mi tej znajomości. On milczy.
Proszę pomóżcie mi to zrozumieć! Czy on mnie wykorzystał a ja jestem taka głupia, czy ktoś jego bardzo skrzywdził i teraz się boi, czy ja jego przestraszyłam swoimi pytaniami (ale nie chciałam deklaracji miłości czy coś takiego tylko raczej wiedzieć w jakim kierunku to zmierza) czy ma tak niskie poczucie wartości (dodam, że w opinii ogółu ja jestem bardzo ładna i inteligentna)? Nie mam pojęcia. Pewnie i tak nic już z tym nie zrobię, nie ważne jak bardzo mi szkoda i przykro. Chyba że macie jakiś pomysł? Bardzo chciałabym wiedzieć co tu się stało. Bardzo, bardzo proszę o pomoc!
Podobne tematy
Spotykanie się z kimś o zaniżonym poczuciu wartości to katorga.
Taka osoba prędzej właśnie zerwie kontakt pod gównianym pretekstem, albo zrobi z ciebie idiotę niż powie w czym problem.
ciesz się, że facet pokazał to teraz, niż miałby Ci takie numery odwalać jakbyś naprawdę się przywiązała czy zaangażowała.
O sosob na biednego misia
Jaki on biedny!!!
Trzeba go zrozumiec i bezkarnie dac sie przelecieć zeby poczuł swoja wartość !!!!
To podbudowałas jego ego! A swoje?
O sosob na biednego misia
![]()
Jaki on biedny!!!
Trzeba go zrozumiec i bezkarnie dac sie przelecieć zeby poczuł swoja wartość !!!!To podbudowałas jego ego! A swoje?
Lena, ale to ze on nie jest fajnym facetem, ze jest wredny i podły przeczytałam od niego w sobotę. Czyli już po. Wcześniej raczej były to żarty. Przynajmniej tak miały brzmieć. I nadal nie wiem o co mu chodzi. Co się stało tak nagl? Nie chce się zakochiwac? WTF??
Spotykanie się z kimś o zaniżonym poczuciu wartości to katorga.
Taka osoba prędzej właśnie zerwie kontakt pod gównianym pretekstem, albo zrobi z ciebie idiotę niż powie w czym problem.
ciesz się, że facet pokazał to teraz, niż miałby Ci takie numery odwalać jakbyś naprawdę się przywiązała czy zaangażowała.
Elle czyli uważasz, że lepiej sobie odpuścić kogoś kto ma niskie poczucie własnej wartości? To taka osoba skazana jest na bycie samym? I w ogóle uważasz że to o to chodziło? On w kontaktach face 2 face nie wydawał się osoba z niskim poczuciem wartości. Tylko te smsy...
A jeszcze sobie przypomniałam że na początku pytałam go czemu jest sam to odpowiedział, że trudne pytanie. Miał kilka poważnych propozycji, ale nie skorzystał. To może to jednak typ lovelasa? Chociaż ciężko mi w to uwierzyć ![]()
7 2015-05-11 12:26:03 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-11 12:29:08)
Elle88 napisał/a:Spotykanie się z kimś o zaniżonym poczuciu wartości to katorga.
Taka osoba prędzej właśnie zerwie kontakt pod gównianym pretekstem, albo zrobi z ciebie idiotę niż powie w czym problem.
ciesz się, że facet pokazał to teraz, niż miałby Ci takie numery odwalać jakbyś naprawdę się przywiązała czy zaangażowała.
Elle czyli uważasz, że lepiej sobie odpuścić kogoś kto ma niskie poczucie własnej wartości? To taka osoba skazana jest na bycie samym? I w ogóle uważasz że to o to chodziło? On w kontaktach face 2 face nie wydawał się osoba z niskim poczuciem wartości. Tylko te smsy...
Odniosę się odrazu do tego co napisałaś na końcu..do tego "lovelasa" ![]()
Otóż w praktyce, im więcej ktoś jest nastawiony na przelotne kontakty, tym większe się za tym kryją problemy z bliskością i akceptacją siebie, ale na głębszym poziomie.
Wtedy brak akceptacji siebie - taki ogólny- próbuje się "załatać" na bieżąco krótkimi, płytkimi znajomościami, które z założenia mają być 'bezpieczne', bo nie dopuszczamy wtedy nikogo na tyle blisko, by móc się przed kimś naprawdę otworzyć i pokazać siebie.
To, że gość ma "obycie" we flirtowaniu i wydaje się pewny siebie gdy przychodzi np. do kontaktów seksualnych, nie oznacza, że jest otwarty emocjonalnie. A jedna z podstaw akceptacji siebie i zdrowego poczucia wartości jest otwarta komunikacja, nawet jeśli bywa dla nas czasem trudna.
I dlatego, pisząc o tym, że nie ma sensu się w to angażować, miałam na myśli to, że taka osoba jest już z reguły tak mocno zaprawiona w unikaniu otwartej komunikacji/konfrontacji, że możesz się "wywrócić na lewą stronę", a i tak niczego konkretnego się nie dowiesz, bo ona trwa w syndromie unikania. Niczego nie chce zmienić.
Chyba masz rację. On naprawdę nie wiele chciał o sobie mówić. W ogóle nie potrafił się otworzyć. Tylko czy to nie dlatego ze ktoś go skrzywdził?
To pierwszy facet, który na serio mnie sobą zainteresował. I dlatego to przykre jest.
A ja chyba mam syndrom matki Teresy
jak się go pozbyć?
Zestawienie tych dwóch cech, to znaczy człowieka głęboko zranionego i od dłuższego czasu poszukującego związku właśnie na przykład na sympatii, to chyba najgorsza rzecz ,jaką można sobie wyobrazić. Nie zrozumiesz, nie dotrzesz i nie dojdziesz do ładu.
Mam podobny problem.
Żyję od bardzo dawna w związku, w którym mam deficyty. W akcie rozpaczy szukałam kogoś, z kim mogłabym pogadać i się powyżalać... na sympatii. I o dziwo, znalazłam. Faceta, który świetnie pisał, rozumiał i jako, że nie byłam wolna, nie naciskał na seks. Miał być kolegą, potem przyjacielem.
Było dużo maili, czasem telefon, a raz za jakiś czas kawa, czy wycieczka rowerowa.
Bardzo mało mówił o sobie, ale bardzo chętnie słuchał i udzielał niegłupich rad.
Przyznaję, że uzależnił mnie od siebie. Miałam wsparcie.
Kiedy pytałam o jego przeszłość, owszem mówił, ale niechętnie. Kiedy nagle przestał mieć dla mnie czas, to nabrał wody w usta i na moje w gruncie rzeczy niewinne pytania, co jest grane...wściekał się.
Zaczął bać się konfrontacji ze mną, odwlekał spotkania, wyznaczał nam kwarantannę i w ogóle zachowywał się jak znikający punkt.
Problem w tym, że gdybym wiedziała, że ma kogoś i ten ktoś nie życzy sobie, aby utrzymywał ze mną kontakty, to zrozumiałabym.
Taka sytuacja trwała z rok, jakiś mail z przerzucaniem się argumentami, jakiś telefon, potem kolejny mail, że za bardzo się zaangażowałam emocjonalnie i on to musi skończyć.
Zero wiary z jego strony, że go nie kochałam, tylko stał mi się bliski, właśnie jak przyjaciel.
Zniknął i się nie odzywa, a z tego co wiem chyba nadal jest sam.
Tak, że widzisz, nie jestem głupia, jestem atrakcyjna, co nie miało znaczenia, bo to inny typ relacji.
A on jest bardzo brzydki, biedny i na dodatek mocno skrzywdzony.. i nie chce mieć nawet takiej koleżanki.
Zagrażam jemu? On zagraża mnie? Wielka niewiadoma... Wiem na pewno, że mnie nie pragnie, bo to taki typ ascety. Jak nie można, to potrafi zachować dystans.
Było mi bardzo ciężko, bo się łatwo przywiązuję, ale od ostatniego epizodu minęło pół roku i się jakoś pozbierałam.
Pomogły mi różne rzeczy. Wyjście na aerobik, rower, spacery z psem, kontakt z przyrodą. Także książki, świetne blogi i wynikające z nich przemyślenia.
Dasz radę i Ty. To są ludzie toksyczni w relacjach. Ja nawet nie potrafiłam być koleżanką takiego.
To ze jest zakompleksiony-to jedna z hipotez.Ja dorzucilabym jedna-bardziej prawdopodobna-jest doswiadczonym graczem.Manipuluje Toba ile sie da.Nic dziwnego,w tym,ze pisalo mu sie jak z samym soba-nakarmil swoje ile sie dalo i zwial.Nie bylo u niego szczerosci za grosz.Z pewnoscia trzyma jakas stala meczennice w domu,ktora juz zna doskonale jego gierki i rzyga nim.Manipulator,ktory sie bawi kobietami,pieprzac w kolko kazdej to samo.Pzdr.
To ze jest zakompleksiony-to jedna z hipotez.Ja dorzucilabym jedna-bardziej prawdopodobna-jest doswiadczonym graczem.Manipuluje Toba ile sie da.Nic dziwnego,w tym,ze pisalo mu sie jak z samym soba-nakarmil swoje ile sie dalo i zwial.Nie bylo u niego szczerosci za grosz.Z pewnoscia trzyma jakas stala meczennice w domu,ktora juz zna doskonale jego gierki i rzyga nim.Manipulator,ktory sie bawi kobietami,pieprzac w kolko kazdej to samo.Pzdr.
Na pewno nikogo nie ma. Byłam u niego w domu. Typowe mieszkanie kawalera. Na fb status wolny. Pytałam ludzi o niego. Nikt go z kobietą nie widział. Więc to na pewno nie to.
Gdyby był manipulatorem to czy tak by zniknął kiedy nastała opcja na przejście na trochę inne relacje? Nie ciągnął by tego dalej?
Ismena1976 napisał/a:To ze jest zakompleksiony-to jedna z hipotez.Ja dorzucilabym jedna-bardziej prawdopodobna-jest doswiadczonym graczem.Manipuluje Toba ile sie da.Nic dziwnego,w tym,ze pisalo mu sie jak z samym soba-nakarmil swoje ile sie dalo i zwial.Nie bylo u niego szczerosci za grosz.Z pewnoscia trzyma jakas stala meczennice w domu,ktora juz zna doskonale jego gierki i rzyga nim.Manipulator,ktory sie bawi kobietami,pieprzac w kolko kazdej to samo.Pzdr.
Na pewno nikogo nie ma. Byłam u niego w domu. Typowe mieszkanie kawalera. Na fb status wolny. Pytałam ludzi o niego. Nikt go z kobietą nie widział. Więc to na pewno nie to.
Gdyby był manipulatorem to czy tak by zniknął kiedy nastała opcja na przejście na trochę inne relacje? Nie ciągnął by tego dalej?
Zachecam do lektury nt manipulacji.Poczytaj o tym.Ty chyba nie wiesz co to slowo oznacza.
Ja nie mówię, że on nie manipuluje ale ja po prostu tego nie widzę.
A może to ja jego przestraszyłam? Swoją bezpośredniością i nie owijaniem w bawełnę?
Ja nie mówię, że on nie manipuluje ale ja po prostu tego nie widzę.
A może to ja jego przestraszyłam? Swoją bezpośredniością i nie owijaniem w bawełnę?
Dziewczyno obudź się!
Postawiłaś sie facetowi na talerzu z napisem "wykorzystaj mnie".
Zrobił to i chce isc w cholerę.
A Ty? A Ty probujesz tu filozofię rozgryzac i szukac winnych.
Daj spokoj i ciesz sie ze teraz pokazał to a nie za rok.
black_widow napisał/a:Ja nie mówię, że on nie manipuluje ale ja po prostu tego nie widzę.
A może to ja jego przestraszyłam? Swoją bezpośredniością i nie owijaniem w bawełnę?Dziewczyno obudź się!
Postawiłaś sie facetowi na talerzu z napisem "wykorzystaj mnie".
Zrobił to i chce isc w cholerę.A Ty? A Ty probujesz tu filozofię rozgryzac i szukac winnych.
Daj spokoj i ciesz sie ze teraz pokazał to a nie za rok.
No ja właśnie chciałam się dowiedzieć czy o to mu chodziło!
Nie mam obycia z facetami, czuje się jak głupia nastolatka i po prostu nie wiem! Dlatego postanowiłam zapytać bardziej doświadczonych.
Osoby z zaniżonym poczuciem wartości to MISTRZOWIE manipulacji. W końcu muszą sobie przy takiej dysfunkcji "radzić", więc radzą sobie jak umieją - czyli niczego nie załatwiają wprost, manipulacje i unikanie konfrontacji to jedyny sposób komunikacji jaki opanowali.
Dlatego jak radzą koleżanki - run, Forest, run! ![]()
A co poeta miał na myśli, tego się od niego na pewno nie dowiesz..
17 2015-05-11 18:46:25 Ostatnio edytowany przez black_widow (2015-05-11 18:48:52)
Elle przemawiasz do mnie idealnie! Run Forest
Najlepsze jest to, że ja już chyba dałam się zmanipulować.
Ale... Jedna rzecz mnie zastanawia, bo wbrew pozorom na forum nie jestem od dzisiaj. Bardzo często różne osoby są klasyfikowane jako takie, od których lepiej uciekać. Naprawdę aż tak dużo świrów chodzi po świecie, czy my jesteśmy przewrażliwieni?
Może w drugą stronę on myśli o mnie podobnie przez tą moją bezpośredniość i nieowijanie w bawełnę. Powiedziałam mu jasno i wyraźnie, że ja nie będę się z nim bawić w podchody nie wiadomo ile i że nie szukam przyjaciół tylko faceta. Może się przestraszył? Chociaż mógł powiedzieć: hola hola dziewczyno too fast. Prawda?
18 2015-05-11 18:51:22 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-11 19:00:43)
"Świrów" jest dużo. Tylko jest różnica czy ktoś jest świrem z gatunku 'wrażliwiec' co chodzi po drzewach, śmieje się z nieśmiesznych żartów i maluje włosy na zielono, a tak poza tym to człowiek do tańca i do różańca..czy tez jest to ŚWIR pełną gębą, czyli ktoś głęboko zaburzony - i nie mam tu na myśli nawet spadku formy psychicznej, bo to zdarza się każdemu, co po prostu skrajny brak empatii w stosunku do innych ludzi, bawienie się ich uczuciami i świadome krzywdzenie - to sa przypadki, które kwalifikują sie do leczenia zamkniętego w ośrodkach klinicznych. Niestety tacy ludzie chodzą wolno po świecie..
Jedno co można i należy bezwzględnie (!!) robić, to separować się z ich 'pola rażenia', tj. sympatycznego towarzystwa
w momencie zdiagnozowania ich jako w/w przypadek.
Może w drugą stronę on myśli o mnie podobnie przez tą moją bezpośredniość i nieowijanie w bawełnę. Powiedziałam mu jasno i wyraźnie, że ja nie będę się z nim bawić w podchody nie wiadomo ile i że nie szukam przyjaciół tylko faceta. Może się przestraszył? Chociaż mógł powiedzieć: hola hola dziewczyno too fast. Prawda?
Normalny zdrowy zauroczony/zakochany w kobiecie mężczyzna nie ma tego rodzaju dylematów i NICZEGO SIĘ NIE BOI.
Próbujesz na siłę zracjonalizować sobie jego brak zaangażowania.
19 2015-05-11 18:56:43 Ostatnio edytowany przez black_widow (2015-05-11 18:58:07)
Nie Elle, raczej próbuję odnaleźć się w świecie relacji damsko-męskich na nowo. Nie raz i nie dwa czytałam, że kobieta powinna udawać niedostępną, a już napewno nie przejmować dowodzenia. Dla mnie to udawanie kogoś kim nie jestem, ale zastanawiam się czy w ten sposób nie odstraszę każdego faceta?
Edit:
Elle to do mnie? To nie mój wątek. Czytałam go dzisiaj, nie pamiętam czyj, ale nie mój.
20 2015-05-11 18:59:39 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-11 19:01:13)
Nie Elle, raczej próbuję odnaleźć się w świecie relacji damsko-męskich na nowo. Nie raz i nie dwa czytałam, że kobieta powinna udawać niedostępną, a już napewno nie przejmować dowodzenia. Dla mnie to udawanie kogoś kim nie jestem, ale zastanawiam się czy w ten sposób nie odstraszę każdego faceta?
Udawanie kogoś kim nie jesteś to najlepszy sposób na przyciągnięcie kogoś, do kogo nie pasujesz. Jak miałabyś pasować skoro założyłaś maskę pokazując nieprawdziwą siebie? ![]()
Potem maskę musisz kiedyś zdjąć i.. facet jest w szoku!
"Zamawiał" coś innego i widział co innego z początku.
To nie jest dobra taktyka ![]()
A jeśli odstraszysz to jedynie desperacją, bo skoro tak bardzo chcesz mieć faceta, że rozważasz granie kogoś kim nie jesteś, to sporo masz do poukładania w głowie.
EDIT: Kuźva racja.. pomyliłam nicki! <świrówa>
SORKI
Nic nie szkodzi ![]()
No właśnie o to chodzi, że ja nie chcę nikogo udawać. Nie zależy mi na tym, żeby bawić się w jakieś gierki typu: aa dzisiaj mu już nie odpiszę niech sobie nie myśli. Raczej wolę się zachowywać normalnie. Zastanawia mnie tylko gdzie wg facetów zaczyna się desperacja? Bo czy jeśli mówię facetowi, że mi się podoba i chciałabym zobaczyć czy coś z tego wyjdzie to już jest desperacja? (mówiłam, że jestem bezpośrednia) nie wiem jak facet może to odebrać. Na zasadzie, że może on mnie uznał za jakąś desperatkę skoro prawiłam mu komplementy, poszłam z nim do łóżka, a następnego dnia zażądałam odpowiedzi w jaką stronę to zmierza. Oczywiście nie chodziło mi o wyznania miłości, tylko o jakąś zmianę tej znajomości na coś co by nam powiedziało czy możemy być ze sobą czy nie. Wiadomo było od początku, że ja kolegów nie szukam, poznaliśmy się na sympatii i nie czarowałam żadną przyjaźnią itp.
22 2015-05-11 19:12:39 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-11 19:13:57)
Nic nie szkodzi
No właśnie o to chodzi, że ja nie chcę nikogo udawać. Nie zależy mi na tym, żeby bawić się w jakieś gierki typu: aa dzisiaj mu już nie odpiszę niech sobie nie myśli. Raczej wolę się zachowywać normalnie. Zastanawia mnie tylko gdzie wg facetów zaczyna się desperacja? Bo czy jeśli mówię facetowi, że mi się podoba i chciałabym zobaczyć czy coś z tego wyjdzie to już jest desperacja? (mówiłam, że jestem bezpośrednia) nie wiem jak facet może to odebrać. Na zasadzie, że może on mnie uznał za jakąś desperatkę skoro prawiłam mu komplementy, poszłam z nim do łóżka, a następnego dnia zażądałam odpowiedzi w jaką stronę to zmierza. Oczywiście nie chodziło mi o wyznania miłości, tylko o jakąś zmianę tej znajomości na coś co by nam powiedziało czy możemy być ze sobą czy nie. Wiadomo było od początku, że ja kolegów nie szukam, poznaliśmy się na sympatii i nie czarowałam żadną przyjaźnią itp.
Nie ma nic złego w tym, że powiedziałaś facetowi, że Ci się podoba, oszalauaś? ![]()
No, chyba że gość jest tak zakompleksiony, że dostaje padaki na samą myśl, że ktoś może go postrzegać TAKŻE w kategoriach seksualnych, a on ma się za przybysza z materii duchowej i interesują go jedynie relacje czysto platoniczne. A teraz, skoro nie dajesz w to wiary (podobnie jak ja
) to wróćmy do riality: patrzmy na fakty i działania.
Reszta jest nieistotna, zaufaj mi.
23 2015-05-11 19:19:29 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-05-11 19:20:44)
kurcze...przykro mi, ale musze sie zgodzic z przedmowcami...
autorko, posiedzisz na portalu jeszcze troche, to zobaczysz, ze trafisz znow tak samo, i znow...
i za kazdym razem bedziesz sie zastanawiac co z toba nie tak- otoz- NIC
nie stworzysz relacji z kims, kto relacji nie szuka.
mnie sie taki(podobny)scenariusz jak twoj powtarza do wyrzygu.
czasem kontakt trwa dlugo, czasem krocej, ale nigdy nie wchodzi w etap zwiazku., takie gadanie"jestes super", "swietnie mi sie z toba gada", "nie jestem ciebie wart", "powinnas sobie kogos znalezc".......tylko gadanie.
szczerze?
ja to rozumiem tak:
facet chce byc kochany. nie chce seksu bez uczuc- takiego, ktory mozna kupic. bardziej zalezy mu na twoim przywiazaniu, oddaniu, uczuciach.
sam nie chce sie angazowac, nie chce obdarzyc uczuciem, ale jednoczesnie chce poczuc sie kochany.
zrobi wszystko, zeby byc dla ciebie twoim wyborem, zrobi wszystko, zeby byc dla ciebie najwazniejszy.
poswieci ci czas, uwage, fatyge, (nawet 2 lata, jesli jestes oporna), bedzie pytal, kim dla ciebie jest, czy ci zalezy, w czym moze pomoc, doradzic...
jak sie zdecydujesz, zblizysz, dasz znac, ze zgadzasz sie na "badzmy razem"- zniknie....
jak zgodzisz sie na przyjazn- bedzie podkrecal dalej- opowiadal o tym, ze jakas inna go nie zechciala, ze zabiega o kogos, ze mu na kims zalezy, a ty masz mu doradzac, pomagac...a jak uzna, ze tobie na nim zalezy....zniknie.
przykro mi - droga autorko...ale glowa muru nie przebijesz...
tracisz czas zastanawiajac sie, co robisz zle- bo cokolwiek zmienisz, bedzie tak samo, uwierz mi, ja to trenuje 4 rok.
No dobra, czyli nie ma szans że uznał mnie za desperatkę próbującą go na siłę usidlić?
Serio nie mam pojecia jak faceci to odbierają ![]()
25 2015-05-11 19:23:39 Ostatnio edytowany przez black_widow (2015-05-11 19:24:48)
kurcze...przykro mi, ale musze sie zgodzic z przedmowcami...
autorko, posiedzisz na portalu jeszcze troche, to zobaczysz, ze trafisz znow tak samo, i znow...
i za kazdym razem bedziesz sie zastanawiac co z toba nie tak- otoz- NICnie stworzysz relacji z kims, kto relacji nie szuka.
mnie sie taki(podobny)scenariusz jak twoj powtarza do wyrzygu.
czasem kontakt trwa dlugo, czasem krocej, ale nigdy nie wchodzi w etap zwiazku., takie gadanie"jestes super", "swietnie mi sie z toba gada", "nie jestem ciebie wart", "powinnas sobie kogos znalezc".......tylko gadanie.szczerze?
ja to rozumiem tak:
facet chce byc kochany. nie chce seksu bez uczuc- takiego, ktory mozna kupic. bardziej zalezy mu na twoim przywiazaniu, oddaniu, uczuciach.
sam nie chce sie angazowac, nie chce obdarzyc uczuciem, ale jednoczesnie chce poczuc sie kochany.
zrobi wszystko, zeby byc dla ciebie twoim wyborem, zrobi wszystko, zeby byc dla ciebie najwazniejszy.
poswieci ci czas, uwage, fatyge, (nawet 2 lata, jesli jestes oporna), bedzie pytal, kim dla ciebie jest, czy ci zalezy, w czym moze pomoc, doradzic...jak sie zdecydujesz, zblizysz, dasz znac, ze zgadzasz sie na "badzmy razem"- zniknie....
jak zgodzisz sie na przyjazn- bedzie podkrecal dalej- opowiadal o tym, ze jakas inna go nie zechciala, ze zabiega o kogos, ze mu na kims zalezy, a ty masz mu doradzac, pomagac...a jak uzna, ze tobie na nim zalezy....zniknie.
przykro mi - droga autorko...ale glowa muru nie przebijesz...
tracisz czas zastanawiajac sie, co robisz zle- bo cokolwiek zmienisz, bedzie tak samo, uwierz mi, ja to trenuje 4 rok.
Przeraziłaś mnie! Poważnie!
To mniej więcej tak było, tylko ja nie byłam oporna, bo właściwie od początku poczułam to "coś". O nie!
I jak tu znaleźć normalnego faceta??? ![]()
Ale przecież do końca mówił, że szuka, że chce, tylko się nie chce spieszyć, a ja mówiłam nie spieszmy się, ale na Boga jakoś to ruszmy!
No dobra, czyli nie ma szans że uznał mnie za desperatkę próbującą go na siłę usidlić?
Serio nie mam pojecia jak faceci to odbierają
przyjm i zaloz, ze scenariusz oczekiwany jest taki:
"ona go kocha, on ja olewa"
jak ona go juz kocha, on zaczyna olewac..
dopoki ona nie kocha, on zabiega, zeby kochala- serio zabiega.
czasem moze sie starac bardzo dlugo i bardzo intensywnie- jak zdobedzie, oleje.
i nie o seks tu chodzi, ttylko o twoje uczucia...
o to, zebys sie zastanawiala, zebys zakladala watek na forum...
chodzi o to, zebys myslala o nim, zeby ci zalezalo.
i serio- NIE WAZNE CO ZROBISZ efekt bedzie ten sam
nie wazne, czy bedziesz zagubiona desperatka, niezalezna wyzwolona kobieta, zakompleksiona , bezczelna, roszczeniowa, zarozumiala, skromna....TO NIE MA ZNACZENIA.
znajdziesz kogos, komu bedzie bardzo zalezalo, zeby wystaraxc sie o twoje uczucie.
Normalni faceci sa zajeci-jak jest w miare do zycia,to go zadna baba nie pusci.Swiry chodza luzem ,bo nikt ich nie chce.Laza i manipuluja kobietami(desperatkami:takimi,ktore maja szczere intencje etc).Dla nich jest to sposob na zycie.
oldorando napisał/a:kurcze...przykro mi, ale musze sie zgodzic z przedmowcami...
autorko, posiedzisz na portalu jeszcze troche, to zobaczysz, ze trafisz znow tak samo, i znow...
i za kazdym razem bedziesz sie zastanawiac co z toba nie tak- otoz- NICnie stworzysz relacji z kims, kto relacji nie szuka.
mnie sie taki(podobny)scenariusz jak twoj powtarza do wyrzygu.
czasem kontakt trwa dlugo, czasem krocej, ale nigdy nie wchodzi w etap zwiazku., takie gadanie"jestes super", "swietnie mi sie z toba gada", "nie jestem ciebie wart", "powinnas sobie kogos znalezc".......tylko gadanie.szczerze?
ja to rozumiem tak:
facet chce byc kochany. nie chce seksu bez uczuc- takiego, ktory mozna kupic. bardziej zalezy mu na twoim przywiazaniu, oddaniu, uczuciach.
sam nie chce sie angazowac, nie chce obdarzyc uczuciem, ale jednoczesnie chce poczuc sie kochany.
zrobi wszystko, zeby byc dla ciebie twoim wyborem, zrobi wszystko, zeby byc dla ciebie najwazniejszy.
poswieci ci czas, uwage, fatyge, (nawet 2 lata, jesli jestes oporna), bedzie pytal, kim dla ciebie jest, czy ci zalezy, w czym moze pomoc, doradzic...jak sie zdecydujesz, zblizysz, dasz znac, ze zgadzasz sie na "badzmy razem"- zniknie....
jak zgodzisz sie na przyjazn- bedzie podkrecal dalej- opowiadal o tym, ze jakas inna go nie zechciala, ze zabiega o kogos, ze mu na kims zalezy, a ty masz mu doradzac, pomagac...a jak uzna, ze tobie na nim zalezy....zniknie.
przykro mi - droga autorko...ale glowa muru nie przebijesz...
tracisz czas zastanawiajac sie, co robisz zle- bo cokolwiek zmienisz, bedzie tak samo, uwierz mi, ja to trenuje 4 rok.Przeraziłaś mnie! Poważnie!
To mniej więcej tak było, tylko ja nie byłam oporna, bo właściwie od początku poczułam to "coś". O nie!
I jak tu znaleźć normalnego faceta???Ale przecież do końca mówił, że szuka, że chce, tylko się nie chce spieszyć, a ja mówiłam nie spieszmy się, ale na Boga jakoś to ruszmy!
glowa muru nie przebijesz!
sa tacy faceci na portalu(nie szukajacy darmowej seks uslugi)
napisz takiemu, ze"ludzie na portalu szukaja milosci"
ze "wazne sa uczucia, emocje, upodobania"
ze chcesz popisac o tym , co jego zachwyca, co libi, co go nakreca do zycia....
i masz takiego...
i scenariusz od nowa- on szuka emocji, uczuc, przywiazania, TWOICH
nie zwiazku....
tu chodzi o proces przywiazywania cie do siebie,
o zabieganie o ciebie
o staranie sie, zeby ci zalezalo
nie o zwiazek.
Witam podczytuję wątek, bo w sumie sama szukam na portalach i ciekawe wnioski oldorando, nie rozumiem jednego, po co przywiązywać do siebie kobietę do siebie, jeżeli facetowi nie zależy na związku, by mieć haremik i w razie zjazdu psychicznego, szukać wsparcia? Mam różne doświadczenia z tych portali, jednak nie przywiązuję się, raz mi się zdarzyło i za więcej podziękowałam.
Normalni faceci sa zajeci-jak jest w miare do zycia,to go zadna baba nie pusci.Swiry chodza luzem ,bo nikt ich nie chce.Laza i manipuluja kobietami(desperatkami:takimi,ktore maja szczere intencje etc).Dla nich jest to sposob na zycie.
Ismena czyli co? Jestem skazana na samotność albo wariata wg Ciebie??
Natknęłam się ostatnio na jeden cytat, to wstawiam a propos:
"Największym tchórzostwem ze strony mężczyzny to przywiązać do siebie kobietę, wiedząc, że nie ma się zamiaru jej kochać." - Bob Marley
Witam podczytuję wątek, bo w sumie sama szukam na portalach i ciekawe wnioski oldorando, nie rozumiem jednego, po co przywiązywać do siebie kobietę do siebie, jeżeli facetowi nie zależy na związku, by mieć haremik i w razie zjazdu psychicznego, szukać wsparcia? Mam różne doświadczenia z tych portali, jednak nie przywiązuję się, raz mi się zdarzyło i za więcej podziękowałam.
Serio ja też tego nie czaję, po co ją do siebie przywiązać? Po to żeby później jak już będzie "jego" kopnąć w doopę? Po to żeby podbudować ego? No po co? Ja np. wyraźnie mówiłam czego chcę w konsekwencji znajomości: ZWIAZKU! Nie ma związku nie ma znajomości. Od samego początku! A on co? Udawał, że nie rozumie? Nie mógł od razu się ulotnić?
33 2015-05-11 19:52:21 Ostatnio edytowany przez black_widow (2015-05-11 19:54:34)
Natknęłam się ostatnio na jeden cytat, to wstawiam a propos:
"Największym tchórzostwem ze strony mężczyzny to przywiązać do siebie kobietę, wiedząc, że nie ma się zamiaru jej kochać." - Bob Marley
Ja bym dodała, że jeszcze największym skur***!
Edit:
Ale coś mi się wydaje, że idealnie wpisuje się w mój wątek ![]()
No zgadza się, ale jakbyś tego nie nazwała to tylko się nakręcasz, a taki ktoś nic sobie z tego nie robi, skoro nie ma na tyle empatii by brać coś takiego jak uczucia kobiety pod uwagę.
To są ludzie wyzuci z jakichkolwiek uczuć i legitymują swoje działania tym, że kiedyś tez ktoś ich zranił i nie miał w stosunku do nich żadnych wyrzutów - ja np. dokładnie taki tekst 'na odchodne' usłyszałam,a wypowiadając to miał kamienną twarz mordercy psychopaty ![]()
35 2015-05-11 20:04:46 Ostatnio edytowany przez redapples (2015-05-11 20:13:10)
Mi się wydaje że Ci ludzie nie są świadomi swojego zachowania, oni początkowo odbierają to jako wstęp do miłości, gdy faktycznie kobieta się zaangażuje to zaczynają czuć się osaczeni, według nich miłość się wypaliła i szukają dalej. Powtarzają scenariusz do upadłego, zwalając swoje niepowodzenia nie na siebie. Wiem tłumaczę tego typu zachowanie, jednak mam wrażenie że jest to nieświadome, tacy ludzie sami przed sobą chyba nie potrafią się do tego przyznać, nie rozumieją dlaczego nie wychodzi.
36 2015-05-11 20:07:23 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-11 20:08:28)
Mi się wydaje że Ci ludzie nie są świadomi swojego zachowania, oni początkowo odbierają to jako wstęp do miłości, gdy faktycznie kobieta się zaangażuje to zaczynają czuć się osaczeni, według nich miłość się i szukają dalej. Powtarzają to do upadłego, tak na prawdę, zwalając swoje niepowodzenia. Wiem tłumaczę tego typu zachowanie, jednak mam wrażenie że jest to nieświadome, tacy ludzie sami przed sobą chyba nie potrafią się do tego przyznać, nie rozumieją dlaczego nie wychodzi.
Jasne, tak właśnie jest.
Ja tylko mówię jak to wygląda ze strony zdrowego emocjonalnie człowieka, który posiada uczucia, a nie tylko popędy ![]()
Mi się wydaje że Ci ludzie nie są świadomi swojego zachowania, oni początkowo odbierają to jako wstęp do miłości, gdy faktycznie kobieta się zaangażuje to zaczynają czuć się osaczeni, według nich miłość się i szukają dalej. Powtarzają to do upadłego, tak na prawdę, zwalając swoje niepowodzenia. Wiem tłumaczę tego typu zachowanie, jednak mam wrażenie że jest to nieświadome, tacy ludzie sami przed sobą chyba nie potrafią się do tego przyznać, nie rozumieją dlaczego nie wychodzi.
Jakoś zgadzam się z Redapples. Zastanawiam się nawet, czy ten mój widząc, że ja jednak się zaczynam angażować właśnie z tego powodu nie zwiał, nie urwał kontaktu. Chociaż oczywiście najrozsądniej i najbardziej fair było by w ogóle nie wchodzić ze mną w żadne relacjie wiedząc jakie ja mam zamiary od samego początku.
To jak w takim razie unikać takich typów? Jak rozpoznać, że to ten zanim się zaangażujemy?
39 2015-05-11 20:15:13 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-11 20:17:05)
To jak w takim razie unikać takich typów? Jak rozpoznać, że to ten zanim się zaangażujemy?
Nie zawsze rozpoznasz przed.
Z reguły oni potrzebują około 2-3 mcy, kiedy relacja zaczyna wchodzić w fazę "randek" by czuć pierwsze oznaki osaczenia.
Albo gdy pada pytanie o to jak widzą znajomość, co dalej itp.
Jak pada tekst : "Niczego od Ciebie nie oczekuję" - to nie należy nigdy brać tego za oznakę wspaniałego, bezproblemowego faceta, tylko przeciwnie - jeśli facet mówi, że niczego od Ciebie nie oczekuje i nie chce, pora wiać!
A najlepszy sposób by dać sobie szanse na wczesne rozpoznanie lub rozpoznanie nieobarczone zaangażowaniem emocjonalnym to patrzeć CZY i ILE facet emocjonalnie inwestuje w relacje, czy raczej jest cały czas na nas zamknięty i małomówny, jakby gotowy w każdej chwili do ewakuacji bez żadnych śladów ![]()
Ja mam tylko takie doświadczenie że na początku jest fascynacja aż niezdrowa, szybko padają słowa kocham, ślub takiej dziewczyny szukałem
, nie znam recepty w Twoim przypadku jest inaczej, facet odmawia spotkań bajerując w rozmowie. Jedna wspólna cecha brak szczerej rozmowy o poprzednich związkach, ja przez 2 lata dowiedziałam się tyle że ktoś był, nawet były zaręczyny ale facet został zdradzony, później jakieś przelotne romanse, ale zero rozmowy o uczuciach o tym co boli co cieszy, tylko wiecznie dopytywanie czy jest dobry w tym czy w tamtym
aż mnie to męczyło. Na końcu że powinnam poszukać kogoś lepszego itd. że nie potrafi mi dać tego czego oczekuje. Wydaje mi się że właśnie powinno się wyjaśniać swój niepokój a jak nie ma informacji zwrotnej to skończyć i nara. Tylko najgorsze jest to że człowiek rozmyśla niepotrzebnie takie toksyczne osoby uzależniają i jedyna metoda krótkie cięcie, bez tłumaczenia.
Hihihi to może już na drugiej randce pytać o to? Mnóstwo czasu i uczuć można by zaoszczędzić, ale taki pewnie nie powie o co mu chodzi... Ten mój np. na początku mówił, że chce mieć dzieci i w ogóle o związkach rozmawialiśmy a później jak ja już sie zaczęłam angażować to wyskoczył jak filip z konopi, że on się nie chce zakochać. Wcześniej tylko raz napisał, że on się nie zakochuje ale było to w żartobliwym tonie i ja mu odpisałam, że na to to on akurat nie ma wpływu i się ze mną zgodził ![]()
Słuchajcie, a może on faktycznie taki dziwny jest, że się przestraszył że się zakocha? ![]()
Wydaje mi się że właśnie powinno się wyjaśniać swój niepokój a jak nie ma informacji zwrotnej to skończyć i nara.
Nic innego nie można zrobić ![]()
a może on faktycznie taki dziwny jest, że się przestraszył że się zakocha?
I co, chcesz go "uratować przed nim samym"? <harlequin bullshit level hard> ![]()
Hahahaha uratować kolejną zagubiona duszyczke? Challenge accepted
oh no! On już mi nie odpisuje
failed
I co począć? Jak znaleźć normalnego faceta? Mam wrażenie że wszyscy normalni są już zajęci, a Ci ktktórzy latają wolno Muszą mieć jakieś defekty psychologiczne ![]()
Hahahaha uratować kolejną zagubiona duszyczke? Challenge accepted
oh no! On już mi nie odpisuje
failed
![]()
I co począć? Jak znaleźć normalnego faceta? Mam wrażenie że wszyscy normalni są już zajęci, a Ci ktktórzy latają wolno Muszą mieć jakieś defekty psychologiczne
Wychodząc z takiego założenia, trzeba by jednocześnie zrobić kolejne - tj., że wszyscy pozostający w dłuższych związkach (w tym małżeńskich) są tych 'defektów' pozbawieni.
Tylko wtedy nie było by co najmniej 1 z filarowych działów tego Forum. Czyli błąd w założeniu wstępnym. ![]()
Będziesz odnosić takie wrażenie dopóki nie zmienisz:
a) środowiska, w którym poznajesz tych facetów lub nie zmienisz sposobu ich selekcji
b) dopóki nie zmienisz swojego podejścia do związku (to wpłynie na punkt a z kolei i vice versa)
Elle ja już nie zwracam uwagi na otoczenie skoro znalazłam się na sympatii
wiesz bohater wątku to nauczyciel, więc wydawać by się mogło że będzie jednak dość normalny.
Zmienić podejście do związków? Co masz na myśli?
Za dużo pisania od nowa, a pisałam coś n/t w co drugim wątku ![]()
Zawsze możesz kliknąć w moje wypowiedzi w profilu i coś pewnie znajdziesz dla siebie ![]()
Oraz: Ani zawód, ani środowisko (w potocznym rozumieniu, jakie przytoczyłaś) to nie to co gwarantuje dopasowanie.
Chodzi o to co masz w głowie, jakie przekonania odnośnie związków i taką osobę przyciągniesz, nawet z końca świata ![]()
Hej.
Ja mam zaniżone poczucie własnej wartości, więc mogę spróbować się wypowiedzieć jak to wygląda z mojej perspektywy.
Jest pewne prawdopodobieństwo, że facet ma bardzo niskie poczucie własnej wartości, wcześniej mocno przeżył np. odrzucenie/zdradę, ale też jak czytam to co on pisze, to równie dobrze mógł np. sam komuś zrobić kiedyś krzywdę i ma z tego tytułu poczucie winy obawiając się, że to się może powtórzyć.
Dodatkowo Twoje pytania postawiły go pod murem i wybrał bezpieczniejszą dla niego opcję, czyli ucieczkę.
Jednak sprawa jest prosta jak drut. Ja np. nawet jak sam oceniam, że nie mam szans, że jest ryzyko iż zostanę odrzucony, że mogę zostać zraniony, ale mi ZALEŻY, to owszem też kombinuję jak tu zrobić "podkład" i pokazać, że jestem nieidealny, mam wady, mam np. zaburzenia, ale IDĘ W TO.
Skoro jednak ten facet milczy mimo upływu czasu, to chyba jego powody były silniejsze niż chęć budowania tej relacji nawet za cenę ewentualnego zranienia. Ja sam uciekam, ale nagle jak sobie uświadomię, że uciekam i to przed osobą na której mi zależy, to w "try miga" jestem z powrotem. Tyle, że to już nie to samo.
Jeśli Ci na nim rzeczywiście zależy, to możesz się jeszcze odezwać, ale raz, a nie co jakiś czas i nastaw się, że teraz to już nie będzie jak w filmie z Hugh Grant'em, tylko brutalnie wkroczyła w tą relację proza życia i teraz słodycze będą przeplatały się z lękiem tak u niego jak i Ciebie, bo już raz miałaś coś "niespodziewanego".
Elle ja już nie zwracam uwagi na otoczenie skoro znalazłam się na sympatii
wiesz bohater wątku to nauczyciel, więc wydawać by się mogło że będzie jednak dość normalny.
Zmienić podejście do związków? Co masz na myśli?
Nauczyciel mowisz ....
Tak mi sie skojarzyło ze ja na portalu randkowym zdazylam sie umowic 2 razy zanim byłam z obecnym toksykiem moim.
Pierwszy raz z gościem ktory kiedy odmówiłam mu spotkania robił mi takie awantury w sms'ach ze go wykorzystałam ze byłam bliska zgłoszenia tego na policję po dwoch tygodniach.
Drugi to wlasnie był nauczyciel po rozwodzie kościelnym. Po dwoch spotkaniach uciekałam gdzie pieprz rosnie. Ten człowiek to był psychol totalny. Autentycznie nie wiem jak Wam to opisać ale normalnie było widac ze jakis schizofrenik chyba. Spodob w jaki na mnie patrzył, przyglądał sie, jak sprawdzał czy rzeczywiscie wyszłam z pracy przez telefon, jak mnie podchodził rożnymi pytaniami zeby sprawdzic czy kłamie w czyms. Porazka!
Trzech traf z perspektywy czasu okazał sie tez niewypałem.
Te całe portale randkowe to nieporozumienie.
Dokładnie.
Mężczyzna tak nie główkuje
Jak mu zależy to kombinuje jak zrobić, żeby kobieta wiedziała dlaczego są problemy, bo wie, że nie ma nic gorszego niż pokazanie kobiecie, że nie można mu ufać, nie można na nim polegać.
Facet, któremu nie zależy aż tak (lub wcale), zawinie kitę i nie będzie się tłumaczył z niczego, wychodząc z założenia, że skoro on nic nie czuje to nie jest zobowiązany uszanować cudze uczucia czy emocje. Zaznaczam - mówię o "facetach", nie Mężczyznach ![]()
Inna sprawa, że jak gość zachowuje się jak ci... i nie stać go na przyznanie sam przed sobą, że ma problem, a bierze się za związek, to to nie ma szans od początku.
Napisałam do niego. Dałam mu ostatnia szansę. Nie skorzystał.
Wiecie najbardziej właśnie wkurza mnie ze bardzo bardzo prosiłam go żeby mi powiedział co nagle się stało (głównie po to żebym na przyszłość wiedziała, druga rzecz to to że mnie takie sytuacje później męczą) pisałam co by to nie było daj mi odpowiedź. Normalne że mogę Ci się nie podobac, że nie jestem dla Ciebie, że coś zrobiłam, że chciałeś pójść ze mną do łóżka. Co by to nie było to mi napisz. Napisał tyle: nic nie zrobiłaś. I nic więcej! No i dlatego się tu znalazłam. No jakby mnie ktoś pytał czemu to bym mu powiedziała choćby to była głupota. Dlatego nie rozumiem o co z nim chodzi. Pisałam mu ze ja sobie z wariatem radę dam ale niech da nam spróbować. Zero odpowiedzi.
Widocznie nic nie zrobiłaś. Czemu na siłę chcesz się obwinić?
Z drugiej strony facet jak nie jest zainteresowany - tak ogólnie, to przecież nie będzie Ci na siłę sztucznych powodów wymyślał, bo jeszcze się okaże, że potrafiłabyś je rozwiązać, a nie o to mu chodzi. ![]()
Zakoduj: Facet jak urywa kontakt = nie jest zainteresowany
I smutne potwierdzenie ode mnie, gdy mi zależy, a mam jazdę, to jakbym się nie bał, idę w to. Przepraszam, tłumaczę, proszę o zrozumienie, jednocześnie szukam pomocy na własną rękę.
Inna sprawa, że ja przeginam w drugą stronę
- tej drugiej stronie nie zależy, to ja dalej w te zamknięte drzwi...
Ale zależy znaczy jest problem - szukam rozwiązania, bo nie chcę Cię stracić.
Tutaj, przynajmniej na podstawie Twoich wypowiedzi, tego nie ma...
Teraz zacznie się w Twojej głowie wałkowanie tematu i szukanie swojej winy. A co jeśli jej nie ma ?
Nie ma winy, ja zerwałam z facetem po 3 miechach, bo naglę przeszła mi fascynacja (z dnia na dzień), nie z jego winy że mi się odmieniło, stał się dla mnie jak koleżanka, czułam do niego sympatię, nie było tutaj niczyjej winy.
athreyu no Ty jesteś takim osobnikiem którego można zdobyć jedynie poprzez olewanie, jeżeli kobieta okaże Tobie uczucie i większe zainteresowanie odbierasz jako słabość, droga do Twojego serca, to zimna egoistka, która czasem skapnie odrobiną uczucia
(może się mylę).
Zdajesz chyba sobie z tego sprawę i z tego co wiem jesteś na dobrej drodze przy pomocy Elle by się ogarnąć.
Słuchajcie ja wiem, że tak mogło być. Pisałam mu to. I chodziło mi tylko o to. O potwierdzenie a nie o słowa ja nie jestem fajnym facetem!
Słuchajcie ja wiem, że tak mogło być. Pisałam mu to. I chodziło mi tylko o to. O potwierdzenie a nie o słowa ja nie jestem fajnym facetem!
Na ta chwile potrafił "załatwić" to tylko tak.
Nic na to nie możesz poradzić. Nie jesteś w stanie kontrolować czyichś reakcji.
Nie ma winy, ja zerwałam z facetem po 3 miechach, bo naglę przeszła mi fascynacja (z dnia na dzień), nie z jego winy że mi się odmieniło, stał się dla mnie jak koleżanka, czułam do niego sympatię, nie było tutaj niczyjej winy.
athreyu no Ty jesteś takim osobnikiem którego można zdobyć jedynie poprzez olewanie, jeżeli kobieta okaże Tobie uczucie i większe zainteresowanie odbierasz jako słabość, droga do Twojego serca, to zimna egoistka, która czasem skapnie odrobiną uczucia(może się mylę).
Zdajesz chyba sobie z tego sprawę i z tego co wiem jesteś na dobrej drodze przy pomocy Elle by się ogarnąć.
Nie tyle słabość, co lęk przed odpowiedzialnością i konsekwencją decyzji. Jak widzę, że kobieta zaczyna się otwierać, to od razu zaczynam kombinować, czy to aby na pewno ta, czy może skoro tak łatwo idzie, to jeszcze trafię Miss Wenezueli, a właściwie czy to jest moment na związek dla mnie ?
Powiem Ci, że później za to dostaje takie baty, że głowa mała, bo oczywiście kobieta się wychładza, daje mi kopa, co z automatu powoduje, że jest lepsza niż wszystkie Miss Wenezueli dotąd wybrane razem wzięte. Tyle, że wtedy mogę się już pocałować w d*** bo jest po wszystkim, a ja skomlę, wije się, dobijam do zamkniętych drzwi...
Mam ze sobą ciężko. I nie piszę tym razem tego by się poużalać nad sobą, tylko po prostu - wyrzucić to z siebie. Mam ze sobą ciężko, ale jakoś próbuję coś z tą głową zrobić. Ostatnia lekcja jest ciężka dla mnie jak cholera. Zobaczę co będzie jak (jeśli) ją przejdę...
Jak widzę, że kobieta zaczyna się otwierać, to od razu zaczynam kombinować, czy to aby na pewno ta, czy może skoro tak łatwo idzie, to jeszcze trafię Miss Wenezueli, a właściwie czy to jest moment na związek dla mnie ?
a tak między nami.. Skąd u ciebie pomysł, że powinieneś być z Miss Wenezueli?
bo sporo sprzeczności w tym co piszesz..Jasne, niskie poczucie wartości widac dalej jak na dłoni, ale widze tez takie przechodzenie w skrajności.. Tak jakbyś z jednej strony widział bardzo zaburzony i zanizony obraz siebie, a z drugiej kogos nieprzeciętnie zaje..go i przystojnego. Mylę się?
Inaczej skąd pomysł by przerywac relacje zawsze w momencie, gdy ona tak naprawde się dopiero zaczyna, a Ty już myślisz czy za rogiem nie czeka cię cos lepszego?
Jak widzę, że kobieta zaczyna się otwierać, to od razu zaczynam kombinować, czy to aby na pewno ta, czy może skoro tak łatwo idzie, to jeszcze trafię Miss Wenezueli, a właściwie czy to jest moment na związek dla mnie ?
a tak między nami.. Skąd u ciebie pomysł, że powinieneś być z Miss Wenezueli?
![]()
bo sporo sprzeczności w tym co piszesz..Jasne, niskie poczucie wartości widac dalej jak na dłoni, ale widze tez takie przechodzenie w skrajności.. Tak jakbyś z jednej strony widział bardzo zaburzony i zanizony obraz siebie, a z drugiej kogos nieprzeciętnie zaje..go i przystojnego. Mylę się?Inaczej skąd pomysł by przerywac relacje zawsze w momencie, gdy ona tak naprawde się dopiero zaczyna, a Ty już myślisz czy za rogiem nie czeka cię cos lepszego?
Po tym tekście nasunela mi się myśl, że on też taki jest... Że z jednej strony brak poczucia własnej wartości a z drugiej "skoro ta taka fajna mi się trafiła to mogę mieć lepsza"
Jak widzę, że kobieta zaczyna się otwierać, to od razu zaczynam kombinować, czy to aby na pewno ta, czy może skoro tak łatwo idzie, to jeszcze trafię Miss Wenezueli, a właściwie czy to jest moment na związek dla mnie ?
a tak między nami.. Skąd u ciebie pomysł, że powinieneś być z Miss Wenezueli?
![]()
bo sporo sprzeczności w tym co piszesz..Jasne, niskie poczucie wartości widac dalej jak na dłoni, ale widze tez takie przechodzenie w skrajności.. Tak jakbyś z jednej strony widział bardzo zaburzony i zanizony obraz siebie, a z drugiej kogos nieprzeciętnie zaje..go i przystojnego. Mylę się?Inaczej skąd pomysł by przerywac relacje zawsze w momencie, gdy ona tak naprawde się dopiero zaczyna, a Ty już myślisz czy za rogiem nie czeka cię cos lepszego?
Nie, no to była przenośnia. Miało to tylko pokazać, że jak udaje mi się to zaczynam myśleć, że może kogoś "lepszego" jeszcze znajdę dla siebie. Ale zastanowię się nad tym.
Elle88 napisał/a:Jak widzę, że kobieta zaczyna się otwierać, to od razu zaczynam kombinować, czy to aby na pewno ta, czy może skoro tak łatwo idzie, to jeszcze trafię Miss Wenezueli, a właściwie czy to jest moment na związek dla mnie ?
a tak między nami.. Skąd u ciebie pomysł, że powinieneś być z Miss Wenezueli?
![]()
bo sporo sprzeczności w tym co piszesz..Jasne, niskie poczucie wartości widac dalej jak na dłoni, ale widze tez takie przechodzenie w skrajności.. Tak jakbyś z jednej strony widział bardzo zaburzony i zanizony obraz siebie, a z drugiej kogos nieprzeciętnie zaje..go i przystojnego. Mylę się?Inaczej skąd pomysł by przerywac relacje zawsze w momencie, gdy ona tak naprawde się dopiero zaczyna, a Ty już myślisz czy za rogiem nie czeka cię cos lepszego?
Po tym tekście nasunela mi się myśl, że on też taki jest... Że z jednej strony brak poczucia własnej wartości a z drugiej "skoro ta taka fajna mi się trafiła to mogę mieć lepsza"
To tylko Twoja interpretacja i być może początek kombinowania pt. "nie byłam wystarczająco dobra". Tego czy tak było NIE WIEMY. Mogło być dokładnie odwrotnie. Lęk przed odrzuceniem mówi "jak ona zobaczy jaki jestem na prawdę, to mnie odrzuci i będę cierpiał, więc lepiej samemu to zakończyć, będzie mniej bolało" - czyli coś zupełnie odrotnego - Ty dobra, on (w jego ocenie) zły, to równie prawdopodobna przyczyna (jak i inne), ale tego też NIE WIEMY.
Elle88 napisał/a:Jak widzę, że kobieta zaczyna się otwierać, to od razu zaczynam kombinować, czy to aby na pewno ta, czy może skoro tak łatwo idzie, to jeszcze trafię Miss Wenezueli, a właściwie czy to jest moment na związek dla mnie ?
a tak między nami.. Skąd u ciebie pomysł, że powinieneś być z Miss Wenezueli?
![]()
bo sporo sprzeczności w tym co piszesz..Jasne, niskie poczucie wartości widac dalej jak na dłoni, ale widze tez takie przechodzenie w skrajności.. Tak jakbyś z jednej strony widział bardzo zaburzony i zanizony obraz siebie, a z drugiej kogos nieprzeciętnie zaje..go i przystojnego. Mylę się?Inaczej skąd pomysł by przerywac relacje zawsze w momencie, gdy ona tak naprawde się dopiero zaczyna, a Ty już myślisz czy za rogiem nie czeka cię cos lepszego?
Nie, no to była przenośnia. Miało to tylko pokazać, że jak udaje mi się to zaczynam myśleć, że może kogoś "lepszego" jeszcze znajdę dla siebie. Ale zastanowię się nad tym.
No ale właśnie to jest to co napisaliśmy. Najpierw jawi Ci się niczym bogini a jak już ją masz to myślisz o tym ze skoro z nią Ci się udało to czemu nie możesz mieć lepszej?
black_widow napisał/a:Elle88 napisał/a:a tak między nami.. Skąd u ciebie pomysł, że powinieneś być z Miss Wenezueli?
![]()
bo sporo sprzeczności w tym co piszesz..Jasne, niskie poczucie wartości widac dalej jak na dłoni, ale widze tez takie przechodzenie w skrajności.. Tak jakbyś z jednej strony widział bardzo zaburzony i zanizony obraz siebie, a z drugiej kogos nieprzeciętnie zaje..go i przystojnego. Mylę się?Inaczej skąd pomysł by przerywac relacje zawsze w momencie, gdy ona tak naprawde się dopiero zaczyna, a Ty już myślisz czy za rogiem nie czeka cię cos lepszego?
Po tym tekście nasunela mi się myśl, że on też taki jest... Że z jednej strony brak poczucia własnej wartości a z drugiej "skoro ta taka fajna mi się trafiła to mogę mieć lepsza"
To tylko Twoja interpretacja i być może początek kombinowania pt. "nie byłam wystarczająco dobra". Tego czy tak było NIE WIEMY. Mogło być dokładnie odwrotnie. Lęk przed odrzuceniem mówi "jak ona zobaczy jaki jestem na prawdę, to mnie odrzuci i będę cierpiał, więc lepiej samemu to zakończyć, będzie mniej bolało" - czyli coś zupełnie odrotnego - Ty dobra, on (w jego ocenie) zły, to równie prawdopodobna przyczyna (jak i inne), ale tego też NIE WIEMY.
Hehe to najgorsze jest dla mnie NIE WIEDZIEĆ. Strasznie mnie nie wiedza męczy. Ale to jest coś co podejrzewalam na początku. Niestety już pewnie się prawdy nie dowiem ![]()
athreyu napisał/a:Elle88 napisał/a:a tak między nami.. Skąd u ciebie pomysł, że powinieneś być z Miss Wenezueli?
![]()
bo sporo sprzeczności w tym co piszesz..Jasne, niskie poczucie wartości widac dalej jak na dłoni, ale widze tez takie przechodzenie w skrajności.. Tak jakbyś z jednej strony widział bardzo zaburzony i zanizony obraz siebie, a z drugiej kogos nieprzeciętnie zaje..go i przystojnego. Mylę się?Inaczej skąd pomysł by przerywac relacje zawsze w momencie, gdy ona tak naprawde się dopiero zaczyna, a Ty już myślisz czy za rogiem nie czeka cię cos lepszego?
Nie, no to była przenośnia. Miało to tylko pokazać, że jak udaje mi się to zaczynam myśleć, że może kogoś "lepszego" jeszcze znajdę dla siebie. Ale zastanowię się nad tym.
No ale właśnie to jest to co napisaliśmy. Najpierw jawi Ci się niczym bogini a jak już ją masz to myślisz o tym ze skoro z nią Ci się udało to czemu nie możesz mieć lepszej?
Tak, bo uzależniam swoje poczucie własnej wartości od tego czy mam powodzenie u danej kobiety. Skoro (chociaż na chwile) mam, tzn., że jestem atrakcyjny - jestem atrakcyjny, a więc mogę pozwolić sobie na podboje. Oczywiście jest to kretinizm, ale tak działa moja ( i pewnie nie tylko) psychika. Trzeba jednak pamiętać, że ja i Twój znajomy, to dwie rożne postaci i to co mi dolega, nie musi tyczyć się jego.
black_widow napisał/a:athreyu napisał/a:Nie, no to była przenośnia. Miało to tylko pokazać, że jak udaje mi się to zaczynam myśleć, że może kogoś "lepszego" jeszcze znajdę dla siebie. Ale zastanowię się nad tym.
No ale właśnie to jest to co napisaliśmy. Najpierw jawi Ci się niczym bogini a jak już ją masz to myślisz o tym ze skoro z nią Ci się udało to czemu nie możesz mieć lepszej?
Tak, bo uzależniam swoje poczucie własnej wartości od tego czy mam powodzenie u danej kobiety. Skoro (chociaż na chwile) mam, tzn., że jestem atrakcyjny - jestem atrakcyjny, a więc mogę pozwolić sobie na podboje. Oczywiście jest to kretinizm, ale tak działa moja ( i pewnie nie tylko) psychika. Trzeba jednak pamiętać, że ja i Twój znajomy, to dwie rożne postaci i to co mi dolega, nie musi tyczyć się jego.
Ależ ja o tym pamiętam. Taka analogia mi się w oczy tylko rzuciła.
Ja nadal co do niego mam mnóstwo hipotez, a teraz właściwie doszła kolejna
Co by nie było to mógł to chociaż z czystej przyzwoitości to wyjaśnić, prosiłam. Lepsza każda prawda niż kłamstw, lub brak odpowiedzi.
Musisz coś z tym zrobić, bo wykonczysz sam siebie i jeszcze bębędzies krzywdził dziewczyny...
athreyu napisał/a:black_widow napisał/a:No ale właśnie to jest to co napisaliśmy. Najpierw jawi Ci się niczym bogini a jak już ją masz to myślisz o tym ze skoro z nią Ci się udało to czemu nie możesz mieć lepszej?
Tak, bo uzależniam swoje poczucie własnej wartości od tego czy mam powodzenie u danej kobiety. Skoro (chociaż na chwile) mam, tzn., że jestem atrakcyjny - jestem atrakcyjny, a więc mogę pozwolić sobie na podboje. Oczywiście jest to kretinizm, ale tak działa moja ( i pewnie nie tylko) psychika. Trzeba jednak pamiętać, że ja i Twój znajomy, to dwie rożne postaci i to co mi dolega, nie musi tyczyć się jego.
Ależ ja o tym pamiętam. Taka analogia mi się w oczy tylko rzuciła.
Ja nadal co do niego mam mnóstwo hipotez, a teraz właściwie doszła kolejna![]()
Co by nie było to mógł to chociaż z czystej przyzwoitości to wyjaśnić, prosiłam. Lepsza każda prawda niż kłamstw, lub brak odpowiedzi.
Musisz coś z tym zrobić, bo wykonczysz sam siebie i jeszcze bębędzies krzywdził dziewczyny...
Uwierz mi, że nie jest mi z tym lekko. Dlatego m.in. chodzę do psychologa. Dlatego też rzadko wchodzę w jakiekolwiek relację z kobietami, nie tylko by nie zostać skrzywdzonym, ale i nie krzywdzić. Bam bardzo surowe sumienie, które potem nieźle mnie chłoszcze.