To powiedz gdzie i jak działać? Przede wszystkim gdzie?
Podobne tematy
O Redka, nie wiedziałam! Myślałam, że młodsza jesteś ode mnie
hihi
<piątka>
A gdzie działać?
Ja nie szukam, jestem na to za leniwa np.
Jak się "napatoczy" jakiś fajny samiec od czasu do czasu, to rozpatrzam
Najlepiej w miejscu, gdzie realizujecie swoje pasje, choć nie zawsze się da.
Tak czy inaczej szukanie mi się z desperejszyn kojarzy, więc nie umiem na to pytanie odpowiedzieć.
eee, no bez przesady z ta desperacja...
chodzi o to, zeby poznac przy okazji robienia czegos innego...(bawiac sie dobrze, nawet jak sie nie napatoczy..)
np. spotykam sie ze znajoma u mnie, lub u niej...
szanse na poznanie kogos nowego bliskie 0.
jesli bedziemy sie spotykac na ploty w jakiejs knajpce, szanse niepomiernie rosna...
tylko pytanie- gdzie laza samotni sensowni faceci ?
ww. znajoma lazi po dyskotekach, (bo lubi potanczyc), zawsze chodzi z cala ekipa kuzynek, (bo serio idzie tylko potanczyc traktuje to jak sport- zamiast aerobiku np.)
jesli sie tam cos do niej przyczepi to tylko malolat...dlatego asekuruje sie cala ekipa.
moze wybiera zle miejsca?(klub klubowi nie rowny)
199 2015-05-13 12:31:28 Ostatnio edytowany przez redapples (2015-05-13 12:32:42)
Tu dla Pań art. pewnie znacie ale co tam. Sama nie szukam, jak się znajdzie to będzie raczej dbam o siebie i fakt od czasu do czasu "pacze" co na portalach.
Czasem komuś mrugnę z pracy i tak się dzieje ![]()
P.S Młodsza nie młodsza, ale na Juwenaliach byłam ze studenciakiami
, więc jeszcze nie mówią do mnie Pani ![]()
http://malvina-pe.pl/post/354-dajesz-sz … u-facetowi
chodzi o to, zeby poznac przy okazji robienia czegos innego...(bawiac sie dobrze, nawet jak sie nie napatoczy..)
O to mi właśnie chodziło. Może źle to ujęłam ![]()
Jeśli zaś chodzi o "szukanie" w klubach czy dyskotekach.. kompletnie nie moja bajka ![]()
Dlatego neta nie uważam za złą opcję -poznałam tak wiele ciekawych osobowości i dużo się o sobie nauczyłam przy okazji, gdzie nie było by szans poznać takiego kogoś w realu z uwagi na fakt, że ani nie bywamy w podobnych miejscach, ani nie jesteśmy w podobnym wieku czy miejscu w życiu, itp. etc.
Tylko właśnie - trzeba dobrze wiedzieć czego się szuka, że selekcja była na tyle dobra by nie cofać się w relacje z panami, którzy mają mnóstwo problemów ze sobą. Ja uważam nieskromnie, że tą selekcję mam opanowaną ![]()
Tylko, że ci, którzy są 'zdrowi' czy powiedzmy bez wielkich problemów z poczuciem wartości/emocjonalnych nie zawsze zgrywają się na innych polach - w tym wizualnym też, no więc tu musi wszystko się zgrać żeby mi się chciało tyłek ruszyć ![]()
elle- ale kluby to tez nie moja bajka(niestety)
a internet jest ok- tak jak piszesz duzo mozna sie nauczyc, tylko jedno nie wyklucza drugiego.
chodzi o to, zeby nie ograniczac sie do netu..
no, i pozostaje pytanie gdzie chadzaja ci wolni sensowni...
tak sobie kombinuje- jak bym byla takim facetem, jaki mnie interesuje, to gdzie bym poszla w samotny wieczor, zeby nie siedziec samotnie w domu?
Tu dla Pań art. pewnie znacie ale co tam. Sama nie szukam, jak się znajdzie to będzie raczej dbam o siebie i fakt od czasu do czasu "pacze" co na portalach.
Czasem komuś mrugnę z pracy i tak się dziejeP.S Młodsza nie młodsza, ale na Juwenaliach byłam ze studenciakiami
, więc jeszcze nie mówią do mnie Pani
http://malvina-pe.pl/post/354-dajesz-sz … u-facetowi
redka- ja to szukam z odzysku.
najlepiej dzieciatego.
i poznaje takich, ktorzy mi odpowiadaja, tylko to nie idzie w zwiazek...
a ja chce czegos stalego, stabilnego...
wiem, wiem, nigdy nie wiadomo ile zwiazek potrwa, ale nie chce caly czas myslec, czy za rok pan jeszcze bedzie...
Różnie chodzą.. najczęściej pewnie spędzają czas na świeżym powietrzu, albo ze znajomymi na grillach ![]()
Albo na jakichś studiach podyplomowych, dokształcają się itp.
Albo biblioteku.. basen, nie wiem kurna ![]()
Teoretycznie są wszędzie.
Tylko ja i tak bym do faceta nie poleciała inicjować kontakt, bo jestę starej daty i lubię jak to wychodzi od mena jednak.
a zresztą, teraz to w ogóle choruję trochę i nie mam siły żeby nad tym rozmyślać, więc pewnie mi łatwiej gadać ![]()
Różnie chodzą.. najczęściej pewnie spędzają czas na świeżym powietrzu, albo ze znajomymi na grillach
Albo na jakichś studiach podyplomowych, dokształcają się itp.
Albo biblioteku.. basen, nie wiem kurnaTeoretycznie są wszędzie.
Tylko ja i tak bym do faceta nie poleciała inicjować kontakt, bo jestę starej daty i lubię jak to wychodzi od mena jednak.a zresztą, teraz to w ogóle choruję trochę i nie mam siły żeby nad tym rozmyślać, więc pewnie mi łatwiej gadać
fakt- dobrze gadasz....ja tez nie inicjuje...
na ulicy podchodza podrywacze od siedmiu bolesci..
biblioteki mam obczajone- panowie wypozyczaja, i wychodza...w czytelni przy komputerach siedzi mlodzierz, i faceci na portalach
(mam obcykane, bo bywam)
ze znajomymi- tez prawda, samotny facet jak czuje sie samotny, siedzi u znajomych.
najczesciej malzenstwach, dzieciatych..
wiekszosc moich znajomych tez zajmuje sie swoimi rodzinami...
swierze powietrze to jest dobry pomysl....(wbrew pozorom!)
bo od razu widac jak sie taki ktos w plenerze zachowuje....
a znam pare fajnych miejsc...
chodzi o to, zeby wyjsc...bo jak sie zamyka dom- praca- dom -sklepik, to nic sie raczej nie napatoczy...
ze znajomymi- tez prawda, samotny facet jak czuje sie samotny, siedzi u znajomych.
Prawda. Gorzej jak robi to będąc w "związku" z nami, ha ha ![]()
chodzi o to, zeby wyjsc...bo jak sie zamyka dom- praca- dom -sklepik, to nic sie raczej nie napatoczy...
Tyż prowdo.
Tylko trzeba chcieć myśleć kreatywnie o tym, gdzie można i kogo spotkać.
Ja nie ukrywam, że nie jest to w tej chwili moim priorytetem. Nie mogę na nikogo "zwalić" ![]()
No to powiedzcie mi w jakich miejscach szukacie mężczyzn?
No to powiedzcie mi w jakich miejscach szukacie mężczyzn?
ja dopiero zaczynam.
na poczatek mysle o jakims klubie(tylko musze sie zainteresowac jaki jest ciekawy, moze jakis tematyczny, np. jazzowy?)
i o plenerze. sa takie miejsca rekreacyjne, z silownia na swierzym powietrzu, moze jeziorko jakies..
biore kumpele, i bedziemy piknikowac, (tez sie powysilamy- a co?)
i sie zobaczy, co sie przyklei....
zdam relacje, i (ewentualnie poszukam forumoterapii), ale to troche potrwa, nie spodziewam sie efektow wczesniej niz za 2, 3 miesiace....
208 2015-05-13 16:53:52 Ostatnio edytowany przez redapples (2015-05-13 16:54:18)
hehe co się przyklei, też z kumpelą czasem wychodzimy i nawet się coś przykleja
do pogadania. Ja również sobie sama urządzam piknik rowerowy, jeszcze nikt nie zagadał, jednak lato krótkie.
oldorando powodzenia i czekam na relacje.
black_widow napisał/a:No to powiedzcie mi w jakich miejscach szukacie mężczyzn?
ja dopiero zaczynam.
na poczatek mysle o jakims klubie(tylko musze sie zainteresowac jaki jest ciekawy, moze jakis tematyczny, np. jazzowy?)
i o plenerze. sa takie miejsca rekreacyjne, z silownia na swierzym powietrzu, moze jeziorko jakies..biore kumpele, i bedziemy piknikowac, (tez sie powysilamy- a co?)
i sie zobaczy, co sie przyklei....
zdam relacje, i (ewentualnie poszukam forumoterapii), ale to troche potrwa, nie spodziewam sie efektow wczesniej niz za 2, 3 miesiace....
No i ja dopiero zaczynam, stąd moje pytania ![]()
I taki pech, że mieszkam w małym, wymierającym mieście
Moi znajomi mają już rodziny i nie w głowach im wychodzenie...
Kluby... U mnie są dwa na krzyż i chyba bym nie chciała nikogo tam poznać na dłużej...
Stwierdzam, że jak nie znajdę nikogo wartego żebym tu została to wyprowadzę się za granicę, bo nic a nic mnie tu trzymać nie będzie.
oldorando napisał/a:black_widow napisał/a:No to powiedzcie mi w jakich miejscach szukacie mężczyzn?
ja dopiero zaczynam.
na poczatek mysle o jakims klubie(tylko musze sie zainteresowac jaki jest ciekawy, moze jakis tematyczny, np. jazzowy?)
i o plenerze. sa takie miejsca rekreacyjne, z silownia na swierzym powietrzu, moze jeziorko jakies..biore kumpele, i bedziemy piknikowac, (tez sie powysilamy- a co?)
i sie zobaczy, co sie przyklei....
zdam relacje, i (ewentualnie poszukam forumoterapii), ale to troche potrwa, nie spodziewam sie efektow wczesniej niz za 2, 3 miesiace....
No i ja dopiero zaczynam, stąd moje pytania
I taki pech, że mieszkam w małym, wymierającym mieścieMoi znajomi mają już rodziny i nie w głowach im wychodzenie...
Kluby... U mnie są dwa na krzyż i chyba bym nie chciała nikogo tam poznać na dłużej...
Stwierdzam, że jak nie znajdę nikogo wartego żebym tu została to wyprowadzę się za granicę, bo nic a nic mnie tu trzymać nie będzie.
Na wyspach jest trochę inna mentalność tam wychodząc gdzieś samemu, po kilku godzinach ma się nowych znajomych
.
Trochę ubolewam że tutaj jest trochę integracyjny zaścianek, ale polecam grupy na fejsie, np: spontaniczne wypady.
211 2015-05-13 17:22:09 Ostatnio edytowany przez black_widow (2015-05-13 17:39:01)
black_widow napisał/a:oldorando napisał/a:ja dopiero zaczynam.
na poczatek mysle o jakims klubie(tylko musze sie zainteresowac jaki jest ciekawy, moze jakis tematyczny, np. jazzowy?)
i o plenerze. sa takie miejsca rekreacyjne, z silownia na swierzym powietrzu, moze jeziorko jakies..biore kumpele, i bedziemy piknikowac, (tez sie powysilamy- a co?)
i sie zobaczy, co sie przyklei....
zdam relacje, i (ewentualnie poszukam forumoterapii), ale to troche potrwa, nie spodziewam sie efektow wczesniej niz za 2, 3 miesiace....
No i ja dopiero zaczynam, stąd moje pytania
I taki pech, że mieszkam w małym, wymierającym mieścieMoi znajomi mają już rodziny i nie w głowach im wychodzenie...
Kluby... U mnie są dwa na krzyż i chyba bym nie chciała nikogo tam poznać na dłużej...
Stwierdzam, że jak nie znajdę nikogo wartego żebym tu została to wyprowadzę się za granicę, bo nic a nic mnie tu trzymać nie będzie.Na wyspach jest trochę inna mentalność tam wychodząc gdzieś samemu, po kilku godzinach ma się nowych znajomych
.
Trochę ubolewam że tutaj jest trochę integracyjny zaścianek, ale polecam grupy na fejsie, np: spontaniczne wypady.
I właśnie na wyspy się planuję przeprowadzić.
Oooo nawet nie wiedziałam, że jest taka grupa. Jakieś jeszcze pomysły?
Już przejrzałam posty na tej grupie i na pewno będę śledzić ![]()
Wiecie właśnie się złapałam na tym, że nie chce mi się do domu wracać...
Prawie codziennie gdzieś wychodzę (wyjścia są bezproduktywne jeśli chodzi o poznanie nowych osób) i zaczyna mi się to nudzić. Mam co robić w domu. Ale chciała bym mieć kogoś do kogo mogłabym wracać, kogoś kto w tym domu by ze mną posiedział... Chciała bym nie być sama ![]()
Czyli jednak nie umiesz być sama
214 2015-05-13 20:01:18 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-05-13 20:05:29)
Wiecie właśnie się złapałam na tym, że nie chce mi się do domu wracać...
Prawie codziennie gdzieś wychodzę (wyjścia są bezproduktywne jeśli chodzi o poznanie nowych osób) i zaczyna mi się to nudzić. Mam co robić w domu. Ale chciała bym mieć kogoś do kogo mogłabym wracać, kogoś kto w tym domu by ze mną posiedział... Chciała bym nie być sama
to, akurat odwrotnie niz ja- bo ja przede wszystkim chcialabym miec z kim wychodzic...
kogos, kto lubi to co ja, z kim mozna zwiedzac, wyjechac gdzies, gdzies polazic...
tylko to wymaga, zeby ten ktos mial podobne upodobania do moich....
chyba latwiej znalezc kogos do "udomowienia".....chociaz- tez ciezko....
chocby taki przyklad: nie mam tv, nie znosze, jak mi w domu pudlo gada- wiec zlikwidowalam...
spotkalam sie z opinia facetow, ze szurnieta jestem i nikt nie zgodzi sie tak zyc....
(to tylko przyklad taki)- dlatego podobny gust, upodobania i styl zycia sa dla mnie wazne....
Czyli jednak nie umiesz być sama
Myślę i myślę nad tym. Odpowiedzieć mogę i tak i nie.
Ja ogólnie jestem osobą, która lubi ludzi. Lubi towarzystwo ludzi, ale w swoim własnym się też nie nudzę i czasem mam potrzebę pobyć sama. Mam sporo znajomych, rodzinę i spotykam się z nimi. Wychodzę to tu to tam, ale to nie jest to samo co kiedy jest się z kimś.
Miałam okres w życiu kiedy ba na myśl o kolejnym związku aż dreszczy dostawałam. Byłam sama i było mi z tym świetnie! Chociaż po rozstaniu okropnie się tej samotności bałam. Ale nauczyłam się żyć sama ze sobą. Cieszyć się tym, że nie ma osobnika któremu musiała bym poświęcać uwagę.
Teraz już dojrzalam ponownie do tego żeby być z kimś. Żeby z kimś dzielić smutki i radości. Żeby ktoś taki był w moim życiu. Żebym mogła takiej osobie poświęcać myśli przed zaśnięciem i po obudzeniu i żeby ktoś mi poświęcał.
Żebym mogła komuś ugotować obiad, zrobić kolację. Wyjść z nim do kina, czy na spacer. Nie wiecznie z koleżanką. Uwielbiam moich znajomych i przyjaciół ale to nie jest to samo co ukochana osoba.
No nie wiem. Powiedzcie mi obiektywnie czy to świadczy że nie potrafię być sama?
black_widow napisał/a:Wiecie właśnie się złapałam na tym, że nie chce mi się do domu wracać...
Prawie codziennie gdzieś wychodzę (wyjścia są bezproduktywne jeśli chodzi o poznanie nowych osób) i zaczyna mi się to nudzić. Mam co robić w domu. Ale chciała bym mieć kogoś do kogo mogłabym wracać, kogoś kto w tym domu by ze mną posiedział... Chciała bym nie być samato, akurat odwrotnie niz ja- bo ja przede wszystkim chcialabym miec z kim wychodzic...
kogos, kto lubi to co ja, z kim mozna zwiedzac, wyjechac gdzies, gdzies polazic...
tylko to wymaga, zeby ten ktos mial podobne upodobania do moich....chyba latwiej znalezc kogos do "udomowienia".....chociaz- tez ciezko....
chocby taki przyklad: nie mam tv, nie znosze, jak mi w domu pudlo gada- wiec zlikwidowalam...
spotkalam sie z opinia facetow, ze szurnieta jestem i nikt nie zgodzi sie tak zyc....
(to tylko przyklad taki)- dlatego podobny gust, upodobania i styl zycia sa dla mnie wazne....
Oldorando źle mnie zrozumialas. Ja też chcę osobę, z którą będę mogła wychodzić, jeździć w różne miejsca i żeby dla obu stron to była czysta przyjemność.
Chodziło mi o to, że na ten moment mam do tego znajomych, chociaż też do nie wielu pomysłów (mają swoje rodziny i raczej rzadko mogą gdzieś wyjść), a ja chciałbym to wszystko robić z kochana osobą. Nie myślałam tutaj tylko o udomowieniu. udomowieniuudomowienie to tylko część tego wszystkiego.
black-window...strasznie sie dolujesz!
normalna jestes(wnoszac z tego co piszesz), po prostu sama.(i rozczarowana)
kazdy chce miec kogos z kim bedzie dzielic zycie, to normalne...
nie zazdroszcze ci lokalizacji- faktycznie masz utrudnione zadanie...
bywa ciezko, zwlaszcza jak samotnosc sie przedluza(jak u mnie) ponad miare....
jakos ciezko potem kogos poznac, czlowiek sie za kazdym razem zastanawia nad soba...
chyba te kobiety, ktore przeskakuja ze zwiazku na zwiazek maja latwiej...
niby wloka za soba problemy, ale nie samotnie.samotni za duzo mysla....
black-window...strasznie sie dolujesz!
normalna jestes(wnoszac z tego co piszesz), po prostu sama.(i rozczarowana)kazdy chce miec kogos z kim bedzie dzielic zycie, to normalne...
nie zazdroszcze ci lokalizacji- faktycznie masz utrudnione zadanie...
bywa ciezko, zwlaszcza jak samotnosc sie przedluza(jak u mnie) ponad miare....
jakos ciezko potem kogos poznac, czlowiek sie za kazdym razem zastanawia nad soba...chyba te kobiety, ktore przeskakuja ze zwiazku na zwiazek maja latwiej...
niby wloka za soba problemy, ale nie samotnie.samotni za duzo mysla....
Jakiegoś takiego doła złapałam. Myślę, że jegomość od którego zaczął się wątek się do tego przyczynił. On chyba pokazał mi czego mi brakuje... Że jednak dobrze jest jak ktoś taki jest. Może dlatego poniekąd się w to zaangażowałam trochę?
Niby jestem niczego sobie. Jestem ładna, szczupła, raczej inteligentna, dowcipna, jakby kogoś zapytać o pierwsze skojarzenie ze mną to uśmiech od ucha do ucha, podobno bardzo ładny, jestem wrażliwa, potrafię słuchać, mogę prowadzić długie rozmowy na wiele tematów, mam rozwiniętą empatię... Nawet mój ex odchodząc ode mnie powiedział, że ja sama długo na pewno nie będę, że jest to nie możliwe.
A jednak mam wrażenie, że znalezienie kogoś graniczy z cudem. Jasne, nie zależy mi na kimś kto nie pasuje do mnie, czy na jakimś manipulatorze. Ale poczułam taką pustkę.... Nagle zaczęło mi być brak kogoś takiego. Pomysł z wyjazdem błąka się po mojej głowie od jakiegoś czasu. A jednak jak poznałam tego Pana to jakoś przestałam o tym myśleć. Teraz wróciło ze zdwojoną siłą, a z drugiej strony się tego boję. Że ucieknę stąd, z tego miasta bez perspektyw i nic to nie da. Bo samotna będę nadal, tylko najbliższych będę miała jeszcze dalej (tam będzie tylko mój brat z narzeczoną). Chciała bym poznać kogoś wartościowego tutaj, ale znowu. Coraz częściej myślę, że jest to nie możliwe. Że każdy fajny jest zajęty, a reszta wyjechała. Zostały odrzuty... Wiem, że takie myślenie może krzywdzić, ale do tej pory tak nie myślałam (może tylko troszkę), ale ten mnie w tym jakby utwierdził...
To jest jakaś masakra...
oldorando napisał/a:black-window...strasznie sie dolujesz!
normalna jestes(wnoszac z tego co piszesz), po prostu sama.(i rozczarowana)kazdy chce miec kogos z kim bedzie dzielic zycie, to normalne...
nie zazdroszcze ci lokalizacji- faktycznie masz utrudnione zadanie...
bywa ciezko, zwlaszcza jak samotnosc sie przedluza(jak u mnie) ponad miare....
jakos ciezko potem kogos poznac, czlowiek sie za kazdym razem zastanawia nad soba...chyba te kobiety, ktore przeskakuja ze zwiazku na zwiazek maja latwiej...
niby wloka za soba problemy, ale nie samotnie.samotni za duzo mysla....Jakiegoś takiego doła złapałam. Myślę, że jegomość od którego zaczął się wątek się do tego przyczynił. On chyba pokazał mi czego mi brakuje... Że jednak dobrze jest jak ktoś taki jest. Może dlatego poniekąd się w to zaangażowałam trochę?
Niby jestem niczego sobie. Jestem ładna, szczupła, raczej inteligentna, dowcipna, jakby kogoś zapytać o pierwsze skojarzenie ze mną to uśmiech od ucha do ucha, podobno bardzo ładny, jestem wrażliwa, potrafię słuchać, mogę prowadzić długie rozmowy na wiele tematów, mam rozwiniętą empatię... Nawet mój ex odchodząc ode mnie powiedział, że ja sama długo na pewno nie będę, że jest to nie możliwe.
A jednak mam wrażenie, że znalezienie kogoś graniczy z cudem. Jasne, nie zależy mi na kimś kto nie pasuje do mnie, czy na jakimś manipulatorze. Ale poczułam taką pustkę.... Nagle zaczęło mi być brak kogoś takiego. Pomysł z wyjazdem błąka się po mojej głowie od jakiegoś czasu. A jednak jak poznałam tego Pana to jakoś przestałam o tym myśleć. Teraz wróciło ze zdwojoną siłą, a z drugiej strony się tego boję. Że ucieknę stąd, z tego miasta bez perspektyw i nic to nie da. Bo samotna będę nadal, tylko najbliższych będę miała jeszcze dalej (tam będzie tylko mój brat z narzeczoną). Chciała bym poznać kogoś wartościowego tutaj, ale znowu. Coraz częściej myślę, że jest to nie możliwe. Że każdy fajny jest zajęty, a reszta wyjechała. Zostały odrzuty... Wiem, że takie myślenie może krzywdzić, ale do tej pory tak nie myślałam (może tylko troszkę), ale ten mnie w tym jakby utwierdził...
To jest jakaś masakra...
nie ty jedna...
zazwyczaj tak jest, ze jak sie poznaje kogos fajnego, to ta potrzeba sie uruchamia...
to troche tak, jakbys szla ulica, zajeta bardzo soba....nagle czujesz zapach pieczonego kurczaka, i dopiero wtedy sobie uswiadamiasz, jak jestes glodna.
idziesz go sobie kupic, i slyszysz"pani nie sprzedajemy",
i patrzysz na tych, co odchodza z kupionym pieczystym....
tez kogos takiego poznalam, na szczescie slabo.(krotko to trwalo)
facet lezal mi w upodobaniach, lubil podobnie spedzac czas, lubil to co ja...no, pasowal mi i tyle.
i tez zaczal znikac...dobrze, ze nie przywiazalam sie mocniej
z tego co wiem, zniknal z nadzieja na starsza pania, mezatke, ktora zdradzala i meza(z nim)i jego z innym...
poczulam sie jak odpad...
zazwyczaj tak jest, ze jak sie poznaje kogos fajnego, to ta potrzeba sie uruchamia...
to troche tak, jakbys szla ulica, zajeta bardzo soba....nagle czujesz zapach pieczonego kurczaka, i dopiero wtedy sobie uswiadamiasz, jak jestes glodna.
idziesz go sobie kupic, i slyszysz"pani nie sprzedajemy",
i patrzysz na tych, co odchodza z kupionym pieczystym....
Fantastyczne porównanie! To dokładnie tak zadziałało! Do tej pory jakbym poznała kogoś fajnego to super! Jak nie, to też się nic nie dzieje, niczego to nie zmienia.
A teraz? A teraz dooopa, bo poznałam kogoś kto w mojej opinii był fajny, mi pasował, rozbudził we mnie tą potrzebę i się zawinął. I to tak bez powodu, bez wyjaśnienia. A ja głupia nadal o nim myślę
W życiu bym nie podejrzewała, że tak się może stać. Jak teraz temu zaradzić? No nie chcę szukać kogoś na siłę tylko po to, żeby uciszyć te uczucia. A z drugiej strony te uczucia mnie strasznie dołują i chociaż jestem optymistką to teraz włączyło mi się czarnowidztwo...
221 2015-05-14 12:58:49 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-05-14 13:01:20)
no, wlasnie z tego wynika, ze jestes normalna..
nie chodzilas glodna, rozgladajac sie rozpaczliwie, za jakims zarciem...
nie rzyucilas sie na tego kurczaka z determinacja...
po prostu pojawia sie mysl- fajnie by bylo, jak by w moim zyciu byl ktos taki. moje zycie byloby bogatsze, ciekawsze, pelniejsze...
a tu doopa....
i masz frustracje...
to jednak jest nie fer. to tak, jakbys ty poznala kogos, kim kompletnie nie jestes zainteresowana...
popisala sobie z nim, okazujac mu sympatie, dajac nadzieje na ciag dalszy..
pokazala sie z najlepszej strony, pozwolila mu zabiegac, robic cos dla siebie..
a jakby przylecial z kwiatkami, oswiadczynami, to bys stwierdzila, ze hola, hola...nic z tego.
ty tylko z natury taka mila jestes, a teraz spadaj...
uwazalabys, ze to nie w porzadku?
zle oceniasz takie zachowanie?
to jest to samo....
na sile nie zaradzisz...
pomoze albo czas, albo poznanie innego- pasujacego.
(tylko, zeby historia sie nie powtorzyla)
222 2015-05-14 13:07:29 Ostatnio edytowany przez black_widow (2015-05-14 13:10:23)
to jednak jest nie fer. to tak, jakbys ty poznala kogos, kim kompletnie nie jestes zainteresowana...
popisala sobie z nim, okazujac mu sympatie, dajac nadzieje na ciag dalszy..
pokazala sie z najlepszej strony, pozwolila mu zabiegac, robic cos dla siebie..
a jakby przylecial z kwiatkami, oswiadczynami, to bys stwierdzila, ze hola, hola...nic z tego.
ty tylko z natury taka mila jestes, a teraz spadaj...uwazalabys, ze to nie w porzadku?
zle oceniasz takie zachowanie?
Uważam, że to nie jest w porządku. Ja jeśli nie jestem kimś zainteresowana, to nie daję mu podstaw do tego żeby myślał inaczej. Nie mówiła bym, że pisze mi się z nim tak genialnie i że nadajemy na tych samych falach. Nie urwała bym kontaktu bez jakiegokolwiek wyjaśnienia, jesli ta osoba stwierdziła by, że może jednak chciała by ode mnie czegoś więcej. Nie bawię się z nim w pisanie wiadomości, w spotykanie itp. Nie chcę, nie podobasz mi się, to nie bawię się Tobą, bo mi się nudzi...
oldorando napisał/a:to jednak jest nie fer. to tak, jakbys ty poznala kogos, kim kompletnie nie jestes zainteresowana...
popisala sobie z nim, okazujac mu sympatie, dajac nadzieje na ciag dalszy..
pokazala sie z najlepszej strony, pozwolila mu zabiegac, robic cos dla siebie..
a jakby przylecial z kwiatkami, oswiadczynami, to bys stwierdzila, ze hola, hola...nic z tego.
ty tylko z natury taka mila jestes, a teraz spadaj...uwazalabys, ze to nie w porzadku?
zle oceniasz takie zachowanie?Uważam, że to nie jest w porządku. Ja jeśli nie jestem kimś zainteresowana, to nie daję mu podstaw do tego żeby myślał inaczej. Nie bawię się z nim w pisanie wiadomości, w spotykanie itp. Nie chcę, nie podobasz mi się, to nie bawię się Tobą, bo mi się nudzi...
no, to sama widzisz, ze cokolwiek by nie zrobil taki ktos- bylby u ciebie bez szans.
ten twoj tez ci cos takiego powiedzial"nie jestem taki w porzadku jak myslisz"
"nie zasluguje na ciebie"
tylko - blagam- nie zacznij zanizac swojej wartosci!
nie chodzi o to, ile i kogo jestes warta, ani co zrobilas/ nie zrobilas...
tu od samego poczatku nie bylo nadziei.
zalezalo mi kiedys na takim jednym...
pisalismy ze soba dlugo, bardzo mnie wspieral...
potem przeszlismy na kontakt tel. dzwonil codziennie, bardzo dlugo.
z jednej strony kogos sobie szukal- z drugiej mnie uwodzil.
padaly teksty-"zycz mi siebie", "zalezy mi na tobie", "uwielbiam z toba gadac"
trwalo to 2 lata
duzo opowiadal o swojej bylej...na ktorej mu zalezalo, z ktora chcial zwiazku.znal ja 2,5 roku.
byla pochodzila gdzies z gor- on ze szczecina. przyjezdzala do niego, on ja odwozil, ale nigdy u niej nie byl.
z czasem dowiedzial sie, ze ma meza, 2 dzieci, nie jest francuska projektantka ogrodow, tylko rozklada towar w biedronce.
nie szkodzi- i tak nie tracil nadziei. ona byla super, idealna.- bo NIEDOSTEPNA.
kapujesz?
jak klamiesz, sciemniasz, manipulujesz, jestes nieosiagalna, to facet goni za toba..
jak mowisz "tak"- to koniec.
oldorando: Z całym szacunkiem, ale nic Ci nie dało do myślenia, że facet z Tobą PISZE, zamiast aranżować spotkania?
"Zależy mi na Tobie" może znaczyć wszystko, w tym przypadku "jak na przyjaciółce".. Kurcze, dziewczyny, nie można pakować się samej w niejasną od początku sytuacje, gdzie facet w dodatku niczego nie robi w kierunku zacieśnienia relacji i potem czuć się oszukaną..
Czym innym jest zostać oszukana, a czym innym żyć swoimi własnymi iluzjami, gdzie po drugiej stronie są tylko rozmowy, a kobieta wyobraża sobie mały biały domek itp.
Wystarczy patrzeć na działania, zawsze to powtarzam.
oldorando: Z całym szacunkiem, ale nic Ci nie dało do myślenia, że facet z Tobą PISZE, zamiast aranżować spotkania?
"Zależy mi na Tobie" może znaczyć wszystko, w tym przypadku "jak na przyjaciółce".. Kurcze, dziewczyny, nie można pakować się samej w niejasną od początku sytuacje, gdzie facet w dodatku niczego nie robi w kierunku zacieśnienia relacji i potem czuć się oszukaną..
Czym innym jest zostać oszukana, a czym innym żyć swoimi własnymi iluzjami, gdzie po drugiej stronie są tylko rozmowy, a kobieta wyobraża sobie mały biały domek itp.
Wystarczy patrzeć na działania, zawsze to powtarzam.
calkowicie sie z toba zgadzam...
to byl moj pierwszy kontakt z portalem- pierwszy nawiazany kontakt z facetem po 10 latach..
owszem, glupia bylam, naiwna jak dziecko we mgle.
urwalam to, jak do mnie dotarlo...
z drugioej strony- trudno od kogos od razu oczekiwac deklaracji...
dlatego pozniej ciagnelam znajomosci przez 2, 3 miesiace,...
ten przyklad(i wszystkie kolejne ) pokazuja, ze tu chodzi o zdobywanie niedostepnej, nie o zdobycie.
jak jestes "dla niego"- on sie odsuwa.
albo znika, albo sie zaprzyjaznia(szukajac nastepnej)
Tak, ci z problemami emocjonalnymi zawsze szukają niedostępnej, bo tylko to daje gwarancję, że nie będą musieli się przed nią otwierać, pokazać prawdę o sobie - no, siebie po prostu
więc mogą snuć swoją bajkę w wyobraźni, a jednocześnie nie konfrontować się ze swoim strachem (o czym pisał athreyu).
Tylko Kochana.. nas chyba tacy nie interesują?
Interesują nas tylko ci OTWARCI na nas i na pracę nad sobą, nad związkiem etc.
Nie jest dobrym pomysłem skupianie się na tym, co złe, bo niepotrzebnie temu dodajesz energii i przyciągasz więcej.
228 2015-05-14 14:09:04 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-05-14 14:10:20)
Tak, ci z problemami emocjonalnymi zawsze szukają niedostępnej, bo tylko to daje gwarancję, że nie będą musieli się przed nią otwierać, pokazać prawdę o sobie - no, siebie po prostu
więc mogą snuć swoją bajkę w wyobraźni, a jednocześnie nie konfrontować się ze swoim strachem (o czym pisał athreyu).
Tylko Kochana.. nas chyba tacy nie interesują?
Interesują nas tylko ci OTWARCI na nas i na pracę nad sobą, nad związkiem etc.Nie jest dobrym pomysłem skupianie się na tym, co złe, bo niepotrzebnie temu dodajesz energii i przyciągasz więcej.
tez prawda- tylko tacy najczesciej siedza na portalach.
bo tam zludzen- czyli kobiet masa.
a oni sa uzaleznieni od emocji...
pisze to po to, zeby autorka przestala obwiniac siebie, nie doszukiwala sie swoich bledow, i nie umniejszala sobie.
bo tak sie czuje w takiej sytuacji- a to nie prawda i do niczego nie prowadzi.
chyba trzeba nabrac odpornosci, gruboskornosci, nie dac sie poniesc emocjom...
(nie pytaj jak)
Trzeba robić selekcję i zadawać pytania wprost. Nie piszę tutaj by pytać od razu o dzieci i rodzinę, ale po wymianie mailowej, jak nie ma konkretów odpuścić i nie żałować że się odpuściło, nie robić sobie nadziei i zapomnieć. Jeżeli facetowi zależy zawsze znajdzie sposób.
Mam w planie się pojawić na portalu na chwilę.
chyba trzeba nabrac odpornosci, gruboskornosci, nie dac sie poniesc emocjom...
(nie pytaj jak)
A już miałam zapytać jak to zrobić ![]()
Tak, ci z problemami emocjonalnymi zawsze szukają niedostępnej, bo tylko to daje gwarancję, że nie będą musieli się przed nią otwierać, pokazać prawdę o sobie - no, siebie po prostu
więc mogą snuć swoją bajkę w wyobraźni, a jednocześnie nie konfrontować się ze swoim strachem (o czym pisał athreyu).
Tylko Kochana.. nas chyba tacy nie interesują?
Interesują nas tylko ci OTWARCI na nas i na pracę nad sobą, nad związkiem etc.Nie jest dobrym pomysłem skupianie się na tym, co złe, bo niepotrzebnie temu dodajesz energii i przyciągasz więcej.
Elle czyli TYLKO tych z problemami pociągają niedostępne? Tych normalnych nie przestraszy kobieta, która się nie czai i nie udaje niedostępnej?
Trzeba robić selekcję i zadawać pytania wprost. Nie piszę tutaj by pytać od razu o dzieci i rodzinę, ale po wymianie mailowej, jak nie ma konkretów odpuścić i nie żałować że się odpuściło, nie robić sobie nadziei i zapomnieć. Jeżeli facetowi zależy zawsze znajdzie sposób.
Mam w planie się pojawić na portalu na chwilę.
Redapples ale jak długo ma trwać ta wymiana mailowa, żeby spokojnie odpuścić a jednocześnie nie wkręcić sobie czegoś czego nie ma? Czegoś co istnieje tylko w naszej głowie?
233 2015-05-14 16:05:34 Ostatnio edytowany przez palwrotki (2015-05-14 16:07:52)
ci z problemami szukają kobiet równie problemowych
tyle ze te problemy najczesciej ujawniaja sie troche inaczej
do tej niedostepnosci dodałbym druga skrajnosc, kochającą za bardzo
jak mogłaś się tak zakochać czy co tam zrobiłaś po miesiacu pisania i ilu spotkaniach? masz 30 lat
masz problem
to nie mogl byc taki ideał
to tylko wyobraznia jak nastolatki
Elle czyli TYLKO tych z problemami pociągają niedostępne? Tych normalnych nie przestraszy kobieta, która się nie czai i nie udaje niedostępnej?
Nie ma nic złego w byciu "niedostępną" w znaczeniu nie do końca otwartą na początku, ale kiedy ta niedostępność się przeciąga na długie miesiące i oznacza brak otwartości emocjonalnej (czytaj: gotowości do związku), a facet lata za taką z wywieszonym jęzorem (a poprzedniczki, które chętnie by z nim coś stworzyły spuszcza po brzytwie) to wiadomo z czym ma facet problem. I vice versa- kobiety, które gonią za niedostępnymi facetami, dopowiadając sobie do ich zaburzeń niestworzone historie.
Patrz:
do tej niedostepnosci dodałbym druga skrajnosc, kochającą za bardzo (..) to nie mogl byc taki ideał
to tylko wyobraznia jak nastolatki
Niestety, trudno się nie zgodzić..
Oraz :
Trzeba robić selekcję i zadawać pytania wprost. Nie piszę tutaj by pytać od razu o dzieci i rodzinę, ale po wymianie mailowej, jak nie ma konkretów odpuścić
Proste? Jak lubimy siebie choć trochę to proste ![]()
235 2015-05-14 16:22:43 Ostatnio edytowany przez redapples (2015-05-14 16:24:51)
Wystarczy że był miły no i miał plan na przyszłość, black_widow szybko zweryfikowała że gadanie nie ma niejako do czynów. Czasem szybko nie da się tego zweryfikować, są typy które nawijają makaron na uszy. Jak dla mnie ile to pół roku trwało, czyli optymalny czas. Nie ma co rozpaczać po gościu, bo był niezainteresowany a że mu się wydawało, no bywa. Tak jak z athreyu on chciałby coś innego i o tym mówi czego chce i są to konkrety, przychodzi co do czego i się gubi i zaczynają się dziwne jazdy.
black-window, a ja napisze z innej beczki:
tobie przywiazanie/nadzieje przyszly z czasem.
gdyby ten pan zaczal z grubej rury, od zdjecia i oferty "poznajmy sie w celach matrymonialnych", w ogole bys w to nie weszla.
to wyobraz sobie, ze on ma odwrotnie- jemu przechodzi z czasem...
ty nakrecasz sie im lepiej i dluzej znasz, on lepiej i dluzej zna, tym bardziej odpuszcza.
jak widzisz - tu nie mozna spotkac sie w oczekiwaniach.
tylko sie cieszyc, ze tak krotko to trwalo...
mysle, ze dziewczyny pisza o czyms takim- czy on z czasem oddala sie, czy angazuje mocniej?
jesli sie oddala, to nie ma co angazowac sie w to..bo bedzie mijanka...
mysle, ze dziewczyny pisza o czyms takim- czy on z czasem oddala sie, czy angazuje mocniej?
jesli sie oddala, to nie ma co angazowac sie w to..bo bedzie mijanka...
Zgadza się - mnie właśnie o to chodziło.
no, to teraz ja sobie pomarudze...
rzadko zdarza mi sie spotkac kogos, kto pasuje(pasuje gustem, upodobaniami, stylem zycia, mysleniem)
jesli kogos takiego spotykam, pojawia sie nadzieja(nie milosc, nie zakochanie- tylko nadzieja)
1 randka, super, kontakt super,
2 randka tez, ciekawa, jest ok..pan sie zbliza..
3 randka tez...pan wciaz sie zbliza....caly czas on potrzymuje kontakt..
4 randka zaczynaja sie teksty" nie jestem ciebie wart", "mozesz sobie znalezc innego", "czemu taka dziewczyna jak ty jest sama?"
slowem, zaczyna sie oddalac...
5 z kazdym nastepnym spotkaniem sie oddala- czas odpuscic..
ok...
kolejne pol roku, zanim pojawi sie ktos wart uwagi...i od nowa to samo....
wyobraz sobie dwa magnesy w fikusnych ksztaltach.pasuja do siebie 2 ale tylko jak je zblizysz, to widzisz jak sa spolaryzowane, czy sie odpychaja, czy przyciagna- to wymaga zblizenia sie...(i tej nadziei)
siadasz i myslisz - co ze mna nie tak???
czemu jest tak samo?
trudno zblizac sie do kogos, kto nie pasuje, a jak pasuje, to odpycha...i tak w kolko...
239 2015-05-14 17:57:31 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-14 17:58:11)
oldorado, bardzo ładnie o tym piszesz i używasz ciekawych porównań (to z magnesem mi się podobało
) ,tyle że rozbijasz na atomy to, co zostało już powiedziane.
Spotykasz, a raczej - przyciągasz mężczyzn z deficytami, którzy unikają bliskości. Myślę, że o wiele bardziej skorzystałabyś przyglądając się sobie i szukając w sobie tego, co powoduje, że podświadomie ich wybierasz, niż robienie analizy tego jacy są, gdy oni o to nie proszą ![]()
athreyu - wpadł tu, jak po ogień po pomoc, ale już go nie ma i nie sądzę by zagrzał tu miejsce na dłużej.
Zrobiło się niewygodnie, nie znalazł szybkiego lekarstwa jak odzyskać tamtą "królewnę", więc wrócił do znanego sobie wzorca - płacz w poduchę i masturbacja swoim (wydumanym) cierpieniem, gloryfikacja go.. i tak do następnej "szczęściary".
And the story goes on & on & on.. ![]()
Po co to tak analizować? Oni i tak skupiają się tylko na tych niedostępnych, dlaczego Ty chcesz tracić czas skupiając się na nich? ![]()
Przecież to nawet nie jest ciekawe ani niczego pozytywnego nie wnosi.
oldorado, bardzo ładnie o tym piszesz i używasz ciekawych porównań (to z magnesem mi się podobało
) ,tyle że rozbijasz na atomy to, co zostało już powiedziane.
Spotykasz, a raczej - przyciągasz mężczyzn z deficytami, którzy unikają bliskości. Myślę, że o wiele bardziej skorzystałabyś przyglądając się sobie i szukając w sobie tego, co powoduje, że podświadomie ich wybierasz, niż robienie analizy tego jacy są, gdy oni o to nie proszą
athreyu - wpadł tu, jak po ogień po pomoc, ale już go nie ma i nie sądzę by zagrzał tu miejsce na dłużej.
Zrobiło się niewygodnie, nie znalazł szybkiego lekarstwa jak odzyskać tamtą "królewnę", więc wrócił do znanego sobie wzorca - płacz w poduchę i masturbacja swoim (wydumanym) cierpieniem, gloryfikacja go.. i tak do następnej "szczęściary".
And the story goes on & on & on..Po co to tak analizować? Oni i tak skupiają się tylko na tych niedostępnych, dlaczego Ty chcesz tracić czas skupiając się na nich?
Przecież to nawet nie jest ciekawe ani niczego pozytywnego nie wnosi.
ech....elle- ja wlasnie zastanawiam sie nad soba...
z doswiadczenia wynika, ze "przyciagam takich", czyli tylko tacy mnie interesuja, (bo innych odrzucam)
na poczatku- podczas poznawania kieruje sie tylko inteligencja faceta, i wspolnymi upodobaniami.
ooo, przyklad-spojrzalam na profil kolejnego pana- zainteresowania:
muzyka klasyczna
literatura
gory
architektura...
jesli mnie zaczepi i bedzie gadal sensownie- to go nie splawie...
(czyli - jesli mnie zaczepi znow bedzie to samo? musze szukac kogos kto lubi disco polo i tvn?)
czyli - jesli mnie zaczepi znow bedzie to samo? musze szukac kogos kto lubi disco polo i tvn?)
Nie. Nie rozumiesz na czym polega "przyciąganie".
To nie kwestia tego, co łączy tych panów na 1-szym, powierzchownym planie, jak np." zainteresowania, nie odrzucający wygląd, ciekawa rozmowa, etc.
Prawdziwe przyciąganie odbywa się "poniżej radaru", czyli na poziomie waszych podświadomości.
Świadomie to Ty może i widzisz interesującego, przystojnego fana literatury pięknej i muzyki klasycznej, ale Twoja podświadomość widzi jakieś 100% więcej tego, co Tobie umyka. Czyli zanim go dobrze poznasz, ona już wie jakie ma wzorce i czy będzie Ci pod tym względem pasować. A wtedy już ona wszystkim się zajmie ![]()
Kumasz? Czy dalej będziesz szukała "miny" na poziomie blisko powierzchni?
czyli - jesli mnie zaczepi znow bedzie to samo? musze szukac kogos kto lubi disco polo i tvn?)
Nie. Nie rozumiesz na czym polega "przyciąganie".
To nie kwestia tego, co łączy tych panów na 1-szym, powierzchownym planie, jak np." zainteresowania, nie odrzucający wygląd, ciekawa rozmowa, etc.Prawdziwe przyciąganie odbywa się "poniżej radaru", czyli na poziomie waszych podświadomości.
Świadomie to Ty może i widzisz interesującego, przystojnego fana literatury pięknej i muzyki klasycznej, ale Twoja podświadomość widzi jakieś 100% więcej tego, co Tobie umyka. Czyli zanim go dobrze poznasz, ona już wie jakie ma wzorce i czy będzie Ci pod tym względem pasować. A wtedy już ona wszystkim się zajmie
Kumasz? Czy dalej będziesz szukała "miny" na poziomie blisko powierzchni?
slabo kumam...do mnie trzeba wprost- ja prosta baba jestem...
jesli zaczepia mnie czlowiek, ktory pasuje(jak ten magnes), to moge sprawdzac, czy pasuje przy glebszym poznaniu, lub odpuscic od razu.
jesli sprawdzam- i za KAZDYM razem nie pasuje(odpycha), tos nie halo...
i tu sie zaczyna myslenie, ze ze mna cos nie tak, ze nie nadaje sie do zwiazkow, ze mi czegos brakuje, ze nie warta jestem....
rozumiesz- nakrecam sie negatywnie...
Nie rozumiesz faktycznie, poddaje się.
Mądre rzeczy piszecie. Później przeczytam to jeszcze raz i się do tego odniose. Teraz napisze tylko ze ja nigdzie nie pisałam ze się w nim zakochałam ![]()
I że napisał do mnie
takie pierdu Pierdu
athreyu - wpadł tu, jak po ogień po pomoc, ale już go nie ma i nie sądzę by zagrzał tu miejsce na dłużej.
Zrobiło się niewygodnie, nie znalazł szybkiego lekarstwa jak odzyskać tamtą "królewnę", więc wrócił do znanego sobie wzorca - płacz w poduchę i masturbacja swoim (wydumanym) cierpieniem, gloryfikacja go.. i tak do następnej "szczęściary".
And the story goes on & on & on..
Tęsknisz ? ![]()
Jestem kobieto (puchu marny), tylko biegam od wczoraj a to po psychologach, a to dodatkowe zajęcia mam, dorabiam też do pensji, bo trochę lipa, no i mecz wczoraj był, więc odpocząłem od królewny, planów jej zdobycia i samobiczowania.
Nie podoba mi się też, że takich jak ja nazywa się tu "odrzutem". M am burdel w głowie, ale chociaż staram się (na tyle, na ile umiem, czyli jeszcze niewiele) go ogarniać.
He he, uderz w stół. Wiedziałam jak Cię wywołać ![]()
Nie podoba mi się też, że takich jak ja nazywa się tu "odrzutem".
Nie bądź małym hipokrytą..Pamiętasz jak nazwałeś "Obiekt no 1" - Panią z deficytami? :>
Na głaskanie po główce przyjdzie czas, ale to jeszcze nie teraz ![]()
He he, uderz w stół. Wiedziałam jak Cię wywołać
Nie podoba mi się też, że takich jak ja nazywa się tu "odrzutem".
Nie bądź małym hipokrytą..Pamiętasz jak nazwałeś "Obiekt no 1" - Panią z deficytami? :>
Na głaskanie po główce przyjdzie czas, ale to jeszcze nie teraz
Pani miała zaburzenia emocjonalne i nie tylko. Nie nazwałem jej jednak odrzutem. Szczerze mówiąc poczułem się dotknięty. Nie zrozpaczony, ale dotknięty. No, ale tu wracamy do tego, że mi przede wszystkim jest trudno zaakceptować to, że nie jestem normalny, znaczy zdrowy.
Swoją drogą, kiedyś jak "biegałem" po sympatii i kobieta miała napisane, że poszukuje mężczyzny stabilnie emocjonalnego, to od razu ją omijałem szerokim łukiem, bo wiedziałem, że jestem spalony na starcie.
Jestem cholernym wrażliwcem i to mi w życiu nie pomaga. Wszystko przeżywam bardziej. Pół biedy, że dzięki temu np. otworzyłem się dawno np. na piękno natury, ale tak samo mocno przeżywam negatywne uczucia i to już nie jest takie fajne.
noo, to teraz wypiszcie madre rzeczy....a ja poczytam i sie odniose.. ![]()
4 randka zaczynaja sie teksty" nie jestem ciebie wart", "mozesz sobie znalezc innego", "czemu taka dziewczyna jak ty jest sama?"
slowem, zaczyna sie oddalac...
A na ile na tych pierwszych trzech randkach pokazujesz siebie prawdziwą, a na ile "model współczesnej kobiety" - silną, niezależną, przebojową, taką co to jak się facet nie spisze, to go wykastruję ?
250 2015-05-14 20:30:06 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-14 20:30:31)
Pani miała zaburzenia emocjonalne i nie tylko
Z tego co pisałeś, Lejdi- królewna też je miała i to takie BIG TIME, tyle że.. czułeś , że nią mógłbyś bardziej zaszpanować w towarzystwie, więc wspaniałomyślnie przymrużyłeś na to oczka? :>
Twoje słowa, to nie atak.. Po prostu bądź ze sobą uczciwy.
Swoją drogą, kiedyś jak "biegałem" po sympatii i kobieta miała napisane, że poszukuje mężczyzny stabilnie emocjonalnego
Ja tak kiedyś miałam wpisane, to byłam Ja. Odrzuciłeś MNIE! <liść w twarz>
hahahha ![]()
![]()
oldorando napisał/a:4 randka zaczynaja sie teksty" nie jestem ciebie wart", "mozesz sobie znalezc innego", "czemu taka dziewczyna jak ty jest sama?"
slowem, zaczyna sie oddalac...A na ile na tych pierwszych trzech randkach pokazujesz siebie prawdziwą, a na ile "model współczesnej kobiety" - silną, niezależną, przebojową, taką co to jak się facet nie spisze, to go wykastruję ?
ano, tego nie wiem...
w opinii panow na pewna siebie, w mojej intencji na ostrozna.
nie zapraszam do domu, nie robie tajemnic, ale tez nie wywlekam zyciorysu...
raczej rozmawiam o dupie maryny...
moze jakims kluczem jest to, ze jestem sama?
wiekszosc kobiet jednak kogos ma.
no i sama od lat- to podejrzane jest, ale co mam klamac?
Pani miała zaburzenia emocjonalne i nie tylko
Z tego co pisałeś, Lejdi- królewna też je miała i to takie BIG TIME, tyle że.. czułeś , że nią mógłbyś bardziej zaszpanować w towarzystwie, więc wspaniałomyślnie przymrużyłeś na to oczka? :>
Twoje słowa, to nie atak.. Po prostu bądź ze sobą uczciwy.Swoją drogą, kiedyś jak "biegałem" po sympatii i kobieta miała napisane, że poszukuje mężczyzny stabilnie emocjonalnego
Ja tak kiedyś miałam wpisane, to byłam Ja. Odrzuciłeś MNIE! <liść w twarz>
hahahha
Nie odrzuciłem. UCIEKŁEM ! ![]()
Tak, Lejdi-Królewna też ma swoje za uszami, ale wiesz - ja wyszedłem z założenia, że "gdybym ja był inny, to by było inaczej..." Ba, wyszedłem z założenia, że przy tak trudnej babie wzrosnę. To ja miałem(mam) problem z lękiem, więc miałem okazję z nim popracować. Niestety okazał się zbyt silny, a niewiasta raz, że lubiła się nim karmić, a dwa wiedziała, że jestem bezpieczną opcją - widziała jak się uzależniłem i sobie poużywała.
Nie podoba mi się to, że cały czas wmawiasz mi, że to miała być broszka, którą sobie przypnę do koszuli i będę nią świecił przed innymi. Choć rzeczywiście, byo tak, że ona mnie całkowicie zasłoniła i już nie musiałem myśleć o sobie, bo tylko łona, łona i łona...
Ktoś pyta - "Co u Ciebie ?" A ja: "U mnie spoko, ale Łona to, łona tamto..." Widzę to.
Z drugiej strony sama przyznałaś, że nie wiesz jak to jest z motylami w brzuchu, więc trochę też nie do końca możesz wiedzieć co ja i wielu mi podobnych, choćby tu na forum w danej chwili czuło/czują".
Z drugiej strony sama przyznałaś, że nie wiesz jak to jest z motylami w brzuchu, więc trochę też nie do końca możesz wiedzieć co ja i wielu mi podobnych, choćby tu na forum w danej chwili czuło/czują".
Otóż nieprawda.
Czym sa "motyle" w brzuszku, vel, kisiel i miękkie kolana - to ja wiem.. oj wiem
Tyle, że przytrafiło mi się to góra 2 razy w życiu.
Różnica taka, że ja potrafię odróżnić pożądanie wzbudzone wrażeniem jakie ktoś robi na podstawie warunków zew. + inne atrybuty, a Miłością. U Ciebie to się wszystko zlewa w jedno i takiego rozróżnienia nie ma.
Pała stoi = love krowe.
Gdyby Miłość polegała na reagowaniu na ruchy prącia to by tych love była zbyt duża do przerobienia na 1 wcielenie ilość. Rozumiesz?
athreyu napisał/a:oldorando napisał/a:4 randka zaczynaja sie teksty" nie jestem ciebie wart", "mozesz sobie znalezc innego", "czemu taka dziewczyna jak ty jest sama?"
slowem, zaczyna sie oddalac...A na ile na tych pierwszych trzech randkach pokazujesz siebie prawdziwą, a na ile "model współczesnej kobiety" - silną, niezależną, przebojową, taką co to jak się facet nie spisze, to go wykastruję ?
ano, tego nie wiem...
w opinii panow na pewna siebie, w mojej intencji na ostrozna.nie zapraszam do domu, nie robie tajemnic, ale tez nie wywlekam zyciorysu...
raczej rozmawiam o dupie maryny...moze jakims kluczem jest to, ze jestem sama?
wiekszosc kobiet jednak kogos ma.
no i sama od lat- to podejrzane jest, ale co mam klamac?
No kłamać to nie. Ja ci powiem tak - ja jestem pipa, więc ja bym uciekł. Więc można zaryzykować, że Ci co uciekają, to też pipy. Więc pytanie, czy to nie in plus dla Ciebie, że przynajmniej wiesz, że ominęła Cię relacja z potencjalną pipą.
Z drugiej strony ja nigdy nie dostałem szansy (głównie bo sam uciekałem), więc też nie do końca wiadomo jak wielką pipą jestem. Może jakbym trafił na panią, która w umiejętny sposób przebrnęłaby przez te moje ucieczki to okazałoby się że jestem fajnym facetem. Może. Bo równie dobrze mógłby się okazać, że jakby ten cholerny stres z ryzykiem odrzucenia by minął, okazałbym się dupkiem, co złapał pannę na misa, a teraz cwaniakuję. Ja głownie uciekam z obawy, że kogoś mogę zranić, więc znikąd się to nie bierze.
Z drugiej strony ja nigdy nie dostałem szansy (głównie bo sam uciekałem
acha

Z drugiej strony sama przyznałaś, że nie wiesz jak to jest z motylami w brzuchu, więc trochę też nie do końca możesz wiedzieć co ja i wielu mi podobnych, choćby tu na forum w danej chwili czuło/czują".
Otóż nieprawda.
Czym sa "motyle" w brzuszku, vel, kisiel i miękkie kolana - to ja wiem.. oj wiem
Tyle, że przytrafiło mi się to góra 2 razy w życiu.
Różnica taka, że ja potrafię odróżnić pożądanie wzbudzone wrażeniem jakie ktoś robi na podstawie warunków zew. + inne atrybuty, a Miłością. U Ciebie to się wszystko zlewa w jedno i takiego rozróżnienia nie ma.
Pała stoi = love krowe.Gdyby Miłość polegała na reagowaniu na ruchy prącia to by tych love była zbyt duża do przerobienia na 1 wcielenie ilość. Rozumiesz?
Błąd. Pierwsza kobieta fizycznie zaczęła mnie pociągać po miesiącu regularnych spotkań. Druga owszem - od razu, ale ja mimo wszystko dopuszczam do siebie rozum, patrzę wewnątrz, staram się spojrzeć co to za dusza, ważna jest np. dla mnie duchowość, czy jest pociąg w tą stronę, czy jest poszukiwanie, otwartość. Ważne są dla mnie wartości, ta mówiła jasno o rodzinie, mówiła o miłości, a żadną super pięknością nie jest, ot normalna kobieta. Ale fakt, faktem pociąg fizyczny do niej też miałem/mam jak pendolino.
oldorando napisał/a:athreyu napisał/a:A na ile na tych pierwszych trzech randkach pokazujesz siebie prawdziwą, a na ile "model współczesnej kobiety" - silną, niezależną, przebojową, taką co to jak się facet nie spisze, to go wykastruję ?
ano, tego nie wiem...
w opinii panow na pewna siebie, w mojej intencji na ostrozna.nie zapraszam do domu, nie robie tajemnic, ale tez nie wywlekam zyciorysu...
raczej rozmawiam o dupie maryny...moze jakims kluczem jest to, ze jestem sama?
wiekszosc kobiet jednak kogos ma.
no i sama od lat- to podejrzane jest, ale co mam klamac?No kłamać to nie. Ja ci powiem tak - ja jestem pipa, więc ja bym uciekł. Więc można zaryzykować, że Ci co uciekają, to też pipy. Więc pytanie, czy to nie in plus dla Ciebie, że przynajmniej wiesz, że ominęła Cię relacja z potencjalną pipą.
Z drugiej strony ja nigdy nie dostałem szansy (głównie bo sam uciekałem), więc też nie do końca wiadomo jak wielką pipą jestem. Może jakbym trafił na panią, która w umiejętny sposób przebrnęłaby przez te moje ucieczki to okazałoby się że jestem fajnym facetem. Może. Bo równie dobrze mógłby się okazać, że jakby ten cholerny stres z ryzykiem odrzucenia by minął, okazałbym się dupkiem, co złapał pannę na misa, a teraz cwaniakuję. Ja głownie uciekam z obawy, że kogoś mogę zranić, więc znikąd się to nie bierze.
jest w tym troche racji...(jakas logika)
widzisz, wszyscy panowie oczekuja, ze sie zakocham, ze bede slac smsy, domagaja sie mojej uwagi...
a ja taka jestem "nie narzucajaca sie", nie inicjuje, odpowiadam na propozycje, jestem zgodna, ale na nic nie nalegam..
nie wiem, co by bylo, jak bym zaczela "walczyc" o takiego- tylko to glupie- walczyc o kogos, kogo nie znam i z kim walczyc- z nim?
Wszystko fajnie.. i co dalej?
Wiemy już, że planujesz zostać miliarderem, zapuścić brodę i wąsa i wyprzystojnieć do nieprzytomności, zanim poczynisz awanse po raz kolejny w jej kierunku..
Czy możemy się spodziewać tego wydarzenia jeszcze pod koniec tego roku kalendarzowego czy to by było niedorzecznie szybko?
ORaz: co to znaczy "uciec" w sytuacji, gdy się z kimś spotykasz regularnie. Przestajesz odbierać telefony, uciekasz prosto z domu od kogoś i biegniesz przed siebie, czy jak to jest?:)
Mów, a ja zrobię herbatę. Komu jeszcze? ![]()
athreyu napisał/a:oldorando napisał/a:ano, tego nie wiem...
w opinii panow na pewna siebie, w mojej intencji na ostrozna.nie zapraszam do domu, nie robie tajemnic, ale tez nie wywlekam zyciorysu...
raczej rozmawiam o dupie maryny...moze jakims kluczem jest to, ze jestem sama?
wiekszosc kobiet jednak kogos ma.
no i sama od lat- to podejrzane jest, ale co mam klamac?No kłamać to nie. Ja ci powiem tak - ja jestem pipa, więc ja bym uciekł. Więc można zaryzykować, że Ci co uciekają, to też pipy. Więc pytanie, czy to nie in plus dla Ciebie, że przynajmniej wiesz, że ominęła Cię relacja z potencjalną pipą.
Z drugiej strony ja nigdy nie dostałem szansy (głównie bo sam uciekałem), więc też nie do końca wiadomo jak wielką pipą jestem. Może jakbym trafił na panią, która w umiejętny sposób przebrnęłaby przez te moje ucieczki to okazałoby się że jestem fajnym facetem. Może. Bo równie dobrze mógłby się okazać, że jakby ten cholerny stres z ryzykiem odrzucenia by minął, okazałbym się dupkiem, co złapał pannę na misa, a teraz cwaniakuję. Ja głownie uciekam z obawy, że kogoś mogę zranić, więc znikąd się to nie bierze.
jest w tym troche racji...(jakas logika)
widzisz, wszyscy panowie oczekuja, ze sie zakocham, ze bede slac smsy, domagaja sie mojej uwagi...
a ja taka jestem "nie narzucajaca sie", nie inicjuje, odpowiadam na propozycje, jestem zgodna, ale na nic nie nalegam..nie wiem, co by bylo, jak bym zaczela "walczyc" o takiego- tylko to glupie- walczyc o kogos, kogo nie znam i z kim walczyc- z nim?
No ja walczyłem o nią z nią samą i sobą samym. Nie pytaj jak poległem... Leżę do dziś ![]()
No więc własnie. Tutaj do głosu dochodzą takie przekonania jak: "o miłość trzeba walczyć", "na miłość trzeba zasłużyć", "jestem nie wystarczająco dobry/dobra by być kochanym/kochaną"... Ale ja tylko tak teoretyzuję, bo sam w temacie jestem noga.
Wszystko fajnie.. i co dalej?
Wiemy już, że planujesz zostać miliarderem, zapuścić brodę i wąsa i wyprzystojnieć do nieprzytomności, zanim poczynisz awanse po raz kolejny w jej kierunku..
Czy możemy się spodziewać tego wydarzenia jeszcze pod koniec tego roku kalendarzowego czy to by było niedorzecznie szybko?
ORaz: co to znaczy "uciec" w sytuacji, gdy się z kimś spotykasz regularnie. Przestajesz odbierać telefony, uciekasz prosto z domu od kogoś i biegniesz przed siebie, czy jak to jest?:)
Mów, a ja zrobię herbatę. Komu jeszcze?
dla mnie zielona- poprosze....:)