ja tam zawsze mówię "SEN JEST DLA SŁABYCH" :D widzę że z naszej trójki takie nocne marki ;)
Podobne tematy
Przynajmniej jak ma się wolne to można trochę zmienić tryb życia.
Ale chyba będzie lepiej jak się przeniesiemy gdzieś bo nas tu pobanują za spamowanie nie na temat. ![]()
Myślałem, że coś zaproponujesz a tu nic. W takim razie czas spać
Dziewczyna uznała, że emm za bardzo się starałem, że ona to widzi i docenia ale dla niej to, że ja np przychodzę do niej w jej urodziny z bukietem kwiatów, żeby jej złożyć życzenia nie jest normalne. Nie wiem, może ze mną jest coś nie tak, zawsze myslałem (tak jak mówię, brak doświadczenia), że noo o kobietę trzeba się starać.
Może to co napiszę nie będzie super mądre ale czy tylko mnie zaintrygowało jaki to był bukiet?
Bo jeśli ja bym dostała na urodziny od chłopaka z którym jestem kilka miesięcy ogromny bukiet to chyba lekko bym się przeraziła. No ale ja to ja. Co innego dostać niewielki bukiecik kwiatów i do tego jakieś słodkości a co innego ogrmny bukiet krwistoczerwonych róż ![]()
Właśnie widzisz, też nie chciałem żeby to tak wyszło. Dlatego może to nie był "bukiecik" tylko normalnej wielkości bukiet ale składający się głównie z lilii nie róż.
![]()
A może nie obchodzi urodzin a imieniny? ![]()
Nie no, nie wierzę, co za rozkminy. Przecież tu nie chodzi o ten jeden myk z kwiatami, tu chodzi o całokształt. Urodzinowe kwiaty są jak najbardziej normalne, kwiaty bez okazji też można kupić i dziewczyna nie ucieknie, chodzi o wszelkie inne sytuacje, kiedy Arsen był na jej każde zawołanie. CAŁOKSZTAŁT. Arsenowi tak bardzo zależy na kontynuowaniu znajomości, że taką osobę traktuje jak gwiazdkę z nieba, a takie coś z czasem staje się męczące, tyle. Kwiaty same w sobie nie były przyczyną - domyślam się, że ona wymieniła to jako jeden z czynników, który akurat przyszedł jej do głowy jako przykład na "zbyt miłe zachowanie" (gdy wyjaśniała czemu nie wytrzyma w takim związku).
Jak to mówią, nie można kogoś zmusić do miłości ( nie wiem czy tak było w tym konkretnym przypadku ) ... Złe jest też często nieświadomie 'zagłaskiwanie' partnera, dogadzanie we wszystkich wymiarach ... jak już mówiłem, to często dobra droga do bycia pantofelkiem.
Nie no, nie wierzę, co za rozkminy. Przecież tu nie chodzi o ten jeden myk z kwiatami, tu chodzi o całokształt. Urodzinowe kwiaty są jak najbardziej normalne, kwiaty bez okazji też można kupić i dziewczyna nie ucieknie, chodzi o wszelkie inne sytuacje, kiedy Arsen był na jej każde zawołanie. CAŁOKSZTAŁT. Arsenowi tak bardzo zależy na kontynuowaniu znajomości, że taką osobę traktuje jak gwiazdkę z nieba, a takie coś z czasem staje się męczące, tyle. Kwiaty same w sobie nie były przyczyną - domyślam się, że ona wymieniła to jako jeden z czynników, który akurat przyszedł jej do głowy jako przykład na "zbyt miłe zachowanie" (gdy wyjaśniała czemu nie wytrzyma w takim związku).
Nie rozkminiam, po prostu mnie to zastanowiło - zwracam uwagę na drobnostki ;]
Co nie oznacza, że kwiaty były powodem ich rozstania i jak tak uważam.
Chodzi o to, że zgaduję, że tamta dziewczyna podała Arsenowi przykłady "zbyt miłego zachowania" no i przyszły jej do głowy te kwiaty, a że Arsen dużo analizuje, to JEGO upewniam, że to nie to było powodem, tylko całokształt. Kwiaty na urodziny to zupełna normalka i większe jest prawdopodobieństwo, że dziewczyna strzeli focha jak nie dostanie totalnie nic, niż jak dostanie fajny bukiet :P
Twoje pierwsze pytanie - jak najbardziej spoko, ale drugie odebrałam jako zbytnie drążenie tematu kwiatów. Tu chodzi o ogólne zachowanie a nie jednorazowy prezent. Arsen sam przyznaje, że za dużo analizuje i sądzę, że jeśli zbytnio będzie roztrząsał temat kwiatów (i pojawią się pytania "a może jakbym kupił mniejszy to dalej byłaby ze mną? A może jakbym kupił inne kwiaty? A może jakbym nie kupił w ogóle to wszystko by było ok?") to na dobre mu to nie wyjdzie :P
Aurora - Normalnie jakbyś tu ze mną siedziała i słyszała moją analizę tych kwiatków, bo to dokładnie tak wyglądało
Postawiłem sobie dokładnie te same pytania i za cholerę nie potrafiłem na nie odpowiedzieć (w sumie dalej nie potrafię, ale przestałem roztrząsać). Co do zachowania to pewnie niestety macie racje ale tak jak pisała właśnie Aurora. Mi tak zależy, na każdym poznanym człowieku, że się przestaje kontrolować.
Widzisz ... może właśnie w tym, chociaż częściowo leży pies pogrzebany? Tak bardzo pragniesz i potrzebujesz ludzi, kontaktu z nimi, że ... aż się boisz spróbować bo:
- obawiasz się rzekomego wyśmiania / problemów / nieumiejętności współżycia z nimi i tak dalej
- ale jednocześnie jeżeli już jakimś cudem do kogoś się zbliżysz to chcesz go 'zagłaskać na śmierć' swoją obecnością, dobrocią, pomocą ...
Stety niestety każdy człowiek ma jakąś potrzebę społecznego, wewnętrznego 'luzu' i ... no to co robisz może ich czasami krępować.
Zrozum też że - może to dla niektórych będzie bujdą / okrutne ale ... nierealne jest być bardzo bliską osobą / przyjacielem dla ogromnej ilości osób.
Ludzie się zbytnio różnią. Więc im lepiej sobie dobierasz ludzi 'na wejście', im zawężasz ( choć nie przesadnie ) krąg poszukiwań tym większa szansa, że trafisz na kogoś kto będzie rozumiał Ciebie a Ty jego/ją.
Metyl - to jest właśnie istota problemu. Właśnie dokładnie, obawiam się się wyśmiania/problemów/nieumiejętności współżycia z innymi. I tak, może jakbym miał 20 znajomych to nie starał bym się tak angażować w jednego a poza tym widział bym, że jeśli ktoś tam w jakiś sposób ze mnie zrezygnuje to mam 19 innych a tak ja robię wszystko co umiem, żeby nikt mnie nie zostawił. A zawężać kręgi, jasne oczywiście masz rację. Tylko mając np trzech ludzi "w miarę" nie zrezygnuje z nich bo "może spotkam kogoś fajniejszego". A co jak nie i znowu zostanę sam? No właśnie.
Arsen, żeby była jasność. Ja naprawdę trzymam za Ciebie kciuki, wierzę że to nie jest łatwe ale daj sobie przemówić do rozsądku.
Tudzież rozumu. ![]()
Rozumiem że możesz się obawiać tych - uświadom to sobie w końcu - wyimaginowanych problemów. Wyimaginowanych dlatego bo one zwyczajnie siedzą w Twojej głowie. Jeżeli spróbujesz kilka, kilkanaście razy i ciągle będą wpadki to ok, wtedy pomyślimy w czym rzecz ale zamiast to którąś godzinę analizować po prostu zrób to o czym Ci już mówiliśmy.
I jeszcze jedna taka drobna rzecz ... tak było od zawsze? To znaczy zawsze to oni Cię odrzucali, zawsze to oni nie chcieli z Tobą się trzymać, rozmawiać i tak dalej? Czy może była w tym też jakaś Twoja wina, Twoje działanie? Może - to tylko sugestia ale może też było tak, że na tych 'innych' patrzyłeś z pewną - być może wtedy nieświadomy tego, wyższością? Może dlatego się od Ciebie odsuwali, separowali?
ja robię wszystko co umiem, żeby nikt mnie nie zostawił
I to jest chyba jeden z problemów. Ja naprawdę rozumiem Twoją potrzebę posiadania znajomych ale tak jak mówiłem, nie można ludzi 'zmusić' ( choćbyśmy przy tym starali się i mieli jak najlepsze i najcieplejsze intencje ) do przyjaźni z Tobą. Myślę że jak trochę zluzujesz, jak nie będziesz panicznie parł by mieć te znajomości i zastosujesz się do naszych rad to z czasem ujrzysz postępy.
Zostaniesz sam? To powtórzysz to jeszcze raz i jeszcze raz. Takie 'sortowanie' to naprawdę jest normalka. Nie patrz na innych co mają tabuny 'kolegów' w realu albo w liczniku na fejsie. Zazwyczaj bliskich znajomych ma się stosunkowo niewielu. I znalezienie ich trwa jakiś czas. Nie daj się zwariować.
Nie no, nie wierzę, co za rozkminy. Przecież tu nie chodzi o ten jeden myk z kwiatami, tu chodzi o całokształt. Urodzinowe kwiaty są jak najbardziej normalne, kwiaty bez okazji też można kupić i dziewczyna nie ucieknie, chodzi o wszelkie inne sytuacje, kiedy Arsen był na jej każde zawołanie. CAŁOKSZTAŁT. Arsenowi tak bardzo zależy na kontynuowaniu znajomości, że taką osobę traktuje jak gwiazdkę z nieba, a takie coś z czasem staje się męczące, tyle. Kwiaty same w sobie nie były przyczyną - domyślam się, że ona wymieniła to jako jeden z czynników, który akurat przyszedł jej do głowy jako przykład na "zbyt miłe zachowanie" (gdy wyjaśniała czemu nie wytrzyma w takim związku).
Dokładnie. Też wątpię, by chodziło o bukiet, dlatego dawałam rady, by Arsen po prostu popracował nad pewnością siebie, by partnerka nie miała poczucia, że może wszystko i on jest na każde zawołanie. Nie wiem, dla mnie to dziwne by było obrazić się nawet za wielki bukiet, nawet jak parę miesięcy związku. Ja bym się wyłącznie z tego ucieszyła ![]()
81 2014-01-04 23:58:41 Ostatnio edytowany przez Aurora_ (2014-01-05 00:02:05)
Może - to tylko sugestia ale może też było tak, że na tych 'innych' patrzyłeś z pewną - być może wtedy nieświadomy tego, wyższością?
ja bym prędzej stawiała na to, że już od czasów dzieciaka Arsen interesował się różnymi rzeczami, chłonął wiedzę, tym samym miał lepsze oceny od rówieśników - i takim sposobem już od podstawówki trochę zazdrościli mu ocen, przez co nie był traktowany przez nich jako kumpel do szaleństw na wagarach i był tak lekko na uboczu :P pokrywa się to trochę z prawdą? ale wątpię, żeby czuł wyższość z tego powodu, choć tak mógł być przez kolegów odbierany :p
Dokładnie. Też wątpię, by chodziło o bukiet, dlatego dawałam rady, by Arsen po prostu popracował nad pewnością siebie, by partnerka nie miała poczucia, że może wszystko i on jest na każde zawołanie. Nie wiem, dla mnie to dziwne by było obrazić się nawet za wielki bukiet, nawet jak parę miesięcy związku. Ja bym się wyłącznie z tego ucieszyła
no, Truskaweczka dobrze prawi :D
Dokładnie. Też wątpię, by chodziło o bukiet, dlatego dawałam rady, by Arsen po prostu popracował nad pewnością siebie, by partnerka nie miała poczucia, że może wszystko i on jest na każde zawołanie. Nie wiem, dla mnie to dziwne by było obrazić się nawet za wielki bukiet, nawet jak parę miesięcy związku. Ja bym się wyłącznie z tego ucieszyła smile
Ilość kwiatków w bukiecie tudzież ich rodzaj to żadna przyczyna ![]()
Aurora ma rację to było bardziej w tą stronę. Z tym, że tak nie do końca wychodziło ze mnie. Owszem, zawsze lubiłem chłonąć wiedzę nie tyle tą książkową co taką raczej typu ciekawostek i rzeczy emm pozaprogramowych. Czy miałem lepsze oceny od rówieśników, cóż byli lepsi byli gorsi, ale zawsze byłem w tej "lepszej" części. Problem był taki, że rodzice nie przyjmowali do wiadomości, że ich dziecko może nie być najlepsze a wtedy jeszcze niesamowicie wręcz zależało mi na ich opinii i w momencie, gdy dzieci wracały do domu odrabiały (albo nie) lekcje po czym szły grać w nogę czy też po postu siedzieć gdzieś razem, ja byłem na basenie/angielskim/czymkolwiek jeszcze. Potem w szkole opowiadali co, jak i gdzie robili no a ja o czym miałem z nimi rozmawiać, o tym, że nauczyłem się pływać? Dlatego też faktycznie zawsze byłem mniej lub bardziej poza grupą. Tutaj krytyczny był moment na początku 3 klasy podstawówki. Przeprowadziłem się wtedy z centrum miasta na przedmieścia i zamknąłem w sobie kompletnie bo wiadomo, z nowym nikt nie gada, nowego trzeba wyśmiać, tępić, wiecie o czym mówię.
truskaweczka - co do dziewczyny to ja zrozumiałem co zrobiłem źle i czego już więcej nie powinienem robić, chociaż na początku wgle nie wiedziałem jak się do takiego rozumienia zabrać i wiem, że lepiej tego nadmiernie nie analizować. A, że ty byś się z takiego bukietu ucieszyła to tylko znaczy, że w tym względzie jesteś wg mnie taką hmm typową książkową dziewczyną (co jest tutaj jak najbardziej pozytywnym określeniem, żebyś czasem tego inaczej nie odebrała
)
Arsen, wiem, że pierwszą część posta pisałeś do Aurory_, ale bardzo mnie poruszyło to co napisałeś, więc odniosę się. To smutne, że rodzice tak naprawdę krzywdzili Cię, bo tak jest moim zdaniem. Nie chcę źle mówić na Twoich rodziców, bo może Tobie by było z tym przykro, ale moim zdaniem wysyłanie dzieci ciągle na jakieś zajęcia pozalekcyjne, niepozwolenie jakby by bawiło się z rówieśnikami moim zdaniem jest złe. Nie mam nic do zajęć pozalekcyjnych dla dzieci, ale powinny być one wprowadzane z umiarem, a nie tak, że dziecko nie ma czasu na wszystko. To tak naprawdę zabierało Ci dzieciństwo. Nabywałeś wiedzy i umiejętności, ale dystansowałeś się od rówieśników i w tym przypadku nie z Twojej winy, bo faktycznie przez rodziców żyłeś w innym świecie. To po prostu przykre, gdy dziecko cały czas musi robić wszystko, by zadowolić rodziców, taki wyścig szczurów, którzy rodzice sami napędzają.
Miałam kolegę, który np w liceum obrażał się, gdy ktoś dostał od niego lepszą ocenę, gdy choćby jego dziewczyna dostała lepszą ocenę. Uważał, że to jemu się należała, strzelał focha jak 'dzieciak' itp. Wątpię, byś Ty był taki jak on, ale sądzę, że u niego to z powietrza się nie wzięło, tylko pewnie rodzice to właśnie napędzali. A jak usłyszałam, że za dobre oceny dostaje pieniądze, za jedynkę chyba mu zabierali itp. Na dłuższą metę jest to złe i nie uczy niczego dobrego. Był chyba dzieckiem rodziców, którzy nie chwalili go, tylko mówili np "Znowu czwórka? Czemu nie piątka"? Takie zbyt wysokie oczekiwania szkodą i myślę, że po prostu rodzice wtedy odbijają na dziecku swoje chore, niezrealizowane ambicje.
Skoro tradycyjna dziewczyna w tym dobrym słowa tego znaczeniu, to dziękuję za komplement
Czasem jestem tradycyjna, czasem nietradycyjna, ale sam rozumiesz o co chodzi, tu raczej nie chodziło o kwiaty. Miło je dostawać i jak pisze Aurora_ raczej każda dziewczyna woli dostać duży bukiet lub malutki, no jakikolwiek niż nic nie dostać. To jest zawsze moim zdaniem miły gest.
Naprawdę, ale się uczepiłyście mojej wypowiedzi o bukiecie
Czy naprawdę myślicie, że ja to postrzegam jako powód zerwania. Mi chodziło o to, że nasze zachowanie w powiedzmy błahych sprawach dużo o nas mówi.
Jeśli kolega powiedzmy przesadziłby z bukietem to w pewnym stopniu może to mówić o jego podejściu do 2 osoby, także w innych sytuacjach, na przykład o jego nadopiekuńczości itd. Zresztą sam przyznał, że rozkminiał potem sytuację i zastanawiał się czy dobrze wtedy postąpił.
Może źle wyraziłam to jak ja to postrzegam. A zresztą pisze to osoba, która nie była w związku. Liczę na to, że jednak ktoś zrozumie co miałam na myśli ![]()
Zastanawiałeś się nad zrobieniem testu osobowości - robiłam go na zajęciach na studiach
dowiadujemy się tak naprawdę kim jesteśmy, jakie mamy zalety, wady wiemy nad czym musimy popracować żeby nie utrudniać życia sobie i innym, czemu postępujemy tak a nie inaczej. Zresztą Metyl wie jakim jestem typem osobowości no i że mam przerąbane ![]()
Dusiu
, nie ma takiego bagna z jakiego nie można wyjść póki jest się żywym. ![]()
87 2014-01-05 00:40:27 Ostatnio edytowany przez Arsen (2014-01-05 00:45:39)
truskaweczka - pisałem do Aurory, bo ona akurat o tym wspomniała, ale przecież piszę jednocześnie do was wszystkich
Masz rację co do moich rodziców, tylko ja też nie chcę zrzucać winy za to jaki jestem na nich. Jasne, mieli na to wpływ, pewnie duży wpływ ale to jednak ja o sobie koniec końców decyduję zwłaszcza gdy jestem dorosły. Co do tego twojego kolegi to dokładnie jakbym słyszał moich rodziców: "4+? To znaczy, że jakbyś się trochę postarał to miałbyś 5", nie widzieli tego, że ja na prawdę dużo z siebie dałem, żeby to 4+ dostać i robiłem to wtedy właściwie tylko dla nich bo taka 10-15 letnia osoba raczej jeszcze mało rozumie z tego, że im więcej wiedzy wchłonie tym teoretycznie potem powinno jej być łatwiej zdać maturę itd. Z wyścigiem szczurów też masz rację, bo nie raz było tak, ze przychodzili do rodziców jacyś znajomi, po czym rodzice oświadczali mi, że ten i ten chłopak chodzi na to i na to i jest taki i taki więc skoro on tam może i potrafi to ja też. Przecież ich dziecko nie może być gorsze.
daria - nie, nie zastanawiałem się chociaż słyszałem o tym. Jeśli uważasz to za doby pomysł to dlaczego by nie spróbować. Na pewno nie zaszkodzi i jakiś tam obraz samego siebie uzyskam.
Właściwie z ostatniej chwili. Kolega spytał, czy nie pójdę na piwo z nim i paroma osobami z mojego byłego kierunku (ludzie na prawdę fajni, cholernie mi szkoda, że nam ten kierunek zlikwidowali). Ja po pierwszym przerażeniu i znalezieniu 1000 wymówek, które pozwoliły by mi się z tego wykręcić odpowiedziałem, że nie ma problemu jak się zmieniać to się zmieniać, tylko tutaj emm pojawia się problem
To było 10 minut temu. Od tego czasu zdążyłem nie tylko dowiedzieć się kiedy i gdzie (to normalne), ale kto jeszcze idzie, kto nie, czemu akurat ten, czemu nie tamten, czy mam kogoś jeszcze zaprosić, czy on jeszcze kogoś zaprosi, jednym słowem mimo tego co mi napisaliście, żeby się przesadnie nieangażował ja znowu zaczynam. Jak na sekundę poszedłem do innego pokoju po czym przeczytałem to na spokojnie co ja robię to aż mnie ciarki przeszły. Przestałem mu się narzucać no i cóż muszę jakoś wytrzymać do tej środy i dodatkowo nie wykręcić się jakoś w ostatniej chwili.
88 2014-01-05 00:41:35 Ostatnio edytowany przez daria89 (2014-01-05 00:48:07)
Metyl napisz, że wiesz o co mi chodziło ![]()
Ja o tym wiem, no ale przyznaj z moimi cechami nie jest super łatwo żyć ![]()
nie był to identyczny test ale podobny
http://traugutt.net/lo/temperament/profile_osobowosci.php
Jest tam do wypełnienia kwestionariusz (online) i są scharakteryzowane typy
Dusia, łatwo może i nie będzie ale nie zachowuj się jak starowinka pod koniec swojego żywota. ![]()
Arsen, tu nie chodzi o zrzucanie winy stricte a o poradzenie sobie z ewentualnymi wpadkami naszych rodziców. Przeczytaj tego pdfa, którego Ci podesłałem. ![]()
Dusia, łatwo może i nie będzie ale nie zachowuj się jak starowinka pod koniec swojego żywota.
Naprawdę nie wiem co masz na myśli. Czekam na wyjaśnienie
ale chyba powinnam się obrazić ;P
Dusia, po prostu mam wrażenie, że ostatnimi czasy się w tych czy innych kwestiach poddałaś kompletnie ( i nie twierdzę, że nie masz prawa bo i mnie bywa ciężko ) i ... no tak nie można.
Myślę że jakbyś chciała to coś - cokolwiek byś wykombinowała by było u Ciebie lepiej. Nie tylko stricte w kwestii związków. ![]()
Arsen, idź. Czysty, pachnący, ładnie ubrany, tyle. ![]()
Daria, się nie uczepiłyśmy postu o bukiecie ;P Po prostu tak jakoś wyszło
Co do testu osobowości - dobra sprawa. Ja też znam swój typ. Nielekki w pożyciu ![]()
Właściwie z ostatniej chwili. Kolega spytał, czy nie pójdę na piwo z nim i paroma osobami z mojego byłego kierunku (ludzie na prawdę fajni, cholernie mi szkoda, że nam ten kierunek zlikwidowali). Ja po pierwszym przerażeniu i znalezieniu 1000 wymówek, które pozwoliły by mi się z tego wykręcić odpowiedziałem, że nie ma problemu jak się zmieniać to się zmieniać
BIJĘ POKŁONY
Od tego czasu zdążyłem nie tylko dowiedzieć się kiedy i gdzie (to normalne), ale kto jeszcze idzie, kto nie, czemu akurat ten, czemu nie tamten, czy mam kogoś jeszcze zaprosić, czy on jeszcze kogoś zaprosi, jednym słowem mimo tego co mi napisaliście, żeby się przesadnie nieangażował ja znowu zaczynam. Jak na sekundę poszedłem do innego pokoju po czym przeczytałem to na spokojnie co ja robię to aż mnie ciarki przeszły.
BIJĘ POKŁONY x 2, bo zauważyłeś, ZAUWAŻYŁEŚ, choć w pierwszej chwili nie, ale później tak, no i props za to. Z każdą kolejną rozmową będzie lepiej, aż do momentu w którym nie będziesz musiał się zastanawiać co powiedzieć, żeby nie zabrzmieć jak ktoś, kto się narzuca, tylko będziesz w naturalny sposób rozmawiał.
Jak dla mnie pierwszy postęp, tak trzymaj :)
Naprawdę, ale się uczepiłyście mojej wypowiedzi o bukiecie
Czy naprawdę myślicie, że ja to postrzegam jako powód zerwania. Mi chodziło o to, że nasze zachowanie w powiedzmy błahych sprawach dużo o nas mówi.
Jeśli kolega powiedzmy przesadziłby z bukietem to w pewnym stopniu może to mówić o jego podejściu do 2 osoby, także w innych sytuacjach, na przykład o jego nadopiekuńczości itd. Zresztą sam przyznał, że rozkminiał potem sytuację i zastanawiał się czy dobrze wtedy postąpił.
Może źle wyraziłam to jak ja to postrzegam. A zresztą pisze to osoba, która nie była w związku. Liczę na to, że jednak ktoś zrozumie co miałam na myśliZastanawiałeś się nad zrobieniem testu osobowości - robiłam go na zajęciach na studiach
dowiadujemy się tak naprawdę kim jesteśmy, jakie mamy zalety, wady wiemy nad czym musimy popracować żeby nie utrudniać życia sobie i innym, czemu postępujemy tak a nie inaczej. Zresztą Metyl wie jakim jestem typem osobowości no i że mam przerąbane
Nie przyczepiłam się, nie odbieraj tego tak
Po prostu luźno nawiązałam, że raczej nie bukiet jest tutaj czymś nie tak. W końcu, gdyby nie był tak przesadnie opiekuńczy, to chyba gdyby wtedy dał Ci duży bukiet po paru miesiącach związku, to wtedy chyba by Ci to nie przeszkadzało?
No bo jak rozumiem chodzi Ci o kontekst, w tym kontekście, oczywiście autor nie powinien przesadnie starać się, bo obie strony powinny.
Oczywiście Arsen, ale to jest do nadrobienia. Mam nadzieję więc, że wysłuchasz naszych rad
Mi nie chodzi o to, by zwalać winę na Twoich rodziców, bo wiadomo ciągłe myślenie o tym nic by nie dało i teraz po prostu sam warto, byś nad tym popracował, co pisaliśmy. Ja tylko wskazuję, bo naprawdę szkoda mi osób, których tak rodzice traktowali. Tak naprawdę utrudnili Ci wiele, a rodzice powinni ułatwiać, no więc tylko o tym piszę. No, ale dobrze, że masz w sobie determinację, na pewno dasz sobie radę ![]()
Testy osobowości też można zrobić, choć jak tak patrzę, to niewiele do mnie pasuje, jak już to jakieś typy mieszane mam, ale to chyba mam tak, że większość część mam z tych różnych typów ![]()
Arsen, super, pierwszy krok już zrobiłeś, bardzo się cieszę, to naprawdę dużo, świetnie, że się zdecydowałeś pójść ![]()
Za to zrobiłam sobie teraz z ciekawości test 41 pytań test osobowości (wpisz tak w google i raczej znajdziecie) i tutaj muszę Wam powiedzieć, że moim zdaniem wiele prawdy o mnie, a napisane tak:
"Ludzie o tym typie charakteru sa spokojni, powazni, wrazliwi i przyjazni. Unikaja konfliktów, nie sa sklonni do czynów bedacych powodem konfliktu. Lojalni i wierni. Posiadaja wyjatkowo dobrze rozwiniete zmysly, oraz wrazliwosc estetyczna na piekno. Nie sa zainteresowani dowodzeniem i kontrolowaniem innych ludzi. Posiadaja równiez szerokie horyzonty myslowe oraz latwo sie przystosowuja. Wykazuja sie oryginalnoscia i kreatywnoscia. Ciesza sie kazda chwila zycia.
Zawody które moglyby do Ciebie pasowac obejmuja:
Artysci, muzycy, kompozytorzy, projektanci, opiekunki do dzieci, pracownicy spoleczni, doradcy, nauczyciele, weterynarze, lesniczy, przyrodnicy, ksiegowi, stolarze, pracownicy uslugowi, wyzsi duchowni, sekretarki, pracownicy medyczni, kelnerzy, kucharze, pielegniarki, mechanicy, terapeuci, radiolodzy."
Także taki moim zdaniem nawet warto wypełnić. Chociaż sama już o tym wiedziałam co wyżej w sumie, ale i tak fajnie zrobić i z tego testu wiedzieć ![]()
Dusia, po prostu mam wrażenie, że ostatnimi czasy się w tych czy innych kwestiach poddałaś kompletnie ( i nie twierdzę, że nie masz prawa bo i mnie bywa ciężko ) i ... no tak nie można.
Myślę że jakbyś chciała to coś - cokolwiek byś wykombinowała by było u Ciebie lepiej. Nie tylko stricte w kwestii związków.
Dalej nie wiem o co chodzi konkretnie ![]()
A ty ostatnio jesteś bardzo pozytywnie do wszystkiego nastawiony - skąd ten optymizm? ![]()
Dusia
.
A cóż mi pozostało?
Może to nowy rok? Może ostatnie wydarzenia? Może to ostatnie dość długie wolne od pracy jakie mi się niedługo kończy? Bo ... bo kto bogatemu zabroni jak mawia klasyk. ![]()
Dusia
.
A cóż mi pozostało?
Może to nowy rok? Może ostatnie wydarzenia? Może to ostatnie dość długie wolne od pracy jakie mi się niedługo kończy? Bo ... bo kto bogatemu zabroni jak mawia klasyk.
Ty mi tu nie Dusiuj tylko pisz to co myślisz. Jak nie chcesz tu to mail. Może się czegoś o sobie dowiem. A przynajmniej tego jak jestem postrzegana
Przecież napisałem.
Post nr 91. Tylko tyle.
99 2014-01-05 01:30:45 Ostatnio edytowany przez Arsen (2014-01-05 01:41:47)
Aurora - Nie ma co bić pokłonów. Ja na razie nic jeszcze nie osiągnąłem. A pójść pójdę, w końcu po to tutaj rozmawiamy. Już ze względu na to ile czasu mi poświęciliście bym poszedł. Tylko tutaj znowu nachodzi mnie kwestia. Ja znowu obróciłem to tak, że nie robię tego dla siebie (a wiem, że powinienem) tylko dla innych a tak chyba nie powinno być. Problem jest też taki, że może to dla was śmieszne ale dla mnie w tej chwili ten dzień stał się głównym punktem tygodnia którego się cholernie boje ale jednocześnie cieszę się od godziny jak głupi.
Co do testów zrobiłem i jeden i drugi. Z jednego wyszedł mi Perfekcyjny Melancholik: to myśliciel, idealista i pesymista. Nastawiony na zadania i analizowanie. Przejawia zdolności artystyczne, jest wyczulony na piękno, muzykalny. Cechuje go duża wrażliwość na potrzeby innych, skłonność do poświęcania się, sumienność. Ostrożnie dobiera przyjaciół, ale jest wobec nich wierny i ofiarny. Raczej woli pozostawać w cieniu, będzie więc unikał publicznych wystąpień i zwracania na siebie uwagi. Jeśli jest obdarzony inteligencją to potrafi łatwo rozwiązywać problemy, znajdować twórcze rozwiązania i tego będzie oczekiwał od swojej pracy. Lubi wykresy, schematy, wykazy i liczby. Z łatwością podporządkowuje się regulaminom, dużą wagę przywiązuje do szczegółów, jest wytrwały i dokładny, uporządkowany zorganizowany, zawsze musi dokończyć to co zaczaj.
Z 41 pytań wyszło mi:
Ludzie o tym typie charakteru sa spokojni, powazni, wrazliwi i przyjazni. Unikaja konfliktów, nie sa sklonni do czynów bedacych powodem konfliktu. Lojalni i wierni. Posiadaja wyjatkowo dobrze rozwiniete zmysly, oraz wrazliwosc estetyczna na piekno. Nie sa zainteresowani dowodzeniem i kontrolowaniem innych ludzi. Posiadaja równiez szerokie horyzonty myslowe oraz latwo sie przystosowuja. Wykazuja sie oryginalnoscia i kreatywnoscia. Ciesza sie kazda chwila zycia.
I jak to przeczytałem to na prawdę opisuje mnie i jedno i drugie niemal idealnie i właściwie się pokrywa jedno z drugim.
100 2014-01-05 01:31:38 Ostatnio edytowany przez daria89 (2014-01-05 01:38:45)
Metyl napiszę Ci maila, bo to zostanie tu na wieki a potem będę żałować, że to tu napisałam :)
Arsen cieszę się, że się sprawdził. Ja jestem pomieszanymi dwoma typami (w tym perfekcyjnym melancholikiem) a w domu wśród najbliższym dochodzi jeszcze inny. Także jak napisałam mam przerąbane :)
Czy przerąbane? Może dzięki temu właśnie jesteś hmm oryginalna/jedyna w swoim rodzaju/atrakcyjna itd itp? Ja widzisz jestem przypisany do jednego typu, w dodatku takiego raczej mało pozytywnego jeśli w ogóle.
Aurora - Nie ma co bić pokłonów. Ja na razie nic jeszcze nie osiągnąłem. A pójść pójdę, w końcu po to tutaj rozmawiamy. Już ze względu na to ile czasu mi poświęciliście bym poszedł. Tylko tutaj znowu nachodzi mnie kwestia. Ja znowu obróciłem to tak, że nie robię tego dla siebie (a wiem, że powinienem) tylko dla innych a tak chyba nie powinno być. Problem jest też taki, że może to dla was śmieszne ale dla mnie w tej chwili ten dzień stał się głównym punktem tygodnia którego się cholernie boje ale jednocześnie cieszę się od godziny jak głupi.
No i normalne, bo to początek. Ja uważam to za spory postęp - normalnie byś się czymś wykręcił, prawda? A zdecydowałeś się zrobić pierwszy krok i pójść. W tej chwili nie robisz tego dla siebie, tylko dla innych - ale to Ty tu czerpiesz profit i nie jesteś wykorzystywany, więc sytuacja jest ok. Z czasem nabyte doświadczenie pozwoli Ci się cieszyć takimi spotkaniami w całości i będziesz to robił tylko i wyłącznie dla siebie i własnej przyjemności :)
Skoro tak mówisz, to muszę ci wierzyć. Mam nadzieję, że może nie będzie to moment przełomowy, ale na pewno jakiś mały kroczek do przodu to jest. Obawiam się tylko, żeby z tych 5 czy 6 osób, które mają iść nie zrobiło się nagle 20 bo myślę, że wtedy znowu będę siedział w kącie i się nie odzywał. Gdyby to było faktycznie z 5 osób to chyba nie powinno być tak źle. Mam wrażenie, że w takiej grupie czuję się najlepiej.
104 2014-01-05 02:14:31 Ostatnio edytowany przez Aurora_ (2014-01-05 02:15:41)
Jak będzie 20 osób (w co i ja wątpię), to i tak pewnie potworzą się "grupki" kilkuosobowe, więc spokojnie się dogadasz w takim nowoutworzonym mniejszym towarzystwie. Zawsze możesz dołączyć do jakiejś grupki i pogadać, jak nie od razu to na pewno nie będziesz siedział "sam" i nawet pojedynczą osobę zagadasz. Rozmowa rozwinie się sama, bez sztywnego scenariusza, ale patrz ile masz tematów - mówisz, że ludzie z byłego kierunku, możesz podpytać co teraz robią (ktoś Ci odpowie na jakim kierunku teraz jest, to kontynuujesz temat - czemu, czy nowa grupa fajna, blabla :)), jak się bawili w sylwestra, możesz nawet zagaić czy mają postanowienia noworoczne, no blabla, takich luźnych tematów do swobodnej rozmowy są setki a i tak to jakoś wyjdzie "samo z siebie" :)
Aurora - Nie ma co bić pokłonów. Ja na razie nic jeszcze nie osiągnąłem. A pójść pójdę, w końcu po to tutaj rozmawiamy. Już ze względu na to ile czasu mi poświęciliście bym poszedł. Tylko tutaj znowu nachodzi mnie kwestia. Ja znowu obróciłem to tak, że nie robię tego dla siebie (a wiem, że powinienem) tylko dla innych a tak chyba nie powinno być. Problem jest też taki, że może to dla was śmieszne ale dla mnie w tej chwili ten dzień stał się głównym punktem tygodnia którego się cholernie boje ale jednocześnie cieszę się od godziny jak głupi.
Co do testów zrobiłem i jeden i drugi. Z jednego wyszedł mi Perfekcyjny Melancholik: to myśliciel, idealista i pesymista. Nastawiony na zadania i analizowanie. Przejawia zdolności artystyczne, jest wyczulony na piękno, muzykalny. Cechuje go duża wrażliwość na potrzeby innych, skłonność do poświęcania się, sumienność. Ostrożnie dobiera przyjaciół, ale jest wobec nich wierny i ofiarny. Raczej woli pozostawać w cieniu, będzie więc unikał publicznych wystąpień i zwracania na siebie uwagi. Jeśli jest obdarzony inteligencją to potrafi łatwo rozwiązywać problemy, znajdować twórcze rozwiązania i tego będzie oczekiwał od swojej pracy. Lubi wykresy, schematy, wykazy i liczby. Z łatwością podporządkowuje się regulaminom, dużą wagę przywiązuje do szczegółów, jest wytrwały i dokładny, uporządkowany zorganizowany, zawsze musi dokończyć to co zaczaj.
Z 41 pytań wyszło mi:
Ludzie o tym typie charakteru sa spokojni, powazni, wrazliwi i przyjazni. Unikaja konfliktów, nie sa sklonni do czynów bedacych powodem konfliktu. Lojalni i wierni. Posiadaja wyjatkowo dobrze rozwiniete zmysly, oraz wrazliwosc estetyczna na piekno. Nie sa zainteresowani dowodzeniem i kontrolowaniem innych ludzi. Posiadaja równiez szerokie horyzonty myslowe oraz latwo sie przystosowuja. Wykazuja sie oryginalnoscia i kreatywnoscia. Ciesza sie kazda chwila zycia.
I jak to przeczytałem to na prawdę opisuje mnie i jedno i drugie niemal idealnie i właściwie się pokrywa jedno z drugim.
To masz podoobną osobowość jak ja wychodzi, bo mi wyszło to samo. Ja jeszcze robiłam inny test i wyszło mi też bardzo podobnie, tylko, że więcej informacji, bo i więcej pytań tam było. No generalnie, że często jestem idealistką, że jestem w 79 % introwertyczką, ale nie do końca, że nadaję się do zawodów z ludźmi, gdzie się pomaga ludziom, bo mam dobrze rozwiniętą empatię itp. Takie rzeczy
Teraz pora to wykorzystać. No taki wrażliwy typ z charakteru, czyli Ty jak i ja Arsen taki wrażliwy jesteś
Moim zdaniem to dobra cecha, a mało facetów jakby obecnie ją ma. Teraz tylko popracować nad tym, żebyś był trochę pewniejszy siebie, nie dawał od razu całego siebie dziewczynie, tylko dał się jej też wykazać i będzie super
Wiesz, generalnie wolę np spotkanie z jedną koleżanką niż z kilkoma koleżankami naraz, tak też mają introwertyczne typy, więc tak w większej mierze jeste4m introwertyczką. No, ale nad nieśmiałością pracowałam i może nadal nie jestem duszą towarzystwa, bo tego nie lubię i nic na siłę, ale już się tak nie krępuję, nie wstydzę itp
Takie sprawy akurat można wypracować. A to czy jest się ekstrawertykiem czy introwertykiem jak my, to już ma mniejsze znaczenie
Ja właśnie, jak już pisałam nie przepadam za byciem w dużym towarzystwie, bardziej mnie to męczy jak to introwertyczkę
No, ale dzięki przełamaniu tej nieśmiałości trochę, to jak już jestem w większej grupie, to może nie bryluję, ale gadam dość swobodnie
Także da się zrobić i Ty też na pewno sobie poradzisz. Jak pisze Aurora_ na pewno zrobią się też takie grupki, to naturalne zjawisko. Na pewno dasz radę.
Widzicie, tylko nawet takie głupie pytanie o sylwestra generuje automatyczne pytanie w drugą stronę a ja w sylwestra siedziałem sam w domu załamany rozstaniem z dziewczyną. A to znowu jest coś, o czym się raczej nie chce słuchać. A ja chyba znowu za dużo analizuję... Truskaweczka, ty nie przepadasz za byciem w dużym towarzystwie, ale mimo bycia nieśmiałą potrafiłaś się na tyle przełamać, że spotkanie z jedną osobą nie jest dla ciebie problemem. Ja nawet nie wiem, czy nie wolał bym tych 20 osób niż takie 1 na 1 a optymalnie to właśnie tak jak mówię około 5, wtedy zawsze można coś powiedzieć, ale nie jest się cały czas w centrum uwagi. Mi właśnie kilka takich wyjść z 5-6 osobami na piwo czy coś w tym rodzaju by było bardzo ale to bardzo potrzebne. Tylko, że taka okazja zdarza mi się raz, może 2 razy na rok.
Arsen, do urwy naci ...
Nie planuj wszystkiego - od spotkania, dojazdu, powrotu po tematy jakie masz poruszyć i to jak i co odpowiedzieć. Po pierwsze - to nie ma sensu bo i tak będzie inaczej a po drugie - sztuczność jest jeszcze gorsza niż milczenie.
Jak wybrnąć? Różnie. Można rzucić coś w stylu: 'wiesz, moje plany się posypały, tak to bywa, spędziłem go w domu oglądając ulubiony serial/film i sącząc Ballantines'a / gin z tonikiem / Martini, było miło mimo wszystko' albo 'spędziłem w domu ale poszedłem na rynek / plac' + jakaś tam historyjka albo próbować odbić pałeczkę w stylu przykładowo 'aaa wiesz, nic specjalnego, plany mi się pozmieniały...ale wiecie co, muszę wam opowiedzieć o' i tu mówisz o nie wiem ... meczu / płycie / grze / filmie / serialu / jakieś akcji z życia / studiów etc etc. No bądźże trochę kreatywny. ![]()
Witacje!
Przyznam, że nie przeczytałam całego tematu ale jednak stosowną większość ![]()
Chciałabym Arsen podsunąć Ci pewien pomysł
Mówisz, że nie masz "z kim wyjść do ludzi". Może mój pomysł wyda Ci się głupi ale... Nie wiem jakiej muzyki słuchasz ale może warto byłoby się wybrać na jakieś koncert? Nie wiem przykładowo słuchasz rocka to na koncert rockowy w jakiś pubie a najlepiej to na świeżym powietrzu (oczywiście nie teraz). To zawsze jakaś opcja i nie musisz tam iść z kimś możesz iść sam - będą tam ludzie, którzy słuchają takiej samej muzyki jak Ty, będziesz miał temat do zagadania a potem po koncercie jakieś piwko czy coś.
Za dużo analizujesz i to też jest złe, tysiąc możliwości rozstrzygasz - mam to samo wiem jak to jest. Spróbuj sobie powiedzieć stanowcze dość i może zająć się czymś innym - nie wiem pograć w grę przed planowanym wyjściem, żebyś się nie dręczył i nie znajdował nowych problemów:)
Trzymam kciuki
Arsen, widzisz.
Tyle uroczych dziewoi dobrze Ci radzi z całego serca a Ty nic, niedobry Ty. ![]()
110 2014-01-05 03:10:02 Ostatnio edytowany przez Arsen (2014-01-05 03:13:42)
Muzyki słucham np takiej: http://www.youtube.com/watch?v=9FrfC6ka6Qg ale nie tylko. Jakiś tydzień temu myślałem, nad pójściem na coś w rodzaju Jam Session, jest organizowane właściwie w okolicy. Nie tyle, żeby występować chociaż w sumie na gitarze gram tak noo można nawet powiedzieć, że profesjonalnie ale, żeby posłuchać. Ale koniec końców i tak wymyśliłem jakąś wymówkę i nie poszedłem. A koncert może nie być złym pomysłem. Rozejrzę się co tu u mnie ciekawego, bo powinno być tego dużo.
trochę specjalnie poruszyłam temat sylwestra ;) BO... Tak przeczuwałam, że nie było to party Twojego życia. A fakt faktem możesz spodziewać się takiego pytania. To jest wprowadzenie do kolejnej, że tak to nazwę, życiowej rady. I teraz tak: moja rada w tej chwili może wydać Ci się (z racji tego, że jesteś max szczery) leciuuutko niemoralna, nieetyczna, jakkolwiek to nazwać :D Ale sam przyznałeś, że jesteś czasami aż zbyt szczery. Iiiii nie mów zbyt otwarcie o negatywnych sprawach, przynajmniej na początku. Nie mów, że siedziałeś załamany w domu, bo rozstałeś się z dziewczyną. Oczywiście nie każę Ci zmyślać, że spędziłeś go w Paryżu czy jakimś innym zajebistym miejscu [podobno, nie byłam.], ale Metyl [ech, znowu muszę Cię wyróżnić :D] podał Ci idealne przykłady odpowiedzi ;) po prostu nie podkreślaj negatywnych stron. Szczerość jest spoko, zajebista wręcz, ale pokazuj, że cieszysz się życiem - bo takie osoby są lepiej postrzegane przez innych. Jak będą pytali jak Twoja nowa grupa, to nie musisz odpowiadać "w sumie to się z nimi nie kumpluję, bo oni to tylko kluby i kluby i nie chcą się ze mną umawiać", czaisz o co mi chodzi. Jak ktoś Cię spyta o czas wolny, to też nie mów czegoś w stylu "NIE NO W SUMIE TO SIĘ NUDZĘ CIĄGLE." tylko bum, powiesz o tej siatce, nawiniesz jaki film ostatnio widziałeś, może nawet okaże się, że lubicie podobne gatunki i jakaś grupka ma ochotę zobaczyć w kinie jakiś film i pójdziecie wspólnie ;)
i ja wiem, że to zabrzmiało przytłaczająco, bo niby swobodnie, spontanicznie, a tu taki nawał informacji ode mnie. Ale o tym musisz wiedzieć, to wszystko obrazuje jedną, jedyną zasadę - NIE PODKREŚLAJ NEGATYWNYCH STRON. Rozumiesz, tu nie chodzi o to, że masz kłamać, zmyślać, magicznie wszystko ubarwiać żeby stawiać się w dobrym świetle... tylko po prostu nie mówić na maxa szczerze o tych negatywnych aspektach, BO PO CO. Podkreślając to, że siedzisz smutny i się nudzisz od razu wydasz się osobą nieciekawą na zasadzie "skoro inni się z nim nie kumplują to czemu ja miałbym chcieć?". Mów o dobrych stronach, bo jesteś naprawdę ciekawą osobą o wielu zainteresowaniach - taką, że inni pomyślą "EJ, CHCĘ, ŻEBY TO BYŁ MÓJ KOLEGA" :) żeby być ciekawym nie trzeba latać po imprezach. Można siedzieć w domu - ale nie mówić, że było się zdołowanym, tylko powiedzieć jak konstruktywnie wykorzystało się czas - czy to przy filmie czy to przy książce czy to obczajając nową płytę Twojego ulubionego zespołu ;) przez co kolejne tematy nawiną się same i rozmowa będzie się toczyć :P
Aurorko, heheh. ![]()
To samo co wyżej ale w skrócie - ludzie podobno bardziej ciągną do tych przy których mogą się wyluzować, poczuć miło, sympatycznie, którzy są weseli, optymistyczni, ciekawi, intrygujący ( niby banał ale ... ).
I po cóż było tyle pisać? ![]()
No to widzę, że słuchamy podobnej muzyki:)
Koncert wydaje mi się dobrym pomysłem bo możesz iść tam sam i można poznać naprawdę fajnych ludzi
Często sami do Ciebie zagadują, no i masz automatycznie temat
Naprawdę bardzo Cię zachęcam do pójścia. Nie jest to ciężkie bo nie musisz tańczyć jak w klubie itd ![]()
Nie zadręczaj się, to najgorsze co może być bo prowadzi do jednego - rezygnacji. I tak jest (prawie) zawsze. Też należę do osób, które lubią mieć wszystko zaplanowane ale bez przesady. Bo co za dużo to... nie prowadzi do zmian.. A chyba o nie Ci chodzi ? Najtrudniejszy pierwszy krok:)
114 2014-01-05 03:23:40 Ostatnio edytowany przez Aurora_ (2014-01-05 03:24:45)
Postanowiłam rozpisać na przykładzie, na wypadek gdyby Arsen chciał coś za mocno analizować :D
A pomysł Poli24 z koncertem jest bardzo dobry :) to też świetna okazja do poznania ludzi o podobnych zainteresowaniach, którzy nadają na tych samych falach ;)
Niska samoocena to zwykle efekt wychowania. Jak rodzice Cie ciagle krytykowali albo dzialy sie zle rzeczy to teraz za to zbierasz. Trzeba nad sobą pracować, jeśli nie będziesz to zostaniesz tu gdzie teraz tkwisz. Ja pochodzę z patologicznej rodziny i dokladnie wiem o czym mówisz. Długo walczyłem z tym, żeby otwierać się na ludzi, ale się nie udało. Po 4 latach walki z tym poddałem się i wiem, że całe życie będę sam, tylko dlatego, że mam za niska samoocenę i jestem zbyt emocjonaly. Mam nadzieję, że w Twoim wypadku tak nie będzie i Tobie się powiedzie. Sposób na zwycięstwo musisz znaleźć sam.
116 2014-01-05 03:37:39 Ostatnio edytowany przez Gemma (2014-01-05 03:38:17)
Witaj Facet_t
Co to znaczy się nie udało?
117 2014-01-05 03:42:24 Ostatnio edytowany przez Arsen (2014-01-05 03:43:58)
Wiem ja tak mam, że wszystko zawszę analizuję. Każdą jedną pierdołę. Aurora pamiętasz może, jak pisałem o tych dziewczynach, które przychodzą do mnie się niejako wypłakać? Jedna przed chwilą napisała, czy może przyjść jutro bo zerwała z chłopakiem, z rozmachu jej odpisałem, że oczywiście, dopiero potem pomyślałem o tym co mi mówiłaś. To, o nie daniu sobie wejść na głowę. Bo to się znowu skończy tak, że ona sobie popłacze, pogada po czym zniknie na 3 miesiące.
Facet_t - tak jak już wcześniej pisałem. Ja nie chcę zrzucać winy za moją sytuację na rodziców, chociaż niewątpliwie mieli oni na to swój wpływ. W zupełnie inny sposób co prawda, niż takie typowo patologiczne rodziny gdzie jest przemoc, alkohol i te sprawy.
Wiem ja tak mam, że wszystko zawszę analizuję. Każdą jedną pierdołę. Aurora pamiętasz może, jak pisałem o tych dziewczynach, które przychodzą do mnie się niejako wypłakać? Jedna przed chwilą napisała, czy może przyjść jutro bo zerwała z chłopakiem, z rozmachu jej odpisałem, że oczywiście, dopiero potem pomyślałem o tym co mi mówiłaś. To, o nie daniu sobie wejść na głowę. Bo to się znowu skończy tak, że ona sobie popłacze, pogada po czym zniknie na 3 miesiące.
Dokładnie, jeżeli do tej pory nic od niej, że tak powiem nie otrzymałeś w zamian, tylko Ty ją wspierasz a ona Ciebie już nie i wgl traci zainteresowanie Twoją osobą jak sam powiedziałeś "znika na 3 miesiące" to lepiej niech znika na wieki..:)
Aurora dobrze prawi
Wcielaj to w życie małymi kroczkami ale wcielaj:)
Dobra ale no przychodzi ktoś, że tak powiem pod moje drzwi z płaczem i co mam go odesłać powiedzieć, że nie mam czasu? Jeśli i ona i ja wiemy, że to nie jest prawda? Może, i ona nigdy nic dla mnie nie zrobiła, ale też nigdy nic mi nie zrobiła złego.
Arsen, z tego co piszesz, wynika, że jesteś etatowym rękawem do wypłakania.
Dokładnie tak jest, zdaje sobie z tego sprawę. Tylko nie wiem czy to jest coś, z czym się powinno walczyć.
Ojoooj. Widzisz jak to jest, wypłaczą się, bo chłopak je źle traktuje, ale dla tego przyjaciela to już nie są na każde zawołanie, czyli taka korzyść... jednostronna. Takim pocieszaniem niejako "psujesz rynek", bo ona dalej będzie z bad-boyem, a czuli faceci w stylu 'przyjaciel' dalej będą traktowani jako chusteczka do płaczu. Tak dziewczyny od razu szukałyby kogoś, kto będzie życiowym partnerem i jednocześnie pocieszycielem.
Ważne jednak, że zauważasz już kiedy ktoś traktuje Cię nie-fair, nie zauważa Twojej wartości. Następnym razem powiedz "wybacz, jestem zajęty, nie mam czasu" - niech nie żeruje na Tobie. Jeśli nie chcesz kogoś tak-o zostawiać, to umów się za tydzień - niech wiedzą, że też masz swoje sprawy. A nie na zasadzie "druga w nocy, zadzwonię do niego, on na pewno mnie wysłucha jak pstryknę palcami". Co innego gdy druga osoba również słucha Cię o takich godzinach - a co innego, gdy - jak sam napisałeś - znika na 3 miesiące.
123 2014-01-05 03:51:10 Ostatnio edytowany przez Metyl (2014-01-05 03:52:23)
Dobra ale no przychodzi ktoś, że tak powiem pod moje drzwi z płaczem i co mam go odesłać powiedzieć, że nie mam czasu? Jeśli i ona i ja wiemy, że to nie jest prawda? Może, i ona nigdy nic dla mnie nie zrobiła, ale też nigdy nic mi nie zrobiła złego.

Stare i wyświechtane ale do przyjaźni też się odnosi.
Słuchaj - życie jest stosunkowo krótkie, ja wiem że ona być nic Ci nie zrobiła i że pewnie chciałbyś jej pomóc ale ... odpowiedz sobie na pytanie. Chcesz zrobić coś dla siebie? Zmienić swoje życie? No właśnie ... Spotkaj się z nią za tydzień czy miesiąc - jeżeli jesteś tylko okazjonalną poduchą na jej wszelkie płacze i lamenty to wiesz ... nie warto się szarpać z kimś takim. Jeżeli jesteście bliżej - przemyśl.
W każdym razie - są takie chwile, że trzeba mieć twarde serce i twardą dupę za przeproszeniem.
edit: Aurorka, cóż za zgodność czasowa. ![]()
Dobra ale no przychodzi ktoś, że tak powiem pod moje drzwi z płaczem i co mam go odesłać powiedzieć, że nie mam czasu? Jeśli i ona i ja wiemy, że to nie jest prawda? Może, i ona nigdy nic dla mnie nie zrobiła, ale też nigdy nic mi nie zrobiła złego.
Owszem nie zrobiła złego, ale nie możesz wielbić ludzi bo nie zrobili Ci nic złego.. A może Ty tego nie zauważasz, że robią Ci coś złego? Bo takie zachowanie jak tej koleżanki... to nie jest dobra rzecz, ona wykorzystuje TWOJA DOBROĆ. A wielbi Cię za to? może przez 2 dni... Każdy zna osoby które potrzebują "przyjaciół" gdy im jest źle a potem znika ich problem i znikają także i oni. Nie możesz dać się tak traktować - w tym momencie nie będę się powtarzać bo Aurora wyczerpała tutaj temat.
Możesz się jej zapytać a gdzie była przez te 3 miesiące? I dlaczego potrzebuje Cię tylko gdy ma jakiś problem. Ja rozumiem, że jesteś samotny itd. Wszyscy tutaj na tym forum to rozumiemy. Ale czy Ty naprawdę chcesz mieć właśnie takie znajomości ?
Chyba szukasz jednak czegoś lepszego..
125 2014-01-05 03:53:50 Ostatnio edytowany przez Aurora_ (2014-01-05 03:55:36)
JA WIEM, że nie masz serca ich zostawić, bo pozornie nic złego Ci nie zrobiły... no ale... pozornie. Tak naprawdę, to one Cię bezkarnie wykorzystują, wykorzystują po całości fakt, że nie potrafisz odmówić osobie w potrzebie. Czemu Ty masz być dla nich, jeśli one nie są dla Ciebie? Co innego, gdy relacje polegają na "obustronnej" korzyści, a co innego, kiedy jesteś wykorzystywany. Przez ich zachowanie tkwisz w tym błędnym kole braku prawdziwych przyjaciół. Więc to nie do końca jest tak, że ci wszyscy oczekujący pomocy są... "niewinni"
Metyl: "WIELKIE UMYSŁY MYŚLĄ PODOBNIE" :DD
Pola24: "Bo takie zachowanie jak tej koleżanki... to nie jest dobra rzecz, ona wykorzystuje TWOJA DOBROĆ. A wielbi Cię za to? może przez 2 dni... Każdy zna osoby które potrzebują "przyjaciół" gdy im jest źle a potem znika ich problem i znikają także i oni."
dokładnie.
Wiesz, tutaj to na dwoje babka wróżyła, że tak powiem. No bo z jednej strony empatia jest ważną cechą i niby trzeba ją czasem okazać. Ale z drugiej strony to już zahacza o zwyczajne wykorzystywanie. Tak jak napisała Pola24, skoro ktoś obarcza Ciebie swoimi problemami, a później nie ma czasu, aby Cię wysłuchać, to trochę toksyczna znajomość.
Arsen, skoro kilka osób pisze Ci mniej więcej to samo, sytuacja wymaga głębszej analizy ![]()
128 2014-01-05 03:59:00 Ostatnio edytowany przez Metyl (2014-01-05 04:02:23)
Chyba właśnie nie wymaga Dżemmo. ![]()
edit: Aurorko, trudno się z Tobą nie zgodzić. ![]()
To był ironiczny ŻART ![]()
Nasz autor chce pomocy ale coś nie może się do niej przekonać
Chyba nie zauważał pewnych rzeczy, które my zauważyliśmy:)