netkobietyWszystkie działy
Nieśmiałość, niska samoocena, kompleksy

Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

194 odpowiedzi17 072 wyświetleniazałożony przez Arsen, 02.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 195 ]

131

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Dajmy mu czas, z pewnymi rzeczami trzeba się przespać. tongue Co prawda jest troszku oporny ale nie wygląda na tragiczny przypadek. tongue

132 Ostatnio edytowany przez Arsen (2014-01-05 04:10:33)

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Analiza! Aurora - Ja wiem, że nie miałaś nic złego na myśli, ale te słowa o "psuciu rynku" zabrzmiały strasznie tak hmm chłodno i kalkulacyjnie a chyba nie na tym polegają relacje z innymi prawda? Mówisz, że mnie wykorzystują, nie dając nic w zamian, ale jak chwilę nad tym pomyślałem, to już sama rozmowa ze mną jest daniem w zamian jak dla mnie bardzo dużo. Tylko faktycznie koniec końców to ja zostaję sam. Od ludzi, którzy znają ten akurat mój problem (większość mężczyźni) często słyszę: Przychodzi do ciebie załamana dziewczyna a ty tego nie wykorzystujesz, idiota - I tak, może idiota, ale ja zwyczajnie nie mam serca się "dobierać" do osoby, która mi zaufała i ją jeszcze bardziej krzywdzić. To jest dla mnie oczywiste ale jak widać wiele osób uważa to emm coś debilnego.

133 Ostatnio edytowany przez Aurora_ (2014-01-05 04:15:13)

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Ja po prostu chcę Ci pokazać, że chłodne i kalkulacyjne to jest zachowanie tych dziewczyn, które do Ciebie przychodzą. Gdyby dziewczyna również służyła Ci pomocą, oparciem w gorszych chwilach - wszystko jest fair. Ale one Cię wykorzystuuuują. Zobacz, sam odczułeś, że to takie wykorzystywanie i trochę dałes sobie wejść na głowę. Nie chodzi o to, że masz się do nich dobierać, jasne, że nie, nie słuchaj tych facetów. Tylko nie bądź rękawem do wypłakania się, dla osób, które nie widzą Twej wartości.

"Sama rozmowa jest czymś w zamian" - rozumiem, że doceniasz, że widzą w Tobie oparcie i są w stanie Ci zaufać i opowiedzieć o problemie. Ale powiedz sobie szczerze - jeśli Ty jutro do niej zadzwonisz z problemem, to znajdzie dla Ciebie tyle czasu i włoży w to tyle siebie co TY w JEJ problemy?

134

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie
Arsen napisał/a:

Mówisz, że mnie wykorzystują, nie dając nic w zamian, ale jak chwilę nad tym pomyślałem, to już sama rozmowa ze mną jest daniem w zamian jak dla mnie bardzo dużo. Tylko faktycznie koniec końców to ja zostaję sam.

No tutaj widać ewidentnie jak samotność na Ciebie wpłynęła. Trudno Ci będzie się uporać z tą selekcją to może najpierw spróbuj poznać nowych ludzi to potem będzie łatwiej. A nóż widelec (ja w to wierze bardzo) poznasz ludzi, którzy nie będą egoistami i zauważysz stosowną różnicę smile No a wtedy powinno pójść z górki i filtracja (i też flirtacja:D) wyda Ci się łatwiejsza.

Małymi kroczkami do celu. Wyjdź do ludzi, poznaj ludzi, zacznij się z nimi spotykać i przede wszystkim za dużo nie myśl.

135 Ostatnio edytowany przez Metyl (2014-01-05 04:20:13)

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Arsen - jedna rzecz, rzekome 'pocieszenie' dziewczyny w załamce, po pierwsze - rzadko kiedy działa ( w sensie działa tak byś zyskał związek z nią lub np: seks w ramach 'pocieszania', wiesz ... on był cham a Ty jesteś taki czuły/rozumiejący/kochany więc pójdę z Tobą do łóżka bo jesteś lepszy/podobasz mi się/potrzebuję bliskości po stracie etc etc etc ) a po drugie - rzadko kiedy da się z tego wyjść bez szwanku ( czy się owy 'łatany' związek z odrzuconą dziewoją uda czy nie ). Więc generalnie jeżeli szukasz stałego i sensownego związku to nie polecam bycia taką emocjonalną poduchą bo to ... męczące jest po prostu.

edit: to o czym mówią dziewczyny wyżej to też rzecz jasna prawda - więc dla Ciebie - rozsądnego faceta szukającego 'w przyszłości' stałego związku z nierozedrganą emocjonalnie dziewczyną - takie pocieszanie raz na kwartał jest tylko no sorry ale - stratą czasu i cierpliwości. Wypłakać to one mogą się naprawdę ... przyjaciółce, koleżance, matce, siostrze czy kuzynce ale nie komuś do kogo ONE przychodzą jak się wszystko pier...dzieli.

Aurorko ... no w końcu masz jakieś forumowe oblicze. tongue Niezły z Ciebie ... zwierzak. lol

136

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie
Pola24 napisał/a:

No a wtedy powinno pójść z górki i filtracja (i też flirtacja:D) wyda Ci się łatwiejsza.

:DDD

137

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Arsen, posługując się wyświechtanym frazesem, zasługujesz na więcej, niż bycie na każde zawołanie jakichś chlipiących panienek. 

Analizując (do Metyl tongue ) godzinę, stwierdzam, że na mnie pora. Dobrej nocy życzę wszystkim smile

138 Ostatnio edytowany przez Arsen (2014-01-05 04:32:46)

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Hmmm gdybym zadzwonił jutro to pewnie tak. Po jutrze pewnie też, ale w środę myślę, że mógłby już być problem (trochę uogólniam, ale wiecie o co chodzi). Mówisz też, że mnie nie doceniają. Tylko pytanie, czy właśnie przez to, że przyszły akurat do mnie nie powinienem się czuć doceniony. Mogły pójść właśnie do koleżanki, siostry, matki, kogokolwiek a przyszły akurat do mnie. Nie myślcie, że to jest tak, że wy mi coś radzicie a ja chce na siłę to przekręcić w drugą stronę. Po prostu się zastanawiam. Rozumiem, że takie coś na dłuższą metę nie przynosi żadnych korzyści. Tylko też może nie wszystko w życiu trzeba robić dla korzyści.

Gemma - Dobranoc

139

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Ja to widzę bardzo prosto.

Skoro przychodzą tylko wtedy gdy ONE czegoś potrzebują, gdy ONE do CIEBIE piszą / dzwonią i po wszystkim urywają kontakt na długi czas do kolejnego 'załamania' gdzie znów to ONE potrzebują pomocy to to wygląda dosyć jasno ...

One są happy bo mogą się Tobą bawić i wykorzystywać wiedząc, że ZAWSZE 'przybędziesz' im z pomocą i nie będziesz się wkurzał, że zaraz potem mają Cię gdzieś. A gdzie jest Twój 'zysk'? Szanują Cię? Nie. Masz z nimi chociaż kontakty typu dobry znajomy? Nie. Gdy Ty potrzebujesz pomocy lub czegokolwiek, choćby kontaktu czy osoby do wyjścia na piwo, pogadania - są dostępne. Nie.

Po co Ci ktoś taki? Po co Ci ktoś kto tylko bierze a nic nie daje od siebie?

Zrozum jedną rzecz, kobiety to tacy sami ludzie jak my. tongue I też bywają obłudne, kłamliwe, zazdrosne i niemądre. To nie są istoty, które nie wydalają, nie kłamią i mają krystalicznie czystą moralność. wink

Korzyści to jest jedno, bycie 'dymanym' tudzież robionym w balona non stop to drugie.

140 Ostatnio edytowany przez Aurora_ (2014-01-05 04:40:12)

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Jasne, że możesz dalej pocieszać "bez korzyści"

odpowiedz na pytanie
TO CHCESZ MIEĆ TYCH PRZYJACIÓŁ CZY NIE?

jak dalej będziesz robił tak jak robisz to nic się nie zmieni, nie powiem Ci już tego prościej.

Podam Ci mocno stereotypowy przykład na to mówienie o docenianiu:
załóżmy tak, faceci mają potrzeby fizyczne, kobiety emocjonalne
jeśli facet przychodzi do koleżanki na seks, ale nic więcej - to powinna się cieszyć, że to z nią chce ten seks uprawiać i czuć się doceniona... czy powinna kopnąć go w tyłek?
więc jeśli dziewczyna wykorzystuje Cię do zaspokojenia emocjonalnych potrzeb - ale za tydzień o Tobie zapomni... to czy masz być wdzięczny i czuć się doceniony?

141 Ostatnio edytowany przez Pola24 (2014-01-05 04:48:15)

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

No to mój ostatni post na teraz i także życzę dobrej nocy wszystkim a Tobie autorze radze się przespać z tym wszystkim smile

Arsen napisał/a:

Mówisz też, że mnie nie doceniają. Tylko pytanie, czy właśnie przez to, że przyszły akurat do mnie nie powinienem się czuć doceniony. Mogły pójść właśnie do koleżanki, siostry, matki, kogokolwiek a przyszły akurat do mnie.

Przyszła do Ciebie bo zawsze mogła, owszem jest to swojego rodzaju "docenienie" ale nie takie jakie byś chciał i jakie, że tak powiem jest zdrowe. Ona jest przyzwyczajona, że jej nie odrzucisz. Gdyby naprawdę Cię doceniała to byłaby Twoją przyjaciółką, prawdziwą i tak też byś ją określał. Czy jest? Czy tak ją możesz określić? Czy właśnie możesz do niej napisać chodź na piwo albo chodź do klubu (oczywiście tutaj mam na myśli w celu poznania ludzi)?

Arsen napisał/a:

Rozumiem, że takie coś na dłuższą metę nie przynosi żadnych korzyści. Tylko też może nie wszystko w życiu trzeba robić dla korzyści.

Owszem w życiu nie zawsze liczą się korzyści, ale nie oszukujmy się przyjaźń jest przyjaźnią gdy jest obustronna. Czy Tobie się podoba ta relacja z tą znajomą? Tak na jeden dzień bo - CZUŁEŚ się potrzebny. A powinieneś się dla niej czuć zawsze potrzebny, a nie raz na 3 miesiące ona Cię potrzebuje. Przyjaciele potrzebują się zawsze. Ona Ciebie nie potrzebuje taka jest prawda. Potrzebuje kogokolwiek - być może tylko Ty jej nie odrzucasz o 3 w nocy.

142 Ostatnio edytowany przez Arsen (2014-01-05 04:54:13)

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Właściwie to macie rację, że takie kontakty się powinny odbywać na zasadzie korzyści z obu stron. Jasne, że chce mieć przyjaciół i chcę się zmienić. I pewnie macie rację też z tym, że takich jak ona osób nie potrzebuję. Ze mną jest ten problem, że (przynajmniej na razie) nie potrafię takiej osobie odmówić i robię za dobrego samarytanina dla całego świata a faktycznie to nie na tym życie polega. Zgodnie z radą idę zaraz. prześpię się z tym, przeanalizuję big_smile Ta dziewczyna ma przyjść jutro koło 12, zobaczymy co z tego będzie. Jak coś ciekawego to na pewno napiszę. A nuż się zmieniła (tak wiem, trochę nadzieja idioty). A spytać się jej w pewnym momencie, gdzie ona była jak ja jej potrzebowałem np 2 tygodnie temu też na pewno nie zaszkodzi. Najwyżej się obrazi i wyjdzie. Sami mówicie, że wtedy dużo na tym nie stracę. Dobranoc wszystkim i dziękuję smile

143

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

NO, czaisz. Powodzenia :) i dobranoc ;)

144

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Dobranoc. wink

145

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Zazdroszczę Ci... ja nawet nie mam kolezanek, które chciały by się przy mnie wypłakać hehe

146

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie
Gemma napisał/a:

Witaj Facet_t smile
Co to znaczy się nie udało?

cześć, tzn. że moje życie to tylko praca(bardzo ją lubię) + moje aspołeczne zainteresowania. Tak się zamknąłem na ludzi, że już nawet nie mam nigdy nic do powiedzenia w ich towarzystwie. Poprostu pustelnik.

147 Ostatnio edytowany przez Facet_t (2014-01-05 13:43:30)

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie
Arsen napisał/a:

Facet_t - tak jak już wcześniej pisałem. Ja nie chcę zrzucać winy za moją sytuację na rodziców, chociaż niewątpliwie mieli oni na to swój wpływ. W zupełnie inny sposób co prawda, niż takie typowo patologiczne rodziny gdzie jest przemoc, alkohol i te sprawy.

patologia to nie tylko alkohol czy przemoc fizyczna. JEst też przemoc psychiczna

148

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

moje życie to tylko praca(bardzo ją lubię) + moje aspołeczne zainteresowania. Tak się zamknąłem na ludzi, że już nawet nie mam nigdy nic do powiedzenia w ich towarzystwie. Poprostu pustelnik.

Hej.
Wydaje mi się, że za bardzo uciekłeś w swoją pracę. Skoro ją lubisz, to znaczy, że daje Ci dużą satysfakcję i dobrze. Ale stała się dla Ciebie parasolem ochronnym przed resztą świata. Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli, mówiąc o aspołecznych zachowaniach.

149

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie
Gemma napisał/a:

moje życie to tylko praca(bardzo ją lubię) + moje aspołeczne zainteresowania. Tak się zamknąłem na ludzi, że już nawet nie mam nigdy nic do powiedzenia w ich towarzystwie. Poprostu pustelnik.

Hej.
Wydaje mi się, że za bardzo uciekłeś w swoją pracę. Skoro ją lubisz, to znaczy, że daje Ci dużą satysfakcję i dobrze. Ale stała się dla Ciebie parasolem ochronnym przed resztą świata. Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli, mówiąc o aspołecznych zachowaniach.

z nikim się nie spotykam po pracy, nie poznaję nowych ludzi...

150 Ostatnio edytowany przez iryd (2014-01-05 15:18:24)

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

pomyłkowy wpis

151

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Co do tego mojego dzisiejszego spotkania z wyżej wspomniana dziewczyna,  to pozwólcie,  że to przemyśle chwile i opiszę bo myślę,  że to dość ważne. Ktoś mi też na mailu zwrócił uwagę,  że cały odczuwa,  że cały czas jestem smutny. No wiec troszkę tak jest,  ale teraz mi się wiele rzeczy nałożyło. Dziewczyna,  3 tygodnie temu zmarł mój najlepszy i jedyny przyjaciel i ehh jego dziewczyna tak troszkę obwinia za to mnie (i im dłużej o tym myślę tym bardziej mi też się tak wydaje) i ogólnie ostatnie dni były dla mnie takim okresem zadumy i myślenia nad sobą i o swoim życiu a wyniki są nie za ciekawe wiec może dlatego ten smutek.

152

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Cześć Arsen.
W takim razie czekamy na Twoją opowieść.

Do Facet_t - poruszasz się w ogóle inną trasą niż praca-dom? Wychodzisz do kina/teatru/klubu/ gdziekolwiek?

153

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Facet - z tego co mówisz pracujesz poza domem,  czyli jakoś tam tych ludzi możesz poznać. Ja pracuje w domu i przez to kontakt ograniczony do 0

154

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie
Gemma napisał/a:

Do Facet_t - poruszasz się w ogóle inną trasą niż praca-dom? Wychodzisz do kina/teatru/klubu/ gdziekolwiek?

nie, tylko na zakupy...

155

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie
Arsen napisał/a:

Facet - z tego co mówisz pracujesz poza domem,  czyli jakoś tam tych ludzi możesz poznać. Ja pracuje w domu i przez to kontakt ograniczony do 0

w domu tez pracuje troche (dorabiam), a w pracy sami starsi ode mnie o 10-15 lat.

156

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Dobra,  przemyślalem to wszystko trochę zaraz opiszę,  tylko to znowu będzie co czytać sieć się nie zniechecajcie

157 Ostatnio edytowany przez Aurora_ (2014-01-05 21:25:08)

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

wyrzuć to z siebie, ale na spokojnie, bo widzę, że to Cię męczy mega.

158

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie
Arsen napisał/a:

Czy przerąbane? Może dzięki temu właśnie jesteś hmm oryginalna/jedyna w swoim rodzaju/atrakcyjna itd itp? Ja widzisz jestem przypisany do jednego typu, w dodatku takiego raczej mało pozytywnego jeśli w ogóle.

Przerąbane bo powiązanie tych wszystkich osobowości tworzy człowieka, z którym chyba ciężko jest wytrzymać smile
No i bez tego jestem oryginalna (nie mylić z atrakcyjnością)

- "Tato, czy ja jestem jakiś dziwny?"
- (...)Syneczku ty nie jesteś dziwny ty jesteś oryginalny.
big_smile

159

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Długo to trwało, bo też i ja dzisiaj zabiegany i też nie bardzo wiedziałem jak to napisać. Dziewczyna, która do mnie przyszła się wypłakać już potem jak jej się trochę poprawiło, na pytanie czemu się do mnie nie odzywa potem właściwie odpowiedziała, że: "Bo ona wie, że ja bym i tak z nią nie chciał gadać bo jest żałosna itd itp" i znowu się rozkleiła, więc nie chciałem drążyć tematu. Na pytanie, czemu właściwie przychodzi do mnie (zadane trochę delikatniej) dostałem listę komplementów jaki to ja nie jestem miły, uczynny, opiekuńczy, rozumiem kobiety i tak jeszcze z 5 czy 6 różnych. Nie powiem miło mi się zrobiło, tylko po moim wyjściu uświadomiłem sobie, że to nic do "mojej sprawy nie wniosło". A znowu mi się w głowie trochę od tych jej słów poprzekręcało.

Właściwie to powinienem wam powiedzieć o jeszcze jednej rzeczy, o której nie mówiłem . Dzisiaj usłyszałem, nie ważne od kogo, że ja jakiś taki smutny ostatnio chodzę cały czas i co mi jest. No cóż, nie chciałem się rozklejać i otwierać więc coś tam na szybko odpowiedziałem i poszedłem ale teraz sobie zdałem sprawę, że jak już mam się zmieniać to może to i może mieć jakiś wpływ. Ponad 3 tygodnie temu zmarł mój właściwie jedyny przyjaciel jakiego kiedykolwiek miałem. Miał wypadek samochodowy. Przeżyłem to bardzo, nadal przeżywam zwłaszcza, że miałem wtedy jechać z nim ale z jakiegoś tam głupiego powodu po prostu nie mogłem. Problem polega na tym, że jego dziewczyna (której nawiasem mówiąc na prawdę wydaje mi się, że pomogłem od razu po jego śmierci, przesiedziałem z nią i jej rodzicami właściwie 2 następne noce, po jakimś czasie gdzieś ją tam wyciągnąłem na jakieś zakupy z jej koleżanką tak, żeby tylko nie siedziała w domu i nie płakała) przyszła do mnie kilka dni temu i wywrzeszczała mi, że ów kolega zginął przeze mnie (ma właściwie racje, gdybym jechał z nim, może inaczej by się to potoczyło) oraz coś co mnie na prawdę bardzo zabolało. Stwierdziła, że "ja jestem dla niej miły tylko dlatego, że chce się do niej dobrać i wykorzystać to, że kolega nie żyje". Mnie wmurowało wtedy w ziemię. Powiedzcie mi, czy to co ja robię na prawdę może być tak odbierane i może przez to wszyscy przeze mnie uciekają, czy ona po prostu tak odreagowuje stratę?

160

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie
Arsen napisał/a:

odpowiedziała, że: "Bo ona wie, że ja bym i tak z nią nie chciał gadać bo jest żałosna itd itp" i znowu się rozkleiła, więc nie chciałem drążyć tematu. Na pytanie, czemu właściwie przychodzi do mnie (zadane trochę delikatniej) dostałem listę komplementów jaki to ja nie jestem miły, uczynny, opiekuńczy, rozumiem kobiety i tak jeszcze z 5 czy 6 różnych.

Typowe. Ja rozumiem że rozstanie czy inna mniejsza czy większa tragedia może boleć człowieka i że to może nie jest najszczęśliwszy czas by postawić sobie sprawę jasno ( zwłaszcza jeżeli to jest taka sezonowa znajoma ... ) - albo gracie w otwarte karty albo robisz za taką poduchę na JEJ łezki do końca życia. Trzeba było się albo nie spotykać i powiedzieć coś w stylu 'sorry, przepraszam Cię ale nie mogę, zrozum' albo po prostu na spotkaniu zapytać ją od razu a właściwie powiedzieć, że musicie poważnie pogadać. Że wasze 'relacje' są cokolwiek dziwne, że tylko przychodzi wtedy jak to ona potrzebuje pomocy, że Tobie się to nie podoba ( trzeba mówić wprost, ludzie są często niedomyślni, nie wiedzą że to co robią może mieć pewne skutki ) i że musiCIE to sobie wyjaśnić. Bądź na drugi raz bardziej stanowczy.

Właściwie to powinienem wam powiedzieć o jeszcze jednej rzeczy, o której nie mówiłem .

Ech ... przykra tragedia ale słuchaj. Nie ma co już teraz gdybać, roztrząsać. Mógł nikt nie zginąć, mogliście zginąć obaj. Przykre i tragiczne ale stało się, niestety. Nic już z tym nie zrobisz. Nie wiem jakie dokładnie miałeś relacje i co dokładnie z tą dziewczyną robiłeś, jak to wyglądało ale na tyle co Cię tu znamy to nie wydaje mi się, żebyś - nawet nieświadomie się do niej dobierał. Może też było tak, że jako osoba szczera, uczuciowa naprawdę chciałeś jej pomóc, wesprzeć, tego samego oczekiwałeś bo też kogoś straciłeś i tak ... wyszło trochę nie po Twojej myśli. Może mocno to przeżyła? Strata partnera to spoko, może jest w szoku. Spróbuj z nią pogadać za jakiś czas, na spokojnie. Chyba też będzie lepiej jak się na jakiś czas wycofasz.

161

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie
Arsen napisał/a:

Właściwie to powinienem wam powiedzieć o jeszcze jednej rzeczy, o której nie mówiłem . Dzisiaj usłyszałem, nie ważne od kogo, że ja jakiś taki smutny ostatnio chodzę cały czas i co mi jest. No cóż, nie chciałem się rozklejać i otwierać więc coś tam na szybko odpowiedziałem i poszedłem ale teraz sobie zdałem sprawę, że jak już mam się zmieniać to może to i może mieć jakiś wpływ. Ponad 3 tygodnie temu zmarł mój właściwie jedyny przyjaciel jakiego kiedykolwiek miałem. Miał wypadek samochodowy. Przeżyłem to bardzo, nadal przeżywam zwłaszcza, że miałem wtedy jechać z nim ale z jakiegoś tam głupiego powodu po prostu nie mogłem. Problem polega na tym, że jego dziewczyna (której nawiasem mówiąc na prawdę wydaje mi się, że pomogłem od razu po jego śmierci, przesiedziałem z nią i jej rodzicami właściwie 2 następne noce, po jakimś czasie gdzieś ją tam wyciągnąłem na jakieś zakupy z jej koleżanką tak, żeby tylko nie siedziała w domu i nie płakała) przyszła do mnie kilka dni temu i wywrzeszczała mi, że ów kolega zginął przeze mnie (ma właściwie racje, gdybym jechał z nim, może inaczej by się to potoczyło) oraz coś co mnie na prawdę bardzo zabolało. Stwierdziła, że "ja jestem dla niej miły tylko dlatego, że chce się do niej dobrać i wykorzystać to, że kolega nie żyje". Mnie wmurowało wtedy w ziemię. Powiedzcie mi, czy to co ja robię na prawdę może być tak odbierane i może przez to wszyscy przeze mnie uciekają, czy ona po prostu tak odreagowuje stratę?

Po prostu przechodzi żałobę i nie ma w tym nic dziwnego. Musi przejść przez wszystkie jej fazy (zwykle trwa to rok).
Ty również, pewnie przeżywa to mocniej od Ciebie, bo to była jej najbliższa osoba, z którą np. widziała swoją przyszłość itd.
Przykre, że to na Ciebie trafiło. Może skontaktuj się z nią i powiedz, że Cię to zabolało, że Ty także straciłeś bliską osobę, przyjaciela.  Ona pewnie nawet nie zdawała sobie sprawy z tego co mówi, musiała się wyładować. Powiedz, że jeśli będzie potrzebowała się wygadać to jej wysłuchasz. Co innego dziewczyny, które przychodzą do Ciebie po zerwaniu - to całkiem inna sytuacja.

162 Ostatnio edytowany przez Arsen (2014-01-06 00:18:45)

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Metyl - Może, i powinienem bardziej naciskać, ale nie chciałem jej jeszcze dokładać. Z resztą to na prawdę świetna, ładna i inteligentna dziewczyna, więc jak usłyszałem że "ja bym z nią nie chciał gadać bo jest żałosna" to nie bardzo wiedziałem co jej powiedzieć, bo przecież jej na siłę nie przekonam, że nie jest. Powiedziała też "Jeny jak ty mi pomagasz, ja na to nie zasługuję" co przemilczałem no bo co miałem powiedzieć? Faktycznie, masz rację, nie zasługujesz?

Co do tego mojego przyjaciela. Ja sobie zdaję sprawę, że teraz już żadne roztrząsanie tego w żaden sposób mu życia nie przywróci. Ja go nie zabiłem, to był wypadek, niemniej jednak jak ktoś przyjdzie i ci wywrzeszczy prosto w twarz, że to twoja wina to przynajmniej ja mimo woli zaczynam to trochę tak odbierać. Jakie miałem relacje z tą dziewczyną? To była dziewczyna mojego jedynego przyjaciela, więc relacje były jak najlepsze. Oni byli jedynymi osobami, które mnie gdzieś na siłę potrafiły wyciągnąć, żebym nie siedział w domu sam. Teraz... I uwierz mi, ja na prawdę się do niej w żaden sposób nie dobierałem. Nie potrafił bym tego zrobić ani ze względu na pamięć o nim ani po prostu takiej zrozpaczonej dziewczynie. Chciałem po prostu pomóc, co wydawała się na początku bardzo doceniać a teraz właśnie nie wiem, czy to był taki jednorazowy epizod, czy ona faktycznie tak to sobie poprzestawiała, że widzi we mnie osobę odpowiedzialną za wszystko złe co ją spotkało. Na razie od tego czasu z nią nie rozmawiałem. Uznałem właśnie dokładnie tak jak piszesz, że trzeba jej dać trochę czasu, może faktycznie miała gorszy dzień. Tylko nurtuje mnie myśl, czy inni ludzie mojej pomocy też nie odbierają w ten sposób, stąd część moich problemów.

daria - właśnie nie wiem, czy lepiej do niej pójść/zadzwonić, czy jednak lepiej może jej jeszcze nie dokładać. Wystarczająco dużo przeszła. Co ciekawe, rodzice tego kolegi ani tej dziewczyny nie mają mi nic za złe. Wręcz mi dziękowali, że się nią zająłem po jego śmierci. Ja sobie zdaję sprawę, że ona to przeżywa na pewno mocniej niż ja. To był na prawdę wspaniały chłopak. Kończył studia, super wyglądał, niesamowicie inteligentny, miał pracę w której na prawdę świetnie zarabiał. Na prawdę życie ułożyło mu się idealnie, jej z resztą też. Na prawdę byli niesamowitą parą. Taką, której to wszyscy zazdroszczą a oni sami to na prawdę ludzie bardzo otwarci na innych i niesamowicie mili a w jednej chwili potem to wszystko jej się rozsypało. Na pewno musiała to niesamowicie przeżyć, tylko te jej pretensje trochę namieszały mi w głowie, bo jeśli ona po prostu była szczera a ja jestem przez innych ludzi odbieranych tak jak przez nią, to mam większy problem niż mi się wydaje hmm

163 Ostatnio edytowany przez daria89 (2014-01-06 00:41:44)

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie
Arsen napisał/a:

daria - właśnie nie wiem, czy lepiej do niej pójść/zadzwonić, czy jednak lepiej może jej jeszcze nie dokładać. Wystarczająco dużo przeszła. Co ciekawe, rodzice tego kolegi ani tej dziewczyny nie mają mi nic za złe. Wręcz mi dziękowali, że się nią zająłem po jego śmierci. Ja sobie zdaję sprawę, że ona to przeżywa na pewno mocniej niż ja. To był na prawdę wspaniały chłopak. Kończył studia, super wyglądał, niesamowicie inteligentny, miał pracę w której na prawdę świetnie zarabiał. Na prawdę życie ułożyło mu się idealnie, jej z resztą też. Na prawdę byli niesamowitą parą. Taką, której to wszyscy zazdroszczą a oni sami to na prawdę ludzie bardzo otwarci na innych i niesamowicie mili a w jednej chwili potem to wszystko jej się rozsypało. Na pewno musiała to niesamowicie przeżyć.

Arsen napisał/a:

tylko te jej pretensje trochę namieszały mi w głowie, bo jeśli ona po prostu była szczera a ja jestem przez innych ludzi odbieranych tak jak przez nią, to mam większy problem niż mi się wydaje .

Ja bym radziła zadzwonić. Nie będzie gotowa do rozmowy/nie będzie chciała to po prostu nie odbierze. Jeśli tak zrobi to pewnie się za jakiś czas do Ciebie odezwie. Jeśli odbierze, to zapytaj się czy ma ochotę się spotkać i porozmawiać o waszej ostatniej rozmowie. Tutaj również dajesz jej wybór. Ale się spotka, albo pogada przez telefon o tym co się stało.

I znowu robisz to samo - analizujesz, w dodatku za dużo.
Nie szukaj spisku tam gdzie go nie ma wink

Zapomniałam napisać najważniejszego. Bardzo mi przykro i wyrazy współczucia

164

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Arsen,
przykro mi bardzo i strasznie Ci współczuję..
Co do dziewczyny Twojego przyjaciela po prostu musiała się wyładować, raczej sama nie wiedziała co mówi, bo człowiek w rozpaczy mówi różne rzeczy i szuka winnych... niestety padło na Ciebie.. Lepiej dać jej spokój nie dzwonić nie odzywać się moim zdaniem.. Przynajmniej na pare tygodni. Nie ma co gdybać, stało się niestety i nie ma w tym Twojej winy.

Z pewnością nie jesteś przez innych tak odbierany jako "dobieracz" bo nie byłbyś poduszką do płaczu i powiedziałoby Ci to więcej osób, a powiedziała Ci to dziewczyna w rozpaczy, pod wpływem emocji..

A co do tej dziewczyny która przyszła się wypłakać, tak jak powiedział Metyl - bądź bardziej stanowczy. Gdyby jej na Tobie zależało to chciała by mieć z Tobą częściej kontakt a nie tylko gdy ma problem. Najlepiej olej ją a gdy znowu się odezwie pewnie po kolejnych paru tygodniach to albo się do niej nie odzywaj albo powiedz jej prosto z mostu wszystko.

165 Ostatnio edytowany przez Aurora_ (2014-01-06 00:40:18)

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie
Arsen napisał/a:

Metyl - Może, i powinienem bardziej naciskać, ale nie chciałem jej jeszcze dokładać. Z resztą to na prawdę świetna, ładna i inteligentna dziewczyna, więc jak usłyszałem że "ja bym z nią nie chciał gadać bo jest żałosna" to nie bardzo wiedziałem co jej powiedzieć, bo przecież jej na siłę nie przekonam, że nie jest. Powiedziała też "Jeny jak ty mi pomagasz, ja na to nie zasługuję" co przemilczałem no bo co miałem powiedzieć? Faktycznie, masz rację, nie zasługujesz?

http://lmgtfy.com/?q=szanta%C5%BC+emocjonalny - taka manipulacja ;d

śmierć przyjaciela to nie Twoja wina
dziewczyna ostro zareagowała bo cierpi, pod wpływem emocji mówimy różne rzeczy, które prawdą nie są

166 Ostatnio edytowany przez Arsen (2014-01-06 00:55:04)

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Aurora - bo ja wiem, czy to szantaż emocjonalny? Wyglądała, jakby mówiła szczerze, poza tym miała milion innych, ważniejszych rzeczy na głowie, niż robienie akurat mnie w konia. Chyba, że zrobiła to z że tak powiem zimną kalkulacją. Ale na taką nie wygląda. Z tym, ze ja się raczej nie znam na kobietach. A dziewczyna przyjaciela ostro zareagowała bo cierpi to fakt i to nie była moja wina. Tylko czy nie miała racji przy reszcie tego co mówiła bo to mnie w tej chwili najbardziej męczy. Jeśli ludzie mnie odbierają jako takiego, który hmm pomaga, żeby potem to wykorzystać to nie dziwię się, że mam takie problemy ze znalezieniem znajomych.

Pola i daria - no właśnie sam nie potrafię się zdecydować, ale chyba ją jednak na razie zostawię w spokoju. Może, jak trochę ochłonie to jej przejdzie. Może sama zadzwoni czy coś w tym rodzaju. Ja na prawdę szybciej byłbym w stanie sobie zrobić krzywdę, niż ją skrzywdzić.

167

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

nie mam pojecia jak to wygladalo, ale jesli ona na 3 miesiace znika i pozniej robi z siebie ofiare, ze koniecznie z Toba musi pogadac i jako argumenty daje wlasnie takie twierdzenia, ktore wywoluja taka "chec pomocy" (bo wie jak zagrac zeby to do Ciebie trafilo), no to jak dla mnie to cos jest nie fair.

tamtej drugiej dalabym czas na pozbieranie sie, prawdopodobnie sama sie odezwie a jak nie to mozna sprobowac, ale za jakis czas

168

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie
Arsen napisał/a:

Pola i daria - no właśnie sam nie potrafię się zdecydować, ale chyba ją jednak na razie zostawię w spokoju. Może, jak trochę ochłonie to jej przejdzie. Może sama zadzwoni czy coś w tym rodzaju.

Tak będzie moim zdaniem najlepiej.

Arsen napisał/a:

Tylko czy nie miała racji przy reszcie tego co mówiła bo to mnie w tej chwili najbardziej męczy. Jeśli ludzie mnie odbierają jako takiego, który hmm pomaga, żeby potem to wykorzystać to nie dziwię się, że mam takie problemy ze znalezieniem znajomych.

Znowu za dużo myślisz i analizujesz. Jak już pisałam powiedziała to pod wpływem emocji...rozpaczy.. Nie bierz tego tak do siebie. Sam dobrze wiesz, że to nie jest prawda.

169

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie
Arsen napisał/a:

Widzicie, tylko nawet takie głupie pytanie o sylwestra generuje automatyczne pytanie w drugą stronę a ja w sylwestra siedziałem sam w domu załamany rozstaniem z dziewczyną. A to znowu jest coś, o czym się raczej nie chce słuchać. A ja chyba znowu za dużo analizuję... Truskaweczka, ty nie przepadasz za byciem w dużym towarzystwie, ale mimo bycia nieśmiałą potrafiłaś się na tyle przełamać, że spotkanie z jedną osobą nie jest dla ciebie problemem. Ja nawet nie wiem, czy nie wolał bym tych 20 osób niż takie 1 na 1 a optymalnie to właśnie tak jak mówię około 5, wtedy zawsze można coś powiedzieć, ale nie jest się cały czas w centrum uwagi. Mi właśnie kilka takich wyjść z 5-6 osobami na piwo czy coś w tym rodzaju by było bardzo ale to bardzo potrzebne. Tylko, że taka okazja zdarza mi się raz, może 2 razy na rok.

No widzisz, tylko, że zazwyczaj to spotkanie z jedną osobą to np moja koleżanka lub przyjaciółka, czyli po prostu osoba, przy której nie mam powodu czuć skrępowania generalnie smile Spotkałam się z jedną dziewczyną tu z forum i na początku byłam onieśmielona, też się obawiałam jak będzie, ale jakoś poszło i niedługo spotkamy się drugi raz smile A widzisz, czasem jest tak, że np jest spotkanie w 5 osób i np te 4 osoby pytają coś Ciebie i patrzą na Ciebie, więc wtedy jesteś w niezłym centrum zainteresowania big_smile

Ja mam z tym problem widzisz big_smile Także nie wyszukuj na siłę, że ja mam lepiej czy Ty gorzej, bo naprawdę tak nie jest. Po prostu warto nad sobą pracować i zobaczysz, że nie będzie tak źle jak myślisz smile Ja kiedyś rozpłakałam się w większej grupie, nic złego się nie działo, byli sympatyczni, ale widocznie to potem było takie odreagowanie faktu, że nie przepadam być w takiej większej grupie, a większa grupa to dla mnie tak 10 osób, bo wtedy razem ze mną było jakieś 10 osób. Miałam wtedy z 15 lat. Teraz bym się raczej nie rozpłakała, ale wtedy tak- jak widzisz ludzie różnie reagują smile Wtedy przez chwilę myślałam, że jestem wariatką, że się rozpłakałam z tego powodu, że w sumie bez powodu tak naprawdę, ale teraz wiem, że nie. Po prostu to były moje emocje, ten płacz był mój i nie ma się co tego wstydzić smile A pracować nad sobą warto i nie analizuj zbyt dużo już smile

Teraz jeszcze odpiszę Ci na to co masz zrobić jak ktoś przychodzi się wypłakać. Skoro widzisz, że ta osoba tylko Ci się wypłakuje, nie daje nic w zamian, to ja bym na Twoim miejscu powiedziała tak: "Wybacz, ale cały czas przychodzisz tylko do mnie się wypłakać, a moje problemy, to masz gdzieś i jak ja czegoś potrzebuję, to Cię nie ma. Nie mam ochoty Cię pocieszać". Prosto i konkretnie. Zrozum, ja też bardzo lubię pomagać ludziom, ale ta pomoc ma swoje granice. Dlatego, jak miałam koleżankę, która uważała się za moją przyjaciółkę, wypłakiwała się mi, a potem zobaczyłam, że nie ma tu żadnej znajomości, ilekroć ja chciałam się poradzić, wypłakać jak przyjaciółce, za którą się uważała, to miała mnie gdzieś, mało ją to interesowało. Dlatego zerwałam tę znajomość, dałam jej parę razy szansę, bo czemu nie, ale mimo mówienia, że się zmieni w tym względzie, to nic się nie zmieniła. A ja nie mam ochoty zadawać się z toksycznymi ludźmi smile Tobie proponuję takie samo podejście, bo jesteś człowiekiem, masz swoje uczucia też i zasługujesz na wzajemność smile

170 Ostatnio edytowany przez Arsen (2014-01-06 01:44:28)

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Skoro tak mówicie, to pozostaje mi wam drogie Panie Ekspertki i Panie Ekspercie wierzyć smile Napiszę, jakby coś się zmieniło bo jutro dość ważny dzień. Piwo jednak przełożone ze środy na jutro. Zdaję sobie sprawę, że brzmię jak idiota ciesząc się na coś takiego, ale na prawdę godziny się cały czas uśmiecham. Mam wrażenie, że to dobry znak smile

truskaweczka - piszesz, że rozpłakałaś się w większej grupie. Tak tylko jeśli dziewczyna jest skrępowana/skryta czy się rozpłacze to nie jest to traktowane jako nic złego. Wręcz coś słodkiego czy pokazującego, że jesteś wrażliwa. Poza tym ja mam jakoś wbite do głowy, że skryta dziewczyna to nic nienormalnego, a skryty facet już niestety tak. Co do tego wypłakiwania się, to macie wszyscy rację. Może się zdarzyć tak, że ta dziewczyna jutro przyjdzie, bo dzisiaj jeszcze miała z chłopakiem/byłym chłopakiem się spotkać i pogadać, więc w zasadzie to bardzo możliwe. Powtórzę jej wtedy to co mi radzicie i zobaczę jak zareaguje. Bo masz pełną rację. Pomoc pomocą, powinna być bezinteresowna, ale kontakty z ludźmi nie mogą się opierać tylko na bezinteresownej pomocy bo w ten sposób nic nigdy nie osiągnę. Czy jest ona toksycznym człowiekiem, tego akurat nie wiem bo przez długi czas była jedną z 3/4 osób, które w ogóle ze mną dłużej rozmawiały. Może raz na 3 miesiące ale jednak. No ale, skoro mam się zmieniać to też to musi się zmienić. Pewnie jestem naiwny ale wierzę, że może być też tak, iż po rozmowie z nią ona się w jakiś sposób zmieni. Chociaż nie wiem, czy mam jakieś podstawy, żeby tak sądzić.

171

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Arsen dla sprostowania tylko: nie rozpłakałam się przy nich w grupie, tylko już potem, jak byłam sama. Tak mnie przytłoczyło, że z 9 osób wokół mnie, że potem jak byłam sama, to się rozpłakałam wtedy jak miałam te 15 lat. Po prostu nie wiem czy źle mnie nie zrozumiałeś, dlatego mówię. No i nie zgadzam się z tym co piszesz o tej skrytości! Czy skryty, wrażliwy ogólnie chłopak czy dziewczyna to dla mnie nic złego! Oczywiście jak już ja Ci pisałam i reszta osób w tym wątku warto nad pewnymi rzeczami popracować, żeby po prostu tak bardzo nie bać się rozmowy z kimś. No, ale ogólnie to, że nie jesteś duszą towarzystwa czy ja, to nic złego- bez względu na płeć. Nie chwytaj się jakiś stereotypów, bo to nic dobrego nie przynosi i nie jest prawdą.

A, i bardzo współczuję Ci straty przyjaciela sad A dziewczyna okropnie się zachowała. Rozumiem żałobę, ale żeby Ciebie obwiniać? Ech... Takie gdybanie nic nigdy nie przynosi, dlatego nie słuchaj jej. Możesz z nią potem pogadać i powiedzieć po prostu, że przykro Ci, że tak uznała, bo przecież sam cierpisz po jego stracie, a przecież znikąd nie mogłeś wiedzieć, że zdarzy się wypadek. Bardzo możliwe, że np jakbyś pojechał z nim, to oboje byście zginęli albo np on by zginął, a Ty byś przeżył. To może dziwnie brzmi, ale pewne rzeczy muszą się zdarzyć i uważam, że czasem po prostu nie da się czemuś zapobiec. Nie ma sensu sypać głowy popiołem. Mam nadzieję, że ona to też zrozumie. No bo naprawdę przegięła moim zdaniem twierdząc, że dobierasz się do niej itp, skoro jej tylko pomagałeś itp.

172

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

czekamy na "relację" po spotkaniu ;) powodzenia :D

173 Ostatnio edytowany przez Arsen (2014-01-06 07:25:52)

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Drogie Panie, kto rano wstaje itd. Zobaczymy, jak ten dzień pójdzie.

Edit:
Rano, czekała na mnie niespodzianka na którą nie wiem jak zareagować: http://imgur.com/YVbKgH9przepraszam przepraszam ze tak pomazane ale nie miałem siły juz tego na komputer przerzucać. Na razie nie odpisuje bo nie bardzo wiem,  czy ja olać (chyba nie wchodzi w gre), czy jej powiedzieć ze jutro nie mam czasu,  czy zaprosić i poważnie pogadać.

174

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

jak nie chcesz jej olewac, to mysle, ze najrozsadniej bedzie podac inny termin - nie badz znow na jej pstrykniecie...

175

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Czy Ty kiedykolwiek sypiasz? smile

176 Ostatnio edytowany przez Aurora_ (2014-01-06 07:48:42)

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

jak zobaczylam Twoj post po 6, to chcialam Cie spytac o to samo, bo Ty tez chyba czesto siedzisz do pozna ;) no ale pisales, ze kto rano wstaje, wiec... :D

sypiam, czasami o dziwnych porach, ale sypiam... :P jak mam spooro wolnego i sie odzwyczajam od wstawania na uczelnie to siedze do pozna, pozniej wstaje pozno, znowu klade sie pozno (bo przez pozne wstanie nie czuje zmeczenia :D) i tak to wyglada :D sesja bedzie polegala na zarywaniu nocek, wiec mozna powiedziec, ze przyzwyczajam organizm do braku snu noca ;]

177

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

A kto powiedział,  że ja spałem smile Kto rano wstaje odnosiło się do Was nie do mnie smile Ja też mało sypiam i o dziwnych  porach. I mam dokładnie do samo co ty. Jak jest wolne późno się kładę przez co potem mi się w nocy nie chce spać wiec siedzę do pozna i tak w kółko tongue ja na szczęście w tej sesji 1 egzamin wiec na spokojnie smile

178

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Niesmialosc nie jest nieuleczalną chorobą, da sie z niej wyjsc jesli naprawde sie chce, ale sama motywacja nei wystarczy,  warto miec wokol siebie ludzi, którzy pomogą ci poznac nowe osoby, bedą chcialy ci najzwyczajniej pomóc..

179

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Ta tylko z tego co mówisz, to żeby mieć dookoła siebie ludzi, powinienem się zwrócić do ludzi dookoła mnie. Żeby poznać tych ludzi musiałbym bym się zwrócić do ludzi, paranoja sad

Dzisiaj się wydarzyło kilka ciekawych rzeczy, ale to może opiszę jak wrócę bo teraz wychodzę.

180

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Uwielbiam to razdenie komuś: "wyjdź do ludzi!". To chyba każdy samotny wie. Wiadomo, że nieśmiałość czasem bywa przeszkodą w budowaniu relacji z ludźmi, ale nie zawsze. Sama znam kilka takich cichych myszek, które nie narzekają na brak towarzystwa. Mimo nieśmiałości chodzą na imprezy w sporym gronie, budzą zainteresowanie innych ludzi i jest fajnie. Z kolei sama jestem przykładem dosyć otwartej osoby, którą można uznać za samotną. Przyjaciela mam może jednego, góra dwoje. Kolegów i koleżanek - garstka, a i tak nie mam okazji nigdzie wychodzić. No chyba, że między zajęciami zabić czas. Niby jest trochę ludzi obok mnie, a momentami czuję się na prawdę samotna. Jak bliźsi znajomi nie odzywają się przez kilka dni, albo mamy lekki zgrzyt, towarzyszy mi ogromny żal i poczucie pustki, bo czuję się zapomniana przez świat. Podobnie jak autor nigdy nie miałam doświadczenia z mężczyznami (w jego przypadku kobietami) mimo, że próbowałam i to nie byli tak zwany bad-boye, tylko faceci podobni do tego jak opisuje siebie autor. Jednak raczej z nie mojej winy nie wychodziło. Z ostatnim facetem, który nadal siedzi mi w głowie jestem w stanie zawieszenia, bo wie, że chciałabym czegoś więcej, a on w obecnym czasie nie chce się z nikim wiązać i kontaktujemy się dalej po koleżeńsku. A dlaczego uważam, że "wyjście do ludzi" nie zawsze pomaga? Jest bardzo prosta przyczyna. Na wielu "wyjściach do ludzi" nie poznałam właściwie nikogo na dłużej, a momentami starałam się właściwie sama utrzymywać kontakt, z którego później rezygnowałam, bo nie widzę sensu jednostronnych relacji, czy starań. Czasem nawet ciężko o kontakt z kimś bliskim. Czas, humor, chęci drugiej strony nie pozostaje bez echa. Też bywają momenty kiedy to ja muszę wykazywać więcej inicjatywy i to czasem a marne. Nie ma reguły. Dlatego ciężko autorowi doradzić coś sensownego. Z uwagi na zajęcia i zapewne sporo czasu, który spędzasz przy komputerze, proponowałabym niezobowiązująco spróbować nawiązać kontakt przez internet z kimś, kto wydaje się Tobie interesujący. Sama zupełnie przypadkiem w ten sposób poznałam dwoje fajnych ludzi, którzy nie mieszkają najbliżej, co przy okazji momentami braku czasu ogromnie dobija, chociaż możliwość do spotkań bywa.

181

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie
Arsen napisał/a:

A kto powiedział,  że ja spałem :) Kto rano wstaje odnosiło się do Was nie do mnie :) Ja też mało sypiam i o dziwnych  porach. I mam dokładnie do samo co ty. Jak jest wolne późno się kładę przez co potem mi się w nocy nie chce spać wiec siedzę do pozna i tak w kółko :p ja na szczęście w tej sesji 1 egzamin wiec na spokojnie :)

hahah, no identycznie :D szczerze, mam tak jakos od drugiej liceum... takze mozna powiedziec, ze sie przyzwyczailam ;] gorzej jak trzeba na 7 wstac, no a czasami trzeba - ale za to jaka radosc jak juz wroce i sie poloze zeby odespac... :D

182

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

No więc wiecie co. Piwo hmm no jak piwo smile Może się jakoś specjalnie nie wyróżniałem, ale też raczej nie byłem specjalnie małomówny. Ale to też dlatego, że nie była to rozmowa 1 na 1 tylko 5-cio osobowa konwersacja. Ogólnie nie było uważam źle, bo akurat ci ludzie są na prawdę fajni. Szkoda, że nie potrafimy zgadać się częściej bo teraz się rozeszliśmy i może się spotkamy za 2 miesiące znowu. hmm A dziewczyna "do wypłakania" ma przyjść jutro rano, jako że jutro jeszcze mamy wolne. Zobaczymy, co z tego będzie ale mam wrażenie, że nic miłego.

183

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

No widzisz, mówiłam, że nie będzie tak jak myślisz smile Bardzo ładnie sobie poradziłeś, mogę tylko powiedzieć, że super, jestem z Ciebie dumna smile

184

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Cześć misiaczki. wink

I zwierzaczku. Tak, to do Ciebie Aurorko. tongue

Arsen, czekam na relację bo napisałeś że coś się wydarzyło ( oprócz tego spotkania jak dobrze zrozumiałem ) więc? smile No i widzisz, źle nie było - może szałowo też nie ale Ty sporo rzeczy wyolbrzymiasz, będzie ok. wink A ta panna do wypłakiwania się jest cholernie żałosna ... Wiecie co ... ja może i wyszedłbym na chama ale jeżeli ona się zachowuje tak jak mówisz i tak Cię traktuje za każdym razem jak to ONA potrzebuje pomocy ... Serio, odpisałbym takiej 'wiesz co, szczerze mówiąc mam dość Twojego olewczego zachowania, gdy Ty potrzebujesz pomocy to zawsze znalazłem dla Ciebie czas ale w drugą stronę to już tak nie działało, sorry ale takiego czegoś nie będę tolerował, jestem Ci potrzebny tylko wtedy gdy to Ty mnie potrzebujesz, radź sobie sama, mnie to przestało bawić' ... czy coś takiego. A i tak starałem się być grzeczny. tongue Czy to chamstwo? Nie, nie w moim mniemaniu.

185

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Zajechany byłem wczoraj na maxa więc już nie pisałem. Zaraz wszystko rozpiszę smile

186 Ostatnio edytowany przez Arsen (2014-01-08 01:48:35)

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

No więc tak, jak już pisałem wyżej piwo jak piwo (tak myślę, biorąc pod uwagę, że raczej na takie spotkania nie chodziłem, więc nie bardzo mam z czym porównać). Pogadaliśmy, trochę się pośmiali, poplotkowali i tyle. Takie hmm niezobowiązujące spotkanie własnie w idealnym dla mnie gronie bo i ludzie fajni i ani ich za dużo, ani za mało, po prostu extra. Szkoda, że takie coś mi się przytrafia raz na 22 lata. sad

Co do tej dziewczyny, która przyszła to było to emm dziwne. Po raz pierwszy miałem wrażenie, że któraś z tych dziewczyn się do mnie "lepi". Bo płacz płaczem, jakieś tam przytulanie przytulaniem ale ona noo lepiła się. Nie wiem jak to inaczej opisać. Na odchodne sama z siebie obiecała, że zadzwoni i faktycznie zadzwoniła (co się zdarzyło pierwszy raz) dzisiaj, tylko rozmowa znowu polegała na tym jaka to ona jest smutna, nieszczęśliwa, żałosna, nie rozumie czemu w ogóle z nią rozmawiam itd, tylko już nie chce mi się narzucać itd i tak właściwie przez pół godziny. Nie bardzo wiem, co o tym myśleć.

Przepraszam, że post pod postem ale już nie mogłem edytować.

187

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

To dobrze, ważne, że miło spędziłeś czas smile
I po co ten pesymizm, może to dobry znak smile

co do tej dziewczyny to faktycznie dziwne, niby coś, ale koniec końców wszystko sprowadza się do jej osoby. Trudno powiedzieć, ja bym starała się podchodzić do niej z dystansem.

188

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie
Arsen napisał/a:

No więc tak, jak już pisałem...

Arsen, powiem coś bardzo banalnego ale jednocześnie prawdziwego. Skoro Ci brak takich spotkań to musisz wykombinować taki patent żeby było ich więcej. Co do tej dziewczyny ... ciężko mi trochę wyczuć, bo mogło być tak że serio potrzebowała pocieszenia ( w tym także tego fizycznego, wbrew temu co niektórzy myślą dziewczyny bardzo lubią kontakt fizyczny ), może być też tak że chciała Cię 'uwieść' czy tam poderwać ( ale to raczej mało prawdopodobne jak dla mnie, nie chodzi mi o to że Tobie czegoś brak, po prostu nie sądzę by o to mogło jej chodzić ), mogło być też tak, że być może to Ty z tej samotności i desperacji każdy najmniejszy gest mocno przeżywasz i nadinterpretujesz. smile Przemyśl to i nie daj robić z siebie okazjonalnej poduchy na jej smuty.

189

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Arsen, zrobiłeś bardzo duży krok, oby tak dalej! Niewykluczone, że teraz uda Ci się częściej spotykać z ludźmi smile No bo wszystko brzmi pozytywnie i jak sam widzisz jak chcesz to możesz! smile

Co do tej koleżanki ciężko mi coś powiedzieć, natomiast powiem szczerze, że naprawdę... za bardzo dajesz sobie wejść na głowę, no ale o tym już pisałam. Ona traktuje Cię jak dla mnie jak rękaw do wypłakania się, jak dla mnie to żałosne dosyć, że niby mówi, że nie chce się narzucać, a potem pół godziny płacze Ci do słuchawki. Jak już chce pocieszenia itp, niech powie to wprost, ech, dziwna jest jak dla mnie. To na razie tyle, zmykam do łóżka, bo zachorowałam, czuję się niefajnie i bolą mnie mocno mięśnie.

Pozdrawiam smile

190 Ostatnio edytowany przez Gruby Grubas (2014-01-10 16:44:33)

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Cześć Ziomuś,

Bardzo fajny wątek, dopiero dziś go zauważyłem. Cieszę się, że go napisałeś - lwia część Twoich problemów pokrywa się z moimi. Jesteśmy bardzo podobni pod względem osobowościowym oraz towarzyskim, społecznym, ludzie traktują nas w podobny sposób. Wiele odpowiedzi, które tutaj padły, przyda się także mnie. Dzięki.

Pozdro i życzę udanego życia.

191

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

No Arsen chwal sie co tam, jakies nowosci, rozjasnilo sie cos z ta dziewczyna? :)

192

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Arsen a nie ma tam koło ciebie jakichś miejsc gdzie grupka ludzi się spotyka tzw. kanciap czy ławeczek?

193

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Arsen ! Ej ! Bo ja cały temat prześledziłem big_smile
Napisz coś .

194

Odp: Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Ciekawe co u naszego Arsena ... słuch po nim zaginął ...

Posty [ 131 do 195 z 195 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Nieśmiały i samotny mimo woli czy na własne życzenie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026