netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

pomóżcie mi zrozumieć

661 odpowiedzi31 637 wyświetleńzałożony przez black_widow, 11.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pomóżcie mi zrozumieć

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 662 ]

196

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

To powiedz gdzie i jak działać? Przede wszystkim gdzie?

197

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

O Redka, nie wiedziałam! Myślałam, że młodsza jesteś ode mnie big_smile hihi

<piątka>


A gdzie działać?
Ja nie szukam, jestem na to za leniwa np.

Jak się "napatoczy" jakiś fajny samiec od czasu do czasu, to rozpatrzam wink

Najlepiej w miejscu, gdzie realizujecie swoje pasje, choć nie zawsze się da.

Tak czy inaczej szukanie mi się z desperejszyn kojarzy, więc nie umiem na to pytanie odpowiedzieć.

198

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

eee, no bez przesady z ta desperacja...

chodzi o to, zeby poznac przy okazji robienia czegos innego...(bawiac sie dobrze, nawet jak sie nie napatoczy..)

np. spotykam sie ze znajoma u mnie, lub u niej...
szanse na poznanie kogos nowego bliskie 0.
jesli bedziemy sie spotykac na ploty w jakiejs knajpce, szanse niepomiernie rosna...


tylko pytanie- gdzie laza samotni sensowni faceci ?


ww. znajoma lazi po dyskotekach, (bo lubi potanczyc), zawsze chodzi z cala ekipa kuzynek, (bo serio idzie tylko potanczyc traktuje to jak sport- zamiast aerobiku np.)
jesli sie tam cos do niej przyczepi to tylko malolat...dlatego asekuruje sie cala ekipa.

moze wybiera zle miejsca?(klub klubowi nie rowny)

199 Ostatnio edytowany przez redapples (2015-05-13 12:32:42)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Tu dla Pań art. pewnie znacie ale co tam. Sama nie szukam, jak się znajdzie to będzie raczej dbam o siebie i fakt od czasu do czasu "pacze" co na portalach.
Czasem komuś mrugnę z pracy i tak się dzieje smile

P.S Młodsza nie młodsza, ale na Juwenaliach byłam ze studenciakiami tongue, więc jeszcze nie mówią do mnie Pani big_smile

http://malvina-pe.pl/post/354-dajesz-sz … u-facetowi

200

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

chodzi o to, zeby poznac przy okazji robienia czegos innego...(bawiac sie dobrze, nawet jak sie nie napatoczy..)

O to mi właśnie chodziło. Może źle to ujęłam wink

Jeśli zaś chodzi o "szukanie" w klubach czy dyskotekach.. kompletnie nie moja bajka big_smile



Dlatego neta nie uważam za złą opcję -poznałam tak wiele ciekawych osobowości i dużo się o sobie nauczyłam przy okazji, gdzie nie było by szans poznać takiego kogoś w realu z uwagi na fakt, że ani nie bywamy w podobnych miejscach, ani nie jesteśmy w podobnym wieku czy miejscu w życiu, itp. etc.

Tylko właśnie - trzeba dobrze wiedzieć czego się szuka, że selekcja była na tyle dobra by nie cofać się w relacje z panami, którzy mają mnóstwo problemów ze sobą. Ja uważam nieskromnie, że tą selekcję mam opanowaną wink
Tylko, że ci, którzy są 'zdrowi' czy powiedzmy bez wielkich problemów z poczuciem wartości/emocjonalnych nie zawsze zgrywają się na innych polach - w tym wizualnym też, no więc tu musi wszystko się zgrać żeby mi się chciało tyłek ruszyć wink

201

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

elle- ale kluby to tez nie moja bajka(niestety)

a internet jest ok- tak jak piszesz duzo mozna sie nauczyc, tylko jedno nie wyklucza drugiego.
chodzi o to, zeby nie ograniczac sie do netu..

no, i pozostaje pytanie gdzie chadzaja ci wolni sensowni...

tak sobie kombinuje- jak bym byla takim facetem, jaki mnie interesuje, to gdzie bym poszla w samotny wieczor, zeby nie siedziec samotnie w domu?

202

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
redapples napisał/a:

Tu dla Pań art. pewnie znacie ale co tam. Sama nie szukam, jak się znajdzie to będzie raczej dbam o siebie i fakt od czasu do czasu "pacze" co na portalach.
Czasem komuś mrugnę z pracy i tak się dzieje smile

P.S Młodsza nie młodsza, ale na Juwenaliach byłam ze studenciakiami tongue, więc jeszcze nie mówią do mnie Pani big_smile

http://malvina-pe.pl/post/354-dajesz-sz … u-facetowi

redka- ja to szukam z odzysku.
najlepiej dzieciatego.
i poznaje takich, ktorzy mi odpowiadaja, tylko to nie idzie w zwiazek...
a ja chce czegos stalego, stabilnego...

wiem, wiem, nigdy nie wiadomo ile zwiazek potrwa, ale nie chce caly czas myslec, czy za rok pan jeszcze bedzie...

203

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Różnie chodzą.. najczęściej pewnie spędzają czas na świeżym powietrzu, albo ze znajomymi na grillach big_smile
Albo na jakichś studiach podyplomowych, dokształcają się itp.
Albo biblioteku.. basen, nie wiem kurna big_smile

Teoretycznie są wszędzie.
Tylko ja i tak bym do faceta nie poleciała inicjować kontakt, bo jestę starej daty i lubię jak to wychodzi od mena jednak.

a zresztą, teraz to w ogóle choruję trochę i nie mam siły żeby nad tym rozmyślać, więc pewnie mi łatwiej gadać wink

204

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

Różnie chodzą.. najczęściej pewnie spędzają czas na świeżym powietrzu, albo ze znajomymi na grillach big_smile
Albo na jakichś studiach podyplomowych, dokształcają się itp.
Albo biblioteku.. basen, nie wiem kurna big_smile

Teoretycznie są wszędzie.
Tylko ja i tak bym do faceta nie poleciała inicjować kontakt, bo jestę starej daty i lubię jak to wychodzi od mena jednak.

a zresztą, teraz to w ogóle choruję trochę i nie mam siły żeby nad tym rozmyślać, więc pewnie mi łatwiej gadać wink

fakt- dobrze gadasz....ja tez nie inicjuje...

na ulicy podchodza podrywacze od siedmiu bolesci..
biblioteki mam obczajone- panowie wypozyczaja, i wychodza...w czytelni przy komputerach siedzi mlodzierz, i faceci na portalach
(mam obcykane, bo bywam)

ze znajomymi- tez prawda, samotny facet jak czuje sie samotny, siedzi u znajomych.
najczesciej malzenstwach, dzieciatych..
wiekszosc moich znajomych tez zajmuje sie swoimi rodzinami...

swierze powietrze to jest dobry pomysl....(wbrew pozorom!)
bo od razu widac jak sie taki ktos w plenerze zachowuje....
a znam pare fajnych miejsc...

chodzi o to, zeby wyjsc...bo jak sie zamyka dom- praca- dom -sklepik, to nic sie raczej nie napatoczy...

205

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

ze znajomymi- tez prawda, samotny facet jak czuje sie samotny, siedzi u znajomych.

Prawda. Gorzej jak robi to będąc w "związku" z nami, ha ha wink

chodzi o to, zeby wyjsc...bo jak sie zamyka dom- praca- dom -sklepik, to nic sie raczej nie napatoczy...

Tyż prowdo.
Tylko trzeba chcieć myśleć kreatywnie o tym, gdzie można i kogo spotkać.

Ja nie ukrywam, że nie jest to w tej chwili moim priorytetem. Nie mogę na nikogo "zwalić" wink

206

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

No to powiedzcie mi w jakich miejscach szukacie mężczyzn?

207

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
black_widow napisał/a:

No to powiedzcie mi w jakich miejscach szukacie mężczyzn?

ja dopiero zaczynam.

na poczatek mysle o jakims klubie(tylko musze sie zainteresowac jaki jest ciekawy, moze jakis tematyczny, np. jazzowy?)
i o plenerze. sa takie miejsca rekreacyjne, z silownia na swierzym powietrzu, moze jeziorko jakies..

biore kumpele, i bedziemy piknikowac, (tez sie powysilamy- a co?)

i sie zobaczy, co sie przyklei....

zdam relacje, i (ewentualnie poszukam forumoterapii), ale to troche potrwa, nie spodziewam sie efektow wczesniej niz za 2, 3 miesiace....

208 Ostatnio edytowany przez redapples (2015-05-13 16:54:18)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

hehe co się przyklei, też z kumpelą czasem wychodzimy i nawet się coś przykleja smile do pogadania. Ja również sobie sama urządzam piknik rowerowy, jeszcze nikt nie zagadał, jednak lato krótkie.

oldorando powodzenia i czekam na relacje.

209

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:
black_widow napisał/a:

No to powiedzcie mi w jakich miejscach szukacie mężczyzn?

ja dopiero zaczynam.

na poczatek mysle o jakims klubie(tylko musze sie zainteresowac jaki jest ciekawy, moze jakis tematyczny, np. jazzowy?)
i o plenerze. sa takie miejsca rekreacyjne, z silownia na swierzym powietrzu, moze jeziorko jakies..

biore kumpele, i bedziemy piknikowac, (tez sie powysilamy- a co?)

i sie zobaczy, co sie przyklei....

zdam relacje, i (ewentualnie poszukam forumoterapii), ale to troche potrwa, nie spodziewam sie efektow wczesniej niz za 2, 3 miesiace....

No i ja dopiero zaczynam, stąd moje pytania smile
I taki pech, że mieszkam w małym, wymierającym mieście hmm Moi znajomi mają już rodziny i nie w głowach im wychodzenie...
Kluby... U mnie są dwa na krzyż i chyba bym nie chciała nikogo tam poznać na dłużej...
Stwierdzam, że jak nie znajdę nikogo wartego żebym tu została to wyprowadzę się za granicę, bo nic a nic mnie tu trzymać nie będzie.

210

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
black_widow napisał/a:
oldorando napisał/a:
black_widow napisał/a:

No to powiedzcie mi w jakich miejscach szukacie mężczyzn?

ja dopiero zaczynam.

na poczatek mysle o jakims klubie(tylko musze sie zainteresowac jaki jest ciekawy, moze jakis tematyczny, np. jazzowy?)
i o plenerze. sa takie miejsca rekreacyjne, z silownia na swierzym powietrzu, moze jeziorko jakies..

biore kumpele, i bedziemy piknikowac, (tez sie powysilamy- a co?)

i sie zobaczy, co sie przyklei....

zdam relacje, i (ewentualnie poszukam forumoterapii), ale to troche potrwa, nie spodziewam sie efektow wczesniej niz za 2, 3 miesiace....

No i ja dopiero zaczynam, stąd moje pytania smile
I taki pech, że mieszkam w małym, wymierającym mieście hmm Moi znajomi mają już rodziny i nie w głowach im wychodzenie...
Kluby... U mnie są dwa na krzyż i chyba bym nie chciała nikogo tam poznać na dłużej...
Stwierdzam, że jak nie znajdę nikogo wartego żebym tu została to wyprowadzę się za granicę, bo nic a nic mnie tu trzymać nie będzie.

Na wyspach jest trochę inna mentalność tam wychodząc gdzieś samemu, po kilku godzinach ma się nowych znajomych smile.
Trochę ubolewam że tutaj jest trochę integracyjny zaścianek, ale polecam grupy na fejsie, np: spontaniczne wypady.

211 Ostatnio edytowany przez black_widow (2015-05-13 17:39:01)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
redapples napisał/a:
black_widow napisał/a:
oldorando napisał/a:

ja dopiero zaczynam.

na poczatek mysle o jakims klubie(tylko musze sie zainteresowac jaki jest ciekawy, moze jakis tematyczny, np. jazzowy?)
i o plenerze. sa takie miejsca rekreacyjne, z silownia na swierzym powietrzu, moze jeziorko jakies..

biore kumpele, i bedziemy piknikowac, (tez sie powysilamy- a co?)

i sie zobaczy, co sie przyklei....

zdam relacje, i (ewentualnie poszukam forumoterapii), ale to troche potrwa, nie spodziewam sie efektow wczesniej niz za 2, 3 miesiace....

No i ja dopiero zaczynam, stąd moje pytania smile
I taki pech, że mieszkam w małym, wymierającym mieście hmm Moi znajomi mają już rodziny i nie w głowach im wychodzenie...
Kluby... U mnie są dwa na krzyż i chyba bym nie chciała nikogo tam poznać na dłużej...
Stwierdzam, że jak nie znajdę nikogo wartego żebym tu została to wyprowadzę się za granicę, bo nic a nic mnie tu trzymać nie będzie.

Na wyspach jest trochę inna mentalność tam wychodząc gdzieś samemu, po kilku godzinach ma się nowych znajomych smile.
Trochę ubolewam że tutaj jest trochę integracyjny zaścianek, ale polecam grupy na fejsie, np: spontaniczne wypady.

I właśnie na wyspy się planuję przeprowadzić.
Oooo nawet nie wiedziałam, że jest taka grupa. Jakieś jeszcze pomysły?
Już przejrzałam posty na tej grupie i na pewno będę śledzić big_smile

212

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Wiecie właśnie się złapałam na tym, że nie chce mi się do domu wracać...
Prawie codziennie gdzieś wychodzę (wyjścia są bezproduktywne jeśli chodzi o poznanie nowych osób) i zaczyna mi się to nudzić. Mam co robić w domu. Ale chciała bym mieć kogoś do kogo mogłabym wracać, kogoś kto w tym domu by ze mną posiedział... Chciała bym nie być sama sad

213

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Czyli jednak nie umiesz być sama

214 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-05-13 20:05:29)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
black_widow napisał/a:

Wiecie właśnie się złapałam na tym, że nie chce mi się do domu wracać...
Prawie codziennie gdzieś wychodzę (wyjścia są bezproduktywne jeśli chodzi o poznanie nowych osób) i zaczyna mi się to nudzić. Mam co robić w domu. Ale chciała bym mieć kogoś do kogo mogłabym wracać, kogoś kto w tym domu by ze mną posiedział... Chciała bym nie być sama sad

to, akurat odwrotnie niz ja- bo ja przede wszystkim chcialabym miec z kim wychodzic...
kogos, kto lubi to co ja, z kim mozna zwiedzac, wyjechac gdzies, gdzies polazic...
tylko to wymaga, zeby ten ktos mial podobne upodobania do moich....

chyba latwiej znalezc kogos do "udomowienia".....chociaz- tez ciezko....

chocby taki przyklad: nie mam tv, nie znosze, jak mi w domu pudlo gada- wiec zlikwidowalam...
spotkalam sie z opinia facetow, ze szurnieta jestem i nikt nie zgodzi sie tak zyc....
(to tylko przyklad taki)- dlatego podobny gust, upodobania i styl zycia sa dla mnie wazne....

215

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
palwrotki napisał/a:

Czyli jednak nie umiesz być sama

Myślę i myślę nad tym. Odpowiedzieć mogę i tak i nie.
Ja ogólnie jestem osobą, która lubi ludzi. Lubi towarzystwo ludzi, ale w swoim własnym się też nie nudzę i czasem mam potrzebę pobyć sama. Mam sporo znajomych, rodzinę i spotykam się z nimi. Wychodzę to tu to tam, ale to nie jest to samo co kiedy jest się z kimś.
Miałam okres w życiu kiedy ba na myśl o kolejnym związku aż dreszczy dostawałam. Byłam sama i było mi z tym świetnie! Chociaż po rozstaniu okropnie się tej samotności bałam. Ale nauczyłam się żyć sama ze sobą. Cieszyć się tym, że nie ma osobnika któremu musiała bym poświęcać uwagę.
Teraz już dojrzalam ponownie do tego żeby być z kimś. Żeby z kimś dzielić smutki i radości. Żeby ktoś taki był w moim życiu. Żebym mogła takiej osobie poświęcać myśli przed zaśnięciem i po obudzeniu i żeby ktoś mi poświęcał.
Żebym mogła komuś ugotować obiad, zrobić kolację. Wyjść z nim do kina, czy na spacer. Nie wiecznie z koleżanką. Uwielbiam moich znajomych i przyjaciół ale to nie jest to samo co ukochana osoba.
No nie wiem. Powiedzcie mi obiektywnie czy to świadczy że nie potrafię być sama?

216

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:
black_widow napisał/a:

Wiecie właśnie się złapałam na tym, że nie chce mi się do domu wracać...
Prawie codziennie gdzieś wychodzę (wyjścia są bezproduktywne jeśli chodzi o poznanie nowych osób) i zaczyna mi się to nudzić. Mam co robić w domu. Ale chciała bym mieć kogoś do kogo mogłabym wracać, kogoś kto w tym domu by ze mną posiedział... Chciała bym nie być sama sad

to, akurat odwrotnie niz ja- bo ja przede wszystkim chcialabym miec z kim wychodzic...
kogos, kto lubi to co ja, z kim mozna zwiedzac, wyjechac gdzies, gdzies polazic...
tylko to wymaga, zeby ten ktos mial podobne upodobania do moich....

chyba latwiej znalezc kogos do "udomowienia".....chociaz- tez ciezko....

chocby taki przyklad: nie mam tv, nie znosze, jak mi w domu pudlo gada- wiec zlikwidowalam...
spotkalam sie z opinia facetow, ze szurnieta jestem i nikt nie zgodzi sie tak zyc....
(to tylko przyklad taki)- dlatego podobny gust, upodobania i styl zycia sa dla mnie wazne....

Oldorando źle mnie zrozumialas. Ja też chcę osobę, z którą będę mogła wychodzić, jeździć w różne miejsca i żeby dla obu stron to była czysta przyjemność.
Chodziło mi o to, że na ten moment mam do tego znajomych, chociaż też do nie wielu pomysłów (mają swoje rodziny i raczej rzadko mogą gdzieś wyjść), a ja chciałbym to wszystko robić z kochana osobą. Nie myślałam tutaj tylko o udomowieniu. udomowieniuudomowienie to tylko część tego wszystkiego.

217

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

black-window...strasznie sie dolujesz!
normalna jestes(wnoszac z tego co piszesz), po prostu sama.(i rozczarowana)

kazdy chce miec kogos z kim bedzie dzielic zycie, to normalne...

nie zazdroszcze ci lokalizacji- faktycznie masz utrudnione zadanie...
bywa ciezko, zwlaszcza jak samotnosc sie przedluza(jak u mnie) ponad miare....
jakos ciezko potem kogos poznac, czlowiek sie za kazdym razem zastanawia nad soba...

chyba te kobiety, ktore przeskakuja ze zwiazku na zwiazek maja latwiej...
niby wloka za soba problemy, ale nie samotnie.samotni za duzo mysla....

218

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:

black-window...strasznie sie dolujesz!
normalna jestes(wnoszac z tego co piszesz), po prostu sama.(i rozczarowana)

kazdy chce miec kogos z kim bedzie dzielic zycie, to normalne...

nie zazdroszcze ci lokalizacji- faktycznie masz utrudnione zadanie...
bywa ciezko, zwlaszcza jak samotnosc sie przedluza(jak u mnie) ponad miare....
jakos ciezko potem kogos poznac, czlowiek sie za kazdym razem zastanawia nad soba...

chyba te kobiety, ktore przeskakuja ze zwiazku na zwiazek maja latwiej...
niby wloka za soba problemy, ale nie samotnie.samotni za duzo mysla....

Jakiegoś takiego doła złapałam. Myślę, że jegomość od którego zaczął się wątek się do tego przyczynił. On chyba pokazał mi czego mi brakuje... Że jednak dobrze jest jak ktoś taki jest. Może dlatego poniekąd się w to zaangażowałam trochę?

Niby jestem niczego sobie. Jestem ładna, szczupła, raczej inteligentna, dowcipna, jakby kogoś zapytać o pierwsze skojarzenie ze mną to uśmiech od ucha do ucha, podobno bardzo ładny, jestem wrażliwa, potrafię słuchać, mogę prowadzić długie rozmowy na wiele tematów, mam rozwiniętą empatię... Nawet mój ex odchodząc ode mnie powiedział, że ja sama długo na pewno nie będę, że jest to nie możliwe.
A jednak mam wrażenie, że znalezienie kogoś graniczy z cudem.  Jasne, nie zależy mi na kimś kto nie pasuje do mnie, czy na jakimś manipulatorze. Ale poczułam taką pustkę.... Nagle zaczęło mi być brak kogoś takiego. Pomysł z wyjazdem błąka się po mojej głowie od jakiegoś czasu. A jednak jak poznałam tego Pana to jakoś przestałam o tym myśleć. Teraz wróciło ze zdwojoną siłą, a z drugiej strony się tego boję. Że ucieknę stąd, z tego miasta bez perspektyw i nic to nie da. Bo samotna będę nadal, tylko najbliższych będę miała jeszcze dalej (tam będzie tylko mój brat z narzeczoną). Chciała bym poznać kogoś wartościowego tutaj, ale znowu. Coraz częściej myślę, że jest to nie możliwe. Że każdy fajny jest zajęty, a reszta wyjechała. Zostały odrzuty... Wiem, że takie myślenie może krzywdzić, ale do tej pory tak nie myślałam (może tylko troszkę), ale ten mnie w tym jakby utwierdził...
To jest jakaś masakra...

219

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
black_widow napisał/a:
oldorando napisał/a:

black-window...strasznie sie dolujesz!
normalna jestes(wnoszac z tego co piszesz), po prostu sama.(i rozczarowana)

kazdy chce miec kogos z kim bedzie dzielic zycie, to normalne...

nie zazdroszcze ci lokalizacji- faktycznie masz utrudnione zadanie...
bywa ciezko, zwlaszcza jak samotnosc sie przedluza(jak u mnie) ponad miare....
jakos ciezko potem kogos poznac, czlowiek sie za kazdym razem zastanawia nad soba...

chyba te kobiety, ktore przeskakuja ze zwiazku na zwiazek maja latwiej...
niby wloka za soba problemy, ale nie samotnie.samotni za duzo mysla....

Jakiegoś takiego doła złapałam. Myślę, że jegomość od którego zaczął się wątek się do tego przyczynił. On chyba pokazał mi czego mi brakuje... Że jednak dobrze jest jak ktoś taki jest. Może dlatego poniekąd się w to zaangażowałam trochę?

Niby jestem niczego sobie. Jestem ładna, szczupła, raczej inteligentna, dowcipna, jakby kogoś zapytać o pierwsze skojarzenie ze mną to uśmiech od ucha do ucha, podobno bardzo ładny, jestem wrażliwa, potrafię słuchać, mogę prowadzić długie rozmowy na wiele tematów, mam rozwiniętą empatię... Nawet mój ex odchodząc ode mnie powiedział, że ja sama długo na pewno nie będę, że jest to nie możliwe.
A jednak mam wrażenie, że znalezienie kogoś graniczy z cudem.  Jasne, nie zależy mi na kimś kto nie pasuje do mnie, czy na jakimś manipulatorze. Ale poczułam taką pustkę.... Nagle zaczęło mi być brak kogoś takiego. Pomysł z wyjazdem błąka się po mojej głowie od jakiegoś czasu. A jednak jak poznałam tego Pana to jakoś przestałam o tym myśleć. Teraz wróciło ze zdwojoną siłą, a z drugiej strony się tego boję. Że ucieknę stąd, z tego miasta bez perspektyw i nic to nie da. Bo samotna będę nadal, tylko najbliższych będę miała jeszcze dalej (tam będzie tylko mój brat z narzeczoną). Chciała bym poznać kogoś wartościowego tutaj, ale znowu. Coraz częściej myślę, że jest to nie możliwe. Że każdy fajny jest zajęty, a reszta wyjechała. Zostały odrzuty... Wiem, że takie myślenie może krzywdzić, ale do tej pory tak nie myślałam (może tylko troszkę), ale ten mnie w tym jakby utwierdził...
To jest jakaś masakra...

nie ty jedna...

zazwyczaj tak jest, ze jak sie poznaje kogos fajnego, to ta potrzeba sie uruchamia...

to troche tak, jakbys szla ulica, zajeta bardzo soba....nagle czujesz zapach pieczonego kurczaka, i dopiero wtedy sobie uswiadamiasz, jak jestes glodna.
idziesz go sobie kupic, i slyszysz"pani nie sprzedajemy",
i patrzysz na tych, co odchodza z kupionym pieczystym....


tez kogos takiego poznalam, na szczescie slabo.(krotko to trwalo)
facet lezal mi w upodobaniach, lubil podobnie spedzac czas, lubil to co ja...no, pasowal mi i tyle.
i tez zaczal znikac...dobrze, ze nie przywiazalam sie mocniej
z tego co wiem, zniknal z nadzieja na starsza pania, mezatke, ktora zdradzala i meza(z nim)i jego z innym...
poczulam sie jak odpad...

220

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:

zazwyczaj tak jest, ze jak sie poznaje kogos fajnego, to ta potrzeba sie uruchamia...

to troche tak, jakbys szla ulica, zajeta bardzo soba....nagle czujesz zapach pieczonego kurczaka, i dopiero wtedy sobie uswiadamiasz, jak jestes glodna.
idziesz go sobie kupic, i slyszysz"pani nie sprzedajemy",
i patrzysz na tych, co odchodza z kupionym pieczystym....

Fantastyczne porównanie! To dokładnie tak zadziałało! Do tej pory jakbym poznała kogoś fajnego to super! Jak nie, to też się nic nie dzieje, niczego to nie zmienia.
A teraz? A teraz dooopa, bo poznałam kogoś kto w mojej opinii był fajny, mi pasował, rozbudził we mnie tą potrzebę i się zawinął. I to tak bez powodu, bez wyjaśnienia. A ja głupia nadal o nim myślę yikes W życiu bym nie podejrzewała, że tak się może stać. Jak teraz temu zaradzić? No nie chcę szukać kogoś na siłę tylko po to, żeby uciszyć te uczucia. A z drugiej strony te uczucia mnie strasznie dołują i chociaż jestem optymistką to teraz włączyło mi się czarnowidztwo...

221 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-05-14 13:01:20)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

no, wlasnie z tego wynika, ze jestes normalna..

nie chodzilas glodna, rozgladajac sie rozpaczliwie, za jakims zarciem...
nie rzyucilas sie na tego kurczaka z determinacja...

po prostu pojawia sie mysl- fajnie by bylo, jak by w moim zyciu byl ktos taki. moje zycie byloby bogatsze, ciekawsze, pelniejsze...
a tu doopa....

i masz frustracje...

to jednak jest nie fer. to tak, jakbys ty poznala kogos, kim kompletnie nie jestes zainteresowana...
popisala sobie z nim, okazujac mu sympatie, dajac nadzieje na ciag dalszy..
pokazala sie z najlepszej strony, pozwolila mu zabiegac, robic cos dla siebie..
a jakby przylecial z kwiatkami, oswiadczynami, to bys stwierdzila, ze hola, hola...nic z tego.
ty tylko z natury taka mila jestes, a teraz spadaj...

uwazalabys, ze to nie w porzadku?
zle oceniasz takie zachowanie?

to jest to samo....

na sile nie zaradzisz...
pomoze albo czas, albo poznanie innego- pasujacego.
(tylko, zeby historia sie nie powtorzyla)

222 Ostatnio edytowany przez black_widow (2015-05-14 13:10:23)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:

to jednak jest nie fer. to tak, jakbys ty poznala kogos, kim kompletnie nie jestes zainteresowana...
popisala sobie z nim, okazujac mu sympatie, dajac nadzieje na ciag dalszy..
pokazala sie z najlepszej strony, pozwolila mu zabiegac, robic cos dla siebie..
a jakby przylecial z kwiatkami, oswiadczynami, to bys stwierdzila, ze hola, hola...nic z tego.
ty tylko z natury taka mila jestes, a teraz spadaj...

uwazalabys, ze to nie w porzadku?
zle oceniasz takie zachowanie?

Uważam, że to nie jest w porządku. Ja jeśli nie jestem kimś zainteresowana, to nie daję mu podstaw do tego żeby myślał inaczej. Nie mówiła bym, że pisze mi się z nim tak genialnie i że nadajemy na tych samych falach. Nie urwała bym kontaktu bez jakiegokolwiek wyjaśnienia, jesli ta osoba stwierdziła by, że może jednak chciała by ode mnie czegoś więcej. Nie bawię się z nim w pisanie wiadomości, w spotykanie itp. Nie chcę, nie podobasz mi się, to nie bawię się Tobą, bo mi się nudzi...

223

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
black_widow napisał/a:
oldorando napisał/a:

to jednak jest nie fer. to tak, jakbys ty poznala kogos, kim kompletnie nie jestes zainteresowana...
popisala sobie z nim, okazujac mu sympatie, dajac nadzieje na ciag dalszy..
pokazala sie z najlepszej strony, pozwolila mu zabiegac, robic cos dla siebie..
a jakby przylecial z kwiatkami, oswiadczynami, to bys stwierdzila, ze hola, hola...nic z tego.
ty tylko z natury taka mila jestes, a teraz spadaj...

uwazalabys, ze to nie w porzadku?
zle oceniasz takie zachowanie?

Uważam, że to nie jest w porządku. Ja jeśli nie jestem kimś zainteresowana, to nie daję mu podstaw do tego żeby myślał inaczej. Nie bawię się z nim w pisanie wiadomości, w spotykanie itp. Nie chcę, nie podobasz mi się, to nie bawię się Tobą, bo mi się nudzi...

no, to sama widzisz, ze cokolwiek by nie zrobil taki ktos- bylby u ciebie bez szans.

ten twoj tez ci cos takiego powiedzial"nie jestem taki w porzadku jak myslisz"
"nie zasluguje na ciebie"

tylko - blagam- nie zacznij zanizac swojej wartosci!

nie chodzi o to, ile i kogo jestes warta, ani co zrobilas/ nie zrobilas...
tu od samego poczatku nie bylo nadziei.

224

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

zalezalo mi kiedys na takim jednym...
pisalismy ze soba dlugo, bardzo mnie wspieral...
potem przeszlismy na kontakt tel. dzwonil codziennie, bardzo dlugo.
z jednej strony kogos sobie szukal- z drugiej mnie uwodzil.
padaly teksty-"zycz mi siebie", "zalezy mi na tobie", "uwielbiam z toba gadac"

trwalo to 2 lata

duzo opowiadal o swojej bylej...na ktorej mu zalezalo, z ktora chcial zwiazku.znal ja 2,5 roku.
byla pochodzila gdzies z gor- on ze szczecina. przyjezdzala do niego, on ja odwozil, ale nigdy u niej nie byl.
z czasem dowiedzial sie, ze ma meza, 2 dzieci, nie jest francuska projektantka ogrodow, tylko rozklada towar w biedronce.
nie szkodzi- i tak nie tracil nadziei. ona byla super, idealna.- bo NIEDOSTEPNA.

kapujesz?
jak klamiesz, sciemniasz, manipulujesz, jestes nieosiagalna, to facet goni za toba..
jak mowisz "tak"- to koniec.

225

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

oldorando: Z całym szacunkiem, ale nic Ci nie dało do myślenia, że facet z Tobą PISZE, zamiast aranżować spotkania?

"Zależy mi na Tobie" może znaczyć wszystko, w tym przypadku "jak na przyjaciółce".. Kurcze, dziewczyny, nie można pakować się samej w niejasną od początku sytuacje, gdzie facet w dodatku niczego nie robi w kierunku zacieśnienia relacji i potem czuć się oszukaną..

Czym innym jest zostać oszukana, a czym innym żyć swoimi własnymi iluzjami, gdzie po drugiej stronie są tylko rozmowy, a kobieta wyobraża sobie mały biały domek itp.

Wystarczy patrzeć na działania, zawsze to powtarzam.

226

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

oldorando: Z całym szacunkiem, ale nic Ci nie dało do myślenia, że facet z Tobą PISZE, zamiast aranżować spotkania?

"Zależy mi na Tobie" może znaczyć wszystko, w tym przypadku "jak na przyjaciółce".. Kurcze, dziewczyny, nie można pakować się samej w niejasną od początku sytuacje, gdzie facet w dodatku niczego nie robi w kierunku zacieśnienia relacji i potem czuć się oszukaną..

Czym innym jest zostać oszukana, a czym innym żyć swoimi własnymi iluzjami, gdzie po drugiej stronie są tylko rozmowy, a kobieta wyobraża sobie mały biały domek itp.

Wystarczy patrzeć na działania, zawsze to powtarzam.

calkowicie sie z toba zgadzam...
to byl moj pierwszy kontakt z portalem- pierwszy nawiazany kontakt z facetem po 10 latach..
owszem, glupia bylam, naiwna jak dziecko we mgle.
urwalam to, jak do mnie dotarlo...


z drugioej strony- trudno od kogos od razu oczekiwac deklaracji...

dlatego pozniej ciagnelam znajomosci przez 2, 3 miesiace,...

ten przyklad(i wszystkie kolejne ) pokazuja, ze tu chodzi o zdobywanie niedostepnej, nie o zdobycie.
jak jestes "dla niego"- on sie odsuwa.

albo znika, albo sie zaprzyjaznia(szukajac nastepnej)

227

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Tak, ci z problemami emocjonalnymi zawsze szukają niedostępnej, bo tylko to daje gwarancję, że nie będą musieli się przed nią otwierać, pokazać prawdę o sobie - no, siebie po prostu wink  więc mogą snuć swoją bajkę w wyobraźni, a jednocześnie nie konfrontować się ze swoim strachem (o czym pisał athreyu).

Tylko Kochana.. nas chyba tacy nie interesują?
Interesują nas tylko ci OTWARCI na nas i na pracę nad sobą, nad związkiem etc.

Nie jest dobrym pomysłem skupianie się na tym, co złe, bo niepotrzebnie temu dodajesz energii i przyciągasz więcej.

228 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-05-14 14:10:20)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

Tak, ci z problemami emocjonalnymi zawsze szukają niedostępnej, bo tylko to daje gwarancję, że nie będą musieli się przed nią otwierać, pokazać prawdę o sobie - no, siebie po prostu wink  więc mogą snuć swoją bajkę w wyobraźni, a jednocześnie nie konfrontować się ze swoim strachem (o czym pisał athreyu).

Tylko Kochana.. nas chyba tacy nie interesują?
Interesują nas tylko ci OTWARCI na nas i na pracę nad sobą, nad związkiem etc.

Nie jest dobrym pomysłem skupianie się na tym, co złe, bo niepotrzebnie temu dodajesz energii i przyciągasz więcej.

tez prawda- tylko tacy najczesciej siedza na portalach.
bo tam zludzen- czyli kobiet masa.
a oni sa uzaleznieni od emocji...

pisze to po to, zeby autorka przestala obwiniac siebie, nie doszukiwala sie swoich bledow, i nie umniejszala sobie.
bo tak sie czuje w takiej sytuacji- a to nie prawda i do niczego nie prowadzi.

chyba trzeba nabrac odpornosci, gruboskornosci, nie dac sie poniesc emocjom...
(nie pytaj jak)

229

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Trzeba robić selekcję i zadawać pytania wprost. Nie piszę tutaj by pytać od razu o dzieci i rodzinę, ale po wymianie mailowej, jak nie ma konkretów odpuścić i nie żałować że się odpuściło, nie robić sobie nadziei i zapomnieć. Jeżeli facetowi zależy zawsze znajdzie sposób.
Mam w planie się pojawić na portalu na chwilę.

230

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:

chyba trzeba nabrac odpornosci, gruboskornosci, nie dac sie poniesc emocjom...
(nie pytaj jak)

A już miałam zapytać jak to zrobić tongue

231

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

Tak, ci z problemami emocjonalnymi zawsze szukają niedostępnej, bo tylko to daje gwarancję, że nie będą musieli się przed nią otwierać, pokazać prawdę o sobie - no, siebie po prostu wink  więc mogą snuć swoją bajkę w wyobraźni, a jednocześnie nie konfrontować się ze swoim strachem (o czym pisał athreyu).

Tylko Kochana.. nas chyba tacy nie interesują?
Interesują nas tylko ci OTWARCI na nas i na pracę nad sobą, nad związkiem etc.

Nie jest dobrym pomysłem skupianie się na tym, co złe, bo niepotrzebnie temu dodajesz energii i przyciągasz więcej.

Elle czyli TYLKO tych z problemami pociągają niedostępne? Tych normalnych nie przestraszy kobieta, która się nie czai i nie udaje niedostępnej?

232

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
redapples napisał/a:

Trzeba robić selekcję i zadawać pytania wprost. Nie piszę tutaj by pytać od razu o dzieci i rodzinę, ale po wymianie mailowej, jak nie ma konkretów odpuścić i nie żałować że się odpuściło, nie robić sobie nadziei i zapomnieć. Jeżeli facetowi zależy zawsze znajdzie sposób.
Mam w planie się pojawić na portalu na chwilę.

Redapples ale jak długo ma trwać ta wymiana mailowa, żeby spokojnie odpuścić a jednocześnie nie wkręcić sobie czegoś czego nie ma? Czegoś co istnieje tylko w naszej głowie?

233 Ostatnio edytowany przez palwrotki (2015-05-14 16:07:52)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

ci z problemami szukają kobiet równie problemowych
tyle ze te problemy najczesciej ujawniaja sie troche inaczej

do tej niedostepnosci dodałbym druga skrajnosc, kochającą za bardzo

jak mogłaś się tak zakochać czy co tam zrobiłaś po miesiacu pisania i ilu spotkaniach? masz 30 lat
masz problem
to nie mogl byc taki ideał
to tylko wyobraznia jak nastolatki

234

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Elle czyli TYLKO tych z problemami pociągają niedostępne? Tych normalnych nie przestraszy kobieta, która się nie czai i nie udaje niedostępnej?

Nie ma nic złego w byciu "niedostępną" w znaczeniu nie do końca otwartą na początku, ale kiedy ta niedostępność się przeciąga na długie miesiące i oznacza brak otwartości emocjonalnej (czytaj: gotowości do związku), a facet lata za taką z wywieszonym jęzorem (a poprzedniczki, które chętnie by z nim coś stworzyły spuszcza po brzytwie) to wiadomo z czym ma facet problem. I vice versa- kobiety, które gonią za niedostępnymi facetami, dopowiadając sobie do ich zaburzeń niestworzone historie.
Patrz:

do tej niedostepnosci dodałbym druga skrajnosc, kochającą za bardzo (..) to nie mogl byc taki ideał
to tylko wyobraznia jak nastolatki

Niestety, trudno się nie zgodzić..

Oraz :

Trzeba robić selekcję i zadawać pytania wprost. Nie piszę tutaj by pytać od razu o dzieci i rodzinę, ale po wymianie mailowej, jak nie ma konkretów odpuścić

Proste? Jak lubimy siebie choć trochę to proste wink

235 Ostatnio edytowany przez redapples (2015-05-14 16:24:51)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Wystarczy że był miły no i miał plan na przyszłość, black_widow szybko zweryfikowała że gadanie nie ma niejako do czynów. Czasem szybko nie da się tego zweryfikować, są typy które nawijają makaron na uszy. Jak dla mnie ile to pół roku trwało, czyli optymalny czas. Nie ma co rozpaczać po gościu, bo był niezainteresowany a że mu się wydawało, no bywa. Tak jak z athreyu on chciałby coś innego i o tym mówi czego chce i są to konkrety, przychodzi co do czego i się gubi i zaczynają się dziwne jazdy.

236

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

black-window, a ja napisze z innej beczki:

tobie przywiazanie/nadzieje przyszly z czasem.
gdyby ten pan zaczal z grubej rury, od zdjecia i oferty "poznajmy sie w celach matrymonialnych", w ogole bys w to nie weszla.

to wyobraz sobie, ze on ma odwrotnie- jemu przechodzi z czasem...
ty nakrecasz sie im lepiej i dluzej znasz, on lepiej i dluzej zna, tym bardziej odpuszcza.

jak widzisz - tu nie mozna spotkac sie w oczekiwaniach.
tylko sie cieszyc, ze tak krotko to trwalo...


mysle, ze dziewczyny pisza o czyms takim- czy on z czasem oddala sie, czy angazuje mocniej?
jesli sie oddala, to nie ma co angazowac sie w to..bo bedzie mijanka...

237

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

mysle, ze dziewczyny pisza o czyms takim- czy on z czasem oddala sie, czy angazuje mocniej?
jesli sie oddala, to nie ma co angazowac sie w to..bo bedzie mijanka...

Zgadza się - mnie właśnie o to chodziło.

238

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

no, to teraz ja sobie pomarudze...

rzadko zdarza mi sie spotkac kogos, kto pasuje(pasuje gustem, upodobaniami, stylem zycia, mysleniem)
jesli kogos takiego spotykam, pojawia sie nadzieja(nie milosc, nie zakochanie- tylko nadzieja)
1 randka, super, kontakt super,
2 randka tez, ciekawa, jest ok..pan sie zbliza..
3 randka tez...pan wciaz sie zbliza....caly czas on potrzymuje kontakt..
4 randka zaczynaja sie teksty" nie jestem ciebie wart", "mozesz sobie znalezc innego", "czemu taka dziewczyna jak ty jest sama?"
   slowem, zaczyna sie oddalac...
5 z kazdym nastepnym spotkaniem sie oddala- czas odpuscic..

ok...

kolejne pol roku, zanim pojawi sie ktos wart uwagi...i od nowa to samo....


wyobraz sobie dwa magnesy w fikusnych ksztaltach.pasuja do siebie 2 ale tylko jak je zblizysz, to widzisz jak sa spolaryzowane, czy sie odpychaja, czy przyciagna- to wymaga zblizenia sie...(i tej nadziei)

siadasz i myslisz - co ze mna nie tak???
czemu jest tak samo?

trudno zblizac sie do kogos, kto nie pasuje, a jak pasuje, to odpycha...i tak w kolko...

239 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-14 17:58:11)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

oldorado, bardzo ładnie o tym piszesz i używasz ciekawych porównań (to z magnesem mi się podobało big_smile) ,tyle że rozbijasz na atomy to, co zostało już powiedziane.

Spotykasz, a raczej - przyciągasz mężczyzn z deficytami, którzy unikają bliskości. Myślę, że o wiele bardziej skorzystałabyś przyglądając się sobie i szukając w sobie tego, co powoduje, że podświadomie ich wybierasz, niż robienie analizy tego jacy są, gdy oni o to nie proszą wink

athreyu - wpadł tu, jak po ogień po pomoc, ale już go nie ma i nie sądzę by zagrzał tu miejsce na dłużej.
Zrobiło się niewygodnie, nie znalazł szybkiego lekarstwa jak odzyskać tamtą "królewnę", więc wrócił do znanego sobie wzorca - płacz w poduchę i masturbacja swoim (wydumanym) cierpieniem, gloryfikacja go.. i tak do następnej "szczęściary".
And the story goes on & on & on.. wink

Po co to tak analizować? Oni i tak skupiają się tylko na tych niedostępnych, dlaczego Ty chcesz tracić czas skupiając się na nich? smile
Przecież to nawet nie jest ciekawe ani niczego pozytywnego nie wnosi.

240

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

oldorado, bardzo ładnie o tym piszesz i używasz ciekawych porównań (to z magnesem mi się podobało big_smile) ,tyle że rozbijasz na atomy to, co zostało już powiedziane.

Spotykasz, a raczej - przyciągasz mężczyzn z deficytami, którzy unikają bliskości. Myślę, że o wiele bardziej skorzystałabyś przyglądając się sobie i szukając w sobie tego, co powoduje, że podświadomie ich wybierasz, niż robienie analizy tego jacy są, gdy oni o to nie proszą wink

athreyu - wpadł tu, jak po ogień po pomoc, ale już go nie ma i nie sądzę by zagrzał tu miejsce na dłużej.
Zrobiło się niewygodnie, nie znalazł szybkiego lekarstwa jak odzyskać tamtą "królewnę", więc wrócił do znanego sobie wzorca - płacz w poduchę i masturbacja swoim (wydumanym) cierpieniem, gloryfikacja go.. i tak do następnej "szczęściary".
And the story goes on & on & on.. wink

Po co to tak analizować? Oni i tak skupiają się tylko na tych niedostępnych, dlaczego Ty chcesz tracić czas skupiając się na nich? smile
Przecież to nawet nie jest ciekawe ani niczego pozytywnego nie wnosi.

ech....elle- ja wlasnie zastanawiam sie nad soba...

z doswiadczenia wynika, ze "przyciagam takich", czyli tylko tacy mnie interesuja, (bo innych odrzucam)

na poczatku- podczas poznawania kieruje sie tylko inteligencja faceta, i wspolnymi upodobaniami.
ooo, przyklad-spojrzalam na profil kolejnego pana- zainteresowania:
muzyka klasyczna
literatura
gory
architektura...
jesli mnie zaczepi i bedzie gadal sensownie- to go nie splawie...

(czyli - jesli mnie zaczepi znow bedzie to samo? musze szukac kogos kto lubi disco polo i tvn?)

241

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

czyli - jesli mnie zaczepi znow bedzie to samo? musze szukac kogos kto lubi disco polo i tvn?)

Nie. Nie rozumiesz na czym polega "przyciąganie".
To nie kwestia tego, co łączy tych panów na 1-szym, powierzchownym planie, jak np." zainteresowania, nie odrzucający wygląd, ciekawa rozmowa, etc.

Prawdziwe przyciąganie odbywa się "poniżej radaru", czyli na poziomie waszych podświadomości.

Świadomie to Ty może i widzisz interesującego, przystojnego fana literatury pięknej i muzyki klasycznej, ale Twoja podświadomość widzi jakieś 100% więcej tego, co Tobie umyka. Czyli zanim go dobrze poznasz, ona już wie jakie ma wzorce i czy będzie Ci pod tym względem pasować. A wtedy już ona wszystkim się zajmie smile

Kumasz? Czy dalej będziesz szukała "miny" na poziomie  blisko powierzchni?

242

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

czyli - jesli mnie zaczepi znow bedzie to samo? musze szukac kogos kto lubi disco polo i tvn?)

Nie. Nie rozumiesz na czym polega "przyciąganie".
To nie kwestia tego, co łączy tych panów na 1-szym, powierzchownym planie, jak np." zainteresowania, nie odrzucający wygląd, ciekawa rozmowa, etc.

Prawdziwe przyciąganie odbywa się "poniżej radaru", czyli na poziomie waszych podświadomości.

Świadomie to Ty może i widzisz interesującego, przystojnego fana literatury pięknej i muzyki klasycznej, ale Twoja podświadomość widzi jakieś 100% więcej tego, co Tobie umyka. Czyli zanim go dobrze poznasz, ona już wie jakie ma wzorce i czy będzie Ci pod tym względem pasować. A wtedy już ona wszystkim się zajmie smile

Kumasz? Czy dalej będziesz szukała "miny" na poziomie  blisko powierzchni?

slabo kumam...do mnie trzeba wprost- ja prosta baba jestem...

jesli zaczepia mnie czlowiek, ktory pasuje(jak ten magnes), to moge sprawdzac, czy pasuje przy glebszym poznaniu, lub odpuscic od razu.

jesli sprawdzam- i za KAZDYM razem nie pasuje(odpycha), tos nie halo...
i tu sie zaczyna myslenie, ze ze mna cos nie tak, ze nie nadaje sie do zwiazkow, ze mi czegos brakuje, ze nie warta jestem....
rozumiesz- nakrecam sie negatywnie...

243

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Nie rozumiesz faktycznie, poddaje się.

244

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Mądre rzeczy piszecie. Później przeczytam to jeszcze raz i się do tego odniose. Teraz napisze tylko ze ja nigdzie nie pisałam ze się w nim zakochałam yikes
I że napisał do mnie yikes takie pierdu Pierdu

245

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

athreyu - wpadł tu, jak po ogień po pomoc, ale już go nie ma i nie sądzę by zagrzał tu miejsce na dłużej.
Zrobiło się niewygodnie, nie znalazł szybkiego lekarstwa jak odzyskać tamtą "królewnę", więc wrócił do znanego sobie wzorca - płacz w poduchę i masturbacja swoim (wydumanym) cierpieniem, gloryfikacja go.. i tak do następnej "szczęściary".
And the story goes on & on & on.. wink

Tęsknisz ? wink

Jestem kobieto (puchu marny), tylko biegam od wczoraj a to po psychologach, a to dodatkowe zajęcia mam, dorabiam też do pensji, bo trochę lipa, no i mecz wczoraj był, więc odpocząłem od królewny, planów jej zdobycia i samobiczowania.

Nie podoba mi się też, że takich jak ja nazywa się tu "odrzutem". M am burdel w głowie, ale chociaż staram się (na tyle, na ile umiem, czyli jeszcze niewiele) go ogarniać.

246

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

He he, uderz w stół. Wiedziałam jak Cię wywołać tongue

Nie podoba mi się też, że takich jak ja nazywa się tu "odrzutem".

Nie bądź małym hipokrytą..Pamiętasz jak nazwałeś "Obiekt no 1" - Panią z deficytami? :>
Na głaskanie po główce przyjdzie czas, ale to jeszcze nie teraz wink

247

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

He he, uderz w stół. Wiedziałam jak Cię wywołać tongue

Nie podoba mi się też, że takich jak ja nazywa się tu "odrzutem".

Nie bądź małym hipokrytą..Pamiętasz jak nazwałeś "Obiekt no 1" - Panią z deficytami? :>
Na głaskanie po główce przyjdzie czas, ale to jeszcze nie teraz wink

Pani miała zaburzenia emocjonalne i nie tylko. Nie nazwałem jej jednak odrzutem. Szczerze mówiąc poczułem się dotknięty. Nie zrozpaczony, ale dotknięty. No, ale tu wracamy do tego, że mi przede wszystkim jest trudno zaakceptować to, że nie jestem normalny, znaczy zdrowy.

Swoją drogą, kiedyś jak "biegałem" po sympatii i kobieta miała napisane, że poszukuje mężczyzny stabilnie emocjonalnego, to od razu ją omijałem szerokim łukiem, bo wiedziałem, że jestem spalony na starcie.

Jestem cholernym wrażliwcem i to mi w życiu nie pomaga. Wszystko przeżywam bardziej. Pół biedy, że dzięki temu np. otworzyłem się dawno np. na piękno natury, ale tak samo mocno przeżywam negatywne uczucia i to już nie jest takie fajne.

248

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

noo, to teraz wypiszcie madre rzeczy....a ja poczytam i sie odniose.. wink

249

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:

4 randka zaczynaja sie teksty" nie jestem ciebie wart", "mozesz sobie znalezc innego", "czemu taka dziewczyna jak ty jest sama?"
   slowem, zaczyna sie oddalac...

A na ile na tych pierwszych trzech randkach pokazujesz siebie prawdziwą, a na ile "model współczesnej kobiety" - silną, niezależną, przebojową, taką co to jak się facet nie spisze, to go wykastruję ?

250 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-14 20:30:31)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Pani miała zaburzenia emocjonalne i nie tylko

Z tego co pisałeś, Lejdi- królewna też je miała i to takie BIG TIME, tyle że.. czułeś , że nią mógłbyś bardziej zaszpanować w towarzystwie, więc wspaniałomyślnie przymrużyłeś na to oczka? :>
Twoje słowa, to nie atak.. Po prostu bądź ze sobą uczciwy.




Swoją drogą, kiedyś jak "biegałem" po sympatii i kobieta miała napisane, że poszukuje mężczyzny stabilnie emocjonalnego

Ja tak kiedyś miałam wpisane, to byłam Ja. Odrzuciłeś MNIE! <liść w twarz>
hahahha big_smilewink

251

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:
oldorando napisał/a:

4 randka zaczynaja sie teksty" nie jestem ciebie wart", "mozesz sobie znalezc innego", "czemu taka dziewczyna jak ty jest sama?"
   slowem, zaczyna sie oddalac...

A na ile na tych pierwszych trzech randkach pokazujesz siebie prawdziwą, a na ile "model współczesnej kobiety" - silną, niezależną, przebojową, taką co to jak się facet nie spisze, to go wykastruję ?

ano, tego nie wiem...
w opinii panow na pewna siebie, w mojej intencji na ostrozna.

nie zapraszam do domu, nie robie tajemnic, ale tez nie wywlekam zyciorysu...
raczej rozmawiam o dupie maryny...

moze jakims kluczem jest to, ze jestem sama?
wiekszosc kobiet jednak kogos ma.
no i sama od lat- to podejrzane jest, ale co mam klamac?

252

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

Pani miała zaburzenia emocjonalne i nie tylko

Z tego co pisałeś, Lejdi- królewna też je miała i to takie BIG TIME, tyle że.. czułeś , że nią mógłbyś bardziej zaszpanować w towarzystwie, więc wspaniałomyślnie przymrużyłeś na to oczka? :>
Twoje słowa, to nie atak.. Po prostu bądź ze sobą uczciwy.




Swoją drogą, kiedyś jak "biegałem" po sympatii i kobieta miała napisane, że poszukuje mężczyzny stabilnie emocjonalnego

Ja tak kiedyś miałam wpisane, to byłam Ja. Odrzuciłeś MNIE! <liść w twarz>
hahahha big_smilewink

Nie odrzuciłem. UCIEKŁEM ! big_smile

Tak, Lejdi-Królewna też ma swoje za uszami, ale wiesz - ja wyszedłem z założenia, że "gdybym ja był inny, to by było inaczej..." Ba, wyszedłem z założenia, że przy tak trudnej babie wzrosnę. To ja miałem(mam) problem z lękiem, więc miałem okazję z nim popracować. Niestety okazał się zbyt silny, a niewiasta raz, że lubiła się nim karmić, a dwa wiedziała, że jestem bezpieczną opcją - widziała jak się uzależniłem i sobie poużywała.

Nie podoba mi się to, że cały czas wmawiasz mi, że to miała być broszka, którą sobie przypnę do koszuli i będę nią świecił przed innymi. Choć rzeczywiście, byo tak, że ona mnie całkowicie zasłoniła i już nie musiałem myśleć o sobie, bo tylko łona, łona i łona... 

Ktoś pyta - "Co u Ciebie ?" A ja: "U mnie spoko, ale Łona to, łona tamto..." Widzę to.

Z drugiej strony sama przyznałaś, że nie wiesz jak to jest z motylami w brzuchu, więc trochę też nie do końca możesz wiedzieć co ja i wielu mi podobnych, choćby tu na forum w danej chwili czuło/czują".

253

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Z drugiej strony sama przyznałaś, że nie wiesz jak to jest z motylami w brzuchu, więc trochę też nie do końca możesz wiedzieć co ja i wielu mi podobnych, choćby tu na forum w danej chwili czuło/czują".

Otóż nieprawda.

Czym sa "motyle" w brzuszku, vel, kisiel i miękkie kolana - to ja wiem.. oj wiem smile Tyle, że przytrafiło mi się to góra 2 razy w życiu.
Różnica taka, że ja potrafię odróżnić pożądanie wzbudzone wrażeniem jakie ktoś robi na podstawie warunków zew. + inne atrybuty, a Miłością. U Ciebie to się wszystko zlewa w jedno i takiego rozróżnienia nie ma.
Pała stoi = love krowe.

Gdyby Miłość polegała na reagowaniu na ruchy prącia to by tych love była zbyt duża do przerobienia na 1 wcielenie ilość. Rozumiesz?

254

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:
athreyu napisał/a:
oldorando napisał/a:

4 randka zaczynaja sie teksty" nie jestem ciebie wart", "mozesz sobie znalezc innego", "czemu taka dziewczyna jak ty jest sama?"
   slowem, zaczyna sie oddalac...

A na ile na tych pierwszych trzech randkach pokazujesz siebie prawdziwą, a na ile "model współczesnej kobiety" - silną, niezależną, przebojową, taką co to jak się facet nie spisze, to go wykastruję ?

ano, tego nie wiem...
w opinii panow na pewna siebie, w mojej intencji na ostrozna.

nie zapraszam do domu, nie robie tajemnic, ale tez nie wywlekam zyciorysu...
raczej rozmawiam o dupie maryny...

moze jakims kluczem jest to, ze jestem sama?
wiekszosc kobiet jednak kogos ma.
no i sama od lat- to podejrzane jest, ale co mam klamac?

No kłamać to nie. Ja ci powiem tak - ja jestem pipa, więc ja bym uciekł. Więc można zaryzykować, że Ci co uciekają, to też pipy. Więc pytanie, czy to nie in plus dla Ciebie, że przynajmniej wiesz, że ominęła Cię relacja z potencjalną pipą.


Z drugiej strony ja nigdy nie dostałem szansy (głównie bo sam uciekałem), więc też nie do końca wiadomo jak wielką pipą jestem. Może jakbym trafił na panią, która w umiejętny sposób przebrnęłaby przez te moje ucieczki to okazałoby się że jestem fajnym facetem. Może. Bo równie dobrze mógłby się okazać, że jakby ten cholerny stres z ryzykiem odrzucenia by minął, okazałbym się dupkiem, co złapał pannę na misa, a teraz cwaniakuję. Ja głownie uciekam z obawy, że kogoś mogę zranić, więc znikąd się to nie bierze.

255

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Z drugiej strony ja nigdy nie dostałem szansy (głównie bo sam uciekałem

acha

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

256

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

Z drugiej strony sama przyznałaś, że nie wiesz jak to jest z motylami w brzuchu, więc trochę też nie do końca możesz wiedzieć co ja i wielu mi podobnych, choćby tu na forum w danej chwili czuło/czują".

Otóż nieprawda.

Czym sa "motyle" w brzuszku, vel, kisiel i miękkie kolana - to ja wiem.. oj wiem smile Tyle, że przytrafiło mi się to góra 2 razy w życiu.
Różnica taka, że ja potrafię odróżnić pożądanie wzbudzone wrażeniem jakie ktoś robi na podstawie warunków zew. + inne atrybuty, a Miłością. U Ciebie to się wszystko zlewa w jedno i takiego rozróżnienia nie ma.
Pała stoi = love krowe.

Gdyby Miłość polegała na reagowaniu na ruchy prącia to by tych love była zbyt duża do przerobienia na 1 wcielenie ilość. Rozumiesz?

Błąd. Pierwsza kobieta fizycznie zaczęła mnie pociągać po miesiącu regularnych spotkań. Druga owszem - od razu, ale ja mimo wszystko dopuszczam do siebie rozum, patrzę wewnątrz, staram się spojrzeć co to za dusza, ważna jest np. dla mnie duchowość, czy jest pociąg w tą stronę, czy jest poszukiwanie, otwartość. Ważne są dla mnie wartości, ta mówiła jasno o rodzinie, mówiła o miłości, a żadną super pięknością nie jest, ot normalna kobieta. Ale fakt, faktem pociąg fizyczny do niej też miałem/mam jak pendolino.

257

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:
oldorando napisał/a:
athreyu napisał/a:

A na ile na tych pierwszych trzech randkach pokazujesz siebie prawdziwą, a na ile "model współczesnej kobiety" - silną, niezależną, przebojową, taką co to jak się facet nie spisze, to go wykastruję ?

ano, tego nie wiem...
w opinii panow na pewna siebie, w mojej intencji na ostrozna.

nie zapraszam do domu, nie robie tajemnic, ale tez nie wywlekam zyciorysu...
raczej rozmawiam o dupie maryny...

moze jakims kluczem jest to, ze jestem sama?
wiekszosc kobiet jednak kogos ma.
no i sama od lat- to podejrzane jest, ale co mam klamac?

No kłamać to nie. Ja ci powiem tak - ja jestem pipa, więc ja bym uciekł. Więc można zaryzykować, że Ci co uciekają, to też pipy. Więc pytanie, czy to nie in plus dla Ciebie, że przynajmniej wiesz, że ominęła Cię relacja z potencjalną pipą.


Z drugiej strony ja nigdy nie dostałem szansy (głównie bo sam uciekałem), więc też nie do końca wiadomo jak wielką pipą jestem. Może jakbym trafił na panią, która w umiejętny sposób przebrnęłaby przez te moje ucieczki to okazałoby się że jestem fajnym facetem. Może. Bo równie dobrze mógłby się okazać, że jakby ten cholerny stres z ryzykiem odrzucenia by minął, okazałbym się dupkiem, co złapał pannę na misa, a teraz cwaniakuję. Ja głownie uciekam z obawy, że kogoś mogę zranić, więc znikąd się to nie bierze.

jest w tym troche racji...(jakas logika)

widzisz, wszyscy panowie oczekuja, ze sie zakocham, ze bede slac smsy, domagaja sie mojej uwagi...
a ja taka jestem "nie narzucajaca sie", nie inicjuje, odpowiadam na propozycje, jestem zgodna, ale na nic nie nalegam..

nie wiem, co by bylo, jak bym zaczela "walczyc" o takiego- tylko to glupie- walczyc o kogos, kogo nie znam i z kim walczyc- z nim?

258

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Wszystko fajnie.. i co dalej?

Wiemy już, że planujesz zostać miliarderem, zapuścić brodę i wąsa i wyprzystojnieć do nieprzytomności, zanim poczynisz awanse po raz kolejny w jej kierunku..

Czy możemy się spodziewać tego wydarzenia jeszcze pod koniec tego roku kalendarzowego czy to by było niedorzecznie szybko?

ORaz: co to znaczy "uciec" w sytuacji, gdy się z kimś spotykasz regularnie. Przestajesz odbierać telefony, uciekasz prosto z domu od kogoś i biegniesz przed siebie, czy jak to jest?:)

Mów, a ja zrobię herbatę. Komu jeszcze? wink

259

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:
athreyu napisał/a:
oldorando napisał/a:

ano, tego nie wiem...
w opinii panow na pewna siebie, w mojej intencji na ostrozna.

nie zapraszam do domu, nie robie tajemnic, ale tez nie wywlekam zyciorysu...
raczej rozmawiam o dupie maryny...

moze jakims kluczem jest to, ze jestem sama?
wiekszosc kobiet jednak kogos ma.
no i sama od lat- to podejrzane jest, ale co mam klamac?

No kłamać to nie. Ja ci powiem tak - ja jestem pipa, więc ja bym uciekł. Więc można zaryzykować, że Ci co uciekają, to też pipy. Więc pytanie, czy to nie in plus dla Ciebie, że przynajmniej wiesz, że ominęła Cię relacja z potencjalną pipą.


Z drugiej strony ja nigdy nie dostałem szansy (głównie bo sam uciekałem), więc też nie do końca wiadomo jak wielką pipą jestem. Może jakbym trafił na panią, która w umiejętny sposób przebrnęłaby przez te moje ucieczki to okazałoby się że jestem fajnym facetem. Może. Bo równie dobrze mógłby się okazać, że jakby ten cholerny stres z ryzykiem odrzucenia by minął, okazałbym się dupkiem, co złapał pannę na misa, a teraz cwaniakuję. Ja głownie uciekam z obawy, że kogoś mogę zranić, więc znikąd się to nie bierze.

jest w tym troche racji...(jakas logika)

widzisz, wszyscy panowie oczekuja, ze sie zakocham, ze bede slac smsy, domagaja sie mojej uwagi...
a ja taka jestem "nie narzucajaca sie", nie inicjuje, odpowiadam na propozycje, jestem zgodna, ale na nic nie nalegam..

nie wiem, co by bylo, jak bym zaczela "walczyc" o takiego- tylko to glupie- walczyc o kogos, kogo nie znam i z kim walczyc- z nim?

No ja walczyłem o nią z nią samą i sobą samym. Nie pytaj jak poległem... Leżę do dziś big_smile

No więc własnie. Tutaj do głosu dochodzą takie przekonania jak: "o miłość trzeba walczyć", "na miłość trzeba zasłużyć", "jestem nie wystarczająco dobry/dobra by być kochanym/kochaną"... Ale ja tylko tak teoretyzuję, bo sam w temacie jestem noga.

260

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

Wszystko fajnie.. i co dalej?

Wiemy już, że planujesz zostać miliarderem, zapuścić brodę i wąsa i wyprzystojnieć do nieprzytomności, zanim poczynisz awanse po raz kolejny w jej kierunku..

Czy możemy się spodziewać tego wydarzenia jeszcze pod koniec tego roku kalendarzowego czy to by było niedorzecznie szybko?

ORaz: co to znaczy "uciec" w sytuacji, gdy się z kimś spotykasz regularnie. Przestajesz odbierać telefony, uciekasz prosto z domu od kogoś i biegniesz przed siebie, czy jak to jest?:)

Mów, a ja zrobię herbatę. Komu jeszcze? wink

dla mnie zielona- poprosze....:)

Posty [ 196 do 260 z 662 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pomóżcie mi zrozumieć

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026