Kobity poligon robicie, ten facet może być na tyle zagubiony że wbrew pozorom po koszu sam będzie miał do myślenia.
Podobne tematy
Ale nie ma celu
Cel jest tylko w Twojej galopującej wyobraźni i projekcjach.A gość po prostu dłubał w nosie i miał wolne 2 palce, myśli: "A pierdolne smsa do black_widow, a niech ma dziewczyna co rozkminiać." i wrócił do skręcania kulek.
Mogło tak być? Ano mogło. I to ze sporą dozą prawdopodobieństwa. "Kozy" możemy na dowolna inną czynność zamienić.
Wrrr jak jeszcze raz napisze to mu wtedy nie odpuszczę. I albo mi powie o co chodzi albo mu napiszę żeby spadał na drzewo i wykasowal mój nr na zawsze bo ja nie mam ochoty na takie zabawy.
Kobity poligon robicie, ten facet może być na tyle zagubiony że wbrew pozorom po koszu sam będzie miał do myślenia.
Redapples ja tak podejrzewalam na początku że on może faktycznie być taki pogubiony. Dlatego nie spuściłam go na drzewo, dałam wyraźnie znać że jestem zainteresowana. Żadnego kosza mu nie dałam. A może to ze się odezwał to faktycznie świadczy o tym, że chciał wybadac grunt?
Nie Nooo takie rozkminy to chyba nie na moją biedna głowę...
On tylko chce wiedzieć, czy GDYBY CO to Ty jesteś na tak.
Jesteś, więc podziękował.
Na nic dobijanie się na jego komórkę, bo i nie o spotkanie mu chodzi.
z kolei tracić energię na pisanie gościowi, który sam nie inicjuje już kontaktu, żeby go nie inicjował (!!) jest trochę nie poważne.. ![]()
Elle88 napisał/a:Ale nie ma celu
Cel jest tylko w Twojej galopującej wyobraźni i projekcjach.A gość po prostu dłubał w nosie i miał wolne 2 palce, myśli: "A pierdolne smsa do black_widow, a niech ma dziewczyna co rozkminiać." i wrócił do skręcania kulek.
Mogło tak być? Ano mogło. I to ze sporą dozą prawdopodobieństwa. "Kozy" możemy na dowolna inną czynność zamienić.
Wrrr jak jeszcze raz napisze to mu wtedy nie odpuszczę. I albo mi powie o co chodzi albo mu napiszę żeby spadał na drzewo i wykasowal mój nr na zawsze bo ja nie mam ochoty na takie zabawy.
no, i bedziesz sie tak bujac na emocjonalnej hustawce...
ano, bo:
jesli gra role" przyjaciela", to (moze) wejdzie w role, i bedzie ci pisal, o co chodzi wyimaginowanemu panu- i sie dowiesz, o co jemu chodzi
jesli chce, zebys za nim gonila- to sie dowie, ze masz za kim gonic, i odpusci
jesli mu zalezy, tylko ma problem- to (moze) zacznie umniejszac wyimaginowanemu panu..
albo zrobi ci scene zazdrosci..
albo zacznie cie pchac w jego ramiona....
tak czy inaczej- cos zrobi.= cos sie dowiesz.
bo wprost- jak widac sie nie da....
jak wspomnialam- tylko jesli krzyzyk na nim kladziesz...
mozesz tez olac - nie pisac, zajac sie kreceniem wlasnych kulek z nosa- tylko widac, ze slabo ci idzie zlewanie.....
Hihihihi kręcenie kulek może być spoko ![]()
Ja nie potrafię olewac nikogo. Nie ważne kto by to był. Ale odpisałam mu dopiero po kilku godzinach ![]()
No i spoko. Jak się jeszcze odezwie to mu napisze ze mnie takie coś nie rajcuje i jak ma tak się zachowywać to ja użurywam kontakt i juz mu nie odpiszę.
P.S. Ja jemu mówiłam już ze kolegów i przyjaciół mam aż nadto i kolejnego nie potrzebuję.
Wystarczy że mój ex koniecznie chce się ze mną przyjaźnic.
On tylko chce wiedzieć, czy GDYBY CO to Ty jesteś na tak.
Jesteś, więc podziękował.Na nic dobijanie się na jego komórkę, bo i nie o spotkanie mu chodzi.
z kolei tracić energię na pisanie gościowi, który sam nie inicjuje już kontaktu, żeby go nie inicjował (!!) jest trochę nie poważne..
No oczywiście że to jest nie poważne i ja już prawie zamknęłam ten rozdział, a on się dzisiaj odezwał jakby nigdy nic. No czub!
Tylko ja od tak nie potrafię nikogo olać. Nawet byłemu odpisuje jak ma jakąś sprawę.
Hihihihi kręcenie kulek może być spoko
Ja nie potrafię olewac nikogo. Nie ważne kto by to był. Ale odpisałam mu dopiero po kilku godzinach
No i spoko. Jak się jeszcze odezwie to mu napisze ze mnie takie coś nie rajcuje i jak ma tak się zachowywać to ja użurywam kontakt i juz mu nie odpiszę.
P.S. Ja jemu mówiłam już ze kolegów i przyjaciół mam aż nadto i kolejnego nie potrzebuję.
Wystarczy że mój ex koniecznie chce się ze mną przyjaźnic.
noo, tak..tylko ty chcesz "zrozumiec"
tak zatytulowalas watek....
(ktory ci zawlaszczylismy)
ty ot, tak nie potrafisz nikogo olac...
no, to nadajesz sie dla niego idealnie...
Pisanie o innym facecie może odebrać jako wzbudzanie zazdrości, że w ten sposób chcesz zwrócić na siebie uwagę. Jeżeli będzie dręczył Ciebie smsami to wtedy możesz zareagować. Teraz jest cisza a po każdej takiej smowej piłeczce,będziesz na nowo się zastanawiała co autor ma na myśli? Czasem korci i trzeba podrapać dno żeby się przekonać że tak właśnie będzie, emocjonalna huśtawka. Nie funduj sobie tego, bo to wygląda jak pisała oldorando, on karmi się Twoim zainteresowaniem i emocjami, lepiąc kozy
to dobre, bardzo obrazowe, ale właśnie tak to wygląda. Jakby miał coś do Ciebie nie wypuścił by Ciebie z łóżka a rano zrobił śniadanie.
Pisanie o innym facecie może odebrać jako wzbudzanie zazdrości, że w ten sposób chcesz zwrócić na siebie uwagę. Jeżeli będzie dręczył Ciebie smsami to wtedy możesz zareagować. Teraz jest cisza a po każdej takiej smowej piłeczce,będziesz na nowo się zastanawiała co autor ma na myśli? Czasem korci i trzeba podrapać dno żeby się przekonać że tak właśnie będzie, emocjonalna huśtawka. Nie funduj sobie tego, bo to wygląda jak pisała oldorando, on karmi się Twoim zainteresowaniem i emocjami, lepiąc kozy
to dobre, bardzo obrazowe, ale właśnie tak to wygląda. Jakby miał coś do Ciebie nie wypuścił by Ciebie z łóżka a rano zrobił śniadanie.
dokladnie- on steruje twoimi emocjami...
a ty sie dajesz wodzic...
black_widow napisał/a:Hihihihi kręcenie kulek może być spoko
Ja nie potrafię olewac nikogo. Nie ważne kto by to był. Ale odpisałam mu dopiero po kilku godzinach
No i spoko. Jak się jeszcze odezwie to mu napisze ze mnie takie coś nie rajcuje i jak ma tak się zachowywać to ja użurywam kontakt i juz mu nie odpiszę.
P.S. Ja jemu mówiłam już ze kolegów i przyjaciół mam aż nadto i kolejnego nie potrzebuję.
Wystarczy że mój ex koniecznie chce się ze mną przyjaźnic.noo, tak..tylko ty chcesz "zrozumiec"
tak zatytulowalas watek....
(ktory ci zawlaszczylismy)
Pozwoliłam zawlaszczyc ![]()
Tak właśnie chciałam tylko zrozumieć. Kiedy czytając Was już praktycznie przestało mnie interesować co poeta miał na myśli to poeta wyskoczył jak filip z konopi.
Mam nadzieję że już się nie odezwie i nie będę musiała więcej się nad tym zastanawiać.
redapples napisał/a:Pisanie o innym facecie może odebrać jako wzbudzanie zazdrości, że w ten sposób chcesz zwrócić na siebie uwagę. Jeżeli będzie dręczył Ciebie smsami to wtedy możesz zareagować. Teraz jest cisza a po każdej takiej smowej piłeczce,będziesz na nowo się zastanawiała co autor ma na myśli? Czasem korci i trzeba podrapać dno żeby się przekonać że tak właśnie będzie, emocjonalna huśtawka. Nie funduj sobie tego, bo to wygląda jak pisała oldorando, on karmi się Twoim zainteresowaniem i emocjami, lepiąc kozy
to dobre, bardzo obrazowe, ale właśnie tak to wygląda. Jakby miał coś do Ciebie nie wypuścił by Ciebie z łóżka a rano zrobił śniadanie.
dokladnie- on steruje twoimi emocjami...
a ty sie dajesz wodzic...
No i właśnie tego nie chce. Aktualnie to ze napisał wzbudziło we mnie właśnie złość. Wcześniej ciekawość. Teraz już złość. Serio nie potrzebuje i nie chce manipulatora który będzie grał na moich emocjach...
oldorando napisał/a:black_widow napisał/a:Hihihihi kręcenie kulek może być spoko
Ja nie potrafię olewac nikogo. Nie ważne kto by to był. Ale odpisałam mu dopiero po kilku godzinach
No i spoko. Jak się jeszcze odezwie to mu napisze ze mnie takie coś nie rajcuje i jak ma tak się zachowywać to ja użurywam kontakt i juz mu nie odpiszę.
P.S. Ja jemu mówiłam już ze kolegów i przyjaciół mam aż nadto i kolejnego nie potrzebuję.
Wystarczy że mój ex koniecznie chce się ze mną przyjaźnic.noo, tak..tylko ty chcesz "zrozumiec"
tak zatytulowalas watek....
(ktory ci zawlaszczylismy)Pozwoliłam zawlaszczyc
Tak właśnie chciałam tylko zrozumieć. Kiedy czytając Was już praktycznie przestało mnie interesować co poeta miał na myśli to poeta wyskoczył jak filip z konopi.
Mam nadzieję że już się nie odezwie i nie będę musiała więcej się nad tym zastanawiać.
a, moze tu sie tez powinien jakis facet wypowiedziec- od drugiej strony.
taki, ktory by rozumial tego twojego...
cos, jak athreyu...
Mam nadzieję że już się nie odezwie i nie będę musiała więcej się nad tym zastanawiać.
Nie będę CHCIAŁA, nie będę musiała ![]()
black_widow napisał/a:oldorando napisał/a:noo, tak..tylko ty chcesz "zrozumiec"
tak zatytulowalas watek....
(ktory ci zawlaszczylismy)Pozwoliłam zawlaszczyc
Tak właśnie chciałam tylko zrozumieć. Kiedy czytając Was już praktycznie przestało mnie interesować co poeta miał na myśli to poeta wyskoczył jak filip z konopi.
Mam nadzieję że już się nie odezwie i nie będę musiała więcej się nad tym zastanawiać.a, moze tu sie tez powinien jakis facet wypowiedziec- od drugiej strony.
taki, ktory by rozumial tego twojego...cos, jak athreyu...
Prosiłam już o to kilka razy i cisza. A bardzo bym chciała męskiego spojrzenia. Przecież jest tylu Panów na forum. Excop, Bullet, Paulo i wielu więcej. PANOWIE???
Mam nadzieję że już się nie odezwie i nie będę musiała więcej się nad tym zastanawiać.
Nie będę CHCIAŁA, nie będę musiała
O widzisz Elle jak Ty potrafisz to ładnie przedstawić jak MA być ![]()
Elle88 napisał/a:Mam nadzieję że już się nie odezwie i nie będę musiała więcej się nad tym zastanawiać.
Nie będę CHCIAŁA, nie będę musiała
O widzisz Elle jak Ty potrafisz to ładnie przedstawić jak MA być
ty cyt. "nie potrafisz kogos olac"
black_widow napisał/a:Elle88 napisał/a:Nie będę CHCIAŁA, nie będę musiała
O widzisz Elle jak Ty potrafisz to ładnie przedstawić jak MA być
ty cyt. "nie potrafisz kogos olac"
No tak. Ale po to też tu jestem żeby nauczyć się nowych rzeczy.
zakochanie zaczyna sie od myslenia o kims
zakochanie zaczyna sie od myslenia o kims
To jest prawda. Dlatego wolę żeby w ogóle nie pisał.
412 2015-05-15 09:29:21 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-15 09:29:38)
palwrotki napisał/a:zakochanie zaczyna sie od myslenia o kims
To jest prawda. Dlatego wolę żeby w ogóle nie pisał.
Do końca życia masz zamiar stać"na baczność" w oczekiwaniu, że może jednak napisze i wtedy co.. poświęcisz kolejne miesiące na rozkminianie?
Dobrowolnie postanowiłaś oddać mu całą władze nad swoim samopoczuciem, nad sobą?
nie widzisz tu paranoi..?
Elle no właśnie postanowiłam że jak napisze to będę twarda. Zapytam po co on to robi. Jak nie dostanę konkretu to go spuszcze na drzewo. Widzisz ja już przestałam w ogóle o nim myśleć. Zaczęłam zapominać że taki ktoś w ogóle jest. A on się odezwał. Jak trzeba będzie to go nawet zablokuje. A i tak chyba wyjadę za granicę to będzie mógł sobie pisać sam do siebie
nie czekam aż on napisze. Mam nadzieję że tego nie zrobi.
Elle no właśnie postanowiłam że jak napisze to będę twarda. Zapytam po co on to robi. Jak nie dostanę konkretu to go spuszcze na drzewo. Widzisz ja już przestałam w ogóle o nim myśleć. Zaczęłam zapominać że taki ktoś w ogóle jest. A on się odezwał. Jak trzeba będzie to go nawet zablokuje. A i tak chyba wyjadę za granicę to będzie mógł sobie pisać sam do siebie
nie czekam aż on napisze. Mam nadzieję że tego nie zrobi.
Tak, tak. Zapomniałaś w ogóle.
A ten wątek jest o kimś innym..
Be real with yourself, girl.. :>
"Masz nadzieję, że tego nie zrobi".. Przeczytaj co piszesz i puknij się w główkę.
Uzależniasz swoje samopoczucie od jakiegoś kolesia, który w dodatku ma 1 wielki problem ze sobą.
Naprawdę aż taką desperatką jesteś?
black_widow napisał/a:Elle no właśnie postanowiłam że jak napisze to będę twarda. Zapytam po co on to robi. Jak nie dostanę konkretu to go spuszcze na drzewo. Widzisz ja już przestałam w ogóle o nim myśleć. Zaczęłam zapominać że taki ktoś w ogóle jest. A on się odezwał. Jak trzeba będzie to go nawet zablokuje. A i tak chyba wyjadę za granicę to będzie mógł sobie pisać sam do siebie
nie czekam aż on napisze. Mam nadzieję że tego nie zrobi.
Tak, tak. Zapomniałaś w ogóle.
A ten wątek jest o kimś innym..Be real with yourself, girl.. :>
"Masz nadzieję, że tego nie zrobi".. Przeczytaj co piszesz i puknij się w główkę.
Uzależniasz swoje samopoczucie od jakiegoś kolesia, który w dodatku ma 1 wielki problem ze sobą.Naprawdę aż taką desperatką jesteś?
Wątek założyłam jak myślałam. Czytając Was przestało mnie to aż tak interesować. Nie uzależniam samopoczucia od niego. Nie siedzę i nie czekam: napisze czy nie.
No to jak wg Ciebie to powinno wyglądać?
Po akcji, gdzie ktoś nie reaguje na Twoje smsy i próby kontaktu - ODPUŚCIĆ.
A Ty rozmyślasz nad kolejnymi..
Nie szanujesz sama swojego czasu, to jakiś przypadkowy gościu ma szanować?
Widzi, że o każdej porze roku, dnia i nocy może pisać, a Ty zaraz jesteś na baczność.
To se napisał i dawno zapomniał, a Ty masz ciężką rozkminę.
I rozbierasz każdy przecinek w smsie na atomy.
Może już wystarczy?
ale ja odpuscilaM. Postanowił zerwać kontakt i super. A później mu się nudziło i napisał. No wkurza mnie jak ktoś się mną bawi. Dlatego wolę żeby w ogóle nie pisał. Ja jego odpuszczam. Facet który się tak zachowuje musi mieć coś z głową. Ja jego numer nawet usunęłam bo nie był mi do niczego potrzebny. Poprostu nie rozumiem takich zachowań, sama nigdy tak nie robiłam i chciałam zrozumieć co w głowie ma taki ktoś.
No wkurza mnie jak ktoś się mną bawi.
To przestań się z nim bawić.
Przestań to rozkmniniać, zastanawiać się "co by bylo gdyby", "co ma na myśli" itp.
OLEJ.
On pisze, bo wie, że może spodziewać się reakcji. Nie będzie reakcji, skończy się pisanie.
A nawet jak od czasu do czasu napisze, OLEJ.
Oraz: Zawsze możesz użyć opcji blokuj numer.
Sama szukasz pretekstu by rozkminiać tego nikifora
Może masz rację. Może poprostu chciałabym żeby zachował się normalnie? Nie wiem. Ok, uczę się olewac
zawsze się źle z tym czuje ale tak będzie dla mnie najlepiej ![]()
dobra, 'olewanie' to w tej sytuacji złe słowo.. Zastąp je: "odpuszczam".
Uff tylko ze ja odpuscilam. Stwierdziłam nie to nie łaski bzy. Usunęłam nr i powoli zaczęłam wywalac ze swojej głowy. Dlatego piszę że lepiej jakby w ogóle do mnie nie pisał. Po co? Było minęło. Ja i tak prawdy się nie dowiem.
Powtarzasz się ..
Wiem
nie wiem jak ubrać w słowa to co myślę tak żebyś mnie zrozumiała
cel i tak był taki jak tytuł wątku a teraz to i tak nie ma już znaczenia z tym konkretnym. Później cel zmienił się na zrozumienie w ogóle takich osobników.
Ja Ciebie rozumiem. To Ty nie rozumiesz, że rozkminiasz jego zachowanie, bo CHCESZ, a nie musisz.
Dlatego wyszukujesz pseudo powody, dla których "musisz" to robić.
Nie no ja wiem, że chcę. Ale ja chcę sama dla siebie. Bo nie lubię nie rozumieć. Bo chcę umieć wystrzegać się takich osób w przyszłości.
Nie prawda. Wystrzegać się możesz niezależnie od niego. Ty po prostu CHCESZ o nim myśleć i nawijać. Widocznie aktualnie nic poza epizodem z tym panem nie zaprząta Twojej głowy.
Naprawdę jak pamiętniki desperatki..
Właśnie zaprzata aż za dużo. Może to kwestia właśnie tego że jestem w takim miejscu że nie wiem co mam robić ze swoim życiem? czy zostać tutaj oi czekać Bóg wie na co czy wyjechać jednak za granicę? Boję się tej decyzji i może próbuje myślenie o tym jakoś zepchnac na dalszy plan?
To żyj tak jak ZANIM gościa poznałaś i skup się na tym co dla Ciebie ważne teraz.
Zrobiłaś priorytet z jakiejś marginalnej sprawy i gościa, dla którego jesteś kumpelą do zapełniania wolnego czasu przy kompie. (tylko nie opisuj proszę 2 przypadków, gdy Cię gdzieś odwiózł czy podwiózł, bo zaraz się epopeja zrobi..)
Hihihihi o tych przypadkach już zapomniałam
taki mam plan żeby tak żyć. On poprostu rozbudzil we mnie coś o czym do tej pory w ogóle nie myślałam.
Już któryś twój post z kolei w którym piszesz o tym co on zrobi, lub nie zrobi w twojej sprawie. Gdzie twoja decyzyjność?
To jest tak, że jak masz nadzieję że nie napisze, to tak naprawde masz nadzieje że napisze. I na tym pewnie by się nie skończyło, bo liczysz na pozytywne intencje.
Teraz cała sprawa w jego rękach, bo ty już rady nie dajesz przejąć sterów nad sobą. Jak napisała poprzedniczka, własnym samopoczuciem, własnymi decyzjami, własnym zdaniem.
Oszukujesz siebie i bronisz się przed czymś co się już pojawiło.
Nie umiem kogoś olać? Jestem uległa, zależna, słaba. Albo zakochana.
oj....black- window, ale ci tu glowe zmyli....
to moze ja po swojemu sprobuje:
odpuszczasz- koles przestaje istniec. nie myslisz o nim, pod zadnym pozorem, w razie potrzeby myslisz o malowaniu scian, fruzurze, jakimkolwiek zastepniku.
on dzwoni- ty nic- nie myslisz o nim, myslisz o zastepniku...
on znow dzwoni- jw.
przyzwyczajasz sie, ze dzwoni, patrzysz na komorke, ach- to tylko x i chowasz komorke z powrotem do torebki- niech dzwoni, w koncu mu sie znudzi....
on pisze- ty znow myslisz o czyms innym...
podam przyklad- wracasz do domu, a w skrzynce reklama wymiany okien- nie potrzebne ci to- wyrzucasz reklame..
jutro znow to samo, znow wyrzucasz...
potem patrzysz- o znow te okna, i odruchowo wyrzucasz...
nie dzwonisz poinformowac, ze ci okna nie potrzebne.- masz to gdzies, ile razy by nie przyslali reklame...
i to jest odpuszczenie/olewanie.
ja wiem, ze chcesz zrozumiec...(naturalne), ale wiecej sie raczej nie dowiesz, niz juz wiesz, najwyzej potrwa to dluzej, wiecej czasu stracisz, bardziej sie wkrecisz...
tak- olewac/odpuscic tez trzeba umiec- tak, zebys ty sie z tym nie meczyla.
Wykasowanie numeru to była moja specjalność... A potem zapisywanie go z powrotem ![]()
Ostatnim razem przeszedłem samego siebie i wykasowałem numer, ale wcześniej zapisałem go na dwóch kartkach, jedną zostawiając w pracy, drugą w domu.
Teraz już nawet go nie usuwam.
No, tak. Przyda Ci się przecież ![]()
Tak samo jak nie mogę pojąć po co ludzie trzymają zdjęcia exów sprzed kilku lat w telefonach, blisko dupy, jednocześnie twierdząc np., że ich nienawidzą.
Yea, right.. ![]()
Tzn. mogę pojąc, bo wiem po co - życie wspomnieniami i przeszłością, ale oszukiwanie siebie jest dla mnie nie do pojęcia.
Widzisz. Jak patrzę na ludzi to są tacy, którzy wchodzą i wychodzą w związki, przyciągają, przerabiają, idą dalej, albo zostają. I są tacy, którzy mają z tym problem. Sporo jest osób, które nie potrafią zbudować trwałej relacji a każda porażka, czasem jest przeżywana bardziej.
Choćby tutaj, są trzy osoby (w tym ja), gdzie ewidentnie nie ogarniamy tematu. Jedna w środku dygocze i nie chcę iść na kurs tańca, druga się zapiera, że nie chcę mieć z tym typem do czynienia, ale założę się, że telefon w zasięgu wzroku i ja - koleś, który w wieku 34 lat nie wie jak to jest w ogóle być w związku.
Więc łatwiej się trzymać tego co było, tego co już znamy.
Ja mówiłem, że teraz wuj wie ile minie zanim w ogóle dopuszczę do siebie możliwość spotkania się z kimkolwiek na jaką randkę.
Dopadł mnie dziś kryzys przemijania.
Czas leci, kolejna wiosna nie będzie dla mnie pełna. Czasem myślę, że jeszcze trzy takie królewny i mam życie z dyńki. W takim tempie będę miał 60 na karku i amory ze łba same wyparują.
Dlaczego (niektórym) jest tak trudno to przerobić ?
Ja mówię Ci jedno: Problem u Ciebie polega na 2 sprawach - jedną omówiliśmy
, a druga (bardziej techniczna) to kompletny brak umiejętności rozróżniania sygnałów zainteresowania od jego braku.
Nie muszę znać Twojej historii w szczegółach by już widzieć, że w pewnym momencie zaangażowanie tej kobiety (jeśli coś tam się tliło) wygasło: kłótnie, fochy, brzydkie odnoszenie się do Ciebie, brak szacunku, etc.
Nie trzeba być einsteinem by wiedzieć, że nie są to oznaki "dużego" zainteresowania, mówiąc delikatnie.
Teraz- najgorsze i najgłupsze co można zrobić w tej sytuacji, to dobijać się czy skontaktować się "za jakiś czas", udowadniając tym samym, że nadal niczego nie zrozumieliśmy, nadal wisimy na jednej jedynej osobie i nadal nie mamy swojego życia, tylko wszystko podporządkowaliśmy temu jednemu spotkaniu (po miesiącach lub latach) by zapytać: "CZY JUŻ JESTEM CIEBIE WART?" (w domyśle - czy w ogóle jestem coś wart?).
Lekcja nieprzerobiona. Siadaj pała ![]()
No więc właśnie. Ja przy okazji w międzyczasie zrezygnowałem całkowicie ze swojego życia, jakiekolwiek ono by nie było. I się trochę obudziłem z ręką w nocniku ![]()
Tylko jak się ma takie chwile raz na trzy, na pięć lat i potem wraca się do szarej rzeczywistości, to nic nie cieszy.
Obiecałem sobie, że trochę popracuję nad zbudowaniem własnej tożsamości, nad odnalezieniem SWOJEGO, nad tym, że był podział na czas dla SIEBIE, na robienie tego co MOJE, bo wtedy nawet jak coś nie teges, to masz jeszcze coś co jest TWOJE i co lubisz, a tak odszedłem od siebie całkowicie, wracam, a tam zgliszcza.
Tylko tego SWOJEGO to szukam od lat i nie mogę w to trafić.
Chcesz powiedzieć, że nie wiesz co lubisz? Jakie masz hobby? Co Ci sprawia przyjemność?
TOBIE.
Musi być jakaś rzecz, nie wiem, nawet za dzieciaka, której robienie sprawiało Ci frajdę, a potem np. o tym zapomniałeś czy to zarzuciłeś.
Chcesz powiedzieć, że nie wiesz co lubisz? Jakie masz hobby? Co Ci sprawia przyjemność?
TOBIE.Musi być jakaś rzecz, nie wiem, nawet za dzieciaka, której robienie sprawiało Ci frajdę, a potem np. o tym zapomniałeś czy to zarzuciłeś.
Jest takich rzeczy 50, ale nie cieszą mnie już jak kiedyś. Obraz mojego życia przysłania mi obecnie to czego NIE mogę.
Wiesz, mi to już nawet oglądanie telewizji samemu zbrzydło. O spacerach nie wspomnę.
Siedzę przed netem, żeby zająć umysł, odciągnąć go od złych myśli, tyle, że to nie zdrowe
Nie cieszą Cię, bo zawsze cokolwiek robiłeś robiłeś "pod publiczkę", nie z własnej i dla własnej przyjemności.
Najpierw pewnie by sprawić przyjemność Mamie, potem by zaimponować innym kobietom.
Tylko wiadomo, że każda lubi co innego, więc giąłeś się jak wąż na wszystkie strony i już nie wiesz gdzie kończysz się Ty, a gdzie zaczynają się one - zlałeś się z nimi.
Zrozum, że te wszystkie lekcje, a ta ostatnia szczególnie - to nie są jeszcze lekcje o Miłości, tylko "szczeniackie zauroczenia " (wybacz szczerość) , które mają Cie dobitnie uświadomić, że nie żyjesz dla kogoś i że jeśli sobie tego życia nie ułożysz tak jak lubisz to zawsze będziesz żył życiem innych, ale co gorsza - W KAŻDYM momencie możesz zostać z niego wyproszony, bez prawa sprzeciwu, bo nikogo to nie obejdzie.
Żyjemy dla SIEBIE. Czasem łączymy się w pary czasowo: krócej lub dłużej. Nie jesteśmy do siebie przyspawani by wypełniać cudze braki.
Nie cieszą Cię, bo zawsze cokolwiek robiłeś robiłeś "pod publiczkę", nie z własnej i dla własnej przyjemności.
Najpierw pewnie by sprawić przyjemność Mamie, potem by zaimponować innym kobietom.
Tylko wiadomo, że każda lubi co innego, więc giąłeś się jak wąż na wszystkie strony i już nie wiesz gdzie kończysz się Ty, a gdzie zaczynają się one - zlałeś się z nimi.Zrozum, że te wszystkie lekcje, a ta ostatnia szczególnie - to nie są jeszcze lekcje o Miłości, tylko "szczeniackie zauroczenia " (wybacz szczerość) , które mają Cie dobitnie uświadomić, że nie żyjesz dla kogoś i że jeśli sobie tego życia nie ułożysz tak jak lubisz to zawsze będziesz żył życiem innych, ale co gorsza - W KAŻDYM momencie możesz zostać z niego wyproszony, bez prawa sprzeciwu, bo nikogo to nie obejdzie.
Żyjemy dla SIEBIE. Czasem łączymy się w pary czasowo: krócej lub dłużej. Nie jesteśmy do siebie przyspawani by wypełniać cudze braki.
Sporo w tym racji. Od jakiegoś czasu zacząłem żyć pt. "facet powinien..." Jak taka chorągiewka. Pani X lubiła w facetach to i tamto, więc teraz rozwijam w sobie to i tamto, pani Y była jej przeciwieństwem, więc raz, że zbaraniałem, a dwa poszedłem w drugą stronę.
A teraz siedzę i nie wiem dokąd pójść.
Tak jest.
WHO AM I ???
441 2015-05-15 19:19:08 Ostatnio edytowany przez redapples (2015-05-15 19:21:21)
Wiesz Elcia to też jest tak że niektóre hobby pokazują Nam inni ludzie, czasem nie mamy pojęcia co lubimy zanim nie spróbujemy.
Fakt, że np jak Wszystkich moich ex. przekonałam do sportu który ja lubię i tak mnie kopnęli w zad
, ale od jednego z nich zainteresowałam się technologią co ma miejsce po dziś dzień. Czasem ludzie Nas zarażają swoją pasją i nie jest to spełnianie czyichś oczekiwań.
athreyu, tv też mnie nudzi, bo taaaam nic nie ma.
P.S Ale wiem o czym piszecie
zdarzyło mi się na siłę interesować pewną dziedziną by tylko sprawić komuś przyjemność.
Tylko widzisz, pani x lubiła to, pani y tamto. A czy to czasami nie jest tak, że to TY -nikt inny, tylko Ty - wręcz je prosiłeś i zachęcałeś by Cię "lepiły" wedle swego uznania?
By ulepiły z ciebie 'faceta idealnego', a Twój brak ingerencji miał zagwarantować to, że będąc tak na maxa dopasowany (w teorii) pod potrzeby danej kobiety, jesteś bezpieczny od porzucenia? Czy nie ta iluzja Tobą kierowała wierząc w sens poddaniu się takiej 'obróbce'?
Wiesz Elcia to też jest tak że niektóre hobby pokazują Nam inni ludzie, czasem nie mamy pojęcia co lubimy zanim nie spróbujemy.
Fakt, że np jak Wszystkich moich ex. przekonałam do sportu który ja lubię i tak mnie kopnęli w zad, ale od jednego z nich zainteresowałam się technologią co ma miejsce po dziś dzień. Czasem ludzie Nas zarażają swoją pasją i nie jest to spełnianie czyichś oczekiwań.
athreyu, tv też mnie nudzi, bo taaaam nic nie ma.
Zgadzam się. Ale filmik we dwoje bym obejrzał, a samemu już nie to. Choć czasem się przełamię i obejrzę.
Niech mi ktoś też coś wyjaśni, bo otrzymuję sprzeczne informację od świata. Jedni mówią, że nie można być nieszczęśliwym z powodu bycia samemu, zaraz zaczyna się pocisk "nie potrafisz żyć sam/sama", inny mówią, że potrzeba bliskości jest jedną z podstawowych potrzeb człowieka, czyli brak zaspokojenia tej potrzeby może wpływać na np. na samopoczucie
Więc jak to jest ?
Tylko widzisz, pani x lubiła to, pani y tamto. A czy to czasami nie jest tak, że to TY -nikt inny, tylko Ty - wręcz je prosiłeś i zachęcałeś by Cię "lepiły" wedle swego uznania?
By ulepiły z ciebie 'faceta idealnego', a Twój brak ingerencji miał zagwarantować to, że będąc tak na maxa dopasowany (w teorii) pod potrzeby danej kobiety, jesteś bezpieczny od porzucenia? Czy nie ta iluzja Tobą kierowała wierząc w sens poddaniu się takiej 'obróbce'?
Wiesz co - nie do końca. Tak jak teraz myślę. To nie tak. Ja zawsze dawałem coś z siebie. Zachęcałem do wspólnego spędzania czasu "po mojemu". Plus rzeczywiście robiłem też sporo by przydziobać. Problem w tym, że po jakimś czasie swoje uznawałem za bezwartościowe to raz, dwa pisałem już wcześniej, że załączał mi się schemat pt. wszystko już róbmy razem, a jak nie to ja już nie umiem się sobą zająć i w ogóle foch.
A obróbce poddawałem się też trochę ze względu na to, że ja nie bardzo wiem jaki mam być, co jest dobre, a co złe itp.
Chodzi o to, że niektórzy ludzie, którzy są dopiero na początku drogi próbują 'bliskość' wykorzystać do załatania swoich wewnętrznych braków. Na początku to nawet działa, ale z racji, że jest to prowizorka to na bardzo krótko. Wtedy najczęściej ludzie z emocjonalna pustką doznają swojego "haju" i popadają w obsesję na punkcie swojego "wybawiciela" z niedoli zwanej 'moje nieciekawe i nudne życie'.
Łatwo przewidzieć co się dzieje, gdy wybawienie decyduje ewakuować się z życia takiego nieszczęśnika.
Druga grupa ludzi - ci bardziej świadomi o co w tym wszystkim chodzi, poprzez bliskość rozumieją już nie " przyczepienie się pazurami i zębami" do kogoś, kto ma nam wyczarować szczęście i sens w życiu, a DZIELENIE z drugą bliską osoba SWOIM światem, swoim szczęściem : pomnażanie na dwoje ![]()
To są zupełnie inne jakości.
Czujesz różnicę choć trochę?
Choćby tutaj, są trzy osoby (w tym ja), gdzie ewidentnie nie ogarniamy tematu. Jedna w środku dygocze i nie chcę iść na kurs tańca, druga się zapiera, że nie chcę mieć z tym typem do czynienia, ale założę się, że telefon w zasięgu wzroku i ja - koleś, który w wieku 34 lat nie wie jak to jest w ogóle być w związku.
Masz za to ode mnie piwo ![]()
Chodzi o to, że niektórzy ludzie, którzy są dopiero na początku drogi próbują 'bliskość' wykorzystać do załatania swoich wewnętrznych braków. Na początku to nawet działa, ale z racji, że jest to prowizorka to na bardzo krótko. Wtedy najczęściej ludzie z emocjonalna pustką doznają swojego "haju" i popadają w obsesję na punkcie swojego "wybawiciela" z niedoli zwanej 'moje nieciekawe i nudne życie'.
Łatwo przewidzieć co się dzieje, gdy wybawienie decyduje ewakuować się z życia takiego nieszczęśnika.Druga grupa ludzi - ci bardziej świadomi o co w tym wszystkim chodzi, poprzez bliskość rozumieją już nie " przyczepienie się pazurami i zębami" do kogoś, kto ma nam wyczarować szczęście i sens w życiu, a DZIELENIE z drugą bliską osoba SWOIM światem, swoim szczęściem : pomnażanie na dwoje
To są zupełnie inne jakości.
Czujesz różnicę choć trochę?
Dużą. Właśnie fakt, że nie jestem w stanie za wiele wnieść do tej relacji powodował, że czułem się źle.
Ona miała SWOJE, swoją pasję od dzieciństwa, rozwijała ją, ja ciągle szukałem czegoś (przed nią) by dobrze wyglądało, bo "facet POWINIEN mieć pasję"...
Tylko jak znaleźć prawdziwie swoje, gdy się całe życie próbował przypodobać otoczeniu ? (nie zawsze kobietom, czasem kolegom, czasem w pracy itp.)
chcę Ci jeszcze powiedzieć, że to "dzielenie się swoim światem" to nie muszą być wielkie spektakularne sukcesy czy rozliczne talenta..a zdaje się , że Ty widzisz wartości głównie w kwestiach materialnych.
"Swój świat" to mogą być też swoje ciekawe poglądy, to że pomagasz ludziom spojrzeć na coś z innej perspektywy, która im służy, czy jakieś hobby kompletnie z d..y, ale które naprawdę Cię wciąga i kręci ![]()
To nie musi być mieszkanie, drogi samochód czy kupa kasy, żebyś mógł sobie pomyśleć: "OK, to teraz wreszcie mam się czym dzielić." bo możesz na to czekać 100 lat.
Przede wszystkim zastanów się czego Ty chcesz, zanim pomyślisz czego chcesz w związku.. nie odwrotnie. Bo to ma być osoba dopasowana do Ciebie i v-ce versa, a nie Ty do jej "wspaniałego, bogatego" życia.
athreyu napisał/a:Choćby tutaj, są trzy osoby (w tym ja), gdzie ewidentnie nie ogarniamy tematu. Jedna w środku dygocze i nie chcę iść na kurs tańca, druga się zapiera, że nie chcę mieć z tym typem do czynienia, ale założę się, że telefon w zasięgu wzroku i ja - koleś, który w wieku 34 lat nie wie jak to jest w ogóle być w związku.
Masz za to ode mnie piwo
Spoko, spoko ja też nie wiem jak to być w związku byłam 8 lat, ale to była jakaś marna wiata, później to tak kolejne krótkie wtopy
, więc podczytuję Was.
Ty odłóż ten telefon, bo po łapach.
athreyu napisał/a:Choćby tutaj, są trzy osoby (w tym ja), gdzie ewidentnie nie ogarniamy tematu. Jedna w środku dygocze i nie chcę iść na kurs tańca, druga się zapiera, że nie chcę mieć z tym typem do czynienia, ale założę się, że telefon w zasięgu wzroku i ja - koleś, który w wieku 34 lat nie wie jak to jest w ogóle być w związku.
Masz za to ode mnie piwo
Za długo siedzę w podobnych schematach, by nie wiedzieć, że Cię aż spina w brzuchu od myślenia, czy dziś też napisze i czy wtedy mu odpisać, czy poudawać zimna. Za długo siedzę w tym schemacie, by nie wiedzieć, że jeśli skasowałaś numer, to 5 minut po tym jak poczułaś ulgę zaczęło się myślenie, czy dobrze zrobiłaś, a jak straciłaś kontakt, może nawet przewertowałaś telefon, czy nie mam numeru, np. wiadomościach wysłanych. ![]()
athreyu gdzie mieszkasz? ![]()
chcę Ci jeszcze powiedzieć, że to "dzielenie się swoim światem" to nie muszą być wielkie spektakularne sukcesy czy rozliczne talenta..a zdaje się , że Ty widzisz wartości głównie w kwestiach materialnych.
"Swój świat" to mogą być też swoje ciekawe poglądy, to że pomagasz ludziom spojrzeć na coś z innej perspektywy, która im służy, czy jakieś hobby kompletnie z d..y, ale które naprawdę Cię wciąga i kręci
To nie musi być mieszkanie, drogi samochód czy kupa kasy, żebyś mógł sobie pomyśleć: "OK, to teraz wreszcie mam się czym dzielić." bo możesz na to czekać 100 lat.
Przede wszystkim zastanów się czego Ty chcesz, zanim pomyślisz czego chcesz w związku.. nie odwrotnie. Bo to ma być osoba dopasowana do Ciebie i v-ce versa, a nie Ty do jej "wspaniałego, bogatego" życia.
No i tu dochodzimy do problemu. Bo głównym celem jest dla mnie znalezienie partnerki. A to błąd.
Ale mam na tym punkcie obsesję. Z powodu tego, że do tej pory zawsze byłem odrzucany, albo zawsze sam uciekałem, w głowie mam już przekonanie, że to jest coś nie dla mnie, coś ponad moje siły. Że jestem nienormalny, bo inny to mają na koncie związki, a ja w wieku 34 lat nie wiem jak to jest spać z kobieta więcej niż dwie noce z rzędu. Nie wiem jak to jest iść razem na zakupy, czy do znajomych.
Z tą materią, to nie tak. Ale ja klepię biedę aż piszczy. Ciągle zadłużony, ciągle gdzieś tam zapożyczony. No sorry.
Kiedyś z panią nr 1 poszliśmy na miasto z moimi znajomymi - młode małżeństwo na dorobku. On - pracownik magazynu w hurtowni, ona sprzedawca w salonie z wyposażeniem wnętrz. Przy mnie - ułożeni ludzie. Następnego dnia usłyszałem od pani nr 1 - a ten Zdziś (imię zmyślone) - to co on osiągnął ? Zabolało.
Pani nr 2 pracuje w korpo. Dziękuje.
Więc mam z tego powodu zajebisty kompleks, ale też sam sobie jestem winny. Zaniedbałem rozwój zawodowy.
Dodam, że m.in. z powodów finansowych przestałem się spotykać z ludźmi. W ogóle.
athreyu gdzie mieszkasz?
Nie masz się z czego cieszyć. Uwierz mi. Jesteś np. potencjalnie zagrożona "kochaniem za bardzo". O uzależnieniu od drugiego człowieka nie wspomnę. Przeszedłem przez ten etap świeżo po tym jak usłyszałem, że nic z tego nie będzie. Do kibla telefon zabierałem. Potem trochę poczytałem na ten temat i to nie były wesołe artykuły.
Gdzie masz telefon ? Jak blisko kompa ? A zanieś go do drugiego pomieszczenia i wycisz go
Dasz radę ?
Dobra, to inaczej: Co uważasz, że jesteś w stanie dać od siebie jako wartość dodana do związku, poza kasa ofkors?
I pytanie 2: Dlaczego tego co chcesz dawać tym paniom, które sobie radzą zawodowo lepiej niż przeciętnie powiedzmy, nie możesz dać "zwykłej" (w znaczeniu nie z korpo) kobiecie?
Czy te, które nie mają własnego mieszkania i są na dorobku są w Twoim mniemaniu mniej wartościowe od tej ostatniej pani, która wybacz, ale z tego co opisałeś troszkę cierpi na syndrom nowobogactwa??
black_widow napisał/a:athreyu gdzie mieszkasz?
Nie masz się z czego cieszyć. Uwierz mi. Jesteś np. potencjalnie zagrożona "kochaniem za bardzo". O uzależnieniu od drugiego człowieka nie wspomnę. Przeszedłem przez ten etap świeżo po tym jak usłyszałem, że nic z tego nie będzie. Do kibla telefon zabierałem. Potem trochę poczytałem na ten temat i to nie były wesołe artykuły.
Gdzie masz telefon ? Jak blisko kompa ? A zanieś go do drugiego pomieszczenia i wycisz go
Dasz radę ?
Ej ale ja serio chciałam tylko na piwo się umówić żeby pogadać jak z kumplem
Myślę, że moglibyśmy się powymieniać doświadczeniami ![]()
Dam radę bez tele, ale ciężko ze względu na to że on zazwyczaj, nie licząc pracy zastępuje mi komputer.