Kasztan, przeczytałam twoje wypowiedzi i nasunęła mi się jedna myśl.
Że te kobiety, które cię zdradziły, nadal "rządzą" twoim życiem i ty sobie z tego nawet sprawy nie zdajesz. Przeszedłeś z jednej skrajności w drugą, a żadne skrajności dobre nie są. Czy nie możesz poszukać jakiegoś złotego środka?
I jeszcze jedno. Chodzi mi o te twoje gierki, które uprawiasz... Czy ty naprawdę myślisz, że te gierki są w długim rozrachunku skuteczne? Bo ja sądzę, że nie i że prędzej czy później zawsze wyjdzie "szydło z worka", a wtedy może się okazać, że jednak nic ludzi nie łączy, bo się oszukiwali i kreowali nie na tych, jakimi są naprawdę i próbowali niejako sterować partnerem.
Recepta na udany długi związek jest inna, ale jeśli ty szukasz czego innego, to gierki będą pasować. ![]()
Natury nie oszukasz. Więc może ją po prostu zaakceptować?
Zapewne chodzi ci o to, że faceci chcą zapłodnić jak największą liczbę partnerek... tylko, że w takich gadkach obok faceta-zdobywcy jest jeszcze mowa o kobietach, które szukają idealnego dawcy nasienia, faceta silnego, tryskającego testosteronem (czyli macho oględnie mówiąc)... rozumiem, że nie miałbyś nic przeciwko wychowywaniu nieswoich dzieci?
Przecież kobieta zdradziła, bo szukała dawcy, więc naturę trzeba zaakceptować. ![]()
Ja uważam, że te powyższe argumenty rzeszy naukowców i zdrajców nie mają racji bytu w większości przypadków ludzi, są po prostu głupie. Domyślasz się dlaczego?
Oczywiście nie zabrakło wypowiedzi kilku forumowych maczo. Pitagoras nie zawiódł. Chłop jest chętny utrzymywac żonkę i dzieci, ale nie ma nic za darmo - zobaczy ładne ciało na ulicy, zdradzi. Trochę kasiorki i panom biznesmenom na dekielek bije.
Czyli należy od zdrajców? Jeżeli tak, to nie powinien mieć nic przeciwko zdradom żony, niech ona sobie szuka idealnego dawcy nasienia...
PS. Co do pytania w wątku... Nie ma co tego uzależniać od płci. Jeśli źle robisz, powinieneś przeprosić. Ale do niektórych to nie dociera.