Tak, jestem mężczyzną i na początku wypada powiedzieć coś o sobie...
Więc, mam 23 lata i jestem na 1 roku magisterki na kierunku turystyka i rekreacja. Jestem osobą raczej spokojną i mającą swoją pasję, którą rozwijam w miarę możliwości. Nie ukrywam, że mam nadmiar kilogramów.
Tyle tytułem wstępu o sobie, więc do rzeczy.
Nie wiem, czy to sprawa wyglądu, czy charakteru, ale jestem samotny. Co prawda miałem 4 dziewczyny (zdecydowanie o 3 za dużo), ale rozpadały się moje związki. Dlaczego? Powody trochę mnie dziwiły, ponieważ zostałem określony "mamin synkiem?, dlatego, że mieszkam tylko z mamą oraz babcią i mam rentę po tacie, za którą opłacam studia i dokładam się do rachunków i biorę na siebie kilka obowiązków domowych. To coś strasznego, że tak robię? Dla mnie, to normalne, że jak się z kimś mieszka, to należy się dołożyć do rachunków itd. i pomóc np. posprzątać. Od swoich byłych dowiedziałem się, że mam dziwną pasję, o ile pisanie np. opowiadań i wierszy takie jest. Do tego czytam książki? Kto w dzisiejszych czasach, to robi? Tak coś takiego usłyszałem. Dowiedziałem się także, że jestem zwykłą świnią, bo mi zależy tylko na seksie, ponieważ(uwaga):
- staram się wychodzić z dziewczyną, kiedy tylko mogę i gdzie tylko mogę (zależnie od środków pieniężnych)
- kupuje, choć raz w miesiącu, chociaż różę
- komplementuje
- interesuję się tym, co robi moja dziewczyna (oczywiście w granicach rozsądku, ponieważ jak chce wszystko powiedzieć, to, powie, jeśli nie, to ok.)
- zbyt długo przytulam ( może, ale to zależy od osoby)
- i najważniejsze, widać po mnie, że chce tylko tego i robie, ww. rzeczy tylko dla seksu.
Mam zasadę, jeśli usłyszę "nie, nie chcę teraz, zaczekajmy z tym" lub coś w tym stylu nie ma problemu, przepraszam i grzecznie czekam, aż dziewczyna będzie gotowa.
Dowiedziałem się także, że nic sobą nie reprezentuję, bo szanuję kobiety, a jak z kimś jestem, to staram się, aby moja dziewczyna była szczęśliwa nawet kosztem mojego szczęście. Czy, to znaczy, że jestem kimś nie wartościowym? Był też powód, że za mało się staram, mimo że staram się robić, jak najwięcej mogę. O i jeszcze taki powód, od początku studiów(licencjata) jeżdżę z dwoma koleżankami na zajęcia, po prostu wychodzi taniej, za przejazd jak się składamy we trójkę. To coś złego, że tak robię?
Muszę przyznać, że nie jestem taki święty, np. palę (staram się rzucić, ale na razie z niepowodzeniem:/), jak wspominałem mam w nadmiarze kilogramy, jestem spokojny, tym samym nie chodzę zbyt często na imprezy. Mam wadę wymowy jestem zbyt stateczny i wolę wszystko w miarę możliwości zaplanować.
Czy, to wszystko sprawia, że naprawdę jestem jakimś złym kandydatem na chłopaka? Korzystam z jednego z bardziej popularnych portali randkowych i większość kobiet mi nawet nie odpisuje. Te, które odpiszą w 50% wyśmieją, po kilku wiadomościach. Przykładowo zostałem wyśmiany za brak samochodu, czy też za brak większej ilości pieniędzy. Dla mnie to głupie. Więc może Wy mi doradzicie, co mógłbym w sobie zmienić. Jeśli udzieliłem zbyt mało informacji, napiście to udzielę ich więcej.