Hej.
Zauważyłem ostatnio, że przywitanie się z kobietą to prawdziwy garymatias kulturalno-dżentelmeński. Do tej pory nie wiem,jak do końca to robić i czy prawidłowo to robię. Czy w momencie przywitania się z nowo poznaną dziewczyną albo koleżanką to ja powinienem inicjować ruch czyli nie wiem, podać rękę, podać rękę i przytulić, czy całus w policzek też na miejscu w obydwu sytuacjach? Cały czas się mówi, że to kobieta inicjuje ruch przywitania, ona się nadstawia, podaje rękę itd. Ale co zrobić, kiedy wy jesteście bierne? Ostatnio spotkałem się z nowo poznaną koleżanką, pierwszy raz, naturalnie chciałem podać rękę, potem przytulić albo ewentualne buzi, ale po prostu tak neutralnie mnie przywitała, nie wyciągając nawet ręki, że aż mi się głupio zrobiło, cofnąłem swoją i rzuciłem tylko "cześć". Później rozmowa była fajna i ogólnie okazała się sympatyczną dziewczyną ale dziewczyny, po co te gierki? Może wy się wstydzicie podawać rąk, nie wiem? Jeszcze miesiąc wstecz inny przykład, spotkałem się z wieloletnią koleżanką niewidzianą przez miesiące, to też cześć i żadnej wyciągniętej ręki. Ja już nie mam pojęcia jak kultura nakazuje. Ja gdy widzę koleżanką czy ogólnie fajną dziewczynę którą mam okazję poznać to zawsze witałem się i przytulałem, a potem ewentualne buzi jak się nadstawiała, ale ta Wasza bierność po prostu jest zaraźliwa i od pewnego czasu witam się tylko słowami "cześć" co nie wiem czy nie jest trochę dziwne??
Podobne tematy
2 2015-07-14 14:52:49 Ostatnio edytowany przez bbasia (2015-07-14 14:53:32)
A dlaczego przywitanie się z kolegą ma zawsze łączyć się z przytulaniem i całusami? Jak dla mnie to co najmniej dziwne jest... Według mnie zwykłe "cześć" wystarczy. Ewentualnie podanie ręki.
Co do tytułu... nie chodziło Ci o "galimatias" raczej? ![]()
No nie zawsze, ale w takich przypadkach jak na przykład wita się dobrą koleżankę nie widzianą przez długi czas, albo pierwszy raz się witam z nowo spotkaną umówioną wcześniej koleżanką? (nie na jakiś seks, randkę czy coś, po prostu ustawiłem się z taką dziewczyną bo miałem sprawę do obgadania)
4 2015-07-14 15:04:08 Ostatnio edytowany przez migotka1789 (2015-07-14 15:08:30)
Ja Ci powiem ze to zależy od charakteru dziewczyny i od relacji jaka jest miedzy dwiema osobami. Inaczej się witałam np. z kolegą z grupy studenckiej (zwykłe ''hej''/''czesc'' i pzejście do zwyczajnej pogawędki) a inaczej np. z kolegami bliższymi, z kórymi spędzałam więcej czasu (np. wspólne wypady z paczką znajomych, wspólna nauka przed egzaminami) bo tu zawsze witaliśmy się uściskiem buziaczkami -tak jest do tej pory ;)I wiesz, ja nigdy nie nastawiam się pierwsza do ewentualnego buziaka, to samo jakoś tak naturalnie wychodzi, czasem ci koledzy już z daleka rozkładają ramiona na niedźwiedzi uscisk -wtedy to ja np. wychodzę z inicjatywa buziaka . Ale tak jak mówie a raczej pisze- to wszysko zależy od osób i od relacji ; )
miej na uwadze również fakt,iż nie każdy może lubi sposób powitania buziakiem, o całowaniu w rękę nie wspomnę ![]()
Jak chcesz być odebrany za pewnego siebie faceta to zawsze podawaj rękę i całuj.
Kobiety lubią jak facet nie boi się tego robić a nie jest to nic krępującego dla nich.
No właśnie ja tak do tej pory robiłem jak pisze Prawdziwy_mężczyzna wyżej dopiero ostatnio to zauważyłem i zacząłem to zmieniać. Jednak według mnie facet powinien być dominujący i olać takie gadanie, że kobieta wychodzi pierwsza z inicjatywą, tylko na zasadzie "ja tu rozdaję karty a Ty się dostosuj". Tylko mówicie o całowaniu w rękę? Bo ja bardziej o całowaniu w policzek. Podanie ręki, objęcie, całus w policzek i przechodzi się do gadki. Ujdzie? Myślicie, że jak jakiejś kobiecie to się nie podoba to mogę się jej zrazić do siebie?
Jeśli kogoś nie znam lub znam słabo, to nie rzucam się na niego z przytulaniem czy buziakami. Zwyczajnie podaję rękę. Przytulanie i buziaki dopuszczam tylko w przypadku znanych i bliskich osób. Nie każdy musi lubić takie spoufalanie się. Oczywiście nie jestem dzikuską i nigdzie nie uciekam, jeśli ktoś próbuje mnie pocałować w policzek, no ale powiedzmy, że to nie robi na mnie dobrego wrażenia. Mam koleżanki, które wręcz rzucają mi się na szyję podczas powitania, ale mam też takie, które nawet ręki mi nie podają na przywitanie. Mnie to zupełnie nie przeszkadza, bo każdy ma swoje własne preferencje odnośnie do przestrzeni osobistej. Za dużo myślisz o głupotach zamiast cieszyć się, że miło spędziliście czas.
heheh o całowaniu w ręke napisałam żartobliwie, chociaż niektórzy mężczyźni nadal to praktykują (osobiście nie jestem zwolenniczką tego typu powitań).
Ja osobiście nie miałabym nic przeciwko takiemu sposobowi powitania, znam jednak dziewczyny które takie bezpośrednie powitanie (całus i uścisk) peszy i krępuje.
Peacock ale nie musisz robić tego w nachalny sposób. Poprostu musisz wyczuć kobietę. Jak będzie śmiała to bez problemu da się pocałować ( nawet może zażartować o powtórkę). A jak będzie bardzo spłoszona to poprostu dyskretniej to zrobić i tyle.
Takie zachowanie oprócz pewności siebie komunikuję że jesteś otwarty. Po za tym oswajasz ją w ten sposób z pocałunek usta usta.
Jak zwykle wszystko zależy od wszystkiego. Ja na przykład niechętnie podaję rękę, unikam niedźwiadków, buziaków na przywitanie nawet z kimś z rodziny. Przywitanie i odwitanie jest dla mnie najtrudniejszym momentem spotkania. Nie lubię takiej ,,bliskości" i jest to pewnie jakieś tam moje zaburzenie, nieciekawie pewnie jest teź odbierane, ale tak już mam. To wcale nie musiała być gierka, każdy ma jakąś przestrzeń osobistą.
A może to wynika z tego, że jako Polacy jesteśmy po prostu zamkniętym narodem? Boimy się obcych i odważnych zachowań od razu traktując jako coś podejrzliwego, myślę że to już takie wychowanie naszych rodziców, czasy komuny itd. i to oni nam to wszczepili. Ja na początku też tak to postrzegałem. Tak samo jak ludzie, którzy uważają się za otwartych, tak naprawdę to jest to nieliczne grono. Bycie otwartym jest cechą naturalną, a większość ludzi jest tak naprawdę otwarta mocno wybiórczo, to nie jest typowa otwartość. Mam wrażenie że w obecnych czasach ciężej się z kimś zakumplować niż dajmy na to 10-15 lat temu. Ludzie są nieufni, potrafią olewać kogoś tylko dlatego że jakiś detal w nim nie podpasuje albo coś, czego sam nie umie wyjaśnić. Ludzie otwarci są na zachodzie. Tam nieważne czy jesteś ładny, brzydki, wysoki, niski, otwarty czy zamknięty, ludzie otwarci traktują Cię zawsze tak samo. A u nas - zakumpluje się z kilkoma osobami, kręcę się tylko wokół nich i obwołuję, że jestem otwarty, tylko dlatego że jestem śmiały w ich gronie. Nie zauważacie takiego zjawiska? Zwłaszcza wśród poznanych ludziach z Warszawy to zauważyłem, nie wiem czy to jakiś przypadek. Obracali się tylko we własnym gronie, uważali się za otwartych luzaków, nie dopuszczali do siebie "obcego grona".
A dlaczego bycie otwartym utożsamiasz z pozwalaniem, by obcy ludzie nas obmacywali i całowali? Zresztą tego typu otwartość zwykle jest pozorna. Dla mnie otwartość przy poznawaniu ludzi to przede wszystkim: empatia, słuchanie drugiej osoby, staranie się ją zrozumieć, odłożenie na chwilę na bok naszych schematów i oceniania itp. Otwartością nie jest dla mnie nachalny kontakt fizyczny, zwierzanie się nieznajomym z prywatnych spraw itp. Nie uważam, że jesteśmy zamkniętym narodem. Być może wielu Polaków tak ma, ale jeśli już osobiście się z kimś stykam, to ludzie raczej są chętni do pomocy. Z tym wysłuchaniem i zrozumieniem to już gorzej, ale nie tylko w Polsce. To raczej przez tempo życia, natłok spraw, niemożność oderwania się od elektroniki.
Dla Ciebie takie zachowania są odważne i pożądanie, a dla innych mogą nie być. U mnie to nie zależy od nieufności. Niby dlaczego mam chcieć, by każda przypadkowa osoba całowała mnie w policzek? Czemu ma to w ogóle służyć? Jest jakiś pozytywny wpływ takiego zachowania, jakieś magiczne działanie? Bo ja bardzo lubię otwartych ludzi, ale ich otwartość wcale nie zależy od powitań. Esencją otwartości jest kompletnie coś innego.
mam przekonanie graniczące z pewnością, że naruszanie tych kilkudziesięciu centymetrów "strefy intymnej" nowo poznawanych kobiet, które widzę pierwszy raz w życiu jest mocno nie na miejscu,
żeby objąć lub pocałować po prostu musisz się fizycznie zbliżyć, na odległość się nie da,
to w większości z nich powoduje dyskomfort, choć nie każda to przyzna,
a czemuż miałbym skazywać kogokolwiek na choćby drobną, niezawinioną nieprzyjemność?
najlepiej przywitać się przy poznawaniu podając rękę - uśmiech, wyprostowana, frontalna postawa, obniżony, spokojny głos, skupiony na drugiej osobie wzrok, sugerujący, że tak konkretna osoba jest dla nas choć przez kilka sekund najważniejsza - one sprzyjają wywarciu dobrego, pierwszego wrażenia, którego już nigdy po raz kolejny nie powtórzymy,
a długo nie widziane koleżanki?
jak się w przeszłości z taką witałeś cmoknięciem, czy przytulasem, to mając trochę szarych komórek w mózgu bardzo łatwo w ciągu sekundy wyczujesz, czy teraz po miesiącach albo latach rozłąki też wypada,
a zwykle właśnie wypada,
tak wynika z moich, prywatnych obserwacji,
inaczej raczej poznasz od razu, po prostu po ogólnej postawie, gestach,
wtedy radzę zachować powściągliwość,
garymatias? O.o W sensie ona rzuca garnkami na dzień dobry czy co?
Nie, w sensie raz się witam jako Gary, a raz jako Matias.
No i właśnie przytrafia mi się trochę niezręczna sytuacja.
Tak się złożyło, że będę jutro dawał korepetycje z pewnego przedmiotu na studiach, który dość dobrze ogarniam. To znaczy korepetycje może za duże słowo,po prostu starał się pomóc w czymś, w czym jestem dobry, może nawet jedyna rzecz jaką umiem heheh. Nie pytajcie o co bo to prywatna sprawa. Nie no świruję hehe xDDD Ale sytuacja jest taka że ona ma chłopaka z którym się znamy. No i przyjdzie do mnie na chatę to w takim wypadku nie bardzo wiem jak się z nią przywitać, po prostu zwykłe cześć i zaprowadzić do pokoju (fajnie to brzmi, już się jaram xD) czy jednak jakieś buzi czy przytulenie jest na miejscu? Z jednej strony nie chcę być nie w porządku wobec chłopaka (chociaż też bez przesady, on też święty nie jest to czułości nie zaszkodzą) a z drugiej tak głupio kurcze koleżanka dobra, nie widziałem w sumie już parę miechów i tak zwykle "cześć". Wypowiedzcie się proszę bo to jest prawdziwy garymatias już.
Nie znam mężczyzny, który robiłby problem z tego, że jego kobieta na powitanie do kogoś się przytuliła albo kogoś pocałowała w policzek. Chyba za bardzo sobie pochlebiasz w tym momencie. Przywitałabym się normalnie - tak jak zawsze witam się z daną osobą. Jeśli nigdy się nie przytulacie na powitanie, to zwykłe "cześć" wystarczy.
Powiedz "cześć", uśmiechnij się i zaproś do pokoju. Nic skomplikowanego. Sama się wyłamie, jak będzie chciała się przytulić na powitanie.
"Cześć" wystarczy. Jak z bliższą znajomą to nachylasz się do buziaka w policzek. Jak się odsunie, to jest dziwna. Sam inicjuj takie powitania. Z nowo poznaną dziewczyną wystarczy uścisk dłoni, byle nie uścisk ala 'zdechła ryba'. Jeśli nie wiesz co wybrać, to po prostu wybierz "Cześć". Unikniesz nieręcznych sytuacji, które mogą się przytrafić podczas rozbieżności zwyczajów. Chyba, że tak bardzo zależy Ci by pocałować dziewczynę w policzek, bądź przytulić, jednak to już Twoje osobiste motywy ![]()
Galimatias☺