netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

161 odpowiedzi12 882 wyświetleniazałożony przez Summerka, 26.03.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 162 ]

1

Temat: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

Niedawno w godzinach porannych przed wejściem do supermarketu spotkałam gromadkę dzieci, z których jedno wręczyło mi ulotkę nawołującą do zakupu środków spożywczych na rzecz organizacji charytatywnej. Ulotkę wzięłam a  na cele charytatywne  zakupiłam makaron i mąkę.
Zastanawiam się dlaczego uczniowie zamiast się uczyć, przychodzą pod supermarket. Czy nie ma innych sposobów zachęcania ludzi do zakupu żywności na rzecz biednych? A może dzieci powinny się uczyć od najmłodszych lat zbieractwa na rzecz biednych, a szkoła poczeka?

2 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-03-26 12:13:42)

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
Summerka napisał/a:

Niedawno w godzinach porannych przed wejściem do supermarketu spotkałam gromadkę dzieci, z których jedno wręczyło mi ulotkę nawołującą do zakupu środków spożywczych na rzecz organizacji charytatywnej. Ulotkę wzięłam a  na cele charytatywne  zakupiłam makaron i mąkę.
Zastanawiam się dlaczego uczniowie zamiast się uczyć, przychodzą pod supermarket. Czy nie ma innych sposobów zachęcania ludzi do zakupu żywności na rzecz biednych? A może dzieci powinny się uczyć od najmłodszych lat zbieractwa na rzecz biednych, a szkoła poczeka?

Summerko, a moze to szkola te akcje wspolnie z jakims Caritasem zorganizowala? Tzn. wyslali uczniow na pare godzin prac spolecznych zeby sie przyczynili do czegos? Co w tym zlego?

U nas dzieciaki co wiosna dostaja sprzet "smieciowy" i ida calymi klasami w okolice szkoly ale nie tylko, rowniez pobliskich ulic sprzatac po zimie papierki, puszki, takie tam rozne. Kup psich nie sprzataja:). Niech sie ucza od malego.

3

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

fundacje współpracują ze szkołami, często właśnie w ten sposób pozyskują wolontariuszy
zdarza się, że w ramach jakiejś akcji jest sytuacja o której napisałaś, takie działania są wpisane w edukację dzieci i młodzieży,

4 Ostatnio edytowany przez Summerka (2015-03-26 12:28:55)

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

Mussuko krytykuje się nauczycieli, że nie uczą. Kiedy nadrobią materiał  na lekcje, kiedy zamiast być w szkole,  wyczekują pod sklepem na klientów?
Edytuję. In-ko to dlaczego tego nie robią po lekcjach? Markety są czynne bardzo długo.

5

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

Wolontariat, pomaganie innym, akcje charytatywne to tez jest nauka. Zycie nie sklada sie z samych definicji, zadan z dwoma niewiadomymi i testow.
Ale jak widac - wszystkim nie dogodzisz - jak sie dzieciaki zamknie w szkole, to zle, bo sie tylko ksiazkowej wiedzy ucza, a zycia nie znaja. Jak sie je wysle w miasto - jeszcze gorzej, bo sie im czas na nauke zabiera...

6

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
Summerka napisał/a:

Mussuko krytykuje się nauczycieli, że nie uczą. Kiedy nadrobią materiał  na lekcje, kiedy zamiast być w szkole,  wyczekują pod sklepem na klientów?
Edytuję. In-ko to dlaczego tego nie robią po lekcjach? Markety są czynne bardzo długo.

Tylko jaka szkola wysle dzieci wieczorem pod supermarkety? Ktorzy rodzice sie na to zgodza? Prezciez takie akcje "wyrywaja" z normalnego toku nauki zaledwie kilka godzin, jak wszystkie inne akcje i czyny spoleczne, w ktorych ja, jako uczen podstawowki i liceum tez bralam udzial.

A wycieczka do muzeum czy ZOO, to tez strata czasu?

7

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

Tez mialam to napisac big_smile
U mnie w podstawowce norma bylo np grabienie lisci na jesieni, albo na wiosne porzadki wokol szkoly i jakos nikt rabanu nie robil, ze czas na nauke marnujemy big_smile kino, teatr, sprzatanie lasu, sprzatanie parku, wycieczki - mnostwo takich dni bezlekcyjnych bylo...
W liceum to juz nawet sami szukalismy jakichs akcji, zeby pretekst byl zeby ze szkoly sie wyrwac big_smile

8

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
Mussuka napisał/a:
Summerka napisał/a:

Mussuko krytykuje się nauczycieli, że nie uczą. Kiedy nadrobią materiał  na lekcje, kiedy zamiast być w szkole,  wyczekują pod sklepem na klientów?
Edytuję. In-ko to dlaczego tego nie robią po lekcjach? Markety są czynne bardzo długo.

Tylko jaka szkola wysle dzieci wieczorem pod supermarkety? Ktorzy rodzice sie na to zgodza? Prezciez takie akcje "wyrywaja" z normalnego toku nauki zaledwie kilka godzin, jak wszystkie inne akcje i czyny spoleczne, w ktorych ja, jako uczen podstawowki i liceum tez bralam udzial.

A wycieczka do muzeum czy ZOO, to tez strata czasu?

Poza tym mało który nauczyciel zgodziłby się jeszcze by po pracy iść z dzieciakami by brać udział w jakiejś akcji.Jesli taka akcja jest na określoną godzinę no to wiadomo...
Moja córka ze swoją klasą mają takie wyjścia ze szkoły jakieś trzy razy w miesiącu.
Są to także koncerty,wystawy,ich występy,które nieraz trwają cały dzień.
Nie ma problemu z nadrobieniem czegokolwiek, ponieważ lekcje codziennie mają od 8.00 do 14.20

9

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
Summerka napisał/a:

Mussuko krytykuje się nauczycieli, że nie uczą. Kiedy nadrobią materiał  na lekcje, kiedy zamiast być w szkole,  wyczekują pod sklepem na klientów?
Edytuję. In-ko to dlaczego tego nie robią po lekcjach? Markety są czynne bardzo długo.

oczywiście po lekcji też to robią,
ja często spotykam młodzież również w godzinach popołudniowych

Summerko zwyczajnie takie akcje wpisane są również w program szkoły,
tak jak wyjście do kina, muzeum, wycieczki, itd., itp.

10

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

W szkole średniej (o profilu pedagogicznym) w ramach zajęć przygotowywaliśmy przedstawienia teatralne dla dzieci z biednych rodzin i domów dziecka, na koniec łączone z zabawą i poczęstunkiem. Musieliśmy nauczyć się swoich ról, odbyć wiele prób, zebrać pieniądze na upominki i poczęstunek (sami robiliśmy rzeczy, które potem sprzedawaliśmy na aukcjach i kiermaszach), dotrzeć do właściwych rodzin/placówek, a przede wszystkim poświęcić na to mnóstwo swojej uwagi i czasu, także w trakcie lekcji. Do czego jednak zmierzam? Pamiętam, że ani my, ani nauczyciele nie mieli wątpliwości, że jest to dla nas najlepsza szkoła życia. I rzeczywiście taką była.

11

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

Ja podejrzewam, że jednak jak uczniowie idą rozdawać ulotki, to bardziej cieszą się na myśl, że odpadną im nudne lekcje, a mniej skupiają się na wartości czynu społecznego. ;-) Przynajmniej o ile mówimy o czymś takim jak rozdawanie ulotek, bo wiem, że w niektóre akcje uczniowie potrafią się mocno i szczerze zaangażować.

Ale mimo to jakoś mnie to nie dziwi i raczej od większości rodziców słyszę, że program jest przeładowany, uczniowie przemęczeni, a nie że powinni więcej siedzieć w szkole i więcej kuć.

12

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

Tak tak, macie rację. Dzieci nie powinny się tyle uczyć, bo się przeuczą. Niech lepiej opanują od najwcześniejszych lat stania pod sklepami i zbieractwa na rzecz biednych, bo może w przyszłości im się to przyda.
;D

A tak na serio to mam nadzieję, że wychodzą w czasie lekcji  wychowawczych  i religii. Jedno jest pewne. Można spokojnie uczestniczyć w takiej zbiórce, bo nie ma tu mowy o żadnych oszustwach, jak i co rusz się słyszy. Organizacje charytatywne są  sprawdzone.  A jak dzieci się cieszą, jeśli uda się  kogoś przekonać!

Wspominacie, co było kiedyś.  Były wycieczki do kina czy teatru. Były rozmaite akcje, nie tylko sprzątania, choć nie wszyscy w nich uczestniczyli z różnych powodów. Jeśli ktoś oglądał stare filmy, to tam pokazano, w jaki sposób dzieci pomagały starszym  i niesprawnym osobom. Nie robiły tego na lekcjach. Za bardzo szanowano naukę i pracę nauczycieli.

13

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

wychodzą wtedy, kiedy mogą i zdecydowanie samowoli tutaj nie ma,
każdy przedmiot ma przypisaną liczbę godzin do wypracowania i jest z tego nauczyciel rozliczany bardzo skrupulatne (podstawa programowa)

14

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

Samowoli nie ma, ale przymus jest.

15

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
Summerka napisał/a:

Samowoli nie ma, ale przymus jest.

nie bardzo rozumiem ...
samowoli nie ma, jeżeli chodzi o działania nauczycieli czy decyzjach szkoły

16

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
in_ka napisał/a:
Summerka napisał/a:

Samowoli nie ma, ale przymus jest.

nie bardzo rozumiem ...
samowoli nie ma, jeżeli chodzi o działania nauczycieli czy decyzjach szkoły

Przepraszam, nie dopisałam.  Zgadzam się, że nie ma samowoli, bo być nie może. Pisząc o przymusie nawiązuję do tego, co było kiedyś. To znaczy, że kiedyś nie było przymusu w pomaganiu. Jeśli ktoś chciał, to pomagał, ale nie musiał. Teraz to chyba wszyscy muszą iść pod supermarket. A może się mylę?

17

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
Summerka napisał/a:

Przepraszam, nie dopisałam.  Zgadzam się, że nie ma samowoli, bo być nie może. Pisząc o przymusie nawiązuję do tego, co było kiedyś. To znaczy, że kiedyś nie było przymusu w pomaganiu. Jeśli ktoś chciał, to pomagał, ale nie musiał. Teraz to chyba wszyscy muszą iść pod supermarket. A może się mylę?

ja postrzegam zupełnie odwrotnie
teraz nikt nic nie musi, kiedyś nie było nawet rozmowy, że nie ...
ogrom dokumentów, które teraz podpisują rodzice - zgoda na to i owo
a kiedyś?
pytania do uczniów - czy wyrażają zgodę
kiedyś ? kto pytał ...

18

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
Summerka napisał/a:

Tak tak, macie rację. Dzieci nie powinny się tyle uczyć, bo się przeuczą. Niech lepiej opanują od najwcześniejszych lat stania pod sklepami i zbieractwa na rzecz biednych, bo może w przyszłości im się to przyda.
;D

A tak na serio to mam nadzieję, że wychodzą w czasie lekcji  wychowawczych  i religii. Jedno jest pewne. Można spokojnie uczestniczyć w takiej zbiórce, bo nie ma tu mowy o żadnych oszustwach, jak i co rusz się słyszy. Organizacje charytatywne są  sprawdzone.  A jak dzieci się cieszą, jeśli uda się  kogoś przekonać!

Wspominacie, co było kiedyś.  Były wycieczki do kina czy teatru. Były rozmaite akcje, nie tylko sprzątania, choć nie wszyscy w nich uczestniczyli z różnych powodów. Jeśli ktoś oglądał stare filmy, to tam pokazano, w jaki sposób dzieci pomagały starszym  i niesprawnym osobom. Nie robiły tego na lekcjach. Za bardzo szanowano naukę i pracę nauczycieli.

Summerko, jak byłam w podstawówce i gimnazjum, to 2x w roku mieliśmy tę akcję sprzątania świata. Cała szkoła była zwolniona na cały dzień z lekcji, każda klasa dostawała swój rewir i się sprzątało. Jak wychowawczyni miała dobre serduszko, to potem robiła z klasą ognisko. Mieliśmy zawsze fajną, więc i ognisko było. W starszych klasach z mniej fajnymi wychowawczyniami w ten dzień następowały masowe wagary. Lekcji do nadrabiania nie było, nauczycieli, którzy by się czepiali o nieobecność też nie, to kto będzie biegał po mieście i sprzątał? Też często nie chodziłam. Rozumiem, szczytna inicjatywa, posprzątać miasto, pewnie zaraz ktoś napisze, że leń i samolub. Może. Ale ile z Was w dorosłym życiu idzie w sobotę zbierać śmiecie po mieście, jeśli to takie chwalebne? No właśnie...

Kino, teatr, muzeum to co innego. Raz że jednak chociaż trochę tej kultury się liźnie, czegoś nauczy, zapamięta, coś się zobaczy, a dwa, że - poza wyjściami do kina - wszystkie takie mieliśmy traktowane jako wycieczki. Mieliśmy określoną pulę dni wycieczkowych na klasę i jeśli wyskoczyliśmy na 1 dzień do teatru, to wycieczka kilkudniowa stawała się później wycieczką KilkuMinusJedenDniową. Ale ta ilość dni była u nas ustalona odgórnie, tyle że wycieczki szkolne się nie wliczały do tego.

A co do pomysłu ogólnie, to wolałabym, gdybym miała dziecko, żeby się nauczyło więcej tych wspomnianych wyżej równań niż sprzątało śmiecie. Mam nadzieję, że w życiu bardziej przydałaby mu się matematyka niż doświadczenie w sprzątaniu ulic. tongue

19

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

Ja tu bym nie wrzucała wszystkiego to znaczy akcji sprzątania, wycieczek i pomagania do jednego wora. Z wycieczek  się pisało sprawozdania i omawiało je na lekcjach. Akcje sprzątania były zarządzone odgórnie. Miały być i nieważne jakie i jak długo. Przeważnie na lekcjach wychowania fizycznego. W tych czasach były jeszcze tzw czyny niedzielne czyny społeczne. Też miałam taką wychowawczynię  (kiedy to było!), która  pozwalała na  nieprzychodzenie. Wystarczyło na początku się pokazać.
Rozgraniczam tu pomoc innym. Było nieobowiązkowe. Czy ktoś jeszcze  pamięta harcerstwo? A w młodszych klasach drużyny zuchowe? One zajmowały się akcjami pomocowymi. Dlatego piszę, że nie było przymusu, bo można było  nie należeć do tych organizacji.

20

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

No u nas sprzątanie świata teoretycznie obowiązkowe było, ale trwało kilka godzin. Cały dzień bez lekcji, a nie że strata WF-u czy religii.

21 Ostatnio edytowany przez Summerka (2015-03-27 10:06:22)

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

A teraz, jak wspomniała in_ka, potrzebna jest zgoda rodziców na akcje wystawania pod supermarketami. Ale z drugiej strony, gdzie to dziecko ma być, jeśli rodzice nie wyrażą takiej zgody? Samo  w świetlicy czy może w domu, jeśli idą całą klasą?

22

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

Teraz zgody są potrzebne praktycznie do wszystkiego, do wycieczek też. W gimnazjum, jeśli nie wszystkie klasy gdzieś szły, dziecko szło na lekcje z równoległą klasą. W liceum teoretycznie też, ale praktycznie nikt się nigdy nigdzie nie pojawił. ;p A jak było u nas sprzątanie świata, to szła cała szkoła, zgody nie były potrzebne. Supermarketowych akcji nie mieliśmy, ale pewnie byłoby tak samo - albo do innej klasy, albo klasa stworzona z tych, co zgody nie mają, albo świetlica.

23

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

Nie wiem o co takie hallo ?

Takie akcje od kąd pamietam zawsze były. To jest raptem moze przez caly rok szkolny - 5 dni. I to nie cala klasa idzie na taka zbiórkę tylko dwóch czy trzech uczniów i zwykle wybierało sie uczniow którzy w miarę dobrze sie uczyli - aby pozniej nie bylo problemu z nad robieniem tego co bylo na lekcjach.

Nie widzę w tym nic złego - to jest nawet lekcja życia. Młodzież moze wynieść z niej dużo m.in jak pomagac ubogim rodzinom. I to ze u kogoś jest bogato nie znaczy ze u każdego tak jest.
Po za tym jak jak wspomniałam nie idzie cala klasa tylko wybrani uczniowie i zmiana jest codziennie aż akcja sie skonczy.

24

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
cisowianka napisał/a:

Nie wiem o co takie hallo ?

Takie akcje od kąd pamietam zawsze były. To jest raptem moze przez caly rok szkolny - 5 dni. I to nie cala klasa idzie na taka zbiórkę tylko dwóch czy trzech uczniów i zwykle wybierało sie uczniow którzy w miarę dobrze sie uczyli - aby pozniej nie bylo problemu z nad robieniem tego co bylo na lekcjach.

Nie widzę w tym nic złego - to jest nawet lekcja życia. Młodzież moze wynieść z niej dużo m.in jak pomagac ubogim rodzinom. I to ze u kogoś jest bogato nie znaczy ze u każdego tak jest.
Po za tym jak jak wspomniałam nie idzie cala klasa tylko wybrani uczniowie i zmiana jest codziennie aż akcja sie skonczy.

Cisowianko  to nie była młodzież,  tylko dzieciaki z podstawówki.

25

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
Summerka napisał/a:
cisowianka napisał/a:

Nie wiem o co takie hallo ?

Takie akcje od kąd pamietam zawsze były. To jest raptem moze przez caly rok szkolny - 5 dni. I to nie cala klasa idzie na taka zbiórkę tylko dwóch czy trzech uczniów i zwykle wybierało sie uczniow którzy w miarę dobrze sie uczyli - aby pozniej nie bylo problemu z nad robieniem tego co bylo na lekcjach.

Nie widzę w tym nic złego - to jest nawet lekcja życia. Młodzież moze wynieść z niej dużo m.in jak pomagac ubogim rodzinom. I to ze u kogoś jest bogato nie znaczy ze u każdego tak jest.
Po za tym jak jak wspomniałam nie idzie cala klasa tylko wybrani uczniowie i zmiana jest codziennie aż akcja sie skonczy.

Cisowianko  to nie była młodzież,  tylko dzieciaki z podstawówki.

I co z tego??? Czego Jas sie nie nauczy tego Jan nie bedzie umial. Wiec im wczesniej dzieciakom pokazuje sie jak wspolzyc w spoleczenstwie, jak sobie nawzajem pomagac, jak szanowac otoczenie i srodowisko tym lepiej moze im to do glow wejdzie. Przemieszanie teorii z praktyka to swietny spsob na nauke. Zreszta stosowany w szkolach na calym swiecie, nie tylko w Polsce. I nigdzie rodzicom to nie przeszkadza. Tylko u nas znowu kij w mrowisko.

26

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

Pracowałam w szkole podstawowej i dzieciaki/młodzież od 4 klasy chodziły na takie akcje.
Dalej nie widzę w tym nic dziwnego.

Powtarzam to jest góra 5 dni przez caly rok szkolny. Chodzi mi o te akcje "supermarkety" i zwykle są wybierani Ci co nie maja problemow z nauka. Wiec gdzie jest problem ? Bo ja go nie widzę.

27

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
Summerka napisał/a:

A teraz, jak wspomniała in_ka, potrzebna jest zgoda rodziców na akcje wystawania pod supermarketami. Ale z drugiej strony, gdzie to dziecko ma być, jeśli rodzice nie wyrażą takiej zgody? Samo  w świetlicy czy może w domu, jeśli idą całą klasą?

Summerko ale dokładnie tak samo jak wtedy, gdy nie idzie do kina czy nie jedzie na wycieczkę (bo przecież tak bywa), różne są rozwiązania - może być świetlica może być dołączone do innej klasy może pozostać w domu, jeżeli tak zadecydują rodzice

28

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
in_ka napisał/a:
Summerka napisał/a:

A teraz, jak wspomniała in_ka, potrzebna jest zgoda rodziców na akcje wystawania pod supermarketami. Ale z drugiej strony, gdzie to dziecko ma być, jeśli rodzice nie wyrażą takiej zgody? Samo  w świetlicy czy może w domu, jeśli idą całą klasą?

Summerko ale dokładnie tak samo jak wtedy, gdy nie idzie do kina czy nie jedzie na wycieczkę (bo przecież tak bywa), różne są rozwiązania - może być świetlica może być dołączone do innej klasy może pozostać w domu, jeżeli tak zadecydują rodzice

Ja to w ogole nie rozumiem o co ten caly raban z rodzicami. Jest program jakis w szkole (wlacznie z zajeciami poza szkola) i dzieciak powinien tak samo uczestniczyc w nich jak i inni. A nie teraz kazdego z osobna o zgode pytac i prosic. Moja mama w zyciu mi zadnych promess nie podpisywala, szla klasa to szlam i ja. Sprzatac, grabic, w niewidzialna reke sie bawic czy drzewka w puszczy sadzic. I nikomu to nigdy nie przeszkadzalo a nam jakos udalo sie szkoly z dobrymi ocenami pokonczyc i na studia podostawac. Teraz wielkie larum, bo biedny dzieciak musi ze 2 godziny postac i ulotki porozdawac.

29

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
Mussuka napisał/a:
Summerka napisał/a:
cisowianka napisał/a:

Nie wiem o co takie hallo ?

Takie akcje od kąd pamietam zawsze były. To jest raptem moze przez caly rok szkolny - 5 dni. I to nie cala klasa idzie na taka zbiórkę tylko dwóch czy trzech uczniów i zwykle wybierało sie uczniow którzy w miarę dobrze sie uczyli - aby pozniej nie bylo problemu z nad robieniem tego co bylo na lekcjach.

Nie widzę w tym nic złego - to jest nawet lekcja życia. Młodzież moze wynieść z niej dużo m.in jak pomagac ubogim rodzinom. I to ze u kogoś jest bogato nie znaczy ze u każdego tak jest.
Po za tym jak jak wspomniałam nie idzie cala klasa tylko wybrani uczniowie i zmiana jest codziennie aż akcja sie skonczy.

Cisowianko  to nie była młodzież,  tylko dzieciaki z podstawówki.

I co z tego??? Czego Jas sie nie nauczy tego Jan nie bedzie umial. Wiec im wczesniej dzieciakom pokazuje sie jak wspolzyc w spoleczenstwie, jak sobie nawzajem pomagac, jak szanowac otoczenie i srodowisko tym lepiej moze im to do glow wejdzie. Przemieszanie teorii z praktyka to swietny spsob na nauke. Zreszta stosowany w szkolach na calym swiecie, nie tylko w Polsce. I nigdzie rodzicom to nie przeszkadza. Tylko u nas znowu kij w mrowisko.

Ja bym chyba wolała, żeby moje dziecko ze szkoły wyniosło... naukę i takie "jak się będziesz uczył, to więcej osiągniesz" niż "jak się nie będziesz uczył, to luz, zrobią na Ciebie zbiórkę". big_smile

30

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
Eileen napisał/a:

Ja bym chyba wolała, żeby moje dziecko ze szkoły wyniosło... naukę i takie "jak się będziesz uczył, to więcej osiągniesz" niż "jak się nie będziesz uczył, to luz, zrobią na Ciebie zbiórkę". big_smile

A to jedno drugiemu przeszkadza? wink (może nie dosłownie chodzi o tę zbiórkę)
Jakkolwiek zawsze przykładałam dużą wagę do nauki, to zauważam też inne strony. Dobrze, że zwraca się na to uwagę, choć nie wszędzie, a szkoda.

Tak jak pisała Mussuka, kiedyś były organizowane w szkołach najróżniejsze akcje i nikomu to nie zaszkodziło tzn. temu kto się chciał uczyć, a na pewno pomogło zwrócić uwagę na inną stronę życia.

31

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
Eileen napisał/a:
Mussuka napisał/a:
Summerka napisał/a:

Cisowianko  to nie była młodzież,  tylko dzieciaki z podstawówki.

I co z tego??? Czego Jas sie nie nauczy tego Jan nie bedzie umial. Wiec im wczesniej dzieciakom pokazuje sie jak wspolzyc w spoleczenstwie, jak sobie nawzajem pomagac, jak szanowac otoczenie i srodowisko tym lepiej moze im to do glow wejdzie. Przemieszanie teorii z praktyka to swietny spsob na nauke. Zreszta stosowany w szkolach na calym swiecie, nie tylko w Polsce. I nigdzie rodzicom to nie przeszkadza. Tylko u nas znowu kij w mrowisko.

Ja bym chyba wolała, żeby moje dziecko ze szkoły wyniosło... naukę i takie "jak się będziesz uczył, to więcej osiągniesz" niż "jak się nie będziesz uczył, to luz, zrobią na Ciebie zbiórkę". big_smile

jakos nam to nie zaszkodzilo. Natomiast wpajanie dziecku, ze jest stworzone jedynie do celow wyzszych moze mu niezle w zyciu zaszkodzic. Ciezko takim osobnikom odnalezc sie w spoleczenstwie.

32

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

Nie mówiłam o wpajaniu, że jest stworzone do wyższych celów. Po prostu wolałabym, żeby miało większą wiedzę, niż stało pod supermarketem z puszką. U nas na przykład w szkole były organizowane akcje WOŚP, Góra Grosza, więc to nie tak, że nic w tym kierunku nie było. Ale po pierwsze Góra Grosza była na lekcjach, czyli dwoje uczniów raz na jakiś czas przeszło się z puszką po klasach, a WOŚP (to tylko w liceum) - kto chętny, mógł się zgłosić do nauczyciela, który zajmował się tym z własnej nieprzymuszonej woli, zostawało się wolontariuszem i latało z puszką po mieście, ale nie w czasie lekcji. Chodzi mi o to, że wszystko było dobrowolne i uważam, że tak jest lepiej. Jeżeli moje dziecko nie chciałoby zbierać datków, to niech nie zbiera, jak chce - chwała mu za to. Ale nic z przymusu. I nie zgadzam się z tym, że to wpoi dzieciom jakieś zasady życia w społeczeństwie. Bo jeśli dziecko nie będzie miało ochoty, a zostanie do tego zmuszone, to raczej z automatu będzie na "nie", źle mu się to będzie kojarzyć itd. Dlatego dobrowolnie - te, co chcą, pójdą, a te, co nie chcą, nie pójdą, bo zmuszenie ich nic dobrego raczej nie da.

Ale to z pomaganiem innym i tak jest o wiele lepsze, niż sprzątanie świata. U nas nie chodziło się tylko po mieście, ale i - w większości - po lesie i parku. A lasów u nas od cholery. I wcale nie chciałabym, żeby moje dziecko sprzątało rozbite szkło po libacjach, znajdowało brudne podpaski czy zużyte prezerwatywy, a takie znaleziska się trafiały. Poza tym czego to ma nauczyć? Chciałabym, żeby moje potencjalne dziecko wrzucało po sobie papierki do kosza i sprzątało pokój, a nie sprzątało po całym mieście, bo taka fajna uspołeczniająca akcja. Ekipom sprzątającym za to się płaci. Niewolnictwo, czy jak? big_smile Tak, to żart, nie musicie mnie za końcówkę hejtować. big_smile

33

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
Eileen napisał/a:

Chodzi mi o to, że wszystko było dobrowolne i uważam, że tak jest lepiej. Jeżeli moje dziecko nie chciałoby zbierać datków, to niech nie zbiera, jak chce - chwała mu za to. Ale nic z przymusu.

nadal nie ma z przymusu dlaczego tak interpretujesz?
jeżeli rodzic nie wyraża zgody dziecko nie uczestniczy w żadnych akcjach

z reguły jest tak, że dzieciaki chcą, bardzo chcą pomagać,
jeszcze nie są wypaczone, jak potem niektórzy dorośli,
dzieci są naturalne i spontaniczne, wrażliwe
często same inicjują różne akcje

34

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

Jedno, co mi po tym poscie przychodzi na mysl, to ze strasznie jeszcze dziecinna jestes:)) Wszystko ma byc dobrowolne, jak kto chce i jak mu pasuje, ha ha. W zyciu doroslym tez tak sie udaje? Bo jakby nie patrzyl i w ktora by sie nie obrocil, to albo nakaz albo zakaz albo inny regulamin. I w pracy i na ulicy i w kazdym innym publicznym miejscu.
Jak wolno chodzaca kura, to mozna sobie na wyspie bezludnej funkcjonowac, nie w spoleczenstwie skladajacym sie z wiecej niz 1 sztuki. Mozna argumentowac swoj sprzeciw przeciw czemus, ale zwykly bunt : nie, bo nie, bo mi sie nie chce - daleko nikogo nie zaprowadzi.

Nasze dzieci w Finlandii raz czy dwa do roku sprzataja laski, parki, uliczki - uczy ich to czego? Ze o przyrode trzeba dbac, szanowac ja i nie zasmiecac. Ze czysty skwer i park wygladaja ladniej i przyjemniej w nich sie spedza czas. Nauczy tez moze, zeby wlasnie butelek i podpasek nie rzucac wokol siebie, bo ktos to musi potem sprzatnac.
Mozna sie tez wypiac na wszystko i wszystkich i stac sie pepkiem swiata, tylko na jak dlugo?Czy idac chodnikiem, na ktorym lezy potluczona butelka, Ty sama ja ominiesz i pojdziesz dalej (niech sluzby sptrzatna) czy chociaz ja na bok odsuniesz, ew. do kosza wrzucisz, zeby ktos sie nie skaleczyl?

Ja zastosowalam podobny eksperyment w domu, dopoki sama czyscilam szafki i rozne tam blaty w kuchni, dopoty inni smarowali lapkami i nozami i mieli to gdzies. "Sie sprzatnie". Az ktoregos dnia poprosilam raz corke, raz syna, nastepnym razem partnera, zeby to oni powycierali i sprzatneli cala kuchnie. Dziwnym trafem od tej pory zaczeli dbac o czystosc duzo wiecej. Bo dowiedzieli sie, ze samo sie nie robi nic, a krasnoludki nie istnieja. I ze czyjs wysilek (np. ich wlasny) nalezy szanowac.

Poza tym dzieciom ani za moich szkolnych lat ani za obecnych troche pracy fizycznej czy w terenie nie zaszkodzilo w uzyskiwaniu doskonalych ocen. I jeszcze w harcerstwie sie udzielalismy, ale to juz po lekcjach.

35

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

Wiem, że jestem dziecinna. big_smile I nie jestem pewna, czy kiedykolwiek się to zmieni. tongue

Sprzeciw argumentować można, ale przy czymś, co ma jakikolwiek sens. Tzn. może nie sens, bo sensem niech będzie posprzątane miasto, ale hm... Załóżmy, że skoro to takie super, to teraz wprowadzają obowiązkowe dni w roku dla dorosłych, w których wszyscy raz sprzątają miasto, raz sadzą kwiaty, raz wyprowadzają zwierzęta ze schronisk na spacer, raz odwiedzają hospicja, domy spokojnej starości, domy dziecka itd. Każda z rzeczy przyniesie jakiś pożytek. I chociaż ja bym chętnie do schroniska na przykład poszła sama z siebie, bo kocham zwierzęta, to nie rozumiem, dlaczego ktoś ma mnie do takich rzeczy zmuszać, narzucać, co mam zrobić. I nie widzę sensu uzasadniania, dlaczego np. nie chcę spędzić kilku godzin na sadzeniu kwiatów, mimo że miasto będzie ładniejsze. Sama bym nie poszła, dlatego nie zmuszałabym do tego i dzieci. Tak samo, jak nie zmuszę na przykład mojego dziecka, żeby chodziło na religię czy wierzyło w Boga. A to że już są zakazy i nakazy, to hm... rozliczenie PIT-u jest trochę innej natury, niż wysyłanie kogoś, żeby sprzątał. Zwłaszcza, że normalnie to jest praca. Jak ktoś chce to zrobić w czynie społecznym, to pięknie, wolontariat, super, ALE do tego nie powinno się nikogo zmuszać.

36

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
Eileen napisał/a:

Ja bym chyba wolała, żeby moje dziecko ze szkoły wyniosło... naukę i takie "jak się będziesz uczył, to więcej osiągniesz" niż "jak się nie będziesz uczył, to luz, zrobią na Ciebie zbiórkę". big_smile

No ale to nieprawda przecież, że jak się będzie dziecko dużo uczyć to więcej osiągnie. smile

37

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
Eileen napisał/a:

Załóżmy, że skoro to takie super, to teraz wprowadzają obowiązkowe dni w roku dla dorosłych, w których wszyscy raz sprzątają miasto, raz sadzą kwiaty, raz wyprowadzają zwierzęta ze schronisk na spacer, raz odwiedzają hospicja, domy spokojnej starości, domy dziecka itd. Każda z rzeczy przyniesie jakiś pożytek.




Zwłaszcza, że normalnie to jest praca. Jak ktoś chce to zrobić w czynie społecznym, to pięknie, wolontariat, super, ALE do tego nie powinno się nikogo zmuszać.

A wiesz, ze kiedys wlasnie takie akcje byly? To sie czyn spoleczny nazywalo. Tyle, ze poza sama chwalebna idea upiekszania miast staly niestety inne pobudki, mocno antyklerykalne i propartyjne.

U nas tez sa takie akcje teraz, na wielu osiedlach organizuje sie tzw. dni sprzatania wspolnych terenow: chodnikow, placow zabaw, parkingow itp. U nas jest np. 7 rodzin i poza nielicznymi wypadkami, kiedy ktos wyjezdza albo choruje, uczestniczymy w tym wszyscy. Dobrowolnie. Wycinamy cos tam, przycinamy, malujemy, grabimy, naprawiamy, czyscimy i tak z pol dnia. Potem jest wspolny grill albo inna forma get together.
To akcja czysto dobrowolna, ale malo kto sie wymiguje, bo to swiadczyloby o takim sasiedzie, ze jest aspolecznym typem.

38 Ostatnio edytowany przez Eileen (2015-03-27 14:56:56)

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

Vian, no, w takim znaczeniu, że będzie więcej umieć. tongue A jak zakończy edukację na 5 klasach, to smuteczek. big_smile


Mussuka, no tak, ale ja przecież nie mówię, że robienie czegokolwiek za darmo jest zuem. Sama siedzę w czymś podobnym do wolontariatu od 4 lat. Ale nikt mnie do tego nie zmuszał. I - jak piszesz - Wy też robicie to dobrowolnie, zrozumiałam, że sami to zorganizowaliście, i chociaż wszyscy robicie to chętnie, to jak komuś coś nie pasuje, to właśnie nie musi się Wam chyba tłumaczyć, uzasadniać czy przynosić usprawiedliwienia. tongue

39

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
Eileen napisał/a:

Vian, no, w takim znaczeniu, że będzie więcej umieć. tongue A jak zakończy edukację na 5 klasach, to smuteczek. big_smile

Jak dziecko chce "więcej umieć" to się nauczy, nawet jak czasem go do jakiejś akcji zagonią wink
Jak nie chce, to trzymanie go w szkole nawet 10 godzin dziennie nie pomoże.
Ergo, "gonienie" dzieci do różnorakich akcji w nauce nie przeszkadza, a pozwala na spojrzenie trochę poza czubek własnego nosa.
Dorośli sami wybierają czy chcą w czymś uczestniczyć. Dzieciom warto to pokazać.

40

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

Co nie które osoby robia problem z niczego.

Taka akcja nie trwa caly rok szkolny tylko raptem parę dni i zwykle w kazdy dzien jest inne dziecko na zbiórce. I gdzie jest tu zmarnowany czas ? Bo ja nie widzę w tym problemu.

Jasne jeśli dziecko nie chce brać udziału w takiej zbiórce nie ma co zmuszać ale nikt mi nie powie ze to jest zmarnowany dzien, raptem parę godz postoi wraz z opiekunem w tym supermarkecie a na drugi dzien jest inna osoba i tak aż do końca zbiorki.

41

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
Eileen napisał/a:

chociaż wszyscy robicie to chętnie, to jak komuś coś nie pasuje, to właśnie nie musi się Wam chyba tłumaczyć, uzasadniać czy przynosić usprawiedliwienia. tongue

po pierwsze wcale nie tak chetnie, bo niektorzy z sasiadow w zyciu swojego ogrodka nie wygrabili ale w akcjach jednak uczestnicza

po drugie - przymusu nie ma, ale jest cos takiego, jak spoleczna solidarnosc. I stale wymigiwanie sie od niej jest mimo wszystko oceniane jako negatywne.

Dlatego napisalam, ze wszyscy,poza wyjatkami losowymi, biora udzial w tych spedach osiedlowych. To jest normalny zwyczaj w calym kraju, nie tylko na naszym osiedlu. Nazywa sie "dbanie o dobra wspolne = nasze". Dzieci, nota bene, tez sa z nami i dzielnie pomagaja, choc pewnie wolalyby sie bawic w tym czasie.

42

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

Luc, no nie zawsze. Bo mając te 10 lat, miałam już mocno sprecyzowane, że niewielu rzeczy nienawidzę tak, jak sprzątania. Więc zaganianie mnie do zbierania śmieci po mieście niczego mnie nie nauczyło, raczej wzbudzało chwilową (ale jakże intensywną big_smile) nienawiść do lubianej na co dzień wychowawczyni, bo pilnowała, czy cokolwiek podnoszę), szkoły jako takiej, bo ZGOTOWAŁA MI TAKI LOS big_smile i wszystkich innych napotkanych i niespotkanych nigdy ludzi, którzy za obecność śmieci na pewno musieli być odpowiedzialni. A że podpasek nie wyrzuca się w krzaki, to wyniosłam z domu dużo wcześniej. Nie odbierałam tego jako jakąkolwiek super akcję społeczną, tylko jako coś, czym było to dla mnie - zmuszeniem do sprzątania po innych ludziach obrzydliwych śmieci z ulicy/lasu. I tak, uważam, że to niesprawiedliwe. I mogę sobie być dziecinna. :c

43

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
Mussuka napisał/a:

po pierwsze wcale nie tak chetnie, bo niektorzy z sasiadow w zyciu swojego ogrodka nie wygrabili ale w akcjach jednak uczestnicza

po drugie - przymusu nie ma, ale jest cos takiego, jak spoleczna solidarnosc. I stale wymigiwanie sie od niej jest mimo wszystko oceniane jako negatywne.

Dlatego napisalam, ze wszyscy,poza wyjatkami losowymi, biora udzial w tych spedach osiedlowych. To jest normalny zwyczaj w calym kraju, nie tylko na naszym osiedlu. Nazywa sie "dbanie o dobra wspolne = nasze". Dzieci, nota bene, tez sa z nami i dzielnie pomagaja, choc pewnie wolalyby sie bawic w tym czasie.

To mi się podoba. U nas na budowanie społeczeństwa obywatelskiego jeszcze dużo czasu trzeba.
Moje dzieci kiedyś podśmiechiwały się kiedy wędrując po Sudetach zbierałam śmieci, czy płynąc kajakiem wyławiałam butelki plastikowe z rzeki. Dziś same to robią.

44

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
luc napisał/a:
Mussuka napisał/a:

po pierwsze wcale nie tak chetnie, bo niektorzy z sasiadow w zyciu swojego ogrodka nie wygrabili ale w akcjach jednak uczestnicza

po drugie - przymusu nie ma, ale jest cos takiego, jak spoleczna solidarnosc. I stale wymigiwanie sie od niej jest mimo wszystko oceniane jako negatywne.

Dlatego napisalam, ze wszyscy,poza wyjatkami losowymi, biora udzial w tych spedach osiedlowych. To jest normalny zwyczaj w calym kraju, nie tylko na naszym osiedlu. Nazywa sie "dbanie o dobra wspolne = nasze". Dzieci, nota bene, tez sa z nami i dzielnie pomagaja, choc pewnie wolalyby sie bawic w tym czasie.

To mi się podoba. U nas na budowanie społeczeństwa obywatelskiego jeszcze dużo czasu trzeba.
Moje dzieci kiedyś podśmiechiwały się kiedy wędrując po Sudetach zbierałam śmieci, czy płynąc kajakiem wyławiałam butelki plastikowe z rzeki. Dziś same to robią.

mnie tez sie podoba, bo poza efektem natychmiastowym i oczywistym (czysta okolica) jest jeszcze wartosc dodana tych akcji: poczucie odpowiedzialnosci za "nasz" teren - skoro nasz, to nie bedziemy go brudzic i niszczyc (poza naszym tez nie:) no i sasiedzka integracja, bo nic tak nie laczy (podobno) jak wspolna praca. I biesiadowanie po niej:) Niektore "dozynki" konczylismy czasem pozno po polnocy, ale jak sie sasiedzi potem dobrze znali;)

45

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
Mussuka napisał/a:

jest jeszcze wartosc dodana tych akcji: poczucie odpowiedzialnosci za "nasz" teren - skoro nasz, to nie bedziemy go brudzic i niszczyc (poza naszym tez nie:) no i sasiedzka integracja,

To chyba nawet ważniejsze niż doraźny pożytek w postaci czystej okolicy.

46

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
luc napisał/a:

To mi się podoba. U nas na budowanie społeczeństwa obywatelskiego jeszcze dużo czasu trzeba.
Moje dzieci kiedyś podśmiechiwały się kiedy wędrując po Sudetach zbierałam śmieci, czy płynąc kajakiem wyławiałam butelki plastikowe z rzeki. Dziś same to robią.

społeczeństwo obywatelskie - tak, bardzo dobra idea i tak nam tego brak,
chociaż ja tego doświadczam, kiedy mieszkam w moim domu na wsi, tam jest to społeczeństwo obywatelskie i może dlatego czuję się tak bezpiecznie, że często zapominam zamykać drzwi na zamek wink

47

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

O jaa cieem
W latach 70 tych/ 80 tych nawet każdy na wykopki szedł  z klasą na pole ,a tu widzę  oburzenie o  działanie w akcjach charytatywnych w godzinach lekcyjnych, zapewne w godz wych, czy na  innych przedmiotach ,gdzie nie ma przeładowania materiału.
Nie chcesz? nie bierze w tym udziału, dołączaj do lekcji innej klasy w tym czasie . Wybor należy do ucznia (  raczej jego rodzica )

48

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
mortisha napisał/a:

O jaa cieem
W latach 70 tych/ 80 tych nawet każdy na wykopki szedł  z klasą na pole ,a tu widzę  oburzenie o  działanie w akcjach charytatywnych w godzinach lekcyjnych, zapewne w godz wych, czy na  innych przedmiotach ,gdzie nie ma przeładowania materiału.
Nie chcesz? nie bierze w tym udziału, dołączaj do lekcji innej klasy w tym czasie . Wybor należy do ucznia (  raczej jego rodzica )

Nie oburzenie, a zdziwienie.  Nigdy nic cię nie dziwiło?:)

49

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
Summerka napisał/a:
mortisha napisał/a:

O jaa cieem
W latach 70 tych/ 80 tych nawet każdy na wykopki szedł  z klasą na pole ,a tu widzę  oburzenie o  działanie w akcjach charytatywnych w godzinach lekcyjnych, zapewne w godz wych, czy na  innych przedmiotach ,gdzie nie ma przeładowania materiału.
Nie chcesz? nie bierze w tym udziału, dołączaj do lekcji innej klasy w tym czasie . Wybor należy do ucznia (  raczej jego rodzica )

Nie oburzenie, a zdziwienie.  Nigdy nic cię nie dziwiło?:)

Najbardziej co mnie dziwi  i szokuje w szkolnictwie to wolne od nauki podczas rekolekcji ,a  wiele szkol taka pobożną  polityke uprawia, osobiście żadnego pożytku z tego nie ma
Działanie w celach charytatywnych  w godzinach nauki  ma w moich oczach usprawiedliwienie w jakimś tam stopniu mniejszym, bądź większym , bo  widzę w tym dużo dobrego. Można  gryzc w kostki za realizowanie tego na poszczególnych lekcjach , lecz z drugiej strony  sa tez  w szkolnictwo przedmioty  niektóre na tyle banalne, nudne, nie ma natłoku materiału do opracowania , ze w tym czasie wykonując szlachetna misje lepiej ten czas zostanie spożytkowany nawet w godzinach nauki

50

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
mortisha napisał/a:

Najbardziej co mnie dziwi  i szokuje w szkolnictwie to wolne od nauki podczas rekolekcji ,a  wiele szkol taka pobożną  polityke uprawia,

a wiesz chociaż dlaczego?

51

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

witam i ja się wypowiem, a więc:
""""Jak dziecko chce "więcej umieć" to się nauczy, nawet jak czasem go do jakiejś akcji zagonią wink
Jak nie chce, to trzymanie go w szkole nawet 10 godzin dziennie nie pomoże.""""
JEST TO ŚWIETA PRAWDA, ALE..............
ogólnie rzecz biorąc, to kto ma nauczyć uczniów "lubienia uczyć się" jak nie nauczyciel? W zawód nauczyciela wpisane jest coś takiego jak społeczne zaufanie, tak wiem, jest to bardzo trudne dla pedagogów, ale przecież to ludzie wykształceni i na pewno wiedza, że to od nich zależy duuuużo. Ja w tym miejscu zapytam, w jaki sposób czas spędzony przez uczniów pod marketem zostanie zapisany w dzienniku i w karcie pracy, bo tak sobie przypominam te wszystkie skrócone zajęcia, mikołajki, wigilie, andrzejki itp. sytuacje i wtedy nauczyciel nie neguje całej pensji, a przecież powinien powiedzieć cos w rodzaju "przerpraszam, nie pracowałem np. 5 godz po 45 minut, ale po 30 minut". Uważam, ze wszystkie wyjścia (oprócz ukulturalniających) są  okradaniem dzieci z wiedzy. Oczywiście, że dzieciaki naiwnie krzyczą huuuurrra wolne, ale w tym momencie nie  wiedzą co to znaczy, że nadrobienie potem to zwyczajne odbębnianie po łebkach itd.
Wolontariat to super sprawa, ale czy nauczyciel nie może pokazać na czym polega praca społeczna??? a sobota??? nie może być? Sama nazwa zawodu "nauczyciel" mówi sama za siebie, ma on nauczyć..a może ja się mylę?

52 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-03-28 00:55:21)

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
Joanna50+ napisał/a:

i
Ja w tym miejscu zapytam, w jaki sposób czas spędzony przez uczniów pod marketem zostanie zapisany w dzienniku i w karcie pracy,

a bardzo prosto
np. realizacja zadań programu wychowawczego,
albo realizacja programu profilaktycznego,
może być również, podejmowanie działań w ramach współpracy z Fundacją...
albo działania na rzecz ...
dlaczego uważasz, że nauczyciel realizując zadania wpisane w program nie pracuje ?
a co w tym czasie robi/ leży do góry kołami?
czy może jednak np. sprawuje opiekę ? czy np. realizuje zadania edukacyjne ?
co tak naprawdę ciebie Joanno50+ boli ? że nauczycielowi płacą za brak pracy?
a jak myślisz pod czyją opieka byli uczniowie w tym markecie? rodziców? a może pod swoją?
a sobota i niedziela jest po to, żeby NAUCZYCIEL poświęcił czas swoim dzieciom i swojej rodzinie tak jak każdy inny pracujący śmiertelnik, bo nauczyciel to zawód, jak każdy inny a nie wolontariat wink

53

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
in_ka napisał/a:
mortisha napisał/a:

Najbardziej co mnie dziwi  i szokuje w szkolnictwie to wolne od nauki podczas rekolekcji ,a  wiele szkol taka pobożną  polityke uprawia,

a wiesz chociaż dlaczego?

no dawaj smile

54 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-03-28 00:34:34)

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
mortisha napisał/a:
in_ka napisał/a:
mortisha napisał/a:

Najbardziej co mnie dziwi  i szokuje w szkolnictwie to wolne od nauki podczas rekolekcji ,a  wiele szkol taka pobożną  polityke uprawia,

a wiesz chociaż dlaczego?

no dawaj smile

o Mortisha lubisz - podane na tacy wink
pytanie do Men, pani ministra chętnie odpowie w końcu za to jej płacą ...
no dobra wyręczę panią ministrę - niech tam  wink
minister edukacji każdego roku przydziela pewna pulę dni, jaką dyrektorzy szkół mogą wykorzystać jako dni wolne od zajęć. Część tych dni jest do wykorzystania w czasie rekolekcji. Nie są to dni wolne od pracy, ale wolne od zajęć dydaktycznych. Zgodnie z prawem nauczyciele powinni być wtedy w pracy - mogą brać udział w radach pedagogicznych, zebraniach, posiedzeniach zespołów, uzupełniać dokumentację, wreszcie - zapewniać zajęcia opiekuńczo-wychowawcze dla uczniów nie biorących udziału w rekolekcjach.
no i jeszcze jak chcesz doczytaj Rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach.

55 Ostatnio edytowany przez mortisha (2015-03-28 00:10:46)

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
in_ka napisał/a:
mortisha napisał/a:
in_ka napisał/a:

a wiesz chociaż dlaczego?

no dawaj smile

o Mortisha lubisz - podane na tacy;)
pytanie do Men, pani ministra chętnie odpowie w końcu za to jej płacą ...

Nie, nie ,nie... ja swoją teorie MAM., ale na tyle kontrowersyjną ,ze wole  jej nie  publikować, by  osoby gorliwie  religijne nie obrazić tongue

edit:
doczytałam,  bylam blisko tylko i tak w myślach w wersji HARD, powyżej widnieje soft big_smile

56 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-03-28 00:12:54)

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
mortisha napisał/a:
in_ka napisał/a:
mortisha napisał/a:

no dawaj smile

o Mortisha lubisz - podane na tacy;)
pytanie do Men, pani ministra chętnie odpowie w końcu za to jej płacą ...

Nie, nie ,nie... ja swoją teorie MAM., ale na tyle kontrowersyjną ,ze wole  jej nie  publikować, by  osoby gorliwie  religijne nie obrazić tongue

Mortisha mnie nie obrazisz - spoko wink
ja nie z tych gorliwych,
no dawaj smile

57 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-03-28 00:21:01)

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

Ja sądzę, że wolontariat jest bardzo dobrym uzupełnieniem edukacji. Chociaż to też zależy co się robi. Np. na mnie nie działały w żaden sposób akcje typu WOŚP, zbieranie śmieci, Góra Grosza albo żebranie w supermarkecie. Robiłam to, ale niczego mnie to nie nauczyło, żadnej empatii, ani chwili zastanowienia nad czyimś losem. A to dlatego, że zbierałam pieniądze dla ludzi, których w ogóle nie znam i o których niczego nie wiem. Natomiast w liceum mieliśmy organizowane wolontariaty po zajęciach i chodziliśmy z nauczycielami do schroniska dla zwierząt, do domu dziecka i do hospicjum. Z tego naprawdę można czerpać dużo radości, bo czasami wystarczy bardzo niewiele, żeby komuś pomóc. W każdym razie dla mnie lepsze są wolontariaty, gdzie jest bezpośrednie zetknięcie z drugim człowiekiem albo zwierzęciem. Zbiórki pieniędzy też są ważne, ale ja bym to trochę inaczej przeprowadzała. Kiedyś np. zbieraliśmy pieniądze dla konkretnej chorej dziewczynki i najpierw mieliśmy okazję ją poznać. Motywacja była zupełnie inna, co przełożyło się na zaskakująco dużą ilość zebranych pieniędzy. A co do zajęć, to nie uważam, że strata jednego dnia coś zmieni. Nie oszukujmy się, jak ktoś chce się uczyć, to i tak musi to robić w domu, żeby dużo umieć. A najczęściej po prostu postępuje się wg zasady 3xZ. Sama tak robiłam i nie uważam, że to źle. 80% wiedzy ze szkoły jest kompletnie nieprzydatna. Fizyki w ogóle nie mieliśmy, tak wyszło, że była ona fikcją. Nauczyłam się jej bez problemu w dorosłym życiu, bo stała mi się potrzebna. Podobnie z logiką i matematyką. Szkoła jedynie obrzydzała mi naukę, więc nie przeceniałabym jej rzekomo wielkiego i zbawiennego wpływu na młode umysły. Dobrze zorganizowany wolontariat więcej uczy.

58

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
mortisha napisał/a:
Summerka napisał/a:
mortisha napisał/a:

O jaa cieem
W latach 70 tych/ 80 tych nawet każdy na wykopki szedł  z klasą na pole ,a tu widzę  oburzenie o  działanie w akcjach charytatywnych w godzinach lekcyjnych, zapewne w godz wych, czy na  innych przedmiotach ,gdzie nie ma przeładowania materiału.
Nie chcesz? nie bierze w tym udziału, dołączaj do lekcji innej klasy w tym czasie . Wybor należy do ucznia (  raczej jego rodzica )

Nie oburzenie, a zdziwienie.  Nigdy nic cię nie dziwiło?:)

Najbardziej co mnie dziwi  i szokuje w szkolnictwie to wolne od nauki podczas rekolekcji ,a  wiele szkol taka pobożną  polityke uprawia, osobiście żadnego pożytku z tego nie ma
Działanie w celach charytatywnych  w godzinach nauki  ma w moich oczach usprawiedliwienie w jakimś tam stopniu mniejszym, bądź większym , bo  widzę w tym dużo dobrego. Można  gryzc w kostki za realizowanie tego na poszczególnych lekcjach , lecz z drugiej strony  sa tez  w szkolnictwo przedmioty  niektóre na tyle banalne, nudne, nie ma natłoku materiału do opracowania , ze w tym czasie wykonując szlachetna misje lepiej ten czas zostanie spożytkowany nawet w godzinach nauki

Ta pobożna polityka jest przecież ustanowiona polskim prawem.

59

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

nauczyciel to też człowiek - prawda!!!! ale w markecie widać uczniów, a nauczycieli jakos nie. W każdym razie możliwości wpisów do dzienników jest ogrom, ja to wiem, ale też wiem, że w praktyce nie pracują tyle godzin ile wykazują, gdyby tak policzyć prostym liczeniem, to się okazałoby, że... paręnaście lat temu liczyłam dla własnej wiadomości ile kosztuje 1 godzina pracy nauczyciela średnio w roku kalendarzowym i okazało się, że 50 zl. Nie uważam, że nie powinien zarabiać, ale niech w końcu przypomną sobie dlaczego są nauczycielami i dlaczego ich etat to 18 godzin, a nie więcej - właśnie po to, aby mieli czas edukawać dzieci nie tylko na lekcji w szkole, ale i poza nią. Nauczyciel to zawód o największych przywilejach. Tak się jakoś utarło, że oni są najnajnaj - że też mają rodziny, że chcą pracować w ramach od-do, a po co?? aby łapać kolejne etaty/godziny. Poza tym czy ktoś czasem się zastanawia nad efektami/jakościa pracy n-la? Czy im zależy na godzinach czy na pozytywnych losach swoich uczniów w zakresie ich edukacji>? Najlepiej jak są uczniowie średni/mierni,spokojni,niesmiali - bo zbyt zdolni to dodatkowa praca, bo wymuszają na nauczycielu jego przygotowanie się do lekcji; natomiast niegrzeczni to oczywiście rozkładają zajęcia, sa uciążliwi, ja to rozumiem, ale to już naprawdę inny temat

60

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

Z tym średni/mierny a zdolny to bym nie przesadzała. Właśnie mierny uczeń będzie wymagał jakiegokolwiek wkładu od nauczyciela. Przy zdolnym leniwy nauczyciel może się ograniczyć do wydania poleceń, czytania książki i picia kawki. Przy miernym... w sumie też może, ale już w starszych klasach nie przejdzie, bo ten mierny nauczy się otwierać buzię i prosić o wyjaśnienie.

61 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-03-28 12:35:51)

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

Co do czepiania się religii, to przecież jest fajnie rozwiązane i dziecko nie musi na nią chodzić. Na rekolekcje też nie musi iść. Może w tym czasie uczyć się w domu, jeśli uważa, że właśnie to chce robić. Szkoda, że tak samo nie jest z WFem, wychowaniem do życia w rodzinie i podobnymi bzdurami. Jeśli moje dziecko regularnie chodziłoby na jakieś zajęcia z tańca/tenisa/gimnastyki/siatkówki, to nie widzę powodu dlaczego miałoby nie być zwolnione z WFu. W końcu liczy się ruch. A WDŻ to w ogóle jakaś szopka, którą często prowadzą katechetki. Jeśli zobowiążę się, że sama przekażę tę wiedzę dziecku, to po co ma chodzić i słuchać jakiejś nawiedzonej kobiety, która miesza Boga w zupełnie świecki przedmiot. Tym bardziej, że ona pojęcia nie ma o antykoncepcji. Jedynie o kalendarzyku nam opowiedziała. O antykoncepcji rzetelnie mieliśmy dopiero na biologii w 2 klasie liceum, a to już chyba trochę za późno, jeśli większości dzieci rodzice nie edukują.

62

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

nauczyciel - nauczycielowi nierówny, są różni, a to pojęcie "różni" można na wiele sposobów ujmować i nie chcę tu przemądrzać się, ale .... szlag mnie trafia jak słyszę ciągłe utyskiwania jak to źle nauczycielom, proszę popatrzeć ilu nauczycieli dokształca się na podyplomówkach, za które trzeba płacic (nie małe pieniądze), których raczej nie otrzymują od pracodawcy, zatem stać ich na własne dokształcanie, a dlaczego tak nagminnie się dokształcają? bo się boja niżu demograf. - uważam, że dobry nauczyciel nie musi się bać, a jeśli nawet cos się zdarzy, to po prostu otworzy działalność gosp. pt. np. edukacja licealna (bo i tak prowadzi np. koerpetycje), więc nie będzie to jakiś przewrót w jego zyciu, ale... będzie coś, czego się obawia naprawdę, np. rodzic będący jego pracodawcą (płatnikiem) będzie oczekiwał, że jego dziecko dostanie się np. na studia wymarzone i za pierwszym podejściem i tu jest pies pogrzebany.
Nasuwa mi się też na myśl taka oto sytuacja; pojawiają się na świecie dziaci, w rodzinach są postrzegane jako inteligentne, często jako geniusze, co oczywiście jest przesadą opinia rodziny nigdy nie jest obiektywna. Ale prawda jest taka, że (widać to w przedszkolu) jest sporo dzieci wczesnie umiejących super komunikować się, są super materiałem-tworzywem edukacyjnym i co??? klasa I,II,III 80% tych dzieciaków przez nauczycieli uważane jest za miernoty..... czy ja przesadzam??? co się dzieje, że dzieci "cofają się" w okresie wczesnoszkolnym??? Nikomu nie przyszlo do głowy, że wypalenie zawodowe nauczycieli nie jest tylko teorią, że to plaga polskich szkół?? że młodzi nauczyciele jeśli się zjawiają, to szybko w mało demokratycznym środowisku (jakim są nauczyciele) jest równaj do szeregu, że dla większości najważniejszym celem jest zdobywanie szczebli awansu, że wielu nauczycieli jest nastawionych roszczeniowo do zawodu, do życia td.

63 Ostatnio edytowany przez luc (2015-03-28 13:40:56)

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
cslady napisał/a:

Jeśli moje dziecko regularnie chodziłoby na jakieś zajęcia z tańca/tenisa/gimnastyki/siatkówki, to nie widzę powodu dlaczego miałoby nie być zwolnione z WFu. W końcu liczy się ruch.

To chyba niezbyt trafny argument.
Jeśli mam męża fizyka/chemika/historyka etc., który regularnie edukuje w tym zakresie moje dziecko, to czemu nie zwolnić dziecka z lekcji fizyki/chemii/historii etc.?
W końcu liczy się wiedza, a więcej jej nabędzie w trakcie indywidualnej rozmowy z fizykiem/chemikiem/historykiem.
Takie samo rozumowanie można by odnieść do każdego przedmiotu.

64

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

dawno, dawno temu, jak ja trafiłam do pracy w oświacie, zapytano mnie czy wiem, co to jest oświata, a ja zająknęłam się i.... otrzymałam odpowiedź  "oświata to nauczyciele i hołota" i dodano "no może jeszcze ministerstwo". O uczniach nie wspomniano, ale dodano, iż ta "hołota" pełni role służebną oświat, ..po latach widzę, że wiele z tych wypowiedzi się potwierdza

65 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-03-28 14:06:49)

Odp: Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?
luc napisał/a:
cslady napisał/a:

Jeśli moje dziecko regularnie chodziłoby na jakieś zajęcia z tańca/tenisa/gimnastyki/siatkówki, to nie widzę powodu dlaczego miałoby nie być zwolnione z WFu. W końcu liczy się ruch.

To chyba niezbyt trafny argument.
Jeśli mam męża fizyka/chemika/historyka etc., który regularnie edukuje w tym zakresie moje dziecko, to czemu nie zwolnić dziecka z lekcji fizyki/chemii/historii etc.?
W końcu liczy się wiedza, a więcej jej nabędzie w trakcie indywidualnej rozmowy z fizykiem/chemikiem/historykiem.
Takie samo rozumowanie można by odnieść do każdego przedmiotu.

No tak, ale wiedzę dobrze jest regularnie przyswajać i nie zaszkodzi nauka i przez rodzica i nauczyciela. Po prostu więcej się zapamięta. A WF sensu nie ma. No ale wątek już o tym był. Z WFem jest jednak o tyle dobrze, że mogę sobie wybrać szkołę, która prowadzi fajne zajęcia, gdzie dziecko może sobie wybrać na jaki fakultet chce chodzić. Wtedy jak najbardziej jestem za WFem. Chociaż u mnie w szkole chyba było coś takiego, że jeśli ktoś trenuje regularnie, to może być zwolniony. A co do przedmiotów i nauki, to ja pod koniec podstawówki i w gimnazjum nie chodziłam na angielski i francuski. Sami nauczyciele zaproponowali moim rodzicom, że jestem znacznie do przodu i nie ma sensu, żebym przychodziła i się nudziła. Oni tym sposobem mogli więcej czasu poświęcić dzieciom, które tego potrzebowały. Po prostu na początku roku dali mi do napisania końcowy test i miałam wystawioną ocenę. Także nauczyciele i szkoła mogą być elastyczni, zależy na kogo się trafi. No ale to prawda, szkołę trzeba po prostu przeżyć, bo za dużo się nie zmieni. O edukację dziecka i tak będę dbać w domu, a jeśli szkole uda się coś pożytecznego zrobić, no to super. Szkołę też postaram się wybrać taką, gdzie jakieś indywidualne potrzeby dziecka będą w miarę możliwości uwzględniane i która będzie bardziej elastyczna, niż standardowe konserwy.

A co do nauczycieli, to rzeczywiście są różni. Niektórzy w pełni zasługują na wszelkie przywileje i nawet jeszcze więcej bym im płaciła. Jest mnóstwo dobrych nauczycieli z powołania, którzy nie tylko uczą danego przedmiotu, ale też potrafią inspirować i mają realny wpływ na późniejsze życie dzieci. O ile system edukacji uważam za muł, dno i wodorosty, to dla konkretnych nauczycieli warto było chodzić. Chyba każdy spotkał na swojej drodze jakichś nauczycieli, którzy w pewien sposób wpłynęli na jego życie. Na większość moich obecnych zainteresowań wpływ mieli właśnie nauczyciele, dzięki którym to odkryłam. No i tak pomimo mojego narzekania i faktu, że 80% wiedzy ze szkoły to były bzdury, to w sumie niczego bym nie zmieniła, bo bez tych konkretnych osób nie byłabym teraz tym, kim jestem. Jak się teraz nad tym zastanawiam, kto lub co miało największy wpływ na moje obecne życie zawodowe i zainteresowania, to tak w 50% wymieniłabym szkoły (ale konkretnych nauczycieli), w 40% mojego partnera, no i w 10% rodziców. Wpływ rodziców ograniczał się w sumie tylko do wyboru tych szkół (ale bardzo dobrego wyboru), no i do umożliwienia mi nauki. Znacznie większy wpływ mieli na mój charakter, bo samą moją edukacją w sumie się nie interesowali, skoro miałam dobre oceny.

Posty [ 1 do 65 z 162 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Dlaczego uczniowie nie są na lekcjach?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026