netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?

103 odpowiedzi35 725 wyświetleńzałożony przez Catwoman, 26.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 104 z 104 ]

66

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?
Gary napisał/a:

A to w związkach monogamicznych nie może być podobnie (nie licząc tego, że byłoby się z kilkoma osobami jednocześnie)?
Nie można być szczerym? Nie można od kogoś odejść i związać się z kimś innym?
Można. Można jeżeli się NAPRAWDĘ chce.

Nie można odejść, bo tak jest skonsutrowane życie, że odejście powoduje katastrofę życia innych ludzi.

A w związkach poligamicznych nie ma żadnych cierpień czy katastrof? Czy takie związki nie mają żadnych problemów/konsekwencji w związku z tym, że zdecydowali się na taki właśnie rodzaj związku? Tylko same plusy, a minus tylko jeden (vide: cierpienie serca)?

Pytam, bo twoja wcześniejsza prezentacja związków poligamicznych przypominała utopię.
Dlaczego? Bo nie uwzględniłeś wielu czynników.
Przykład? Już wymieniam:
- zazdrość;
- uczucia dzieci (może nawet dzieci z różnych ojców lub/i matek);
- ryzyko, że ktoś się do ciebie tak przywiąże, że zechce kiedyś zmiany reguł;
- naturalna u człowieka potrzeba bezpieczeństwa (nie chodzi mi o pieniądze), potrzeba miłości, czasami potrzeba bycia osobą najważniejszą i jedyną w czyimś życiu;
- większe ryzyko, że ukochana osoba mając możliwość spania z wieloma osobami, zakocha się w jednej z tych osób i od ciebie odejdzie;
- fakt, że jesteśmy w zw. poligamicznym nie oznacza, że ukochana osoba nie sprawi ci bólu, że cię nie oszuka (chociaż ryzyko jest mniejsze);
- fakt, że jesteśmy w zw. poligamicznym nie oznacza braku posiadania dzieci, a wiadomo, że dzieci w jakiś sposób łączą rodziców na całe życie - chodzi mi o to, że może pojawić się potrzeba by być ze sobą na całe życie;
- niech będą te finanse - niestety życie jest tak skonstruowane (spodobało mi się to wyrażenie wink), że pieniądze są potrzebne i nadal zdarzają się biedne lub niezaradne osoby;
- i to co mówiła Catwoman.

Gary, wymieniać dalej?

Gary napisał/a:

...Ale widocznie dla pewnych ludzi to są za duże wymagania. roll Biedactwa. Mimo wszystko nie za bardzo im współczuję, bo mają to na własne życzenie.

Dużo w Tobie jest rozgoryczenia.

To nie rozgoryczenie, ale sarkazm.
Jeśli ktoś kogoś oszukuje, i to jeszcze w tak bardzo istotnej sprawie jak życie seksualne, to wybacz, nie będę go klepać po plecach i mówić, że dobrze robi. Taka cyniczna to ja nie jestem.

67

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?
Jababa napisał/a:

hmmm
Mi raczej chodziło o stan psychiczny.
Jeżeli zostałabym zdradzona, zapewne jeszcze przed wyjawieniem, że wiem o zdradzie poszukałabym sobie kogos do romansu.
Po to, żeby w konfrontacji uderzyć z podwójną siłą.

Tak naprawdę, to nie toleruję zdrady.
Jednym z najgorszych koszmarów, jakie może być, to dowiedzieć się, że ukochany zdadzał. Wyobrażanie to sobie? Że te wszystkie lata, albo miesiące, te wszystkie piękne chwile, które wspominacie okazałyby się nieprawdziwe? Że to wszystko działo się tylko w waszej głowie, bo on miał kogoś jeszcze? Dla mnie to jest niepojęte. Nie wiem, jak ktokolwiek wogóle z tego wychodzi

Człowiek, a może raczej kobieta ( nie mogę mówić w imieniu facetów, bo nie wiem ),potrafi długie lata widzieć w "kurw..." arzu człowieka bez skazy.Niestety mówię to z własnego doświadczenia.Żaden romans czy zdrada zdradzanej, nie jest naprawdę dobrym pomysłem.Wykorzystujemy tym sposobem Bogu ducha winną osobę, z którą zdradzamy zdradzającego.Do tego poniżamy się okropnie idąc w ślady tego kto nas zdradził. Kobitki, nie róbcie takich rzeczy.Zdradził , to niech spada, to jedyne wyjście. Istnieją również tzw wolne związki, ale to już zupełnie inna bajka.

68

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?
Anemonne napisał/a:
Catwoman napisał/a:

Jeśli w związku doszło do zdrady "wina jest ZAWSZE po obu stronach" - nie po raz pierwszy takie zdanie na forum widuję. Zgadzacie się z tym?

Moim zdaniem to stwierdzenie bliskie jest stwierdzeniu, że kobieta jest współwinna gwałtowi, bo nieodpowiednio się ubrała. Jeśli dzieje się źle w związku, to zdecydowanie lepiej go zakończyć. Nie przemawiają do mnie wyjaśnienia w stylu "w związku ogólnie było dobrze poza sferą seksualną, dlatego ją/go zdradziłem/-am". Jeśli w sferze łóżkowej nie gra, to znaczy, że w związku "ogólnie" nie jest dobrze i warto się zastanowić i zdecydować: albo chcę z nim/nią być pomimo tego, albo rozchodzimy się i szukamy pełni szczęścia gdzie indziej.

Dla mnie tak samo. Zawsze byłam takiego zdania. Dla mnie oczywiste jest, że w związku jest różnie, ale nawet jak będzie gorzej, to nie będę zdradzać. Tego samego też oczekuję, co jest też zrozumiałe. Jakbym widziała, że z tego nic już nie będzie, to rozstanie, nie inaczej.

Gary, mówisz, że jakbyś nie mógł uprawiać seksu, to byś chciał, by znalazła kochanka. Mówisz o tym, jak nie mógłbyś już nigdy uprawiać czy jak jakiś czas? No bo jak jakiś czas, to średnio rozumiem, przecież można to przetrwać, wytrzymać np parę miesięcy bez seksu, dla mnie to żaden problem, jak na kimś zależy, małżeństwo to nie tylko dobre chwile, ale też te gorsze i można wytrwać smile

69

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?

Czasem tak łatwo wytłumaczyć zdradę - on nie dbał odpowiednio, jej nie było, on po prostu się pojawił i nagle tak wyszło, poznałem ją na portalu, parę rozmów, spotkaliśmy się i ...
Gdyby jednak postawić się w roli tej zdradzanej osoby to niemiło, to ból, to stress, to szukanie winy, to pytania dlaczego?
Zdradza się z kimś kto jest lepszy, ciekawszy niż obecny partner, kto poświęci więcej czasu, energii, kto zapełni pustkę, samotność, kto dowartościuje. Takie proste rzeczy tylko. Ja uważam, że jeśli ktoś zdradza, to prawie zawsze jest to wina zdradzanej osoby, pomijam sytuacje maniaków seksualnych, kłamców wiecznych, nimfomanek czy takich co się związały z facetem z braku laku.

70

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?

Nie każda osoba która zdradza ma podły charakter mówimy tak gdy ta zdrada dotyczy nas samych  bo czujemy się oszukani , rozczarowani i skrzywdzeni. Czy można kochać kogoś głębokim uczuciem a mimo to go zdradzić można , pociąg sexualny  często bierze górę nad rozumem jednak my nie oceniamy osób zdradzających a kwestie zdrady za przyzwoleniem.

71

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?
Catwoman napisał/a:

To ja zapytam inaczej: jakie jest SPOŁECZNE przyzwolenie na zdradę? Na jaką zdradę (np.w rodzinie, wśród znajomych) odpowiedzielibyście: W sumie, miał/a rację że ją/go zdradził/a.

Jakie przyzwolenie społeczne? Osoba z boku ma decydować, czy ktoś ma pozwalać na zdrady? Ciągnąć za uszy i wbijać do głowy młoteczkiem, że królewicz/królewna taki jest? Powiesić czy wykląć zdradzaną/zdradzanego czy co? To ktoś si godzi być zdradzanym, a ktoś zdradza, a potem udają, że tematu nie ma pod publiczkę  i co?
Ktoś za nich ma załatwiać ich własne piekiełko? Ciągnąc w jakimś kierunku na siłę? Bzdura.
A społeczeństwo owszem zmienia się, ale każdy ma prawo mieć zasady, przecież nikt tego nikomu nie zabrania i nie każe w imię prawa czy wiary zdradzać.
Ja zgadzam się z Vian.

72

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?
Gary napisał/a:
Anik38 napisał/a:
Gary napisał/a:

Dlatego ona powinna wtedy kogoś znaleźć i być szczęśliwa. To nie moje życie, ale dam sobie głowę uciąć, że są takie pary i mają takie właśnie problemy i dylematy moralne.

Zawsze można się rozstać.

Rozstać się, bo ktoś zachorował? Eeeee... to niedobre. Jak się z kimś żyło wiele lat, postanowiło być na dobre i na złe... Ja bym tak nie dał rady.

Nie dlatego, że ktoś zachorował. Raczej dlatego, że osoba chora, kompletnie nie bierze pod uwagę potrzeb tej drugiej.
Przyznam, że to ciężki temat.
Musiałabym chyba być baaaardzo chora, żeby WCALE nie uprawiać seksu. I jeżeli by tak było, cudów nie ma, facet może bez seksu wytrzymać jakiś określony czas. Ale taki trzydziestokilkulatek, i już nigdy nic, bo ja zachorowałam?
Jestem realistką, albo toleruję, że on będzie kogoś do seksu będzie miał, albo nie jestem w stanie się dzielić i jeżeli chce seksu to ode mnie odchodzi.
Szlag by mnie trafił, jeżeli on by zapewniał, że kocha mnie nad życie i nawet na inną nie popatrzy (bo seks to nie wszystko), a po cichu lata na panienki.

A jeżeli moja ewentualna choroba uniemożliwiałaby tylko NIEKTÓRE praktyki seksualne, to sorry. Facet jest dupkiem jeżeli znajdzie sobie laskę, która zrobi mu laskę big_smile bo ja z powodu choroby nie mogę.

73

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?
Remi napisał/a:

Zdradza się z kimś kto jest lepszy, ciekawszy niż obecny partner, kto poświęci więcej czasu, energii, kto zapełni pustkę, samotność, kto dowartościuje. Takie proste rzeczy tylko. Ja uważam, że jeśli ktoś zdradza, to prawie zawsze jest to wina zdradzanej osoby, pomijam sytuacje maniaków seksualnych, kłamców wiecznych, nimfomanek czy takich co się związały z facetem z braku laku.

Oj, chyba się mylisz. I to bardzo. Często faceci mają w domu naprawdę super babkę a zdradzą bo.... no bo po prostu jakaś idiotka daje, to czemu nie skorzystać.
A jak komuś źle, ma nieciekawego partnera, który nie poświęca czasu i nic nie daje, to albo się rozmawia, albo rozstaje.
Jak słyszę o tym, że ktoś się dowartościowuje przez zdradę, pusty śmiech mnie ogarnia big_smile . Marne te jego wartości.

74

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?
fenix napisał/a:

Nie każda osoba która zdradza ma podły charakter mówimy tak gdy ta zdrada dotyczy nas samych  bo czujemy się oszukani , rozczarowani i skrzywdzeni. Czy można kochać kogoś głębokim uczuciem a mimo to go zdradzić można , pociąg sexualny  często bierze górę nad rozumem jednak my nie oceniamy osób zdradzających a kwestie zdrady za przyzwoleniem.

A czy ja powiedziałam, że każda osoba? Nie. Wspomniałam tylko o tym, że zdradzają nie tylko ci, co naprawdę mają problem z wiernością (takie osoby w ogóle nie powinny pchać się w zw. monogamiczne, ale czasami tak robią - i wyrządzają tym samym krzywdę sobie i partnerowi), ale też i ci, którzy mają podły charakter. A że mają podły charakter, to nic dziwnego, że i zdrad się dopuszczają. Po prostu zdrady to jedne z ich wielu grzeszków - że się tak wyrażę.

Co do przyzwolenia na zdradę, nie ma czegoś takiego, jeżeli jest przyzwolenie (partnera), to nie ma zdrady. Co najwyżej mogą być sytuacje, gdzie można jakoś usprawiedliwić zdradę.

Co do tego pociągu seksualnego, że on często bierze górę nad rozumem, to myślę, że owszem, zdarzają się takie przypadki, że bardzo trudno nad własnym pożądaniem zapanować, ale za nic w świecie nie uwierzę, że dotyczy to każdej osoby, która zdradza. Po prostu niektórzy myślą, że ich zdrada się nie wyda, więc czemu sobie od czasu do czasu nie pofolgować z kimś innym. I wątpię, żeby większość z nich czuła aż takie pożądanie, że przypomina obłęd/amok (tylko taki rodzaj pożądania mogę jakoś zrozumieć), pragną tylko się trochę zabawić.

I jeszcze jedno. Fenix, załóżmy, że pożądanie góruje nad rozumem. Czy to pożądanie jest tak wielkie, że nie mogą poświęcić chociażby odrobinki myśli dot. konsekwencji zdrady i jak to może wpłynąć na uczucia ich partnera? Czy takie osoby myślą o własnym pożądaniu non stop, przez 24 godziny na dobę i 7 dni w tygodniu? Czy naprawdę tak trudno poświęcić trochę czasu dla osoby z którą jest się w związku i którą niby się kocha? A może kompletna znieczulica ich ogarnia przez to pożądanie?

Pytam, bo w głowie mi się to wszystko nie mieści. Nie mieści mi się w głowie, że ktoś zdradzając, nie może pomyśleć o uczuciach partnera. Czy to takie trudne, wyobrazić sobie ile zdrada może wyrządzić krzywdy? I chcę dodać, że nigdy nie zostałam zdradzona.

75

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?

Dominisia21 widzisz i w tym całe sedno bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ot cała filozofia. Osoba zdradzona będzie różnie odbierać takie doświadczenia tak jak i osoba która zdradziła. Jedni wyrzucą partnera za bruk przechodząc wszystkie możliwe stopnie po jego zdradzie smutek , żal, wyparcie , zaprzeczenie , złość i wiele innych a inni wybaczą zapomną i będą uważać że takie doświadczenie wzmocniło ich związek. Tak samo zachowa się zdradzający jak mu się uda zrobi to następny raz jak nie będzie żałował i nigdy już tego nie zrobi, takich schematów jest tyle co ludzi bo każda sytuacja jest inna.W kwestii pożądania no wybacz ale od kiedy w trakcie sexu ktoś myśli o gotowaniu obiadu.Wystarczy moment chwila i nagle zatracamy się we własnym egoistycznym ego, Nigdy nie jest tak że zawsze 24h na dobę myślimy o naszej połówce wręcz przeciwnie myślimy o sobie  o własnym szczęściu wszak wiążemy się w pary dla nas samych a nie dla dobra drugiej strony.

76 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2014-02-05 16:24:17)

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?
fenix napisał/a:

W kwestii pożądania no wybacz ale od kiedy w trakcie sexu ktoś myśli o gotowaniu obiadu.Wystarczy moment chwila i nagle zatracamy się we własnym egoistycznym ego, Nigdy nie jest tak że zawsze 24h na dobę myślimy o naszej połówce wręcz przeciwnie myślimy o sobie  o własnym szczęściu wszak wiążemy się w pary dla nas samych a nie dla dobra drugiej strony.

Nie miałam na myśli pożądania w trakcie seksu, tylko przed seksem (raczej nie jest tak, że kogoś poznajemy i od razu uprawiamy z tą osobą seks, to zazwyczaj jest jakiś "proces"). Ewentualnie po. big_smile

Wiem, że nie myśli się o własnej połówce non stop (zresztą o nikim wink), ale mi nawet nie chodzi o taki "szmat" czasu, ale o poświęcenie odrobinki myśli na uczucia partnera, na postawienie się na jego miejscu. Tyle, albo dla niektórych aż tyle.

A to że wiążemy się w pary dla nas samych, to prawda, i nie widzę w tym nic dziwnego, ale wchodząc w związek trzeba mieć świadomość, że ponosimy jakąś tam odpowiedzialność za tą osobę z którą się wiążemy - nie jesteśmy tak całkowicie panami/paniami siebie. Co do tego egoizmu, to owszem, zdrowy egoizm jest potrzebny, ale to wszystko co się wokół dzieje, zmierza ku skrajności. Brakuje pracy nad sobą, nad własnymi słabościami, szczerości wobec siebie i innych - i nieszczęścia gotowe.

77

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?

Drogie Panie. Zarejestrowałem się na Waszym portalu, aby móc wypowiedzieć się na temat przyzwolenia na zdradę. Zdrada to zdrada...ale czy na pewno???
Moja pisanina nie będzie usprawiedliwianiem zdrady, wynikającym z "mania" czegoś za koszulą.
Zdrada nie jest jednoznaczna.
To my, samce, faceci, mężczyźni stworzyliśmy pojęcie zdrady za przyzwoleniem. Mówimy też na to - zdrada kontrolowana lub cuckold. Po co i dlaczego to stworzyliśmy? Nie wiem. Ale jak ktoś mądry powiedział: potrzeba, matką dziwnych wynalazków w łóżku. Zdrada za przyzwoleniem w ponad 95% dotyczy sytuacji, gdy to mężczyzna "pozwala" (celowo użyłem "", bo co my możemy pozwalać) partnerce na kontakty z innym facetem. I jak dla mnie to jedyna sytuacja, do której mogę odnieść główne pytanie niniejszego wątku. Dla mnie to jedyny odcień zdrady, który jest akceptowalny. Dlaczego?  Parę lat temu poznałem małżeństwo z wieloletnim stażem, które coś takiego popełniło. Są ze sobą do tej pory. Kochają się. Są szczęśliwi. Ale "zdrada za przyzwoleniem" odbyła się (i nadal się odbywa) za obustronną zgodą i żadna ze stron, nie robiła i nie robi nic wbrew SAMEJ SOBIE. Gdy znajomy opowiedział mi o tym pierwszy raz, musiałem wyrzucić ulubione spodnie. Tak się zakrztusiłem przy wspólnym obiedzie, że można było z mojego odzienia odczytać pełen jadłospis wraz z kartą win. Pamiętam jak wróciliśmy z żoną do domu (tak, jestem żonaty) i przez 4 godziny, żyliśmy życiem innej pary. Ile wtedy padało argumentów!!! I prawie wszystkie przeciw!!! Prawie. Bo jak się okazało, moja żona (moja żona, ZOFIA!!! - nie mogłem się powstrzymać smile) od cytata), wiedziała już wcześniej o układach między znajomymi. Zapytała mnie wtedy, czy mnie też taka sytuacja by PODNIECAŁA? Co jest podniecającego w świadomości, że gdzieś tam, jakiś facet, po**wa moją żonę?-zapytałem. Nie gdzieś, tylko obok Ciebie, Ty to widzisz i w tym uczestniczysz - odpowiedziała mi małżonka. Nie miałem już na sobie spodni, a i jedzenia nie było pod ręką, ale przysiadłem, jak przeładowana ciężarówka.
Teraz patrzę już na ten rodzaj "zdrady" inaczej. Tylko czy to jeszcze jest zdradą?
O klasycznych rogach nie będę się wypowiadał, bo nie one są tematem dyskusji.
Pozdrawiam i "ostrzegam", że będę zaglądał, przedstawiając szowinistycznie męski punkt widzenia i spuszczając trochę pary z rozbuchanego EGO smile) Bez obaw, szanuję Wasz punkt widzenia drogie Panie; jestem tu tylko gościem smile

78 Ostatnio edytowany przez Sith'ari (2014-02-24 19:52:32)

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?

Absolutnie nie. Nie ma żadnego przyzwolenia, podstawą związku jest zaufanie i wierność. W momencie w którym wierność któregoś z partnerów zostanie złamana, związek już nie ma racji bytu.

samiec alfaNAbeta napisał/a:

Drogie Panie. Zarejestrowałem się na Waszym portalu, aby móc wypowiedzieć się na temat przyzwolenia na zdradę. Zdrada to zdrada...ale czy na pewno???
Moja pisanina nie będzie usprawiedliwianiem zdrady, wynikającym z "mania" czegoś za koszulą.
Zdrada nie jest jednoznaczna.
To my, samce, faceci, mężczyźni stworzyliśmy pojęcie zdrady za przyzwoleniem. Mówimy też na to - zdrada kontrolowana lub cuckold. Po co i dlaczego to stworzyliśmy? Nie wiem. Ale jak ktoś mądry powiedział: potrzeba, matką dziwnych wynalazków w łóżku. Zdrada za przyzwoleniem w ponad 95% dotyczy sytuacji, gdy to mężczyzna "pozwala" (celowo użyłem "", bo co my możemy pozwalać) partnerce na kontakty z innym facetem. I jak dla mnie to jedyna sytuacja, do której mogę odnieść główne pytanie niniejszego wątku. Dla mnie to jedyny odcień zdrady, który jest akceptowalny. Dlaczego?  Parę lat temu poznałem małżeństwo z wieloletnim stażem, które coś takiego popełniło. Są ze sobą do tej pory. Kochają się. Są szczęśliwi. Ale "zdrada za przyzwoleniem" odbyła się (i nadal się odbywa) za obustronną zgodą i żadna ze stron, nie robiła i nie robi nic wbrew SAMEJ SOBIE. Gdy znajomy opowiedział mi o tym pierwszy raz, musiałem wyrzucić ulubione spodnie. Tak się zakrztusiłem przy wspólnym obiedzie, że można było z mojego odzienia odczytać pełen jadłospis wraz z kartą win. Pamiętam jak wróciliśmy z żoną do domu (tak, jestem żonaty) i przez 4 godziny, żyliśmy życiem innej pary. Ile wtedy padało argumentów!!! I prawie wszystkie przeciw!!! Prawie. Bo jak się okazało, moja żona (moja żona, ZOFIA!!! - nie mogłem się powstrzymać smile) od cytata), wiedziała już wcześniej o układach między znajomymi. Zapytała mnie wtedy, czy mnie też taka sytuacja by PODNIECAŁA? Co jest podniecającego w świadomości, że gdzieś tam, jakiś facet, po**wa moją żonę?-zapytałem. Nie gdzieś, tylko obok Ciebie, Ty to widzisz i w tym uczestniczysz - odpowiedziała mi małżonka. Nie miałem już na sobie spodni, a i jedzenia nie było pod ręką, ale przysiadłem, jak przeładowana ciężarówka.
Teraz patrzę już na ten rodzaj "zdrady" inaczej. Tylko czy to jeszcze jest zdradą?
O klasycznych rogach nie będę się wypowiadał, bo nie one są tematem dyskusji.
Pozdrawiam i "ostrzegam", że będę zaglądał, przedstawiając szowinistycznie męski punkt widzenia i spuszczając trochę pary z rozbuchanego EGO smile) Bez obaw, szanuję Wasz punkt widzenia drogie Panie; jestem tu tylko gościem smile

Jakiś facet uprawiający seks z moją kobietą przy mnie? Według mnie to poważna parafilia. Wyzywam każdego faceta świata by spróbował w mojej obecności choć nietaktowanie moją kobietę dotknąć. Wątpie by znalazł się ktoś odpowiednio głupi do tego zadania, bo odwagą bym takiego samobójstwa nie nazwał. Uważam że faceci których to podnieca mają poważne zaburzenia. Choć to oczywiście nie moja sprawa, każdy robi co chce.

79

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?

Zeszliśmy na swingowanie- a to coś innego niż klasyczna zdrada, przyznacie?
Ja chciałabym uzyskać jednak niewymijającą odpowiedź na pytanie, które zadałam już wcześniej:

A czy wg was istnieją uzasadnione powody do zdrady?

80

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?

No samcze alfa-ale dałeś do pieca.
No i zabiłeś mi ćwieka.
Kurcze ,to chyba swingersi-czy jakoś tak;)

81

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?

Spokojnie Sith'ari smile Nie napisałem, że jest przyzwolenie na zdradę. Wyraziłem tylko wątpliwość, czy opisana przeze mnie sytuacja, jest jeszcze zdradą. Znam tych ludzi od dawna i powiem Ci, że przestałem patrzeć na nich jak na parę z poważnymi zaburzeniami. Oboje czerpią z tego frajdę i nikt nikogo do niczego nie zmusza. Trudno o lepszą definicję zaufania, o którym piszesz. Wierność to odrębna historia. I wbrew pozorom nie jest to aksjomat czy dogmat. Bo wierność to także zgodność między słowami a czynami. Znajomi są w tym kompatybilni. Są. Ja przestałem ich oceniać, ale wiele "normalnych" par mogłoby się od nich uczyć szacunku dla partnera.
Co do pytania Catwoman. Znajomi nie są swingersami. Mówią to bardzo wyraźnie. Co do zdrady... Ponoć kobiety mają 459 powodów, aby zdradzić. A unikając wymijającej odpowiedzi, powiem tak. Skoro ktoś zdradza, to znaczy, że znalazł powód do zdrady. Ile zdrad, tyle pewnie powodów. Zdrada jest wynikiem niekompatybilności między dwoma osobami, a osoba trzecia, która wkracza między parę, ma po prostu aktualniejsze sterowniki wink

82

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?
samiec alfaNAbeta napisał/a:

Co do pytania Catwoman. Znajomi nie są swingersami. Mówią to bardzo wyraźnie. Co do zdrady... Ponoć kobiety mają 459 powodów, aby zdradzić. A unikając wymijającej odpowiedzi, powiem tak. Skoro ktoś zdradza, to znaczy, że znalazł powód do zdrady. Ile zdrad, tyle pewnie powodów. Zdrada jest wynikiem niekompatybilności między dwoma osobami, a osoba trzecia, która wkracza między parę, ma po prostu aktualniejsze sterowniki wink

No ale czy to jest wtedy fair? Skoro "znalazł się powód" ?

83

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?

Mówimy też na to - zdrada kontrolowana lub cuckold.

A to nie jest wtedy, kiedy pozwolenie na zdradę jest WYŁĄCZNIE jednostronne? To chyba specyficzna sytuacja...

84

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?

Skoro znalazł się powód, to kwestia, czy to jest lub było fair, przestaje mieć znaczenie. Zdrada to stan emocjonalny, który dojrzał między partnerami. Między partnerami, dlatego obie strony ponoszą odpowiedzialność. Potem to już lament nad rozlanym mlekiem. Można je wytrzeć, ale mleka od tego nie przybędzie. No chyba, że ktoś w akcie cierpiętnictwa, zdecyduje się na odzysk mleka ze ścierki... Używam tego słowa do określenia materiału, nie moja wina, że jest rodzaju żeńskiego i może się źle kojarzyć. Ok, ścierkę można zastąpić też mopem. Rodzaj męski smile


    Mówimy też na to - zdrada kontrolowana lub cuckold.

A to nie jest wtedy, kiedy pozwolenie na zdradę jest WYŁĄCZNIE jednostronne? To chyba specyficzna sytuacja...

No właśnie nie. W tej sytuacji mówimy o ZDECYDOWANIE dwustronnym pozwoleniu. Piszę z otoczenia, a nie autopsji smile

85

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?
samiec alfaNAbeta napisał/a:

Mówimy też na to - zdrada kontrolowana lub cuckold.

A to nie jest wtedy, kiedy pozwolenie na zdradę jest WYŁĄCZNIE jednostronne? To chyba specyficzna sytuacja...

No właśnie nie. W tej sytuacji mówimy o ZDECYDOWANIE dwustronnym pozwoleniu. Piszę z otoczenia, a nie autopsji smile

No cóż, ja w internecie widzę raczej takie definicje:

Na czym polega cuckold i co go cechuje? Wyjaśnia Marta Niedźwiedzka, seks coach.

- Mężczyzna inicjujący do "zdrady prowokowanej" może fantazjować o przebiegu akcji, może wzmacniać swoje ego (jestem "posiadaczem" kobiety, która jest pożądana przez innych), może czuć, że jest tak dobry w łóżku, że może się mierzyć z każdym konkurentem. Dynamika relacji w takim trójkącie jest bardzo duża. Najpierw, gdy mężczyzna proponuje kobiecie cuckold, jest dominujący, a partnerka może (choć nie musi) przyjąć jego propozycję. Jednak, gdy znajdą się już w sytuacji intymnej z trzecim mężczyzną (cuckold obejmuje tylko zdradę polegającą na "udostępnieniu" kobiety), to jej partner zostaje zredukowany do roli obserwatora. Teraz jest podległy, wręcz masochistyczny, bo obserwuje, jak inny mężczyzna seksualnie zaspokaja jego partnerkę. Częstym elementem cuckoldu jest zaproszenie stałego partnera, by np. zaspokoił oralnie kobietę, zaraz po tym, jak była penetrowana przez innego mężczyznę, co też jest formą dominacji. W cuckoldzie strona dominująca, (zazwyczaj kobieta), określana jest jako HotWife lub bardziej swojsko Hotka, a strona uległa (zazwyczaj mężczyzna), zwany jest właśnie cuckoldem lub rogaczem.
źródło:Onet/Daria Loferska-Nędza

86

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?
samiec alfaNAbeta napisał/a:

Spokojnie Sith'ari smile Nie napisałem, że jest przyzwolenie na zdradę. Wyraziłem tylko wątpliwość, czy opisana przeze mnie sytuacja, jest jeszcze zdradą. Znam tych ludzi od dawna i powiem Ci, że przestałem patrzeć na nich jak na parę z poważnymi zaburzeniami. Oboje czerpią z tego frajdę i nikt nikogo do niczego nie zmusza. Trudno o lepszą definicję zaufania, o którym piszesz. Wierność to odrębna historia. I wbrew pozorom nie jest to aksjomat czy dogmat. Bo wierność to także zgodność między słowami a czynami. Znajomi są w tym kompatybilni. Są. Ja przestałem ich oceniać, ale wiele "normalnych" par mogłoby się od nich uczyć szacunku dla partnera.
Co do pytania Catwoman. Znajomi nie są swingersami. Mówią to bardzo wyraźnie. Co do zdrady... Ponoć kobiety mają 459 powodów, aby zdradzić. A unikając wymijającej odpowiedzi, powiem tak. Skoro ktoś zdradza, to znaczy, że znalazł powód do zdrady. Ile zdrad, tyle pewnie powodów. Zdrada jest wynikiem niekompatybilności między dwoma osobami, a osoba trzecia, która wkracza między parę, ma po prostu aktualniejsze sterowniki wink

Nie zgodzę się. Często nie ma powodu do zdrady, tylko zostaje on wyimaginowany. Nie chcę być świnią, ale kobiety w usprawiedliwianiu się same przed sobą są prawdziwymi artystkami.
" Potrzebowałam ciepła"
" Nie wiem jak to się stało, poczułam taką magię i nie mogłam się jej oprzeć"
" Przyśniło mi się że zdradziłeś mnie, i wtedy już wiedziałam że nie będziesz mi wierny więc zdradziłam"
Słyszałem już tyle farmazonów w tym temacie (usprawiedliwiania swojej zdrady) że nimi rzygam.

87

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?

Nie chcę być świnią, ale kobiety w usprawiedliwianiu się same przed sobą są prawdziwymi artystkami.

Rozumiem wg Ciebie mężczyźni nigdy zdrad nie usprawiedliwiają i zawsze biorą winę na klatę? roll

88

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?

Droga Pani redaktor.
Definicja przytoczona, której autorką jest :0 seks coach, ma jedną zaletę. Od początku autorka zasłania się słowem MOŻE. Nie chcę być adwokatem znajomych, ale z tego co wiem, to ON, nie jest biernym, zdominowanym obserwatorem. Masochizm jest w tym na pewno, jak dla mnie. Ale skoro im to odpowiada, to niech im łoże miękkim będzie.
Wyraziłem tylko swoje zdanie na temat zdrady za przyzwoleniem, bo sytuacja przyjaciół, bardzo mi do tego pasuje. Tylko, po raz kolejny wyrażę wątpliwość swą, czy to jeszcze jest zdrada?

89

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?

Sith'ari.... Wyimaginowane to są tłumaczenia zdrady. Zdrada i jej powody są z krwi i kości.

90

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?
samiec alfaNAbeta napisał/a:

Droga Pani redaktor.
Definicja przytoczona, której autorką jest :0 seks coach, ma jedną zaletę. Od początku autorka zasłania się słowem MOŻE. Nie chcę być adwokatem znajomych, ale z tego co wiem, to ON, nie jest biernym, zdominowanym obserwatorem. Masochizm jest w tym na pewno, jak dla mnie. Ale skoro im to odpowiada, to niech im łoże miękkim będzie.
Wyraziłem tylko swoje zdanie na temat zdrady za przyzwoleniem, bo sytuacja przyjaciół, bardzo mi do tego pasuje. Tylko, po raz kolejny wyrażę wątpliwość swą, czy to jeszcze jest zdrada?

Wystarczy Vian. ;-)

Tzn wiesz, po pierwsze przytoczyłam tylko PRZYKŁADOWY tekst, jak sobie pogooglujesz, to znajdziesz sporo opisów i definicji, ale każda mniej więcej taka jak ta przytoczona przeze mnie: jedna strona jest aktywna i uprawia seks z osobą trzecią, druga bardzo często obserwuje. Był zresztą chyba na tym forum swego czasu taki seks trener, co to leczył (hehe, "leczył" tongue ) problemy par właśnie za pomocą cuckoldu i wszem i wobec głosił, że jak się to komuś nie podoba, to jest oziębły i w ogóle be. Bardzo śmieszny człowieczek. ^^ W każdym razie on też to opisywał w ten sposób.

Ja ogólnie nic do tego nie mam skoro ludziom to odpowiada, chodziło mi raczej o to, że nie każda "zdrada kontrolowana" to będzie cuckold, bo jeśli to by polegało na tym, że żona ma kochanka, mąż ma kochankę, każde sobie na boku, swoich kochanków nawet nie znają, ale sytuacja jest za obopólną wiedzą i zgodą, to średni z tego cuckold chyba...

91

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?

Seks trener smile buahahaha smile smile smile To już lepiej o radę zapytać wróżbitę Macieja.

92

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?
Vian napisał/a:

Nie chcę być świnią, ale kobiety w usprawiedliwianiu się same przed sobą są prawdziwymi artystkami.

Rozumiem wg Ciebie mężczyźni nigdy zdrad nie usprawiedliwiają i zawsze biorą winę na klatę? roll

Nie, faceci są mistrzami w zaprzeczaniu.

93

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?

To przejrzyj to forum, zdziwisz się, ile męskich usprawiedliwień znajdziesz. Przodują chyba "bo jesteś oziębła" (to taki męski odpowiednik "potrzebowałam ciepła") i tłumaczenia się alkoholem, ale różne bzdury się znajdą.

94

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?
samiec alfaNAbeta napisał/a:

Droga Pani redaktor.
Definicja przytoczona, której autorką jest :0 seks coach, ma jedną zaletę. Od początku autorka zasłania się słowem MOŻE. Nie chcę być adwokatem znajomych, ale z tego co wiem, to ON, nie jest biernym, zdominowanym obserwatorem. Masochizm jest w tym na pewno, jak dla mnie. Ale skoro im to odpowiada, to niech im łoże miękkim będzie.
Wyraziłem tylko swoje zdanie na temat zdrady za przyzwoleniem, bo sytuacja przyjaciół, bardzo mi do tego pasuje. Tylko, po raz kolejny wyrażę wątpliwość swą, czy to jeszcze jest zdrada?

Dokładnie tak, nie każdy mąż w zk jest uległym rogaczem wink
Tyle, że SamcuAlfa (mam wrażenie, że gdzieś Cię na tematycznym widziałam wink ) pisząc tutaj o zk narażasz się na gromy z jasnego nieba wink
Myślę, że rozkminy cuckoldowe warto zostawić tym, którzy chcą to zrozumieć, choć wcale niekoniecznie tego spróbować, a wszelkie info znajdą na tematycznych forach smile
Dla większości naszego społeczeństwa jesteśmy wyzutymi z uczuć seksoholikami lub biernymi istotkami zgadzającymi się na bezeceństwa zboczonego męża.
Sedno cuckoldu jest całkiem odmienne, ale nie przypiszę sobie roli niosącej kaganek wink

Niedługo tutaj jestem, większość tematów poruszanych to "zwykłe" zdrady za plecami partnera, stąd też usprawiedliwiona jest emocjonalność niektórych wypowiedzi co do zk.

95

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?

1. Wierność nade wszystko... monopol na seks w małżeńśtwie... związek z wyłącznością na seks. Często relacja, w której głównym sensem bycia razem jest niedopuszczenie do zdrady. "O rany! On ogląda pornole!!!", "O rany! On napisał sms-a do koleżanki." "O rany! On poszedł z nią na kawę... to ja mu już nie wystarczam, że szuka atrakcji poza związkiem?"

2. Cuckold... 50-latek ma żonę 20 letnią, więc zamawia do niej faceta i mąż patrzy jak r*nie mu żonę. Jego podnieca, że jej jest tak dobrze.

3. Swingowanie... wchodzą oboje w ręczniczkach do klubu. Potem żonę posuwa jakiś facet na pieska, a żona patrzy w oczy męża, który jest przy barze na drugim końcu sali. To ich kręci.

4. Związek otwarty... ale z zasadami. Jak ona chce się z kimś przespać, to najpierw omawia to z mężem. Jak przypadkową osobę spotka, to ona do niego dzwoni i mówi, że pójdzie z nowym kolegą do łóżka. Czasem idą we trójkę, czasem przyjdzie koleżanka. Ta wolność powoduje, że nie uprawiają seksu z nowymi osobami co weekend, tylko mają raczej stałe towarzystwo.

5. Związek otwarty, ale bez zasad... róbta co chceta... Czasem małżeńśtwo i miłość padła, więc mają wolność seksualną. Inni po prostu nie robią tragedii ze "zdrady", byle tylko szkód w postaci niechcianej ciąży albo choroby nie było. Albo jak podrywacze PUA, Oświecony Kochanek, czy Szabelski, za granicą Johnny Sopporno Worthy Playboys i jego Two Rules:   (1) nie jestem jedynym partnerem seksualnym żadnej z moich partnerek (2) każda partnerka musi zrobić wszystko aby żyć w zgodzie z pozostałymi. Z tego wynika, że "jeśli nie jestem z Tobą, to jestem z jakąś inną i musisz sobie czas zorganizować beze mnie".

Niekoniecznie punkt (1) jest "normalnością", a inne sa nienormalne. Może jest zupełnie na odwrót.

W końcu mamy klasyczne zdrady:   kochanki, prostytutki, koleżanki z pracy, blog "moje kochanki czyli jak zdradzam" (facet zdradza, ale od żony nie odejdzie nigdy).

96

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?
Gary napisał/a:

1. Wierność nade wszystko... monopol na seks w małżeńśtwie... związek z wyłącznością na seks. Często relacja, w której głównym sensem bycia razem jest niedopuszczenie do zdrady. "O rany! On ogląda pornole!!!", "O rany! On napisał sms-a do koleżanki." "O rany! On poszedł z nią na kawę... to ja mu już nie wystarczam, że szuka atrakcji poza związkiem?"

2. Cuckold... 50-latek ma żonę 20 letnią, więc zamawia do niej faceta i mąż patrzy jak r*nie mu żonę. Jego podnieca, że jej jest tak dobrze.

3. Swingowanie... wchodzą oboje w ręczniczkach do klubu. Potem żonę posuwa jakiś facet na pieska, a żona patrzy w oczy męża, który jest przy barze na drugim końcu sali. To ich kręci.

4. Związek otwarty... ale z zasadami. Jak ona chce się z kimś przespać, to najpierw omawia to z mężem. Jak przypadkową osobę spotka, to ona do niego dzwoni i mówi, że pójdzie z nowym kolegą do łóżka. Czasem idą we trójkę, czasem przyjdzie koleżanka. Ta wolność powoduje, że nie uprawiają seksu z nowymi osobami co weekend, tylko mają raczej stałe towarzystwo.

5. Związek otwarty, ale bez zasad... róbta co chceta... Czasem małżeńśtwo i miłość padła, więc mają wolność seksualną. Inni po prostu nie robią tragedii ze "zdrady", byle tylko szkód w postaci niechcianej ciąży albo choroby nie było. Albo jak podrywacze PUA, Oświecony Kochanek, czy Szabelski, za granicą Johnny Sopporno Worthy Playboys i jego Two Rules:   (1) nie jestem jedynym partnerem seksualnym żadnej z moich partnerek (2) każda partnerka musi zrobić wszystko aby żyć w zgodzie z pozostałymi. Z tego wynika, że "jeśli nie jestem z Tobą, to jestem z jakąś inną i musisz sobie czas zorganizować beze mnie".

Niekoniecznie punkt (1) jest "normalnością", a inne sa nienormalne. Może jest zupełnie na odwrót.

W końcu mamy klasyczne zdrady:   kochanki, prostytutki, koleżanki z pracy, blog "moje kochanki czyli jak zdradzam" (facet zdradza, ale od żony nie odejdzie nigdy).

Jedyny "normalny" punkt (Niee znoszę słowa normalny, ale dopiero wstałem więc muszę się nim posłużyć) który wymieniłeś to chora obsesja kontroli, najczęściej wynikająca z poważnych kompleksów.
Ja jestem absolutnie wierny mojej kobiecie, a Ona mi. Mimo to nie sprawdzam jej przy każdej okazji telefonu, nie wypisuję na fb do jej znajomych że "maj ą trzymać od niej łapy z daleka" , Ona też nie robi mi żadnych cyrków, choć często jest zazdrosna.
Czy trzeba popadać ze skrajności w skrajność? Albo jesteś dyktatorem z gimbazy, albo jara cię jak ktoś posuwa twoją żonę? Jak dla mnie i jedno i drugie jest chore.

97

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?
samiec alfaNAbeta napisał/a:

Spokojnie Sith'ari smile Nie napisałem, że jest przyzwolenie na zdradę. Wyraziłem tylko wątpliwość, czy opisana przeze mnie sytuacja, jest jeszcze zdradą. Znam tych ludzi od dawna i powiem Ci, że przestałem patrzeć na nich jak na parę z poważnymi zaburzeniami. Oboje czerpią z tego frajdę i nikt nikogo do niczego nie zmusza. Trudno o lepszą definicję zaufania, o którym piszesz. Wierność to odrębna historia. I wbrew pozorom nie jest to aksjomat czy dogmat. Bo wierność to także zgodność między słowami a czynami. Znajomi są w tym kompatybilni. Są. Ja przestałem ich oceniać, ale wiele "normalnych" par mogłoby się od nich uczyć szacunku dla partnera.
Co do pytania Catwoman. Znajomi nie są swingersami. Mówią to bardzo wyraźnie. Co do zdrady... Ponoć kobiety mają 459 powodów, aby zdradzić. A unikając wymijającej odpowiedzi, powiem tak. Skoro ktoś zdradza, to znaczy, że znalazł powód do zdrady. Ile zdrad, tyle pewnie powodów. Zdrada jest wynikiem niekompatybilności między dwoma osobami, a osoba trzecia, która wkracza między parę, ma po prostu aktualniejsze sterowniki wink

To już nie jest zdrada- nie może być zdradą coś, na co otrzymujemy przyzwolenie.
"Zdrada- to świadome i celowe zawiedzenie zaufania danego nam przez osobę, która z tego powodu ponosi stratę i cierpi..."

98

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?

Właściwie wszyscy mamy rację i wszyscy się mylimy: i definicja podana przez natchnioną i 5 punktów przytoczonych przez Gary'ego i  sposób patrzenia na temat zdrady przez Sith'ari są deklaracjami pod którymi mógłbym się podpisać, ale jednocześnie znaleźć po kilkanaście kontrargumentów dla każdej z przytoczonej wypowiedzi. Tylko po co. Rozwodzimy się nad czymś co nie podlega żadnym szablonom. Normom społecznym pewnie tak, ale normy te, to tylko próba zaklinania rzeczywistości. Takim zaklęciem jest formułka o miłości, wierności i uczciwości małżeńskiej. I co z tego zaklęcia wynika? Może wynikać wszystko, jak i kompletnie nic. Wszystko jeżeli te deklaracje są w zgodzie z naszym ja i nic - w każdym innym przypadku. Związek dwojga ludzi to sztuka kompromisu i ustępstw. A jeżeli którakolwiek ze stron będzie zmuszona do ustępowania wbrew sobie, to jest wielka szansa, że o takim związku prędzej czy później, będziemy mówić w czasie przeszłym. Mogą być razem, ale będą obok. Tak jest uczciwie? Dla kogo? Bo ślubowałem/am Tobie, bo robimy to dla dzieci, bo co ludzie powiedzą, bo nikogo nie znajdę, bo sobie nie poradzę, bo to zła kobieta była, bo to pijak i cham, bo.... Dlaczego wierność ma być ważniejsza od uczciwości i miłości? Czy trwanie na siłę w związku z osobą, której już się nie kocha, jest uczciwe? Miłość i seks nie są  dziedzinami naszego życia, które możemy opisać za pomocą szablonu. Każdy kocha inaczej, dla każdego czym innym jest miłość.   
Dlatego też nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że "Zdrada- to świadome i celowe zawiedzenie zaufania danego nam przez osobę, która z tego powodu ponosi stratę i cierpi..." Dlaczego pokutuje przekonanie, że WINNY JEST ZAWSZE ZDRADZAJĄCY? Nie słyszałem o zdradzie, która miała miejsce tylko po to, aby celowo zawieść zaufanie dotychczasowego partnera. Bądźmy poważni. Zdrada jest wynikiem błędów popełnianych przez obie strony i winą za zdradę należy obarczać obie strony. W jakich proporcjach? Za każdym razem zapewne w innych. Zdradziłeś/łaś ? odejdź, bo będziesz największym wyrzutem sumienia  partnera/ki. Zdradziłeś/łaś i żałujesz -  nigdy, przenigdy nie przyznaj się do tego. Twoje wyrzuty sumienia i świadomość zdradzenia SAMEGO SIEBIE będą dla ciebie największą karą.

Wypowiedziałem się tylko na zadany temat, a jak się okazuje, że posłużę się cytatem ? No samcze alfa-ale dałeś do pieca ?. Jak dla mnie, tylko historię moich znajomych można na siłę podciągnąć pod  określenie zdrady za przyzwoleniem. Ja twierdzę, że to nie jest zdrada. Twierdzę też, że gdyby ?normalne? pary darzyły się takim szacunkiem i miłością jak moi przyjaciele, temat zdrady byłby nieaktualny. I żeby było jasne ? NIKOGO NIE NAMAWIAM DO TAKICH ZACHOWAŃ!!! Każdy ma swoją drogę w miłości i seksie i niech nią podąża ? nie zmuszając do niczego partnera/ki.

99

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?
Gary napisał/a:

2. Cuckold... 50-latek ma żonę 20 letnią, więc zamawia do niej faceta i mąż patrzy jak r*nie mu żonę. Jego podnieca, że jej jest tak dobrze.

Pewnie masz rację, istnieją i takie związki zk, nie nasz, bo ani mój mąż 50latek, ani ja 20latka i w dodatku nie tylko patrzy smile, ale nie o tym temat, więc się już nie wtrącam wink

100

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?
hw_ napisał/a:
Gary napisał/a:

2. Cuckold... 50-latek ma żonę 20 letnią, więc zamawia do niej faceta i mąż patrzy jak r*nie mu żonę. Jego podnieca, że jej jest tak dobrze.

Pewnie masz rację, istnieją i takie związki zk, nie nasz, bo ani mój mąż 50latek, ani ja 20latka i w dodatku nie tylko patrzy smile, ale nie o tym temat, więc się już nie wtrącam wink

Tak to jest. Stereotypy i jeszcze raz stereotypy.

101

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?

Jeśli decydujesz się na Swing to jest zdrada za przyzwoleniem smile

102

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?

W mojej opinii jak najbardziej tak. Ale pod warunkiem, że mój kochanek przewyższa męża fizycznie (lubię wysokich miśków) i że mąż czuje jakiś respekt, uległość w obecności tego drugiego.

103

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?

W mojej opinii jak najbardziej tak. Ale pod warunkiem, że mój kochanek przewyższa męża fizycznie (lubię wysokich miśków) i że mąż czuje jakiś respekt, uległość w obecności tego drugiego.

104

Odp: Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?
Sandra04214 napisał/a:

W mojej opinii jak najbardziej tak. Ale pod warunkiem, że mój kochanek przewyższa męża fizycznie (lubię wysokich miśków) i że mąż czuje jakiś respekt, uległość w obecności tego drugiego.

Pomijając fakt, że post jest ewidentną prowokacją, to wyraźnie zupełnie nie zrozumiałaś pytania.

Posty [ 66 do 104 z 104 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Przyzwolenie na zdradę - kto jest za?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026