netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

pomóżcie mi zrozumieć

661 odpowiedzi31 640 wyświetleńzałożony przez black_widow, 11.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pomóżcie mi zrozumieć

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 586 do 650 z 662 ]

586

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

wspólne słuchanie muzyczki, posiłki, pogaduchy, telewizja, przytulanki, sranki..

Hehe, u mnie to był główny powód zakończenia - było "zbyt normalnie" (czytaj: nudno). Jak to wszystko zależy co kto ma w głowie, zobaczcie wink

Ale zakończenia przez kogo ?

No ja dorzucam od siebie koncerty. Uwielbiam muzykę. Ktoś tu wspomniał o nocy muzeów. Też biere. Ogólnie wyjścia od czasu do czasu, byle nie na disco.

Wycieczki. Kocham podróżować. Tylko z braku kasy, u mnie to są często podróże low cost. Albo pieszo ze 20 km, ale w maju to raj aż się prosi - kanapki w plecak, herbatę ze sobą i na przód w las.

587

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Zakończyłam oficjalnie ja, ale -pisałam już o tym - czułam, że on się męczył i nie pomyliłam się.
Więc tu akurat nie miało znaczenia kto te słowa wypowiedział na głos.

Jestę wbrew pozorom introwertykię wink i dlatego juz wiem, że umęczę się wzajemnie z kimś takim jak poprzednicy.

588

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

athreyu to ja nie wiem co ta Pani z korpo Ci proponowała za rozrywki. Co do podróży faktycznie kaska się przydaje. Ty to taki włóczykij.
Elle pewnie faceci patrząc na Ciebie i sztangi oraz Twoje pasję tworzą sobie obraz wiecznie napalonej dziewczyny, która będzie obdarowywać ich swoją energią, zamiast poznać kogoś od podszewki tworzą sobie iluzję w jaką chcieli by wierzyć.

589

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Elle pewnie faceci patrząc na Ciebie i sztangi oraz Twoje pasję tworzą sobie obraz wiecznie napalonej dziewczyny, która będzie obdarowywać ich swoją energią, zamiast poznać kogoś od podszewki tworzą sobie iluzję w jaką chcieli by wierzyć.

Pewnie coś w tym jest.. Dlatego ostatnio spodobała mi się wizja by mieć mężczyznę, który podziela moja pasje, albo chociaż rozumie i wspiera.
Ale chciałabym by to przyszło naturalnie.

Owszem, poznaję panów, którzy tez to lubią, ale wiadomo.. Tak jak napisałaś, nie każdemu zależy na tym by poznać MNIE, a nie mnie w pozycji w przysiadzie wink

590

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
redapples napisał/a:

athreyu to ja nie wiem co ta Pani z korpo Ci proponowała za rozrywki. Co do podróży faktycznie kaska się przydaje. Ty to taki włóczykij.
Elle pewnie faceci patrząc na Ciebie i sztangi oraz Twoje pasję tworzą sobie obraz wiecznie napalonej dziewczyny, która będzie obdarowywać ich swoją energią, zamiast poznać kogoś od podszewki tworzą sobie iluzję w jaką chcieli by wierzyć.

Pan i z korpo, jak już wielokrotnie wspomniałem, jest też artystyczną duszą. Nie chcę zdradzać szczegółów, ale zapraszała tam, gdzie można było jej talent zobaczyć publicznie.

I tu ból. Bo wiem, gdzie nadal można to zobaczyć, tylko zaproszeń ni ma wink

Włóczykij. Dokładnie. Póki co, bo jak KIEDYŚ zacznę zarabiać... big_smile

Ale dobre i to włóczykijowanie na ten czas. Przynajmniej coś zwiedziłem/zobaczyłem.

Dopóki nie poukładam się jakoś wewnętrznie i z kasą, będę tak czasem włóczykijował.

Ostatnio nawet zastanawiałem się nad założeniem vloga o Polsce. Że gdzieś "se" jadę w weekend, film z tego kręcę i wrzucam do neta, że Zielonej Górze to lubią Bachusa, a w Rzeszowie to mają rondo dla pieszych, ale pomyślałem, potem stwierdziłem, że już pewnie ktoś to robi, a w ogóle, to nie mam z kim i na 10 minutach przemyśleń się skończyło.

591

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Pan i z korpo, jak już wielokrotnie wspomniałem, jest też artystyczną duszą. Nie chcę zdradzać szczegółów, ale zapraszała tam, gdzie można było jej talent zobaczyć publicznie.

Tez poznałam w tym roku jednego takiego pana, który zrobił na mnie swoja pasją wrażenie. I również można go było zobaczyć mając zaproszenie wink
Tyle, że nie skusiłam się raz, drugi i trzeci, bo poprzednie jego zaproszenie dotyczyły zgoła innych dziedzin i skutecznie mnie przekonały czego tak naprawdę szuka i w czym ta pasja ma być pomocna.

Poza tym, pan był dużej klasy narcyzem, nie dało się tego nie zauważyć i znieść na dłuższa metę.

Podejrzewam, że z panią z korpo było podobnie.



Zresztą, 3/4 narcyzów nie musi posiadać nawet wielkiego talentu w tym co robi, chodzi o sam fakt, że CHCĄ i LUBIĄ się pokazywac, to daje złudzenie, że się na tym znają jakoś wybitnie wink

Ja po krótkim czasie, jak mi opadło wrażenie wywołane warunkami zew. tego pana (a wciąż jestę człowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce! wink) to dostrzegłam, że jego gra jest dość mierna jak na to co orientuję się JA, nawet nie grając.. a oboje ustaliliśmy , że słuch mam niezły wink

Więc to zawsze jest kwestia "efektu wow", a jak komuś się rzadko zdarza by ktoś taki zwrócił na niego uwagę to ten efekt nie opada tak szybko wink

592

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

Pan i z korpo, jak już wielokrotnie wspomniałem, jest też artystyczną duszą. Nie chcę zdradzać szczegółów, ale zapraszała tam, gdzie można było jej talent zobaczyć publicznie.

Tez poznałam w tym roku jednego takiego pana, który zrobił na mnie swoja pasją wrażenie. I również można go było zobaczyć mając zaproszenie wink
Tyle, że nie skusiłam się raz, drugi i trzeci, bo poprzednie jego zaproszenie dotyczyły zgoła innych dziedzin i skutecznie mnie przekonały czego tak naprawdę szuka i w czym ta pasja ma być pomocna.

Poza tym, pan był dużej klasy narcyzem, nie dało się tego nie zauważyć i znieść na dłuższa metę.

Podejrzewam, że z panią z korpo było podobnie.



Zresztą, 3/4 narcyzów nie musi posiadać nawet wielkiego talentu w tym co robi, chodzi o sam fakt, że CHCĄ i LUBIĄ się pokazywac, to daje złudzenie, że się na tym znają jakoś wybitnie wink

Ja po krótkim czasie, jak mi opadło wrażenie wywołane warunkami zew. tego pana (a wciąż jestę człowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce! wink) to dostrzegłam, że jego gra jest dość mierna jak na to co orientuję się JA, nawet nie grając.. a oboje ustaliliśmy , że słuch mam niezły wink

Więc to zawsze jest kwestia "efektu wow", a jak komuś się rzadko zdarza by ktoś taki zwrócił na niego uwagę to ten efekt nie opada tak szybko wink

Chcesz powiedzieć że pan chciał Ci pokazać chwyty nie tylko na gitarę ? big_smile

593

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Chcesz powiedzieć że pan chciał Ci pokazać chwyty nie tylko na gitarę ?

Ta. Poznałam całą anatomię pana jeszcze zanim miało do 'mini recitalu' dojść, przy czym nawet o to nie prosiłam.
Był ciekawy "jak będę brzmieć", więc pewnie ma te "chwyty" opanowane już wink


W każdym razie, jak mu się z dystansu później przyjrzałam - not a big deal.. Po prostu koleś, który gra na basie i ma fajny typ urody dla mnie, ale od tamtego czasu poznałam kilku równie interesujących panów, więc nie mam fiksacji.
A nie mam, bo nie chciałam jej mieć <podpowiedź dla Ciebie> wink

594

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

Chcesz powiedzieć że pan chciał Ci pokazać chwyty nie tylko na gitarę ?

Ta. Poznałam całą anatomię pana jeszcze zanim miało do 'mini recitalu' dojść, przy czym nawet o to nie prosiłam.
Był ciekawy "jak będę brzmieć", więc pewnie ma te "chwyty" opanowane już wink


W każdym razie, jak mu się z dystansu później przyjrzałam - not a big deal.. Po prostu koleś, który gra na basie i ma fajny typ urody dla mnie, ale od tamtego czasu poznałam kilku równie interesujących panów, więc nie mam fiksacji.
A nie mam, bo nie chciałam jej mieć <podpowiedź dla Ciebie> wink

Tylko Ty nawet w to nie weszłaś. Zachowałaś zdrowy dystans - popatrzyłaś, dałaś sobie przestrzeń do podjęcia decyzji.

Ja wlazłem w to całym sobą i to jeszcze powiedzmy jest ok, czasem trzeba zaryzykować, tyle, że ja wlazłem w to nie mając swojego gruntu i mnie wessało...

595

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Jasne, bo ja potrafię odróżnić czy ktoś mnie potrzebuje, bo chce sobie "odhaczyć" kolejną panienkę czy chce MNIE dla mnie. Rozumiesz? wink

To jest bardzo łatwo rozróżnić wbrew pozorom, tylko trzeba umieć patrzeć i słuchać.. Patrzeć czy masz zwrotne zainteresowanie - ale nie na zasadzie 'nagrody' za okazywanie zainteresowania komuś, tylko bezinteresownie je wzbudzasz.
I słuchać, by nie umknęło Twojej uwadze czy ktoś zadaje TOBIE pytania, czy interesuje go jaki jesteś i co lubisz.

U narcyzów nigdy tego nie ma, lub w nawiązaniu do tego, co oni mówią zawsze. Liczysz się i istniejesz dopóki dajesz uwagę, podziw, dowartościowujesz.

Każdy ma coś z narcyza, to jest naturalne.. sęk w tym, żeby potrafić to w sobie znaleźć i obśmiać kiedy trzeba, a przede wszystkim zdjąć to z siebie w bliższych relacjach, inaczej to nie ma sensu.

A Ty wszedłeś w to, bo brak Ci doświadczenia i pojedyncze objawy powierzchownego zainteresowania wziąłeś za coś godnego inwestowania.

596

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

I słuchać, by nie umknęło Twojej uwadze czy ktoś zadaje TOBIE pytania, czy interesuje go jaki jesteś i co lubisz.

U narcyzów nigdy tego nie ma, lub w nawiązaniu do tego, co oni mówią zawsze. Liczysz się i istniejesz dopóki dajesz uwagę, podziw, dowartościowujesz.

A no nie było smile

Mam w swoim otoczeniu jeszcze jednego narcyza. Mój krewny. Od wielu lat ciągnie mnie do niego jak cholera - kiedyś, dla mnie wielki autorytet - z czasem zacząłem dostrzegać, że gadamy często, ale o tym co u niego, jaki on ma problem, jaki sukces ostatnio osiągnął, co on  będzie robił itd. Nigdy nie pyta co mu nie, nigdy nie zadzwoni na pogaduchy, tylko jak coś potrzebuję.  Mimo, że to widzę, jak nadal ciągnie mnie do niego, jak chciałbym z nim być na równi. Strasznie zabiegam o jego uwagę, ale mimo iż jesteśmy krewnymi, a wg niego nawet prawie przyjaciółmi, nigdy nie złożył mi nawet życzeń na urodziny. Co ciekawe, Ona ma bardzo wiele cech podobnych do niego. Jest chwilami tak podobna, że bałem się ich ze sobą poznać, bo są prawie jak dwie krople wody. A po środku ja. Mały chłopiec, który czuje do nich pociąg i chciałby trochę uwagi. Zastanawiające... Ale jest bez druga strona medalu. Oni ciągle w biegu, ciągle coś robią (on jest pracoholikiem), ja ciągle się opie****am. Oni idą do przodu, ja wlekę się z tyłu i mam jak mam. Więc też staram się uczyć od nich, patrzę, próbuj,ę to przeczepić na swój własny grunt. Co ciekawe, nie wiem jak Ona, ale on  jest bardzo nieszczęśliwy z tego co wiem, a jego rodzina bardzo cierpi z powodu jego zachowania.

Ale ja relację z nim traktuję jak wyzwanie, jak okazję do tego by się wnieść. Wzrosnąć. Stanąć z nim na równi. Tylko czy to ma sens ? Czy nie podążam za jego ideałem, za spełnieniem jego oczekiwań i czy nie podążam za czymś nieosiągalnym ? Czy nie chcę też w ten sposób zyskać aprobaty i uwagi nie jego, a ojca ?

Zastanawiające.

597

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Czy nie chcę też w ten sposób zyskać aprobaty i uwagi nie jego, a ojca ?

Pomedytuj nad tym zdaniem trochę.
Już czujesz, że trafia w sedno, a wyszło Ci zupełnie spontanicznie i prosto z podświadomości - ciąg skojarzeń: autorytet -> ktoś kto nie poświęcał mi uwagi -> Ojciec.  BINGO.

Ja miałam podobnie, dlatego wbrew pozorom dobrze rozumiem ludzi jak Ty.

Miałam (mam smile) narcystycznego Ojca, który z jednej strony nigdy nie poświęcał mi czasu i nie dał odczuć, że kocha, z drugiej - mogłam z nim zrobić naprawdę wiele grając na jego poczuciu winy i wyciągając te kwestie, gdzie zawalił i zaniedbał. Stałam się w tym po czasie mistrzynią..

Moje "relacje" z mężczyznami to były na początku relacje ze starszymi, bogatymi, ustawionymi panami (patrz - namiastka Tatusia), potem już z trochę młodszymi, tj. singlami w zbliżonym do mnie wieku z problemami, oczywiście wszyscy byli NARCYZAMI do potęgi) i ostatnie moje "podrygi" to była dziwna relacja z mocno zwichrowanym psychicznie narcyzem, który z kolei chciał być moim paziem i sługą, inaczej nie potrafił się w ogóle w naszej relacji odnaleźć.. Mówi Ci to coś? wink

Więc ja też przebyłam długą drogę.

598

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

Czy nie chcę też w ten sposób zyskać aprobaty i uwagi nie jego, a ojca ?

Pomedytuj nad tym zdaniem trochę.
Już czujesz, że trafia w sedno, a wyszło Ci zupełnie spontanicznie i prosto z podświadomości - ciąg skojarzeń: autorytet -> ktoś kto nie poświęcał mi uwagi -> Ojciec.  BINGO.

Ja miałam podobnie, dlatego wbrew pozorom dobrze rozumiem ludzi jak Ty.

Miałam (mam smile) narcystycznego Ojca, który z jednej strony nigdy nie poświęcał mi czasu i nie dał odczuć, że kocha, z drugiej - mogłam z nim zrobić naprawdę wiele grając na jego poczuciu winy i wyciągając te kwestie, gdzie zawalił i zaniedbał. Stałam się w tym po czasie mistrzynią..

Moje "relacje" z mężczyznami to były na początku relacje ze starszymi, bogatymi, ustawionymi panami (patrz - namiastka Tatusia), potem już z trochę młodszymi, tj. singlami w zbliżonym do mnie wieku z problemami, oczywiście wszyscy byli NARCYZAMI do potęgi) i ostatnie moje "podrygi" to była dziwna relacja z mocno zwichrowanym psychicznie narcyzem, który z kolei chciał być moim paziem i sługą, inaczej nie potrafił się w ogóle w naszej relacji odnaleźć.. Mówi Ci to coś? wink

Więc ja też przebyłam długą drogę.

JAk w międzyczasie pracowałaś ze sobą ?

599

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

JAk w międzyczasie pracowałaś ze sobą ?

Musiałam nauczyć się oddzielić w swojej głowie to jak byłam traktowana przez Ojca, a moimi marzeniami o tym, jak chciałam być traktowana i za czym tęskniłam.. a potem przejść po tym żałobę i zaakceptować Ojca jakim jest. Zwrócić mu wolność i nie szukać go w każdym kolejnym mężczyźnie.

Dopiero po tej 'żałobie' powoli nauczyłam się widzieć w mężczyznach nie wrogów ani pół-Bogów, tylko zwykłych ludzi, często z ogromnymi problemami emocjonalnymi, które potrafiłam juz bardzo wyraźnie dostrzegać spod tej maski pozornej siły.

600

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

JAk w międzyczasie pracowałaś ze sobą ?

Musiałam nauczyć się oddzielić w swojej głowie to jak byłam traktowana przez Ojca, a moimi marzeniami o tym, jak chciałam być traktowana i za czym tęskniłam.. a potem przejść po tym żałobę i zaakceptować Ojca jakim jest. Zwrócić mu wolność i nie szukać go w każdym kolejnym mężczyźnie.

Dopiero po tej 'żałobie' powoli nauczyłam się widzieć w mężczyznach nie wrogów ani pół-Bogów, tylko zwykłych ludzi, często z ogromnymi problemami emocjonalnymi, które potrafiłam juz bardzo wyraźnie dostrzegać spod tej maski pozornej siły.

Jak dobrze pójdzie - będę miał okazję zrobić to pod okiem terapeuty.

601 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-16 16:15:35)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

O ile trafisz na terapeutę z powołania, a nie Panią mgr psychologii wink

Mnie się to nie udało, zawsze wiedziałam więcej od specjalistów, na których trafiałam, przez co nie mogłam mieć do ich wiedzy zaufania, ani oddać się ich prowadzeniu.

Niemniej powodzenia.

602 Ostatnio edytowany przez athreyu (2015-05-16 16:20:18)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

O ile trafisz na terapeutę z powołania, a nie Panią mgr psychologii wink

Mnie się to nie udało, zawsze wiedziałam więcej od specjalistów, na których trafiałam.

Niemniej powodzenia.

Z powołania. Wiem co to za gość i wiem, że się specjalizuje w tym temacie. Jest ukierunkowany na ten temat od lat. W przyszłym tygodniu się dowiem czy się dostałem. Trzeba próbować. Sam tego nie ogarnę. Sam kręcę się w kółko od lat.

EDIT> To chcesz zobaczyć jak wyglądam ? Zobaczysz jak wygląda facet, który w wieku 34 lat nie miał dziewczyny wink

603

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Jasne, ja Ci nie mówię żebyś to robił sam. Tylko krytycznie podchodź do specjalistów.

he.. no dobra, dawaj. Tylko nie wiem czy do mnie można maila stąd wysłać, ponoć nie.

604

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

Jasne, ja Ci nie mówię żebyś to robił sam. Tylko krytycznie podchodź do specjalistów.

he.. no dobra, dawaj. Tylko nie wiem czy do mnie można maila stąd wysłać, ponoć nie.

No nie można.

605 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-16 16:28:26)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

.

606 Ostatnio edytowany przez athreyu (2015-05-16 16:28:50)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Sprawdź pocztę.

I możesz edytować.

O k***a wysłałem Ci z oficjalnej poczty hmm

Ech, jestem debeściak big_smile

Zachowaj moje dane dla siebie proszę.

607

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

A myślałam, że to ksywka na potrzeby maila, ale dobrze wiedzieć big_smile


spoko loko, we mnie jak w studnie wink

608

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

A myślałam, że to ksywka na potrzeby maila, ale dobrze wiedzieć big_smile


spoko loko, we mnie jak w studnie wink

Facebook'a nie mam, więc nie masz co szukać wink . Usunąłem konto, bo stwierdziłem, że tam jestem taki zajebisty, a rzeczywistości nie jestem i, że czasem dla potrzeb FB zachowuję się nienaturalnie, byle tylko mieć fajne foto, więc skasowałem konto.

609

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Nie szukałam Cię, wyluzuj wink


Ale fajnie, że masz dystans do społecznościówek <ok>

610

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

Nie szukałam Cię, wyluzuj wink


Ale fajnie, że masz dystans do społecznościówek <ok>

To nie dystans. To kolejna ucieczka i nieumiejętność zapanowania nad swoim zachowaniem.

Moje skasowanie FB to klasyczna ucieczka.

611

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

To tylko FB - jest wartościowy w sprawach marketingowych  to fakt, ale na codzień nie każdy musi mieć chęć regularnego udzielania się tam, ja nie mam.

JEst fajny gdy masz znajomych rozsianych po kraju, z ktorymi trudno o codzienny kontakt.

612

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

daliscie mi do myslenia....
ide poczytac warek"czy warto walczyc o mezczyzne"

wnioskami sie podziele, jak wroce....

613 Ostatnio edytowany przez redapples (2015-05-16 18:17:12)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Eeee no ja fotki nie dostanę smile.

Co do mnie to ja nie znalazłam paternu w moich byłych, pierwszy alkoholik, bił wszystkich oprócz mnie, bo wiedział że oddam, drugi byłam z nim 8 lat ale ciężko mi teraz powiedzieć jaki miał charakter, byłam z nim bo nie pił i był miły (nie miał swojego zdania i mnie zdradził):), trzeci lubił wypić i raz mnie wyzwał, charakterny mający swoje zdanie, w środku chyba właśnie taki zagubiony i mnie zdradził, jego siła przykrywała jego słabości, 4 z tym rozmawiało mi się rewelacyjnie, tylko on był jak chorągiewka miał dużo zainteresowań, ale nagle zaczęło go być za dużo, zaczął interesować się tym czym ja, taki kameleon i również mnie wyzwał, ale nie ukrywam że sprowokowałam tą sytuację troszkę, ojciec agresor, nigdy w domu, zero kompromisów, ciągła walka i ucieczki.
Pocieszam się ze ostatni facet jakby nie patrząc był w miarę ok miał cechy pozostałych kumulacja, ale o słabszej sile rażenia.
Ważne że chyba wiem jakie ja mam braki smile, wiem jak się zachowywałam przy tych różnych osobowościach i co ze mnie wychodziło, ale mimo wszystko zawsze miałam swoje życie, bo ja czasem lubię do niego uciec.

FB mam i często coś wstawiam, ale raczej jakieś artykuły, czy też zapisuję się na imprezy, nie prowadzę tam relacji ze swojego życia smile, nieliczne osoby wiedzą co i jak i to mi wystarczy.

a to są wnioski do jakich ja doszłam w ostatnim roku posiedzeń na forum i tego się trzymam.


@Elle quote
I słuchać, by nie umknęło Twojej uwadze czy ktoś zadaje TOBIE pytania, czy interesuje go jaki jesteś i co lubisz.
powoli nauczyłam się widzieć w mężczyznach nie wrogów ani pół-Bogów, tylko zwykłych ludzi

614

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

no, to ja o sobie:

w zwiazkach bylam 2
3lata i 10 lat. o ile to mozna nazwac zwiazkiem- raczej "mieszkalismy razem"

i zawsze mialam facetow z dolnej polki- wyksztalcenie podstawowe, zero ambicji, zero wkladu w zwiazek.


i tak sobie mysle:
jesli jestem taka "nie starajaca sie o niego", taka wycofana, to trafiam na takich , ktorzy nie sa wobec siebie krytyczni, ktorzy "nigdy sobie nic nie maja do zarzucenia", sa tez bezczelni- typ, ktory jak drzwiami wyrzucisz, oknem wroci. sa- i to jest ich jedyny atut, jedyny wklad,
(obserwuje to teraz na pewnej znajomej)

facet, ktory ma kompleksy, jest nie pewny siebie, nie jest pewny swojej atrakcyjnosci, potrzebuje potwierdzenia.
(cos, jak athreyu)- gdyby kobieta o niego walczyla, doceniala go(mowila mu to), to by nie uciekl...

czyli to w mojej postawie lezy pies pogrzebany- ja nie tyle nie odpycham, co nie przyciagam...
odwrotnie, niz black- widow(odnosze sie do wpisu w tym watku)- mnie nie trzeba powstrzymywac, zebym nie odpisala, zebym nie zagajala, nie nie trzeba "dawac po lapach", tylko przeciwnie- potrzebuje zachety, zmotywowania, zeby napisac.
zeby nie uciec, nie wycofac sie...

bo ta druga strona(jesli nie jest burakiem- a o takich nie mowimy, bo nie warto)- sama nie chce sie narzucac, sama sie wycofuje, jesli trafia na opor.
tak moze byc.- nie wiem- moze sie myle....

615

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
redapples napisał/a:

Eeee no ja fotki nie dostanę smile.

Co do mnie to ja nie znalazłam paternu w moich byłych, pierwszy alkoholik, bił wszystkich oprócz mnie, bo wiedział że oddam, drugi byłam z nim 8 lat ale ciężko mi teraz powiedzieć jaki miał charakter, byłam z nim bo nie pił i był miły (nie miał swojego zdania i mnie zdradził):), trzeci lubił wypić i raz mnie wyzwał, charakterny mający swoje zdanie, w środku chyba właśnie taki zagubiony i mnie zdradził, jego siła przykrywała jego słabości, 4 z tym rozmawiało mi się rewelacyjnie, tylko on był jak chorągiewka miał dużo zainteresowań, ale nagle zaczęło go być za dużo, zaczął interesować się tym czym ja, taki kameleon i również mnie wyzwał, ale nie ukrywam że sprowokowałam tą sytuację troszkę, ojciec agresor, nigdy w domu, zero kompromisów, ciągła walka i ucieczki.
Pocieszam się ze ostatni facet jakby nie patrząc był w miarę ok miał cechy pozostałych kumulacja, ale o słabszej sile rażenia.
Ważne że chyba wiem jakie ja mam braki smile, wiem jak się zachowywałam przy tych różnych osobowościach i co ze mnie wychodziło, ale mimo wszystko zawsze miałam swoje życie, bo ja czasem lubię do niego uciec.

FB mam i często coś wstawiam, ale raczej jakieś artykuły, czy też zapisuję się na imprezy, nie prowadzę tam relacji ze swojego życia smile, nieliczne osoby wiedzą co i jak i to mi wystarczy.

Sprawdź pocztę.

A ja sobie włóczykije. Kumpel, ten od pożyczania pieniędzy - wymyślił, że jedziemy do stolycy na noc muzeów. Nie cieszę się, bo to nie moje... Jadę tam, żeby nie siedzieć przed kompem, albo bez kompa użalając się.

Bawcie się. Zajrzę jutro.

Redka, co masz w sobie, że prawie każdy musiał zaspokoić Twoją potrzebę bycia wyzwaną ?

616

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:

no, to ja o sobie:


facet, ktory ma kompleksy, jest nie pewny siebie, nie jest pewny swojej atrakcyjnosci, potrzebuje potwierdzenia.
(cos, jak athreyu)- gdyby kobieta o niego walczyla, doceniala go(mowila mu to), to by nie uciekl...

tak moze byc.- nie wiem- moze sie myle....

BINGO. Mnie by wręcz chyba trzeba było za rąsie prowadzić i to jeszcze delikatnie, żeby się pan athreyu nie obraził, albo nie uciekł z płaczem jak zrobi coś nie tak. Moja ostatnia relacja dzieliła się na dwa etapy - ona wpatrzona we mnie i dzwoniąca codziennie (szło zajebiście) - potem coś "odje**em (bo było za dobrze) i ona przekazała mi kierownicę samemu łapiąc dystans. No to rozbiłem się na pierwszym zakręcie wink

617

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:
oldorando napisał/a:

no, to ja o sobie:


facet, ktory ma kompleksy, jest nie pewny siebie, nie jest pewny swojej atrakcyjnosci, potrzebuje potwierdzenia.
(cos, jak athreyu)- gdyby kobieta o niego walczyla, doceniala go(mowila mu to), to by nie uciekl...

tak moze byc.- nie wiem- moze sie myle....

BINGO. Mnie by wręcz chyba trzeba było za rąsie prowadzić i to jeszcze delikatnie, żeby się pan athreyu nie obraził, albo nie uciekł z płaczem jak zrobi coś nie tak. Moja ostatnia relacja dzieliła się na dwa etapy - ona wpatrzona we mnie i dzwoniąca codziennie (szło zajebiście) - potem coś "odje**em (bo było za dobrze) i ona przekazała mi kierownicę samemu łapiąc dystans. No to rozbiłem się na pierwszym zakręcie wink

noo, i o tym mowie- to moje wnioski.

taki athreyu, w koncu trafi na kobiete tak zdeterminowana/ przebojowa, ze go "wezmie sila", bez krygowania sie.
athreyu trafi na kobiete, ktora nie ma sobie nic do zarzucenia, bezczelna, z tupetem-i bedzie sie z nia szarpal w zwiazku.

taka , ktora potrafi podac 30 powodow, dla ktorych nie napisze do niego esa- nie ma szans.

618

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Nie mam potrzeby bycia wyzwanej a może mam podświadomie, bo z tym czuję się jak w domu. W domu byłam wyzywana co drugi dzień.
Faktycznie najtrudniej było mi odejść od faceta, który zaczął nade mną sprawować władzę, gdzie ja mogłam odpuścić. Faktycznie wszystkie te wyzwiska słyszałam już kiedyś. Wiem że jestem na życiowym zakręcie, ale w końcu przyszedł spokój i brak ciśnienia.

oldorando, TY przyciągasz facetów bez ambicji? Takich co na Twoim garbie najchętniej by odpoczęli? Jest różnica między pasożytem a facetem który chce , ale czasem wiatr w oczy, ale się nie uwiesza na swojej kobiecie, może Ty nie stawiasz granic, nie wymagasz, wszystko robisz sama dla świętego spokoju. Jednak rozumiem Ciebie dlaczego się wycofujesz, bo trudno być w związku za dwoje.

619

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:
athreyu napisał/a:
oldorando napisał/a:

no, to ja o sobie:


facet, ktory ma kompleksy, jest nie pewny siebie, nie jest pewny swojej atrakcyjnosci, potrzebuje potwierdzenia.
(cos, jak athreyu)- gdyby kobieta o niego walczyla, doceniala go(mowila mu to), to by nie uciekl...

tak moze byc.- nie wiem- moze sie myle....

BINGO. Mnie by wręcz chyba trzeba było za rąsie prowadzić i to jeszcze delikatnie, żeby się pan athreyu nie obraził, albo nie uciekł z płaczem jak zrobi coś nie tak. Moja ostatnia relacja dzieliła się na dwa etapy - ona wpatrzona we mnie i dzwoniąca codziennie (szło zajebiście) - potem coś "odje**em (bo było za dobrze) i ona przekazała mi kierownicę samemu łapiąc dystans. No to rozbiłem się na pierwszym zakręcie wink

noo, i o tym mowie- to moje wnioski.

taki athreyu, w koncu trafi na kobiete tak zdeterminowana/ przebojowa, ze go "wezmie sila", bez krygowania sie.
athreyu trafi na kobiete, ktora nie ma sobie nic do zarzucenia, bezczelna, z tupetem-i bedzie sie z nia szarpal w zwiazku.

taka , ktora potrafi podac 30 powodow, dla ktorych nie napisze do niego esa- nie ma szans.

Znaczy, zawsze jest że to moja wina, bo mam oczekiwania. Tak słyszałem, ale jest tak, że ja bym się widywał co trzeci dzień, więc przyjmuję, że tak jest.

Kurde. Następnym razem (o ile tak będzie) muszę mieć jakąś życzliwą mi przyjaciółkę, terapeutę i założę ze trzy wątki tu na forum, bo inaczej szybciej doczekam się emerytury niż jakiejś udanej relacji.

620

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

no wiesz emerytury też się możesz nie doczekać big_smile

621

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
redapples napisał/a:

a może mam podświadomie, bo z tym czuję się jak w domu. W domu byłam wyzywana co drugi dzień.

O to pytałem.

I maila Ci wysłałem wcześniej.

622

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
redapples napisał/a:

no wiesz emerytury też się możesz nie doczekać big_smile

I to jest prawdopodobne. Umrę z umartwiania się i użalania nad sobą.

Na nagrobku napiszą mi: "Przebywał na tym świecie 66 lat. Żył, jakby razem do kupy pozbierać, ze cztery miesiące.

623

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Pewnie trafiłeś smile maila sprawdziłam, podeślę swoją facjatę. W sumie młodo wyglądasz jak na te 34 dużo musiałeś odpoczywać tongue w życiu.
Twój wizerunek oddaje Twoją osobowość.

624 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-16 19:03:40)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Ale narąbaliście postów, na bogato big_smile

A ja już po treningu - nosi mnie..

W takich chwilach brakuje chłopa, który lubi być pociorany.. oczywiście to tylko chwilowa potrzeba tongue



EDIT:

BINGO. Mnie by wręcz chyba trzeba było za rąsie prowadzić i to jeszcze delikatnie, żeby się pan athreyu nie obraził, albo nie uciekł z płaczem jak zrobi coś nie tak. Moja ostatnia relacja dzieliła się na dwa etapy - ona wpatrzona we mnie i dzwoniąca codziennie (szło zajebiście) - potem coś "odje**em (bo było za dobrze) i ona przekazała mi kierownicę samemu łapiąc dystans. No to rozbiłem się na pierwszym zakręcie wink

hahahah, deja vu.. jakbyś opisał exa big_smile

625

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Większość mężczyzn beta wygląda młodo, co znaczy że mają wrażliwe, rodzinne cechy. Kobiety tego nie akceptują od najmłodszych lat. Dla kobiet liczą się cechy pociągające seksualnie, a to nie są te które wzbudzają współczucie.

626

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

To skąd taka diagnoza? To co cechuje kobiety "beta" nie wiem czy wśród kobiet są takie podziały. Tak samo jak z wzorcami nie do końca się zgodzę że mają na Nas wpływ, bo mają również geny, aczkolwiek wzorce zapewne są dominujące.

627 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-16 20:12:23)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Z tym alfa i beta to się zgadza, Redzia wink

Ja np. reaguję seksualnie na określony typ mężczyzn, nie są to "szczypiorki", choć nie mam nic przeciwko, ot po prostu musi być normalna budowa - cienkie kosteczki odpadają, bo sama mam takie i dziwnie bym się czuła gdyby mnie taki mężczyzna chciał "wyobracać" wink
To się nazywa POLARYZACJA cech.


A młody wygląd to jak najbardziej na plus u mnie. Nie przepadam za mężczyznami w okolicach końca 20-ki czy w swojej 30-ce, którzy wyglądają jak moi starsi wujowie i ogólnie typ takiego 'statecznego tatusia'. Kiedyś - owszem, to imponowało z innych względów, ale nie teraz.

Także częściowo trafiasz, częściowo nie TKZ wink

628

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

pozwolcie ze sie wtrące za wczorajszym
sam mam cienkie kostki i kobiety mnie odrzucają na początku
ale jesli sie poznamy, poczujemy, dotkniemy to kobieta całkiem o mnie zmienia zdanie

i czemu to dowodzi? chodzi o to czy umiemy z kobietą żyć

seks też jest ważny, ale najpierw pomyślny czy umiemy

629

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
palwrotki napisał/a:

pozwolcie ze sie wtrące za wczorajszym
sam mam cienkie kostki i kobiety mnie odrzucają na początku
ale jesli sie poznamy, poczujemy, dotkniemy to kobieta całkiem o mnie zmienia zdanie

i czemu to dowodzi? chodzi o to czy umiemy z kobietą żyć

seks też jest ważny, ale najpierw pomyślny czy umiemy

Pewnie, masz dobre podejście smile

Liczy się co sam o sobie myślisz, bo tylko na tej podstawie będziesz wiedział jak reagować w razie odrzucenia z tego inicjalnego powodu lub po prostu wybierzesz kobietę, u której wiesz, że masz większe szanse na wzajemność - to też cenna sztuka przecież, nie przeć tam, gdzie nas nie chcą.

630

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Za to ja gustuję w szczupłych facetach, pociągają mnie bardzie. Chociaż sama raczej jestem normalnej budowy.
Trochę nie zrozumiałam "seks też jest ważny, ale najpierw pomyślny czy umiemy"

631

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

wiecie, co....

ale te chlopy przewrazliwione...

co sie na tym swiecie dzieje?

632 Ostatnio edytowany przez ZrezygnowanaSky (2015-05-17 05:28:31)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

znaczenie ma od kiedy on "czuje ze moze cie miec" ....emocjonalnie.od kiedy czuje, ze ty jestes chetna sie zaangazowac, ze ci na nim zalezy.

Dokładnie, o to właśnie chodzi.

Tylko jak mówię - gdy spotykasz się z Mężczyzną, to jemu właśnie na związku , a nie zwodzeniu czy "odfajkowaniu " Ciebie zależy. Gdy spotykasz się z facetem, on Twoje zaangażowanie/zainteresowanie wykorzystuje w 1 celu - dowartościować siebie, a potem jesteś mu niepotrzebna. a potem scenariusz do powtórki, i do powtórki..

Zabawa trwa, dopoki jestes niepewna, nie jego...
czasem nawet bardzo dlugo..

ja wiem, ze to problem tych panow, moj(i autorki)taki nie tracic czasu i nerwa na takie znajomosci, gdzie poznawac, zeby unikac takich sytuacji..
bo jednak to dziala destrukcyjnie- facet ci zaburza perspektywe, jesli sie za kazdym razem zastanawiasz co z toba nie tak.
niektorzy dodatkowo potrafia obwiniac cie o cokolwiek, wpierac swoje problemy...


Dlatego pisałam Ci, że jeśli DASZ SOBIE WKRĘCIĆ, że to z Tobą coś nie tak - przegrałaś. Nie dlatego, że jesteś słaba, tylko że pozwoliłaś jakiemuś dupkowi decydować o tym, jak masz się czuć, dlatego, że on sam źle się czuje ze sobą i musi krzywdzić innych żeby doznać chwilowej ulgi.
Nieistotne czy robi to świadomie czy nie , ale ROBI, a Ty masz prawo się bronić.

A na przyszłość to działa jak 'impregnat'..ja takich typów rozpoznaję dziś na kilometr i nie wchodzę w bliższe relacje nigdy, bo wiem, że taka osoba na koniec wzruszy ramionami "co złego to nie ja", a z problemem zostaje się samemu.
Dlatego po co je generować.








@ps. facet na poczatku twierdzi, ze szuka zwiazku, potem, ze szuka takiej jak ja, zaczyna zabiegac, wymaga smsow,(czemu nie piszesz co u ciebie?","nie tesknisz?", " myslisz o mnie?") zainteresowania, bardzo interesuje sie mna, moim zyciem, tym co lubie, czego oczekuje...jest zapatrzony, ofiarny, wspomina, ze "chcialby miec przy kim sie zestarzec"

jesli dasz znac, ze jestes chetna- zniknie, on nie ciebie chce, tylko twojej gotowosci.

zniknie, albo powie cos o przyjazni, albo zniknie na pol roku...

smile

633

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

to też cenna sztuka przecież, nie przeć tam, gdzie nas nie chcą.

A ja ciągle na odwrót...

634

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
ZrezygnowanaSky napisał/a:
Elle88 napisał/a:

znaczenie ma od kiedy on "czuje ze moze cie miec" ....emocjonalnie.od kiedy czuje, ze ty jestes chetna sie zaangazowac, ze ci na nim zalezy.

Dokładnie, o to właśnie chodzi.

Tylko jak mówię - gdy spotykasz się z Mężczyzną, to jemu właśnie na związku , a nie zwodzeniu czy "odfajkowaniu " Ciebie zależy. Gdy spotykasz się z facetem, on Twoje zaangażowanie/zainteresowanie wykorzystuje w 1 celu - dowartościować siebie, a potem jesteś mu niepotrzebna. a potem scenariusz do powtórki, i do powtórki..

Zabawa trwa, dopoki jestes niepewna, nie jego...
czasem nawet bardzo dlugo..

ja wiem, ze to problem tych panow, moj(i autorki)taki nie tracic czasu i nerwa na takie znajomosci, gdzie poznawac, zeby unikac takich sytuacji..
bo jednak to dziala destrukcyjnie- facet ci zaburza perspektywe, jesli sie za kazdym razem zastanawiasz co z toba nie tak.
niektorzy dodatkowo potrafia obwiniac cie o cokolwiek, wpierac swoje problemy...


Dlatego pisałam Ci, że jeśli DASZ SOBIE WKRĘCIĆ, że to z Tobą coś nie tak - przegrałaś. Nie dlatego, że jesteś słaba, tylko że pozwoliłaś jakiemuś dupkowi decydować o tym, jak masz się czuć, dlatego, że on sam źle się czuje ze sobą i musi krzywdzić innych żeby doznać chwilowej ulgi.
Nieistotne czy robi to świadomie czy nie , ale ROBI, a Ty masz prawo się bronić.

A na przyszłość to działa jak 'impregnat'..ja takich typów rozpoznaję dziś na kilometr i nie wchodzę w bliższe relacje nigdy, bo wiem, że taka osoba na koniec wzruszy ramionami "co złego to nie ja", a z problemem zostaje się samemu.
Dlatego po co je generować.








@ps. facet na poczatku twierdzi, ze szuka zwiazku, potem, ze szuka takiej jak ja, zaczyna zabiegac, wymaga smsow,(czemu nie piszesz co u ciebie?","nie tesknisz?", " myslisz o mnie?") zainteresowania, bardzo interesuje sie mna, moim zyciem, tym co lubie, czego oczekuje...jest zapatrzony, ofiarny, wspomina, ze "chcialby miec przy kim sie zestarzec"

jesli dasz znac, ze jestes chetna- zniknie, on nie ciebie chce, tylko twojej gotowosci.

zniknie, albo powie cos o przyjazni, albo zniknie na pol roku...

smile

To samo czasem jest z kobietami. Zaangażowanie = odepchnięcie. Nie generalizowałbym co do płci.

635

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
redapples napisał/a:

Pewnie trafiłeś smile maila sprawdziłam, podeślę swoją facjatę. W sumie młodo wyglądasz jak na te 34 dużo musiałeś odpoczywać tongue w życiu.
Twój wizerunek oddaje Twoją osobowość.

Ale akurat moja twarz, to coś co w sobie lubię. Od jakiegoś czasu.

636

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:
ZrezygnowanaSky napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Dokładnie, o to właśnie chodzi.

Tylko jak mówię - gdy spotykasz się z Mężczyzną, to jemu właśnie na związku , a nie zwodzeniu czy "odfajkowaniu " Ciebie zależy. Gdy spotykasz się z facetem, on Twoje zaangażowanie/zainteresowanie wykorzystuje w 1 celu - dowartościować siebie, a potem jesteś mu niepotrzebna. a potem scenariusz do powtórki, i do powtórki..

Zabawa trwa, dopoki jestes niepewna, nie jego...
czasem nawet bardzo dlugo..

ja wiem, ze to problem tych panow, moj(i autorki)taki nie tracic czasu i nerwa na takie znajomosci, gdzie poznawac, zeby unikac takich sytuacji..
bo jednak to dziala destrukcyjnie- facet ci zaburza perspektywe, jesli sie za kazdym razem zastanawiasz co z toba nie tak.
niektorzy dodatkowo potrafia obwiniac cie o cokolwiek, wpierac swoje problemy...


Dlatego pisałam Ci, że jeśli DASZ SOBIE WKRĘCIĆ, że to z Tobą coś nie tak - przegrałaś. Nie dlatego, że jesteś słaba, tylko że pozwoliłaś jakiemuś dupkowi decydować o tym, jak masz się czuć, dlatego, że on sam źle się czuje ze sobą i musi krzywdzić innych żeby doznać chwilowej ulgi.
Nieistotne czy robi to świadomie czy nie , ale ROBI, a Ty masz prawo się bronić.

A na przyszłość to działa jak 'impregnat'..ja takich typów rozpoznaję dziś na kilometr i nie wchodzę w bliższe relacje nigdy, bo wiem, że taka osoba na koniec wzruszy ramionami "co złego to nie ja", a z problemem zostaje się samemu.
Dlatego po co je generować.








@ps. facet na poczatku twierdzi, ze szuka zwiazku, potem, ze szuka takiej jak ja, zaczyna zabiegac, wymaga smsow,(czemu nie piszesz co u ciebie?","nie tesknisz?", " myslisz o mnie?") zainteresowania, bardzo interesuje sie mna, moim zyciem, tym co lubie, czego oczekuje...jest zapatrzony, ofiarny, wspomina, ze "chcialby miec przy kim sie zestarzec"

jesli dasz znac, ze jestes chetna- zniknie, on nie ciebie chce, tylko twojej gotowosci.

zniknie, albo powie cos o przyjazni, albo zniknie na pol roku...

smile

To samo czasem jest z kobietami. Zaangażowanie = odepchnięcie. Nie generalizowałbym co do płci.

ja(mowie za siebie) nie generalizuje- po prostu rozmowa byla o pewnym typie faceta...
jasne, ze kobiet tez to dotyczy...

637

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

athreyu ok, wiesz nie chcę oceniać bo cokolwiek powiem może być źle, wiesz ja nie wiem jak tacy ludzie jak Ty odbierają docenianie bądź krytykę. Ciężko przewidzieć reakcję. Dla mnie wyglądasz jak studenciak i fajny gość, piwa bym się z Tobą napiła. Tylko ze mną to jest też tak że trzymam się z dala od artystów, z reguły łączę ich właśnie z ludźmi o wysokiej wrażliwości, histerycznych, których łatwo zranić.

638 Ostatnio edytowany przez athreyu (2015-05-17 12:54:52)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
redapples napisał/a:

athreyu ok, wiesz nie chcę oceniać bo cokolwiek powiem może być źle, wiesz ja nie wiem jak tacy ludzie jak Ty odbierają docenianie bądź krytykę. Ciężko przewidzieć reakcję. Dla mnie wyglądasz jak studenciak i fajny gość, piwa bym się z Tobą napiła. Tylko ze mną to jest też tak że trzymam się z dala od artystów, z reguły łączę ich właśnie z ludźmi o wysokiej wrażliwości, histerycznych, których łatwo zranić.

Mam dystans do siebie. I jestem do pogadania.

A mnie ta wrażliwość pociąga. Lubię ludzi wrażliwych, bo takie osoby widzą więcej piękna. Sam jestem (nad)wrażliwy i wiem, że cena za to bywa wysoka, ale nauczyłem się widzieć wiele piękna.

EDIT: mógłbym założyć gajer, wisi gdzieś na wieszaku koszula, którą kupiłem dwa lata temu, a któej nigdy jeszcze nie ubrałem. Ale to byłaby maska.

Sam nie mogę się zdecydować. Bo z jednej strony mam cholerny pociąg do stabilizacji, chciałbym poznawać jak to jest żyć we dwoje pod jednym dachem, z drugiej jest we mnie też taki kawałek, który ciągnie w świat...

639

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:
redapples napisał/a:

athreyu ok, wiesz nie chcę oceniać bo cokolwiek powiem może być źle, wiesz ja nie wiem jak tacy ludzie jak Ty odbierają docenianie bądź krytykę. Ciężko przewidzieć reakcję. Dla mnie wyglądasz jak studenciak i fajny gość, piwa bym się z Tobą napiła. Tylko ze mną to jest też tak że trzymam się z dala od artystów, z reguły łączę ich właśnie z ludźmi o wysokiej wrażliwości, histerycznych, których łatwo zranić.

Mam dystans do siebie. I jestem do pogadania.

A mnie ta wrażliwość pociąga. Lubię ludzi wrażliwych, bo takie osoby widzą więcej piękna. Sam jestem (nad)wrażliwy i wiem, że cena za to bywa wysoka, ale nauczyłem się widzieć wiele piękna.

wlasnie w tym klopot- ze tacy ludzie sa pociagajacy...
tylko strasznie trudno o cos stabilnego z nimi...
(chodzi mi o te wrazliwosc, drazliwosc, kompleksy, wycofywanie sie)

640

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:
athreyu napisał/a:
redapples napisał/a:

athreyu ok, wiesz nie chcę oceniać bo cokolwiek powiem może być źle, wiesz ja nie wiem jak tacy ludzie jak Ty odbierają docenianie bądź krytykę. Ciężko przewidzieć reakcję. Dla mnie wyglądasz jak studenciak i fajny gość, piwa bym się z Tobą napiła. Tylko ze mną to jest też tak że trzymam się z dala od artystów, z reguły łączę ich właśnie z ludźmi o wysokiej wrażliwości, histerycznych, których łatwo zranić.

Mam dystans do siebie. I jestem do pogadania.

A mnie ta wrażliwość pociąga. Lubię ludzi wrażliwych, bo takie osoby widzą więcej piękna. Sam jestem (nad)wrażliwy i wiem, że cena za to bywa wysoka, ale nauczyłem się widzieć wiele piękna.

wlasnie w tym klopot- ze tacy ludzie sa pociagajacy...
tylko strasznie trudno o cos stabilnego z nimi...
(chodzi mi o te wrazliwosc, drazliwosc, kompleksy, wycofywanie sie)

No niestety coś za coś. Więcej wrażeń pozytywnych, odkrywanie piękna, ale też jazdy w dół, nie wiadomo o co.

641

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:
oldorando napisał/a:
athreyu napisał/a:

Mam dystans do siebie. I jestem do pogadania.

A mnie ta wrażliwość pociąga. Lubię ludzi wrażliwych, bo takie osoby widzą więcej piękna. Sam jestem (nad)wrażliwy i wiem, że cena za to bywa wysoka, ale nauczyłem się widzieć wiele piękna.

wlasnie w tym klopot- ze tacy ludzie sa pociagajacy...
tylko strasznie trudno o cos stabilnego z nimi...
(chodzi mi o te wrazliwosc, drazliwosc, kompleksy, wycofywanie sie)

No niestety coś za coś. Więcej wrażeń pozytywnych, odkrywanie piękna, ale też jazdy w dół, nie wiadomo o co.

moze da sie nauczyc podejscia do takich ludzi....

642

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:
athreyu napisał/a:
oldorando napisał/a:

wlasnie w tym klopot- ze tacy ludzie sa pociagajacy...
tylko strasznie trudno o cos stabilnego z nimi...
(chodzi mi o te wrazliwosc, drazliwosc, kompleksy, wycofywanie sie)

No niestety coś za coś. Więcej wrażeń pozytywnych, odkrywanie piękna, ale też jazdy w dół, nie wiadomo o co.

moze da sie nauczyc podejscia do takich ludzi....

Pewnie trzeba by mieć podejście do samego siebie, a tego mi brak...

643

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:
oldorando napisał/a:
athreyu napisał/a:

No niestety coś za coś. Więcej wrażeń pozytywnych, odkrywanie piękna, ale też jazdy w dół, nie wiadomo o co.

moze da sie nauczyc podejscia do takich ludzi....

Pewnie trzeba by mieć podejście do samego siebie, a tego mi brak...

a, moze od drugiej strony...
wyobraz sobie ze spotykasz kobiete, ktora ma podobnie do ciebie..
pomysl, jak bys sie zachowal?

644

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:
athreyu napisał/a:
oldorando napisał/a:

moze da sie nauczyc podejscia do takich ludzi....

Pewnie trzeba by mieć podejście do samego siebie, a tego mi brak...

a, moze od drugiej strony...
wyobraz sobie ze spotykasz kobiete, ktora ma podobnie do ciebie..
pomysl, jak bys sie zachowal?

Teraz mi dałaś do myślenia. Nie wiem. Pewnie... uciekł bym.

645

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:
oldorando napisał/a:
athreyu napisał/a:

Pewnie trzeba by mieć podejście do samego siebie, a tego mi brak...

a, moze od drugiej strony...
wyobraz sobie ze spotykasz kobiete, ktora ma podobnie do ciebie..
pomysl, jak bys sie zachowal?

Teraz mi dałaś do myślenia. Nie wiem. Pewnie... uciekł bym.

raz bys uciekl, i drugi, i trzeci...

wreszcie czas pomyslec, moze mozna cos zmienic....

646

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:
athreyu napisał/a:
oldorando napisał/a:

a, moze od drugiej strony...
wyobraz sobie ze spotykasz kobiete, ktora ma podobnie do ciebie..
pomysl, jak bys sie zachowal?

Teraz mi dałaś do myślenia. Nie wiem. Pewnie... uciekł bym.

raz bys uciekl, i drugi, i trzeci...

wreszcie czas pomyslec, moze mozna cos zmienic....

Próbuję zmienić to i owo w sobie. Choćby poprawić tą cholerną sytuację materialną, przez którą czuję się tak bardzo gorszy. Ale to nie wszystko.

647

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:
oldorando napisał/a:
athreyu napisał/a:

Teraz mi dałaś do myślenia. Nie wiem. Pewnie... uciekł bym.

raz bys uciekl, i drugi, i trzeci...

wreszcie czas pomyslec, moze mozna cos zmienic....

Próbuję zmienić to i owo w sobie. Choćby poprawić tą cholerną sytuację materialną, przez którą czuję się tak bardzo gorszy. Ale to nie wszystko.

ty probujesz zmienic warunki zewnetrzne(i ok)
ale potrzeba zmienic podejscie ...(i do siebie i do niej)

648

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:
athreyu napisał/a:
oldorando napisał/a:

raz bys uciekl, i drugi, i trzeci...

wreszcie czas pomyslec, moze mozna cos zmienic....

Próbuję zmienić to i owo w sobie. Choćby poprawić tą cholerną sytuację materialną, przez którą czuję się tak bardzo gorszy. Ale to nie wszystko.

ty probujesz zmienic warunki zewnetrzne(i ok)
ale potrzeba zmienic podejscie ...(i do siebie i do niej)

Pierwsze pomaga drugiemu. Drugie jest trudniejsze...

649

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

nie prawda- pierwsze nie ma nic do drugiego.

wyobraz sobie, ze masz to mieszkanie, i lepsza prace, i jeszcze np. znasz angielski...

i czujesz sie lepiej...

a potem (odpukac), tracisz mieszkanie, tracisz w ogole prace...

jestes mniej wart dla kogos?

co okresla, ze jestes kogos wart?
co masz do zaoferowania takiemu komus?
czego ten ktos moze od ciebie oczekiwac?
(zakladamy, ze ktos podobny do ciebie)

inaczej:
jak bys stworzyl zwiazek ze soba?

650

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

nie prawda- pierwsze nie ma nic do drugiego.

wyobraz sobie, ze masz to mieszkanie, i lepsza prace, i jeszcze np. znasz angielski...

i czujesz sie lepiej...

a potem (odpukac), tracisz mieszkanie, tracisz w ogole prace...

jestes mniej wart dla kogos?

co okresla, ze jestes kogos wart?
co masz do zaoferowania takiemu komus?
czego ten ktos moze od ciebie oczekiwac?
(zakladamy, ze ktos podobny do ciebie)

inaczej:
jak bys stworzyl zwiazek ze soba?

Posty [ 586 do 650 z 662 ]

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pomóżcie mi zrozumieć

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026