nieśmiałość, brak faceta, chęć zmian i brak pomysłu na nie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » nieśmiałość, brak faceta, chęć zmian i brak pomysłu na nie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

Temat: nieśmiałość, brak faceta, chęć zmian i brak pomysłu na nie

Pisze właściwie sama nie wiem dlaczego, chyba po to żeby wyrzucić z siebie to co gdzieś tam mnie gryzie od środka. Moim problemem jest nieśmiałość, która towarzyszy mi właściwie od zawsze, już jako dziecko wstydziłam się np. powiedzieć dzień dobry znajomym rodziców, a przed wyjściem do sklepu ćwiczyłam dialogi. Ja rosłam, a problem nie znikał, ale muszę przyznać, że nie narastał. Mam 22lata i co prawda nie jestem bardzo towarzyską osobą, ale do sklepu, na pocztę pójdę, jak trzeba to gdzieś zadzwonię chociaż bardzo tego nie lubię, przed spotkaniami w nowym towarzystwie bardzo się stresuje, ale gdy szłam do gimnazjum, liceum, czy na studia nigdy nie szłam tam gdzie koleżanki tylko po to żeby nie być samą, w efekcie czego zawsze lądowałam w zupełnie nowym dla mnie srodowisku, ale też zawsze zmuszałam się do tego, żeby z kimś się zapoznać i w efekcie zawsze miałam niewielkie grono koleżanek, bo kiedy już komuś zaufam i poznam to jestem zupełnie inną dziewczyną;). Nawet w wakacje zatrudniłam się jako kelnerka, żeby przełamać fobie, bardzo tej pracy nie lubiłam i zawsze rano przed pracą się stresowałam, ale potem kiedy podchodziłam do pierwszych stolików i widziałam, że nikt mnie nie zje, to całkiem nieźle dawałam sobie radę. Jednak to co w miarę udało mi się opanować w codziennym życiu wogóle nie przekłada się na kontakty z facetami. Z którymi nie mam żadnego kontaktu( tzn z kolegami ze studiów czy szkoły rozmawiam normalnie), chodzi mi tu o relacje damsko- męskie. Nigdy nie miałam chłopaka, raz się całowałam i to po alkoholu.
Jestem wysoką (177cm) i bardzo szczupłą dziewczyną, nie uważam się za jakąś super piękność, ale myślę, że spokojnie mieszczę się w przedziale przeciętności. Co prawda nie mam w ogóle biustu i nie są to jakieś wymyślanki z cyklu coś tam mam ale chciałabym więcej, tylko po prostu nic tam nie ma, wyglądają one jak piersi Kasi Struss, bez retuszu. Ale nie uważam tego za jakąś straszna tragedie i mój wielki kompleks, ludzie nie mają rąk, nóg, chorują na nowotwory itd. więc na prawdę wydaje mi się, że brak piersi nie jest czymś najgorszym na świecie, tym bardziej, że ten brak nadrabiam zgrabną pupą, długimi nogami, czy włosami. Więc podsumowując brak chłopaka raczej nie jest winą tylko mojego wyglądu. Ja po prostu chyba nigdy nikogo nie spotkam. Przy mężczyznach, bardzo się stresuje i w sumie nie dopuszczam ich do siebie. Jak ktoś podchodzi do mnie w klubie, to zaraz wymyślam w głowie, że to jakiś zakład na poderwanie najżałośniejszej dziewczyny, czasem ktoś zaczepi mnie na ulicy, ale oczywiście jak tylko mruknę coś pod nosem, albo w ogóle nic nie odpowiem tylko odchodzę. No przecież normalni ludzie tak się nie zachowują! Czasem mam wrażenie, że jestem dla facetów przeźroczysta, żaden nigdy nie zaprosił mnie na randkę, czy jak to bywa w dzisiejszych czasach modne nie napisał na fb, że chciałby mnie poznać, nie podarował kwiatów itd. Lata mijały moje koleżanki miały pierwszych chłopaków w gimnazjum, liceum, a ja nie, wtedy jeszcze się tym nie martwiłam, ale teraz jest mi trochę przykro, bo jednak chciałabym się kiedyś zakochać. W tym roku poznałam w pracy chłopaka, bardzo mi się spodobał, był odźwierciedleniem moich marzeń i wyobrażeń na temat mojego przyszłego partnera i nie chodzi tylko o wygląd, ale przede wszystkim o charakter. Myślę, ża ja mu też sie spodobałam, zawsze jak przychodził to zagadywał, chciał pomagać, ale oczywiście ja już miałam w głowie tylko to że nie mam nic do powiedzenia, a to że mu się podobam to mój wymysł, zdawkowo odpowiadałam na jego pytania, a sama nie zadałam żadnego, więc normalne jest, że w końcu sobie odpuścił, dawałam mu sygnały, że nie jestem zainteresowana. Z perspektywy czasu bardzo tego żałuję, bo myślę, że zmarnowałam wielką okazje i nie chodzi tu tylko o sam fakt posiadania faceta, ale po prostu miałam poczucie, że to ktoś wyjątkowy.
Już nawet jakoś pogodziłam się z faktem, ze nigdy nikogo nie znajdę ( no może nie do końca, bo wtedy bym tu nie pisała), ale potrafię sobie wyobrazić życie bez faceta. Studiuję kierunek medyczny, jestem psychicznie( pomijając tą nieśmiałość do facetów) silną osobą, potrafię o siebie zadbać, więc myślę, że dam sobie jakoś radę. Już planuje, że po studiach kupie kawalerkę, bo po co mi większe mieszkanie. Mam różne zainteresowania, więc jakoś sobie zorganizuje czas wolny, żeby nie skończyć jako ciotka dziwaczka  z 5 kotami. Jednak mimo wszystko bardzo chciałabym się w kimś zakochać, mam popęd seksualny, ale  nie wyobrażam sobie kochać się z kimś, bez miłości, ani z kimś przelotnie poznanym, co oczywiście wynika z mojej nieśmiałości, ja muszę najpierw zaufać facetowi, żeby iść z nim do łóżka. Wspomniałam, że moim jedynym doświadczeniem jest pocałunek po alkoholu, było to na imprezie, z chłopakiem który potem jeszcze ze mną pisał i raz się spotkaliśmy, ale po spotkaniu doszłam do wniosku, że do siebie zupełnie nie pasujemy. W przyszłości bardzo chciałabym mieć dzieci, myślałam żeby po 30 zapłodnić się in vitro, ale to chyba jednak zbyt egoistyczne, skazywać dziecko na wychowywanie, bez ojca, tylko dlatego, że uważam iż byłabym dobrą matką, będę miała komu poświecić czas i mam silny instynkt macierzyński.
Może gdybym jakoś się zmieniła, to bym kogoś znalazła, ale ja nie wiem co miałabym robić, zaczepiać obcych facetów na ulicy? W klubie faceta się nie znajdzie, a resztę czasu spędzam albo w towarzystwie samych dziewczyn, albo nad książkami. Normalnie mam gdzieś co myślą inni, ale nie jeżeli mam zagadać do chłopaka, nie wiem czemu tak mnie to paraliżuje, już czytałam jakieś poradniki itd, ale nie widzę dla siebie szansy. Może już tak na siłę, bym kogoś znalazła, ale ja bym chciała porządnego mężczyzny który bedzię dla mnie oparciem, a nie chłopaka który w głowie ma głównie zabawę, bo prawda jest taka, że na takiego chłopaka to ja miałam czas w liceum, a teraz trzeba patrzeć na to poważniej. Naprawdę nie wiem co mam robić, każdy kogoś sobie znajduje, a ja pomału zostaje skazana tylko na siebie. Koleżanka dwa razy omówiła nas na podwójną randkę, ale to jest dla mnie zbyt stresująca sytuacja kiedy wiem, że idę gdzieś po to, żeby się komuś spodobać i ta druga osoba o tym wie. Może wy macie jakieś rady, jak jakoś nad tym zapanować, co robić, żeby móc w przyszłości założyć rodzinę. Oczywiście napiszecie ze 22 lata, że jeszcze tyle mam czasu, ale ja widzę jak to wszystko wygląda i jeżeli czegoś nie zrobię to nic się nie zmieni, oczywiście dam sobie rade sama, ale wiadomo, że raczej nikt w marzeniach nie widzi siebie jako 50 latki bez faceta, dziecka i ani jednej romantycznej chwili w życiu! Jeżeli wiecie, macie pomysły na to jak mogę nad sobą pracować, to bardzo proszę Was o rady.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: nieśmiałość, brak faceta, chęć zmian i brak pomysłu na nie

Piszesz: "zdawkowo odpowiadałam na jego pytania, a sama nie zadałam żadnego", więc mógł się poczuć odtrącony. Co za problem odpowiadać normalnie, pełnymi zdaniami, zainteresować się, zapytać o jego sprawy, jak mu poszło kolokwium, co planuje w najbliższy weekend? Co Ci szkodzi wysłać mu jakąś wiadomość, choćby "Co słychać u Ciebie"?
Nawet jak nic z tego nie będzie, to zrobisz jakiś krok do przodu.
Fajne jest to, że pracujesz nad sobą, przełamujesz się choćby jako kelnerka, że nie użalasz się nad sobą, nad swoim wyglądem, więc na pewno nie jesteś przypadkiem beznadziejnym.

3 Ostatnio edytowany przez dyskretna_siła (2014-01-05 04:57:35)

Odp: nieśmiałość, brak faceta, chęć zmian i brak pomysłu na nie

takiwiatr żle nie gada, chociaż wieje big_smile  (sory, głupi żart, z powodu nick'u big_smile...i ile ktoś zdoła to uznać, za żart )

dobra młoda, fajna babka jesteś itd
przed chwilą przeczytałem wszystko co napisałaś, ale więkość zapomniałem bo tak już mam smile
w każdym razie
po pierwsze, jesteś fajna, znajdziesz kogoś
po drugie, jak się nie udaje (nie ma możliwości, sytuacji) na żywo, zagadaj przez net,objawie tu wielką tajemnice, OKCupid, sprawdz google, fajni ludzie smile.............jestem teraz potępiony...trudno, 1 zasada, nie mówi się o...itd.
fajnie ludzie są wszędzie

o i przede wszystkim, ładnie piszesz, te chociaż napisane dopiero za drugim razem dobrze "w ogóle"  super mi się podobało, grammar nazis, możesz myśleć, ale też kupe błędów robię, ale tak rzadko widzę to dobrze napisane, że aż mi miło smile

rozwijaj swoją osobowość ( przykładem jest Twoja praca jako kelnerka, a to jest jeden ze sposobów, a nie każdy musi wiązać się z pracą), rozwijaj i otwieraj się i dasz radę!! big_smile

No pain, no gain.

4

Odp: nieśmiałość, brak faceta, chęć zmian i brak pomysłu na nie

Ilona - a przeczytaj sobie mój wątek. Teoretycznie pisany trochę dla faceta ale sytuacja praktycznie identyczna. Może któraś z tamtych odpowiedzi ci coś podpowie.

http://www.netkobiety.pl/t63966.html

Odp: nieśmiałość, brak faceta, chęć zmian i brak pomysłu na nie

Jaką atmosferę emocjonalną miałaś w domu rodzinnym? Zamkniętą? (chodzi mi tutaj o przeciwieństwo ciepła emocjonalnego, w ogóle emocjonalności, uzewnetrznianie uczuć).

[tu był nieregulaminowy link]

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » nieśmiałość, brak faceta, chęć zmian i brak pomysłu na nie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018