Na te studia trzeba się najpierw dostać - a nie jest to łatwe z uwagi na dużą ilość chętnych - to najbardziej oblegane studia z kierunków nauk społecznych. Potem czeka Cię od 7 do 9 lat kształcenia (w zależności od wyboru aplikacji). Nie, nie wystarczy czytać. Przeciętna osoba nie wie nawet gdzie szukać - co jest dla mnie (i nie tylko dla mnie) bardzo rażące. Nie rozróżnia nawet gałęzi prawa i nie wie gdzie przyporządkować daną instytucję. Jak jesteś taki pewny siebie, to proszę, wyprowadź jedną normę z drugiej i stań przed sądem. Zadecyduj, czy w danej sprawie lepiej oprzeć się na k.k. czy k.c. Przeprowadź wnioskowanie. Poza tym mylisz wiedzę ze studiów z samym wykonywaniem zawodu. Napisz pozew. Ale nie najprostszy, o zapłatę. Tego nie wyczytasz w żadnej ustawie. Albo prosty przykład - stosowanie prawa łaski. Instytucja w dużej mierze nieuregulowana w Konstytucji i k.p.c., oparta na prawie zwyczajowym. Będziesz szukał w podręcznikach? Przy kliencie? Poza tym wypadałoby wiedzieć, o czym inni mówią - np. na rozprawie. I nie szukać pierwszej lepszej podstawowej rzeczy w kodeksie. Nie wiem dlaczego słowa "profesor" użyłeś w cudzysłowie. Jakaś niechęć do profesorów prawa? Sam zrób jakiegokolwiek profesora. Mam zasadę - szanuję osoby wysoko wykształcone.
.
Kamilciu, ja nie neguję, że na prawo jest się trudno dostać, ale- to nawet Ty musisz dostrzec- naprawdę nie widzisz jakościowej różnicy pomiędzy doskonałym nawet napisaniem pozwu a zaprojektowaniem trzydziestopiętrowego wieżowca?
Uwierz mi, że umiem spor rzeczy, które dla innych są czarną magią: umiem na przykład tłumaczyć poezje Schillera, tak, że w polskiej wersji mają tę samą ilość sylab co w oryginale oraz rymy.I choć jest to bardzo trudne, to nie mam śmiałości mierzyć swojej ''wiedzy'' z autentycznymi specjalistami typu wspomniany architekt, lekarz czy mechanik precyzyjny.Jak napisałem: to jest różna jakość.
I w tym kontekście profesor prawa nie jest równorzędny profesorowi medycyny, który opracował sztuczne serce- nie dostrzegasz tego?
A spraw sądowych kilka wygrałem w życiu, sam.Znalezienie luki prawnej, na podstawie której można uwalić każdy mandat z fotoradaru, zajęło mi jedno popołudnie.
Znam też osobiście kobietę, która mając wykształcenie średnie, prowadzi sprawy rozwodowe.Prowadzi oczywiście nielegalnie, w charakterze nieformalnego suflera, ale wygrywa zawsze.