To straszne Elu, że ojciec może tak po prostu zapomnieć i nie myśleć o własnych dzieciach... Ja póki co nie mogę na swojego eks złego słowa powiedzieć. Ale zastanawiam się, ile się zmieni jak już się wyprowadzi albo, tym bardziej, jeżeli założy drugą rodzinę.
Póki co przeraża mnie jak sobie poradzą dzieci (córka - 8 lat, syn - 5 lat), kiedy usłyszą że mama i tata już się nie kochają i nie będą już nigdy razem... Ma któraś z Was już to smutne doświadczenie (z dziećmi w podobnym wieku) za sobą? Wiem, że każde dziecko będzie to inaczej przeżywać, ale chciałabym usłyszeć, że z czasem przyzwyczaja się do nowej sytuacji.
Podobne tematy
Moja córka miała 1,5 roku, gdy odeszłam od jej ojca. Rzeczywiście było to o tyle łatwiejsze, że niczego wtedy nie rozumiała, nie musialam niczego tłumaczyć. Musicie przygotować dzieci, żeby nie było to dla nich zaskoczeniem. One już cokolwiek wiedzą? Kiedy mąż się wyprowadza?
Eks powinien wyprowadzić sie za 4 miesiące (o ile czegos nie wywinie...). Dzieci nic nie wiedzą bo nie chciałam ich ogłupiać skoro widzą rodziców pod jednym dachem. Ale jeżeli można to tak nazwać - mają przedsmak naszego rozwodu. Od roku już spimy w oddzielnych pokojach, weekendy staramy się spędzać oddzielnie (raz on bierze dzieci , raz ja) i pierwszy raz mielismy oddzielne wakacje (co 2 tygodnie zmiana). Ale na pytanie starszej - dla czego wakacje nie razem - musiałąm skłamać że to przez problem z tak długim wolnym (pierwszy raz wakacje trwały 2 m-ce, wczesniej było błogosławieństwo w postaci przedszkola).
Czasem zastanawiam się ile córka widzi. Bo już raz słyszałam pytanie czy bardzo kocham tatusia (straszne!) a dwukrotnie córka naciskała na czułe powitanie rodziców po dłuższej nieobecnosci...
Chciałabym móc przeskoczyć ten czas kiedy się dowiedzą. Swój ból zniosłam ale patrzeć na własne dzieci jak cierpią...
Eks powinien wyprowadzić sie za 4 miesiące (o ile czegos nie wywinie...). Dzieci nic nie wiedzą bo nie chciałam ich ogłupiać skoro widzą rodziców pod jednym dachem. Ale jeżeli można to tak nazwać - mają przedsmak naszego rozwodu. Od roku już spimy w oddzielnych pokojach, weekendy staramy się spędzać oddzielnie (raz on bierze dzieci , raz ja) i pierwszy raz mielismy oddzielne wakacje (co 2 tygodnie zmiana). Ale na pytanie starszej - dla czego wakacje nie razem - musiałąm skłamać że to przez problem z tak długim wolnym (pierwszy raz wakacje trwały 2 m-ce, wczesniej było błogosławieństwo w postaci przedszkola).
Czasem zastanawiam się ile córka widzi. Bo już raz słyszałam pytanie czy bardzo kocham tatusia (straszne!) a dwukrotnie córka naciskała na czułe powitanie rodziców po dłuższej nieobecnosci...
Chciałabym móc przeskoczyć ten czas kiedy się dowiedzą. Swój ból zniosłam ale patrzeć na własne dzieci jak cierpią...
Współczuję Ci Jazz, trzymaj się. I tak podziwiam, mnie chyba by dobiły 4 m-ce razem i cierpieniu. Jesteś silną kobietą. Może spróbuj z mężem pogadać o tym byście wspólnie porozmawiali z dziećmi o waszych planach. I wtedy też unikniesz sytuacji gdy z dnia na dzień zostaniesz sama z dziećmi, swoim i ich bólem. Niech tatuś też zmaga sie z konsekwencjami. A i dzieci wiedząc wczesniej mają szansę się nieco przyzwyczaić, oswoić kiedy np ex powie ze będzie jak teraz tylko inne domy. I że będzie odwiedzal, brał na wakacje itd...no oby! Bo dla wielu wyjście z domu oznacza zerwanie więzi także z dziećmi ![]()
Dzięki Asnika. Zasadniczo to można powiedzieć że teraz mam już z górki, bo jeżeli liczyć od momentu kiedy po raz kolejny dowiedziałam się o zdradzie eksa, to właśnie minął rok. Więc pozostałe 4 miesiące dam radę... A Twój maluch był świadomy co się dzieje? Tata się angażuje?
Dzięki Asnika. Zasadniczo to można powiedzieć że teraz mam już z górki, bo jeżeli liczyć od momentu kiedy po raz kolejny dowiedziałam się o zdradzie eksa, to właśnie minął rok. Więc pozostałe 4 miesiące dam radę... A Twój maluch był świadomy co się dzieje? Tata się angażuje?
Moja mała ma dopiero 1,5 roczku i nie ma pojęcia o tym, że kiedyś tata w ogóle z nami mieszkał. Ale zaczyna być świadoma, ze tata jest i że go brak. Jeszcze nie dawno nawet by z nim na dwór nie poszła a teraz trzeba siłą odrywać na klatce jak on idzie. Woła go w dzień...czasem na innych facetów woła tata ( niemiłe to dla mnie ). A tatuś raz ma w miarę regularny tok odwiedzin a potem ma fazę na ciszę ( np teraz widział dziecko w pon, miał być dziś do południa ale go nie było a poprzednie półtora tyg regularnie co dwa dni i około 2 godz średnio ). Ostatnio ex się agażuje w kąpiel i usypianie...mała usypia jeszcze przy piersi ale on sie kładzie po drugiej stronie i mała co jakiś czas sprawdza czy on jest, siada i woła tata, tata! Potem on musi ją za rączkę trzymać i po chwili się sytuacja powtarza. Nie wiem czy to w ogóle dobrze, z jednej strony dziecko ma pzez chwilę dwoje rodziców a z drugiej strony rośnie i będzie chciało więcej a wiadomo czego oko nie widzi tego sercu nie żal. Więc lepiej może żeby dziecko takich chwil nie miało...no ale tatuś chce...traume zafundować chyba ![]()
No to faktycznie nie fajnie.... Zwłaszcza z tą jego nieregularnoscią... Czasem mi się wydaje że faktycznie takie dzieciaczki co to nigdy taty nie znały mają pod tym względem łatwiej, zwłaszcza gdy mamie uda się na nowo utworzyć z kims związek. Wtedy przynajmniej nie ma konfliktu z aktualnym i byłym. Ale jeżeli nie, to już nie jest to takie proste. Ja na przykład boję się, że moje nieudane małżeństwo będzie w przyszłosci rzutować na związki moich dzieci. No i jeszcze zastanawiam się czy dam radę sama lub z częsciową pomocą eksa odpowiednio wychować synka. Bo niestety jest wiele mam, które to przerasta...
A wiesz co mi najbardziej działa na nerwy? Że weekendowy tata zawsze będzie najlepszy, bo czas będzie spędzał z dziećmi wyłącznie na zabawie, podczas gdy mama jest od zaganiania do lekcji, robienia porządku, rozstrzygania kłótni itd. Wiem, że tego typu uczucie zazdrosci jest okropne, ale nic na to nie poradzę... ![]()
203 2015-09-05 16:47:24 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2015-09-05 16:51:33)
Jazz, dokładnie! Tata jest super, bo czas z dzieckiem spędza głównie na zabawie. A od wychowania jest mama, a to nie zawsze oznacza same przyjemności. Na początku też byłam o to zła, ale teraz, po roku, cieszę się, że Mała lubi swojego tatę. Mnie kocha, ale nie wiem czy lubi
Ostatnio nie jestem oazą spokoju, zaczęło się przedszkole i jestem zestresowana, bo wszystko na mojej głowie.
dzieciom trzeba mowic prawde najlepiej zdawkowac ja pomału . kłamstwo nie jest dobrym wyjsciem .
bo dzieci juz duzo widza ale tez i wiedza . trzeba zawsze powtarzac ze rdzice ich kochaja momo ze nie sa razem ze sa wazne dla nich obojga
Prawda i tak w końcu wyjdzie na jaw także lepiej nie kłamać ![]()
tak bo wtedy traci sie zaufanie
Hej dzieczyny!
Tak zastanawiałam się nad tym, ze tatuś zawsze lepszy to prawda . I może pzyjść taki wiek na nasze dzieci, ze faktycznie nie raz usłyszymy, że tatuś to i tamto i ogólnie tatuś zawsze lepszy. No i niech sobie będzie. Ja myślę, ze dziecko jak będzie rosło i tak zacznie układać elmenty w całość i stwierdzi : hmm tata kupił mi wypaiony tablet, ale w tyg obejrzałbym sobie z nim po prostu film, ale on nawet nie zadzwonił. Poszedłbym z nim gdzieć tak jak z mamą ale on stweidził, ze ten weekend nie jego. Byłem chory a on wpadł z sokami i owocami i posiedział u mnie 2 godz a następnego dnia zadzwonił a ja chciałem żeby przy mnie był na dłużej. A mama - nerwowa, przemęczona, nie raz pada na twarz, ale co robi jak dziecię mówi - mamo chodż do mnie, bo Cię potrzebuję - mama jest. Grunt to pracować nad tym byśmy były spokojniejsze ( bo w tym całym natłoku stresu i obowiązków naprawdę o nerwy nie trudno ).
A tak mnie ta refleksja naszła, jak moje dziecię dziś się tuliło i buziaki dawało i się bawliśmy i śpiewaliśmy i miała tego tyle ile chciała i właśnie wtedy gdy chciała...a wołała tatę dwa razy nagle. Powiedziałam tylko - taty nie ma.
wiecie zawsze ten lepsz ktorego z nami nie ma ale tez ten ktory rozpieszcza .
dzieci pozostajace z jednym z rodzicow przeciez musza słuchac , musza pomoc jest w jakims stopniu dyscyplina . a u rodzica łikendowego sa lozy
Asnika, mam nadzieję że będzie tak jak mówisz...
Trzeba pamiętać jeszcze o starym, dobrze sprawdzonym sposobie na weekendowego rodzica. Jak nasz kochany nastolatek będzie miał nas serdecznie dosyc i wychwalał pod niebiosa tatę, którego ma od swięta, to najlepiej buntownika na kilka dni (zdecydowanie dłużej niz na weekend i obowiązkowo w okresie szkolnym!) wysłać do uwielbianego rodzica...Podobno skutkuje...
I tym sposobem wracamy do łask naszego dziecka ![]()
Jazzz masz racje trzeba buntownika sposobem .
ja kiedys jak syn chodzi do podstawowki zrobiłam tak . przyszedł ze szkoły
i mowił ze pani dyrektor mowiła o biciu dzieci ze jak dziecko jest w domu bite to trzeba zgłosic do szkoły lub policje .
nie zebym biła dzieci ale słuchac musiał bo był zywotny i kary miał .
To spakowałam mu plecak i wystawiłam za drzwi i mowilam idz do pani dyrektor jak ci z mama zle .
Juz nigdy wiecej nie wspomniał juz
Elu, widzę że Ty już doswiadczenie w tej kwestii zdobyłas
A tak zapytam, ciężko jest chłopca wychować bez "męskiej ręki"? Bo jak widzę bunt u osmiolatki, to zastanawiam się co to będzie się działo z synkiem za trzy lata, że już nie wspomnę o dojrzewaniu...
wiesz zalezy od temperamentu dziecka
ja mam dwoch synow
a kazdy jest inny
jak ogien i woda .
młodszy to taki wytrykus wlasnie .
ale trzeba byc stanowczym i konsekwentnym
A'propos buntu, to ma mamy teraz kulminację. W przedszkolu (pierwszy rok) ryk, w domu ryk. Oszaleć można
No to się okaże jaki będzie mój...
Aga, dasz rade... wszystkie prawie dzieci przez to przechodzą... w najgorszym wypadku potrwa to dwa miesiące. Tylko niestety infekcje się zaczną i to dopiero jest męczarnia...
Powiem wam , ze jak moje dzieciaczki były małe to infekcja gonila infekcje
a ja stale u lekarza .
ale gdy zaczeły chodzic do szkoly to coraz zadziej łapaly
i coraz mniej chorowali . wiec z wiekiem wyrastali z chorobsk
Witam wszystkich ![]()
Ja też jestem samotną mamą dwóch dziewczynek 8 i 3 lata.
Odeszłam od męża ponad rok temu ,powodem odejscia był hazard...
Jesteśmy w trakcie rozwodu i mimo, iż jest czasem smutno i samotnie i strach patrzeć w przyszłość to jestem dumna z podjętej decyzji.
Miłego dnia ![]()
217 2015-09-14 21:13:43 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2015-09-14 21:17:16)
Nie trzeba było długo czekać i mamy tydzień w przedszkolu i pracy z głowy. Mała zaraziła się ode mnie i rozwinęło się to dosyć poważnie, bo dostała antybiotyk.
Przedszkole póki co znosi fatalnie, ciągle płacze i odwodnila się, bo nikt tam za nią z piciem nie gania. Nie sadzilam, że początek będzie aż tak zły. A brak wsparcia w drugiej osobie jeszcze te odczucia potęguje. Tata Małej pomaga, robi zakupy itd., ale tęsknię za emocjonalną jednością z drugą osobą.
Liwia, z Twojego postu brzmi nie tylko duma, ale i siła. Tak trzymaj ![]()
och tak szkola i zycie szkolne naszych pociech .
witamy nowo przybylych i zapraszam do rozmowy
Moja młodsza też już po pierwszej infekcji..
Na szczęście niegroźnej. W przedszkolu odnalazła się super, jestem z niej taka dumna. Starsza córcia też bardzo dzielna...jak te nasze dzieci szybko dojrzewają dzięki czy może lepiej przez te sytuacje życiowe.
Jestem silna tak chcę być postrzegana przez córki, one dają mi dużego kopniaka ![]()
cześć
Jestem samotna mamą od ponad 4 lat sama wychowuje swojego syna.Jego ojciec się nim nie interesuje płaci marne alimenty, mieszkam z rodzicami którzy uważają mnie za złą matke. Moja mama cały czas wygaduje mi, że mieszkam z nimi i że muszą zajmować się moim dzieckiem. Ja nie mogę nigdzie wychodzić beż mojego syna , bo w końcu Ty jesteś jego matka '' chciałąś to masz''. Jest mi strasznie smutno że nie mam oparcia w swoich rodzicach i cały czas mam wszystko wygadywane. Daję 800 zł na opłaty, jedzenie i na opieke za moje dziecko, przecież babcia za darmo w domu nie będzie siedziała a teraz doszły opłaty za przedszkole. Moja mama cał;y czas traktuje mnie jakbym miała 5 lat a nie 27. Cały czas słysze że jestem nieudaczniczka i ze tak już zostanie.Chciała bym się wyprowadzić ale nie mam takiej możliwości , chodze na 4 zmiany do pracy i nawet w weekendy mnie nie ma w domu z moim kochanym synem.
cześć
Jestem samotna mamą od ponad 4 lat sama wychowuje swojego syna.Jego ojciec się nim nie interesuje płaci marne alimenty, mieszkam z rodzicami którzy uważają mnie za złą matke. Moja mama cały czas wygaduje mi, że mieszkam z nimi i że muszą zajmować się moim dzieckiem. Ja nie mogę nigdzie wychodzić beż mojego syna , bo w końcu Ty jesteś jego matka '' chciałąś to masz''. Jest mi strasznie smutno że nie mam oparcia w swoich rodzicach i cały czas mam wszystko wygadywane. Daję 800 zł na opłaty, jedzenie i na opieke za moje dziecko, przecież babcia za darmo w domu nie będzie siedziała a teraz doszły opłaty za przedszkole. Moja mama cał;y czas traktuje mnie jakbym miała 5 lat a nie 27. Cały czas słysze że jestem nieudaczniczka i ze tak już zostanie.Chciała bym się wyprowadzić ale nie mam takiej możliwości , chodze na 4 zmiany do pracy i nawet w weekendy mnie nie ma w domu z moim kochanym synem.
Chyba nie jestes sprawiedliwa.
To TWOJE dziecko, i tylko twoje, a ojciec dziecka, to twoj wybor.
Ojciec mojego syna zostawil go po 4 miesiacach. Ani razu sie z nim nie skontaktowal, ( juz mija 14 lat), alimenty wywalczylam, jak maly byl juz w przedszkolu.
Babcia ze strony ojca ANI RAZ z nim nie zostala.
Moja mama nie zyje od ponad 20 lat.
Moj ojciec ANI RAZ z nim nie zostal
Slowem- moje dzieco, moj klopot.
Byly platne opiekunki, ktore bralam z ogloszenia.
Mialam wprawdzie swoje mieszkanie, ale oplacic tez musialam je sobie sama.
Jakos przezylam ( choc wspominam jak koszmar)
Witam
przez przypadek dziś znalazłam to forum....i niestety pasuje do niego ![]()
Jestem samotną matką od 7 miesięcy. Mam dwie córki bardzo podobne wiekowo do Twoich dzieci Jazz2015.
Jest ciężko, ale dzieci dają mi siłę. Codziennie powtarzam sobie, że ja mam to szczęście widzieć ich "dorastanie" codziennie a nie tylko kiedy mam ochotę.
Zgadzam się z Wami, że świadomość tego, iż "tato sobotni" jest zabawny, wesoły i fajny a mama zapracowana i zmęczona jest "tylko kochana" boli.
Moje dzieci niby pogodziły się z sytuacją, ale wiem, że zawsze będzie już ten problem mamy i taty, bo sama mam rodziców po rozwodzie.
Jest ciężko niezależnie od tego ile ma się lat......Rozstanie rodziców to bardzo duże przeżycie.
Tym bardziej, że jakby nie było ciężar spada zawsze na kobiete.
Facet się po prostu wyprowadza....i nie ma kłopotów z zakupami, z obiadem z lekacjami,, chorobami i zebraniami itd.
Asnika Napisałaś coś ważnego. Zawsze irytowało mnie jak czasem czytałam, że matka samotna to już człowiek gorszej kategorii, trzeciego sortu itd... Przecież mało która samotna matka została z nią z własnego wyboru, a niezadko ten wybór był własnie sprawą życia bądż śmierci..no tu juz skrajnie, ale są sytuacje gdy ucieka się od kata np.
No i jeszcze jedno - przecież gdyby nas faceci np nie pozucali dla swoich kolejnych nowych rodzin ....wiem, wiem...czasem i baba przysłowiwa zaniedbana i zrzędliwa i wina po dwóch stronach, ale najczęściej to jest tak, że facet ma kobietę co dla niego wszystko a jemu jeszcze mało, ego rośnie itd. I za kare jeszcze ouchem w łeb - taram! została pani kobietę drugiej kategorii
Witam osobiście nie uważam że samotna matka to kobieta drugiej kategorii , spotykałem sie jakiś czas z samotnymi matkami z tego powodu iż również sam wychowuje 2 dzieci i wiem z jakimi problemami sie boryka samotna matka .
samotne matki to niestety kobiety dzielne bo wszystko spoczywa na ich barkach .
taaa....facet nie podołałby zapewne połowie obowiązków.
sa wyjatki , ze sam facet wychowuje dzieci . i tez wielki uklon dla tych mezczyzn .
i zapewne wiedza jaki trud trzeba poniesc w samotnym wychowaniu
tak masz rację...pisząc to kierowałam się własnym doświadczeniem ![]()
Nie można wszystkich wrzucać do jednego wora ....Samotny rodzic to wyzwanie....ale damy radę
no tak .. ja tez jestem samotna mama i znam ten bol . a tez nie moge liczyc na nikogo
Elu może ty mi podpowiesz jak mam się zachować bo juz tracę siły... mój były ustalił ze mną ze opiekuje się dziećmi w weekendy Całe wakacje nie interesował się córkami Obiecywał ze przyjedzie ale nie przyjeżdżał Kiedy się dowiedział ze byłam z dziećmi na wakacjach to przyjechał i zabrał młodsza bo starsza nie chciała Przez trzy dni nie odbierał telefonów ani nie opisywał na SMS Wariowalam Sprawa skończyła się bardzo nie przyjemnie Dużo by pisać Teraz mam taką sytuację ze generalnie przyjeżdża kiedy chce Nic nie mogę zaplanować bo nie wiem o ktorej je zabierze Dzwoni tylko do starszej i mówi ze np. będzie za godzinę albo wieczorem Dziś puściły mi nerwy kiedy musiałam z nimi jechać do kosmetyczki To miala byc godzina przyjemnosci a zmienila sie nie musze mowic... A moj maz przyjechal po dwoch godzinach jak gdyby nigdy nic i sie zaczelo Powiedzialam ze jest nie odpowiedzialny i nie bedzie mi ustawial zycia i zabieral dzieci kiefy chce Starsza corka chciala z nim pojechac i miedzy nami wywiazala się kłótnia Jest mi strasznie głupio i mam moralniaka bo co ona jest winna I pojechała.... wróciła przed chwilą i nie umiałam emocji opanować choć uważałam z każdym słowem Wiem ze poleglam bo doprowadził do tego ze się obie poklocilsmy Jak mam postępować w takich sytuacjach Może ktoś mi poradzi bo nie mam sił...
ZOOO masz naprawde trudna sytuacje , wspolczuje ci .
trudno jest doradzac gdy niemozna dojsc do porozumienia .
jest z tego wywnioskowac co piszesz , ze robi ci na złosc .
a dla dobra dzieci byłoby sie porozumiec . tylko niezawsze idzie sie dogadac .
probowałas z nim porozmawiac co do odwiedzin , i tez , ze masz swoje zycie i to jego niesłownosc komplikuje ci twoje zycie . to , ze powinien byc punktualny gdy zabiera dzieci
ankaa27
2015-09-27 14:50:42
cześć
Jestem samotna mamą od ponad 4 lat sama wychowuje swojego syna.Jego ojciec się nim nie interesuje płaci marne alimenty, mieszkam z rodzicami którzy uważają mnie za złą matke. Moja mama cały czas wygaduje mi, że mieszkam z nimi i że muszą zajmować się moim dzieckiem. Ja nie mogę nigdzie wychodzić beż mojego syna , bo w końcu Ty jesteś jego matka '' chciałąś to masz''. Jest mi strasznie smutno że nie mam oparcia w swoich rodzicach i cały czas mam wszystko wygadywane. Daję 800 zł na opłaty, jedzenie i na opieke za moje dziecko, przecież babcia za darmo w domu nie będzie siedziała a teraz doszły opłaty za przedszkole. Moja mama cał;y czas traktuje mnie jakbym miała 5 lat a nie 27. Cały czas słysze że jestem nieudaczniczka i ze tak już zostanie.Chciała bym się wyprowadzić ale nie mam takiej możliwości , chodze na 4 zmiany do pracy i nawet w weekendy mnie nie ma w domu z moim kochanym synem.
cześć
Ja mam 35 lat i prawie takie same doświadczenia jak Ty ![]()
Zostałam sama praktycznie bez niczego, i musiałam wrócić do rodziców ... Bardzo żałowałam,że nie udało mi się wcześniej chociażby odłożyć na własne mieszkanie ... Ale, może jak większość z nas, nigdy nie pomyślałam, że kiedyś zostanę sama w ciąży, a potem z dzieckiem ....
Rodzice straszyli mnie odebraniem syna gdy chciałam wyjść wieczorem z koleżanką w dniu własnych urodzin.
Znajomi pytają dlaczego nadal jestem sama, a ja fizycznie nie miałabym nawet kiedy spotykać się z kimś ... próbowałam, ale szybko się rozpadło - właśnie z tego powodu, braku czasu i możliwości.
Takie jest zycie samotnych matek .
Ja juz prawie od 15 lat jestem sama
Najpierw były tylko dzieci bo były malutkie i to one mnie potrzebowały .
Mieszkalam sama z dziecmi i nie miałam z kim ich zostawic aby wyjsc .
A tez mieszkam na małe wsi i tez niebyło gdze wyjsc . Jedynie z dziecmi na spacer
To sa realia codziennosci
WESOŁYCH SWIAT 
Witam,
Rowniez jestem samotna mama mam synka i za chwile bede miała córkę, partner zostawił mnie w ciazy...
witaj w naszym gronie
Witam,
Rowniez jestem samotna mama mam synka i za chwile bede miała córkę, partner zostawił mnie w ciazy...
Ze też takich ziemia nosi , trzymam za ciebie kciuki ![]()
ale tez radzimy sobie jako samotni rodzice
Witam. ![]()
Pozwoliłam sobie dołączyć do Was. Jestem samotną mamą od 2 lat. Radzę sobie bardzo dobrze, nie mogę narzekać.
Zgadzam się z Wami - samotni rodzice mają nie lada wyzwanie wychowując dzieci w pojedynkę.
Katerina, nie szukasz miłości?
Katerina, nie szukasz miłości?
Aga30 szukałam, chciałam być z kimś. I nie powiem dokucza mi samotność szczególnie wieczorami, w weekendy, w święta ;( ale nie znalazłam nikogo kto by mi pasował i komu ja bym pasowała.
241 2015-12-29 00:18:05 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2015-12-29 00:18:47)
Katerina, napisałaś, że radzisz sobie bardzo dobrze - co przez to dokładnie rozumiesz?
Ja też radzę sobie nieźle, ale w poczuciu pełnej swobody ogranicza mnie:
1. Brak własnego mieszkania - wynajmuję, a wspólny kredyt mieszkaniowy spłaca ex
2. Brak zabezpieczenia na tzw. czarną godzinę
3. Brak szczerze przyjaznych osób, towarzystwa na wakacje, a nie czułabym się dobrze wyjeżdżając sama z córeczką.
Katerina, napisałaś, że radzisz sobie bardzo dobrze - co przez to dokładnie rozumiesz?
Ja też radzę sobie nieźle, ale w poczuciu pełnej swobody ogranicza mnie:
1. Brak własnego mieszkania - wynajmuję, a wspólny kredyt mieszkaniowy spłaca ex
2. Brak zabezpieczenia na tzw. czarną godzinę
3. Brak szczerze przyjaznych osób, towarzystwa na wakacje, a nie czułabym się dobrze wyjeżdżając sama z córeczką.
Aga30 mieszkanie mam własne (spłacam kredyt, ale niewielki, wiec nie obciąża mnie zbyt mocno), zabezpieczenie niewielkie na czarna godzinę jest, a na wakacjach w tym roku byłam z siostrą i jej rodziną, bo było nam raźniej i dzieciom weselej.
Staram się sobie radzić z trudami codzienności sama, ale w ostateczności mogę liczyć na pomoc siostry, która nie pracuje i czasami przypilnuje mi dzieci np., bo niestety na pomoc dziadków czy babć nie mogę liczyć.
Moje dzieci są już "odchowane" - mam córkę 10 lat niebawem skończy i syna 5,5 roku. Nie wymagają opieki 24/7.
moi juz teraz sa nastolatkami ale nie nazekam .
tez na nikogo niemoglam liczyc a dzisiaj juz idzie na prosta
moi juz teraz sa nastolatkami ale nie nazekam .
tez na nikogo niemoglam liczyc a dzisiaj juz idzie na prosta
Brak pomocy tak naprawdę wymusił poniekąd reorganizację mojego spojrzenia na życie. Zmieniłam priorytety. Umiem sobie odpuścić wiele spraw błahych, których lekkie zaniedbanie nie zniszczy nam życia. Mówie tu np. o codziennym sprzątaniu albo gotowaniu obiadu. Będąc samotną mamą nauczyłam się też lepszej organizacji czasu, prac domowych i nieodkładania waznych spraw na potem.
tak trzeba nauczyc sie organizacji prac . i wszystko umiec dopasowac do dzieci
Ja też radzę sobie nieźle. Zaczęłam jeździć autem, kupiłam auto. Nauczyłam się niezależności, bo zawsze większość spraw załatwiali faceci. Ale przytłacza mnie brak swojego mieszkania. No i pracuję w dość niestabilnej branży...
Aga30 ja pierwszy rok bycia samej tak naprawdę nie wiedziałam jak żyć. Dopiero po roku zaczęłam coś zmieniać. Niewątpliwie pomogła zmiana pracy. Zostałam w tej samej branży, ale zmieniłam otoczenie i miejscowość. Potem zaczęłam szukać mieszkania, znalazłam, wyremontowałam. Zaczekałam, aż dzieci skończą rok szkolny i od września chodzą do nowej szkoły.
Jest mi dobrze. Niewątpliwie cieszy mnie bardzo dobry kontakt z dziećmi. Widzę co czasami się dzieje np. w sklepie, kiedy dwoje rodziców nie daje rady sobie z dziećmi. Ja nie mam raczej z moimi problemów.
Trochę mi brakuje czasu dla siebie w sensie wyjść z domu. Nie mam tez znajomych i w zasadzie spotykam się tylko z rodziną.
Aga30 co do mieszkania, zacznij rozgladać się nawet za kawalerką. Na jakiś czas powinna Tobie i córce wystarczyć. Zawsze można zamienić na coś większego, a małe mieszkanie łatwiej jest też sprzedać. Skąd jesteś? Jak się u Was kształtują ceny?
witajcie ....
samotni rodzice to calkiem samotni z takim sie nie trzyma .
przyjaciele znajomi sie oddalaja niestety . takie jest zycie
Katerina, bez oszczędności nie dam rady kupić mieszkania. Wkład własny i wykończenie - na to potrzebna jest kasa. Przy obecnych zarobkach będę składała lata
Jestem z Gdańska. Znajomych też ilość minimum, rodzina daleko, zresztą z problemami.
Katerina, bez oszczędności nie dam rady kupić mieszkania. Wkład własny i wykończenie - na to potrzebna jest kasa. Przy obecnych zarobkach będę składała lata
![]()
Jestem z Gdańska. Znajomych też ilość minimum, rodzina daleko, zresztą z problemami.
A to faktycznie w Gdańsku są ceny mieszkań sporo wyższe niż u mnie.
Aga30 ale najważniejsze, że masz stabilizację jakąś - to bardzo dużo. ![]()
hej ....
cosik mało nas tu zaglada ....
Wszystkim samotnym rodzicom życzę dużo siły i wytrwałości w nowym roku ![]()
Witam. Za około dwa miesiące stanę się samotną matką dziewczynki. Więc jeszcze dużego doświadczenia nie mam w tych sprawach. Miło by mi było, porozmawiać z kimś kto jest w podobnej sytuacji. Bo tak naprawde jeszcze nie wiem co mnie czeka..
Jestem właśnie w tej samej sytuacji. Juz niebawem zostanę samotna mamą z 4 latkiem u boku. Dla mnie to świeża sprawa. Jestem na rozdrozu. Nie wiem co mnie czeka. Jestem jednym kłębkiem nerwów. Nie sypiam po nocach. Chudne w oczach i nie umiem pogodzić się z ta sytuacją. Maż po 5 latach stwierdzil ze sie odkochal. Zafundowal mi takie psychiczne katusze na koniec. A zylismy w zgodzie. I z dnia na dzien matrix. Nie rozmawia ze mna. Mijamy sie jak odrębne galaktyki. Ech... Powiedzcie skad brac siłę. Mialam juz rozne mysli...