Chyba mu ten podryw średnio wychodzi, bo coś się nie odzywa
.
Podobne tematy
Kwiatku jesteś młodą kobietą, więc daj sobie czas.
Szanuj się.
Jestem przekonany, że znajdziesz faceta, który doceni i to bardzo, że jesteś czysta, nie byłaś i nie jesteś puszczalska.
Wiem to po sobie.
Moja żona jest moją pierwszą i ja jestem jej pierwszym.
Jest nam bardzo dobrze.
Ja sie jej nie brzydzę, że ktoś inny ją miał, dotykał, penetrował.
Wiele osób może się ze mną nie zgadzać w tej kwestii.
Mnie jest z tym dobrze.
Dla mnie Ona jest najlepszą kobietą na świecie.
Nigdy nie dała mi powodu abym podejrzewał ją o zdradę ( aczkolwiek, przyznaję jestem zazdrosny).
Tylko zawsze jej tłumaczę, że w partnerstwie będzie zazdrość.
Tylko niech ona będzie normalna a nie zaborcza i destrukcyjna.
Może mam liche poglądy, ale według mnie jeżeli nie byłbym zazdrosny to znaczy, że jestem obojętny i jej już nie kocham.
A ją kocham tyle lat i jest mi dobrze.
Owszem był zły okres między nami, ale daliśmy radę i nadal walczymy o Nas.
Na sex przyjdzie pora.
Najważniejsze jest to aby on Ciebie kochał, a Ty jego.
Dlatego nie spiesz się.
Na to jest jeszcze czas.
Nie panikuj.
Trochę wiary w siebie.
Jesteś piękną i wartościową kobietą, a koleżanki do pięt Ci nie dorastają.
Lexpar, słoneczko, dwa pytania:
1. Jaki jest związek z posiadaniem kawałka błony między nogami I puszczaniem się na prawo I lewo?
2. Gdybyś nie był pierwszym mężczyzną swojej kobiety, brzydziłbyś się jej dotknąć?
Lexpar, słoneczko, dwa pytania:
1. Jaki jest związek z posiadaniem kawałka błony między nogami I puszczaniem się na prawo I lewo?
2. Gdybyś nie był pierwszym mężczyzną swojej kobiety, brzydziłbyś się jej dotknąć?
Co Ty masz z tą błoną? Ja swoją dziewczynę kocham, szanuję, nigdy bym jej nie zdradził, ale czasami przykro mi jest, że nie jestem jej pierwszym, bo Ona jest moją pierwszą.
135 2014-05-09 11:21:19 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-05-09 11:23:58)
Lexpar, słoneczko, dwa pytania:
1. Jaki jest związek z posiadaniem kawałka błony między nogami I puszczaniem się na prawo I lewo?
2. Gdybyś nie był pierwszym mężczyzną swojej kobiety, brzydziłbyś się jej dotknąć?
Nie byłaby moja.
Może źle myślę, może jestem stary i zacofany, ale takie mam zdanie.
Ty nawet nie wiesz co to znaczy posiadać piękną, kochającą i czystą kobietę.
Ja wiem i dlatego bardzo to szanuję a na dodatek mam swoje wartości.
Zresztą ja jestem już starej daty facet i myślę trochę inaczej od Was młodych.
136 2014-05-09 11:45:16 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-05-09 11:46:04)
WildHoney napisał/a:Lexpar, słoneczko, dwa pytania:
1. Jaki jest związek z posiadaniem kawałka błony między nogami I puszczaniem się na prawo I lewo?
2. Gdybyś nie był pierwszym mężczyzną swojej kobiety, brzydziłbyś się jej dotknąć?Nie byłaby moja.
Może źle myślę, może jestem stary i zacofany, ale takie mam zdanie.
Ty nawet nie wiesz co to znaczy posiadać piękną, kochającą i czystą kobietę.
Ja wiem i dlatego bardzo to szanuję a na dodatek mam swoje wartości.
Zresztą ja jestem już starej daty facet i myślę trochę inaczej od Was młodych.
Zapytałeś się jej na pierwszej randce, czy jest dziewicą?
A gdybyś się zakochał, a później by się okazało, że miała kogoś wcześniej?
Ciut krzywdzące jest takie podejście, bo nie błona stanowi o wartości kobiety.
Haha
![]()
Normalnie to mi was żal, nie musicie się bać o moje powodzenie bo już poczyniłem pewne postępy o których głośno nie mówię i lada moment będę wyrywać bo już wiem co działa na kobiety, techniki uwodzenia które się uczyłem przynoszą efekty.Żyjcie sobie z przekonaniem że świat jest taki kolorowy i cudowny tylko uważajcie aby życie wam przypadkiem nie zmieniło tych poglądów.
A z tym tramwajem to chyba wiem kogo on przejechał, was.
Taaa...wyrywać to można...chwasty w ogródku ![]()
Lexpar napisał/a:WildHoney napisał/a:Lexpar, słoneczko, dwa pytania:
1. Jaki jest związek z posiadaniem kawałka błony między nogami I puszczaniem się na prawo I lewo?
2. Gdybyś nie był pierwszym mężczyzną swojej kobiety, brzydziłbyś się jej dotknąć?Nie byłaby moja.
Może źle myślę, może jestem stary i zacofany, ale takie mam zdanie.
Ty nawet nie wiesz co to znaczy posiadać piękną, kochającą i czystą kobietę.
Ja wiem i dlatego bardzo to szanuję a na dodatek mam swoje wartości.
Zresztą ja jestem już starej daty facet i myślę trochę inaczej od Was młodych.Zapytałeś się jej na pierwszej randce, czy jest dziewicą?
A gdybyś się zakochał, a później by się okazało, że miała kogoś wcześniej?
Ciut krzywdzące jest takie podejście, bo nie błona stanowi o wartości kobiety.
Monia tak rozmawialiśmy ze sobą na ten temat.
Może nie na pierwszej randce, ale później.
U nas do seksu doszło po dwóch latach.
Ja jej nie napierałem.
Chciałem abyśmy do tego dojrzeli, aby to była Nasza wspólna decyzja.
Natomiast gdybym się zakochał i późnie okazałoby się, że już kogoś miała, to nie wiem jak bym postąpił. Nigdy nie dopuszczałem takiej myśli do siebie i nie rozpatrywałem tego w takich kategoriach.
Może źle myślę.
Muszę się nad tym poważnie zastanowić.
Lex...musieliście być bardzo młodzi ![]()
Ja szanuję Twoje poglądy oczywiście.
Różnie faceci podchodzą do tematu dziewictwa...najbardziej irytują mnie tacy, którzy sami używają na lewo i prawo, ale od potencjalnej partnerki życiowej oczekują, aby była niewinna jak lelija ![]()
Lexpar, ja jestem dziewicą I dla swojego mężczyzny jestem również pierwszą kobietą, ale nie ukrywam, że przerażają mnie Twoje poglądy. Bardzo. Zawsze sądziłam, że o wartości kobiety decyduje jej osobowość, charakter I intelekt, a nie kawałek błony między nogami. I baaardzo nie chciałabym, żeby mój facet wartościował mnie w ten sposób, nawet jeśli sama jestem "czysta" (co to w ogóle za idiotyczne określenie?).
141 2014-05-09 14:19:08 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-05-09 14:23:27)
Wild Honey- ta czystość to moim zdaniem wywodzi się od KK- bo seks przed ślubem według KK to grzech- czyli nieczystość- grzeszność. I tyle.
U mnie to jest podobnie jak u Lexpara, tylko ja ujmę to w ten sposób- Nie wartościuję kobiety pod względem błony między nogami itd. To nie tak. Po prostu nie chciałbym mieć żony, która miała wcześniej kontakty seksualne (z własnej woli oczywiście, nie zmuszona w postaci gwałtu itd). Błona dziewicza nie ma znaczenia. Z resztą różne są przypadki że się zrywa, lub jej nie ma od początku. Czyli- abyśmy się dobrze zrozumieli- nie uważam dziewic za jakieś lepsze, czy odwrotnie- nie-dziewic za gorsze. Ogólnie szanuję i lubię kobiety (wiadomo- nie wszystkie, jak każdy), mam dosyć sporo koleżanek, znajomych, przyjaciółek kilka (bo prawdziwych przyjaciół chyba nigdy się nie ma wielu;))- nie zależy mi na tym, czy one są dziewicami czy nie. To ich sprawa. Ale żonę chciałbym mieć w tym aspekcie na wyłączność- Znaczy to dosłownie tyle, że żonę chciałbym mieć w tym aspekcie na wyłączność
. Rozważyłbym jeszcze kwestię wdów, ale w moim wieku racze jeszcze mało jest takowych
Oczywiście hipokrytą także nie jestem ;P
Abizer, a jakbyś miał wybór między dwiema poniższymi paniami (I tylko między nimi, innych kobiet na świecie nie ma), to którą byś wybrał?
Dziewica, ale marudna, leniwa, zmanierowana księżniczka, która czuje się lepsza od innych.
Nie-dziewica, ale o fajnej osobowości, pracowita, uczynna, skromna?
Żadna;)
Zła odpowiedź, musisz dokonać wyboru. Która wg Ciebie będzie lepszą żoną I matką?
145 2014-05-09 14:38:22 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-05-09 14:41:05)
Przecież oczywiste, że ta druga, tylko co z tego?
To co mówisz, ten przykład- to gdybanie, mrzonka.
Bo co to znaczy "muszę dokonać wyboru" z pomiędzy nich?- Nie muszę.
Jasne, że nie. Chciałam tylko sprawdzić, czy nie cierpisz przypadkiem na oddziewiczne zapalenie mózgu
.
147 2014-05-09 14:43:15 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-05-09 14:49:30)
Hehe, no i co- cierpię? ![]()
Taka mi przyszła na myśl refleksja- ![]()
Jakby na świecie pozostały tylko te dwie kobiety i ja- to populacja byłaby na skraju wyginięcia- więc jak myślisz Wild- co należałoby zrobić, aby efektywność jej odradzania była najskuteczniejsza...
:D:D
Wild Honey- ta czystość to moim zdaniem wywodzi się od KK- bo seks przed ślubem według KK to grzech- czyli nieczystość- grzeszność. I tyle.
U mnie to jest podobnie jak u Lexpara, tylko ja ujmę to w ten sposób- Nie wartościuję kobiety pod względem błony między nogami itd. To nie tak. Po prostu nie chciałbym mieć żony, która miała wcześniej kontakty seksualne (z własnej woli oczywiście, nie zmuszona w postaci gwałtu itd). Błona dziewicza nie ma znaczenia. Z resztą różne są przypadki że się zrywa, lub jej nie ma od początku. Czyli- abyśmy się dobrze zrozumieli- nie uważam dziewic za jakieś lepsze, czy odwrotnie- nie-dziewic za gorsze. Ogólnie szanuję i lubię kobiety (wiadomo- nie wszystkie, jak każdy), mam dosyć sporo koleżanek, znajomych, przyjaciółek kilka (bo prawdziwych przyjaciół chyba nigdy się nie ma wielu;))- nie zależy mi na tym, czy one są dziewicami czy nie. To ich sprawa. Ale żonę chciałbym mieć w tym aspekcie na wyłączność- Znaczy to dosłownie tyle, że żonę chciałbym mieć w tym aspekcie na wyłączność
. Rozważyłbym jeszcze kwestię wdów, ale w moim wieku racze jeszcze mało jest takowych
![]()
Oczywiście hipokrytą także nie jestem ;P
Żonę chciałbyś mieć "nietkniętą" rozumiem..ale czy wymagając tego od życiowej partnerki, sam możesz się tym samym pochwalić?
Napisałem- hipokrytą nie jestem.
Ciekawi mnie na ile to wymaganie "czystości" od potencjalnej partnerki podyktowane jest żelaznymi zasadami u niektórych facetów a na ile kompleksami i strachem przed byciem porównywanym.
Zauważyłem też inną ciekawą rzecz, przynajmniej w swoim otoczeniu. Faceci którzy tak bardzo gloryfikowali dziewictwo zazwyczaj byli i są sami ? przeważnie nie ze swojego wyboru ![]()
Powiem Ci, że od tej strony w ogóle nie patrzyłem na tą sprawę.
Wtrącę coś jeszcze. Myślę, że facetom nie chodzi o jakąś głupią błonę, tylko o to, że ktoś, przepraszam za stwierdzenie, pieprzył Twoją obecną dziewczynę. Kochasz się ze swoją dziewczyną i czasami masz w głowie to, że ktoś przed tobą robił z nią to samo.
153 2014-05-09 17:48:53 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-05-09 18:16:03)
Up- exactly, z tym że ja słowo dziewczynę (chodzi mi tu o fazę relacji) zmieniam na żonę.
Wydaje mi się, że mając takie kryteria współżycie z "nie- żoną", tzn przed ślubem, jest po prostu nie fair w stosunku do tych, którzy mają te kryteria podobne. Bo co będzie, jak przyjdzie rozstanie?
Te rzekomo katolickie i czyste podejście do kobiet i ich dziewictwa ma przynajmniej jedną zasadniczą wadę - co w wypadku gdy dziewczyna będąc w związku z kimś spała ( to przecież NORMALNE ) a potem z powodu x się rozeszli?
Tak samo w drugą stronę. Załóżmy że prawiczek katolik znajdzie sobie dziewczynę, dajmy na to - niech już będzie ta dziewica. Będą razem, będą ze sobą sypiali ale za x czasu ich związek też się rozpadnie. I co wtedy? On już nie będzie prawiczkiem więc kogo teraz będzie szukał? Dziewicy? Nie-dziewicy? A jak spotka przypadkiem kolejną dziewicę dewotkę która będzie uważała że on jest 'ble' bo używany? Takie sytuacje są iście paranoiczne.
Innymi słowy - jak można mieć do kogoś pretensje o sypianie z kimś z kim się BYŁO? Skąd człowiek ma mieć pewność że to jest ta jedna, jedyna właściwa osoba na całe życie? Nie da się tego wiedzieć. Taka wiedza przychodzi z doświadczeniem a ludzie to istoty omylne ... Konkluzja jest prosta jak drut ...
Cholernie niesprawiedliwe i idiotyczne byłoby ze strony boga stworzyć świat w którym jedna kobieta jest 'przypisana' do jednego mężczyzny i vice versa.
Mety-w sumie się z Tobą zgadzam, ale... W jakim wieku teraz dziewczyny tracą dziewictwo? 15 lat, 16? Czy naprawdę uważasz, że związek w tym wieku jest w stanie przetrwac? Czy nie lepiej poczekac, przeczekac chłopaka, bo przecież jak kocha,to nie zależy mu tylko na seksie. Powiem Ci tak, jestem chłopakiem i dziewictwo straciłem "dopiero" w wieku 22 lat. Uwierz mi na słowo, miałem okazję zrobic to w wieku bodajże 16 lat. Ba, miałem nawet okazje na przelotny sex, ale nie skorzystałem. Czekałem na tę jedną jedyną i się doczekałem.
Metyl, tego typu pretensje mają często ludzie zakompleksieni I posiadający niskie poczucie własnej męskości/kobiecości. Zwyczajnie boją się, że kobieta porówna ich z innym mężczyzną na ich niekorzyść. I zamiast po prostu uczyć się I starać stawać lepszymi kochankami, wolą przygruchać sobie "czystą", mając nadzieję, że jeśli ta nie będzie miała porównania, to będzie jej odpowiadał byle jaki seks I będzie zadowolona.
Inny powód to skłonność do przedmiotowego traktowania kobiet. Że niby wartościowa kobieta to taka, której nikt wcześniej "nie używał"? A co to jest, papier toaletowy? Bo przepraszam, ale nie rozumiem. Poza tym śmiać mi się troche chce, bo wyobrażam sobie takich mężczyzn jako tatuśków, którzy co tydzień prowadzą swoje nastoletnie córki do ginekologa, żeby mieć pewność, że są nieużywane jak I nieskazitelnie czyste jak nowa rolka białej srajtaśmy Velvet.
Mety-w sumie się z Tobą zgadzam, ale... W jakim wieku teraz dziewczyny tracą dziewictwo? 15 lat, 16?
Pokaż mi proszę gdzie ja cokolwiek napisałem o seksie w wieku nastoletnim, proszę. Gdzie?
Stwierdziłem po prostu że te za przeproszeniem - dziewicze mrzonki jako jedna z wielu rzeczy naprawdę nie trzymają się kupy jeżeli chodzi o praktykę, o życie. Ja rozumiem że religia, że bóg / Biblia / coś innego tak nakazuje ale jednak wydaje mi się że zdrowy rozsądek powinien mieć pierwszeństwo. Zwłaszcza że nie uważam że seks przed małżeństwem ( o ile ktoś chce je brać ) czy posiadanie 'używanego' partnera to jakiś grzech ale to tak swoją drogą.
A co do tych nastoletnich wybryków - nie wiem, nie interesuje mnie to specjalnie ale też wydaje mi się że nader często się wyolbrzymia pewne fakty. Sam znam co najmniej kilka dziewic po 20stce - czego to dowodzi? Że każdy ma swoje życie i swój 'czas'.
Przeczekać? To ma pewien sens ale można w taki sposób złapać się we własne sidła. Poza tym - nawet jeżeli straci się dziewictwo nie z tą osobą co trzeba to co? Świat się zawali? Dziewczyna poczuje się do końca swych dni gorsza ( pomijam gwałt i tym podobne )?
Metyl, tego typu pretensje mają często ludzie zakompleksieni I posiadający niskie poczucie własnej męskości/kobiecości.
i cała reszta posta. Ależ ja o tym doskonale wiem. Nieraz już tu o tym pisałem ale to zazwyczaj jak kulą w płot czy tam grochem o ścianę.
Metyl, ja nie mam nic przeciwko, jeśli w grę wchodzą przekonania religijne. Jeśli dwoje ludzi czeka z seksem do ślubu ze względu na wyznanie, to jest ok. Ale jeśli zaczyna wymyślać sobie bzdurne powody, jak te opisane powyżej, to poleciłabym raczej dobrego psychologa, a nie ołtarz.
Miodku, mam wrażenie że nader często to się wzajemnie wyklucza.
Ołtarz I psycholog?
Przekonania religijne nakazują te ... dziwne 'wymagania' ale bardzo łatwo wpaść w sytuację która jest skomplikowana. Ot choćby opisany przeze mnie przypadek. No i te wymagania są naprawdę dziwne patrząc na nie pod kątem życia, doświadczenia.
Metyl, ja przee wszystkim uważam, że nasza kultura nie sprzyja czekaniu z seksem do ślubu. I nie mam tutaj wcale na myśli mediów czy modnego liberalnego światopoglądu. Chodzi mi o wiek zakochanych. Bo w Polsce sytuacja wygląda tak, że ludzie idą na studia, po studiach szukają dobrej pracy, mieszkania, jakichś oszczędności I stabilności finansowej. To jest bardzo długi okres I czasami tę stabilność udaje się osiągnąć dopiero w wieku 30-35 lat. Czekanie tyle z seksem w sytuacji, w której ludzie zaczynają być ze sobą w wieku np. 22 lat, jest mordęgą, która niekorzystnie odbija się na związku, powodując frustrację, a czasami nawet niechęć do partnera. Ja nie wyobrażam sobie, żeby mi ukochany powiedział: "Nie będziemy się spotykać w twoje dni płodne. Nie chcę, żeby nasza relacja zaszła za daleko I żebym był nie w porządku wobec twojego przyszłego męża, kiedy będzie cię posuwał, jeśli przypadkiem by nam nie wyszło. Musisz być czysta". Brr.
"Nie będziemy się spotykać w twoje dni płodne. Nie chcę, żeby nasza relacja zaszła za daleko I żebym był nie w porządku wobec twojego przyszłego męża, kiedy będzie cię posuwał, jeśli przypadkiem by nam nie wyszło. Musisz być czysta". Brr.
Bóg tak chciał.
Bóg na pewno nie chciał takiej sytuacji społeczno-ekonomicznej w Polsce, która uniemożliwiałaby przestrzeganie Jego przykazań. Dla mnie czystość przedmałżeńska ma sens, jeśli ludzie biorą ślub w wieku 18-25 lat. W innym przypadku nie.
To była ironia. ![]()
tube8lala napisał/a:Mety-w sumie się z Tobą zgadzam, ale... W jakim wieku teraz dziewczyny tracą dziewictwo? 15 lat, 16?
Pokaż mi proszę gdzie ja cokolwiek napisałem o seksie w wieku nastoletnim, proszę. Gdzie?
Ale po co te nerwy. Czy ja Ci wytknąłem to, że nie napisałeś o seksie nastoletnim? Nie, to był tylko przykład tego, że czasami można poczekac.
Wybacz Metylku, nie załapałam
.
168 2014-05-09 19:34:58 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-05-09 19:35:11)
Fakt- zakompleksienie to uciążliwy problem. Tacy tylko drugiej osobie nie raz życie marnują.
WildHoney- orientujesz się może, w jakiej jeszcze religii prócz pewnych odłamów Islamu kobieta ma być z nakazu czystą a facet może robić co mu się podoba?
Abizer, nie mam pojęcia. Wiem natomiast, że istnieje religia, w której dziewictwo jest czymś złym I zawstydzającym, uznawanym za wade kobiety.
Ech, różne są te wyznania na świecie. Ale jak patrzę na przypadki, w których członkowie wioski islamskiej po kilkunastu latach wprowadzania w ich kraju tej "zachodniej demokracji" z powrotem wracają do radykału i fundamentalizmu- kamienując dziewczynę żywcem zakopaną do pasa w ziemi "bo przyniosła hańbę rodzinie", to się zastanawiam: "W jakiego tego Boga oni wierzą?"
Chrześcijanie też w imię Boga kamienowali niewierne kobiety.
Ciekawe w imię jakiego Boga. Na pewno nie mojego.
Wiem natomiast, że istnieje religia, w której dziewictwo jest czymś złym I zawstydzającym, uznawanym za wade kobiety.
Nie pamiętasz jak się ona nazywa, albo gdzie ją wyznają np.? (azja, hindusi, gdzieś?)
Znacznie bliżej, bo nasze rodzime pogaństwo.
WildHoney- wydaje mi się, że takie praktyki miały miejsce znacznie wcześniej. I wygląda na to, że w imię Boga, który potem posłał swego syna.
176 2014-05-09 20:22:28 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-05-09 20:25:43)
Każdy ma swoje przekonania, to nie jest złe czy dobre tylko inne i trzeba to uszanować, nie należy wyśmiewać. Nie jest miłe, gdy ktoś sugeruje, że to w co wierzysz to brak rozsądku.
Chciałabym związać się pewnego dnia z mężczyzną dla którego byłabym pierwszą a on dla mnie ale nie jest to dla mnie niezbędny warunek, ucieszyłabym się bardzo gdyby tak było ale nie skreślam osoby, która ma już za sobą takie doświadczenia bo wiadomo, każdy jest inny i czasem się zdarza, że ktoś się sparzy, że pokłada w kimś nadzieje, oddaje się cały i nic. Więc gdyby się okazało, że mój ukochany był przede mną w związku i zrobił to z miłości ale im nie wyszło to myślę, że bym to zaakceptowała. Co innego, gdyby traktował seks przedmiotowo, żeby się wyżyć. Nie wiem czy mogłabym zaakceptować taki fakt i nie chodzi mi o to, że jest gorszy broń Boże, po prostu ja sobie nie wyobrażam współżycia bez miłości i możliwe, że wychodziłoby w różnych sytuacjach, przy rozmowach, że jednak nie mogę tego zaakceptować a nie chciałabym zranić kogoś czy słowem czy czynem. Dlatego szukam osób, które nie miały przygód i jak pisałam nie dlatego, że gorsi, po prostu mam takie oczekiwania od życia, że chcę być z kimś dla kogo to zawsze było powiązane z uczuciem, a ktoś może odczuwać po swojemu, każdy ma swoje priorytety i oczekiwania.
Co do czekania do ślubu to podobnie.
Kiedyś, jako nastolatka byłam całkowicie pewna, że ten pierwszy raz chcę przeżyć ze swoim mężem. Później pojawiły się myśli, że najważniejsza jest miłość. Zaczęłam się nad tym bardziej, dogłębniej zastanawiać. Moje stanowisko w tej sprawie się zmieniło. Doświadczyłam różnych sytuacji, zarówno na sobie jak i na moich bliskich, które ten wcześniejszy pogląd korygowały. W między czasie ewoluowałam emocjonalnie i duchowo. I myślę, że mój obecny pogląd jest najbardziej zgodny ze mną samą, z tym w co wierzę i tym czego chcę. A chcę czekać do ślubu. Oczywiście nie mogę powiedzieć, że na pewno tego nie zrobię bo różnie bywa w życiu nie mniej jednak chciałabym zrobić to po ślubie. Wychodzę z założenia, że trzeba żyć w zgodzie ze sobą i jeśli coś ma się zrobić pod wpływem presji, to lepiej wcale. To musi być decyzja pewna, trzeba wiedzieć, że jest się na to gotowym, że na pewno się tego chce z tą konkretną osobą. A ja bym chciała się oddać ukochanemu wiedząc, że jestem cała jego, ofiarować mu całą swoją przyszłość. Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy ale wydaje mi się, że zawierając związek małżeński zakłada się, że zrobi się wszystko by spędzić życie z tą osobą, ma się taką nadzieję. To dla mnie nie tylko kwestie religijne(pomijając to, że nie mogłabym wybierać między Bogiem, którego kocham nade wszystko i miłością swojego życia, uważam, że zmuszanie ludzi do takich wyborów jest okrutne. Co innego gdy ktoś zasłania się tym, że to grzech a co innego gdy jest naprawdę mocno wierzący i chce poczekać.). I tak sobie myślę, że to iż zrobi się to przed nie gwarantuje udanego pożycia, bo preferencje jak i temperament mogą się zmienić i co wtedy? Jest mnóstwo par/małżeństw, które są świetnie dobrane w kwestii seksu...i na tym koniec. Nie zawsze idzie to w parze z życiem codziennym. Widać to m.in na tym forum.
Uważam, że nie powinno się budować poważnego związku na seksie. Oczywiście jest to bardzo bardzo ważna kwestia, jedna z najważniejszych, nie mówię, że nie. Po prostu sama nie chciałabym by trwanie mojego związku było uzależnione od seksu, który jest dla mnie uzupełnieniem prawdziwej miłości. Miłość to coś więcej niż chwila rozkoszy dla ciała, ja to tak odczuwam. To opiekuńczość, szacunek, poznanie, odpowiedzialność, troska jakie odczuwamy wobec tej drugiej osoby. Ukochany musi być dla mnie kimś na kim będę mogła się oprzeć w trudnym momencie, a nie tylko dobrym kochankiem. Poza tym wychodzę z założenia, że zawsze można rozmawiać o pewnych rzeczach, mówić o swoich pomysłach, problemach. Po to mamy mowę, głos by móc go używać
Wiem, że różnie bywa i ślub to żadna gwarancja i ryzyko, ale tak samo jest z seksem ''przed''.
Nie potrafię też zmusić się do myślenia, że ''trzeba kogoś wypróbować w łóżku''. Nie jestem robotem tylko żywym człowiekiem. Miałabym rozstać się z kimś, bo jest kiepski w łóżku? Zamienić na lepszego? Toż to śmieszne, kochać kogoś pod warunkiem, że się sprawdzi w tych sprawach. Tak ma wyglądać miłość? To nie miłość tylko jej wybrakowany substytut. Przynajmniej dla mnie. Jeśli ktoś odczuwa taką potrzebę, że chce sprawdzić jaki będzie ten seks przed ślubem to jego decyzja, ma do tego prawo i też nie twierdzę, że traktuje tę drugą osobę przedmiotowo. Chodzi mi raczej o to, że dla mnie taki warunek sprawiłby, że czułabym się, że traktuję kogoś w ten sposób. Więc to nie kwestia nawet mnie, tylko tej drugiej osoby, chciałabym jej dać maksimum szacunku.
Nie mam zamiaru testować nikogo i sama nie chciałabym również być poddawana takiego typu ''sprawdzaniu''jedna osoba chce zrobić przed, a ja wiem, że to nie byłoby dla mnie dobre dlatego chcę poczekać. Nie to, że boję się, że ktoś będzie mnie porównywał do kogoś tylko, że będzie myślenie, że ''trzeba się sprawdzić''. A to i tak nie zawsze jest wyznacznikiem.
Także mówię, to jest kwestia indywidualna, jak kto do tego podchodzi i czego chce od życia, na czym je opiera. A innym pozostaje to uszanować, bo to każdego prywatna sprawa i jego wybór, nie nam to oceniać po prostu ![]()
Sporo się rozpisałam, chyba wraca mi wena ![]()
Ładnie ujęte, czekoladko;)
Czekoladko, a co, jakby się okazało, że po ślubie wyszłoby na jaw (bo mężczyzna nie mógłby wcześniej zdawać sobie z tego sprawy), że miłego I delikatnego mężczyznę najbardziej podnieca zadawanie bólu partnerce, wyzywanie jej podczas uprawiania ostrego seksu I policzkowanie?
179 2014-05-09 20:45:17 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-05-09 20:50:50)
Dziękuję Abi;)
Z pewnych względów na pewno powiedziałabym przed ślubem, że zadawanie bólu nie wchodzi w grę z resztą to dla mnie jeszcze osobna kwestia. Myślę, że biorąc to pod uwagę, zrozumiałby to i uszanował. Jeśli byłaby to osoba, która już współżyła to raczej by wiedziała co ją podnieca a co nie więc gdyby się zdarzyło, że lubi policzkowanie, to szukalibyśmy innych podniet, które pasowałyby i jemu i mi. A gdyby był to mężczyzna, który nie miał okazji sprawdzić czy takie coś go podnieca, to tak samo - szukalibyśmy złotych środków
Myślę, że w większości przypadków da się zrobić tak, by obojgu pasowało ![]()
Czekoladko, jeśli faceta podnieca skrajna dominacja to nie zacznie go nagle podniecać uległość. W takim przypadku facetowi po prostu nie stanie. Co wtedy?
To zależy od tego jaka konkretnie byłaby sytuacja, generalnie uważam, że powinno się rozmawiać o tym już przed ślubem, jeśli się wie o sobie, że ma się skłonności do tego czy tamtego lub takie a takie podniety/fetysze.
Tylko, że tego nie przewidzisz. Ja dopóki nie zasmakowałam seksu, sądziłam, że lubię delikatnie I na spokojnie. Oj, jak bardzo się myliłam...
Da się to "wywąchać" ![]()
Prawda jest taka, że mało który facet się nie masturbuje- nie wierzę, że sadysta strzela nasieniem wyobrażając sobie bycie przywiązanym za jajka do łóżka. No, chyba że to switch.
184 2014-05-09 20:56:38 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-05-09 20:57:19)
Zależy czego nie przewidzę, wątpię bym po moich doświadczeniach chciała by sprawiano mi ból, wyzywano i policzkowano podczas seksu
Nie, na pewno bym nie chciała
Abizer, nie, nie I jeszcze raz nie. To nie działa w ten sposób. Dopóki nie zasmakujesz seksu, nie wiesz, jaki seks tak naprawdę lubisz, działa jedynie Twoja wyobraźnia opierająca się na pobożnych życzeniach, a nie realnym dotyku, zapachu I smaku.
186 2014-05-09 20:57:21 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-05-09 20:58:29)
WildHoney- a dopiero niedawno gdzieś przewinął mi się Twój post w którym mówiłaś lexparowi, że jesteś dziewicą.
Czekoladko- w takich wypadkach skarga o stwierdzenie nieważności małżeństwa i tyle.
Wiesz, gdyby doszło już do tego, że wiedząc to robiłby tak jak ja nie chcę, to myślę, że bym walczyła o unieważnienie. Ale mam nadzieję, że tak nie będzie szukam człowieka nie zwierzaka ![]()
WildHoney- a dopiero niedawno gdzieś przewinął mi się Twój post w którym mówiłaś lexparowi, że jesteś dziewicą.
jak pisała tamtego posta to jeszcze była...
Abizer, seks to nie tylko penetracja przy pomocy pewnego męskiego narządu
.
Pytanie, czy można unieważnić małżeństwo podając jako przyczynę niedopasowanie seksualne, w które Kościół nie wierzy?
190 2014-05-09 21:01:35 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-05-09 21:04:29)
Z Bożą pomocą da się radę;)
WildHoney- no i co z tego. Kogo interesuje błona? Z resztą w tamtym wątku w którym zamieszczony był ten post także nie o błonę chodziło. Chodzi o wymiar duchowy- to oczywiste.
Śmieszy mnie też hymenoplastyka- toż to zwykła hipokryzja.
191 2014-05-09 21:03:22 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-09 21:05:37)
Tak samo jak nie przewidzisz, że nie zachce Ci sie walić mu po głowie patelnią za 10 lat. Tak bo gdzieś tam zobaczyłaś, podnieciło Cie to i teraz to Twój nowy fetysz.
A moge wiedziec jaki to jest wg Ciebie ostry seks bez penetracji?
Thepass- zgadzam się.
193 2014-05-09 21:06:03 Ostatnio edytowany przez Metyl (2014-05-09 21:07:29)
Co to jest duchowy wymiar dziewictwa? ![]()
Abizer, naucz się w końcu pisać poprawnie słowo 'zresztą'. Strasznie to razi po oczach.
edit: widzę że dla niektórych seks to tylko penetracja. Zero fantazji, zero pomysłowości.
thepass, bez przesady. Zresztą wszyscy dobrze wiemy, że walenie męza po głowie patelnią bądź wałkiem jest obowiązkiem każdej szanującej się kobiety.
Ludzie sie zmieniaja, oczekiwania sie zmieniaja, a jak ktos wie co to prawdziwa miłość to to przezwycięży. W imie dobroci dla 2 osoby, a nie swojej satysfakcji. I fajnie, jak spotkają się dwie osoby o podobnym nastawieniu do tworzenia takiej więzi.