in_ka napisał/a:Mussuka napisał/a:in_ka napisał/a:a wiesz, co w tym coraz bardziej przeszkadza?
brak dialogu rodzice - rodzice 
a moze rodzice-dzieci?
rodzice nie potrafią porozumieć się sami ze sobą, Nowek wie lepiej niż Kowalski i zna dużo wyżej ustawionych prawników ... itd.
To co dzieje się w Radach Rodziców bywa lepsze niż kabaret, gdyby niestety nie bardziej przerażające w swoich konsekwencjach.
Rodzice dostali zbyt dużo "władzy", którą nie potrafią wykorzystać konstruktywnie. Prowadzi to do wywoływanie zupełnie niepotrzebnych konfliktów, powoduje chaos a tym samym nie buduje prawidłowych relacji czy dialogu szkoła - rodzice.
no tak, w kwestii szkoly to masz racje, ja mialam na mysli dialog taki na codzien, np. z tym spaniem wieczornym, nad ktorym tak ubolewala Joanna.
To jest taka rzecz, ktora jest jasna jak gwiazdozbior na niebie - dzieciak wyspany to dzieciak zdrowy, wypoczety, lepiej chlonie nauke.
Ale jak nikt temu dziecku nie powie, ze spac ma najpozniej o 22-giej (szkola tym sie nie zajmuje, bo to sprawa rodzicow, rodzice zajeci wiecznie) to ono sobie samo szybko zorganizuje ten wolny czas.
To dotyczy tez wielu innych aspektow poza snem, chocby czasu spedzanego z dzieckiem po szkole, w weekendy.
Dzieci pozostawione sobie samopas zapelniaja pustke zyciowa, nie zawsze najkorzystniej dla nich.
Dlaczego szkola i rodzice nie chca wspolpracowac ze soba tylko walcza nawzajem?
Pamietam czasy gdy moja mama bywala na wywiadowkach - co w szkole powiedziano, co nauczyciele zarzadzili to bylo niemalze swiete. Nikt nie pytal ile nauczyciel zarabia i jak wakacje spedza. Nie poddawalo sie w watpliwosc organizacji lekcji, zajec poza lekcyjnych, wystawionych ocen czy wpisanych uwag z zachowania. Mama nie pytala, czy nauczyciel slusznie mi pale postawil, tylko udzielala w domu nauki pasem na 4 litery (czego osobiscie nie pochwalam i nie czynie). Nauczyciel to byl autorytet, nie wrog rodziny a szczegolnie dziecka w tej rodzinie.
A na wywiadowki chodzili prawie zawsze wszyscy rodzice w komplecie.